Musisz zainstalować flash player pobierz instalator






Numer 6 2016/2017

Od redakcji:
Drodzy czytelnicy, zapraszamy do lektury naszej gazety. Możecie ją śledzić na stronach: http://www.sto.starachowice.org/ckg.html oraz http://mam.media.pl/


Drodzy czytelnicy, Niedlugo święta Bożego Narodzenia i Nowy 2017 Rok. Z tej okazji życzymy Wam dużo zdrowia, pogody ducha, optymizmu, wytrwałości w pracy, samych szóstek w szkole, zadowolonych i cierpliwych pedagogów, chojnych rodziców i przede wszystkim miłej lektury naszego czasopisma. Mamy nadzieje, że spełni ono Wasze oczekiwania i będzie Wam towarzyszyć codziennie. ~Redakcja Nas Kącik literacki Zaraza
Jednym z najwiekszych problemów współ-czesnego świata jest brak tolerancji. Kazda in-ność budzi w nas niechęć. Choroba przeraża. Wielu z nas brakuje empatii, więc "zjadamy się", jak mówi poeta. Stad pomysł opowiadania.


"Każdy dostaje coś od życia. Jeden bogac-two, drugi biedę, jeden zdrowie, inny urodę, a ja wszystkiego po trochu. . Dlaczego więc mówi się, że każdy jest kowa-lem swego losu, kiedy tak naprawdę jestesmy takimi, jakimi swtworzy nas natura?.Nie wszy-stko przecież od nas zależy. Czemu ocee-niamy człowieka przez pryzmat tego, co dostał, a nie bierzemy pod uwa-gę tego, jaki jest i co daje innym. Łzy spływają z moich oczu kaskadami, na ten mały skrawek papieru. Czy ktoś go kiedyś przeczyta? Ludzie są fałszywi, a ja coraz częściej się o tym przekonuję. Wszys-cy się ze mnie śmieją i wytykają palcami, jak tredowatą. Wcześniej byłam lubiaana. Co się stało, że nagle się ode mnie odwrócili? Jestem chora i to dość poważnie.Zosta-łam zarażona wirusem HIV. Żyję z nim w za-sadzie od zawsze. Zos-tałam zarażona pod-czas porodu. Niestety, moja mama dowiedziała się, że jest nosicielką HIV za późno.Urodziłam się ja. Zawsze byłam wesołym dzieckiem. Niczym się nie wyróż-niałam. Niska, szczupła blondynka o niebieskich oczach. Na pierwszy rzut oka przeciętna dziewczynka. Czasami mam chwile załamania. Mu-szę się wtedy komuś wygadać. Wiem, że mogę zachorować i um-rzeć. Boję się śmierci. Powiedziałam o tym niedawno przyjaciółce. A właściwie komuś, ko-go uważałam za przyja-ciółkę. Następnego dnia przyszłam do szkoły. Wszystkie lekcje odro-bione, na sprawdzian z biologii wyuczona, szy-kował się dzień bez niespodzianek. -Cześć Madziu!- słychać było ze wszys-tkich stron. Weszłam do mojej klasy. Wszyscy ze sobą gadali, śmiali się z cze-goś, patrząc z ekscyta-cją w ekrany telefonów. Nikt mi nawet nie odpo-wiedział na zwykłe „hej”. Pomyślałam, że coś musi być na rzeczy. Nie chciałam się wpychać tam, gdzie nikt mnie nie chce i cały dzień cho-dziłam po korytarzu sa-ma i z nikim nie rozma-wiałam. Po zakończeniu ostatniej lekcji wszyscy pobiegli do szatni. Za-kładając kurtkę, dotknę-łam przypadkowo Mać-ka, najbardziej pyska-tego łobuza w całej szkole. -Nie dotykaj mnie

AIDS - zespól nabyte-go braku odporności (HIV) charakteryzujące się bardzo niskim po-ziomem limfocytów CD4, a więc wynisz-czeniem układu im-munologicznego (odpornościowego), co skutkuje zapadal-nością na tzw. choro-by wskaźnikowe (nie-które formy nowotwo-rów, grzybic, nietypo-we zapalenia płuc) mogące zakończyć się śmiercią pacjenta.

zarazo!- krzyknął, mając na twarzy obrzydzenie i jednocześnie szyderczy uśmieszek. Nie mam pojęcia, jak on robi takie miny. -Jeszcze mnie zarazisz!- powtórzył. - Idź zarazo! -zaczęli mu wtórować inni. Uciekłam do domu. Całą drogę płakałam. Cze-mu ona im powiedziała? Czym ja się od nich wszys-tkim różnię, że traktują mnie jak wyrzutka? Dlaczego żyjemy w świecie zakłamania? Czemu, nie wiedząc o czymś, musimy się na ten temat wypowiadać? Ludzie kochają plotki. Kochają obgadywać innych i tym samym kochają robić im przykrość. Szkoda, że jest w nas tak mało empatii… Nie chcę żyć w takim świecie. Chcę stąd uciec. Może TAM będą normalni ludzie? A może TAM ich nie będzie? Nie wiem, co TAM będzie, ale wiem, że na pewno będę tam ja. Do widzenia wszystkim. Może się jeszcze kiedyś zobaczymy.” -To był list waszej świętej pamięci koleżanki, Magdy- powiedziała pani nauczycielka.- Ona… Aż trudno mi to przechodzi przez gardło…- odsapnęła chwilę, po czym kontynuowała. - Ona popełniła samobójstwo. Samobójstwo. Odebra-ła sobie życie. Już jej nie ma. Ona nie wróci. Pogrzeb odbędzie się w piątek. Mam nadzieję, że przyjdzie-cie. Siedzieliśmy ze spuszczonymi głowami, nie mając odwagi spojrzeć jej w oczy. Niektórzy przełykali łzy,. Wstyd przygniatał nas do ziemi. Jak my będziemy z tym żyć? Czy da się zapomnieć? Na pogrzebie pojawiła się cała szkoła..Były kwia-ty, przemówienia i łzy...dużo łez...Był też Maciek. On płakał najbardziej ze wszystkich. Tak łatwo zranić dzłowieka, tak latwo go zabić... Niestety, życie to nie gra. Nie da się zaczać go od nowa. Nie można powtorzyć. Mozna uczyć się tylko na błędach i mieć nadzieję, że takie sytuacje się już nie powtórza. Wiktoria Grosicka W każdej polskiej szkole działa samorzad uczniowski, synonim szkolnej demokracji.
Dlaczego warto być na tak?


Często słyszymy o wielkich szan-sach, możliwościach, o tym wszystkim, co możemy osiągnąć.Właściwie, każdy z nas zadaje sobie pytania: czemu?, po co?, dlaczego? Czy to ma jakiś sens? Myślę, że nie powinniśmy zwlekać z podejmowaniem decyzji. Musimy być zdecydowani. Jeśli pragniemy się w coś zaangażować, nie możemy odkła-dać tego na później. Później może już nie być na to czasu. Nikt inny niczego za nas nie zrobi. Ja już podjąłem się pewnej idei . Od września jestem jednym z aktyw-nych członków Rady Uczniów SG. Wiele osób wciąż nie dostrzega zalet, jakie niesie ze sobą praca na rzecz szkoły, organizowanie różnych akcji i wydarzeń. Taki sposób myślenia nie jest zbyt przyszłościowy. Według mnie, aktywność wewnątrz Samorządu to świetny sposób, by zmieniać swoje otoczenie, oczywiście na lepsze. To naprawdę fantastyczne uczucie, mieć możliwość zrobienia czegoś na szerszą i rozleglejszą skalę, aby tworzyć lepszą szkołę dla wszys-tkich, żeby każdy mógł znaleźć w niej miejsce dla siebie. Samorząd Uczniowski ma w naszej szkole duże znaczenie. Zawsze moż- na się zwrócić do któregoś z jego członków, zgłosić swoje uwagi, zapro-ponować zmiany. Nasi rówieśnicy bardzo często dają nam różne wska-zówki, podrzucają pomysły, które my staramy się realizować. W tym roku pracujemy, moim zda-niem, wyjątkowo prężnie. Mimo że działamy od kilku miesięcy, mamy się juź czym pochwalić. Zorganizowaliśmy kilka dyskotek, dni tematyczne, radiowęzeł. To tylko niektóre z naszych inicjatyw. Oprócz tego odbyło się między innymi spot-kanie z ciekawym człowiekiem, czy zbiórka dla akcji charytatywnej "Szla-chetna paczka". Uważam,że warto jest pracować społecznie, zrobić coś dla otczającego nas świata .Nie można skupiać się tylko na sobie. Dobrze jest coś zrobic dla innych.Trzeba być empatycznym i otwartym na problemy innych i prze-de wszystkim słuchać. W imieniu całego samorzadu szkolnego dziekuję Wam za wsparcie, pomysły, a przede wszystkim za ma-sowy udzial w akcji "Szlachetna paczka". Wiktor Serwicki "Miej serce i patrzaj sercem"
Dlaczego na świecie jest tak wielu obojęt-nych ludzi? Czemu nie reagujemy na krzywdę i biedę? Dlaczego nie pomagamy? To pytania, które współczesny człowiek stawia sobie niestety zbyt często.


Nasz kraj niczym szczególnym się nie wyróżnia. Jak w każ-dym, jest trochę bogac-twa i dużo biedy. Nie dziwią więc liczne akcje charytatywne pojawiają-ce się zwłaszcza przed świętami. Wielu z nas zdaje sobie sprawę, że nawet najmniejszy da-tek może kogoś urado-wać w tych szczegól-nych dniach. Święta Bożego Naro-dzenia to najweselszy i najpiękniejszy okres w roku.Niestety, nie dla wszystkich. Nie każdy może zaprzątać sobie głowy prezentami. Nie-których zwyczajnie na nie nie stać. Nie mogą obdarować swoich blis-kich. Dzieci z ubogich rodzin nie mogą liczyć często nawet na drobny, taniutki podarunek. Tak być nie powinno. Aby wspomóc biedniej-szych, nasza szkoła rokrocznie bierze udział w akcji "Dar Serca". Uczniowie ze wszyst-kich klas przynoszą pro-dukty żywnościowe, zabawki a nawet ubra-nia. Młodsze dzieci czę-sto dzielą się swoimi zabawkami. Robimy tak, by wspo-móc tych, którzy są cho-rzy, niezaradni, biedniej-si. Mamy nadzieję, że każdy taki podarek cie-szy i daję nadzieję i siłę. Od lat współpracuje-my z parafią św. Trój- cy. Nasz Ksiądz kate- cheta rozwozi je potem do najbiedniejszych ro-dzin w naszej parafii. Ale czy prezenty to wszystko? Tysiące ludzi spędza święta samotnie, pa-trząc się w puste ściany. Nie mają do kogo się odezwać. Nie mają z kim podzielić się opłat-kiem. A przecież na tym polega magia świąt. Je-żeli znamy kogoś ta-kiego, może warto przynajmniej zadzwo-nić? Porozmawiać? Są na świecie ludzie bezdomni. Nie zawsze, jest tak, że nie mają do-mu, bo nie chce im się pracować. Dlaczego pa-trzymy na nich z pogar-dą? To są ludzie, tacy sami, jak my. “Dziwne jest to, że od tylu lat człowiekiem gardzi człowiek”- takie refleksje snuł Czesław Niemen. Dziwił się, czemu nie potrafimy traktować drugiego człowieka z godnością. Ja też się dziwię. Czasami wystar-czy zostawić jedno pu-ste krzesło. Kto wie, może to właśnie do nas przyjdzie niespodzie-wany gość? “Miej serce i patrzaj sercem”- jak mawiał po-eta. Nie bądźmy oboję-tni. Pomagajmy. Dobro, które uczyniliśmy, zaw-sze do nas wróci. Wiktoria Grosicka Bliskie spotkania ze sztuką Wywiad z malarzem Tomaszem Kosteckim.
Tomasz Kostecki -znany w kraju i na świecie malarz, czło-wiek o licznych pa-sjach. Domator.


Maria K.: Proszę opowiedzieć naszym czytelnikom, kiedy zaczęła się Pańska historia ze sztuką? Tomasz Kostecki: Od dziecka lubiłem rysować i malować. W szkolnych konkur-sach plastycznych za-wsze zdobywałem wy-sokie miejsca. Jednak dopiero mając czterna-ście lat, zrozumiałem, że malowanie jest moją pasją i powołaniem. W wieku dwudziestu lat zaczęła się moja przy-goda ze sztuką. Przez dwadzieścia lat podró-żowałem po świecie biorąc udział w licznych wystawach i współpra-cowałem z wieloma ga-leriami. Aktualnie szes-naście rozsianych na całym świecie wystawia moje prace. Moim naj-większym osiągnięciem jest zakup pięciu obra-zów przez Muzeum Weurth w Niemczech. M.K.: Skąd biorą się Pana pomysły? T.K.: Inspiracje i pomy-sły czerpię z otaczającej rzeczywistości, z konta-ktu ze sztuką w muze-ach czy na wystawach. Inspirują mnie również filmy i architektura. Od kilku lat maluję w stylu art déco. Art déco charaktery-zuję się zgeometryzo-waniem i uproszcze-niem form przedmiotów powszechnego użytku. Styl ten powstał w okresie międzywojen-nym ubiegłego stulecia. Nawiązuje on do epoki przemysłowej, rozwoju techniki w każdej dzie-dzinie. Dlatego też w moich obrazach przed-stawiam statki trans-atlantyckie, regaty jach-tów, pierwsze wyścigi samochodowe Grand Prix, architekturę i modę tamtego okresu.



M.K.: Jak powstaje pana obraz? T.K.: Proces powstawa-nia obrazu jest praco-chłonny, trudny i długo-trwały.Używam starej techniki mistrzów ho-lenderskich z XVII wie-ku. Technikę tę trochę zmodyfikowałem. Pod- obrazie, czyli krosno malarskie, na które na-ciągnięte jest płótno lniane, pokrywam białą farbą gruntową. Po wys- chnięciu farby grunto-wej, wykonuję na płót-nie bardzo dokładny szkic kredkami akware-lowymi. Następnie na-noszę farbę. Czasem jest to jedna warstwa, innym razem kilka. Na wykonanie jednego obrazu średniej wielko-ści potrzebuje około dwóch tygodni. M.K.: Gdzie można zobaczyć Pańskie obrazy? T.K.: Moje obrazy moż-na obejrzeć w wielu pol-skich miastach: w War-szawie, Krakowie, Gdańsku, Poznaniu, a także w Szczecinie. Można je również zoba-czyć poza granicami kraju: w USA, Szwecji, Irlandii, Hiszpanii i Por-tugalii. M.K.: Dziękuję panu za wywiad. Życzę wielu sukcesów. T.K.: Dziękuję. Maria K. Wywiad autoryzowany O artyście "Szacunek Kosteckiego do perfekcji i do dobre-go rzemiosła, zaowoco-wał wypracowaniem własnego, niezawodne-go, arsenału malarskich środków wyrazu, które najtrafniej służą artyku-lacji przepięknie wyśnio-nych przez autora wizji" Dr Wojciech Plewako