Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








str. 5 str. 11 str. 6-7 str. 13 str. 8-9 str. 14-15 Wstępniak

Prolog

Test na wakacje :). Co internet robi z ludzi... FULL OF MARCIN = FULL OF FUN Chwila z Japonią... Gdzie najlepiej? Relacja z wycieczki do Londynu. Dzień dobry, cześć i czołem! Wstępniak to zazwyczaj przywitanie się red. naczelnego z czytelnikami, jednak w tym numerze muszę się z Wami pożegnać Jest mi niesamowicie przykro, jednak liceum wzywa! Na kolejnych stronach jest baaardzowywiadowo, licealnie, jednak niezbyt poważnie. Ale na co komu powaga? Wakacje to okres szaleństw i puszczenia lejców swojej głupocie, jednak pamiętajcie, żebyście wrócili cali we wrześniu! Gorącej plaży i/lub wysokich „leveli” życzy Naczelna Sylwusiek Otatni raz w takim składzie -> Nowinki z Jedynki Stopka redakcyjna



Testy, testy i po testach W dniach 23-25 kwietnia trzecioklasiści z naszej szkoły napisali egzaminy sprawdzającą ich wiedzę. Wszyscy zgodnie mówią, że nie były one trudne, ale tego, czy to prawda, dowiemy się dopiero wtedy, gdy poznamy wyniki… ,,Żałoba" gazetki Z przykrością informujemy wszystkich naszych czytelników, że z nieznanych nam powodów przyjazd Szymona Hołowni został odwołały. Mimo to udało nam się jednak przeprowadzić wywiad z ambasadorem Kenii, który będzieciemogli przeczytać w następnym numerze. Dzień matki 25 maja odbył się w naszej szkole kiermasz ciast upieczonych przez uczniów, a dochód z ich sprzedaży został przeznaczony na Dom Samotnej Matki w Lublinie. I Debata Świdnicka W naszej szkole odbyła się debata o tematyce europejskiej. W starciu między liceami wygrał „Bronek”, a wśród gimnazjów pierwsze miejsce zdobyły exaequo „Jedynka” i „Dwójka”. Dalsza część wymiany Jesienią odwiedzili nas goście z Ukrainy, teraz przyszedł czas na Niemki, a już we wrześniu uczniowie naszej szkoły wybiorą się z rewizytą na Ukrainę. Zakończenie roku … Weekend majowy niestety już za nami i wielkimi krokami zbliżają się wyczekiwane przez wszystkich wakacje. Zachęcam więc Was do wykorzystania tej ostatniej szansy na poprawienie swoich stopni, tak aby lato upłynęło wam nie na myśleniu o ewentualnych poprawkach, a na odpoczywaniu i zbieraniu sił do podjęcia kolejnych wyzwań w następnym roku szkolnym. Jamal Le redakcję tworzą: oSylwia Drwal - red. naczelna oIzabela Wasilak – zca red. naczelnego oJolanta Olszewska - skład oLidia Rudnik oDominika Maciejczyk oMaciej Nieszporek oWeronika Kubiak oPaulina Ostrowska oKinga Hałabuda oCelina Bachur oMichał Bojczewski oOliwia Mańko Smoleńsk, Smoleńsk, Smoleńsk… Letnia moda



Prasa, telewizja, radio – gdzie nie spojrzymy, Smoleńsk! Wydawałoby się, że od katastrofy lotniczej, która miała miejsce nieopodal tej miejscowości, minęło już tyle czasu, że temat powinien być zamknięty, sprawcy (jeśli takowi byli) ukarani, a ofiary czczone po cichu. Wszystkie stacje radiowe, telewizyjne, każdy tabloid, wszędzie huczą o newsach związanych z katastrofą smoleńską. Coraz popularniejsze stają się również książki inspirowane tym zdarzeniem. Kolejni autorzy starają się zaskoczyć nas swoją wiedzą na temat przyczyn katastrofy, sprawcach, czy też ofiarach. Czy rzeczywiście zaskakują? W pewnym momencie zaczęli nudzić. Jednak nie wszyscy mają po przysłowiowe kokardki tematu katastrofy. Okazuje się, że coraz młodsi Polacy zostają zaszczepieni tą smoleńską zarazą. Na stronie gazeta.pl możemy przeczytać artykuł o lubelskiej szkole podstawowej, a dokładniej o wydawanej przez nią gazetce. Wielkie poruszenie wywołała jedna z recenzji, w której szóstoklasista polecił książkę pt. „Zamach w Smoleńsku. Niepublikowane dowody zbrodni”. Nikt nie mówi o zamazywaniu pewnych zdarzeń i nieprzekazywaniu ich młodszym. Ale żeby od razu polecać taką książkę ludziom, którzy są w przedziale wiekowym 10-13lat? Nie uznałabym takiej lektury za odpowiednią dla nich, przynajmniej na razie. Sylwusiek Lato zbliża się do nas wielkimi krokami, zatem długie rurki idą w kąt, a swetry i kurtki wieszamy do szafy. A co na siebie włożyć? Spróbujemy coś podpowiedzieć ;) W lecie 2012 stawiamy na kobiecość. Wszelkie spódnice, sukienki to podstawa. Koniecznością są także kolory! Pomarańcz, róż, zieleń i intensywny lazur to podstawowe kolory sezonu. Jeżeli jednak jesteś typem romantyczki, to wybierz pastele: bananowy, morelowy, błękitny, miętowy, pudrowy róż...Wkładamy również szorty, które są bardzo modne w tym sezonie, a także wszelkie minisukienki i spódnice. Przyszedł czas także na rządy wzorów, takich jak etniczne inspiracje, afrykańskie, retro (popartowe lata 60.), grochy i nieśmiertelne kwiaty oraz motywy roślinne. Modne stanie sie dosyć dziwne połączenie ubrań sportowych z kobiecą elegancją. Lato zapewne przyniesie wam wiele inspiracji do łączenia i nakładania odważnych strojów, w których będziecie się czuć naprawdę dobrze. Pih & Eldo Psychotest Wakacyjny :)
Czy spotkasz wakacyjną miłość ?


1. Jakie jest twoje zdanie na temat wakacyjnej miłości ? A. Konieczny element letniego wypoczynku. B. Czasami może się zdarzyć. C. Nie warto się angażować, ponieważ nie wiadomo, w co się wplątuję. 2. Gdy poznałaś/eś wakacyjną miłość to: A. Była to miłość od pierwszego wejrzenia. B. Byliście w imprezowym nastroju. C. On/Ona miał/a już kogoś, ale ty się w nim/niej zadurzyłaś/eś. 3.Wylegujesz się na plaży, mija cię chłopak/dziewczyna, który/a nieśmiało się do ciebie uśmiecha. Co robisz ? A. Odwzajemniasz uśmiech i zagadujesz. B. Odwzajemniasz uśmiech i chowasz się za czasopismem. C. Odwracasz wzrok i udajesz, że nic się nie stało. 4. Chłopak/dziewczyna z twoich kolonii proponuje wspólne spędzenie wieczoru. Co odpowiesz ? A. Bez wahania zgadzasz się. B. Po dłuższej rozmowie i namyśle zgadzasz się. C. Odmawiasz, ponieważ za krótko się znacie. 5. Wakacje dobiegają końca. Jak się z tym czujesz ? A. Smutno ci z tego powodu, ale przecież życie na tym się nie kończy. B. Rozpaczasz z powodu rozłąki, ale zamierzasz utrzymać kontakt. C. Wakacje się skończyły - czas do szkoły. Najwięcej odpowiedzi A: Zdecydowanie nie będziesz miał/a trudności z nawiązaniem nowej znajomości. Będzie to dla ciebie bardziej przygoda niż związek na dłuższy czas. Uważaj, bo mogą być z tego problemy… Najwięcej odpowiedzi B: Nie masz problemu z nawiązaniem nowej znajomości, jednak nie zależy ci na tym aż tak bardzo. Jeżeli jednak znajdziesz odpowiednią osobę, to rozstanie będzie bolesne. Najwięcej odpowiedzi C: Masz trudności z nawiązaniem kontaktu, ale też nie zależy ci na tym za bardzo. Uważaj, żebyś swoją obojętnością nikogo nie zranił/a. Ostra&Weraq Życie po “Jedynce”, czyli co słychać u byłego naczelnego naszej gazetki?
Niektórzy żartują, że zbyt niebezpiecznym starciem byłoby spotkanie obecnej naczelnej z kolegą po fachu. Wraz z byłym redaktorem naczelnym, Marcinem Ołdakowskim, poddajemy całkowitej destrukcji to absurdalne stwierdzenie, a przy okazji ukazujemy, co zmieniło się w jego życiu po opuszczeniu murów “Jedynki”.


S.D: Witam cię bardzo serdecznie, Marcinie. M.O: Witam. S.D: Cieszę się niezmiernie, że znalazłeś dla mnie czas, bo w liceum to raczej trudne… Prawda? M.O: Czy ja wiem, czasami jest tak, że faktycznie tego czasu nie ma, a czasami jest go właściwie nadmiar. Zależy to też od naszych preferencji. Zdarza się, że tego czasu sobie “nagospodaruję”, a później okazuje się, że i tak muszę siedzieć do drugiej w nocy w książkach… Ale ogólnie czasu wolnego jest dosyć dużo. S.D: A czy w porównaniu z gimnazjum jest ta przepaść, o której tak często słyszę? M.O: Nie, przepaści nie ma, aczkolwiek wiadomo, że jeśli kończy się lekcje o 16.00, to w domu jest się później i tego czasu automatycznie jest mniej, ale myślę, że da się go tak zagospodarować, aby np. o 20.00 zacząć odrabiać lekcje… No, w porywach do 22.00. S.D: O tej dopiero zacząć?! M.O: Tak, i jeszcze nauczyć się na sprawdzian.(śmiech) S.D: Czyli jest jakaś różnica - w gimnazjum lekcje kończy się najpóźniej o 14.00… M.O: Kwestia przyzwyczajenia. Po dwóch miesiącach już łapie się tę rutynę i już nie czuje się tych braków w czasie. S.D: Ale w porównaniu do “Baczyńskiego” (który jest szkołą dwuzmianową - przyp. red.), gdzie lekcje czasem zaczyna się po 11.00, a kończy o 17.00, to chyba lepiej jest zaczynać tak jak w “Bronku”, zajęcia wcześniej i, automatycznie, wcześniej je kończyć? M.O: Tak. Myślę, że zmiana dzienna jest lepsza – z reguły popołudniu człowiek woli odpocząć, a nie siedzieć do 18.00 w szkole. S.D: Czyli możesz powiedzieć, że dobrze wybrałeś szkołę? Pytam cię o to w imieniu trzecioklasistów, którzy teraz podejmują taką samą decyzję jak ty rok temu. M.O: Oczywiście że tak. W “Bronku” jest le-piej niż w “Baczyńskim” – tak przynajmniej twierdzą nauczyciele… S.D: Aha, czyli uczniowie myślą inaczej? (śmiech) M.O: Nie wiem, nigdy nie uczęszczałem do “Baczyńskiego”, nie wiem, jak tam jest. S.D: Nie byłeś nawet na promocji? M.O: Nie, nie byłem. Nawet nie zamierzałem być. S.D: Czyli, jak widać, nie jestem jedyna. Ale z ta-kiego uczniowskiego punktu widzenia, czy w “Bronku” jest tak



tragicznie, jak to słychać w Świdniku? M.O: W Świdniku słychać, że w “Bronku” jest źle? Ojej, nie słyszałem tego. (śmiech) Nie, nie mogę powiedzieć, że jest jakoś źle. To też zależy od usposobienia każdego człowieka - czy na luzie podchodzi do szkoły i ocen, tak jak ja, czy nie. Osobiście jestem całkiem zadowolony z wyboru. “Bronek” to naprawdę dobra placówka, mogę ją polecić. Oczywiście są też pewne wady tej szkoły… S.D: Ale nie ma szkoły idealnej, w każdej są jakieś niedogodności. M.O: Dokładnie, nie ma szkoły idealnej, tak samo jak nie ma idealnych nauczycieli. Wszędzie są jakieś minusy i naprawdę uniknięcie ich jest prawie nierealne. S.D: Pytałam cię o promocję w “Baczyńskim”. Byliśmy całkiem niedawno na waszej. Powiedz mi, tylko całkiem szczerze: czy w tej szkole jest tak, jak nam pokazano podczas tych wszystkich prezentacji? Czy to tylko takie mydlenie oczu trzecioklasistom, żeby przyszli tam we wrześniu? M.O: Na pewno nie jest to mydlenie oczu, jednak stuprocentowo nie jest tak, jak to było widać na promocji. Wiadomo, jestem w pierwszej klasie – nie do końca poznałem jeszcze tę szkołę, nie mam takiej wiedzy jak drugo, czy trzecioklasiści. Aczkolwiek promocja była jak najbardziej prawdziwa. S.D: Wróćmy do gimnazjum. Byłeś przez rok redaktorem naczelnym naszej gazetki. M.O: Podobno… S.D: Podobno byłeś czy podobno rok? (śmiech) M.O: Podobno byłem, na pewno przez rok. S.D: I teraz jesteś redaktorem naczelnym w redakcji „New Bronx Times”? ,,Dokładnie, nie ma szkoły idealnej, tak samo jak nie ma idealnych nauczycieli. Wszędzie są jakieś minusy i naprawdę uniknięcie ich jest prawie nierealne." M.O: Nie. Nie ma w “Bronku” podziału funkcyjnego jako takiego. To grupa dziennikarzy, bez podziału na role. Wszyscy gromadzą materiały i z tego tworzymy gazetkę. S.D: A jak to jest z waszą organizacją pracy? Z tego co słyszałam na warsztatach, macie lekcje, uczycie się, jak pisać i co pisać, żeby było ciekawie. Jesteście merytorycznie bardzo dobrze przygotowani do tworzenia tekstów… M.O: Mamy regularne spotkania, raz w tygodniu, godzinę ustala się na początku roku w grupie. Każdy rocznik ma lekcje oddzielnie – pierwsze klasy mają swoje, drugie i trzecie swoje. W trakcie zajęć realizujemy materiał, uczymy się gatunków, funkcji wywiadu, strategii itd. S.D: Czyli nie skłamię mówiąc, że praca w licealnej redakcji jest poważniejsza niż w tej gimnazjalnej… M.O: Jest znacznie poważniej. Sam wygląd naszej gazetki jest inny od tej “Jedynkowej” – ta licealna swoim formatem bardziej przypomina normalną gazetę. S.D: Fakt, format nadaje trochę innego, poważniejszego wyglądu. A co z samym składem redakcji? Pracują tam osoby, które chcą na poważnie zajmować się dziennikarstwem, czy też są i takie, które piszą, bo po prostu lubią to robić? M.O: Tak naprawdę nie wiem. Nie mam pojęcia, czy chcą się tym zajmować w przyszłości, czy po prostu chcą być w gazetce. Na pewno jest to dla każdego ciekawe doświadczenie. S.D: Chciałabym cię zapytać jeszcze o twoje własne doświadczenia. Jak myślisz, czy praca w gimnazjalnej gazetce pomaga? Czy daje to jakiś start, czy to bez znaczenia w liceum? M.O: Wcześniejsze tworzenie tekstów na pewno pomaga. Jest się wówczas w miarę obeznanym w tym co pisać, ma się pomysły na teksty. W dużej mierze zależy to od preferencji kandydata na członka gazetki – czy ktoś jest naprawdę stworzony do pisania, czy też nie. Niektórym niestety nie wychodzi, mimo ogromnych starań…. S.D: Wiadomo, nie każdy ma „lekkie pióro”. Jednak w redakcji są też ludzie, którzy nie mieli nigdy czynnej styczności z tego typu zespołem? M.O: Oczywiście, że tak. Są osoby, które pisały wcześniej do gazetki szkolnej, są też tacy, którzy wcześniej tego nie robili, i nie przeszkadza im to szczególnie w pracy w licealnej redakcji. S.D: Ogólnie rzecz biorąc, jeśli ktoś nie zaczął pisać w gimnazjum, jeszcze nic straconego? M.O: Tak, jak najbardziej, może zacząć pisać w liceum. Może też poprosić o pomoc sorkę, na pewno nie odmówi. S.D: Czyli, podsumowując, zachęcasz do wstąpienia w szeregi waszej redakcji? M.O: Oczywiście. Zapraszam do szkoły, do gazetki – na pewno będzie to dobry wybór! S.D: Dziękuję ci bardzo za poświęcony czas. Sylwusiek full of Marcin = full of fun ;] Przed trudnym



1. Czy z perspektywy czasu oceniasz wybór szkoły jako dobry? „Staszic”: Zdecydowanie tak, możliwość bycia częścią społeczności „Staszica” stwarza praktycznie nieograniczone możliwości rozwoju. Począwszy od bogatej oferty wyjazdów na międzynarodowe wymiany, poprzez organizację niezliczonych wydarzeń kulturowoedukacyjnych, a skończywszy na silnym zapleczu merytorycznym, które jest źródłem ciągłych sukcesów I LO w różnych rankingach. PCEZ: Tak, chociaż zawsze mogło być lepiej :) „Norwid”: Tak! „Bronek”: Jestem całkiem zadowolony z wyboru. „Bronek” to naprawdę dobra placówka, mogę ją polecić. Oczywiście są też pewne wady, ale nie ma szkoły idealnej. Wielu trzecioklasistów ma wątpliwości związane z wyborem szkoły ponadgimnazjalnej. Chcemy im choć trochę pomóc, dlatego postanowiliśmy porozmawiać z absolwentami naszego gimnazjum, którzy teraz uczą się w różnych szkołach średnich. Każdemu z nich zadaliśmy te same pytania. „Biskupiak": Myślę, że był to dobry wybór. „Baczyński”: Tak, ponieważ to liceum dało mi wiele możliwości rozwoju, szczególnie poprzez fakultety, a także wizyty w radiu i telewizji. Natomiast dzięki wyborem… wycieczkom do teatrów spotkałam kilku znanych aktorów, co wspominam szczególnie miło. 2. Czy w wyborze szkoły pomogła promocja, jeśli nie, to co innego? „Staszic”: I LO im. St. Staszica, cieszy się dość sporą renomą wśród uczniów podejmujących decyzję o wyborze szkoły ponadgimnazjalnej dla siebie. Każdy zainteresowany rozpoczęciem nauki w jednym z czołowych liceów Lubelszczyzny ma wiele opcji pozyskiwania ukierunkowane jak na przykład kółko fotograficzne. Ciekawą propozycją są również indywidualne zajęcia dla zdolnych uczniów, przygotowujące do różnych konkursów.



informacji. W moim przypadku była to wspomniana promocja szkoły, rozmowy ze „Staszicakami" oraz strona internetowa tej szkoły. PCEZ: Promocja nie, po prostu uważam, że po tej szkole będę miał zapewnioną pracę na budującym się lotnisku, więc raczej nie będzie brakować mi środków do życia. Poza tym uważam, że lepszego technikum w tej wsi nie ma! „Norwid”: Nie, bo szkoła nie organizowała promocji. Kierowałam się w wyborze profilem, a także przyszłością i zainteresowaniem tym kierunkiem. „Bronek”: Na pewno nie jest to mydlenie oczu, jednak stuprocentowo nie jest tak, jak to było widać na promocji. Wiadomo, jestem w pierwszej klasie – nie do końca poznałem jeszcze tę szkołę, nie mam takiej wiedzy jak drugo, czy trzecioklasiści. Aczkolwiek promocja była jak najbardziej prawdziwa. „Biskupiak'': Tak „Baczyński”: Szkołę wybierałam ze względu na to, co chciałabym później studiować, jak również dobre opinie wśród moich starszych znajomych na temat II LO. Poza tym duży wpływ na moją decyzję miała ciekawa promocja. 3. Czy nauczyciele w Twojej szkole są bardzo surowi? „Staszic”: Nie mogę dopuścić się takiej dużej generalizacji. Oczywiście, tak jak w każdej innej placówce i tutaj znajdują się przykłady surowych pedagogów, ale faktem jest, że podejście nauczyciela do ucznia jest powiązane z zachowanie ucznia wobec nauczyciela, dlatego pedagog surowy dla jednego ucznia, może mieć całkiem inne podejście do innego podopiecznego. PCEZ: Na pewno bardziej surowi niż w gimnazjum, tu po prostu traktują cię nie jak dzieciaka, tylko jak normalnego, dorosłego człowieka. „Norwid”: Każdy nauczyciel jest inny, lecz ogólnie są wymagający. Mimo to uważam, że grono pedagogiczne jest bardzo przyjazne dla nas, uczniów. „Bronek”: Nie ma idealnych nauczycieli. Wszędzie są jakieś minusy i naprawdę uniknięcie ich jest prawie nierealne. „Biskupiak": Są bardzo surowi i wymagający, aczkolwiek później owocuje to w wynikach matury. „Baczyński”: Większość nauczycieli stara się być dla nas łagodna, jednak znajdzie się kilku, którzy uważają swój przedmiot za najważniejszy i są naprawdę wymagający. Muszę was zmartwić, że jest jedna nauczycielka, która szczególnie „zachodzi uczniom za skórę". 4. Czy w Twojej szkole jest duży wybór zajęć pozalekcyjnych i czy są one interesujące? „Staszic”: Śmiało można stwierdzić, że jedną z dewiz „Staszica” może być: „Dla każdego coś dobrego". Praktycznie każdy przedmiot ma swoje prężnie działające kółko, dodatkowo istnieją zajęcia bardziej żadne z nich. Na pewno są koła z różnymi dodatkowymi językami, które kończysz z certyfikatem. „Norwid”: Tak, jest ich wiele, zaczynając od nauki języków, a kończąc na rozrywce i kółku teatralnym. :) „Bronek”: Ja należę do koła dziennikarskiego, które wydaje gazetkę „New Bronx Times”. Mamy regularne spotkania, raz w tygodniu, godzinę ustala się na początku roku w grupie. Każdy rocznik ma lekcje oddzielnie – pierwsze klasy mają swoje, drugie i trzecie swoje. W trakcie zajęć realizujemy materiał, uczymy się gatunków, funkcji wywiadu, strategii „Bronek”: Ja należę do koła dziennikarskiego, które wydaje gazetkę „New Bronx Times”. Mamy regularne spotkania, raz w tygodniu, godzinę ustala się na początku roku w grupie. Każdy rocznik ma lekcje oddzielnie – pierwsze klasy mają swoje, drugie i trzecie swoje. W trakcie zajęć realizujemy materiał, uczymy się gatunków, funkcji wywiadu, strategii „Biskupiak": Jest mnóstwo zajęć pozalekcyjnych: taniec, chór, teatr, wszelkie zajęcia rozszerzające wiedzę tzn matma, języki, filozofia, sportowe, w zimie - narciarskie, strzelnica, zajęcia z pierwszej pomocy i ratownictwa i najbardziej interesujący: jachtklub (rejsy i obecnie realizacja patentu żeglarskiego) „Baczyński”: Poza zajęciami teatralnymi, nauczyciele prowadzą jedynie fakultety dla maturzystów, co w dużej mierze pomogło nam przygotować się do egzaminu dojrzałości. Dodatkowo, szkoła sporadycznie wydaje swoją gazetkę. Red. Milczenie – czy na pewno złotem?
Wielu ludzi uważa, że wyjaśnianie problemów poprzez rozmowę to najgorsze zło, jakie może być. Według nich, najbezpieczniej jest przeczekać burzę, nie mówiąc nic. Może i bezpiecznie...Jednak czy słusznie?


Rozmowa to w najprostszej definicji wymiana zdań. Wbrew pozorom, kłótnia to też rozmowa. Od zwykłego dialogu różni się tylko sytuacją, w której występuje i tonem głosu. Jednak nawet w kłótni, mimo tego, że głośniej, wyrażamy swoje zdanie w danej kwestii. Wydawałoby się, że nie warto rozpoczynać rozmowy, jeśli z góry wiadomo, że zakończy się ona awanturą. Oczywiście, tak jest. Dlatego też należy ubierać nasze myśli w takie słowa, by do kłótni nie dopuścić. Jeśli jednak już zaszliśmy na tyle daleko w naszej konwersacji, że atmosfera staje się wręcz niezdrowa, trzeba jak najszybciej odwrócić kota ogonem, np. żartobliwie odnosząc się do słów, które już padły. Czy milczenie może być przyczyną kłótni? Wbrew pozorom, tak! Nie takiej, w której skaczemy sobie do gardeł, rzecz jasna. Chodzi tu o kłębek problemów, które czekają na pójście w niepamięć. Zanim jednak to nastąpi, wisi sobie w powietrzu, zagęszczając je tak, że można byłoby jest przeciąć przysłowiową siekierą. Milczenie, które jest powodem nieporozumień, to druga strona medalu, o której często zapominamy. Czasami wyjaśnienie sobie pewnych kwestii jest lepsze niż oczekiwanie na cudowne zniknięcie wszystkich problemów. Sylwusiek Podwójne życie nastolatka
Tysiące nastolatków w Polsce, a miliony na świecie prowadzi blogi i udziela się na forach dyskusyjnych. Część z nich uważa to tylko za sposób na nudę, ale dla wielu toi jedyna przyjemna możliwość spędzania wolnego czasu.


Spory procent naszych rówieśników nie wyobraża sobie życia bez internetu, ale to jeszcze nie jest uzależnienie. Jednak gdy ktoś tak bardzo wciąga się w blogowanie itp., że woli życie wirtualne od realnego, to coś jest nie tak. Młodzi ludzie szukają odskoczni od szkoły i obowiązków - to naturalne. I tu dzielimy się na dwie grupy: tych, dla których ową odskocznią są spotkania z przyjaciółmi i imprezy oraz tych, którzy popołudnia i wieczory spędzają przed monitorem, w tym część w sieci. Czynnikiem, który tak przyciąga młodych na fora i blogi jest to, że można być każdym. Z jednej strony to pole do popisu dla ludzi z wybujałą wyobraźnią, z drugiej można sobie pozwolić na całkowitą szczerość. Typowy nastolatek w sieci jest brzydki, aspołeczny, kocha jeść, a świat go nie rozumie. W każdym bądź razie on sam tak uważa. Wirtualni 'przyjaciele' pocieszają się nawzajem sentencjami typu "jesteś piękny" czy też "masz piękne wnętrze". Można dokonać kolejnego podziału: na mających pozytywne i negatywne nastawiwnie do życia. Zwykle są to skrajne emocje - z jednej strony możemy przeczytać "Świat jest piękny", z drugiej "Ludzie są fałszywi". Dla ludzi 'z zewnątrz' to musi się wydawać idiotyczne, ale bloggersi biorą to wszystko na poważnie. Tak te osoby zachowują się, będąc jednymi z tysięcy użytkowników danego serwisu, będąc praktycznie anonimowymi. Nie da się określić, jacy są w normalnym życiu. Część z pewnością jest szczera i po prostu dzieli się przeżyciami z innymi użytkownikami. Jednak nie brakuje nastolatków, którzy po zalogowaniu stają się zupełnie innymi ludźmi. Nie jest jeszcze aż tak źle, jeśli robi się to tylko dla zabawy. Gorzej, jeżeli ktoś tak bardzo nienawidzi samego siebie, że tworzy "swoje drugie ja". Pamiętajmy, że wirtualne środowisko wpływa na nasze myślenie i podejmowane decyzje równie mocno, jak i w prawdziwym życiu. Dlatego powinniśmy uważać na to, z kim się kontaktujemy i jakie treści przeglądamy. Jeśli się źle trafi, w skrajnych przypadkach można się doprowadzić do obłędu czy nawet choroby psychicznej, a wtedy to nie będzie już tylko 'zwykłe' uzależnienie... Rocky Racoon Zagramy?...



W ostatnim numerze przybliżyłem wam temat gier fabularnych. Teraz opowiem dokładnie o roli mistrza i bohaterów gry. Zacznijmy od przypomnienia: mistrz gry(MG) to ktoś, kto prowadzi całą grę. On jest narratorem, natomiast bohaterowie gry(BG) grają główne role w historii MG. Odkąd wymyślono gry RPG było jasno ustalone, że musi być co najmniej jeden mistrz gry. Nie każdy może nim być, według mnie trzeba mieć do tego wielką wyobraźnię i zapał. Jest on kimś w stylu pisarza z utrudnionym zadaniem. W książce sam wymyślasz, co robi bohater, jakimi wartościami się kieruję i co zrobi w danej sytuacji, natomiast podczas gry trzeba przewidzieć różne opcje. Nie wiesz do końca, co bohater zrobi, gdy zostanie związany i zakneblowany. Gdy piszesz książkę, masz przed sobą ten obraz razem z bohaterem i wystarczy przelać tę sytuację na papier, mistrz gry musi wytłumaczyć dokładnie sytuację i słuchać rozwiązań BG. Mistrz gry jest władcą gry. Można go nazwać królem czy nawet bogiem gry, którą w danej chwili prowadzi. Wiele książek o grach fabularnych mówi: „MG ma zawsze rację". Nie oznacza to jednak, że może bezkarnie zabijać graczy, jeśli go zdenerwują lub powiedzą coś nie tak. Jak na władcę przystało, oprócz przyzwoleń MG ma też obowiązki. Na pewno nie może mieszać życia osobistego do prowadzenia gry. „O, ja go nie lubię, to będzie miał trudniej" .NIE! Czas na BG. Żeby nim być, nie trzeba mieć super wyobraźni czy instynktu. Tworzysz postać, którą będzie ci się dobrze grało, nawet jeśli będzie to totalny głupek, który podczas rozmowy zapluje się kilka razy. Grając swoją postacią, masz się dobrze czuć. Oczywiście jeśli wpadniesz na jakiś mądry pomysł głupią postacią, nie bój się powiedzieć tego na głos. "Mistrz gry jest władcą gry. Można go nazwać królem czy nawet bogiem gry, którą w danej chwili prowadzi. Wiele książek o grach fabularnych mówi: „MG ma zawsze rację." Nikt nie mówi, że grając idiotą nie możesz mieć tropu. Przykładowo, grając w RPG dziejące się w Japonii za czasów samurajów postacią kata, który jest stworzony do walki, raz czy dwa udało mi się dobrze rozegrać rozmowę czy łamigłówkę. Zdarza się. Ostatnie, o czym chcę powiedzieć, to współpraca. Na co dzień musimy współpracować z ludźmi, tak jest też podczas sesji. BG muszą współgrać zarówno ze sobą, jak i z MG. Kłótnie rujnują sesję. Wtedy marnujecie czas swój i mistrza gry, który pracował kilka godzin co najmniej nad fabułą. Gracze, pamiętajcie, nie przekrzykujcie siebie nawzajem i słuchajcie się MG, przecież on zawsze ma rację.;) Rid Słowniczek języka japońskiego część II
Ohayo! Mam nadzieję , że poprzedni artykuł ze słówkami japońskimi Wam się podobał i może kiedyś się przyda :) . W poprzednim numerze zaprezentowałam słówka od „a” do „n” i obiecałam część dalszą, więc oto i ona :


Słowniczek języka japońskiego od „n” do „z” : ohayo - Dzień dobry! oneechan - starsza siostra oniichan - starszy brat oyasumi - "Na razie!", oyasumi nasai - "Dobranoc!" sayonara - Do widzenia! (formalne) sensei - nauczyciel shojo - dziewczyna shonen - chłopak suki - kochać, lubić tabun - może tenshi - anioł tomodachi - przyjaciel tsuki - księżyc watashi - ja watashi mo <kraj>jin desu - Jestem <narodowość> Kilka przykładów: Nihon - jin (Japończyk) Kanada - jin (Kanadyjczyk) Amerika - jin (Amerykanin) Eekoku or Eego - jin (Anglik) Poranduj - in (Polak) watashi no namae wa <imię> desu - Nazywam się <imię> watashi wa ... - jestem/nazywam się ... (generalnie forma kobieca) yakusoku - obietnica yoroshiku - "Miło mi poznać!" yoshi - okay, dobra yuki - śnieg zutto - zawsze, na zawsze Mado Podróż do kraju „popołudniowej herbatki”
W dniu 6 mają 2012 r. spod gmachu szkoły wyruszył autokar mający na celu przewiezienie uczniów naszego gimnazjum do Anglii, gdzie mieli zwiedzać Londyn oraz Oxford. Po 6 - dniowej wycieczce wrócili do Polski w dobrym humorze i ze wspaniałymi wspomnieniami.


Dzień 1: Uczniowie pożegnali się ze Świdnikiem po godzinie 6 i zarazem rozpoczęli 28 - godzinną podróż do Zjednoczonego Królestwa. Jazda chyba nikomu się nie dłużyła, ponieważ każdy znalazł dla siebie jakieś zajęcie. Dzień 2: Rankiem kolejnego dnia autokar wjechał do eurotunelu pod Kanałem La Manche prowadzącego na Wyspy Brytyjskie. W Londynie przywitała nas typowo angielska pogoda. Przez szyby autokaru oglądaliśmy takie miejsca, jak Big Ben, London Eye lub Pałac Buckingham. Na koniec dnia dojechaliśmy do hotelu i zjedliśmy „smaczną” kolację w polskim barze „Mamuśka”. Dzień 3: Zaczęliśmy od zwiedzania stolicy Wielkiej Brytanii i spaceru pod pałac Buckingham, gdzie w południe zobaczyliśmy uroczystą zmianę warty. Przyjrzeliśmy się także z bliska Downing Street. Następnie udaliśmy się pod Big Bena, skąd wypłynęliśmy łodzią w rejs po Tamizie. Zakończył się on pod Tower of London. To było ostatnie miejsce, jakie zobaczyliśmy tego dnia. Dzień 4: W tym dniu podziwialiśmy uniwersyteckie miasto - Oxford. Po obejrzeniu najważniejszych miejsc, m.in. słynnej uczelni, gdzie kręcono „Harry’ego Pottera”, skierowaliśmy się ku Londynowi. Tam zwiedziliśmy Narodowe Muzeum Historii Naturalnej, w którym wręcz roiło się od szkieletów wymarłych stworzeń, najróżniejszych minerałów czy licznych wystaw interaktywnych. Dzień 5: Ostatni dzień pobytu w stolicy uwieńczyliśmy przejażdżką metrem po mieście. Zwiedziliśmy również Muzeum Figur Woskowych Madame Po obejrzeniu najważniejszych miejsc, m.in. słynnej uczelni, gdzie kręcono „Harry’ego Pottera”, skierowaliśmy się ku Londynowi. Tussauds, przeszliśmy się po Chinatown, Baker Street i zrobiliśmy zakupy na Oxford Street. Wieczorem pożegnaliśmy Londyn i wsiedliśmy na statek, który przeprawił nas przez Morze Północne na kontynent. Dzień 6: Po podróży po Europie wreszcie dotarliśmy do Polski. Droga powrotna minęła nam szybko. Po naszym pobycie na wyspach w końcu wróciliśmy do domu z nowymi wspomnieniami. Michał

Ale Numer1 Zdjęcia z Londynu