Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








"Bo najważniejszy jest ruch"- wywiad z Olą Madejską zdobywczynią pięciu medali
"Fascynuje mnie taniec, uważam, że uczy on koordynacji ruchowej"


Paweł: Jak długo pływasz? Ola: Kiedy rozpoczęłam naukę w Społecznej Szkole Podstawowej, musiałam obowiązkowo uczęszczać na zajęcia z basenu. Początkowo bałam się wody i w ogóle nie chciałam pływać. Moja nauczycielka i trenerka Pani Makoska miała jednak na mnie sposób. Zaczęła się ze mną bawić i sama nie wiemkiedy nauczyłam się pływać. I robię to już osiem lat, pod okiem mojej pierwszej trenerki. P: Opowiedz nam o swoich ostatnich zawodach. O: Były to III Mistrzostwa Starachowic w Pływaniu zorganizowane przez SKP „Barakuda” pod patronatem Pana prezydenta Wojciecha Bernatowicza. Głównym sponsorem było Centrum Zdrowia „Vita”, zaś gościem specjalnym nasza absolwentka, sportsmenka Maria Pytel. To były moje trzecie zawody. Zdobyłam pięć medali: złoty na dystansie 50m stylem klasycznym, złoty w kategorii Open w stylu klasyczny na dystansie 50 m, srebrny na dystansie 50m stylem grzbietowym, srebrny w kategorii Open na dystansie 50m w stylu grzbietowym, brązowy w kategorii Open na dystansie 100m w stylu zmiennym. P: Czy uprawiasz jeszcze inne dyscypliny? O:Bardzo lubię piłkę siatkową. Jestem członkiem drużyny szkolnej. Spotykamy się raz w tygodniu oczywiście pod nadzorem Pani Agnieszki Makoskiej.



Dużą satysfakcję daje mi gra w zespole, w którym są starsze ode mnie dziewczęta. P: Czy masz jakieś inne zainteresowania poza sportem? O: Fascynuje mnie taniec. Uczestniczyłam w zajęciach pozalekcyjnych w zespole „Plejada” przez kilka lat. Uważam, że taniec uczy koordynacji ruchowej, która przydaje się w różnych dyscyplinach sportowych. Pozwala na nawiązywanie kontaktów, okazywanie emocji i pozbycie się nieśmiałości, co w moim przypadku było niezwykle ważne. P: Dziękuję Ci za przeprowadzony wywiad i życzę dalszych sukcesów. O: Dziękuję Paweł Kutera "Jestem pozytywnie zaskoczona..." - wywiad z Madzią Bidzińską pięciokrotną medalistką zawodów pływackich
Jedna z najlepszych pływaczek w naszej szkole jest Magdalena Bidzińska, uczennica trzeciej klasy gimnazjum, która w ostatnich zawodach zdobyła aż pięć medali


D:Jak się czujesz po ostatnich zawodach ? M:Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona.Nie spodziewałam się tak wielkich sukcesów.Kiedy przyszłam na zawody i zobaczyłam zawodniczki,że moje szanse są marne. Nie trenowałam pływania z różnych powodów od ponad osiem miesięcy, a na basenie w tym roku byłam zaledwie trzy czy cztery razy. Cieszę się, że miałam taką możliwośćuczestniczenia w takiej imprezie i pokazaniaswoich umiejętności. D:Czy zamierzasz kontynuować karierę pływacką ? M:Bardzo chciałabym, ale nie wiem, jak potoczą się dalsze moje losy, ponieważ teraz jestem skoncentrowana na przygotowaniach do egzaminu, ale w miarę swoich możliwości będę uczestniczyła w zajęciach sportowych. D:Czy poza pływaniem masz jakieś inne pasje ? M:Oczywiście, że mam. W wolnym czasie bardzo lubię tańczyć. Jest to dla mnie sposób na odstresowanie i chwilowe oderwanie od nauki, której niestety jest bardzo dużo. Chętnie też czytam książki, a jeśli chodzi o przedmioty szkolne, to interesuję się matematyką i fizyką. Rozwiązywanie zadań sprawia mi wielką przyjemność.



D:Jest to dla ciebie ostatni rok w tej szkole. Czy nie przeraża cię myśl, że musisz ją opuścić? M:Dziewięć lat uczęszczam do Społecznej Szkoły, najpierw do Społecznej Szkoły Podstawowej, teraz Społecznego Gimnazjum. Myślę, że po tylu latach rozstanie z nią nie będzie dla mnie łatwe. Poznałam wielu ciekawych ludzi, mam mnóstwo znajomych i przyjaciół. Nie chcę odchodzić jednak stąd z myślą, że to koniec. To tylko zakończy się pewien etap w moim życiu, a zacznie nowy. Na pewno będzie mi brakowało rodzinnej atmosfery i znajomych, ale mam zamiar odwiedzać tę szkołę. Będę przychodziła przecież po mojego, młodszego brata. D:Jakie są twoje dalsze plany? M:Mam zamiar iść do II Liceum Ogólnokształcącego do klasy matematyczno-fizycznej, ale na razie skupiam się na egzaminie oraz na tym, aby ten ostatni rok wykorzystać jak najlepiej. D:Dziękuję Ci za wywiad. Życzę spełnienia marzeń, dalszych sukcesów na pływalni i w szkole. M: Dziękuję. Marysia Włoskowicz
"Walczę do końca"- wywiad z Kubą Olejnikiem


P:Czy jesteś zadowolony z osiągniętych wyników na zawodach? K: Oczywiście. Poprawiłem wynik z ubiegłego roku nawet o 7 sekund, co po półrocznej przerwie jest wyśmienitym osiągnięciem. Cztery medale bardzo mnie cieszą i motywują do dalszych treningów, zwłaszcza, że konkurencja nie śpi. P: Który z medali jest dla Ciebie najcenniejszy? K: Moja odpowiedź zapewne Cię zdziwi, gdyż pewnie spodziewasz się, że powiem złoty. Musisz jednak pamiętać, że istnieje też hierarchia ważności zawodów i dlatego dla mnie najcenniejszym medalem jest brązowy zdobyty w kategorii OPEN stylem KLASYCZNYM i ZMIENNYM. Mogłem bowiem zmierzyć się ze starszymi, silniejszymi ode mnie zawodnikami, sprawdzić swoje możliwości i aktualne umiejętności. Muszę przyznać ze wstydem,



że ostatnio zaniedbywałem treningi i taki sprawdzian bardzo był mi potrzebny. Uświadomił bowiem braki i zmotywował do regularnego treningu. Obiecałem sobie, że tym razem będę trenował na 100% swoich możliwości, zwłaszcza, że do zawodów w Ciechanowie nie zostało dużo czasu. Marzą mi się medale i poprawa własnych rekordów, a bez pracy nie ma kołaczy... P: Jakim stylem lubisz najbardziej pływać? K: Pływam już prawie dziewięć lat i początkowo bardzo lubiłem styl dowolny. Odkąd zaczął mnie trenować Pan Bartek, nasz poprzedni nauczyciel wychowania fizycznego, poznałem i bardzo polubiłem styl motylkowy i klasyczny. Są one trudne, może nie tak efektowne jak kraul, wymagają idealnej techniki i dużej siły ale dają mi najwięcej satysfakcji i w nich osiągam najlepsze wyniki. Zdobyłem przecież złoty medal właśnie w stylu klasycznym. Myślę, że w najbliższym czasie będę się w nich specjalizował. P: Czy uprawiasz jakiś inny sport poza pływaniem ? K: Może pytanie czy uprawiam nie jest odpowiednie lepsze było by czy uprawiałem jakiś sport. Oczywiście że uprawiałem inne sporty oprócz pływania bo przecież nie można się ograniczać do jednej dyscypliny sportu ponieważ w każdej z nich pracują inne mięśnie i uprawiając tylko jeden sport mielibyśmy na przykład bardzo umięśnione ręce a słabiutkie nogi. Wyglądało by to troszkę dziwnie. W dzisiejszych czasach każdy bardziej znany i ci mniej znani sportowcy również uprawiają więcej niż jedną dyscyplinę sportowa z tym że mają wybraną jedną która jest ich główną resztę uprawiają w celach rekreacyjnych i rozrywkowych. Przed przyjściem do Społecznego Gimnazjum trenowałem w klubie STS siatkówkę. Dwa razy w tygodniu zaraz po lekcjach miałem również treningi koszykówki . W wolnych chwilach na tygodniu i w weekendy brałem rower, plecak, kask i jechałem z moim kolegą który również kocha jeździć na rowerze i nigdy nie zamieni go na skuter czy później na motor podobnie jak ja. Niestety w związku z tym że muszę dojeżdżać do szkoły ponad 17km. Jestem zmuszony wyjeżdżać bardzo wcześnie rano a wracać około godziny 16. Więc dlatego nie mogę ich teraz uprawiać ale SA i plusy tych dojazdów kiedy jest ciepło biorę rower i wstaję o tej samej godzinie co zwykle tyle że nie idę na dworzec PKP a jadę na rowerze do szkoły i jest wtedy bardzo przyjemnie. rześkie powietrze obija mi się o twarz i to mnie rozbudza. P: Dziękuję za rozmowę. Życzę dalszych sukcesów w pływaniu K: Dziękuję Paweł Kutera Władza w rękach młodych - czyli o Młodzieżowej Radzie Miasta
"Prawdziwa walka rozgorzała dopiero, gdy rozpoczęło się głosowanie na wiceprzewodniczącego."


W poniedziałek 13 grudnia w sali„Olimpia” przy Urzędzie Miasta Starachowice miało miejsce zaprzysiężenie Młodzieżowej Rady Miasta. Spotkanie poprzedziły wybory, które odbyły się w starachowickich szko-łach gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Wyłoniono po dwie osoby z każdej placów-ki. Naszą szkołą repre-zentowali Wiktoria Dobrowolska i Maciej Purski. Posiedzenie zostało otwarte przez pana Zbigniewa Rafalskiego, przewodniczącego Rady Miasta. Pierwszym punktem obrad było złożenie uroczystej przysięgi przez wszyst-kich radnych. Każdy powtarzał: „Ślubuję” i mógł dodać „Tak mi dopomóż Bóg”. Po skończonej inauguracji wybrano zarząd MRM. Na stanowisko przewo-dniczącego zgłoszona została tylko jedna kandydatka. Jednogłośnie więc, młodzież zdecydowała, że urząd ten piastować będzie Roksana Wójcik z Zespołu Szkół Zawodowych. Prawdziwa walka rozgorzała dopiero, gdy rozpoczęło się głoso-wanie na wiceprze-wodniczącego. W szrankach stanęli Karol Kubas i Ilona Karyś. Obaj kandydaci otrzy-mali taką samą ilość głosów. Po przerwie, głosowanie powtórzo-no. Zwyciężyła Ilona Karyś. Następnie wy-brano zarząd (Marcina Jagieło, Natalia Jantos) oraz sekretarza (Sylwia Spadło), którego zadaniem jest pisanie sprawozdań z każdej sesji. Spotkanie uświetnił również były prezydent Starachowic pan Sylwester Kwiecień i starosta pan Andrzej Matynia. Dzięki temu



podkreślona została ranga tego wydarzenia. Młodzieżowa Rada Mia-sta traktowana jest bo-wiem bardzo poważnie przez radnych„dorosłej” rady. Jest to już trzecia kadencja MRM. Została ona powołana, by reprezentować uczniów w Radzie Miasta, na której obrady czasem zapraszana jest mło-dzież. Rada ma chara-kter wnioskodawczy i opiniodawczy. Ma za zadanie kształtować i utrwalać postawy demokratyczne,zwiększ ać aktywność społeczną młodych,starachowi-czan, propagować pa-triotyzm lokalny, chro- nić prawa i godność uczniów, podejmować starania celem elimi- nowania negatywnych zjawisk społecznych oraz utrwalać idee ochrony środowiska i zdrowego trybu życia. Pierwszym zrealizowa-nym przez Młodzieżową Radę Miasta celem było przygotowanie „Kolędo-wania z prezydentem”. Odbyło się ono tuż przed świętami Bożego Narodzenia w hotelu Europa. Każda z zapro-szonych grup miała za zadanie zaśpiewać na scenie jedną z polskich kolęd.Odbyła się aukcja charytatywna. Zjawił się oczywiście sam prezydent. Dzięki świetnej pracy MRM spotkanie wypadło znakomicie. Co jakiś czas odbywają się kolejne spotkania rady. W przygotowaniu są następne imprezy, które miejmy nadzieję będą równie dobre, co to grudniowe. Maciek Purski



Święta to czas, kiedy raz do roku przypominamy sobie, że jest na tym świecie ktoś inny niż tylko my i w głowie otwiera nam się szufladka o nazwie: POMOC. Wtedy na gwałt organizujemy akcje charytatywne, zbieramy pieniądze lub jedzenie dla biednych i głodnych ludzi, lecz nie jesteśmy tak właściwie świadomi skutków naszej „pomocy”. „Nie daruj głodnemu ryby. Podaruj mu wędkę i naucz go łowić.” – mówi indiańskie przysłowie. Czemu zatem większość akcji dobroczynnych daje ludziom „gotowca”? Niektórzy nauczyli się już żyć z pomocy społecznej, ustawili się w życiu tak, że nie potrzebują pracy, bo godne warunki zapewnia im MOPS, czy właśnie takie zbiórki. Czy tak naprawdę nie byłoby lepiej, gdybyśmy wymusili na potrzebujących, aby sami zarobili, nauczyli się zarabiać? To jest tylko jednorazowa pomoc, na chwilę. Głodny zje rybę, ale co potem? Będzie czekał na następną, będzie żerował na kimś, czekał na jego wyciągniętą dłoń, ale co jeżeli jej nie dostanie? Spróbujmy sobie wyobrazić, że rezygnujemy ze wszystkich akcji charytatywnych. Nie robimy zbiórek żywności, pieniędzy, niczego, aby pomóc biednym ludziom. Co wtedy? Są dwa wyjścia. Albo taki człowiek szuka pracy, zaczyna zarabiać i sam radzić sobie w życiu, albo umiera z głodu w nędzy. Tak naprawdę każdy urodził się z taką samą ilością wad i zalet, ma taki sam start. Co prawda, niektórzy są biedniejsi, niektórzy bogatsi, ale tu nie chodzi o pieniądze, tu chodzi o to, co mamy w głowie. Niektórzy potrafią swoje zalety odkryć i wykorzystać, inni nie. Zaleta jest zawsze po drugiej stronie wady – mówią psychologowie. Lecz to lenistwo, a nie brak możliwości sprawia, że są ludzie biedni, głodni. Gdyby takiemu człowiekowi zachciało się zdać maturę, zrobić studia, to  chociaż może nie spałby na złocie, nie żyłby także w nędzy, mógłby polegać na sobie, a nie żerować na innych. Warto się wiec zastanowić nad sensem organizacji i zbiórek dobroczynnych. Bo lepiej pomóc dając pracę, niż „gotowca”. Marysia Wloskowicz "KRUCHY LÓD - BEZPIECZNA ZIMA" - czyli o zachowaniu na lodzie
"Organizatorzy zasługują na wielką pochwałę i wdzięczność z naszej strony, gdyż przedstawili nam pierwszej pomocy w czasie zabaw zimą"


Na terenie całych Starachowic bardzo głośna jest akcja „KRUCHY LÓD - BEZPIECZNA ZIMA", zorganizowana przez Referat Sportu, Promocji i Turystyki Urzędu Miasta,  Wydział Edukacji i Spraw Społecznych przy współpracy z  klubem sportowym „Kalmar”, „Wektor”, Komendy Powiatowej Policji, Powiatowej Straży Pożarnej, Miejskiego Centrum Rekreacji i Wypoczynku, Harcerskiej Grupy Ratowniczej Starachowice i Starachowickiego Centrum Kultury. Organizatorzy zasługują na wielką pochwałę i wdzięczność z naszej, uczniów strony, gdyż przedstawili nam w bardzo ciekawy sposób metody pierwszej pomocy w czasie zabaw zimą. Na górnym holu zebrała się cała społeczność, by wysłuchać wykładów. Pierwszy dotyczył zabaw na lodzie. Pan z Klubu „Kalmar” bardzo oryginalnie (przy zdecydowanie nadmiernym użyciu rzeczownika „prawda”) wypowiadał się na temat utopień, wpadania do przerębli i pomocy w takich wypadkach. Po tym nastąpiła prezentacja sań ratowniczych, których używają strażacy. Panowie musieli się śpieszyć ze swoim przemówieniem, gdyż w każdej chwili mogli być wezwani na służbę, co jednakże nie nastąpiło. Skutkami natomiast tego pośpiechu była niezbyt dokładna, niewyraźna dykcja i jąkanie się wykładowcy (nie żeby się ktoś czepiał). Kolejne już mowy były nieco bardziej okrzesane i można było wyciągnąć z nich znacznie więcej. Dwóch panów przedstawiło metody i stroje do nurkowania, a na koniec miał miejsce najciekawszy i myślę najatrakcyjniejszy (i nie tylko ze względu na psa) wykład. Dotyczył on pierwszej pomocy w przypadku topielców. Dowiedzieliśmy się primo, jak należy postępować, gdy poszkodowany jest przemarznięty, ale oddycha, segundo, co gdy nie oddycha. Otóż w tym pierwszym przypadku powinniśmy ściągnąć z niego mokre ubrania i okryć go naszymi własnymi (bądź, jeśli akurat mamy przy sobie drugą ciepłą i suchą kurtkę, zawsze można jej użyć) lub folią termoizolacyjną. Kiedy jednak nasz „pacjent” nie oddycha mamy już większy problem. Bezwzględnie należy wtedy zadzwonić po pogotowie, następnie wykona RKO (Resuscytację Krążeniowo Oddechową) w innym, niż zwykle schemacie, gdyż zaczynamy od pięciu wdechów (potem już tak jak uczyliśmy się na biologii). Już na samym końcu, pan Tomasz Łebek, który prowadził ostatni wykład próbował nam pokazać sztuczki swojego (ślicznego) psa. Niestety Nesca była najedzona i zmęczona, nie miała więc motywacji do zabawy. Myślę, że takie akcje są nam bardzo potrzebne. Wiemy teraz, jak powinniśmy się zachować w sytuacjach zagrożenia życia na lodzie. Drogie koleżanki i koledzy! Mam tylko nadzieję, że całych ferii nie spędzicie przy komputerze! Marysia Wloskowicz " Rzeczywista i pozorna przydatność Internetu" - czyli kilka informacji o masowym środku przekazu
"W Internecie oglądamy filmy, teledyski do piosenek, różne śmieszne projekcje,możemy brać udział w ciekawych dyskusjach na różnych forach"


Drogie koleżanki, koledzy,szanowni nauczy-ciele,ostatnio wiele mówi się o Internecie, jego do-brych i złych stronach. Tego tematu dotyczy ró-wnież mój artykuł. Kaźdy wie, czym jest Internet, więc nie będę go definować. Skupię się tylko na problemie, czy on jest wynaazkiem poźytecznym czy szkodliwym. Wielu z nas powie, źe dotarcza on wiele cennych wiadomości z każdej dziedziny wiedzy. Jest takźe dla wielu środkiem komunikacji dzięki któremu można zawierać nowe znajomości i przyjażnie. Ale czy naprawdę ? Mnie się wydaje, źe komputerowe znajimiści, które wielu młodych traktuje jako lekarstwo na samotność jeszcz bardziej tę samotność pogłębiają. Nic nie zastąpi bowiem szczerej rozmowy, uścisku ręki czy głębokiego spojrzenia w oczy. Anonimowość w Internecie sprawia, źe nie wszystkie nowe, znajomośći są bezpieczne. Czasami dochodzi teź do zastraszania, tak zwaną cyberprzemocy. Niestety dosyć "popularnej" wsród młodzieźy.Zdarza się boqiwm, źe często kompromitują i oczerniają kolegów. Kuba Olejnik