Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Od redakcji...
Jak co roku odbyły się w naszej szkole wybory do samorządu uczniowskiego. Po demokratycznych wyborach mandat otrzymali: Maciej Purski -przewod-niczący, Wiktoria Dobrowolska -zastępca, Kamila Stępień, Ola Kłapcia, Tomek Paluch, Hubert Kubiczek i Kacper Hartung - członkowie.


Tuż po wyboprach udało nam się spotakć najbardziej rozrywanego ucznia w naszej szkole, Macieja Purskiego, który się podzielił z nami swoimi powyborczymi wrażeniami. Kuba: Gratuluję, wyboru na przewodniczącego samorządu szkolnego. Maciej Purski: Dziękuję bardzo. To duża odpowiedzialność. Nikt nie jest tak krytyczny jak koleżanki i koledzy. Mam nadzieję, że praca naszego samorządu w tej kadencji będzie owocna i spotka się z poparciem uczniów naszej szkoły. Cieszę się, że udało się tym razem uniknąć zdominowania samorządu przez uczniów jednej klasy. W jego skład wchodzą bowiem zarówno uczniowie klasy pierwszej, drugiej, jak i trzeciej. Nie bez znaczenia jest fakt, że opiekunem został pan Wojciech Gębura, który od wielu lat cieszy dużym autorytetem wśród młodzieży gimnazjalnej. Podoba mi się fakt, że jest nas w tym roku więcej i tym samym, łatwiej będzie nam wywiązać się z podjętych obowiązków. Wbrew pozorom praca w samorządzie szkolnym nie jest łatwa. Wymaga dużo czasu i zaangażowania. Często koliduje z przygotowaniamu do konkursów, akademii i różnych występów. Dzięki zwiększonej liczbie członków, możliwy jest podział obowiązków. Kuba: Dziękuję bardzo za uwagi. Mam nadzieję, że w przyszłym numerze przekażesz kalendarz organizowanych przez was imprez. Kuba Olejnik Z notatnika długowłosego gimnazjalisty
DEMOKRACJA SPOŁECZNA -według Huberta Kubiczka


Szał kampanii wybor-czej ogarnął cały kraj. Miasta zakwitły plaka-tami pełnymi uśmiech-niętych, przyjaznych i sytych kandydatów o-biecujących tradycyj-nie gruszki na wierzbie. Kampanijne szaleństwo dotarło to także do na-szej szkoły. Zazwyczaj wybory do samorządu naszego gimnazjum odbywają się pod ko- niec września, gdy wszystkie sprawy orga- nizacyjne są załatwione Teraz zorganizowano je w samym środku mie-siąca. Nie było, jak w zeszłym roku, uświa-damiania ludu szkol-nego o roli samorządu, jego uprawnieniach i innych tego typu rze-czach, których nikt zapewne już nie pamię-ta. Nie było też cieka-wej kampanii wybor-czej, choć dopuszczono plakaty, które jednak nic nie wnosiły, a za „słup” wyborczy służyła przede wszystkim ta-blica w stołówce. Bra-kło tu merytorycznej, rzeczowej debaty, roz-dawania cukierków wy- borczych, choć ceny słodyczy nie są szcze-gólnie wysokie. Ku o-gromnej radości star-tujących do samorządu, weszli wszyscy (!) kan-dydaci. Po co więc wy-bory? Mamy przecież wybierać tych, których uważamy za najlep-szych do roli samorzą-dowca, a tu nagle wszyscy chętni, bez względu na kompeten-cje wygrywają wybory, nawet jednym (sic!) głosem! To jedyne po-dobieństwo między ty-mi, a zeszłorocznymi wyborami. Nie wiadomo również, dlaczego samorząd cią-gle się powiększa. Za-zwyczaj były tam czte-ry osoby, najczęściej charyzmatyczni społe-cznicy. W zeszłym roku liczba ich uległa zwięk-szeniu do pięciu. Teraz jest siedmioro samo-rządowców. Przy utrzy- maniu obecnej tenden- cji wzrostowej każdy uczeń awansem będzie członkiem samorządu za osiem lat. Pierwszaczki, szykujcie się! Zintegrujmy się z przyrodą! -Rajd szkolny 2011
Wieloletnią tradycją naszej szkoły jest jesienny rajd integracyjny, w którym biorą udział uczniowie zarówno Społecznej Szkoły Podstawowej, jak i Społecznego Gimnazjum. Maluchy i młodzież gimnazjalna wędrują trasami różnej trudności, dopasowa- wanymi do wieku uczestników,by w końcu spotkać się na wspólnym ognisku.


Jak co roku i tym razem odbył się inte -gracyjny rajd szkolny. We wtorek, trzynastego września wybraliśmy się spod szkoły do Lipia, odwiedzając po drodze kapliczkę Św. Jacka. Od pierwszego września nie mogliśmy się doczekać tej wyprawy. Na szczęście we wtorek słonce postanowiło być dla nas łaskawe i świeciło niezmiennie przez cały dzień. Pod szkołą spotkaliśmy się przed ósmą. Po piętnastu minutach zbiórek, liczenia pieniędzy i uczniów oraz spraw organizacyjnych wyruszyliśmy przez Dolne Starachowice na Orłowo, a tamtędy do kapliczki Św. Jacka, gdzie strudzeni godzinną wędrówką zrobiliśmy postój. Wszyscy smakosze wyciągnęli kanapki, słodycze i napoje, które skonsumowali w tempie błyskawicznym. Pan Wojtek ostrzegł nas przed osami, mrówkami i pająkami, żądnymi naszej krwi i pamiętając o przestrogach ruszyliśmy dalej. Po trzech godzinach marszu, nieskończonej



ilości „Daleko jeszcze?”, „Nogi mnie bolą.” i „Tak. Daleko.” Dotarliśmy wreszcie do kolejki w Lipiu. Tu, czekało już na nas ognisko. Większość z nas upiekła sobie kiełbaski. Niestety, jak zwykle, niektóre z nich pospadały z patyków i skończyły nie w żołądkach głodnych uczniów, lecz w ognisku. Kilka z naszych koleżanek, propagujących zdrowy tryb życia, zrezygnowało z kiełbasy i chleba, na rzecz przygotowanych w domu sałatek. Gratulujemy wytrwałości, bo trudno się było nie skusić na taki smakołyk! Po półgodzinie po strudzonych wędrowców przyjechała kolejka i przywiozła z powrotem do Starachowic. Wszystkim bardzo się podobało. – Było świetnie jak zawsze – mówi Hania z klasy pierwszej. Uczniowie już nie mogą się doczekać



kolejnej takiej eskapady. Po rajdzie pozostało kilka pamiątek w postaci odcisków, które pomęczą nas jeszcze przez kilka dni, a z tych przyjemniejszych i długotrwałych pamiątek – wspaniałe wspomnienia czasu spędzonego w towarzystwie przyjaciół. Marysia Włoskowicz Hubert Kubiczek zainspirowany wędrówką uczcił rajd fraszką: Zjadam bułkę i kiełbasę Oddycham łąkami, lasem Wnet pieczenie tuż przy nosie Wszystko to zawdzęczam osie Osa, drogie dzieci, wiecie Gryzie najmocniej na świecie. Rok pracy Młodzieżowej Rady Miasta
27 września w sali Olimpia odbyło się uroczyste zakończenie III kadencji Młodzie-żowej Rady Miasta.


Na miejsce przybyła większość członków Rady ostatniej kaden-cji. Nieobecni byli tylko ci, którzy ukończyli szkołę średnią. Naszą szkołę tradycyjnie re-prezentowali Wiktoria Dobrowolska i Maciek Purski. Spotkanie odbyło się w niezwykle miłej at- mosferze, w obecności prasy i przedstawicieli "dorosłej" Rady Miasta (pani Szlężak i pana Rafalskiego). Celem zebrania było podsumowanie działań MRM w ostatnim roku, a trzeba przyznać, że było ich niemało. Prio-rytetem była organi-zacja licznych imprez dla uczniów naszych szkół. Wystarczy wy-mienić zabawę walen-tynkową, kolędowanie z prezydentem, festyn rodzinny z okazji Dnia Dziecka, wieczornice papieskie. Pod patro-natem Rady Miasta od-była się także seria spotkań z samorządami szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych, mających na celu uś-wiadomienie członków samorządów o ich pra-wach i obowiązkach. Omówiono także małe niepowodzenia. Młodzieżowa Rada Miasta odczuwa bo- wiem niedosyt zwią-zany z nadal słabą współpracą z radnymi miasta Starachowice. Niestety, głos młodzie- ży nie jest dostate-cznie słyszalny wśród władz samorządowych. Miejmy nadzieję, że wraz z przyszłą kaden-cją MRM przyjdą zmia-ny w tej materii. Mło- dzieżowa Rada Miasta to pomysł pani Lilianny Jabłko, która zajmuje się nią osobiście. Ini-cjatywa ta ma na celu wsparcie aktywności społecznej nastolatków na terenie Starachowic, nauczenie ich demokra-tycznych zasad oraz utwierdzenie w przekonaniu, że mają wpływ na to, jak wygląda ich miasto. Maciej Purski "Chcę zostać reporterką..." - wywiad z Julią Smyk
Dopiero we wrześniu dołączyła do pierwszej klasy, a już ma mnóstwo przyjaciół. Jest zastępcą przewodniczące-go klasy. Świetnie odnala-zła się w naszej szkolnej rzeczywistości.


Hania: Cześć Julio. Czy mogłabym Ci zadać kilka pytań? Julia: Cześć, oczywiście z chęcią na nie odpowiem. Hania: Opowiedz coś o swoich wakacjach. Julia:Podczas wakacji byłam w Krakowie na Coke Like Music Festival. Najbardziej podobały mi się kon-certy Kenye West, The Kooks i The Editors. Świetnie bawiłam się też w Aqua Parku, zoo i parku linowym. Potem pojechałam na dwa tygodnie do Gdańska. Tam także się nie nudziłam. Płynęłam statkiem na Hel, gdzie byłam w fokarium. To były wspaniałe wakacje. Hania: Wakacje, wakacje, a po wakacjach szkoła. Co skłoniło Cię do wybrania Społe-cznego Gimnazjum? Julia: Zdecydowanie mała liczba osób w kla-sie. Teraz już wiem, że to ważne. Dzięki temu można się o wiele wię-cej nauczyć. Jeśli czegoś się nie rozumie, nauczyciel zawsze znajdzie czas, żeby to wyjaśnić. W szkole jest domowa atmosfera. Do



wybrania tej szkoły zachęciły mnie też wspaniałe wyniki egzaminów gimnazjalnych. Hania: Czy masz może jakieś ulubione przedmioty? Julia: Tak, nawet kilka. Na pierwszym miejscu są zdecydowanie polski i historia. Lubię też angielski i muzykę. Hania: Czy z którymś z tych przedmiotów wiążesz swoją przyszłość? Julia: Owszem z his- torią i polskim. Chcę zostać reporterką. Zawsze interesowałam się pracą dziennikarza. Sądzę, że byłabym dobra w tym fachu Hania: Interesujesz się czymś poza szkołą? Julia: Lubię muzykę. Uczę się grać na gita-rze, a także śpiewam. Uwielbiam jeździć na rolkach. Mój wolny czas poświęcam na taniec. Nie chodzę do żadnej szkoły tanecznej, ale staram się ćwiczyć jak najwięcej. Czytam też książki romantyczne i dobre powieści fantasy. Moje ulubione pozycje to „Harry Potter”, „Sto- warzyszenie umarłych poetów” i „Pamiętnik maturzystki”. Hania: Czy jest coś, co chciałabyś powiedzieć do naszych czytelników od siebie? Julia: Może to, że jestem bardzo wesoła, troszeczkę szalona i zyskuję przy bliższym poznaniu. Hania: Dziękuję Ci bardzo. Do zobaczenia w szkole. Julia: Dzięki. Do zobaczenia. Hania Włoskowicz Woda to życie Światowy Dzień Monitoringu Wód
Światowe zasoby wody się kurczą. Wody powierzchniowe są coraz bardziej zanieczyszczone. Od kilku lat istnieje więc Światowy Dzień Monitoringu Wód, który ma na celu zwrócenie uwagi ludzi na ten problem.


Jak co roku reprezentacja z naszej szkoły pod opieką Pana Wojtka wybrała się nad Lubiankę na obchody Światowego Dnia Monitoringu Wód.W skład naszej drużyny wchodzili Basia, Marysia, Wiki i Maciek, którzy w takim samym składzie w zeszłym roku zajęli pier- wsze miejsce. Mieli za zadanie napisać test o środowisku Staracho- wic oraz wykonać badania wody w zbiorniku Lubianka. Marysia i Basia popłynęły na środek jeziora, skąd pobrały próbkę, a następnie spraw- dziły Ph, stopień zmętnienia, zanieczyszczenia i przejrzystość. Okazało się, że z naszą Lubianką jest wszystko w porządku i nie ma się czego obawiać – można się tu kąpać! Na koniec dla uczestników imprezy zorganizowany był grill. Niestety nie udało nam się powtórzyć zeszłorocznego sukcesu, choć i tak jesteśmy zadowoleni z drugiego miejsca. Gratulujemy naszej ekipie! Marysia Włoskowicz Z notatnika długowłosego gimnazjalisty
Zmiany, zmiany, zmiany


Kolejną z naszych szkolnych tradycji jest dyskoteka po ślubowa- niu klasy pierwszej gimnazjum. Kiedy czło- wiek był w szóstej kla- sie, przygotowania do dyskoteki były niemal rytuałem. Najpierw po- życzało się od ojca"mę- ski" dezodorant, potem ubierało się najładniej- sze i najelegantsze ciuchy i pozwalało się łaskawie przywieźć pod szkołę. Kończyło się zawsze tak samo: pod- pieraniem ścian w sali gimnastycznej i podzi- wianiem tańców niektó- rych dziewczyn, do któ- rych człowiek nie miał odwagi podejść. A w gimnazjum? Co roku było mniej więcej wed- ług tego schematu: spektakle klasowe, mowy nauczycieli, pasowanie na ucznia, otrzęsiny, długo oczeki- wana dyskoteka i po godzinie zwijanie na- głośnienia, bo zabrakło amatorów tańców i swawoli. Smutne, ale prawdziwe.Rozwiązanie usiłował znaleźć jeden z poprzednich samorzą- dów. Mianowicie na kilka dni przed dysko- teką jego członkowie chodzili po klasach i przeprowadzali ankietę, ile osób deklaruje się,że przyjdzie. Efekt? Udawało się zgromadzić słuszną liczbę chętnych, ale tylko na papierze. Nawet dorośli zachodzili w głowę, skąd ta marna popularność dyskotek. Mimo usilnych prób nie udało się znaleźć recepty. Zazwyczaj ci, którzy się zadeklarowali mieli jakieś inne plany, które nagle się pojawiły. Nawet jeżeli ktoś został, to ludzi ubywało w szybkim tempie. W tym roku



sytuacja zmieniła się diametralnie. Nie tylko, że niektórzy dotrwali do końca, ale było ich tylu, że można było się jeszcze razem pobawić. Idzie to w dobrym kierunku. Jawi się jednak straszliwy problem: obecna klasa trzecia jest jedyną, której uczniowie potrafią podłączyć te hałaśliwe urządzenia, a nie wykształcili następnego pokolenia dźwiękowców. Jak teraz będą wyglądały szkolne imprezy, apele, akademie i koncerty? Czas już uczyć następców, droga trzecia klaso. Pierwszaczki, szykujcie się! Hubert Kubiczek