Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Od Redakcji
Drodzy czytelnicy, zapraszamy do lektury naszej gazety. Możecie ją śledzić na stronach: http://www.sto.starachowice.org/ckg.html oraz http://mam.media.pl/


Drodzy Czytelnicy, witamy Was serdecznie w ostatnim już wy-daniu naszego czasopisma. Piszemy w nim o Waszych licznych sukcesach, artystycznych przedsięwzięciach i pasjach. Mamy nadzieję, że wszystkie artykuły Was zaciekawią. Ten numer jest również ostatni i dla mnie. Niestety, w przyszłym roku już się nie zobaczy-my. Bardzo miło będę wspominała pracę przy naszej gazecie, jak również współpracę z po-zostałymi dziennikarzami, którym serdcznie dziękuję. Jestem wdzięczna moim opiekunkom: Pani Bożenie Jaskros i Pani Teresie Rybce za konspiracje i wsparcie. Praca przy czasopiśmie wiele mi dała. Przez te trzy lata dużo się nau-czyłam. Starałam się jak najlepiej tylko mogłam. Redagowanie sprawiało mi satysfakcję i dawało wielką przyjemność. Bardzo Was wszystkich zachęcam do redagowania ,,CKG". Piszcie ar-tykuły, podrzucajcie tematy naszym redaktorom. Pamiętajcie, drzwi są dla Was zawsze szeroko otwarte. Życzę Wam wspaniałych wakacji, pięknej pogody, dużo optymizmu, wielu przyjaciół i przede wszystkim zdrowia. Powodzenia w przyszłym roku szkolnym. Wszystkiego dobrego!! Justyna Serwicka Poetycko, muzycznie...
Justyna Serwicka - Naczelna redaktorka ,,CKG", perkusistka zes-połu ,,No Name", poetka, laureatka licznych konkursów literackich, sympatyczna koleżanka, która pier-wsza przychodzi do szkoły i wycho-dzi ostatnia. Słynie z dotrzymywania słowa.


Dziennikarz: Dlaczego poezja? Justyna Serwicka: Poezją ,,zaraził" mnie mój tata. Od najmłodszych lat on również pisał wiersze. Bardzo mnie za-chwycały, mimo iż ich nie publikował. Wkrótce zrozumiałam, że w ten spo-sób można przekazywać swoje emo-cje. Z natury jestem nieśmiała. Takie uzewnętrznianie myśli i uczuć było dla mnie terapią i moim sposobem na fun-kcjonowanie w świecie. Pierwsze wiersze powstawały już szkole podstawowej. Były to tylko zwy-kłe rymowanki, typowe dla dzieci. Do-piero później zaczęłam bliżej pozna-wać poezję. Jak każdy, czytałam i czy-tam dzieła wielkich mistrzów. Obecnie najbardziej przemawia do mnie twór-czość Wisławy Szymborskiej, Kzysz-tofa Kamila Baczyńskiego, czy Jana Pawła II. Wielu może się zdziwić, że wymieniłam w jednym szeregu tak ró-żnych poetów. Jestem jednak na po-czątku swojej drogi, szukam więc mi-strza, który byłby dla mnie inspiracją, a każdy z wymienionych twórców czymś mnie urzeka. Poezja Wisławy Szym-borskiej fascynuje mnie swoją głębią i uniwersalizmem przesłania, Krzysztof Kamil Baczyński wzrusza mnie obra-zem tragedii swojego pokolenia, a Jan Paweł II bliski mi jest duchowo. Kiedyś zobaczyłam rysunki Cyp-riana Norwida i dowiedziałam się, że wielu poetów miałó też talent plastycz-ny. Świetnie rysował Juliusz Słowacki, mistrzem był Stanisław Wyspiański. Ponieważ lubię ryso-wac, zaczęłam



ilustrować swoje wier-sze. Robię to w wolnej chwili, nie tylko dla za-bicia nudy. Od jakiegoś czasu próbuję też swo-ich sił w grafice kompu-terowej. Dziennikarz: Dlaczego muzyka? J.S.: Moją najwiekszą jednak pasją jest muzy-ka. Już od małego chciałam nauczyś się grać na jakimś instru-mencie. Na początku próbowałam gry na key-boardzie. Głównie gra-łam ze słuchu, bo jesz-cze wtedy nie znałam dobrze nut. Kolejnym instrumentem była gita-ra. Na początku uczył mnie mój brat. Pamię-tam, jak całymi dniami męczyłam go, żeby nau-czył mnie jakiejś melodii czy piosenki. To nie był jednak mój instrument. W klasie pierwszej gim-nazjum zaczęłam cho-dzić na zajęcia instru-mentalne wraz z przyja-ciółmi z klasy, które pro-wadził Pan Marcin Ku-siak. Zafascynowała mnie wtedy perkusja. Pewnego dnia narodził się w mojej głowie po-mysł, aby założyć zes-pół. Zwróciłam się o po-moc do Pana Marcina i zebraliśmy grupę. Od chwili utworzenia szkol-nego zespołu zaczęła się moja przygoda z perkusją, która trwa po dziś dzień. Zaczynałam jako samouk. Kiedy mieliśmy grać jakieś covery, godzinami słu-chałam piosenek i pró-bowałam coś do nich ułożyć swojego. Nies-tety, samo granie czy-ichś piosenek nie wys-tarcza. Trzeba też uczyć się grać technicz-nie. Dopiero później brat zaproponował mi, że może mnie umówić na lekcje do swojego kole-gi. Na początku trochę się bałam, że sobie nie poradzę. Już po pierw-szej lekcji uznałam jed-nak, że perkusja, to mój instrument. Moje po-



szukiwania zakończyły się. Wcześniej dużo my-ślałam nad tym, aby za-pisać się do szkoły mu-zycznej, ale stwierdzi-łam, że nie dam rady pogodzić tego typu za-jęć z obowiazkami szkolnymi. Nadal uczę się sama. Praktycznie codziennie oglądam fil-miki światowych perku-sistów. Staram się czy-tać nuty, grać różnora-kie etiudy. Choć zdaję sobie sprawę, ze jest to amatorska gra. Wierzę jednak, że ćwiczenie czyni mistrza i kiedyś bedę grała na przyzwoi-tym poziomie. Muszę jednak przyznać, że gubi mnie niesystema-tycznność. Staram się jednak w każdej wolnej chwili siadać za zesta-wem i grać. Bardzo czę-sto w tych ćwiczeniach towarzyszy mi brat, któ-ry gra na gitarze. Wiele osób dziwi się, że taka cicha i spokojna dziew-czyna gra na tak głoś-nym instrumencie. Perkusja sprawia, że małymi krokami przes-taję być taka nieśmiała. Podczas gry muszę być bardzo pewna siebie, bo inaczej nic nie wycho-dzi. Większość osób twierdzi, że perkusja to łatwy instrument, wys-tarczy tylko wziąć pałki do ręki, siąść za zesta-wem i można grać. Tak jednak nie jest. Wyma-ga to wielkiego skupie-nia, koordynacji każdej części ciała, zaangażo-wania i dobrej techniki. Chciałabym kiedyś poz-nać wielkich mistrzów i się od nich uczyć. Dziennikarz: Życzę spełnienia marzeń. Dzuiękuję za rozmowę. J.S.: Ja też dziękuję. I żegnam się z czytelni-kami ,,CKG" Adrianna Kulesza Biologia mnie fascynuje... Poznajcie Julkę Walkowską
Julka Walkowska laureatka kon-kursu biologicznego. Przez dziesięć lat (licząc zerówę) była uczennicą na-szych szkół: Społecznej Szkoły Pod-stawowej i Społecznego Gimnazjum. W tym roku kończy szkołę. Popro-siliśmy ja, aby podzieliła się swoimi wrażeniami i wspomnieniami.


Oto, co nam powiedziała: Nazywam się Julia Walkowska. Zostałam poproszona o napisanie o sobie. Za kilka miesięcy zmieniam szkołę. Nowe doświadczenia, nowi lu-dzie, nowe wyzwania. Boję się, jak ka-żdy, ale z drugiej strony nie mogę się doczekać, aż wejdę do sali i rozpocz-nie się pierwsza lekcja. Miałam ogrom-ne szczęście uczyć się przez 10 lat w naszej szkole. Chciałabym serdecznie podziękować wszystkim nauczycie-lom, którzy włożyli trud w moją eduka-cję oraz dobre wychowanie. Gdyby nie oni, nie spełniłabym swoich ma-rzeń. Dzięki nim mogłam startować w niezliczonych konkursach. Pomogli na-wet założyć zespół muzyczny, w któ-rym gram do dzisiaj. Dzięki mojej mis-trzyni Pani Annie Kamińskiej, osiągnę-łam cel. Udało mi się pokazać, na co mnie stać i zostałam laureatką w kon-kursie biologicznym. Czasami nadal trudno mi w to uwierzyć, dlatego nad moim biurkiem wisi medal, który otrzymałam na uroczystej gali podsu-mowującej konkursy w całym woje-wództwie. Widoczny na nim napis „Laureat” dodaje mi otuchy w każdej gorszej chwili. Kiedy zdecydowałam się wziąć w nim udział, wiedziałam, że nie będzie łatwo. Biologia - nauka o życiu, jest potężna nauką. Może dlatego tak mnie fascynuje, Można się uczyć całe życie i ciągle ma się wrażenie, że nic się nie wie. Na własnej skórze 0dczułam ich słowa, jednak mi wciąż było mało, I



myślę, że tak będzie zawsze. Nauki biologi-czne bardzo się rozwi-jają. Podręcznik sprzed dwóch, trzech lat jest już nieaktualny. Jest więc to praca perma-mentna. Gdy opanowałam za-kres materiału z gimna-zjum, stopniowo posze-rzałam zdobytą wiedzę przy pomocy podręcz-ników licealnych. Zada-nie to nie było proste, wiedziałam że nikt nie nauczy się tego za mnie. Potrzebowałam dobrej motywacji i samozaparcia. Bardzo przydatna okazała się pomoc Pani Kamińskiej, której bardzo dziękuję. Razem z Panią spoty-kałyśmy się dwa razy w tygodniu. Pani Ania tłumaczyła mi wszystkie niezrozumiałe procesy biologiczne i zachęcała do nauki. Oczywiście najtrudniejszy okazał się tydzień przed konkur-sem, zwłąszcza ostatnie cztery dni. Były to naj-bardziej intensywne dni w moim życiu. Czułam wsparcie wszystkich nauczycieli w mojej szkole i dlatego osiąg-nęłam sukces. Otrzymanie zaszczyt-nego tytułu laureata konkursu biologicznego nie jest proste. Wymaga naprawdę dużo poświę-cenia, ale zapewniam, że to uczucie, kiedy do-wiadujesz się, że jesteś w najlepszej grupie ucz-niów w całym wojewó-dztwie, rekompensuje wszystkie trudy i spra-wia, że zaczynasz wie-rzyć w siebie i wiesz, że nie zmarnowałeś czasu, że było warto. Justyna Serwicka Życie z muzyką w tle
Piotr Dąda laureat konkursu mate-matyczego (I miejsce), fizycznego, finalista konkursu języka angielskiego, gitarzysta zespołu No Name. W tym roku kończy szkołę. Popro-siliśmy go, aby podzielił się z naszymi czytelnikami swoimi wrażeniami i wspomnieniami.


Justyna Serwicka: Dlaczego posta-nowiłeś jeszcze raz startować w konkursie z fizyki? Zostałeś już przecież laureatem w ubiegłym ro-ku. Piotr Dada: Przede wszystkim chcia-łem utrwalić wiedzę. Rok temu uczy-łem się fizyki bardzo szybko i chaoty-cznie. Wystarczyło mi to wówczas, aby odnieść sukces w konkursie. Olim-piady przedmiotowe nie mogą być ce-lem samym w sobie, choć sukcesy bardzo cieszą. Konkurs taki jest tylko pretekstem do jeszcze lepszego przy-swojenia wiedzy. Można się na nich sprawdzić, upewnić, że ma się solidne podstawy do dalszej nauki. W przysz-łości planuję startować także w kon-kursie przedmiotowym z fizyki w lice-um, więc podstawy z gimnazjum mu-szę mieć świetnie opanowane. Na mo-ją decyzję wpłynał także Pan Przemy-sław Wolszczak, mój nauczyciel fizyki, mentor i mistrz. Myślę, że w ten spo-sób dopingował mnie do dalszej pracy i tym samym zapobiegł, abym osiadł na laurach. Pan Wolszczak ma świet-ne podejście do nauczania takich ludzi, jak ja. Dzięki niemu od pierwszej lekcji polubiłem fizykę. Pan Przemysław prowadzi lekcje w zabawny sposób. To dzięki niemu moje zainteresowanie tym przedmiotem przerodziło się w pa-sję. J.S.: Skąd zainteresowanie matema-tyką? P.D.: Moja przygoda w z matematyką



zaczęła się już w pod-stawówce, kiedy to przy gotowywałem się do konkursu matematycz-no - przyrodniczego. Wówczas niespecjalnie lubiłem ten przedmiot. Po prostu nie sprawiał mi kłopotu i tyle. Polubi-łem matematykę dopie-ro wtedy, gdy zetknałem się z ciekawymi zada-niami, np. tymi z OMG (Olimpiady Matematycz-nej Gimnazjalistów). Ze zdziwieniem zauwa-żyłem, że ich rozwiązy-wanie sprawia mi przy-jemność. Bez niej nie mógłbym przecież opa-nować w takim stopniu fizyki. Sukces na kon-kursie matematycznym, zdobycie pierwszego miejsca mile mnie zas-koczyło. Zdaję sobie sprawę, że zawdzię-czam go mojej nauczy-cielce, Pani Beacie No-wak, która uczy mnie te-go przedmiotu od czwa-rtej klasy szkoły pod-stawowej. J.S.: Dlaczego język angielski? P.D.: Języka uczę się już od „zerówki”. Pięć godzin angielskiego w tygodniu przez tyle lat, to naprawdę dużo. Mam też świetną nauczyciel-kę – Panią Katarzynę Sasak. Udział w konku-rsie dawał mi dodatko-wy powód, aby uczyć się języka, którego zna-jomość na pewno mi się w życiu przyda. Nie zos-tałem laureatem. Zasz-czytny tytuł finalisty udo-wodnił mi, że jestem na właściwej drodze, by kiedyś opanować język. Nie chodziło mi przecież o zwycięstwo, tylko o to,



aby sprawdzić się. J.S.: Czym zajmujesz się w wolnym czasie, o ile taki masz? P.D.: Oczywiście, że mam wolny czas, który poświęcam muzyce. Gram na gitarze chyba już od pięciu czy sześ-ciu lat. Po raz pierwszy w życiu miałem przyje-mność dotknięcia tego instrumentu podczas wakacji, chyba po trze-ciej klasie podstawów-ki, kiedy przyjechałem do babci. Pierwszą mo-ją nauczycielką była moja cioteczna siostra Ania. Pożyczyła od ko-goś kiepską gitarę, na której uczyła mnie grać. Byłem wtedy pod ogro-mnym wrażeniem jej gry. Zaczałem od kilku dźwięków Nothing Else Matters, znanego utwo-ru zespołu Metallica. Wstęp jest tam prosty – na pustych strunach (bez przyciskania cze-gokolwiek na gryfie). Później próbowałem nauczyć się Whiskey, Dżemu. Byłem tak zmo- tywowany, że grałem dotąd, aż palce zaczęły mi krwawić i mama ka-zała mi zrobić przerwę. Okropnie mnie to bolało, ale chciałem ćwiczyć nadal. Później tata kupił mi moją pierwszą gitarę, i tak powoli zaczałem kompletować sprzęt. Obecnie mam pięć in-strumentów. Trochę cię-żko jest ich tyle trzymać w mieszkaniu! Dlatego mój tata skonstruował specjalne pudełko włas-nego pomysłu do ich przechowywania. Właś-ciwie odkąd skończyły się wszystkie konkursy większość swojego cza- su poświęcam graniu na gitarze. Gram przede wszystkim na swojej ulubionej gitarze elektro – akustycznej, którą na-zywam Różą, od nazwy modelu: VGS Rose R-10CE. Staram się cały czas doskonalić swoją technikę, co wymaga mnóstwa pracy. Do tej



pory nie udało mi się jeszcze nigdy napisać własnego utworu, ale myślę, że to już tylko kwestia czasu. Mam nadzieję, że przez całe życie będę mógł cieszyć się grą. Chciałbym opa-nować wszystkie techni-ki, nawet najtrudniejszy dla mnie sweep picking. Jest to trudne, bo jes-tem samoukiem. Nigdy nie chodziłem do szkoły muzycznej. Od kilku lat jestem też członkiem szkolnego zespołu o paradoksal-nej nazwie „No Name”. W zespole gram ze względów towarzys-kich. Preferuję inną mu-zykę, niż tę, którą gramy w zespole. Uważam jednak, że każde muzy-kowania rozwija. Wspól-ne zaś muzykowanie daje możliwość częst-rzych występów i kon-taktów z publicznościa. Jestem typowym na-stolatkiem. Jak wielu lubię grać na kompu-terze i od niedawna pro-gramować. Planuję na poważnie zabrać się do programowania w cza-sie wakacji. Będę miał wtedy zbyt dużo wolne-go czasu, żeby go mar-nować. Programowa- niem zainteresowałem się dzięki mojemu ko-ledze, Jankowi Waw-szczakowi, który poży-czył mi książki na temat podstaw języka Java. Lubię też jeździć na rowerze. Starachowice sa miastem otoczonym lasami, w których jest sporo wspaniałych ścieżek rowerowych. Łatwo jest więc realizować tak ą pasję. J.S.: Dziękuję za długą wypowiedź i życzę Ci w imieniu redakcji re-alizacji planów i dal-szych sukcesów. P.D.: Dziękuję. Justyna Serwicka Mistrzowie
Bez nich uczniowie nie osiągnęliby takich sukcesów. Są nie tylko mentorami, doradcami, ale też przyjaciółmi, bez których droga na szczyt byłaby o wiele trudniejszza a czasem niemożliwa.


Pani Bożena Jaskros: Jestem bardzo dumna ze swoich uczniów. Ciesza mnie ich sukcesy: te wielkie - zwycięstwa w konkursach przedmiotowych i te małe - w pkony-waniu trudności i kłopotów. Wzruszaja mnie ich występy aktorskie i wokalne, napisane przez nich wiersze. Przede wszystkim inspiruję uczniów do osią-gania wielkich celów, na przykład udziału w licznych konkursach, do re-prezentowania szkoły w wielu olimpia-dach przedmiotowych, a także pop-rzez prowadzenie licznych kółek, rów-nież pozalekcyjnych, na których sta-ram się uświadomić młodzieży, że ,,chcieć to móc”, że warto wytyczać sobie cele i walczyć o nie. Bardzo wie-rzę w możliwości uczniów tej szkoły, chociażby dlatego, że wnoszą oni bar-dzo wiele do tej placówki. Są zdetermi-nowani. Chcą ciężko praacować, pra-gną sukcesu. Przychodzą przecież do szkoły, za którą trzeba płacić. Sukces, to jest pokonywanie mały-mi kroczkami problemów i odkrywa-nie w sobie mocnych stron. My do-rośli doskonale wiemy, jak trudno znaleźć w sobie mocne strony, Dlate-go staram się uświadamiać uczniom, że np. problemy z jakiegoś przedmiotu nie przeszkadzają im w pisaniu pięknych wierszy, czy pięknej recyta-cji lub niezapomnianej kreacji w spek-taklu teatralnym. Każdy z nas ma przecież jakieś zdolności, jakieś talen-ty. Ważne jest to czy my je rozwijamy, czy zakopujemy w w sobie głęboko. Staram się więc dotrzeć do każdego ucznia z osobna podobnie jak moje koleżanki i koledzy. Możemy to uczy-nić, bo w naszej szkole są małe klasy. Nauczycielom łatwiej jest odnaleźć w każdym z uczniów jakiś talent. Ja tak-że staram się pomagać moim wy-chowankom w rozwoju i inspirować do dalszych działań. Edukacyjna wartość dodana nie rozpatruje sukcesu tylko jako najlepiej zdanego egzaminu, zdo-bycie tytułu finalisty czy lareata olim-piady. Wsłuchuję się w propozycje moich wychowanków. Preferuję metody akty-wne. Inicjuję pracę w grupach. Uczę wspóldziałania, komunikacji. Pragnę, żeby uczniowie uczyli sie od siebie nawzajem, aby mówili szczerze, co ich naprawdę interesuje, do jakich wnios-ków dochodzą. W naszej szkole odrzuca wiedzę encyklopedyczną, a główny nacisk kładzie na twórcze logiczne myślenie i stad te sukcesy. Dla mnie najważniej-szy jest uczeń, jego potrzeby,



zainteresowania. Jesteśmy szkołą alternatywną. Stawiamy na innowa-cyjność, gdyż tylko szkoły o wysokim potencjale innowacyjności mają szan-se wychować pokole- nie kreatywne, wykształcone i samorządne. Pani Beata Nowak: Jestem dumna ze swoich ucz-niów. Jaśka i Piotrka uczyłam od klasy czwartej szkoły podstawowej, a Bartka od pierwszej gimnazjum. Mogłam więc obserwować ich rozwój i na bie-żąco modyfikować dostosowany do nich ich indywidualny program nau-czania. Uczniowie ci już w drugiej kla- sie gimnazjum opanowali materiał za- częli rozwiazywać zadania z progra-mu szkoły średniej. To wielkie święto dla mnie, kiedy moi uczniowie widzą sens uczenia się i poznawania wykła-danego przeze mnie przedmiotu i gdy chętnie uczęszczają na dodatkowe zajęcia. Od wielu lat istnieje stereotyp, że matematyka jest trudna, a ucznio-wie w Polsce mają z nią problem. Jasiek, Piotrek i Bartek udowadniają, że matematyka może dawać radość, sprawiać przyjemność, być inspiracją i narzędziem do badania świata. Sukcesy moich uczniów są dla mnie wyzwaniem i motywację do dalszej pracy. Uczę też informatyki. Potocznie mó-wi się, że wszyscy uczniowie znako-micie posługują się komputerem. Rze-czywistość temu jednak przeczy. Trze-ba wiele godzin, samozaparcia, aby nie tylko posługiwać się nim, ale i uczyć się nowych programów, nowoś-ci. Tym bardziej cieszy mnie, że mój uczeń, Jasiek zdobył I miejsce w wo-jewódzkim konkursie informatyczym. Uczeń ten śledził nowości. Od najmło-dszycgh lat interesował się progra-mowaniem. To modzieniec kreatywny i bardzo pilny. Jestem pewna, że zwy-cięstwa w wojewódzkich konkursach to dopiero początek naukowej przygo-dy dla niego, a także Bartka, jak i Piotrka. Wierzę w to goraco. Pan Przemysław Wolszczak: Jestem bardzo dumny z sukcesów moich uczniów. Włożyli wiele ciężkiej pracy w przygotowania do konkursu, co wiązało się z rozwiązywaniem niez-liczonej ilości zadań. Podziwiam ich za wytrwałość i zapał. Widziałem, że sprawia im to wielka przyjemność, a to nie jest takie częste. Nie musiałem ich do niczego zmuszać. Sami do mnie przychodzili, zawsze gotowi i chętni do pracy. Fizyka jest przedmiotem, który wymaga myślenia. Nie da się wszyst-kiego nauczyć na pamięć. Trzeba umieć ja zrozumieć. Wielu uczniów to przeraża, i dlatego twierdzą, że jest trudna i nie da się jej nauczyć. Chłopcy sa świetnym przykładem, że fizyka może być pasja. Wystarczy tylko tro-chę chęci. Cieszy mnie, że przeko-nałem ich, że jest oknem na wszech-świat. To ona pomaga zrozumieć ota-czajaca nas rzeczywistość i rzadzaca nia prawa. To ona pozwala sięgnać gwiazd, dosłownie i w przenośni. Ich postawa przeczy potocznemu przeko-naniu, że współczesna młodzież jest leniwa, niczym się nie interesuje i nie potrafi samodzielnie myśleć. To mnie bardzo cieszy i dodaje mi otuchy do dalszej pracy. Justya Serwicka Oto chluby naszej szkoły: Jasiek Wawszczak laureat trzech konkursów przedmiotowych: informatyki, matematyki i fizyki. Bartłomiej Sikorski, laureat konkursu z matedmatyki, fizyki, finalis-ta z języka polskiego i geografii. Jak oni to robią? Jak znajdują czas? Skąd ich pasje wszech-stronne zainteresowania? To pytania, na które zadaliśmy na-szym rozmówcom.
Droga na szczyt o młodych, zdolnych i pracowitych


Jan Wawszczak: Odkąd pamiętam interesował mnie otaczający świat. Zawsze chciałem poznać przyczynę występowania w przyrodzie różnych zjawisk. Uważa-łem, że opisanie czegoś ,,słowami" nie było wystarczające, ponieważ nie można było w ten sposób uzyskać ,,dokładnej" odpowiedzi. Prawdopo-dobnie dlatego, gdy chodziłem do szkoły podstawowej, zauważyłem, że świetnym narzędziem do poznania świata jest matematyka. Z jej pomocą możliwe było wytłumaczenie i zrozu-mienie, a nawet przepowieedzenie wielu zjawisk. Zacząłem uczyć się matematyki, żeby mieć możliwość roz-strzygania coraz trudniejszych zagad-nień. Uważam, że Pani Beata bardzo mi pomogła, wysyłając mnie na kon-kursy. Olimpiady przedmiotowe pozw oliły mi sprawdzić własne umiejętności oraz poznać nowe typy rozwiązań. Gdy poszedłem do gimnazjum do przedmiotów, których się uczyłem, dołączyła jeszcze min. fizyka. Od razu zafascynowało mnie w niej to, że rze-czy, które opisuje, istnieją w prawdzi-wym świecie. Sądzę, że za pomocą fizyki, matematyki i odrobiny wyobraźni można w życiu dokonać wszystkiego. Dzięki tym naukom da się ,,odwiedzić" miejsca, do których w prawdziwym życiu nigdy nie dotrzemy. Jesteśmy w stanie dokonać tego poprzez wyzna-czenie wzorów, opisanie matematycz-nymi sposobami świata, a następnie z ich użyciem sprawdzenie, jak wygląda np. powierzchnia Marsa albo góry na planecie w odległej galaktyce. Właśnie dlatego uczę się tych przedmiotów. Dzięki nim odwiedzam miejsca, o któ-rych nikomu nigdy się nawet nie śniło.

Laureaci i ich mistrzowie



Przyszłość Polski?





Katarzyna Stefańska Nigdy nie myślałam o sobie, jako o kimś utalentowanym, o kimś, kto mógłby osiągnąć jakikolwiek większy sukces. Kwestia pewności siebie, której mnie, niestety, brakuje. A jednak Coś osiągnąć się udało. Nie jest to tyl-ko moja zasługa, ale udało się. Jako uczennica trzeciej klasy gimnazjum, w tym roku spróbowałam swoich sił w olimpiadach przedmiotowych. Nie ja jedna, zdecydowana większość moich kolegów i koleżanek także wzięła u-dział w chociażby jednym z tych kon-kursów. Lepsi, zdolniejsi, przechodzili dalej. Słabsi kończyli swoje poczyna-nia na etapie szkolnym. W tej pierw-szej grupie znalazlam się też ja. Wie-działam, ze drugi etap to jeszcze nic. Dopiero wtedy rozpoczyna się praw-dziwa walka - walka o finał. Tutaj dos-tają się najlepsi. Konkurs Języka Pol-skiego, i moje nazwisko dość wysoko w tabeli wyników. Nabrałam trochę pewności siebie, ale jednocześnie bałam się. Jeśli wydawało mi się, ze przygotowania do etapu drugiego to była ciężka praca, to mogę wyśmiać samą siebie. Bo przygotowania do os-tatniego, trzeciego etapu konkursu, to były najdłuższe trzy tygodnie mojego życia. Codzienna rutyna w szkole - le-kcja - przerwa - czytanie poezji - przer-wa - analiza wiersza - przerwa- ponow-ne czytanie poezji - zaczęła być mę-cząca mniej więcej po czterech dniach. Biorąc pod uwagę to, ze po powrocie do domu sytuacja byla taka sama - po pierwszym tygodniu miałam dość. Dzięki Bogu, nie byłam sama. Wraz ze mną przygotowywał się Bartek Sikorski. Wymienialiśmy się infor- macjami, dzieliliśmy wiedzą, dawali nawzajem porady - to pomaagało. O-gromne podziękowania nalezą się na-szej polonistce, pani dyrektor Bożenie Jaskros, która poświęcała nam swój własny czas, zostawała codziennie po lekcjach, dawała stosy materiałów do nauki i wiele praktycznych porad, a przede wszystkim wielkie wsparcie - bez tego nie dałabym rady, jestem pewna. Duzo wsparcia otrzymałam od rodziny, przyjaciół, a także od klasy - klasy, która byla jak druga rodzina, trzymała kciuki, pomagała, wierzyła. Nie ja jedna, bo dopingowalismy się nawzajem. Te trzy tygodnie przed finałem nie należały do najprzyjem-niejszych. Musieliśmy zdobyć wiedzę, której nie sposób opanować w takim czasie. Miałam chwile zwątpienia, złości, jednak wtedy myślałam o tym, jak wysoka jest stawka. I dawałam radę Wreszcie, nadszedł ten wycze-kiwany dzień. O dziwo, nie byłam ze-stresowana. Pomyslalam sobie, że i tak zaszłam m daleko, a teraz co bę-dzie, to będzie. Pani Bożena Jaskros pojechała z nami do Kielc. Podzielo-no nas na grupy, każdy dostał zaś-wiadczenie o byciu finalistą, życzono nam poowodzenia, a chwilę później siedzieliśmy w ławkach, czekając na rozpoczęcie etapu pisemnego. Gdy już przewodnicząca komisji wręczyła mi kartkę z tematami do wyboru, nie mialam zadnych watpliwości. Wybra-lam opowiadania z opisem przeżyć wewnętrznych - 'o czym myśli uczeń, gdy w klasie trwa burzliwa dyskusja na temat emocjonującego utworu literackiego?'. To było to. I tak zostałam laureatka.



Bartek Sikorski: Matematyka to jeden z moich ulu-bionych przedmiotów szkolnych. Idzie mi ona bardzo dobrze, a nauka do konkursu była dla mnie samą przy-jemnością. Jest wiele powodów, dla których warto się jej uczyć i postarać się ją zrozumieć. Po pierwsze Często ludzie sprowadzają matematykę jedy-nie do operacji rachunkowych i pros-tych oraz nudnych działań. Moim zdaniem matematyka to piękny prze-dmiot, który wymaga wyobraźni, a każde zadanie może mieć wiele roz-wiązań. Niemożliwe jest dojść do per-fekcji w rozwiązywaniu zadań, gdyż mogą one dotyczyć niemal wszystkie-go. Poza tym matematyka to podsta-wowe narzędzie, którym opisujemy świat i często wynika z obserwacji a nie z samego bezcelowego myślenia o liczbach, np. Newton stworzył równa-nia różniczkowe i całkowe, aby opi-sać obserwacje znane od lat. Mate-matyka jest też niezbędna, aby opisać inne dziedziny nauki, takie jak chemia czy fizyka. Jest ona potrzebna, aby szczegółowo zgłębić otaczający nas świat i móc zapisać wszystko w upo-rządkowany sposób. Poza tym mate-matyka to dorobek naprawdę wielu pokoleń ludzi z całego świata. Każdy wielki matematyk wniósł do niej swoją cegiełkę i mógł zmienić sposób, w jaki postrzegamy świat. My też możemy zagłębić się w ,,królową nauk” i zmie-nić sposób w jaki myślimy bądź pat-rzymy na codzienne sprawy. Wiele osób pytało mnie, jak połą-czyć naukę zupełnie różnych przed-miotów, np języka polskiego i historii z matematyką i fizyką. Po prostu lubię każdy z tych przedmiotów, a ich nauka jest dla mnie przyjemna i ciekawa. Poza tym wbrew pozorom zarówno na-uka historii, jak i gramatyki języka pols-kiego wymagaja logicznego myślenia, klasyfikowania i łaczenia w zbiory. A taki sposób myślenia niewiele się różni od tak zwanego myślenia matematycz-nego. Zdaję sobie sprawę, że wielu moich kolegów uważa, że przedmioty humanistyczne, to tylko ,,lanie wody". Nie zgadzam się z nimi. Bez opano-wania faktów, oczytania, posługiwania się logika nie można poznać tych nauk. Wszak wielcy filozofowie staro-żytności byli przecież jednocześnie ojcami matematyki, prekursorami fizy-ki i astronomii. Trudno mi powiedzieć, jaki przedmiot szkolny jest jedynym najważniejszym, gdyż każdy zawiera wiele informacji. Moim zdaniem różne przedmioty można ze sobą łączyć, ponieważ informacje z jednej dziedziny można wytłumaczyć wiedzą z innej. Uważam, że tak szeroka wiedza nawet, jeśli nie znajdzie zastosowania w praktyce czyni nas wartościowymi ludźmi. Wiele osob dziwiło się, dlaczego ponownie wziałem udział w konkursie z matematyki i fizyki. Zostałem już przecież laureatem w drugiej klasie. Odpowiedź jest bardzo prosta. Chciałem się w nich sprawdzić oraz usystematyzować wiedzę a także kształcić samokontrolę i ciaagle się czegoś nowego uczyć, gdyż konkurs nie może być celem samym w sobie. Redakcja życzy osiagnięcia zamie-rzonych celów. Red. Jestem pasjonatka przyrody..... Wywiad z Panią Anną Kamińską
Anna Kamińska, nauczyciel-ka biologii i przyrody, Wielka mi-łośniczka wszystkich zwierząt. Potrafi przenieść dżdżownicę z chodnika, by jej się nic nie sta-ło.Wzusza ja los każdej żywej istoty. Kocha dobra muzykę.


Dziennikarz: Skąd wzięła się Pani pasja do biologii i kiedy zaczęła się Pani interesować tym przedmotem? Pani Anna Kamińska: Myślę, że moja pasja do biologii (przyrody) pojawiła się już we wczesnym dziecińswtwie, chociaż wtedy jeszcze nie zdawałam sobie z tego sprawy. Po prostu kontakt z przyrodą byl ważną częścią mojego życia. Mieszkałam w mieście, ale w domu z ogromnym ,,tajemniczym" ogro dem, w którym bawiłam się z babcią, koleżankami i kolegami z sasiedztwa. Chodziliśmy często na wycieczki nad pobliską rzekę i do parku, latem jeź-dziliśmy na rowerach a zimą na łyż-wach, wiosną bawiliśmy się w ogrom-nym krzewie bzu, a jesienią zbieraliś-my kasztany. Miałam też wydzielony przez mamę tylko dla mnie kawałek ogródka, który mogłam uprawiać jak chciałam - były tam m.in. róże i po-ziomki. W soboty i niedziele jeździliś-my z rodzicami na wycieczki za mias-to. Jak teraz o tym myślę, to podzwiam ich, jak im się chciało tłuc pociagiem z dwójką małych dzieci i bagażami, ale oni też to po prostu lubili. Chodziliśmy tam nad rzekę na ryby i do lasu na grzyby, poziomki i jagody. Myślę więc, że zanim poszłam do szkoły, byłam już pasjonatką przyrody, a w szkole pasję tę dalej rozwiałam, poznając jej tajniki na lekcjach biologii z moją ukochaną Panią od biologii - P. Zofią Limbach. Dz.: Który dział biologii Pani preferuje?



P.A.K.: To ciekawe, gdyż mimo tego, że nigy nie chciałam studiować medy-yny, najbardziej lubię anaomię i fizjolo-gię człowieka. To ważny dział biologii w gimnazjum i myśę, że uczniowie kl. II też go lubią! Jestem też ogromną fanką genetyki, która jest fascynująca nauka, o czym staram się przekonać. moich uczniów w kl. III. Lubię też oczywiście pozostałe działy biologii. Dz.: Dlaczego biologia jest tak wa-żna we współczesnym świecie? P.A.K.: Cieszę się, że o to zapytałaś. Nie wszyscy młodzi ludzie są tego świadomi, poświęcając często swą uwagę i czas np. komputerom i Inter-netowi. Informatyzacja jest ważną zdobyczą współczesnego świata, ale nie możemy zapominać o środowisku przyrodniczym, od którego zależy na-sze zdrowie i życie oraz istnienie przy-szłych pokoleń. Rozwój cywilizacyjny to dla nas - ludzi, wielka szansa, ale także zagrożenia związane zanieczy-szczeniem środowiska i wzrostem zachorowalności na choroby cywiliiza-cyjne, dlatego we współczesnym świecie tak ważne są nauki biologicz-ne, takie jak ekologia, ochrona przy-rody i ochrona środowiska oraz me-dycyna, biotecholoia, genetyka i inży-nieria genetyczna.Ale myślę, że poza rozwojem wyżej wymienionych dzie-dzin, niezwykle ważna jest świado-mość ekologiczna oraz zachowanie proekologiczne i prozdrowotne każ-dego z nas i to kazdego dnia, a nie tyko od święta. Niestety, charakteryy-zuje nas "akcyjność" i to nas gubi. Dz.: Jak należy uczyć się biologii? P.A.K.: Biologia jest nauką stojącą na pograniczu nauk ścisłych i humanis-tycznych, dlatego wymaga specyficz-nego sposobu nauki. Są tu pewne za-sady i sposoby, ktore uczniowie poz-naja już na początku nauki w gimna-zjum: obserwacje, doświadczenia, analiza rysunków, tabel, schematów, korzystanie z innych źródeł wiedzy biologicznej takich jak: filmy przyrod-nicze, atlasy, albumy i strony interne-towe, a także aktywny udział w lek-cjach i zajęciach dodatkowych, co można podsumować stwierdzeniem - ciekawość poznawcza!!! To bardzo ważna cecha dla biologoa!!! Jedno jest pewne - biologii nie da się nauczyć ,,na pamięć", chociaż są pewne treści (nazwy, pojęcia, sym-bole), które ,,niestety" trzeba zapamię-tać. Biologię trzeba zrozumieć, cho-ciaż nie da się ukryć, że wymaga to bardz dużo czasu i chęci, ale jest skuteczne i przede wszystkim satys-fakcjonujące. Dz.: Jakie są Pani pasje poza biolo-gią? P.A.K.: Mam ich kilka. Muzyka, film, teatr, sport (jako kibic), polskie morze, zbieranie grzybów, a ostatnio mój drugi ogród, a raczej ugór, który w ogród staram się zamienić. Dz: My zas wierzymy, że dzięki nau-czycielom, takim, jak Pani, ludzie poczuja się cząstka przyrody i zaczną ja kochac i szanować. Ada Kulesza Kiedy sport jest pasją wywiad z Anną Radecką
Anna Radecka- skromna nie-wysoka szatynka, o promien-nnym uśmiechu, ktora nie lubi mówić o swoich licznych sukcesach sportowych. Po wielu latach udało nam się wreszcie namowić na wywiad.


Jaś Wawrzczak: Jakimi dyscypli-nami sportu się zajmujesz? Ania Radecka: W tej chwili uprawiam dwie dyspypliny sportu:trójbój siłowy. Moja przygofa ze sportem rozpocz-ęła się w drugiej klasie szkoły podsta-wowej. Mialam kłopoty z kręgoslupem. Kiedyś wybrałam się z rodzicami na basen. Moja mama zapytała pana Bartosza Staneckiego, czy mógłby po-móc w korekcji mojej wady. Od tego momentu stalam sie stałą bywalzynią zajęć pływackich . Spodobały mi się i nawet nie wiem kiedy, staly sie moja pasją. przerodziła się w moją pasję, momo że poczatki były cięzkie. Trener i bliscy bardzo mnie wspierali. Często zdarzało się, że zajmowałam ostatnie lub przedostatnie miejsce. W takich sytuacjach odczuwałam wielki smutek, jednak Pan Bartosz zawsze motywo-wał mnie do dalszej pracy. Pierwszy sukces osiągnęłam w trzeciej klasie podstawówki. Byłam wtedy bardzo podekscytowana, całe ciało drgało mi ze stresu. Obawiałam się, że mi się nie uda, jednak dałam z siebie wszystko i ku mojemu zaskocze niu, skończyłam pierwsza. Była to je- dna z najszczęśliwszych chwil w moim życiu. W nagrodę za pierwsze miejsce dostałam FLAKON, który mam do dzisiaj. Od niedawna też trenuję trojbój siłowy.



J.W.:Jak wygląda dzień sportowca? A.R.Wstaję bardzo wcześnie,bo o godzinie piątej rano. ponieważ o- godzinie szostej rano już muszęj być w wo-dzie. Trening z reguły trwa półtorej godziny. Potem muszę szybko wysuszyć włosy, co czę-to mi się nie udaje.. Po szkole jadę do domu zjeść obiad. Nie mam wiele wolnego czasu, bo od szesnaste trzydzieś-cji muszę jechać na ko-lejny, trening, który trwa aż do godziny dziewię-tnastej. Potem jem kola-cję, odrabiam lekcje, uczę się, a następnie idę spać. W środy nie mam popołudniowego treningu i ten czas spę-dzam na siłowni.Buduję w ten sposób swoja siłę, poprawiam wydolność. J.W. Po co to wszys-tko? A.R.: Przede wszystkim sport to moja pasja. Lu-bię swoje treningi. Ogro-mną satysfakcje daje mi pokonywanie własnych ograniczeń, bicie indy-widualnych rekordów. Dzieki sportowi uwie- rzyłam w swoje możli-wości, pożytecznie spę-dzam czas. Po skończeniu gim-nazjum mam zamiar iść do liceum sportowego w Warszawie., potem chciałabym studiować na AWF. Muszę być więc sprawna fizycznie. W pzreciwnym razie nie zrealizuję swoich pla-nów.W dorosłym życiu chcialabym zostać fizjo-terapeutką i pracować z dziećmi. Oczywiście bardzo bym chciala wiele osią-gnąć w sporcie.a bez pracy nie ma kołaczy. Dz.: Dziękujemy za wywiad. Bardzo dob-rze nam się rozmawia-ło. Życzymy Ci dal-szych sukcesów. A.R.: Dziękuję.