Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Od redakcji:
Drodzy czytelnicy, zapraszamy do lektury naszej gazety. Możecie ją śledzić na stronach: http://www.sto.starachowice.org/ckg.html oraz http://mam.media.pl/


Drodzy czytelnicy, witamy Was serdecznie w nowym numerze gazety, Nie będziemy juz wspominać wakacji. Trzeba się zabrać do roboty. Rok szkolny rozpoczął się na dobre. Nie ma co płakać po wakacjach, nim się obejrzymy będą nowe. Lekcje, kółka zainteresowań i codzienna rutyna jest w tym miesiącu urozmaicona konkursami przedmiotowymi. Uczniowie bardzo przejmują olimpiadami, choć większość uwaza, że dobrze im poszło. Trzeciogimnazjaliści przygotowywują się do egzaminów gimnazjalnych. Niedługo przyjdą odświętnie ubrani i miejmy nadzieję, w dobrych humorach i pewni siebie. Poza konkursami i egzaminami, w dzienniku widnieją już pierwsze poważne oceny. Uczniowie starają sie jak mogą, aby stopnie były jak najlepsze i by było ich jak najwięcej. Nauczyciele są jeszcze w miarę wypoczęci. Aleksandra Wójcicka W tym miesiącu, mamy również bardzo ważne dla każdej szkoły święto, potocznie zwane Dniem Nauczyciela. naszym drogim pedagogom życzymy pogody ducha, dużo zdrowia, radości, sukcesów w życiu zawodowym i prywatnym oraz spokoju i cierpliwości do nie zawsze posłusznych uczniów. Redakcja Dzień chłopaka w STO
30 IX, w dniu swojego święta, chłopcy dostają prezenty, lepiej lub go-rzej trafione i uśmiechy od "słabszej" płci.


Jak co roku, w naszym gimnazjum, a także w szkole podstawowej obchodziliśmy dzień chłopaka i, jak zwykle, nietypowo. W tym roku Rada Sa-morządu Gimnazjum połączyła swoje siły z młodszymi uczniami, przedstawicielami pod-stawówki. Tego dnia wszyscy chłopcy nie byli pytani. Niektóre dziewczęta po-zazdrościły im tego przywileju i przebrały się za mężczyzn. Cieka-we, czy 8 marca chłop-cy postąpią podobnie? Do południa niemal każda klasa świętowała w swoim gronie. Niektó-rzy, już we wtorek z tej okazji wybrali się do kina. Dzieci z IV klasy, ku zazdrości innych maluchów, szkoliły się z panami policjantami w miasteczku ruchu dro-gowego, doskonaląc swoje umiejętności ko-larskie. Większość jednak wykorzystała święto do protekstu, by objadać się pizzą i słodyczami. Samorząd Gimnaz- jum zorganizował rów-nież odrębną zabawę specjalnie dla starszych chłopców. Mieli oni za zadanie przebrać się, zaśpiewać wylosowaną piosenkę karaoke, a na- stępnie odpowiedzieć na pytania z quizu przy-gotowanego pzez jedną z uczennic. Wzyscy świetnie się bawili, jak nas później solennie zapewniali. Na zakończenie dnia, odbyła się dyskoteka, w której brali udział ucz-niowie zarówno szkoły podstawowej, jak i gim-nazjum. Aż czworo DJ-ów (z siódmej i gimna-zjum) zapewnilo odpo-wiednią oprawę muzy-czną. Nie było nudy! Wiktoria Grosicka Dzień nauczyciela
Bez nauki mielibyś-my więcej czasu na ro-bienie głupstw, ale czym bylibyśmy bez naszych mistrzów- nauczycieli?


Dnia 16 października odbyła się tradycynie akademia z okazji Swię-ta Komisji Edukacji Na-rodowej. Brali w niej u-dział uczniowie obu na-szych szkół. Scenariusz przedsta-wienia napisały : Inga Kiepas, Adrianna Kule-sza i Julia Cebula, a o-piekunką była nauczy-cielka polskiego, pani Teresa Rybka. -'Prób przed wystę-pem było bardzo mało, tak samo jak i czasu na przygotowanie się - po-wiedziała naszej redak- Ada Kulesza- Myślę jed-nak, że wszystko udało sie znakomicie, mimo że na próbie generalnej było trochę nerwowo. -"Bardzo dużo się na-uczyłam. Nie przypusz-czałam, że funkcja re- żysera jest tak trudna. Wymaga stalowych ner-wów, dobrej organizacji i wyobraźni- dodała Inga Kiepas - gdyby nie po-moc pani Teresy Rybki i pana Dariusza Dygasa nie dalibyśmy rady.Dzię- ki nim mogliśmy zadbać o całość przedstawie - nia". -"Ja chciałabym po-dziękować wszystkim moim koleżankom i ko-legom, którzy wzięli u-dział w przedstawieniu -- dodała Julia Cebula -szczególnie naszym śpiewającym koleżan- kom:Wiktorii Grosickiej, Dominice Kubik, Indze Kiepas, Oliwii Szwed, Madzi Kiepas i Kasi Zawile. Bez nauki może mie-libyśmy więcej czasu na zabawę. Ale kim by-libyśmy bez wykształ-cenia i naszych nauczy-cieli. Żeby to zrozumieć, trzeba dorosnąć, a my już dorosłyśmy. Kończy-my gimnazjum i zaczy-namy inaczej patrzeć na szkołę- podsumowały dziewczyny. Red. Lekcja na łonie natury
Kto powiedział, że za-jęcia szkolne muszą odbywać się tradycyj-nie? My wybraliśmy się na lekcję do lasu!


Tradycją naszej szko-ły są rajdy integracyjne. Niestety, w tym roku po-goda nie dopisała. Od- kładaliśmy go w nie-skończoność aż zastał nas październik. Trady-cja rzecz święta, więc należało coś zrobić. I tak 30 października zamiast na pieszą wę- drówkę leśnymi dukta-mi, pojechaliśmy auto-karem do nadleśnictwa Marcule,które aktywnie uczestniczy w edukacji przyrodniczej i ekolo-gicznej. nadleśnictwie Centrum Edukacji Przy-rodniczej m. ks. bp Jana Chrapka.Dzieci i młodziez w różnych gru-pach wiekowych uczes-tniczyły tam w lekcji, ogładay zromadzone eksponaty .Niektórym z nas nie przypadły do gustu wypchane zwie-rzęta. Nieco uspokoili nas leśnicy. Eksponaty te wykonano z padłych ze starości zwierząt. Największą przyjem-ność przyniosło nam obserwowanie żywych zwierząt takich jak mu-flony, kozy i koniki pol-skie. Spacerowalismy też po Arboretum. Obejrze-liśmy tam wiele gatun-ków rodzimej flory, obie-cujac sobie przyjechać na wiosnę. Zwrócilismy tez uwa-gę na specjalne domki dla ptaków, a także jeży. Tradycyjnie zakoń-czyliśmy ogniskiem na-sze spotkanie z przyro-dą. Pieklismy kiełbaski, jabłka, żelki i chleb, śmielismy się i rozma-wiali, jednym slowem integrowaliśmy, zgodnie z ideą wycieczki. Nastepnie wrociliśmy autokarem do szkoły. Wycieczka, była bardzo udana. Moze za rok pogoda pozwoli na tradycyjny rajd. Red. Tarapaty w kinie
Można składać chłopakom życzenia, mozna kupować im prezenty, mozna tez zabrać ich do kina. Wtedy i oni są zadowoleni i kobietki. Tak zrobiły też dziewczęta z starszch klas SSP i SG.


Reżyserem tego długo oczekiwanego filmu "Tarapaty" jest Marta Krwawowska. Film opowiada o je-denastoletniej Julce, której rodzice mieszkają za granicą. Dziewczyn-ka przebywa w roku szkolnym w internacie i cieszy się na myśl o spotkaniu po wielu mie-siącach z rodzicami. Przyjeżdża do ciotki i tam dowiaduje się, że marzenia rozsypały się w proch, bo mama za-pomniała o obietnicy. Tragedii dopełnił fakt, iż tej nocy okradziono cio-cię, zabierając cenne dla niej plany wykonane przez rodziców. Julka to dziewczyna samotna, "sierota" spo-łeczna. Jej rodzice za-rabiają pieniądze, a ona tęskni, jak tysiące jej podobnych dzieci w Polsce. Podczas pobytu u niezbyt sympatycznej ciotki, zaprzyjaźnia się z Olkiem i postanawia rozwiązać zagadkę, pakując się przy tym w tytułowe tarapaty, jak przystało na film przy-godowy i kino familijne. Film obfituje w nie-spodziewane zwroty akcji, skłania też do refleksji. Ma dobrą ob-sadę aktorską (w wię-kszości przypadków). Obok debiutujących dzieci (których role nie były wybitne) spotkać możemy świetnych aktorów: Joannę Szcze-pkowską, Jadwigę Jan-kowską -Cieślak, Marię Maj, czy Krzysztofa Stroińskiego. Mnie szczególnie przy-padł do gustu niezwykły duet złodziejek: Jadwigi Jankowskiej -Cieślak (którą pierwszy raz w życiu widziałam w takiej roli) i Marii Maj. Aktorzy dziecięcy byli naturalni, budzili sym-patię, choć nie grzeszyli profesjonalizmem. „Tarapaty” to film pro-sty i przyjemny w oglą-daniu dla widza w każ-dym wieku, powielający wiele ogranych już mo-tywów, takich jak pozor-nie zła ciotka, samot-ność, przyjaźń. Reżyserka potrafiła jednak wzbogacić ten gatunek, dodając motyw twórczości Picassa odważnie połączonego z gangiem emerytek. To wszystko w połą-czeniu z ciekawymi zdjęciami Kacpra Ferta-cza nadało nowej formy polskiemu kinu familij-nemu. Film bardzo mi się podobał. Chętnie polecę go młodszym widzom, bo jest to sprawnie opo-wiedziana, żartobliwa i trzymająca w napięciu historia o przyjaźni, tra-fiająca do serc młodych widzów. Red. Life in Charleston



Before I moved to Poland I lived in Charleston, South Carolina, USA. It is a very historical and beautiful city. It has a lot of palm trees and colorful houses. My favorite thing about Charleston is the fact that it has a lot of beautiful beaches close by. I went to St. Andrews School of Math and Science there. I finished the 3rd and the 4th Grade there. My school there was much different than our school here. We had to wear uniforms, we had no breaks between classes. We did get 30 min lunch break, we ate our lunch in cafeteria. We also had 25 min recess which we usually spent outside. We had the same teacher for everything besides special areas like art, music or physical education. We had a lot of special events at our school, like Super Hero Day or Field Day. We had an award ceremony every quarter, everybody got an award for something like special achievements, perfect attendance or improving our grades. We could walk to school, be dropped off by car or ride a school bus. My mom took me to school

Aby zrozumieć innych, trzeba ich poznać. Czło-wiek boi się bowiem te-go, czego nie zna, jak napisal słynny filozof duński, Søren Aabye Kierkegaard. Dlatego też warto jest rozmawiać z przed-stawicielami innych na-rodów, poznawać ich kulturę przyzwyczajenia. W ten sposób łamie się stereotypy, a nawiązuje przyjaźnie. Red.

every day she dropped me off and picked me up in a carline. Everybody started school at 8 am and finished at 3:30 pm. Most kids played sports after school, I played soccer for Charleston United. I miss my school but I also love my school here, in Poland. It gets hard for me sometimes since polish is my second language and I am very grateful that my teachers and classmates are very understanding. Since my dad is in the military I lived on the Air Force Base, which was also very cool. We had a lot of fun events there and I got used to big airplanes flying around our house all the time. I like it here in Poland and I hope to improve my polish and learn a lot about Poland, my second home. I also love to have my grandparents close by. I made a lot of good friends and I really enjoy my school. Written by, Nicola Ryder the 5th Grader. Drodzy czytelnicy, Pierwszy raz w naszej gazecie zamieszczamy ar-tykuł w języku angielskim. Uczyli się już w naszej szkole rodowici Anglicy, Kanadyjczycy i przedsta-wiciele innych narodów. Tym razem zawitało do nas do szkoły dwoje uczniów ze Stanów Zjednoczonych, a ponieważ jeszcze zbyt słabo znają język polski, a bardzo chcieliby współpracować z naszą gazetą, przedstawiamy artykuł w oryginale. Ponieważ wiemy, że znacie angielski, nie będziemy tłumaczyć, a je-dynie streścimy artykuł dla tych, z Was, którzy jeszcze na tyle nie znają języka. Nicola napisała, że szkoła w Polsce jej się bardzo podoba, mimo że tęskni za swoją. Opisała, jak wyglądał jej dzień w Ameryce. Wspomniała też o miejscu pracy swojego ojca. Jest wdzięczna za wyrozumiałość nauczycieli i kolegów z nowej polskiej klasy, którzy szanują to, że nie mówi idealnie w naszym języku i pomagają jej w nauce. Kącik poetycki
Inaugurujemy kącik poetycki od dwóch wyróżninych utworów w XII Starachowickim Konkursie Twórczości Literackiej pod hasłem " Rodzino stań się tym, czym jesteś".


MOJA RODZINA Tata, mama, siostra, jeż, Brat i kociak mały też. Tata Tomek głowa rodziny, Który robi śmieszne miny. Mama Małgorzata, która ma dziwnego brata. Moja starsza siostra Zuzanna, To nie byle jaka panna. Tadek to mój młodszy brat, Który chce opłynąć świat. Mój jeż Lucek się nazywa. Ach to z jeżem różnie bywa. Humorzasty jest ten zwierz, No bo w końcu jest to jeż. Mam też małego kociaka, Straszny z niego rozrabiaka. Mama ciągle go przegania, Bo dobiera się do prania. I też jestem ja w rodzinie, Życie nam wesoło płynie. Czasem z siostrą się pokłócę Ale nie mam żadnych złudzeń, Że z rodziną fajnie jest Moja rodzina jest THE BEST! Kasia Zawiła Kącik poetycki
Kasia Zawiła i Julia Różyc to uczennice klasy IV SSP w Starachowicach. Są wszechstronnie utalentowane. Wkrótce zaprezentujemy wywiady z naszymi młodymi poetkami.


RODZINA Moja mała rodzina jest jak piękna kraina mlekiem i miodem płynąca. Każdy w niej chętnie innym pomaga i daje wiele słońca. Dużo w niej serca, pogody ducha, rodzice kochają swojego malucha. Mam braciszka, mamę, tatę z nimi razem spędzam czas. Wyjeżdżamy często w góry oraz czasem na Mazury. Podziwiam z nimi piękno przyrody, często chodzimy razem na lody. Lubię z nimi spędzać czas, gdy chodzimy często w las. Przygód wiele nam się zdarza, niewygoda nas nie zraża. Dużo śmiechu, wspomnień wiele tacy z nas są marzyciele. Moja rodzina super jest i też mój wielki, kochany pies. Moja mama, tata, brat to rodzina jest na TAK. Julia Różyc