Musisz zainstalować flash player pobierz instalator
Zbliżają się ferie – czas odpoczynku i relaksu, chwila wytchnienia pomiędzy semestralną gonitwą. Wreszcie poranek nie będzie kojarzony z przypływem adrenaliny na historii czy też matematyce, a raczej upływać będzie w dość leniwej atmosferze.
Aby umilić Wam te dwa tygodnie, prezentujemy nowy numer „Blachy”, w którym znajdziecie wiele atrakcji. Tradycyjnie na pierwszych stronach nie zabraknie aktualnych wydarzeń z życia szkoły.
W rubryce "wywiad z..." skupiliśmy się na temacie fotografii, więc niech nie zdziwi Was rozmowa z panią Barbarą Pałasz poświęcona tegorocznemu konkursowi fotograficznemu, a także z Pawłem Kreftem foto - przyrodnikiem o jego pasji i sukcesach. Przedstawiamy Wam też historię kościerskich kin. Wszystkim zainteresowanym polecamy artykuł „Od Rusałki do Remusa”. Chcąc przybliżyć czytelnikom zasady dość niecodziennego sportu w naszym kraju- golfa,
prezentujemy krótki poradnik jak zostać golfistą, napisany przez zawodowca. Poruszyliśmy także temat czytelnictwa, który znajdziecie w dwóch artykułach.
Dla maniaków kolorowania mamy nie lada gratkę – na ostatnią stronę, zgodnie
z Waszymi prośbami, powróciła kolorowanka. Tym razem przedstawia ona postaci z Dragon Balla .
Wciąż poszukujemy ludzi do zespołu, więc jeśli piszesz, rysujesz lub zajmujesz się grafiką i byłbyś zainteresowany współpracą, wyślij maila na adres redakcyjny (redakcja-blacha@wp.pl).
Przypominamy również o konkursie na logo „Blachy”. Prace, wykonane techniką komputerową, zapisane w formacie JPEG lub PDF należy składać do końca lutego
u pani Anny Kąkol. Na zwycięzcę czeka nagroda.
AKTUALNOŚCI
KONCERT WIGILIJNY:
Odbywa się co roku i jest zapowiedzią zbliżających się ferii świątecznych. Podczas koncertu mogliśmy usłyszeć mnóstwo utalentowanych wokalnie uczniów naszej szkoły. Chór szkolny prowadzony przez panią Izabelę Hoffman Fortunę zaprezentował swoje umiejętności, śpiewając piosenki również w języku angielskim. Uczniowie trzeciej klasy humanistycznej wykonali kolędy w języku kaszubskim z niewielką pomocą całej szkoły, która przyłączyła się do śpiewania. Nad całością imprezy czuwała pani Anna Charszla.
WOŚP:
W tym roku odbył się XX finał popularnej imprezy charytatywnej Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W naszej szkole znalazło się wiele osób, które bezinteresownie zdecydowały się na pomoc w zbieraniu pieniędzy na ten szczyt cel. Dzięki naszym wolontariuszom Kościerzyna uzbierała ok. 57 tys. zł .
STUDNIÓWKOWY SZAŁ:
Studniówka jest coroczną tradycją, która odbywa się około sto dni przed rozpoczynającymi się w maju maturami. W naszej szkole studniówkowe imprezy zainicjowały klasy matfiz i human. Odbyła się ona 7 stycznia. 14 stycznia bawił się bioang, zaś 21 stycznia biochem wraz z klasą matematyczno-geograficzną.
SEZON OSIEMNASTEK:
Rocznik 94 wchodzi w niezapomnianą fazę osiemnastek. Zapowiada się ciekawy rok pełen imprez w gronie najbliższych znajomych.
WeronikaKuczkowska
Siódma godzina lekcyjna, środa. W tym czasie część z nas gości jeszcze w szkolnych ławkach, inna rozkoszuje się upragnionym odpoczynkiem, a jeszcze inna- tworzy. Mowa tu nie o kim innym jak o członkach warsztatów filmowych, którzy w tym roku szkolnym postanowili spróbować swoich umiejętności reżyserskich, operatorskich i aktorskich.
Się kręci!
Mimo że warsztaty filmowe działają już od września, nie wszyscy jeszcze o nich wiedzą. W skład grupy wchodzą uczniowie klas pierwszych i drugich, nad którymi opiekę sprawuje p. Barbara Pałasz.
Zgłosiło się sporo osób, jednak z powodu trudności komunikacyjnych, problemów z powrotem do domu nie wszyscy chętni mieli możliwość uczestniczenia w zajęciach - mówi nauczycielka.
Uczestnicy warsztatów podjęli się realizacji czterech projektów, z czego trzy poświęcone są naszemu Liceum - zdecydowano się na krótkometrażowe formy prezentujące patrona naszej szkoły, Józefa Wybickiego, dokument o historii szkoły oraz tzw. wizytówkę naszego Liceum. Spróbowali również swoich sił w ogólnopolskim konkursie „Film na horyzoncie”, zorganizowanym przez stowarzyszenie „Nowe Horyzonty Edukacji Filmowej” (podlegające patronowi festiwalu „Era. Nowe Horyzonty”), którego zadaniem było nakręcenie 1-minutowego filmiku opartego na motywie , Niespodzianki". Pomyślnie przeszli pierwszy etap, następnym krokiem jest stworzenie kolejnego, tym razem nieco dłuższego projektu, którego tematem przewodnim jest międzypokoleniowa wymiana wartości. Przejście do kolejnego etapu dało okazję wzięcia udziału w warsztatach realizatorskich, w których uczniowie będą mogli poznać tajniki pracy profesjonalistów: scenarzystów, montażystów, reżyserów. W tej chwili zespół zaczyna cykl ćwiczeń, polegających na realizacji kolejnych 1-minutowych etiud fabularnych na zadane przez organizatorów tematy. Dzięki temu uczestnicy warsztatów nauczą się m.in. budować napięcie i dramaturgię filmu oraz doskonalić umiejętności montażowe.
Dokonania uczestników warsztatów pokazują, że warto rozwijać swoje zainteresowania i pasje. Dowodzą, że pomimo swego młodego wieku potrafią dużo zdziałać, a dzięki swojej ambicji i pracy osiągnęli pierwsze sukcesy. Kto wie, może w przyszłości usłyszymy o nich w największych światowych mediach?
Marta Trzcińska
Szkolny konkurs
literacki
Za nami rozstrzygnięcie XIII edycji Konkursu Literackiego, który w murach naszej szkoły gości już od 1998 roku. Jak co roku poloniści wyłonili zwycięzców
w czterech dziedzinach: poezji, prozie, dramacie
i publicystyce. Laureaci otrzymali nagrody w postaci książek tradycyjnych i w wersji audio.
„Organizując konkurs mieliśmy na uwadze przede wszystkim rozwijanie zainteresowań literackich i doskonalenie umiejętności pisania. Zdawaliśmy sobie również sprawę, że przy pomocy literackiego filtra młodzi pisarze przedstawiają swój wewnętrzny świat, często opisując jakieś trudne sytuacje czy przeżycia. Dlatego, oprócz elementów literackich, konkurs posiada pewne walory wychowawcze czy nawet terapeutyczne”- mówi członek jury pan Grzegorz Knopik.
Nagrodzeni to :
W dziedzinie poezji: Paulina Herman z II c (wyróżnienie)
W dziedzinie prozy: Błażej Grzyb z IIc i Oskar Piechowski
z IIIa (I miejsce ex aequo) , Agnieszka Kostuch z IIc (III miejsce), Paulina Herman z IIc (Wyróżnienie)
W dziedzinie dramatu:
Natalia Kossakowska z IIe (wyróżnienie)
W dziedzinie publicystyki: Michał Łuczkiewicz z IIIc
(I miejsce)
W przyszłości planowane jest umieszczenie wszystkich tekstów na szkolnej stronie internetowej. Zanim jednak to nastąpi, prezentujemy zwycięskie opowiadanie Błażeja Grzyba. (Publikacja pracy tylko jednego nagrodzonego autora jest podyktowana względami technicznymi - zadecydowała obszerność utworu). Agnieszka Kostuch
Plan doskonały
Opowiadanie Błażeja Grzyba, zdobywcy pierwszego miejsca w szkolnym konkursie literackim w kategorii prozy.
Obudził się. Było mu duszno i ciemno. Nic dziwnego skoro hrabia Michajło obudził się w trumnie. Ale nie odczuwał lęku, wręcz przeciwnie spodziewał się tego. Hrabia był ścigany przez prawo. Stanowił olbrzymie zagrożenie dla kraju. W celu objęcia władzy, zabił parę osób, które niepotrzebnie wchodziły mu w drogę. Ostatnio o mało nie trafił za kratki. Ale tym razem miał się ukryć pod płaszczem śmierci. Chciał, by wszyscy myśleli, że okrutny Michajło nie żyje. Dlatego jego ludzie wstrzyknęli mu środek, który przez pewien czas osłabia akcję serca na tyle, by lekarze mogli potwierdzić zgon i nie zdołali wykryć oszustwa. Odbył się pogrzeb. Wreszcie dzielni stróże prawa mogli go skreślić ze swoich spraw do załatwienia. Ale cały plan miał się dopiero wypełnić.
Po wybudzeniu miał wyjść z trumny i siać postrach wśród zwykłych śmiertelników jako potępiona dusza, której nie chcieli nawet w piekle. W końcu strach to potężna bron, dzięki której mógł kontrolować rzesze ludzi. Coś go uwierało. To był pistolet, tak na wszelki wypadek, aby po zmartwychwstaniu usunąć ewentualne przeszkody. Uśmiechnął się, pomyślał
o wszystkim, akcja była dopracowana
w najdrobniejszych detalach. Jego poplecznicy zostali z góry opłaceni,płyta grobowa miała być rozbita tak by przy niewielkim wysiłku mógł ją odsunąć. Trochę to smutne, że każde działanie w dzisiejszym świecie oparte jest wyłącznie na pieniądzach. Hrabiemu zaczynało brakować powietrza. Nie ma co zwlekać- pomyślał- trzeba wychodzić. Popchnął rękami wieko. Nie drgnęło. Spróbował jeszcze raz, mocniej. Nic. Zawył potępieńczo. Nie pomyślał o tym by przekupić grabarzy. Trumna została zabita gwoździami.
Błażej Grzyb
WOŚP
Co roku w styczniu rusza WIELKA ORKIESTRA ŚWIĄTECZNEJ POMOCY. Tak również było w tym roku. W Kościerzynie w niedzielę 8 stycznia nietrudno było zauważyć wolontariuszy, zbierających pieniądze do puszek. Chłód i deszcz nie zraził ich, nadal kwestowali. Byli naprawdę dzielni i wytrwali od rana do wieczora.
O godzinie 8 rano na terenie całej Polski wyruszają setki wolontariuszy, którzy zdecydowali się na bezinteresowną pomoc w zbieraniu pieniędzy do puszek. Jest to tylko jeden taki dzień w roku, gdzie organizacja charytatywna Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy jest w stanie złączyć ze sobą mnóstwo osób i namówić ich do współpracy. W tym roku wolontariusze zbierają pieniądze w celu zakupienia urządzeń dla ratowania życia wcześniaków oraz pomp insulinowych dla kobiet ciężarnych z cukrzycą. Za każdy najmniejszy datek otrzymujemy popularne czerwone serduszko, które jest nam wszystkim znane i najbardziej cieszy małe dzieci. Co roku liczba wolontariuszy powiększa się. Pomimo niesprzyjającej pogody w akcji charytatywnej wzięło udział mnóstwo osób, w tym uczniowie naszego liceum. „W finale WOŚP biorę udział już 2 raz i sądzę, że nie ostatni. Mimo fatalnej pogody i zmęczenia jestem zadowolona. Zawsze jest to inna forma pomocy” - powiedziała Daria Abramowska, uczennica klasy Ie. Na koniec dnia odbywa się koncert. Jednak nie na to wszyscy czekamy. Najbardziej wyczekiwanym punktem programu jest słynne „światełko do nieba”, czyli pokazy petard i sztucznych ogni. Dzięki hojności darczyńców uzbieraliśmy ponad 40 mln zł . Mamy nadzieję, że z każdym rokiem kwota na liczniku Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy będzie coraz większa.
Agata Szulpin
Oczami fotografa przyrodnika
Jeśli jest to zima zaczynam dzień od 5:30,a jeżeli lato to zazwyczaj o 3:30 - jest to uzależnione od długości dnia.
Jednym z ważnych czynników jest obserwacja - to ona sprawia, że wiem gdzie dany gatunek mogę spotkać.
O tajnikach fotografii, nowej szkole i sukcesach
w konkursach rozmawiamy
z Pawłem Kreftem - uczniem drugiej klasy humanistycznej.
Od jak dawna interesujesz się fotografią?
Fotografią zajmuję się jakoś od marca 2009 roku- właśnie wtedy dostałem swój pierwszy aparat.
Właściwie dzięki mojemu przyjacielowi, Kubie Flisowi, zacząłem robić zdjęcia.
Czy wiążesz z nią plany na przyszłość?
Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ tak naprawdę, nie wiem, kim chcę do końca być. Jednak mam zamiar fotografować, jak tylko długo będę mógł.
Pod koniec grudnia rozstrzygnięto ogólnopolski konkurs fotografii przyrodniczej. Które z Twoich prac zwyciężyły?
Wygranymi zdjęciami okazały się m.in. te przedstawiające czaplę białą, bociana czarnego oraz rybołowa. Zostały one wykonane w roku 2011 w sierpniu i wrześniu.
Jak wygląda dzień młodego fotografa?
Z tego powodu, iż jestem foto-przyrodnikiem raczej dni szkolne są normalne, ale kiedy jest coś wolnego, np. weekend czy wakacje, to już jest zupełnie inaczej. Kolejną sprawą jest tzn. budowa "czatowni", czyli kryjówki, do której przed świtem wchodzę. Spędzam tam od 4-7 godzin, w zależności jaką mam porę roku. Np. latem wchodziłem do niej o 4 rano i wychodziłem o 9, ponieważ później było zbyt ostre światło, które uniemożliwiało zrobienie dobrej fotki.
Co poleciłbyś osobom, które chcą pójść w Twoje ślady ?
Młodym fotografom, którzy chcą zacząć takie życie jak ja, radzę raczej uzbroić się w cierpliwość i robić wiele zdjęć.
Przeniosłeś się tutaj
z Collegium Marianum. Jak Ci się u nas podoba?
I LO w Kościerzynie to szkoła, której szukałem. Normalna placówka, dziewczyny, brak jakichś przymusów, miła atmosfera. Jestem bardzo szczęśliwy i wdzięczny Panu Dyrektorowi, że mnie tutaj przyjął. Dziękuję również mojej nowej klasie, a także Kubie Flisowi, którzy pomagali mi się zaklimatyzować.
Słyszałam, że interesujesz się również muzyką,
a zwłaszcza grą na pianinie
i śpiewem. Czy planujesz jakiś występ na najbliższym koncercie?
Jeżeli chodzi o koncert, chciałbym wystąpić, ale nie jestem do końca pewny, czy wszystko pójdzie tak, jak bym tego chciał.
Dziękujemy za rozmowę.
A.K
Prezentujemy zdjęcia Pawła Kreft, które zwyciężyły w ogólnopolskim konkursie fotograficznym
Kolejna edycja konkursu fotograficznego za nami...
Co roku odbywa się w naszej szkole konkurs fotograficzny. Aby przybliżyć jego historię, porozmawialiśmy z polonistką Panią Barbarą Pałasz- jego pomysłodawczynią i realizatorką. Rozmowa przedstawia kilka drogocennych rad dla (być może) przyszłych fotografów.
J.Cz: Jak wiele edycji konkursu fotograficznego odbyło się w naszej szkole?
Pani B. Pałasz: Początki konkursu są dość zabawne: I edycja odbyła się w 2000 roku. Łącznie w konkursie wzięły wówczas udział 4 zdjęcia nadesłane przez 1 uczestniczkę! :−) Zdobyła I miejsca we wszystkich trzech kategoriach :−) Uczciwie trzeba jednak przyznać, że fotografie były bardzo udane (m.in. poruszające portrety dwojga starych ludzi). Nagrodami były jeszcze wówczas rolki kliszy filmowej :−) Niepowodzenie I edycji (wynikające, oczywiście, z problemów i kosztów związanych z wywoływaniem zdjęć – cyfrowe aparaty dopiero wchodziły na rynek) sprawiło, że na kolejną edycję trzeba było poczekać. Kolejny raz postanowiłam zaryzykować w roku szk. 2006/2007. W tej chwili mielibyśmy więc 8. edycję.
J.Cz: Skąd pomysł na stworzenie takiego konkursu?
Pani B. Pałasz: Z przekonania, że w młodzieży tkwią talenty i pasje, którym powinniśmy pomóc się ujawnić i które powinniśmy wspierać.
J.Cz: Czy konkurs cieszy się popularnością? (średnia ilość zgłaszanych prac)
Pani B. Pałasz: Konkurs cieszy się przeogromną popularnością (zapomnijmy o I edycji ;−). Kiedy zdarza mi się odwlekać ogłoszenie rozpoczęcia kolejnej edycji, młodzież sama się o nią dopomina.
O rosnącym zainteresowaniu tym konkursem (albo liczbie talentów) świadczą statystyki: w II edycji wzięło udział 61 prac, natomiast w ubiegłym roku nadesłano ich 203. Dla porównania: 61 prac II edycji to tyle, co fotografii nadesłanych w ubiegłym roku do jednej tylko kategorii: „Portret” (60 fotografii). W tym roku prac było mniej –127, choć obiektywnie rzecz ujmując, to wciąż bardzo dużo.
J.Cz: Jak oceniłaby Pani poziom nadsyłanych prac?
Pani B. Pałasz: Każda edycja wymaga dużego trudu podjęcia ostatecznej decyzji co do wyboru i liczby nagrodzonych zdjęć. Sami widzicie, ile osób wyczytywanych jest za każdym razem do odbioru nagród przy okazji kolejnych Koncertów Wigilijnych…
J.Cz: Czy dobry aparat świadczy o dobrym zdjęciu, czy sprzęt jest nieważny? Co sprawia,
że zdjęcie jest wyjątkowe?
Pani B. Pałasz: Dzięki dobremu aparatowi z pewnością łatwiej jest zrobić dobre zdjęcie, ale nie jest to czynnik decydujący. Najważniejszy jest po prostu talent czy też jakiś rodzaj artystycznej wrażliwości pozwalający dostrzec nieoczekiwane piękno lub niezwykłość wybranego fragmentu naszej rzeczywistości.
J.Cz: Czego oczekuje Pani od zdjęć, których autorzy zostają nagrodzeni? Czy wśród nadsyłanych zdjęć jakiś motyw pojawia się najczęściej?
Pani B. Pałasz: Niezagrożone I miejsce wśród konkursowych motywów co roku zdobywa „Zachód słońca” we wszystkich swoich kolorystycznych odmianach. Zastanawiałam się nawet swego czasu, czy nie zrobić wystawy tych fotografii – byłaby z pewnością malownicza (stwierdzam to bez ironii!). Niestety, ze względu na swą masowość (nie tylko konkursową) – motyw ten mocno się zbanalizował. Na pierwszą część pytania natomiast częściowo już odpowiedziałam przy okazji odpowiedzi na pytanie poprzednie. Jeśli zaś mogę coś doradzić, to dodam tylko, że kadrując ujęcia bądź wybierając obiekty do fotografii, warto unikać ujęć bądź obiektów „ładnych” w sposób nazbyt oczywisty – krótko mówiąc, J.Cz: Czy sądzi Pani, że w naszej szkole ukrywa się późniejszy znany fotograf?
Pani B. Pałasz: TAK.
J.Cz: Bardzo dziękuję za udzielone odpowiedzi.
Rozmawiała Joanna Czapiewska
Od Rusałki
do Remusa
W Kościerzynie od grudnia funkcjonuje odnowiona sala widowiskowa i kino. Premiery najnowszych filmów, wygodne fotele i wysokiej jakości sprzęt. „Remus” nie jest jednak pierwszy. Kiedyś w naszym mieście funkcjonowały już kina. Mimo iż ich cel był podobny - rozwój życia kulturalnego i zapewnienie rozrywki mieszkańcom – to sposób pracy techników, charakter obiektów, towarzysząca widzom atmosfera, były nieco odmienne, a może nawet zupełnie różne.
Jak było kiedyś?
Pierwszym kinem w powojennej Kościerzynie był „Bałtyk” na ulicy Gdańskiej. Mógł on pomieścić około stu dziewięćdziesięciu osób. Później kino zostało przeniesione do budynku przy ulicy 8-go Marca. Obiekt poddano modernizacji. Otwarcie kina pod nazwą „Jedność” nastąpiło w okresie świąt Bożego Narodzenia 1955 roku. Powstała tam obszerna sala (ok. 400 miejsc). W latach siedemdziesiątych budynek po raz kolejny unowocześniono, wzniesiono podwyższenie (scenę), zamontowano duży ekran, zmieniono także nazwę. „Rusałka” funkcjonowała prawie do końca lat dziewięćdziesiątych.
Do wyświetlania obrazu używano polskich projektorów. W czasie projekcji kilkukrotnie należało zmieniać taśmy, w taki sposób, by nie nastąpiła przerwa w emisji. Filmy nie pojawiały się w kinach zaraz po premierze. Krążyły one cyklicznie, według ustalonej kolejności przewożono je z jednej miejscowości do drugiej. Zapisane na taśmach szpulowych i zapakowane w metalowe pudła, trafiały do Kościerzyny z Gdańska, gdzie przy ulicy Piwnej mieściła się dyrekcja zarządzająca kinami w całym województwie gdańskim – wspomina przez ponad pięćdziesiąt lat związany z kinematografią, pracujący jako operator w dawnych kościerskich kinach, pan Eugeniusz Baryła.
„Rusałka” była miejscem wielu ważnych uroczystości i przedsięwzięć, gościła na swoich deskach wiele sław. Występowały tu takie gwiazdy polskiej sceny muzycznej jak Maryla Rodowicz, zespoły „Czerwono-Czarni”, „Niebiesko-Czarni”, odbywały się liczne przedstawienia, swoje sztuki prezentował gdański teatr.
-Kiedyś kino było czymś wyjątkowym, odmianą od jednego, później dwóch programów polskiej telewizji o dość skromnej filmotece, ograniczającej się głównie do produkcji polskich, a najczęściej rosyjskich. Wyjście do „Rusałki” było oderwaniem się od szarej rzeczywistości, możliwością obcowania z wielkimi produkcjami zza oceanu. Wiele razy chodziłem na te same
seanse. Nigdy nie zapomnę, jak z kolegami byliśmy zafascynowani „Wejściem smoka”. Dziewczyny zabieraliśmy na „Gorączkę sobotniej nocy”. Klimat w kinie był zupełnie inny. Nie pamiętam popcornu, ale raczej odgłosy szeleszczących papierków po słodyczach. Jak w każdym kinie, film poprzedzała „Polska Kronika Filmowa”, wspominająca o bieżących wydarzeniach politycznych, osiągnięciach sportowych, kulturalnych, o tym, że ruszyła nowa linia produkcyjna dużego fiata czy malucha. Fotele cicho poskrzypiwały, a podłoga odzywała się charakterystycznym dudnieniem. Za moich czasów nie zwracało się szczególnej uwagi na jakość dźwięku czy obrazu, która i tak była o niebo lepsza od domowego telewizora lampowego z trzeszczącym głośnikiem – przywołując wspomnienia z dawnych lat, opowiada pan Krzysztof, mieszkaniec Kościerzyny.
W miarę upływu czasu kino na ulicy 8-go Marca prosperowało coraz słabiej, popularność zaczęły zyskiwać kasety video, liczba widzów malała. Ostatecznie „Rusałkę” zamknięto.
W 2001/2002 roku swoją pracę rozpoczęło kino „Promyk”, działające w Sali Widowiskowej im. L. Szopińskiego. Z czasem podzieliło ono jednak los „Rusałki”.
Stare kina
Dopiero po latach okazuje się, że bywalcy starych kin nie przychodzili do nich jedynie, by obejrzeć nowy film czy przedstawienie. Przyciągał ich szczególny klimat, magia tych miejsc. Przyjemna szorstkość czerwonego pluszu wyściełającego fotele, stare mury, ciężkie zasłony, specyficzny zapach, wspomnienia… Kina były miejscem pierwszych randek i młodzieńczych wypadów, oknem do innego, barwniejszego świata. A teraz?
Dawne czasy odeszły, a „Rusałka” pozostała jedynie w pamięci mieszkańców. Nastał czas „Remusa”. Doskonale wyposażone kino przybrało nowoczesne barwy. Nagłośnienie, światła, automatycznie sterowana kurtyna, zachęcające do spoczynku fotele, technologia 3D dostosowany repertuar... Wszystko idealnie spełniające wymogi odbiorców. Kino, zapewniające porcje śmiechu i łez, dreszczyk emocji i fale ekscytacji. Jednym słowem wszystko to czego pragnie widz. Wierzę jednak, że nie będzie ono tylko kolejnym typowym "miejscem oglądania filmów", ale odnajdziemy jego genius loci, bo przecież to właśnie odwiedzający sprawiają, że zwykłe miejsce nabiera wyjątkowego charakteru.
Tomasz Lidzbarski
Jak zostać golfistą?
O tajnikach niezwykłego sportu i swojej przygodzie z nim opowiada i udziela rad zajmujący szóste miejsce w Europie, a czwarte w Polsce i na mistrzostwach Węgier, Mistrz Polski netto i Pomorza, golfista i uczeń klasy Ie Michał „Frodo” Karczmarczyk.
Odpowiedź na to pytanie może wydawać się prosta - weź kij i piłkę, idź na pole i graj.
Ale gdyby to było takie proste, myślę, że wiele więcej osób zajmowałoby się tym sportem.
Pierwszy problem pojawia się już, gdy chcemy się wybrać na pole. Nasuwa się pytanie: gdzie? W naszym województwie są trzy pola golfowe, gdzie można by pojechać: Sierra Golf Club
(Wejherowo), Tokary GC (pod Gdynią) i Postołowo GC (pod Gdańskiem).Gdy już uznaliśmy, że golf jest wspaniałym sportem, zaczynamy myśleć, jak tu by się nauczyć grać?
Na szczęście na każdym polu są instruktorzy, którzy z chęcią pomagają w nauce gry w golfa. Należy się jedynie umówić na lekcje. Przyznaję, początki gry mogą być ciężkie, bo to nie jest takie łatwe, jak ludzie sobie myślą. Ważne, żeby załapać dobrze podstawy, a później jest już
z górki. Nie wolno rezygnować, gdy nie idzie. Jest wele osób, które chciały grać, lecz rozmyśliły się, ponieważ po czterech
dniach nie były Tigerem Woodsem.
OK, zaczęliśmy grać i co dalej? W klubach golfowych można wypożyczyć sprzęt, lecz to nie może trwać w nieskończoność i w końcu będziemy musieli kupić sobie własne kije, piłki i całą resztę.
Sprzętu golfowego raczej nie kupi się w zwykłym sklepie sportowym, właściwie tylko w niewielu istnieje taka możliwość. Na szczęście w klubach golfowych istnieje coś takiego jak proshop, gdzie możemy kupić kije, piłki, rękawiczki i wszystko inne, co nam do szczęścia w golfie potrzebne. Jeżeli jednak klub nie ma proshopu albo nie pasują nam żadne ze sprzedawanych tam kijów, to zawsze jest Internet.W sieci można znaleźć wszystko, co związane z golfem. I teraz trafiamy na to, co odstrasza większość ludzi od golfa – ceny. Tak naprawdę jest to bardziej stereotyp niż prawda, że golf jest straszliwie drogi. Fakt, tani nie jest, lecz są droższe sporty, a jeżeli mówimy o kijach dla początkujących, to ceny są całkiem przyzwoite. Pamiętam, gdy mój pierwszy zestaw dojechał. Po kilku uderzeniach zauważyłem rysę na jednym z kijów i ryczałem całe popołudnie, wtedy nie docierało do mnie, że to coś normalnego i nic nie było wstanie powstrzymać mnie od krzyku.
Jednak gdy już będziesz miał własne kije, będziesz umiał grać i będzie ci się to podobało, bądź świadom, że właśnie stałeś się maniakiem golfa, a od tego nie ma powrotu.Teraz zawsze już będziesz całe weekendy spędzał na polu, próbując ugrać jak najlepszy wynik, będziesz godzinami analizował swój zamach i mówił rodzicom, że idziesz się uczyć, a tak naprawdę będziesz trenował puttowanie na dywanie w pokoju. Wierz mi, że od tego nie ma odwrotu. Wiem to, ponieważ znajduję się w takim stanie już od dziesięciu lat, lecz było to wspaniałe dziesięć lat i mam nadzieję, że gdy już zaczniesz grać, będzie to równie wspaniałe dla Ciebie.
Michał „Frodo” Karczmarczyk
Czytanie wciąż na topie ?
„jeśli sądzisz, że w dobie komputerów sztuka czytania zanikła, zwłaszcza wśród dzieci, to niezawodny znak, że jesteś MUGOLEM* !”- to zdanie pochodzące z dziennika „TIME” (4.10. 1999) pojawiło się na okładkach kolejnych książek Harrego Pottera. Czy przekaz płynący z tych słów jest nadal aktualny ?
W obecnych czasach raczej nie. Według niedawnych badań przeprowadzonych przez Zakład Badań Czytelnictwa Biblioteki Narodowej i TNS OBOP, 42% Polaków deklaruje brak zainteresowania książką. Wolimy wygodne życie, którego zawrotne tempo sprawia, że zamiast po powieść wolimy sięgnąć po film. Niestety wpływa to negatywnie na naszą wyobraźnię, ponieważ wszystko mamy podane na tacy- wygląd głównych bohaterów, ich mimikę, czy też scenerię, w której akcja się rozgrywa. Podczas czytania mamy więcej swobody. Sami kierujemy akcją, a każdy detal wygląda tak, jak sobie wymarzymy. Czytanie również nierozłącznie wiąże się z pisaniem i mówieniem. Łatwo rozpoznać osoby, które w ogóle nie sięgają po literaturę. Zdradzają się używaniem zwrotów typu: „No ten tego...”, „yyy … rozumiesz, o co mi chodzi... ”. Poproszeni o dłuższą wypowiedź zacinają się i nerwowo gestykulują.
Świat jest doskonały w swej niedoskonałości. Niestety to smutna prawda, ponieważ jego częścią jesteśmy my. Każdy z nas ma jednak możliwość poszerzenia swojej wiedzy, zarówno teoretycznej, jak i praktycznej. Walka ze słabościami nie należy do najłatwiejszych, ale można zacząć od ograniczenia chociaż w jakimś stopniu internetu i czytania książek. To właśnie one mogą skłonić nas do refleksji czy przemyśleń. Dobra książka to przede wszystkim duża porcja wiedzy, z której warto czasem skorzystać.
__________________________
*Mugol – określenie z cyklu powieściowego o Harrym Potterze angielskiej autorki J. K. Rowling, oznaczające osobę pozbawioną mocy magicznej oraz – najczęściej – nie posiadającą wiedzy na temat istnienia magicznego świata. A.K
Kącik czytelniczy
Kto z nas nie czytał lub choćby nie słyszał o "Zmierzchu"? Myślę, że mało jest takich osób. Co prawda rzadko kto uważa, że jest to saga warta uwagi, osobiście dostrzegam w niej jeden wielki lament głównej bohaterki, ale trzeba przyznać „zmierzchomania” ogarnęła świat. Popularność cyklu przerosła wszelkie oczekiwania, sprzedanych zostało prawie 30 milionów egzemplarzy.
Co jest tego przyczyną? Wielkie było zdziwienie rodziców, gdy córka, która z wielkim trudem przeczytała „Romea i Julię”, nagle przyszła do domu z grubą książką i nie mogła oderwać od niej wzroku. Autorka cyklu opisywała szczegółowo uczucia, o których marzy każda nastolatka. Oprócz rozmów z przyjaciółką, mało która z nas wiedziała co to bezgraniczna miłość, tęsknota za ukochanym, do tego doszła nutka grozy – niebezpieczny wampir. Fala „zmierzchomanii” przyniosła ze sobą korzyści. Wreszcie niedocenione, obdarzone niezwykłą wyobraźnią pisarki mogły wypłynąć na wierzch. Odkopany jeszcze z początku lat dziewiędziesiątych cykl „Pamiętniki wampirów” autorstwa Lilith Smith po dwudziestu latach ciszy otrzymał należyte uznanie. Również „Świat nocy” tej samej autorki (moim zdaniem znacznie ciekawszy) zasłynął na listach bestsellerów. Duet matki z córką – P.C i Kristin Cast - przez kolejnych osiem tomów „Domu Nocy” fenomenalnie rozwija swój warsztat i z banalnej historii nastolatki przeradza się
w fantasyczną opowieść
o indiańskiej wybrance bogini. Oprócz postaci czysto wampircznych pojawiają się też nefilimy walczące z demonami, tu warto wspomnieć o Cassandrze Clare i „Darach Anioła”, oraz wiele, wielu innych postaciach budzących krew w żyłach. Zawsze jednak mamy do czynienia z zakazaną miłością wychodzącą na pierwszy plan.
Wielu badaczy jest zdania, iż czytanie wśród młodzieży XXI wieku wyszło z mody. Liczba sprzedanych egzemplarzy książek fanasy zaprzecza tym teoriom. Spotykamy się jednak często z krytyką polonistów dotyczącą poziomu intelektualnego tego rodzaju książek. Według mnie każda wciągająca powieść przede wszystkim rozwija wyobraźnię młodych czytelniczek, jest to też forma odstresowania. Co ważniejsze, w moim przypadku czytanie weszło w nawyk.
Mrt.
Kolorowy zawrót głowy...
Specjalnie na Waszą prośbę powraca stała rubryka
z kolorowankami. Tym razem do pomalowania proponujemy postacie z Dragon Balla.
SUCHAR NUMERU
- Co robi zaatakowany kucharz?
- Wzywa posiłki. Więcej znajdziesz na naszej internetowej stronie, do ktorej link znajdziesz pod adresem www.liceum.org.pl ZESPÓŁ REDAKCYJNY:
Redaktorzy wydania: Agnieszka Kostuch,Tomasz Lidzbarski
Joanna Czapiewska, Michał Karczmarczyk , Weronika Kuczkowska, Marta Słominska, Marta Trzcińska, Marta Wrona. OPIEKUN: pani Anna Kąkol
KONTAKT: redakcja -blacha@wp.pl
Napisz, jeśli masz uwagi, własne propozycje, spostrzeżenia...