Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Od Redakcji
Drodzy czytelnicy, zapraszamy do lektury naszej gazety. Możecie ją śledzić na stronach: http://www.sto.starachowice.org/ckg.html oraz http://mam.media.pl/


Drodzy Czytelnicy, witamy Was bardzo serdecznie w kolejnym, numerze. Przyszła wiosna, a z nią więcej sportu i niestety egzaminy, testy i klasówki. Znacie to z autopsji. W każdej szkole dużo się dzieje. Podobnie jest w naszej. W tym numerze chcemy przybliżyć Wam ciekawe postaci, opisać interesujace zdarzenia. Mamy nadzieję, że zaspokoimy Waszą cieka-wość i sprostamy oczekiwaniom. Dużo będzie w niej o sporcie i to nie zawszwe szkolnym, oraz o jedynym w swoim rodzaju Dniu Języków. We współczesnym świecie znajomość języków jest niezbędna, bez nich nie można znaleźć pracy, często potrzebnych informacji. Globalna wioska jaką stała się Ziemia wymusza na szkole priory-tetowe traktowanie języków. Dlatego też szcze-gólnie zwracamy uwagę na relacje z tego święta w Społecznym Gimnazjum STO w Starachowi-cach. Mamy nadzieję, że wszyscy gimnazjaliści odetchnęli już po egzaminach i ze spokojem oczekują wyników. Wszystkim naszym czytelnikom życzymy miłej lektury, aktywności na świeżym powietrzu, a znajomym maturzystom połamania piór. Justyna Serwicka Dzień języków obcych
“Jeden język ustawia Cię w kory-tarzu życia. Dwa języki otwierają każde drzwi po drodze.” – powie-dział Frank Smith. Federico Fellini zauważył zaś, że “Inny język to inna wizja życia.”, stąd DZIEŃ JĘZYKÓW OBCYCH w naszej szkole.


Jak co roku, losowaliśmy kraj, któ-rego kulturę musieliśmy zaprezento-wać w dniu języków. W tym roku były to państwa, z którymi współpracujemy w ramach projektu, czyli Turcja, Wło-chy, Hiszpania, Rumunia, Grecja, Buł-garia oraz Polska. Przygotowaliśmy kramiki z tradycyj-nymi, regionalnymi potrawami, które ze smakiem degustowaliśmy, udawad-niając, że nic bardziej nie łączy narody, jak sztuka kulinarna, zwłaszcza gdy potrawy przygotuje się samodzielnie. Pierwszy raz w historii tego przed-sięwzięcia pojawiły się makiety przy-gotowywane przez uczniów, przed-stawiające najsłynniejsze budowle z danego kraju. Niektóre klasy tradycyjnie przygo-towały spektakle teatralne w języku angielskim. Szczególnie podobały się przedstawienia II klasy gimnazjum i młodzieży z V klasy szkoły podstawo-wej. Mimo tremy, wykazaliśmy się niezłą znajomością języka i dużym taltem aktorskim. Ale po co w ogóle taka uroczystość? Dzień języków obcych to świetna alternatywa dla tradycyjnych lekcji. Nawet ci, którzy niespecjalnie lubią się uczyć języków obcych, zrozumieli pot-rzebę takiej edukacji i zmuszeni byli słuchać i mówić po angielsku, świetnie się przy tym bawiąc. Dzięki takim uro-czystosciom, jak dzień języków obcych możemy znacznie wzbogacić swoją wiedzę i wiele się nauczyć. Wiktoria Grosicka Cena sukcesu. rozmowa z Gabrysia Bado
Wielu z nas marzy o sukcesach sportowych. Zazdrości zawodnikom sławy. Wielu z nas chciałoby chciaż raz w życiu stać na najwyższym stopniu podium ze złotym medalem na szyi. Nie każdy jednak wie, ile taki sukces kosztuje i jakiej wymaga ciężkiej pracy i wyrzeczeń.


Justyna Serwicka: Już w tamtym roku pisaliśmy w naszej gazecie o Twoich spektakularnych sukcesach jeździeckich. Gratuluję Ci nowych. Chciałabym jednak byś dzisiaj na-szym czytelnikom opowiedziała o cenie Twojego sukcesu, o tym jak łączysz naukę ze sportem. Gabrysia Bado: Jak wiesz chodzę do drugiej klasy Społecznego Gimnazjum w Starachowicach. Uwielbiam wspa-niałych ludzi z mojej klasy. Nie mo-głam znaleźć lepszej, ale nauki mam jak każdy, sporo. Codziennie wstaję o siódmej rano, aby zdążyć na ósmą do szkoły. Jak sama wiesz kończymy lekcje około 15.00. Po szkole jeżdżę od razu 40 km na treningi do Kielc. Obiad często jem w drodze, co czasami bywa ek-stremalne, zwłaszcza, gdy jem zupę. Szykuję konie na trening wraz z pomo-cą mojej luzaczki Natalii. Muszę je do-kładnie wyczyścić szczotkami dla koni i ubrać w ochraniacze, tranzelkę, czaprak, siodło i napierśnik. Dopiero wtedy mogę rozpocząć trening, który trwa trzy godziny. Po godzinie na jed-nym koniu, Wierz mi, po takim treningu boli każdy mięsień i najchętniej czlo-wiek wziałby prysznic i poszedł spać. Nie mogę jednak odstawić konia po treningu. Muszę się nim także zająć, a to trwa. Wracam do domu wieczorem i dopiero wtedy w nocy mogę odrabiać prace domowe. Często cierpi na tym ich jakość, chociaż staram się mieć je zawsze. Gorzej jest z lekturami, na

Gabrysia Bado jest 34 zawodniczką w rankingu Polski PZJ.

które często brakuje mi czasu, zwłaszcza że w weekendy biorę udział w licznych zawodach jeździeckich. Startuję w konkursach skoków przez przeszkody o wy-sokości 135-140 cm, czyli już na bardzo po-ważnym poziomie. Pla-nuję w tym roku wystar-tować na Mistrzostwach Polski w Jakubowicach w kategorii Juniorów. Jak widzisz, żeby upra- wiać ten sport w naszej okolicy potrzeba wiele wyrzeczeń. Jest to dys-cyplina niebezpieczna, bardzo pracochłonna i droga. Trzeba zapom-nieć o wielu przyjemno-ściach, takich jak wyj-ście ze znajomymin do kina, zabawy na dysko-tekach, gry na kompu-terze. Zamiast tego trzeba trenować. Podo-bnie jest z każdą dyscy-pliną sportową i każdą pasją. Jeśli chcesz być lepszy niż inni, musisz z czegoś zrezygnować. Sam talent nie wystar-czy. Liczy się praca, sy-stematyczność i jesz-cze raz praca. A sukces ci wszystkie wyrzecze-nia rekompensuje. Ja kocham to, co robię i jestem gotowa na każ-de wyrzeczenia. Justyna Serwicka Jak wiecie, debata oksfordzka jest sztuką prowadzenia dyskusji, prezento-wania argumentów, wypowiadania się i słownego pokonania przeciwnika, przed-stawiajacego stanowisko przeciwne. Polega na tym, że dwa zespoły prowadzą spór na podany wcześniej temat. Ta forma debaty jest nie tylko atrakcyjna w od-biorze, ale też uczy dyscypliny wypowiedzi i zwięzłości prezentowania argumen-tów. Zmusza uczestników do merytorycznego przygotowania, ale także jest źród-łem dobrej zabawy. Zadaniem debaty oksfordzkiej jest dyskusja nad tezą. Deba-tuje strona Propozycji, mająca za zadanie przekonać publiczność do słuszności zaprooponowanej tezy oraz strona Opozycji, której celem jest podważenie i oba-lenie tezy.
DEBATA OKSFORDZKA czyli o sztuce dyskusji


Czwartek, 28.04.2016 r. Debata w I Liceum Ogólnokształcą-cym im. Tadeusza Kościuszki w Sta-rachowicach była pierwszą publiczną, w której wzięliśmy udział. Naszymi oponentami byli uczniowie pierwszej klasy liceum. Dyskutowaliśmy na te- mat „Współcześnie studiowanie na kierunkach humanistycznych jest stra- tą czasu i brakiem perspektyw. Świat pójdzie „inną drogą”. Wrażeniami podzielili się z nami nasi koledzy. Justyna Serwicka: Według mnie był to bardzo trudny temat, zważywszy na fakt, że ja osobiście twierdzę inaczej i było mi ciężko wymyślić jakiekolwiek argumenty, potwierdzające tę tezę. Obrady prowadziła absolwentka szkoły liderów, dyrektor Zespołu Edu-kacyjno - Przedszkolnego Szkoła z Pasją, Pani Katarzyna Cukierska. Na samym początku ogłosiła, jakie za-sady obowiązują podczas dyskusji. Od samego początku większość osób broniła zacięcie swoich racji. Ja uważam, że nauki humanistycz-ne są wręcz niezbędne do całościowe-go widzenia rzeczywistości: abyśmy mogli poznawać świat nie tylko od stro-ny technicznej i przyrodniczej, ale tak-że od strony kulturowej i społecznej. Nie można zaprzeczyć, że na rozwój cywilizacyjny składają się osiągnięcia zarówno technologiczne, jak i artysty-czne czy filozoficzne, a mówiąc bar-dziej ogólnie – kulturowe. Ciekawość i chęć odkrywania nieznanego jest mo-torem napędowym nie tylko opano-wywania świata, (czyli rozwoju nauk ścisłych), ale także rozwoju filozofii i sztuki, a wreszcie całej kultury. Wszelkie nauki nie muszą, zatem rywalizować o aktualność i potrzebę



istnienia, gdyż jedne rozwijają się dzię-ki drugim. Nauki humanistyczne włą-czają się w rozwój nauk ścisłych. Dzię- ki temu możliwa jest poprawa i ciągłe ulepszanie wszystkich odkryć i wynala-zków. Należy jednak pamiętać o tym, aby nigdy nikomu niczego nie narzucać. Każdy powinien kształcić się w tym kierunku, w którym czuje się najlepiej. Nie chodzi tu tylko i wyłącznie o spra-wy zarobkowe, lecz o swoje pasje. Czy podejmiemy się studiowania na kieru-nkach ścisłych czy humanistycznych, to zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Kasia Stefańska: Zgadzam się z tobą zupełnie. I dla mnie było to nowe doś-wiadczenie. Osobiście, nigdy wcześ-niej nie miałam styczności z żadną de-batą, zdarzało mi się tylko oglądać kłótnie polityków, które z debatą wiele wspólnego nie mają. Ta, w której wzięłam udział, była niecodziennym dla mnie zdarzeniem. Wszyscy byliśmy ubrani wyjątkowo elegancko – rzadko widuje się na-szych chłopców w koszulach, mary-narkach czy krawatach (pomijam 3 dni egzaminów gimnazjalnych). Byliśmy po stronie Propozycji, mieliśmy więc uzasadnić tezę. Moja polonistyczna dusza kompletnie się z tym nie zga-dzała, jednak z ciężkim sercem mu-siałam udawać, że jestem święcie przekonana o bezużyteczności przed-miotów humanistycznych. Byłam jedną z czterech mówców propozycji, więc – jako mówczyni pod-sumowująca – po wypowiedziach mo-ich poprzedników sama musiałam wy-głosić swoją przemowę. Niestety, stres spowodował, że zapomniałam o naj-ważniejszych aspektach mojej wypo-wiedzi. Mimo to, wydaje mi się, że nie wypadłam najgorzej. Niestety, głosy publiczności przeważyły na naszą nie-korzyść i przegraliśmy debatę, jednak nie o wygraną tutaj chodziło. Liczyła się zabawa, a ta była przednia! Na własnej skórze przekonałam się jak trudno jest się do niej przygotować. Jan Wawszczak: Znalezienie dobrych argumentów popierających tę tezę było bardzo trudnym zadaniem. Ja i moi ko-ledzy przeszukaliśmy mnóstwo stron internetowych w ich poszukiwaniu. Przejrzałem statystyki dotyczące za-trudnienia i zarobków. Czytaliśmy o przyczynach bezrobocia. Analizowa-liśmy kariery znanych osób. Według zasad debaty oksfordzkiej dyskutują ze sobą strona propozycji i opozycji. Każdą z nich reprezentuje czterech mówców. Byłem jednym z nich. Gdy weszliśmy do sali, zaskoczyła mnie ilość osób, które miały oglądać nasze wystąpienia. Nie sądziłem, że będzie ich tak dużo. Wtedy poczułem prawdziwy lęk. Bardzo bałem się, że zapomnę, co miałem mówić albo że zrobię złe wrażenie na publiczności. Odetchnąłem z ulgą, gdy moje wystą-pienie dobiegło końca. - Przegraliśmy. Czuję się z tego powodu trochę zawie-dziony, jednak wiem, że doświadcze-nie, które zdobyłem, wykorzystam wiele razy w dorosłym życiu. Debata bardzo się nam spodobała.Teraz pla-nujemy przeprowadzić podobna w naszej szkole. Adrianna Kulesza "Pragnę pomagać..." Wywiad z Wiktorią Nowak
Wiktoria Nowak, uczennica II klasy. Znamy ją wszyscy z fan-tastycznych występów tanecz-nych i teatralnych. Nasz szkolny fenomen. Kocha ruch, zwierzęta. Wyróżnia się długimi wlosami i modnymi strojami.


Justyna Serwicka: Przedstaw się naszym czytelnikom. Wiktoria Nowak: Cześć. Nazywam się Wiktoria Nowak i chodzę do drugiej klasy gimnazjum. W tym samym bu-dynku uczę się już ósmy rok. Pierw-szy raz mam zaszczyt wypowiadać się na łamach waszej gazety. J.S.: Co lubisz robić? W.N.: Lubię wszelaką aktywność, dla-tego uwielbiam lekcje wychowania fizcznego, zwłaszcza gry zespołowe: . siatkówkę, koszykówkę, a nawet piłkę nożną. Fascynuje mnie łyżwiarstwo figurowe. Ta zimowa dyscyplina spor-tu łączy, to co kocham: aktywność fi-zyczna i sztukę, akrobacje i taniec. Łyżwiarze przecież wykonuja piruety, podnoszenia. Podczas Igrzysk Zimo-wych uwielbiam oglądać tę konkuren-cję. Gdy tylko nadarzy się okazja wraz z rodzicami udaję się na lodowisko i próbuję swoich sił. Ta sympatia do łyżwiarstwa wiąże się z moją pasją do tańca, ktora "zarazilam się" w wieku dziesięciu lat. Tańczę w zespole "Ple-jada". Taniec daje mi duzo radości, jest "odskocznią" od nudy dnia co-dziennego. J.S.: A co z nauką? W.N.: Interesują mnie głównie przed-mioty ścisłe. To wpływ mojej mamy, która jest nauczycielem matematyki i informatyki. Wspiera mnie i motywuje



do działania. Jest dla mnie autorytetem. Mobi-lizuje i pomaga. To ona zapoczątkowała moją ciekawość i pasję do matematyki. Uwielbiam tez biolo-gię. Głównie interesuje mnie anatomia człowie-ka, która skrywa ponad milion ciekawostek i ta-jemnic. Nauka bioloogii wymaga wielkiego poś-więcenia i pracy. A i tak "nic się nie wie" Biologia jest, moim zdaniem, najciekawszą dyscypli-ną naukową. J.S. Jakie masz plany na przyszłość? W.N.: Swoją przyszlość wiażę z biologia, a dok-ładnie z medycyną. Pra-gnę zostać lekarzem Jest to zawód który od najmłodszych lat mnie pasjonuje. Już jako ma-ła dziewczynka często bawiłam się z siostrą w szpital. Pragnę poma-gać i robić coś pożyte-cznego i ważnego. A ży-cie i zdrowie ludzkie są najwiekszym naszym skarbem. J.S. Opowiedz naszym czytelnikom o swoich sukcesach. W.N.: Nie było ich jesz-cze wiele. Z dwóch jes-tem jednak bardzo dum-na. Zdobylam II miejsce w XIV Konkursie Mate-matyczno -Przyrodni-czym "Fenomen gimna-zjum". Uzyskałam tez IV miejsce w XXV Ogólno-polskim Konkursie "Ła-migłowy". Wymagały one logicznego myśle-nia i obejmowały swym zakresem także moje ukochane przedmioty: matematykę i biologię, wiec odniesione suk-cesy niezwykle mnie cieszą i motywują do dalszej pracy. J.S. Dziękujemy za ro-zmowę i życzymy dal-szych sukcesow. W.N. Dziękuję. Justyna Serwicka Jak ryby w wodzie



Dnia 21 maja 2016 r. odbyły się Międzyszkolne Zawody Pływackie w Starachowicach. Nasza reprezentacja zajęła II miejsce w klasyfikacji ogól-nej. Największe brawa należą się Annie Radeckiej za zajęcie I miejsca w stylu motylkowym oraz III miejsca w stylu dowolnym, jak również Natalii Jarzynie za zdobycie II miejsca w sty-lu dowolnym i II miejsca w stylu klasy-cznym oraz Wiktorii Nowak za zdo-bycie III miejsca w stylu motylkowym. Powinszować należy też sztafecie w składzie: Dominika Kubik, Natalia Ja-rzyna, Wiktoria Nowak i Anna Radec-ka, które zdobyły srebrny medal w stylu dowolnym. Świietnie spisali się także chłopcy. II miejsce w stylu kla-sycznym zajął Jakub Tkaczuk, a szta- feta w składzie: Jacek Krukowski, Ja-kub Gos, Norbert Kubik oraz Jakub Tkaczuk zajęła III miejsce. Podzięko-wania należą się Annie Pomorskiej, Katarzynie Stefańskiej, Jakubowi Ja-remu, Jakubowi Dębskiemu, Jakubo-wi Stępniewskiemu, Oli Lefek za u-dział. Szczególnie goraco dziękujemy Pani Agnieszce Makoskiej i Panu Andrzejowi Dziubie za solidne przy-gotowanie uczniów. Natalia J. Mniejsi bracia



2 czerwa 2016 odwiedziliśmy Przy- tulisko dla Bezdomnych Zwierząt w Młynku. Wyjazd poprzedziła zbiórka karmy, koców, zabawek i akcesoriów dla zwierzat, zorganizowana przez Zuzię Jóźwik. Dary te zostały przekazane opiekunom bezdomnych zwierząt. Mogliśmy na własne oczy przeko-nać się jak wielkim problemem jest bezdomność zwierząt w Polsce. W naszym kraju w dalszym ciągu wielu właścicieli znęca się nad swoimi podopiecznymi i traktuje je jak przed-mioty. Właściciele przytuliska przybliżyli uczniom historię psiaków oraz pro-blemy z jakimi borykaja się tego typu instytucje. W schronisku w Młynku jest aż ich 140 ! Nic więc dziwnego, że jest ono przepełnione i wymaga wsparcia sponsorów. Młodzież prze-konała się, że znaczniej humanitar-niej jest adoptować bezdomne zwie-rzęta po przejściach niż je kupować. Poruszeni losem zwierząt postano-wiliśmy kontunuować tego typu akcje. Zainteresowanych odsyłamy: https://www.facebook.com/hotelwmlynku/ Zuzia Jóźwik Na dwóch kółkach



Współczesny człowiek spędza godzi-ny w pozycji siedzacej: przed komputerem, tele-wizorem, w biurze, w szkole. Lekarze biją na alarm. Jak tak dalej bę-dzie, nie będzie miał kto pracować bo młodzi lu-dzie będa na rentach. Taki pesymistyczny ob-raz przyszłego polskie-go społeczeństwa moż-na znaleźdź w wielu ga-zetach czy programach telewizyjnych. W naszej szkole wal-czymy z taikimi stereo-typami i bierzemy udział w projektach, które pro-muja zdrowy tryb życia i aktywność ruchową. Jednym z nich był projet pod kierunkiem Pani Te-resy Rybki ,,Jak promo-wać turystykę rowerową w naszej okolicy, w ra-mach którego uczniowie klasy pierwszej i drugiej gimnazjum przejechali siedemdziesiąt kilomet-rów.



To było duże wyzwanie logistyczne - powiedziała Pani Teresa Rybka - opiekunka projektu. Musieliśmy rozplanować tasę tak, by byłą maksymalnie bezpie-czna. Chcieliśmy nie tylko podziwiać piękno przyro-dy, ale taże poszerzyć wiadomości o historii regionu, zwiedzić zabytki i miło sapędzić czas. Dlatego też wycieczkę rowerowa wieńczacą projekt przeprowa-dziliśmy w niedzielę. Wtedy drogi sa w miarę puste. Oczywiście wykorzystaliśmy wszystkie dostępne nam ścieżki rowerowe, których nie brak w naszej o-kolicy. Wyruszyliśmy o dziewiątej rano sprzed szko- ły. Pierwszym etapem naszej podróży było Lipie, skąd ścieżka rowerowa wiodoca przez lasy wokół siedlisk bobrów udaliśmy się do Tychowa Starego. Następnie minęliśmy Ostrożankę, Małyszyn, Jasie-niec Iłżecki i Białkę i udaliśmy się do Iłży. Tam wje-chaliśmy rowerami na górę zamkowa i zwiedziliśmy ruiny zamku powstałego jeszcze w czasach Kazimie-rza Wielkiego a zburzonego przez Szwedów w cza-sie potopu. Po drodze odwiedziliśmy także miejsca pamięci i oddaliśmy hołd bohaterom naszego regio-nu. W drodze powrotnej pojechaliśmy ścieżka rowe-rowa przez Sieredzice do Trembowca, a później do Tychowa Starego, gdzie mieliśmy odpoczynek przy ognisku. Następnie ścieżką rowerową wróciliśmy do Wąchocka a później lasami do Starachowic. Jestem bardzo zadowolnona z postway ucze-stników projektu. To była duża przyjemność dla mnie. - Dodała Pani Teresa Rybka. - Bardzo mi się podobało takie spędzanie czasu. Nie wierzyłam, że dam radę - powiedziała naszej re-dakcji Wiktoria Grosicka. - Nie wiedziałem, że w naszej okolicy jest tyle cie-kawych miejsc nie zniszczonych jeszcze przez czło-wieka. Szkoda, że nie zobaczyłem bobrów. Myślę, że wybiorę się kiedyś wczesnym rankiem aby zobaczyć jak żeruja. - powiedział Grzesiek Woźniak. Takie spędzanie wolnego czasu jest nie tylko zdrowe ale i kształcace i chętnie będziemy pisać o nim na łamach naszej gazety. Justyna Serwicka Zmagania sportowe



Tradycją naszej szkoły są zawody w tenisie stołowym o puchar Dyrektora szkoły. Mimo iż rozgrywają się w so-boty, to cieszą się ogromną popularno-ścią. Ich pomysłodawcami sa nauczy-ciele wychiowania fizycznego pracu-jący w naszej szkole: Pani Agnieszka Makoska i Pan Andrzej Dziuba. Roz-propagowali oni ten sport tak skutecz-nie, ze próbują go już zerówkowicze i pierwszaki ze szkoły podstawowej, co często zaskakuje odwiedzajacych szkołę gości. (nie wszyscy wiedza, że w jednym budynku mieści się szkoła podstsawowa i gimnazjum). Zabawnie jest widzieć przyszłych mistrzów z za-pałem grających tenisa mimo iż często nie sięgają do stołu. Tym razem majowe święto tenisa cieszyło się ogromną popularnością wśród szkoły podstawowej i znacznie mniejszą wśród gimnazjalistów, którzy tradycyjnie woleli spać, grać na kom-puterze niż brać udział w rozgrywkach. Tym bardziej gratulujemy tym spośród nich, ktorzy wzięli w nich udział. Miło nam donieść, że w kategorii dziewcząt tytuł Mistrzyni uzyskała na-sza redakcyjna dziennikarka, Justyna Serwicka. Gratulujemy jej serdecznie i jesteśmy dumnni, że mamy taką wys-portowaną redakcję. Ddrugie miejsce zdobyła Dominika Kubik, a trzecie Inga Kiepas.Obie są uczennnicami klasy pierwszej. W kategorii chłopców tytuł Mistrza uzyskał Jakub Tkaczuk z kl. III, drugie zdobył Szymon Tuz z kl. I, trzecie zaś Jakub Dębsk z i kl. II. Mistrzom i uczestnikom serdecz-nie gratulujemy i mamy nadzieję, że w następnej edycji weźmie udział więcej zawodników a rywalizacja będzie bar-dziej zacięta. Pamiętajcie gimnazja-liści, rosną wam następcy, którzy nie-długo będa waszym wyzwaniem. Red.