Musisz zainstalować flash player pobierz instalator












Klaryfikacja, lid i parafraza - nasza przygoda ze Szkołą MAM Przez miesiąc braliśmy udział w Szkole MAM zorganizowanej przez Fundację Nowe Media i Ministerstwo Edukacji Narodowej. Uczestniczyliśmy w 33. godzinach warsztatów dziennikarskich, w trakcie których zrealizowaliśmy wymyślony przez nas projekt "Halloween po polsku", czyli spróbowaliśmy nadać polski wymiar temu świętu. Przeszliśmy się w upiornym marszu, a potem zebraliśmy cukierki dla Zespołu Placówek OpiekuńczoWychowawczych w Łomży. Ten numer gazetki prezentuje nasz projekt. Nasza wspaniała czternastka dołożyła wszelkich starań aby wypaść jak najlepiej. Redaktor naczelna Karolina Włodkowska POLUB NAS NA FB: Gazetka szkolna Let it 3

Zombie walk w obiektywie

(Nie) taki projekt straszny… - czyli akcja „Halloween po polsku”
Halloween po polsku? Nam się udało!


Przez ostatni miesiąc realizowaliśmy projekt szkolnej gazetki pod nazwą „Halloween po polsku”. Głównym celem akcji była zbiórka słodyczy dla Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych. Wszystko zaczęło się od pomysłu zorganizowania zombie walk. 31. października, na łomżyńskich ulicach pojawiła się grupa zainteresowanych osób w halloweenowych strojach. To jeszcze nie koniec. Odwołując się do nieodłącznego powiedzenia przy tym święcie: „cukierek, albo psikus” zorganizowaliśmy zbiórkę słodyczy od 3 do 4 listopada na głównym korytarzu naszego liceum, która trwała przez wszystkie przerwy. Rywalizacja klas była bardzo zacięta przez co zebraliśmy w sumie 35kg słodkości dla dzieci, a pierwsze miejsce w całej akcji zajęła klasa I e. W poniedziałek 7. listopada przekazaliśmy zebrane łakocie Zespołowi Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych. Ukoronowaniem naszej pracy było otrzymane podziękowanie i usłyszenie szczerego „dziękuję”. Każdy uczestnik miał określone zadanie które wypełnił najlepiej jak umiał czego dowodem jest kilkustronicowa gazetka. W czasie warsztatów, które fundacja postanowiła przeprowadzić w naszej szkole już po raz drugi, szkoliliśmy także nasz umiejętności dziennikarskie a także uczyliśmy się pracy w grupie. Dzięki takim warsztatom młodzież miała szanse poznać dziennikarstwo z drugiej strony. Teraz każdy z nas wie, że to kawał ciężkiej roboty. Na pewno praca w grupie pozwoliła nam poznać się lepiej co zaowocuje w dalszej pracy gazetki. Mamy nadzieję że za rok będziemy mieli szansę to powtórzyć, ponownie satysfakcjonując samych siebie i realizując kolejny z wielu pomysłowych projektów. Justyna Wszeborowska Sylwia Sawicka foto S. Marcinkowski
Halloween w polskiej szufladzie Rozmowa z Kapucynem, Bratem Sebastianem Marcinkowskim


Jaki jest stosunek Brata co do wprowadzenia święta Halloween do tradycji polskiej? Uważam, że jest to w pewien sposób głupie. Obchody właściwie sprowadzają się do zabawy i tak naprawdę wychodzi na to, że Święto Zmarłych jest "ucieczką" od szkoły i pracy w zabawę. Powinien być to czas zadumy, bo idziemy na cmentarz nad groby naszych bliskich i przypominamy sobie zmarłych. U nas w klasztorze jest pewien obraz namalowany na ścianie. Przedstawia zakonnika trzymającego trupią czaszkę, a pod nim jest napis: "tacy jesteśmy, a tacy będziemy". Chodzi w nim o to, że należy się troszeczkę zastanowć, jak ci, których groby odwiedzamy i patrzymy na nie, przeżyli swoje ziemskie życie. To jest czas zadumy, a my sprowadzamy go w jakiś sposób do robienia sobie "jaj". W jaki sposób Kościół postrzega obchody tego święta? Kościół patrzy dokładnie tak samo, jak ja, tylko wkłada w to więcej poglądów teologicznych, a nie logicznych. Kościół nie chce łączyć tych dwóch odmiennych światów, czyli do rzeczy, które są święte wprowadzać obrzędów teoretycznie pogańskich. Czy ma zatem sens święto Halloween obchodzone w sposób, w jaki zorganizowała je nasza redakcja, czyli jako akcję na rzecz potrzebujących? Moim zdaniem to nie jest już Halloween. Sprowadziłbym to bardziej do pomocy charytatywnej albo do jakiejś akcji humanitarnej, a wtedy wolałbym aby przypisać to takim organizacjom, jak pani Joanny Ochojskiej i powiedzmy, założyć filię Akcji Humanitarnej lub też rozpocząć współpracę z jakimiś gwiazdami, które biorą udział w wolontariacie. Takie działanie uważam za trafne i bardzo dobre. Wydaje mi się jednak, że bez sensu jest łączenie tego z Halloween, bo tak jak mówiłem lepiej zrobić to pod płaszczem jakiejś bardzo dobrej organizacji. rozmawiały: Paulina i Edyta Co z dynią?
"W mym ogródku rośnie dynia z miną bardzo smutną, wszyscy znają problem dyni w calutkim ogródku..."


Dynia przeżywa renesans. Nagle wszyscy ją na nowo odkryli, każdy chce dorzucić kilka swoich pestek – nowych przepisów kulinarnych, pomysłów na wycinanki, trupie głowy i świeczniki. Dynia jest na topie. Ona to oczywiście bezwzględnie wykorzystuje, bierze odwet za lata lekceważenia. Mści się w perfidny sposób, szczególnie w Halloween. Ludzie kupują ją, wypróżniają, wkładają świeczki, a później się jej boją. Dynia wykorzystywana jest w różny sposób, może być elementem pysznego posiłku, jak i strachem. W jednym państwie z dyni robi się przetwory, w innym leży sobie spokojnie na półkach w warzywniaku, w trzecim jest robiona na „stracha na wróble". Moja kuzynka np. uwielbia wyjadać pestki z dyni, wręcz delektuje się nimi, mama natomiast zawsze robiła peklowaną dynię (naprawdę nie chcielibyście tego spróbować), a ja lubię placki z dyni. Jestem ciekawa i chętnie bym zapytała, kim dynia chciałaby być: czy posiłkiem czy straszydłem? Jako posiłek w różnych formach trafia do żołądka, jako straszydło po Halloween trafia do kosza. Jak jest w śmietniku powieki zaczynają jej klapnąć, robią się zmarszczki, bo skóra już nie taka młoda, świeczki gasną i traci cały swój urok. Niestety natury nie da się powstrzymać. 31. października wszyscy się jej boją, a dwa dni po już nie... Redaktor naczelna Karolina Włodkowska Z lewej strony wyniki sondy przeprowadzonej na stu uczniach naszej szkoły, których zapytałyśmy czego się boją. Marta Kadyszewska Marlena Fabiszewska Paulina Anna Plona



Subkultury pod lupą: Goci Czy przez mroczne zakamarki duszy i zawiłe wyrażanie siebie, można pokazać więcej niż tylko miłość do czerni, a pod zimnym, wierzchnim wyrachowaniem, może kryć się dusza romantyka? W to pytanie idealnie wpisuje się kolejne, pod tytułem: Jak postrzegać Gotów? Czarne oczy, białe twarze, wymyślny makijaż i usta pociągnięte czarną szminką. Najlepsza charakteryzacja na święto strachów - na Halloween. Jednak istnieją ludzie, dla których ów wygląd jest codziennością. Pod powłoką strachu kryje się dużo bardziej przyjazne wnętrze. Subkultura gotycka. Te dwa słowa u jednych budzą zachwyt u innych przerażenie, czasem wywołują na twarzy kpiące uśmiechy. Odłam gotycki jest jedną z najmniej poznanych subkultur a, jak wiadomo, boimy się tego, czego nie znamy. Może więc krótka lekcja o mrocznej tematyce? Powstanie tej subkultury szacuje się na przełom lat 70. i 80. XX wieku, a jej nurtem przewodnim był post punk. Jak każda subkultura, także gotyk jest ściśle związany z charakterystyczną muzyką, wywodzącą się z nurtu coldwave, jednak gothic metal, doom metal, progresywny, symfoniczny a także industrialny metal również wpisują się w zakres muzycznych zainteresowań Gotów. Jeżeli chcielibyśmy prześledzić gotyk na tle czysto historycznym, dostrzec możemy wiele powiązań z epoką romantyzmu, w której prym wiodły utwory z dużą dozą mrocznego, tajemniczego klimatu. Przedstawiciele owej subkultury często określają się mianem romantyków, niejednokrotnie piszą wiersze lub komponują muzykę. Odnajdują w tym swój wewnętrzny relaks i potrafią odszukać swą drugą stronę, na codzień ukrytą pod warstwą mrocznego, na swój sposób artystycznego makijażu. Nie zdają sobie z tego sprawy ludzie na ulicach. Niestety, stereotyp gota-satanisty przetrwał do dziś, a można wręcz powiedzieć, umocnił się. Gotyk rozbił się na wiele odłamów, między innymi cyber gotyk, gotyk wampiryczny, geek gotyk lub standardowy, wzorowany na stylu XIXwiecznej arystokracji. Taki wygląd u jednych budzi podziw, u innych śmiech lub..strach. Uczeń naszej szkoły, Rafał z klasy I g na pytanie, co sądzi o Gotach, odpowiedział: "Nie lubię z powodów osobistych. Boję się takich ludzi ze względu na wygląd i zachowanie." O ile można usprawiedliwić niepokój i lęk jaki wzbudzają Goci wśród "normalnych ludzi", o tyle nie można zrozumieć lęku związanego z zachowaniem Gotów. Są oni ludźmi cichymi i zamkniętymi w sobie, nie wchodzącymi innym w drogę. Jednak nieśmiertelny stereotyp warunkuje strach w stosunku do "ludzi w czerni". Są jednak osoby, którym oryginalny styl ubierania się podoba, a wręcz twierdzą, że ubarwia, jakkolwiek paradoksalnie by to nie brzmiało, nasze społeczeństwo. Zapytany przeze mnie Przemek z I g stwierdził: "Nie przeszkadzają mi, fajnie wyglądają i mogą dużo wnieść do naszej kultury. Ludzie mogą się ich wystraszyć, dlatego ich nie lubią." Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. W końcu...nie bez powodu gotycki ubiór i makijaż królował na twarzach i ciałach wszystkich uczestników tegorocznej imprezy helloweenowej. Trzeba jednak pamiętać, że wygląd to nie wszystko, i pod maską mrocznego wizerunku kryć się potrafi bardzo wrażliwa, pełna inteligentnych poglądów osoba mająca swoje własne, może lekko zniekształcone przez pryzmat postrzegania świata poglądy. Czyni ich to ciekawszymi. Magdalena Flera Kocham Cię miła... płomiennie...



Milczący las z poszyciem z mgieł, Niemy śpiew kruków, W tym wszystkim szept. Inkwizytorski płaszcz, Jak skrzydeł para, pod płaszczem krzyż. W tym wszystkim krew. I jeszcze tylko jeden krok, sztyletu błysk, I śmierci pieśń... Miast krwawych łez, dwóch oczu blask. A w rozwodnionych tęczach przerażenia cień. Paradoks rozum dzielił wnet, Skruszały fundamenty prawd, Nastało rozdwojenie serc, Przeciwne ciała pędził szlak. I na nic już był z drewna krzyż Na nic inkwizytorski płaszcz Kobieca magia, absurdu więź Zburzyła jego życia stan. Przez pełnie dwie, nad rzeką z barw Kryształów gnanych prądem w dal Codzienne połączenie ciał, Codziennie w grzechu niemym krzyk. Nad krzyżem płacz skruszałych ust, Pod krzyżem krwi wężowy szlak, Pokutny ból, znów wiary mord, Po wszystkim powrót w cień kruczych bram. Tak niemy las ostoją się stał, Dla grzechu wiedźmy, strażnika PrawdI pewnie trwałby tak wiele pełń... Raz w wieczór zburzył grzech srogi bat. Raz święte oko ujrzało tych, W sodomii splecionych pod lasem. I musiał uciec zdradziecki kochanek W takt wykrzyczanych oskarżeń. Szarpana ambicja, cień rozdartej dumy I błąd, największy od lat. Choć twarz i oczy uciekły na stronę, Dłoń zdrajcy wskazała szlak. Ocalił głowę, braterstwo od ran, Duszę od kaźni piekielnej. Teraz nie patrzy, ukrywa twarz Kochankę prowadzą na cięgi. Usta zakrywa, lecz nie kryje płaszcz Odoru palonej bieli Nie kryje łez, nie kryje ran Jej ciała w tańcu płomieni. „Gdzie będziesz kiedy powrócę?” Jest to fragment ballady, część druga w numerze następnym. Magdalena Flera Foto: K.F.