Musisz zainstalować flash player pobierz instalator






cena : 50gr

W tym numerze :

Ale Numer ! Nowe wydanie, więcej informacji.

Hej Jedynko ! To nasze pierwsze spotkanie po wakacjach, co oznacza nowy skład gazetki! Ja sam jestem ze starego składu, lecz jako naczelny jestem nowy :). Mam nadzieję, że sprostam waszym oczekiwaniom, a teraz trochę o gazetce. W tym andrzejkowym numerze znajdzie się wiele skrajnych tematów zaczynając od tak dawnych jak otrzęsiny, jak i tych, które będą miały miejsce za kilka miesięcy, tzn. wyjazd do Szwajcarii. Naszą nowością jest Email do Pani Pedagog! No cóż, ode mnie tyle,więęc... Życzę miłego czytania! :) Nowy Red.Nacz. : Kacper Kozłowski Strona 3, 4, 5 - Dyskoteka otrzęsinowa Strony 6 - Subkultury Strona 7- Subkultury - QUIZ Strona 8 - Wycieczka do Wiednia Strona 9 - Dni Świdnika Strona 10 - Liga Klas Strona 11 - Wiara w siebie Strona 12 - Relacja "Mój biegun" Strona 13 - Uzależnienia... Strona 14 - ...Biegi niepodległości Strona 15 - Agresja...Nowy skład gazetki Strona 16 - Opowiadanie

Ale Numer ! Nowe wydanie, więcej informacji.

Dyskoteka otrzęsinowa Dzisiaj, to znaczy 2 października 2013 roku, odbyła się pewna impreza. Impreza niezwyczajna, bo tylko dla klas pierwszych. No cóż, w końcu któremu pierwszakowi chciałoby się wywijać rękami w towarzystwie wielkich, starszych kolegów? Poza tym musi być wyjątkowo, kiedy organizuje się otrzęsiny. No właśnie. Otrzęsiny. Sytuacja, której niektórzy (czytaj: większość) po prostu się bali. Cóż, rozsiewane na ten temat plotki rozeszły się szybko i dobrego wpływu nie miały. A szkoda. Koleżanki ze starszych klas sprezentowały nam posiłek w dość orientalnym stylu: ciastka z sosem tabasco, majonezem, musem jabłkowym (czy tam pomarańczowym, ja się nie znam) i musztardą, zupę rodem z zacisznej knajpy hinduskiej i kwaśny jak nieszczęście sok cytrynowy. Mimo że owe potrawy były wręcz smaczne, cóż, praktycznie nikt ich do końca nie zjadł. Wszyscy się wymigiwali. Ale co ja się będę rozwodził o otrzęsinach? Przecież nie to było główną atrakcją wieczoru. Główną atrakcją była impreza sama w sobie, a o tym to zbyt szeroko pisać nie będę. Bo przecież nawet małe dziecko wie, na czym polega przeciętna balanga. Inaczej to wygląda, kiedy się o tym czyta, inaczej - gdy się to widzi. Już spieszę z tłumaczeniem: najprościej mówiąc, wyglądało na to, że nikt tańczyć nie umie. Parkiet był praktycznie pusty aż do przerwy. Później zaczęły się popularne kółeczka i pociągi. Znalazło się też wielu takich, którzy tańczyli znany taniec z utworu "Gangnam style" do muzyki w rosyjskim wydaniu. Ściany były oblegane przez zniechęconych nie wiadomo czym chłopaków, parkiet - szalejącymi dziewczynami. Skądś to znacie? Nie chcę narzekać, ale moim zdaniem muzyka była za głośna, dlatego na sali nic się nie dało powiedzieć. Często potrzebny był język migowy. Mówi się trudno. W końcu nic nie może przeszkodzić, jeśli tylko ma się dobry humor. Cóż, mój należał do średnich. I tak też się bawiłem. Przez całą imprezę miałem wrażenie, że nikt nie tańczył. Albo nikt nie umiał? W każdym bądź razie, to jest koniec mojego artykułu. Myślę, że może udało mi się poprawić wam humor. I czekam na kolejne spotkania. Jan "JaZGier" Jabłoński

Ale Numer ! Nowe wydanie, więcej informacji. Ale Numer ! Nowe wydanie, więcej informacji. Mniam, mniam !!!

Co wiemy o subkulturach?
Chyba każdy kiedyś słyszał o subkulturach. To słowo pojawia się wszędzie, ale trzeba dobrze się w nie wsłuchać. Jeżeli ktoś nic o subkulturach nie słyszał, to będzie miał okazję przeczytać cykl moich artykułów.
Ale Numer ! Nowe wydanie, więcej informacji.

Między innymi spróbuję odpowiedzieć na pytania w stylu: co oznacza należeć do subkultury? Jakie są subkultury? Czy znam jakieś konkretne osoby do nich należące? itp. Co jakiś czas będę zamieszczać wywiady lub ankiety przeprowadzane wśród uczniów naszej szkoły. Żeby nie przedłużać, zacznę od najważniejszego pytania: czym jest subkultura ? Subkultura to grupa społeczna ubierająca się w tym samym stylu, lubiąca ten sam gatunek muzyczny, mająca takie same zainteresowania, a nawet poglądy religijne. Na świecie jest bardzo dużo subkultur, a wśród nich np.: punki, metalowcy, emo/scene, dresiarze, rastamani, skate, skinheadzi i goci - to najbardziej popularne z nich. Ludzie, którzy prawdziwie przedstawiają jakąś subkulturę, są moim zdaniem bardzo odważni i mają siłę wyrażać samych siebie, nie zważając na negatywne opinie innych. Pamiętajcie jednak, że należenie do subkultury zobowiązuje do tolerancji! Namisa QUIZ : DO JAKIEJ SUBKULTURY SIĘ ZALICZASZ?
Subkultura młodzieżowa – nazwa grupy młodzieżowej, w której normy obyczajowe, zasady postępowania, ubiór, muzyka odbiegają od norm reszty społeczeństwa.
Ale Numer ! Nowe wydanie, więcej informacji.

1. Jakiej muzyki słuchasz? a) rock, metal, punk itp., b) rap, c) pop, d) każdej lub innej. 2. W jakim kolorze czujesz się najlepiej? a) w czarnym, b) wszystko jedno, c) w różowym, d) w innym. 3. Jak lubisz spędzać swój wolny czas? a) chodzić na koncerty, słuchać muzyki itp., b) spotykać się ze znajomymi na mieście, c) zakupy, fryzjer, kosmetyczka, d) inaczej. 4. Która z tych rzeczy jest ci najbliższa? a) łańcuchy, b) bluza z kapturem, c) błyszczyk, d) komputer. 5. Bez czego nie ruszysz się z domu? a) skórzana bransoleta, b) słuchawki i mp4, c) makijaż, d) żadna z tych rzeczy nie jest mi potrzebna. 6. Jaką minę zazwyczaj robisz do zdjęć? a) mroczną, lekki uśmiech, b) nie robię sobie zdjęć, c) "dziubek" itp., d) uśmiech. Nasze podróże, czyli ... ... wycieczka do Wrocławia i Drezna

Ale Numer ! Nowe wydanie, więcej informacji.

Operę Sampera i Kościół Mariacki. Ostatniego dnia wycieczki podziwialiśmy Szwajcarię Saksońską – krainę zamków. Widzieliśmy również twierdzę Königstein. Zarówno twierdza, jak i Szwajcaria W dniach od 3 do 7 września część gimnazjalistów z naszej szkoły wyruszyła na wycieczkę do Wrocławia i Drezna.We Wrocławiu w programie było zwiedzanie Panoramy Racławickiej, Ostrowa Tumskiego i spacer po Starym Mieście. Po obejrzeniu części miasta wyruszyliśmy w podróż do stolicy Szwajcarii Saksońskiej – Drezna. Miasto wywarło na wszystkich uczestnikach wycieczki ogromne wrażenie. Zwiedzaliśmy Zwinger, Galerię Starych Mistrzów, Saksońska to naprawdę wspaniałe miejsca! Mam nadzieję, że w takim samym składzie pojedziemy jeszcze na niejedną wycieczkę do krajów niemieckojęzycznycaa już w maju jedziemy do Szwajcarii... :) Paulina DNI ŚWIDNIKA – CZY WARTO BYŁO NA NIE IŚĆ? W ostatni weekend września, na lotnisku przy ul. Sportowej odbyły się „Dni Świdnika”. Jak co roku było wiele atrakcji. Impreza cieszyła się dużą popularnością, gdyż została nagłośniona w mediach świdnickich, a plakaty odnoszące się do imprezy zostały porozwieszane po całym mieście. Impreza rozpoczęła się w sobotę w godzinach popołudniowych.
Tego dnia na scenie zaprezentowały się zespoły takie jak: *Prorock *DrGree *Oversight
Ale Numer ! Nowe wydanie, więcej informacji.

Koło godziny 19 zaprezentował się Zespół Tańca Nowoczesnego FUX działający przy Miejskim Ośrodku Kultury w Świdniku. Większość osób była zadowolona z występu tańczących dziewczyn. Zaledwie godzinę później nadszedł długo oczekiwany przez świdniczan występ. Na scenie bowiem zaprezentowała się znana piosenkarka – Ewa Farna. Natomiast repertuar na niedzielne popołudnie był troszkę inny. Impreza rozpoczęła się programem dla dzieci, który nosił nazwę: „Rejs z Kapitanem Hookiem”. Dzieci były zadowolone – występ bardzo im się spodobał. Następnie odbył się koncert finałowy Warsztatów Piosenki Literackiej, na którym wystąpiła młodzież ze Świdnika. Po koncercie można było "oderwać się" od sceny i zobaczyć pokazy śmigłowców PZL - Świdnik. Zbliżała się godzina 18, a ludzi z minuty na minutę przybywało. Wszyscy oczekiwali na to by na scenie pojawił się znany wokalista Kamil Bednarek! Tym, którzy nie znali Bednarka na pewno spodobało się reggae. Tuż po Bednarku na scenę wkroczyła Kayah i oczarowała wszystkich swoim genialnym występem! Oprócz występów na lotnisku nie zabrakło innych atrakcji. Były również imprezy towarzyszące: *lunapark dla dzieci *pokazy Związku Strzeleckiego "Strzelec" *blok sportowy LKSW Dan Świdnik Z opinii innych ludzi wynika, że w tym roku dni Świdnika były udane jak nigdy dotąd. Kociak :*

Ale Numer ! Nowe wydanie, więcej informacji.

Znów startuje Liga Klas. Nagrody za zwycięstwo kuszą (dofinansowania do wycieczek klasowych!), ale pojawiają się wątpliwości : w jakich kategoriach przyznawać punkty, żeby każda klasa miała szansę na wygraną? Dotychczas punkty były przyznawane m.in. za organizację imprez, działalność społeczną i sportową, frekwencję, oceny, opłaty na Radę Rodziców oraz czytelnictwo. Oczywiście wpłaty na RR nie są zbyt wysokie, lecz czasami 20 czy 30 złotych to „sporo kasy”. No właśnie, czy sytuacja finansowa poszczególnych rodzin powinna wpływać na punktację w Lidze Klas ?! W życiu najważniejsze jest to, aby realizować swoje pasje, brać czynny udział w życiu kulturalnym szkoły. Podsumowując powyższe uwagi, musimy stwierdzić, że w kryteriach przydałyby się zmiany. Może warto spytać samych uczniów, jakie zmobilizowałyby ich do roboty? Peprimdope

Ale Numer ! Nowe wydanie, więcej informacji.

Wiara w siebie Czy jest ona nam potrzebna ? Często rezygnujemy z naszych marzeń tylko dlatego, że ktoś w nas wątpi i wyśmiewa naszą decyzję. Jednak czy jest to rzeczywisty powód, żeby się poddać? Życie pełne jest tego typu sytuacji. Jedna z gimnazjalistek całkiem zatraciła wiarę w siebie po tym, jak jej kłopoty w domu pogłębiły się, a dodatkowo usłyszała, że grozi jej niezdanie do następnej klasy. Jakby zmartwień było mało, koleżanki odwróciły się od niej, bo nie chciała z nimi uciec z lekcji – jej sytuacja w szkole była wystarczająco trudna. Dziewczyna szukała wsparcia u rodziców, ale bezskutecznie. W końcu całkiem straciła wiarę w siebie i we własne możliwości. Zabrakło obok niej kogoś, kto by jej pomógł. Gimnazjalistka się poddała – nie zdała do następnej klasy, zaczęła zadawać się z nieodpowiednimi ludźmi, a jej spór z rodzicami przybrał na sile. Przecież nie można się załamywać! Nawet jeśli sytuacja wydaje się naprawdę beznadziejna! Trzeba brnąć przed siebie, a jeżeli coś się nie uda, próbować do skutku. Gdyby nie wiara w siebie, żaden człowiek nigdy nie spełniłby swoich marzeń. Właśnie dlatego gdy wszyscy już tracą nadzieję, że coś im się uda, że wszystko się ułoży, jest potrzebny ktoś, kto nadal wierzy w sukces. Ty bądź tym kimś! I dzięki wierze w siebie osiągnij coś, co dla innych byłoby niemożliwe. Odróżniaj się od innych ludzi i nie pozwól, by przez kogoś nie spełniły się twoje marzenia! Namisa &Naresi Relacja z filmu "Mój biegun"
Witam bardzo serdecznie wszystkich czytelników. Zapewne, tak jak większość uczniów naszego gimnazjum, Wy również oglądaliście film o niepełnosprawnym Jaśku Meli, zatytułowany "Mój biegun". Ale czy zastanawialiście się nad jego treścią? Nie? Zapraszam więc na omówienie, moją interpretację filmu.
Ale Numer ! Nowe wydanie, więcej informacji.

Film zaczyna się od popularnego, letniego wyjazdu nad morze. Pan i pani Mela, a wraz z nimi ich dwie córki i dwóch synów, pojawiają się na nadmorskim brzegu. Niby nic, każdy lubi pływać czy też sie poopalać. Niby nic. I to była pierwsza scena, podczas której niektórych widzów dopadło wzruszenie. Bowiem syn państwa Melów, Piotr, wypływa na materacu daleko od brzegu. Niefortunnie spada z niego wprost do wody. Po chwili wahania jego starszy brat, Jaś, woła swoich rodziców. Ojciec natychmiast rzuca się na ratunek, z nim parunastu innych plażowiczów. Nie wiedzą, że tak naprawdę to już jest koniec. Dowiadują się o tym dopiero w szpitalu. Kilkanaście lat później wciąż trwa żałoba związana ze śmiercią małego Piotrka. Cała rodzina codziennie chodzi na cmentarz, by spotkać się ze zmarłym. Pan Mela obwinia o śmierć swego syna, Jaśka. Nie może pogodzić się ze stratą. Pewnego dnia Jasiek idzie na spotkanie z kolegami mimo zakazów swego ojca. Gdy rozpoczyna się burza, wraz z kolegą chowają się w starej elektrowni. Dochodzi do dramatu – porażony prądem Jaś z trudem dociera do domu. Jego tata natychmiast zabiera go do szpitala. I tutaj tak naprawdę rozpoczyna się główny wątek fabularny. Autor filmu pokazał w nim nie tylko rehabilitację Janka, ale też jego relacje, zarówno z ojcem jak i z matką. Zresztą co ja będę opowiadał, w końcu wszyscy znacie tę historię, byliście na filmie, zaś ci, którzy nie byli, nie dostaną niepotrzebnych do oglądania tzw. spoiler'ów. Przecież ja tu nie od tego jestem. Film niejednego wzruszył do łez, niejedno serce poruszył. Nic dziwnego - film porządny. Bałem się jedynie, czy aktor Maciej Musiał dobrze sprawi się w swojej roli. Nie zawiodłem się ani trochę. Podkład muzyczny, jak dla mnie, świetnie wpasowywał się w klimat filmu. Sam długo po projekcji nuciłem pod nosem tę melodię, wprawiając w złość moich kolegów (he he he). Film zrobił na mnie zdecydowanie dobre wrażenie, opowiedział w świetny sposób wzruszającą historię Jaśka Meli. Nadeszła pora na moją ocenę. Trochę się wahałem, byłem niepewny, ale w końcu wybrałem. Film "Mój biegun" w mojej recenzji dostaje ocenę 8/10. Jeden punkt odjąłem ze względu na brak informacji o losach Janka po wyprawie na biegun północny. Dziesiątki nie ma z jednego tylko powodu: film nie zrobił na mnie jakiegoś kolosalnego wrażenia, a przecież dziesiątka jest dla takich wrażeń zarezerwowana. Mam nadzieję, że wam się spodobał zarówno film, jak i moja recenzja. Miłego dnia (czy tam nocy, nieważne). "JaZGier" Uzależnienia!
Witam ponownie. Tym razem mały felieton, dla którego pretekstem jest pewne przedstawienie, obejrzane całkiem niedawno. W dodatku w naszym kinie. Oczywiście, wszyscy na przedstawienie poszli, mało komu chciało się zostać w szkole. Ale czy każdy zrozumiał? Niby temat prosty, niby już często był omawiany przez przeróżne źródła, niby rozumiemy. Jednak mimo to napiszę coś o tym. I wcale nie dlatego, że muszę. :)
Ale Numer ! Nowe wydanie, więcej informacji.

W przedstawieniu została pokazana teatralna wersja książki pani Barbary Rosiek pt. „Pamiętnik narkomanki”. Poznaliśmy losy pewnej dziewczyny (w spektaklu autorka pokazała swoją osobę z perspektywy czasu), która, jakby to ująć, poszła złą ścieżką. Nie będę się rozwodził nad tym, jak się to stało i co się z nią stało, w końcu domyślacie się tego, choćby dzięki tytułowi. Chodzi mi raczej o to, co jest motywem przewodnim tej opowieści: uzależnienie. Tak, wszyscy o tym słyszeli, bez wyjątku. Prawie każdy wie, co to znaczy. Jednak niektórzy nie wiedzą, z czym to się wiąże, albo ich to nie obchodzi. Uzależnienia są różne: od komputera, narkotyków, wyrobów tytoniowych, alkoholu i wielu innych. To te najpopularniejsze, niektóre z nich można odnaleźć dosłownie na ulicy (tak, w postaci uzależnionych od nich ludzi). O co mi chodzi? O to, jak traktujemy uzależnienia. Dajmy na to, klasa uczestniczyła w wykładzie na temat uzależnienia od Internetu - akurat się zgadza, moja klasa we wrześniu była na takim właśnie wykładzie, zapewne inne klasy także. Przez godzinę, może dłużej, profesor przedstawia prezentację pełną przekonujących zdjęć. Potem jest ankieta. Oczywiście, wypełniana „jak najszczerzej”. Jest powrót do domów i co? Kto coś zapamiętał? Kto mógłby po jakimś czasie powiedzieć, o co chodziło? Dla większości była to tylko ucieczka od szkolnej rzeczywistości. Tylko dla nielicznych - okazja nauczenia się czegoś. Nie pierwszy zresztą raz. Takich wykładów przecież mamy „od groma”, najczęściej o jednym: uzależnieniu od komputera. Nie, nie od tytułowej w spektaklu narkomanii. Przecież to już problem tamtego Biegi Niepodległości

Ale Numer ! Nowe wydanie, więcej informacji.

pokolenia, tamtego wieku. Teraz problemem są komputer i Internet. Wcale się nie nabijam, jest to problem prawdziwy i częsty. Ale czy naprawdę masowy? Czy każdy, kto tylko „wygoogluje” jakąś stronę internetową czy może kupi kolejną grę z serii "Call of Duty" musi być uzależniony od komputera? Czy to naprawdę dotyka każdego z nas, niezależnie od wieku, charakteru czy pozycji w społeczeństwie? Eksperci, którzy wykładają na ten temat, uważają - i to nie jest mój wymysł tylko sprawdzona teoria – że najczęstszymi i najpopularniejszymi ofiarami tzw. „sieciowej plagi”, są ludzie odrzuceni przez społeczeństwo, szukających swojego miejsca, akceptacji. I takie miejsce znajdują w sieci, pod wymyślnym nickiem i wysokim awatarem dzierżącym podłużny miecz. Bawią się świetnie, wybornie wręcz, bo właśnie czegoś takiego potrzebowali. Grają godzinę, dwie, pięć dziennie, zaczynają wagarować, aż w końcu cały dzień schodzi im przed monitorem. Wagarują cały rok szkolny, w wakacje zaś nie ruszają się z domu. Rodzice zrozpaczeni zabierają dziecku komputer. Ono wpada w depresję, bo komputer był całym jego światem. W tym wypadku najgorszym scenariuszem jest samobójstwo lub jakaś inna, mniej śmiertelna, tragedia. Tego w końcu nikt nie chce. Jak tego uniknąć? Ach, nie lubię tego, robi się ze mnie zrzędliwy profesor, który chce dobra małych dzieci. Ale cóż, idę za ciosem. Jak więc tego uniknąć? Myślę, że nie ma jakiegoś prostego, odpowiedniego dla każdego, sposobu. Najczęściej takim sposobem jest po prostu miarkowanie czasu spędzanego przed komputerem. Wydaję sie banalne, ale naprawdę działa. Najciemniej jest pod latarnią, najtrudniejsze jest najoczywistsze. Ale najlepsze. Poza tym znajdźcie sobie jakieś inne zajecie niż ciągłe siedzenie na facebooku i wyjdźcie od czasu do czasu na dwór, nie wiem, np. z kolegami. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie – do usłyszenia w kolejnych materiałach (albo na korytarzu w szkole). "JaZGier" W dniu 11 listopada na Placu Konstytucji 3 Maja obyły się XI Świdnickie Biegi Niepodległości. Impreza ta miała na celu uczczenie odzyskania przez Polskę niepodległości, a także promowania biegania jako naprostszej formy ruchu. Pogoda wyjątkowo dopisała. Do wygrania było wiele ciekawych nagród, które tym bardziej zainteresowały uczestników. Jeśli chodzi o sukcesy naszej szkoły, to bieg dziewcząt wygrała Kamila Bogusz (kl. 2C), a drugie miejsce zajęła Julia Pinkos (kl. 2D). W wydarzeniu tym chodziło o nie tylko o rywalizację, ale także o dobrą zabawę. Liczę, że miasto zorganizuje więcej takich imprez. Konrad Trześniewski (kl. 2A) SKŁAD!!!

Ale Numer ! Nowe wydanie, więcej informacji.

Czy musimy być agresywni? Ostatnio niektórzy uczniowie i nauczyciele wypełniali ankietę na temat bezpieczeństwa w naszej szkole. Padały w niej pytania o agresywne zachowania, takie jak np. popychanie, wyśmiewanie, kradzież, używanie wulgaryzmów itp. Ankiety nie zostały jeszcze opracowane, ale wystarczy rozejrzeć się dookoła, żeby zobaczyć nieciekawe zachowania niektórych gimnazjalistów. Typowy piątek w szkole. Początek października. Grupa trzecioklasistów gromadzi się na korytarzu. Po chwili podchodzą do młodszego chłopaka. Ubrany jest w dresy, ubrudzoną koszulkę i sandały. Zaczynają wyśmiewać jego wygląd. Przezywają go. Pierwszoklasiście puszczają nerwy, zaczyna płakać. Widząca to nauczycielka podchodzi do grupy agresorów. Uspokaja chłopców i wzywa ich rodziców do szkoły. Incydent kończy się wpisaniem trzecioklasistom do dziennika uwagi… Takie sytuacje nie są odosobnione. Warto się zastanowić, co zrobić, żeby ich nie było. Zapraszamy do dyskusji i wyciągania wniosków. Najciekawsze opinie opublikujemy w kolejnym numerze. JaZGier, Szynka, Kasi@ p. Lidia Zyskowska - opiekun Kacper Kozłowski - redaktor naczelny Justyna Litwin Stanisław Stefaniak Katarzyna Bień Jakub Michalczuk Nikola Majewska Marek Polański Jan Jabłoński Natalia Kozłowska Marysia Leniart Patryk Sidor Jakub Wiącek Konrad Trześniewski Michał Bojczewski Odcinek 1: Czarne Góry Oczy jak na złość widzą tylko ogień. Ogień piekielny. Nie, widzą tylko światła. Światła w głębi metropolii. I tak samo na złość metropolia z drewna. Jakby nie wiedzieli tutaj o cegle lub przynajmniej o jakimś rodzaju granitu lub innego porządnego kamienia. A tak przy okazji. Tutaj to znaczy gdzie? Czemu? Jak? Wstaje wbrew swej woli. Podnosi zdobione ostrze. Nic nie może zdziałać, prócz tego, co robi wbrew swej woli. Nie czuje się źle. Jeszcze nie. W końcu nic się jeszcze nie stało. Jeszcze. - Kompania! - wydarł się tyle, na ile pozwolił mu jego ochrypły głos - Formować szyk!!
Jako pewnego rodzaju widz tego zdarzenia, nie wiedział jeszcze, gdzie znajduje się owa kompania. Niedługo potem jednak usłyszał głos tysięcy gardzieli. Postać, w której ciele się znajdywał, odwróciła głowę w stronę tłumu. Mimo światła piekielnych ognisk nie było widoczne zbyt wiele. Jednak sylwetki zawsze widać, choćby przy najmniejszym świetle. - Szyk, niemoty! - w głosie słychać było zniecierpliwienie - Szybciej!
Ale Numer ! Nowe wydanie, więcej informacji.

Sylwetki, widać już wykończone, mozolnie ustawiały się w formację. Trwało to zdecydowanie za długo. - Marsz! Sylwetki zabrzęczały żelastwem, zachrupotały, najwyraźniej na żwirze, po czym poczęła brzmieć pieśń ułożona w nieznanym, skomplikowanym, pełnym basowych dźwięków języku. Postacie były zdecydowanie niskiego wzrostu. Najpewniej nie byli to ludzie. I nie mówili jak ludzie. Postać widza zeszła po ruinach muru, który najwyraźniej przewalił się tutaj. Nagle słychać odgłos uderzeń o kamienną posadzkę mnóstwa wielkich stóp. Stóp, które biegną. I to najwyraźniej nie jest bieg na spotkanie z przyjacielem. - Ogry! - gardłowy, basowy głos z tyłu, pełny rozpaczy - Piekielniki mają ogry! Postać odwróciła wzrok w stronę nadchodzącego i coraz głośniejszego odgłosu tupotu gigantycznych stóp. I nagle w bramie, którą właśnie zauważył, pojawiło się kilkanaście wielkich, czarnych olbrzymów, sunących w stronę płonącego miasta, podpierając się częściowo rękoma. Jeden z nich sunął na niego. W rozpaczy postać błyskawicznie odwróciła się w drugą stronę i pobiegła co sił w nogach. Przeskakiwała przez rozmaite kamienie, płoty, trawy dwumetrowe, murki, ale nic nie pomogło. Nic nie powstrzymało wielkich łap, które miażdżą wszystko na swojej drodze. Przebłysły mu tylko przed oczami te piekielne ogniska. A potem była tylko ciemność...cdn............. JazGier