Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Wstępniak walentynkowy :
Hola, Jedynko!


Wreszcie. Oto nasz nowy, można rzec „wypocony” numer. Wszyscy z nas ciężko pracowali nad tym wydaniem, wiadomo wystawienie ocen, nuuudy i tym podobne. Ale jest! Jedno z ważniejszych wydań w roku, na które wszyscy czekają . Szczególnie zakochańce, chociaż single również. Każdy znajdzie coś dla siebie w walentynkowym numerze. A co w nim zobaczymy? Wywiady, nowinki, felietony, opowieści i wiele, wiele innych! Nie może zabraknąć Życzeń na życzenie. A co do życzeń…. Nasza redakcja dowiedziała się, że pewna dziewczyna została „wrobiona” w życzenia do chłopaka. Z tego powodu musimy prosić o nie robienie sobie żartów, a pokrzywdzoną przepraszamy i mamy nadzieję, że nie będziesz brała sobie takich numerów na poważnie…. Przecież to tylko dla zabawy, a wszystko da się wyjaśnić… NACZELNY SPIS TREŚCI :
Nowinki z Jedynki


Relacja z imprezy choinkowej Prezenty walentynkowe Czy miłość da się kupić ? Relacja z balu Bieszczady Wywiad z zakochanymi Quiz walentynkowy Życzenia na Życzenie Relacja z warsztatów Opowiadanie JazGier'a Zawody sportowe w kosza Dnia 08.01.2014.r. zawodnicy z naszej szkoły wzięli udział w zawodach sportowych w koszykówce, które odbyły się w Gimnazjum nr 3 im. Noblistów Polskich w Świdniku. Wiadomo nam, że nasze zawodniczki zdobyły drugie miejsce. Gratulujemy i dalszych takich sukcesów!



Dzień Absolwenta Dnia 14.01.2014.r. pierwszy raz w naszej szkole odbył się „Dzień Absolwenta”. Jest to świetny pomysł na przyjęcie absolwentów naszej szkoły tak, aby mogli się na to przygotować nauczyciele i oni. Mamy nadzieję, że w naszej szkole zagości więcej tak wspaniałych pomysłów. Walentynki Nadszedł wreszcie ten czas, w którym w sklepikach wiszą wielkie serca, na ulicach pełno zakochanych, na facebooku kipi od „związków”. Wszędzie pełno miłości. Tak, to właśnie 14 lutego tzw. „Walentynki”, święto uznane przez kościół jako „Świętego Walentego”. Życzymy wam w Walentego wiele miłości, czułości, ciepła, nowych znajomości, dobrych relacji w związkach lub założenia nowych. Zapraszamy was również do przeczytania felietonu o miłości. Koniec i początek Jak wszyscy wiemy nastąpił koniec. Ale czego? Semestru oczywiście! Stres, walki o lepsze oceny, a w końcu wystawianie ich jest już za nami. Mamy teraz nowy, miejmy nadzieję lepszy od poprzedniego semestr, który niesie za sobą nowe wyzwania, zmiany. Jedyne co możemy sobie życzyć, to POWODZENIA! Bal gimnazjalny Dnia 18.01.2014.r odbył się Bal gimnazjalny, na którym uczniowie trzecich klas mogli się wybawić i pokazać jak tańczą Poloneza. Jest to jedyna tego typu okazja, nie jak dyskoteka, która jest powtarzalna, lecz coś nadzwyczajnego, jedynego w swoim rodzaju, gdzie z eleganckimi uczniami, bawią się również nauczyciele. Świetny pomysł! Gratulację należą się klasie 1 A, która wpadła na jedyny w swoim rodzaju pomysł, mianowicie na wigilii klasowej postanowili pomodlić się po angielsku. Była to bardzo ciekawa myśl, która pozwoliła im zyskać uznanie części nauczycieli i klasy 2A. Relacja z imprezy choinkowej*
Witam serdecznie po raz kolejny już, jak sądzę, w tym numerze naszej gazetki. Nie bez powodu nie ma lidu, ponieważ, szczerze mówiąc, nie chce mi się nad nim myśleć, bo piszę to na gorąco, prosto z imprezy. I chyba zacznę tak robić, głównie ze względu na efektywność.


Do rzeczy. Powiem tak bardziej ogólnie, że z mojego punktu widzenia była to najlepsza dyskoteka odkąd skończyłem klasę szóstą, co miało miejsce dość niedawno. Dobrze było. Choć teraz, jak zwykle w moich relacjach na temat dyskotek, „rzucę się” na naszą kochaną szkolną muzykę. Jak na mój gust było za dużo tak zwanego disco polo. Mam nadzieję, że wiecie, o co mi chodzi. Dla niewtajemniczonych: mówię o wszystkich „Zostańmy razem", „My Słowianie" i „Bałkanicach". Pewnie nie wymieniłem z połowy utworów. Szczegóły. Swoją drogą, już powoli stają się tradycją te moje relacje z imprez. No cóż, ktoś musi. To już połowa artykułu, a mnie się właściwie wyczerpał temat. I co tutaj zrobić? Hmm… W takim razie powiem jeszcze tylko tyle, że jak dla mnie świetny to był pomysł, by połączyć klasy pierwsze i drugie. Oby tak dalej. Chociaż już nie bardzo czuję powołania do gibania ciałem w cieniu wysokich trzecioklasistów. Ja bym na razie został przy tym składzie, który był. Tylko żeby było więcej przedstawicieli poszczególnych klas, bo nie wszyscy przyszli. Żegnam się serdecznie, dobranoc. "JaZGier" * Właściwie nie wiem, czy choinkowa czy może karnawałowa. PREZENTY WALENTYNKOWE - CO KUPIĆ UKOCHANEJ OSOBIE ?
Na pewno większość chłopaków zastanawia się co kupić swojej wybrance na walentynki.


To pytanie jest bardzo trudne,bo typów i gustów kobiecych jest bardzo wiele.Jedna chce kwiaty,a druga np.coś związanego ze sportem.Ale dziewczyny łączy jedna cecha,na pewno wprost nie powiedzą,że prezent im nie przypadł do gustu.Jest parę bardzo znanych i często dawanych prezentów. KwiatyTen stary,ale niezawodny sposób na kobiece serce.Bukiet pachnących kwiatów,zawsze będzie mile widziany. CzekoladkiNie można nie widzieć,załamujących się sklepowych półek od nadmiaru bombonierek,szczególni e w święto miłości.Czekoladki pewnie też się spodobają,o ile dziewczyna nie jest na diecie,bo danie jej takiej ilości słodyczy będzie trochę ryzykowne. PluszakPodarowanie wybrance pluszaka jest dobrym pomysłem.W walentynki,są często widywane misie trzymające serce itp.Dziewczyny bardzo lubią słodkie pluszaki ;) Te trzy propozycje są bardzo znane i popularne wśród prezentów,ale najlepszym podarunkiem jest coś zrobione samemu ! Dziewczyny uwielbiają piękne wiersze lub piosenki.Ale pomysłów na zrobienie czegoś samemu nigdy mało...Kupić coś,a zrobić samu to wielka różnica.Ale sam chłopak,powinien sam najlepiej wiedzieć co spodoba się wybrance. Namisa Czy miłość da się kupić?



Zbliżają się walentynki, jedno z ważniejszych świąt w roku. Zwą je przecież „świętem zakochanych”. Jest to idealny czas na wyznanie miłości ukochanej osobie, bliższe zapoznanie się z partnerem, jak i dorobienie się na „zakochanych”. To, co nazywamy szałem zakupów, już się zaczęło. Pojawiają się coraz to nowe promocje i ciekawostki do kupienia. Jeszcze kilka lat temu mówiło się tylko o kartkach, ewentualnie misiach. Teraz, oprócz twórców laurek i maskotek, na walentynkach dorabiają się również producenci takich przedmiotów, jak różowe kajdanki czy stroje policjantek. Czy jest to na pewno dobra droga? Czy ludzie nie zaczęli dążyć do tego, żeby miłość stała się czysto komercyjna? Dziś możemy spojrzeć do gazety i ujrzymy wielki kolorowy napis: „Alaznowu jest z Jakubem!”. To oczywiście tylko przykład, ale historia takich osób, jak Ala i Jakub, nawet nieco naciągnięta, jeśli porusza czytelnika , jest bezcenna. Wiele gwiazd i innych osób „publicznych” co chwilę zmienia partnera tylko po to, aby przeczytać tekst o swoim związku w gazecie, po czym zerwać i dorobić się większej sławy przez rzekome „skrzywdzenie” partnera. Chyba każdy z nas słyszał o sytuacji, że sześćdziesięcioletni siwawy dziadzio żeni się z dwudziestoletnią dziewczyną . Rzadko kiedy jest to prawdziwa miłość, raczej uczucie do majątku drugiej osoby. Co się stało z tą miłością aż do śmierci? Czy w ogóle ona istnieje? Być może spłycenie uczuć, o którym piszę, spowodowane jest brakiem czasu. Kiedyś nie było tak wielkiego stresu i czas się tak nie liczył, więc mogliśmy długo szukać tej drugiej połowy. Nikt nas nie gonił, nie popędzał, teraz szukając miłości, możemy liczyć na łut szczęścia. A czy współcześnie miłość możemy cenić tak jak kiedyś? Czy jest tak samo wartościowa? Raczej nie. Kiedyś stanowiła również wartość duchową (oprócz wartości materialnej). Stworzono tyle dzieł na jej temat, choćby słynną tragedię „Romeo i Julia”. Historię o idealnej parze, kochającej się na przekór wszystkiemu. Kiedyś pewnie było to możliwe, teraz niekoniecznie. Kupujemy miłość, karmimy nią cudzy biznes. Czy warto? Jest ona tak ważną rzeczą w naszym życiu… Zatrzymajmy się i spójrzmy wokoło, przecież każdy z nas potrzebuje miłości drugiej osoby! I po balu… Tradycją w naszej szkole jest to, że w pierwszą sobotę ferii organizujemy bal gimnazjalny. W tym roku dzień ten wypadł w sobotę, 18 stycznia.



Przed godziną siedemnastą w szkole zaczęli się pojawiać uczniowie trzecich klas. Dziewczyny w pięknych sukienkach i z idealnymi fryzurami, chłopcy w garniturach, w wyprasowanych koszulach i z przykładnie zawiązanymi krawatami. Bal jak zwykle, oczywiście po mowie powitalnej pani dyrektor Krystyny Zarosińskiej, został otwarty tańcem - polonezem. Absolwenci naszej szkoły, którzy przybyli na początek imprezy, stwierdzili, że taniec poszedł nam bardzo dobrze, że w przeciwieństwie do nich nie popełniliśmy żadnych błędów. Po części oficjalnej zaczęła się prawdziwa zabawa. Tańce i jedzenie. Ze szczególnym naciskiem na jedzenie! Chłopcy rzucili się na pizzę, a dziewczyny dały radę zjeść ledwo połowę głównego dania. Sześć godzin tańczenia minęło w mgnieniu oka. Wszyscy świetnie się bawili. Nikt nie siedział przygnębiony na ławce, jak to bywa na szkolnych dyskotekach. Dziewczyny szybko zrzuciły z nóg niewygodne szpilki i tańczyły na bosaka, rwąc cienkie rajstopy na nierównościach parkietu. Chłopcy podwinęli nogawki spodni do kolan i rozpięli koszule, a inni zabrali DJ'owi mikrofon i śpiewali piosenki tak głośno, że zagłuszali oryginalną muzykę. Oczywiście wśród tego szaleństwa pełno były rozmów. Dziewczęta zachwycały się sukienkami rówieśniczek i niektórych nauczycielek, szczególnie niebanalną kreacją pani Piątkiewicz. Mnie za to spodobał się czerwony żakiet pani Stępień. A my - trzecioklasistki i trzecioklasiści - wszyscy wyglądali tak pięknie, że nie sposób tego opisać! A po balu? Po balu do domu! Następnego dnia, czyli w poniedziałek rano, przyszliśmy posprzątać szkołę. Chociaż my wolimy określenie 'poprawiny'… M. Zostanie tyle gór... Bieszczady – pasmo marzeń
Przepiękne i tajemnicze krajobrazy, łąki zakrapiane wrzosami, połoniny wesoło tańczące w słońcu. Można by powiedzieć, że to istny raj dla turystów. Te i inne atrakcje czekają na nas w Bieszczadach! Liczne grono osób powiada, że jeśli raz je odwiedzimy, jesteśmy zmuszeni wracać, ponieważ część naszego serca zostaje tam na zawsze.


To pewnie dlatego góry te są częstym motywem piosenek czy też wierszy. Najwyższym szczytem tego pasma jest Tarnica. Niby nieduża, ponieważ ma zaledwie 1346 m n.p.m., jednak trasa prowadząca na tę górę jest niezwykle urokliwa. Chcąc ją zdobyć, jesteśmy zmuszeni wyruszyć z Wołosatego, gdzie czeka na nas hodowla hucułów, które wiele lat temu znalazły swoje miejsce w Bieszczadach. Alegorią Bieszczad są połoniny. Tłumacząc ze słowiańskiego, oznacza to miejsce puste, nieużyteczne, jednak patrząc na liczbę turystów odwiedzających je co roku, można uznać to tłumaczenie za błędne. Bieszczady posiadają połoninę Wetlińską i nieco wyższą od niej połoninę Caryńską. Po wejściu na połoninę Wetlińską jesteśmy w połowie drogi na Smerek, więc podróżni najczęściej łączą te wyprawy. Kontynuacją połoniny Caryńskiej jest Przełęcz Wyżniańska, przez którą należy przejść w drodze na Małą i Wielką Rawkę. Ludzie nielubiący aktywnego spędzania wakacji przystań dla duszy znajdą nad Soliną, gdzie można się opalać i kąpać do woli. Szczerze polecam Bieszczady jesienią, gdyż widoki wtedy są nieziemskie. Solencja







4. Jaki jest najlepszy sposób na wspólne spędzenie czasu? a) spacer w blasku księżyca; b) oglądanie filmów; c) kulig i ognisko w lesie; ODPOWIEDZI:

QUIZ WALENTYNKOWY- TWÓJ IDEALNY PARTNER 1. Jaką podstawową cechę powinien mieć twój partner? a) wrażliwość; b) inteligencję; c) poczucie humoru; 2. W jakim zawodzie mógłby pracować? a) poeta, kucharz, malarz; b) biznesmen, prawnik; c) piosenkarz, kaskader lub komik; 3. Jakie okoliczności są najlepsze na oświadczyny? a) romantyczna kolacja we dwoje ze świecami; b) rodzinna kolacja w restauracji; c) koncert lub wyprawa na szczyt

Najwięcej A: Twoim sercem zawładnie wrażliwy i opiekuńczy romantyk. Najwięcej B: Na twoją miłość zapracuje błyskotliwy i mądry inteligent. Najwięcej C: Odnajdziesz bratnią duszę w szalonym i zabawnym buntowniku. Życzenia na Życzenie
A oto życzenia z walentynkowej edycji Życzeń na Życzenie !


Pozdrawiam klasę 2e, LOWKI! LOWKI! KC <3 Dla mojej najukochańszej i najwspanialszej oraz najcudowniejszej na całym świecie Roksany Wach <3 Dla klasy 2a Szczęścia w miłości i fajnego chłopaka kochana ;* Dla Namisy z 2e Walentynka dla Bartka Chołodego Kocham cię. Cicha wielbicielka Dla Damiana z 1 F Walentynka dla Pauliny Misztal z klasy 2a! :* Dla Mileny Łoś i Renaty Malickiej z klasy 2f. Buziaaki :* Dla Karola B. z 2a. Kocham cię misiu :* KOCHAM CIĘ TOMEK/WIELBICIELKA Dla dziewczyn z 2a. Jesteście najładniejsze! Dla Kasi, Madzi, Ali, Klaudii, Marty z klasy 2a-walentynka dla gorących lasek! Dla Oli Kubiś i Weroniki Pawłowskiej z 1a. Kocham was pysie :* Św. Walenty Co zdziwiona Twoja minka, przecież to jest Walentynka, to z okazji tego święta buzia moja uśmiechnięta. Kocham was ;* Dla Oliwii Baneckiej i Patrycji Jedut Z okazji Walentynek wszystkiego najlepszego dla Kasi, Mai i Kingi. Dla ukochanego Tomusia Cwetusia <3 Od księżniczki z 3F Walentynka dla Magdy Pytlak, Marty Szkudzińskiej i Ali Dworak Walentynka dla Kasi Brzozowskiej K.C. :* Dla nauczycieli od uczniów. Zakochajcie się w nas tak jak my w was :** Dla Sandry Czerwińskiej i Natalii Kuczyńskiej~ Kocham was moje pysie :* <3 Walentynka dla Kasi z klasy 2e. Kocham cię zajączku :*~ Św. Walenty Dla Kopeczki –Marteczki z klasy 2a. Święty Kopajek Dla Klaudii Ostańskiej i Mileny Korony~ kociaki moje~ Walenty z 2a Walentynka dla Pauliny Poleszak :* Dla Renaty Malickiej z 2f~3maj się kocie~ Walenty z 2a Dla wszystkich chłopaków z jedynki- przystojniaki!

Dnia 16.01.2014.r. redaktorzy gazetki kolejny raz wzięli udział w warsztatach z okazji „VI Międzyszkolnego Dnia Kultury i Mediów” organizowanego przez I Liceum Ogólnokształcące im. W.Broniewskiego. Odbywały się one w Miejskiej Bibliotece Publicznej. Nasi redaktorzy spędzili kilka miłych godzin, które uświetniły takie osoby jak : była Naczelna naszej gazetki, Andrzej Krajewski, dr. Liceum Stanisław Stefańczyk oraz wiele, wiele innych! Młodzi dziennikarze uczestniczyli w zajęciach m.in. o manipulacji w reklamie oraz mowie nienawiści w mediach. Z pewnością mogą oni polecić te warsztaty ze względu na dobrą zabawę, miłą atmosferę i wspaniałą organizację! Red. Nacz. Kacper Kozłowski

Odcinek trzeci słynnej powieści JazGier'a
- W tył! Wszyscy w tył! Chaos i panikę zobaczyć można było wszędzie. Każdy, kto tylko mógł, wyskakiwał ze swego wozu i biegł jak najdalej do tyłu, po drodze. Woły speszone hałasem setek chrupocących o żwir stóp i gardzieli wykrzykujących w niebogłosy,woły tak bardzo do tego przygotowywane, o zgrozo,


zaczęły się szamotać. Za nic nie słuchały się woźniców. Chybotał praktycznie każdy wóz od ich panikarskich ruchów. Zrzucały siano, niezbędne wyposażenie i cenną żywność w dół przepaści. Można było jeno nasłuchiwać, czy to głębsza czy płytsza od przypuszczeń jest owa przepaść. Nikt nie wiedział, co robić. Kogo się słuchać. W dodatku kurz wzniecony przez gwałtowną bieganinę rozmaitych nóg i kopyt zakrywał oczom cały obraz. Ledwo w przeraźliwym hałasie było co słychać. Ta. Ledwo co słyszeli co młodsi, sprawniejsi. Starzy wojownicy, przyzwyczajeni do ryku wojny, słyszeli jeno pisk w zmęczonych uszach. Całe jego szczęście, Arthantir jeszcze zaliczał się do tych pierwszych i cudem słyszał, co wykrzykują na przedzie: - Gdzie te traki? - krzyczał były już dowódca straży miasta, którego nazwy za nic krasnolud nie mógł zapamiętać - Co się tu do czorta dzieję? Drugi to był chyba woźnica. Trudno zobaczyć z tej odległości. - Panie, idź pan w górę drogi, stamtąd wieść przyszła. - To jak to? Nic nie wiesz? - Piąte przez dziesiąte, tak jakby. Coś że góra w szwach się rypła, zawrzała i idzie na nas. - Co? - No mówię, piąte przez dziesiąte. Nawet waćpan nie ma pojęcia, jak długi jest ten karawan. - I co? Że po wozach iść na przód mam? - Jeśli sił ma, to tak. Póki żywy. Arthantir bez wahania ruszył przed siebie. Praktycznie ślepo, bo przez głęboką i gęstą warstwę kurzu. Także szaleńczo, bo nawet nie widział na własne oczy rozmówców. Po prostu. Coś w środku niego się odezwało i kazało pruć do przodu. - Gdzieś ty idziesz? A no tak. Zapomniał o nowym członku tego piekła, Ipridzie. - A jak sądzisz? - rzucił za siebie, bo nie miał zamiaru się zatrzymywać ani odwracać. Biegł po czym mógł, to znaczy biegł po wozach, ale nie zwracał uwagi na ich zawartość. Teraz liczyło sie tylko to, aby dotrzeć jak najdalej naprzód. Właściwie nawet nie zastanawiał się nad sensem tej decyzji. Przecież mógł wbiec wprost pod pyski kamiennych olbrzymów, których postęp nazwał trakami. - Czekaj! Arthantir! W głosie Iprida z tyłu naprawdę dźwięczała determinacja. No dobra, pomyślał. Niech mnie goni młody skurczybyk. Zobaczymy, który pierwszy dotrze. - Wybiegaj sobie życie, młody! Drugiej szansy nie dadzą! Dla pewności obejrzał sie szybko za siebie. Mimo że obraz był rozmazany do granic możliwości, dostrzegł, że jednak jego nowy towarzysz biegnie za nim. Na dosłownie ułamek sekundy. Biegł dalej niezmordowany, aż nagle coś go zatrzymało. Zdążył zapamiętać jeszcze tylko, że zdrowo zarył twarzą w ziemię. JazGIer