Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Jestem zaszczycona! „SZCZĘŚLIWA TRZYNASTKA”



Drodzy Czytelnicy „Szczęśliwej Trzynastki”! Jako nowa redaktor naczelna naszej szkolnej gazetki witam Was w to słoneczne, wrześniowe popołudnie i dziękuję za ogromny zaszczyt prowadzenia tak niebanalnego młodzieżowego periodyku pani Małgorzacie Smolińskiej i panu Wojciechowi Walczakowi oraz reszcie zespołu redakcyjnego.. Idea „Szczęśliwej Trzynastki”opiera się na wiadomościach ściśle powiązanych ze szkołą i społecznością szkolną. Wszystkiego, co się dzieje w GM 13, możesz dowiedzieć się właśnie u nas. Zachęcam każdego do czynnego udziału w tworzeniu tej gazety. Być może i w tym roku „Szczęśliwa Trzynastka” zajmie, wzorem poprzednich lat, pierwsze miejsce w Polsce wśród szkolnych wydawnictw. Wszystko zależy od Was! ZUZANNA SAWICKA – redaktor naczelna, 3 e WYDAWNICTWO GIMNAZJUM NR 13 IM. UNII EUROPEJSKIEJ WE WROCŁAWIU - ul. Reja 1-3, tel. 322-43-02. Zespół redakcyjny, redaktor naczelny: Zuzanna Sawicka, fotoreporterzy: Marta Kowalska, Julia Owoc. Zespół: Aleksandra Antoszczuk, Anna Banaś, Magdalena Buska, Agata Chorzępa, Marta Ciborowska, Natalia Cygal,Marta Dudzic, Iga Florkowska, Bartłomiej Gaik, Lilia Hadj Said, Michał Jałowiecki, Marianna Janicka, Agata Jaszke,Julia Kasprzyk, Zofia Knapik, Izabela Koszykowska, Olga Kozieł, Natalia Kuczyńska, Paulina Leon, Magdalena Łodygowska, Anna Maciejewska, Wojciech Malinowski, Sandra Matysiak, Jagoda Mazur, Daria Miksza, Aleksandra Myśliwiec, Patrycja Mikus, Patrycja Pniewska, Barbara Pruszyńska, Joanna Puciłowska,Gracjana Raczkowska, Natalia Skowron, Weronika Skrabalak, Paulina Skrzypaszek, Maria Szczypkowska, Ewa Szymańska, Natalia Ukleja, Marlena Urbaniak, Katarzyna Wąsowicz, Jakub Witwicki, Magda Załóg, Marzena Zaręba, Aleksandra Zawadzka. Dział promocji: Dominika Barańska. Skład komputerowy: Hanna Pietras, Wiktoria Richel, Aleksandra Starecka. Opiekunowie pisma: Małgorzata Smolińska i Wojciech Walczak.



Rozmowa z Krzysztofem Ignaczakiem, reprezentantem Polski na siatkarskie MŚ - Nigdy nie wolno się poddawać! 5 września nasza szkoła miała przyjemność gościć reprezentanta Polski w piłce siatkowej, Krzysztofa Ignaczaka. Przed spotkaniem ze społecznością szkolną udało mi się porozmawiać ze znakomitym sportowcem. Jest Pan absolwentem Zespołu Szkół nr 4 w Wałbrzychu. Czy czuje Pan nadal emocjonalny związek z Dolnym Śląskiem? KRZYSZTOF IGNACZAK: - Jak powtarzam w wielu wywiadach, tu się urodziłem i mam najbliższą rodzinę, więc zawsze będę się czuł związany w jakiś sposób z Wałbrzychem. Tu spędziłem pierwsze lata swojego życia i tutejsze, dolnośląskie środowisko mnie ukształtowało. Tato był moim pierwszym trenerem, później miałem wielu szkoleniowców, którzy wpłynęli na rozwój kariery sportowej, więc moje korzenie wyrastają z Wałbrzycha. Jak wiadomo, życie sportowca polega na ciągłym podróżowaniu, co nie zmienia faktu, że jestem osobą, która przywiązuje się do miejsc. Zawsze grałem, w klubach, około cztery lata, a w Rzeszowie jestem już siódmy rok,dlatego można powiedzieć, iż to miasto jest miejscem,z którym chcielibyśmy się, jako rodzina, związać na stałe. A propos rodziny. Jest Pan szczęśliwym mężem i ojcem



dwójki dzieci - Sebastiana i Dominiki. Czy mógłby Pan coś o nich opowiedzieć? - Jak wiadomo rzadko ich widuję, ponieważ moja praca związana z częstą rozłąką, jednak mogę powiedzieć, że są to fantastyczne dzieci, które zawsze za mną mocno tęsknią i to jest najbardziej bolesna rzecz związana z całą otoczką sportową. Sebastian idzie pomału w ślady ojca i dziadka, natomiast Dominika jest teraz na etapie koloru różowego, więc o sporcie na razie nie myśli. Przejdźmy do tematów typowo sportowych. Mecz z Serbią oglądało kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Jak Pan się czuł? - Odebrałem to jako jedno z największych wydarzeń w historii polskiego sportu. Na mojej stronie internetowej, i w wielu felietonach, możecie poczytać, jakie były moje odczucia, które towarzyszyły mi podczas wejścia na Stadion Narodowy. 60 000 ludzi na meczu siatkówki to rzecz niespotykana! Sama oprawa i atmosfera były niesamowite. Kiedy wchodziłem na prezentację zespołu, wiedziałem, że Serbowie nie będą w stanie z nami wygrać, ponieważ adrenalina u nas była już tak wysoka, że to nas uskrzydlało bardziej niż jakakolwiek inna motywacja. Te kilkadziesiąt tysięcy gardeł krzyczących: „Polska, białoczerwoni!” - to nie do zapomnienia. Gra Pan na pozycji libero. Czy mógłby Pan wyjaśnić uczniom dokładnie, jakie jest Pana zadanie w drużynie? - Pozycja ta została wprowadzona w 1998 roku na mistrzostwach świata w Japonii przez prezydenta FIVB Rubena Acostę. Chciał on urozmaicić piłkę siatkową, myślał o tym, co zrobić, aby dla przekazu medialnego i dla oka kibica, który ogląda w telewizji spotkanie, była ona maksymalnie atrakcyjna. Stało się tak, ponieważ w pewnym momencie doszło to takiej przewagi siły i dynamiki u atakujących, że piłka lądowała szybko na parkiecie. Zadaniem libero jest jak najdłuższe utrzymanie piłki w grze. Zazwyczaj wchodzi on za zawodników środkowych, którzy są mniej predysponowani do gry



w obronie. Libero charakteryzuje się lepszym refleksem, gibkością ruchową i sposobem przewidywania; można powiedzieć, iż jest to człowiek od czarnej roboty, gdyż jest mało widoczny, a musi być efektywny w tym, co robi. To dlatego jest to jedna z najtrudniejszych pozycji, jaką mamy w piłce siatkowej. Który z licznych sukcesów klubowych, i reprezentacyjnych, ceni Pan najbardziej? - Nie potrafię sklasyfikować, które sukcesy cenię najbardziej, ponieważ każdy z nich jest związany z określonymi przeżyciami, których człowiek nigdy nie zapomni. To są wspaniałe chwile dla sportowca: osiągać sukcesy i zdobywać medale, które kosztują tak wiele wysiłku. Za każdym razem, kiedy osiągasz jakiś sukces, to satysfakcja jest inna, bo włożyłeś w to mnóstwo ciężkiej pracy i masz świadomość, że ta praca przynisoła korzyści w postaci medali. Jak dla mnie, każdy sukces, który osiąga drużyna, jest na wagę złota. Jeżeli my , młodzi ludzie, chcemy zostać dobrymi sportowcami, to musimy zrezygnować z przyjemności?- Na pewno nie można powiedzieć, że sport zawodowy to wyłącznie przyjemna sprawa. Wymaga on naprawdę wielu poświęceń, ale rekompensuje wszystkim niesamowitym, co się dzieje w twoim życiu. Umożliwia ci podróżowanie i poznawanie ludzi na całym świecie; dlatego sport, oprócz tego, że kształtuje w nas samodyscyplinę i charakter, pozwala także rozwijać się w różnych płaszczyznach. Na zakończenie chciałabym się również zapytać, czy ma Pan jakieś motto, wskazówkę życiową dla uczniów Gimnazjum nr 13 we Wrocławiu? - Nigdy nie wolno się poddawać! Miałem wiele sytuacji w życiu, kiedy byłem przez niektórych trenerów uważany za osobę, która nie da sobie rady, której nie powiedzie się z racji „marnego” wzrostu. Byłem jednak na tyle zawzięty, żeby udowodnić nie tylko sobie, ale i innym, że są w błędzie i się mylą. To dlatego doprowadziłem do spełnienia swoich marzeń sportowych. Myślę, że wytrwałość, dążenie do celu i przede wszystkim niepoddawanie się są najważniejszymi cechami sportowca. Rozmawiała ALEKSANDRA ANTOSZCZUK – 3



Wspomnienie Co można powiedzieć sensownego w obliczu takiego nieszczęścia, jakie dotknęło naszą społeczność szkolną w trakcie tych wakacji? Jeden z naszych kolegów nie wrócił do domu i pozostało po Nim tylko wspomnienia. Uczniowie klasy 3 e Ola Zawadzka: - Nie znałam chłopca, który zmarł, ale to nie ma znaczenia, bo śmierć każdego człowieka jest wielką stratą. Mateusz był częścią naszej trzynastkowej rodziny, a rodzina wspiera się nawzajem, dlatego przesyłam słowa otuchy bliskim chłopca. Lena Bald: - Po ostatnich wakacjach każdy z nas zdał sobie sprawę z tego, jak kruche jest ludzkie życie. Chłopiec, który miał zaledwie 14 lat, nie pojawił się w szkole, przez co „Trzynastka” stała się o jedno, aczkolwiek niesamowicie ważne, serduszko uboższa. Spoczywaj w spokoju, Mateuszu! Zuzanna Sawicka: - Ksiądz Twardowski mówił: Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą… 14 lat życia to zdecydowanie za mało... Uczniowie klasy 2 b - Jest mi bardzo, bardzo przykro z powodu odejścia naszego trzynastkowego kolegi. Był ode mnie młodszy tylko rok, a przed nim całe życie, mógł jeszcze wiele osiągnąć. Taka sytuacja mogła spotkać każdego z nas. Miał iść dopiero do drugiej klasy. Miejmy nadzieję, że czuwa nad nami, nad kolegami i koleżankami z klasy, że tam u góry jest mu dobrze i ciągle się uśmiecha.



- Mateusz lubił czytać i był bardzo dobry z historii. Nie bał się wyrażać własnej opinii na forum. - Chyba nikt się nie spodziewał, że coś takiego może się wydarzyć. Danek był dla nas ważny i nic nie zapełni tej pustki, którą zostawił. Na historii zawsze mówił chyba więcej od nauczyciela; teraz jest nieporównywalnie cicho. Ania Sompolińska: - Był bardzo szczerą osobą. Zawsze, praktycznie na każdej lekcji, huśtał się na krześle. Kiedy czytał książki, nigdy nie pokazywał ich tytułów. Będzie nam go bardzo brakować. Kamila Makowska: - On był osobą szczerą, ale też wyjątkową. Zawsze mówił to, co myślał, rzadko spotyka się takie osoby. Miał dużą wiedzę historyczną i chyba go to bardzo interesowało. Na zawsze zostanie w naszej pamięci. - Jego bezpośredniość zawsze rozbrajała nauczycieli. - Danek był wielkim dyskutantem, zawsze musiał coś dodać od siebie. Dobrze się z nim rozmawiało, zwłaszcza o książkach. Potrafił śmiać się z siebie i takiego go zapamiętam - roześmianego i zaczytanego. Znajomi spoza szkoły Alek Szwedzki: - każdym razem, gdy do nas przychodził, to zawsze był uśmiechnięty i taki wesoły. Bywał nieznośny, ale do wytrzymania, zawsze dużo gadał, śmiał się i paradował ze swoim plecakiem, w którym trzymał tę swoją piłkę. Agnieszka Permus: - Nie znałam Mateusza bardzo dobrze, ale przychodził często do mnie i moich znajomych sobie posiedzieć. Był bardzo sympatycznym, pełnym pozytywnej energii chłopakiem. Często widywałam go, jak grał w piłkę. Przygotowała PAULINA LEON – 3 e Komu bije dzwon? John Donne, wielki poeta metafizyczny baroku, pisał, że żaden człowiek nie jest samoistną wyspą. Jesteśmy jak grudki piasku na jednej plaży, z której śmierć zmywa od czasu do czasu jedną z grudek, umniejszając całość. To dlatego dzwon bije dziś nam wszystkim... Nie znałem Cię osobiście, Mateuszu, bo nie prowadziłem zajęć w Twojej klasie, a jednak mocno przeżywam Twoją śmierć, bo – jak uczy mądra stara księga – "... prędka śmierć młodego – długi żywot niesprawiedliwego". Spoczywaj w pokoju i niech żadna niegodna ręka nie zakłóci Ci nigdy spokoju wiecznego. Wojciech Walczak



Nowy Rok szkolny zaczął się obiecująco. Towarzyszy mu masa postanowień. Dla niektórych jest to ponowne wkroczenie w progi naszego gimnazjum, inni stawiają tu dopiero pierwsze kroki. Jednak co roku egzamin gimnazjalny wywiera niemałą presję na trzecioklasistach. Co w tym roku obiecali sobie nasi najstarsi uczniowie? Obiecuję... *Kasia Sierociuk (3 b): - Dostać się do drugiego etapu zDolnego Ślązaka oraz LO nr VII. *Monika Bednarek (3 b): - Zdać dobrze egzamin gimnazjalny. *Kacper Klugiewicz (3 e):- Zdobyć na koniec czerwony pasek. *Natalia Kopka (3 e): - Być fit i dostać świadectwo z czerwonym paskiem. *Zuzanna Sawicka (3 e): - Wygrać kolejny konkurs. *Natalia Mazur (3 f): - Zdobyć Orła Trzynastki. *Paulina Strukiel (3 h): - Zapisać się na czwartą godzinę wuefu i na niego uczęszczać. *Paulina Łysoń (3 h): - Mieć średnią najwyższą na świecie. *Maja Szydłowska (3 h): - Podołać zakładanym celom. *Wiktoria Murphy (3 i): - Być super (już jestem!). *Aleksandra Gawryłowa (3l):Uczyć się systematycznie. *Ewa Łuszczewska (3 l): - Być lepsza z historii i geografii. *Kasia Ożga (3 f): - Mieć średnią powyżej 5.0. Przygotowała WIKTORIA RICHEL – 3 e List gończy
Natalia z 3e


Imię: Natalia. Nazwisko: Wiśniewska. Kolor oczu: Niebieskobrązowoozielone. Znak zodiaku: Skorpion. Numer buta: 40. Zwierzęta: Żółwie. Kwiaty: Stokrotki. Przyszły zawód: Fizjoterapeuta. Rodzina: Baaardzo duża. Rodzeństwo: Dwie młodsze siostry. Zainteresowania: Sport - ultimate frisbee, koszykówka. Negatywne cechy u drugiej osoby: Fałsz i naiwność. Co najbardziej cenisz u ludzi?: Szczerość i otwartość. Twoje zalety: Poczucie humoru. Co byś w sobie zmieniła?: Nadmierne poczucie humoru; w niektórych sytuacjach chciałabym być bardziej poważna. Ulubiona książka: „Wariant” autorstwa Robisona Wellsa. Interesujące filmy: „Zielona Mila”, „Milczenie owiec”, „Efekt motyla”. Zespól, który lubisz: „Fall Out Boy”. Zabrałabyś ze sobą na bezludną wyspę: Zeszyt i długopis. Zwykle mam przy sobie: Telefon. Przygotowała ALEKSANDRA ZAWADZKA – 3



Pozdrowienia Pozdrawiam Natalię Kuczyńską! - Dominika Misior, 3 e * Pozdrawiam samą siebie za to, że jestem. - Maja Kowalska, 3 e * Pozdrawiam Kubę Szymankiewicza. - Adam Omelan, 1 i * Pozdrawiam Ketchupa (Olka Stegienkę). - Ryszard Motas, 2 k * Pozdrawiam mamę, tatę i Mazurczyka. - Mateusz Marecki, 3 f * Pozdrawiam Julię Owoc i jej koty! - Zuzanna Sawicka, 3 e * Pozdrawiam wszystkie trzecie klasy i życzę im, żeby dobrze napisały egzamin. - Wojciech Zajączkowski, 3 d * Pozdrawiam Ara! - Dominika Misior, 3 e * Pozdrawiam wszystkie uczennice 3 e, jak również 3 h oraz wszystkich nauczycieli wuefu. - Pan Jakub Garbacz * Pozdrawiam Natalię Julię Mazur, ponieważ jest moją koleżanką. - Ewelina Lachowska, 3 f * Pozdrawiam moją najlepszą koleżankę, Maję Nizioł. - Michał Brzoza, 3 d Przygotowała ALEKSANDRA ANTOSZCZUK – 3 e



- Już nauczyłem się ciekawych rzeczy Rozmawiamy ze świeżo upieczonym uczniem naszej szkoły, członkiem klasy 1 l, Łukaszem Waszczykiem, który ocenia pierwsze dni w nowym środowisku. Czy uważasz, że nasza szkoła pomaga w rozwijaniu talentów? Jeśli tak, to w jaki sposób? ŁUKASZ WASZCZAK: - Jeszcze nie mogę się do końca wypowiedzieć na ten temat, ponieważ chodzę do „Trzynastki” niecałe dwa tygodnie, jednak z „zeznań” moich kolegów wynika, że Gimnazjum nr 13 fantastycznie rozwija talenty uczniów z aspiracjami, ponieważ nauczyciele chcą i potrafią dobrze uczyć. Jak oceniasz nauczycieli? - Jak już mówiłem, nauczyciele chcą i potrafią uczyć, a dowodzi tego fakt, że już, po kilku zaledwie dniach, nauczyłem się wielu ciekawych i interesujących rzeczy. Od nauczycieli aż bije chęć przekazania uczniom wiedzy z danej dziedziny. Co byś zrobił, gdybyś mógł przez jeden dzień objąć stanowisko dyrektora GM 13, co byś zmienił? - Jeżeli byłaby możliwość objęcia na jeden dzień stanowiska dyrektora, to zapewne po 10 minutach przytłoczyłby mnie natłok zajęć, więc oddałbym odrobinę władzy uczniom. Co przez to rozumiem? - na przykład żeby raz w roku uczniowie mogli wybierać jedną dodatkową lekcję czy jakiś festiwal, którego nie ma w planach, albo raz na kwartał na przykład dyskotekę lub karaoke. Czego się najbardziej obawiasz w nowej szkole? - Chyba tego, że nauczyciele nie zawsze zrozumieją potrzeby uczniów. Czy masz jakieś oczekiwania wobec nowej szkoły? - Od szkoły oczekuję tego, że będzie rozwijać zainteresowania dzieci, a gdy będziemy wychodzić z tej szkoły z czerwonymi paskami na świadectwach, powiemy zgodnym chórem: - Nauczyliśmy się tutaj rzeczy, o których nam się nawet nie śniło... Rozmawiał MICHAŁ JAŁOWIECKI – 3 e



Od 1 a do 1 l Zapytaliśmy klasy pierwsze, co ciekawego się u nich wydarzyło w ciągu tych kilku pierwszych dni w nowej szkole. Oto kilka z wypowiedzi. 1 a OSTATNIE DNI BYŁY CIEKAWE; CODZIENNIE CORAZ BARDZIEJ SIĘ POZNAWALIŚMY I MAMY NADZIEJĘ, ŻE BĘDZIE CORAZ FAJNIEJ. 1 b LUBIĘ MOJĄ KLASĘ, ALE Z POCZĄTKU CIĘŻKO MI BYŁO ZAPAMIĘTAĆ WSZYSTKIE IMIONA. BYŁO JUŻ KILKA ŚMIESZNYCH SYTUACJI, NA PEWNO BĘDZIE ICH DUŻO WIĘCEJ. TROCHĘ NARZEKAMY NA MUNDURKI, ALE MOŻNA SIĘ PRZYZWYCZAIĆ. 1 d DOTYCHCZAS NIE DZIAŁO SIĘ WIELE CIEKAWEGO. KLASA WYDAJE SIĘ OKAY; CHOCIAŻ MINĄŁ DOPIERO TYDZIEŃ SZKOŁY, TO JUŻ NIEKTÓRZY ODNALEŹLI SIĘ W SWOJEJ GRUPIE KOLEŻANEK LUB KOLEGÓW. 1 e CIESZĘ SIĘ, ŻE JESTEM W KLASIE FILOLOGICZNO-DZIENNIKARSKIEJ I CHCIAŁABYM PISAĆ DO GAZETKI. JESZCZE NIE ZNAM WSZYSTKICH W KLASIE, ALE PRZECIEŻ TO DOPIERO PIERWSZY TYDZIEŃ – JESZCZE MAMY CZAS, ŻEBY SIĘ ZAPRZYJAŹNIĆ. 1 F NIEKTÓRZY NAUCZYCIELE MAJĄ POCZUCIE HUMORU, ALE JESZCZE NIE WYDARZYŁO SIĘ NIC WARTEGO UWAGI. NIE ZNAM JESZCZE WSZYSTKICH. 1 g ATMOSFERA W KLASIE JEST CAŁKIEM MIŁA. PIERWSZE PARĘ DNI BIEGALIŚMY WSZYSCY PO SZKOLE W POSZUKIWANIU SAL, ALE MYŚLĘ, ŻE JUŻ W MIARĘ ORIENTUJEMY SIĘ, GDZIE CO JEST. 1 h NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ TYCH WSZYSTKICH CIEKAWYCH TWÓRCZYCH ARANŻACJI I PROJEKTÓW, BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE JESTEM W TEJ KLASIE. NA PEWNO SPORO SIĘ BĘDZIE DZIAŁO, ALE PÓKI CO, MINĄŁ PIERWSZY TYDZIEŃ I DOPIERO SIĘ POZNAJEMY. 1 i PIERWSZY TYDZIEŃ BYŁ TAKI BARDZIEJ ORGANIZACYJNY. CODZIENNIE MAMY PO DWA WUEFY, ALE MI PASUJE TAKI PLAN - W KOŃCU SAM CHCIAŁEM IŚĆ DO KLASY SPORTOWEJ. MAM JUŻ KILKU KOLEGÓW, NA PEWNO W CIĄGU ROKU JAKOŚ SIĘ ZGRAMY JAKO KLASA I BĘDZIE DUŻO FAJNYCH I ŚMIESZNYCH SYTUACJI. 1 k UWAŻAM, ŻE PÓKI CO ZAPOWIADA SIĘ NAPRAWDĘ CIEKAWY ROK. SZKOŁA JEST DOSYĆ SPORA I FAKTYCZNIE PIERWSZE DNI BYŁY CIĘŻKIE, JEŚLI CHODZI O ODNALEZIENIE SIĘ W TYM TŁUMIE. 1 l CHYBA NIC CIEKAWEGO SIĘ NIE DZIAŁO, PIERWSZE LEKCJE BYŁY PO PROSTU ORGANIZACYJNE. PRZYGOTOWAŁA JULIA KASPRZYK – 3 E Miniwspomnienie o maksisprawie, czyli...



Mój pierwszy dzień w wielkim budynku Każdy z nas ma za sobą pełen stresu, oczekiwań oraz lekkiej ekscytacji dzień, kiedy pierwszy raz stanął przed TYMI drzwiami. Drzwiami do nowej szkoły, nowych perspektyw, a przede wszystkim - nowych wspomnień. Drzwiami do tego pierwszego dnia. W tym roku uczennice klasy 1 e postanowiły podzielić się z nami swoimi, jeszcze świeżymi, wspomnieniami z 1 i 2 września. Zacznijmy od Jagody Mazur: - Od czwartej klasy wmawiano mi, że gimnazjum to najgorszy okres w naszym życiu. Jednak mam wrażenie, że będzie to czas pozytywny, a te trzy lata wypełnią mi dni wyjątkowe i niezapomniane. Utwierdza mnie w tym mniemaniu już sam początek pobytu w „Trzynastce”. No bo jakie inne gimnazjum ma swój własny zespół rockowy? A wuef? Chyba każdy mi przyzna, że nie była to lekcja, na którą się czekało. A tutaj? Atmosfera aż kipi od pozytywnej energii. Szkoła jest ogromna, ale błąkanie się po niej też ma swoje plusy. - Dla niektórych, właściwie dla większości, 1 września jest końcem pięknego czasu – wakacji. Jednak w tym roku spędziłam ten dzień z uśmiechem na twarzy. Nowa szkoła, nowi znajomi - to wszystko było takie ekscytujące. Ruszyłam w stronę „Trzynastki”, gdzie tłum uczniów, wraz ze mną, czekał na wychowawców. Już pierwszego dnia zrozumiałam, dlaczego ten ogromy gmach jest nazywany przez niektórych potocznie Hogwartem, ponieważ jak w powieści J. K. Rowling budynek ma w sobie magię - wspomina Agata Jaszke. - Byłam zszokowana, że w jednym budynku może się zmieścić aż tylu uczniów. Nie wspomnę już o ilości gabinetów oraz mojej zdolności do gubienia się w dużych gmachach. Nauczyciele wydają się sympatyczni, a klasa? To się okaże - opowiada Izabela Koszyk. Redakcja „Szczęśliwej Trzynastki” życzy jak najlepszych dni związanych z naszą szkołą wszystkim pierwszym klasom. Przygotowała ZUZANNA SAWICKA – 3 e