Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Spotkanie z młodzieżą
Ważne dla młodych ludzi spotkanie dotyczące strategii rozwoju Starachowic na lata 2011 - 2020


Urząd Miasta Stara-chowic przygotowuje pro-gram, którego celem jest przybliżenie mieszkańcom planu rozwoju naszego miasta na lata 2011- 2020. W tym celu odbywają się liczne konsultacje na które zapraszani są przedsta-wiciele różnych grup społecznych . W tym celu, 24 lu- tego zebrała się Młodzie-żowa Rady Miasta Mło-dzieź wyraźalą swoje opi-nie i nadzieje dotyczące rozwoju miasta i jego przyszłości. Nie brakowało różnic zdań i ciekawych opinii, co sprawiło, źe uczestniczenie w tym wydarzeniu było niezwykle ciekawym doświadczeniem i nikt nawet nie zauważył, kiedy minęły trzy godziny... Naszą szkołę repre-zentowali: Wiktoria Dobro-wolska, pan Wojciech Gębura, Maciej Purski, Emmanuel Misztal i Jan Koszałkowski. Mamy nadzieję, źe pomysły naszych kolegów doczekają się realizacji i nasze miasto stanie się bardziej atrakcyjne dla wszystkich grup wieko-wych, a animozje polityków temu nie przeszkoczą Maciek Purski Walentynkowa zabawa
Walentynki - święto zakocha-nych obchodzo-ne jest u nas dopiero od lat dziewięćdziee-siątych.Ta po-chodząca z za-chodu tradycja bardzo spodo-bała się mło-dym Polakom.


Obchody tego święta zostały zorganizowane w Starachowicach przez SCK i Młodzieżową Radę Miasta. Młodzi radni przy-gotowali świetną zabawę dla młodzieży, dla ktorej brakuje w naszym mieście imprez rozrywkowych. Nie- stety, zaproszenia otrzy-mały tylko delegacje szkół gimnazjalnych i ponad-gimnazjalnych. W impre-zie wzięli więc udxiał tylko wybrańcy, reszta musiała obejść się ze smakiem. W koncercie wystąpiły zespo-ły muzyczne, w tym nasza szkolna grupa "The Heart-breakers", która zaprezen-towała swój repertuar. Dla członków zespołu było to nie lada wydarzenie.Po raz pierwszy mieli bowiem szansę wystąpić przed szerszą publicznością. Oprocz koncertu organizatrorzy przygoto- wali liczne konkursy.Chętni mogli wziąć udział w "Szansie na sukces" i zaśpiewać ulubione utwory. Była to już trzecia tego typu impreza organizowa-na przez Młodzieżową Radę Miasta. Miejmy nadzieje, źe pomysł będzie realizowany przez kolejne lata. Maciek Purski

CKG "Większośc z nas spała lub rozmawiała z sąsiadem. Było to skutkiem zbyt długich dygresji na temat bohatera, filmu puszczanego po raz któryś z kolei"

Dla wielu młodych ludzi nauka historii z podrę-czników jest nie lada wyzwaniem. Coraz wię-kszym więc zaintere-sowaniem cieszą się gry historyczne, insce-nizacje czy spotkania, które popularyzują zna-jomośść historii włas- nego kraju. Taki cel przyświecał teź organizatorom wy- kładu i wspomnień o generale Antonim He-dzie ps. Szary, dowód-cy oddziałów partyzan-ckich ZWZ i AK, który w czasie wojny działał głównie na terenie okręgu kieleckiego i radomskiego. Młodzieź mogła poznać ciekawostki z jeo źycia i obejrzeć film. Niestety, spotka- nie to nie spełniło ocze-kiwań, ani młodzieży, ani organizatorów. Wię-kszośc widowni spała lub rozmawiała. Takie zachowanie nie licujace z powagą tematu, było skutkiem naszym zda-niem, zbyt długich dyg-resji na temat boha-tera, a takźe filmu, ktory większość znała. Emocjonalne wspom-nienia i dywagacji córki partyzanta, nie wniosly teź niczego ciekwago. Miejmy nadzieję, źe następne spotkania będą lepiej przygotowane. Marysia Włoskowicz Recenzja musicalu Metro

"Metro jest to kultowe przedstawienie wyreźyserowane pzez Janusza Józefowicza"

1 marca wybraliśmy się się na spóźnioną nieco wycie-czkę do Warszawy (za-pewne wszyscy pamię-tają odwołany grudnio-wy wyjazd). Główną atrakcją był kultowy spektakl Janusza Józe-fowicza"Metro", o któ- rym nieraz słyszeliśmy od naszych rodziców i nauczycieli Był to jeden z lepszych, jeśli nie najl-epszy spektakl, na ja- kim byliśmy do tej pory. Ogromne wrażenie robił już od samego początku, kiedy nad sceną, jakgdyby w po-wietrzu pojawił się ko-lorowy napis metro, zrobiony laserem.. Wszystkie efekty świet-lne były niesamowite. Młodych widzów zachwyciła równieź mu-zyka. Ciekawe kom-pozycje, świetnie wyko-nane z pewnością długo zapadną nam w pa-mięć. Artryści z ogrom- ną pasją wykonywali utwory, których treść była bardzo prawdziwa i przemawiała do współczesnego odbio-rcy. Duże wrażenie zrobił na nas także ta-niec. Aktorzy ruszali się z niezwykłą gracją i energią. Układy gimna-styczne zapierały dech w piersiach, zaprzecza-ły grawitacji. Spektakl ten bardzo nam się podobał Był wzruszający, przej-mujący. Jego bohate-rami byli młodzi, ludzie ,tacy jak my,poszuku - jący swojego miejsca na świecie, pragnący rozwijać swoje talenty. Mam nadzieję, że będzie więcej tak tra-fionych wycieczek. Marysia Włoskowicz Tym razem bez goździków
Wszystkim Paniom dużym i małym, naszej redakcjyjnej koleżance Marysi oraz naszej opiekunce Pani Teresie szczęścia i cierpliwości do brzydszej płci życzy męska część redakcji


8 marca 2011, jak co roku w całym kraju obchodzony był Dzień Kobiet. W tym wyjątko-wym dniu męska część społeczeństwa zazwy-czaj usiłuje, z lepszym, lub gorszym skutkiem dogadzać, umilać czas i ogólnie być miłym dla pięknej połowy ludzko-ści. Z tego powodu od rana do późnych godzin wieczornych na ulicach widać panie obładowane kwiatami i czekoladka- mi. Również w naszej szkole nie mogło być inaczej. Duzi i mali mężczyźni zajęli się przygotowaniem skromnego poczęstunku. Za czasami ostatnie pieniądze kupowali piękne róże i tulipany, byleby tylko dziewczęta czuły się zadowolone. Niestety, żadna z klas nie pomyślała, aby podarować po tradycyjnym goździku. A jak to było dawniej?Otóż, początki Międzynarodowego Dnia Kobiet wywodzą się z ruchów robotni-czych w Ameryce Północnej i Europie. Pierwsze obchody Narodowego Dnia Kobiet odbyły się 28 lutego 1909 r. w StanachZjednoczonych.



Zapoczątkowane zosta-ły one przez Socjali-styczną Partię Ameryki dla upamiętnienia odbywającego się rok wcześniej nowo-jorskiego strajku pracownic przemysłu odzieżowego, prze-ciwko złym warunkom pracy. Strajkujące kobiety zostały zamknięte w fabryce przez właściciela. W pożarze który wybuchł w budynku zginęło 126 kobiet. W 1910 roku Międzynarodówka Socjalistyczna w Kopenhadze ustanowiła obchodzony na całym świecie Dzień Kobiet, który służyć miał krzewieniu idei praw kobiet oraz budowaniu społecznego wsparcia dla powszechnych praw wyborczych dla kobiet. W konferencji udział wzięło ponad 100 uczestniczek z 17 krajów, w tym trzy kobiety po raz pierwszy wybrane do Parlamentu Fińskiego. Ustanowie-nie Dnia Kobiet zostało przyjęte w drodze anonimowego głosowania, bez usta-lania dokładnej daty jego obchodów.Dopiero podczas rewolucji lutowej w Rosji w 1917 roku ustalono 8 marca Międzynarodowym Dniem Kobiet. W naszej szkole z okazji tego wiekowego święta na , odbyły się występy muzyczne, w których wystąpili panowie z różnych klas. Pierwszą część występu przygotowali Albert, Bartek, Kuba F. i Kuba B. z klasy I gimnazjum i Wojtek z IV i Kacper z Vpodstawówki . Gwiazdą był jednak zespół The Heart-breakers w nieco okrojonym składzie. Zagrali wielkie hity takie, jak „Baśka”, „Kocham Cię jak Irlandię”, „Wiosna” i „Dwie Wyspy”. Panie duźe i małe z entuzja-zmem przyjęły występ. I tak tradycji zdałó się zadość... Hubert Kubiczek Wywiad z Anną Salamon
"Mimo tego, że często wymaga się ode mnie bardzo dużo. Sprawia mi to ogromną saty-sfakcję. Dla mnie informo-wanie ludzi jest misją. Czuję, że jest to moim powołaniem."


Maciej Purski : Witam, dziękuję, że znalazła Pani dla nas czas. Anna Salamon: Witam, jest mi bardzo miło. MP: Czy mogłaby Pani opowiedzieć nam coś o Waszej gazecie? AS: Gazeta, „Echo Dnia” jest dziennikiem. My natomiast jesteśmy jej regionalnym oddziałem. „Echo Starachowice” wydawane jest co tydzień. Nasza redakcja liczy zaledwie cztery osoby, łącznie ze mną. Zajmujemy się sprawami bieżącymi, które najbardziej interesują ludzi. MP: Jak wyglądają prace na gazetą? AS: Od poniedziałku do środy pracujemy, pisząc artykuły. Wszystkie umieszczamy na komputerze i składamy. W piątek wydajemy. Musimy być także gotowi dwadzieścia cztery godziny na dobę. Jeżdżę w teren, by robić reportaże. Staram się zawsze być tam, gdzie dzieje się coś interesującego. MP: Czy lubi Pani swoją pracę?



AS: Tak. Mimo tego, że często wymaga ode mnie bardzo dużo. Przede wszystkim jednak sprawia ogromną satysfakcję. Dla mnie informowanie ludzi jest misją. Czuję, że jest to moim powołaniem. Oczywiście równie ważna jest interwencja – możliwość pomagania ludziom i wsparciu ich w walce z na przykład bezwzględnymi przepisami. Media miały bowiem od zawsze wielką moc wpływania na świat. MP: Czy znajduje pani czas na zaintere-sowania bądź urlop? AS: Na książki czy telewizję zawsze musi być czas. Oglądam codziennie dzienniki, by być na bieżąco. Jeśli chodzi o urlop, to mogę się na niego udać, ale ktoś musi mnie zastę-pować. Często jednak jest tak, że nawet będąc na urlopie, wciąż pracuję. Wysyłam bowiem artykuły. Cechuje mnie perfe-kcjonizm i zaintereso-wanie pracą. Nie potrafię się po prostu od tego oderwać. MP: Kiedy postanowiła zostać dziennikarką? AS: Na początku o tym nie myślałam. Studiowałam stosunki międzynarodowe. Zaw-sze bowiem intereso-wałam się polityką. Pamiętam, jak z babcią oglądałyśmy sejm w telewizji. Było to naprawdę świetne widowisko, lepsze niż nie jeden serial. Dopie-ro na studiach zadecy-dowałam w jakim kierunku pójdę. Musiałam wreszcie podjąć ostateczną decyzję. Uważam, że dużo lepiej jest studio-wać coś innego przed rozpoczęciem kariery dziennikarza, niż samo dziennikarstwo. Można się bowiem specjalizować w czymś konkretnym i naprawdę na tym znać. MP: Gdzie na początku Pani pracowała? AS: Swoją karierę zaczynałam w Radiu Kielce. Byłam tam przez dwa lata. Dopiero od września zeszłego roku pracuję dla Echa Dnia. MP: Co trzeba zrobić, żeby znaleźć pracę jako dziennikarz? AS: Najczęściej w trakcie studiów dziennikarskich jest się wysyłanym na praktyki i zazwyczaj tam właśnie otrzymuje się pierwszą pracę. Można szukać też ogłoszeń w Internecie. Najlepiej jest jednak udać się na rozmowę z poten-cjalnym pracodawcą i zabrać ze sobą swoje CV. Najważniejsza jest umiejętność wybicia się i dobrego zaprezen-towania. MP: Jest jedna kwestia, która na pewno bardzo interesuje ludzi myślących o dzienni-karstwie, a mianowicie – płaca. Jak to jest? AS: Naprawdę, wcale nie jest tak, jak mogłoby się wydawać. Na początku jest bardzo ciężko z pieniędzmi, a pensja zależy oczywiście od tego, do jakiej rangi gazety piszemy. Najczęściej płaci się od tak zwanej „wierszó-wki”, czyli krótko mó-wiąc ilości wersów w artykule. MP: Czy przygotowuje się Pani do wywiadów? AS: Zależy od osoby. Czasem prowadzę tak ważne rozmowy, że muszę przygotować wcześniej pytania. Jednak zazwyczaj jest to zupełny „spontan”. Dzięki temu wywiązuje się ciekawa i naturalna



rozmowa. MP: Czy zawsze Pani wywiady są autoryzowane? AS: Mam taką zasadę, że zawsze pytam się osoby, czy tego sobie życzy. Wolę unikać potem nieprzyjemności. Od was nie wymagam autoryzacji. Ufam wam. (śmiech) MP: Czy zdarzyło się Pani mieć jakieś nieprzyjemności z powodu zamie-szczonego artykułu? AS: Nigdy nie miałam jakichś większych nieprzyjemności. Staram się uważać, ale zawsze piszę prawdę. Zdarzyła mi się jednak wpadka, kiedy to w artykule o pewnym panu umieściłam zdję-cie kogoś innego. Całe szczęście, trafiłam na osobę z poczuciem humoru, którą po prostu śmieszyła ta sytuacja. Dzwonili do mnie ludzie, którzy znali tą osobę. Zawsze bowiem podajemy nasz kontakt, by ludzie mogli złożyć ewentualną skargę. MP: Jakie rady mogłaby Pani dać dziennikarzom naszej gazetki, by jak najbardziej ją uatrakcyjnić? AS: Trzeba się skupić na tym, do kogo ma ona docierać i pisać o tym, co czytelników interesuje. Tytuły i wstępy muszą być maksymalnie inte-resujące i zachęcający do przeczytania reszty artykułu czy wywiadu. Ważne są również zdjęcia, bo to one w największym stopniu przykuwają uwagę czytelników. MP: Dziękuję bardzo za rozmowę. AS: Cała przyjemność po mojej stronie. Maciek Purski