Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Od redakcji:
Drodzy czytelnicy, zapraszamy do lektury naszej gazety. Możecie ją śledzić na stronach: http://www.sto.starachowice.org/ckg.html oraz http://mam.media.pl/


Drodzy czytelnicy, wiosna w rozkwicie. Wiemy, że to najgorętszy dla was okres. Niedługo koniec roku. Trzeba walczyć o stopnie, poprawiać klasówki i ciągle się uczyć, aby sprostać wymaganiom rodziców i nauczycieli oraz zrealizować własne ambicje. A tymczasem ptaki ćwierkają za oknem, slonko jasno świeci (na szcęście wiosna w tym roku kapryśna - raz pogoda, raz niepo-goda). Chciałoby się pojeździć na rowerze, pograć w piłkę, pospacerować z dziewczy-ną. Bardzo dobrze was rozumiemy. My tez jestesmy w tej samej sytuacji. Ale taki jest los ucznia. Niektórzy z was są już po egzaminach i niecierpliwie czekają na wyniki. Niepotrzeb-nie. Mleko się już rozlało. Co się miało stać, to się stało. Myślcie pozytywnie. Niedługo wakacje. Naprawdę! Życzymy Wam wytrwałości w nauce, pogody życia i dobrej lektury naszego pisma, w którym znajdziecie artykuły, wywiady, sprawozdania, reportaże. Redakcja Uważaj na siebie!
Nasz szkolny Dzień Bezpieczeństwa


We współczesnym świecie, peł-nym zagrożeń wynikających z uzależ-nień czy agresjii, jednym z najważniej-szych problemów jest zapewnienie bezpieczeństwa. Nie dziwią więc akcje i cykliczne lekcje poświęcone temu za-gadnieniu. Są one dowodem na to, że dorosłym zależy na tym, byśmy w szkole, na boisku czy ulicy czuli się bezpiecznie. Organizują nam więc częste pogadanki, spotkania z policja- ntami, pedagogami i psycholoogami. A wszystko po to, byśmy nauczyli się dbać o własne bezpieczeństwo. Niedawno w naszej szkole odbył się Dzień Bezpieczeństwa. Zaczął się on od warsztatów z panią pedagog, Anną Babicką oraz panią Elżbietą Staniszewską. W trakcie ich trwania uczyliśmy się rozpoznawać zagroże-nia, a także dowiedzieliśmy się, jak unikać przemocy i używek. Poznaliśmy także sposoby unikania niebezpiecz-nych sytuacjii. Wymienialiśmy się po-glądami i dyskutowaliśmy. W warszta-tach brałi udział wszyscy uczniowe na-szego gimnazjum, czyli około 40 osób. Pracowaliśmy w kilku niewielkich gru-pach, co służyło także integracjii i le-pszemu poznaniu. Udział w nich uś-wiadomił nam, że każdy musi być od-powiedzialny za samego siebie i ot- warty na innych. Następnie wzięliśmy udział w spo-tkaniu z panią policjantką. która przed-stawiła nam zagrożenia, jakie czekają na nas w sieci. Przedstawiła po raz ko-lejny prezentację multimedialną, wy-chodząc ze słusznego skąd inąd zało-żenia, że nigdy dość powtarzania, bo młodzież ma przecież tendencję słu-chania jednym uchem i wypuszczania drugim. Przestrzegła nas przed łama-niem prawa i pouczyła o konsekwen-cjach jego naruszenia. I chociaż wię-kszość z nas doskonale orientuje się, na czym polega niebezpieczeństwo nadużywania internetu to przypom-nienie paragrafów kodeksu karnego uświadomiło wielu gimnazjalistom, jak wielka odpowiedzialność spoczywa na nich w sieci. Pani policjantka powiedziała o naj-nowszych metodach hakerskich oraz o tym, jak ich unikać. Niektórzy zadawali pytania, a pani ochoczo odpowiadała na każde z nich. Wszyscy spędziliśmy czas w szkole pożytecznie i wyszliśmy z prze-konaniem, że bez względu na to, jaką profilaktykę podejmą dorośli, i tak od-powiadamy sami za siebie. Wiktoria Grosicka Ku integracji... DZIEŃ JĘZYKOW OBCYCH
Żyjemy w globalnej wiosce, a mimo to słabo się znamy, stąd brak akceptacji, tole-rancji i nienawiść. Receptą na to jest lepsze poznanie. Wszelkie więc akcje przybliżające inne kultury są tak ważne.


Rokrocznie w na-szej szkole odbywa się dzień języków obcxych. Tym razem nie mogło być więc inaczej i 28 kwietnia wszyscy spo-tkaliśmy się z kulturą in-nych krajów. Od wielu miesięcy w Społecznej Szkole Podstawowej re-alizowany jest projekt Erasmus+, w którym biorą udział uczniowie z Turcji, Grecji, Włoch, Rumunii, Bułgarii i Pol-ski. Ponieważ Szkoła Podstawowa mieści się w tym samym budynku, siłą rzeczy gimnazjaliści też zostali zaangażo-wani w projekt. Poma-gali młodszym, zwlasz-cza w tłumaczeniu trudniejszych zwrotów i przyjmowaniu gości. W tym roku szkolny Dzień Języków Obcych skupił się wokól tych sześciu krajów. Uroczystość rozpo-częła się przedstawie-niem "Alice in the Won-derland" w wykonaniu uczniów klasy pierwszej naszego gimnazjum. Reżyserem i pomysło-dawcynią była pani Katarzyna Sasak. Spek- takl przygotowany zos-tał oczywiście w języku angielskim. Następnie odbyły się występy artystyczne w wykonaniu uczniów poszczegolnych klas. Tańczyliśmy i śpiewa-liśmy dopingowani za-równo przez rówieśni-ków, jak i dzieci z młod-szych klas, które żywio-łowo biły nam brawo, demonstrując całkiem niezłą znajomość pod-staw języka angielskie- go. Następnie odbyła się degustacja potraw narodowych przygoto-wanych przez poszcze-gólne klasy. Tematem przewodnim było "In the restaurant". Musieliśmy więc przygotować małe "restauracyjki": wymyś-leć nazwy naszych lo-kali, napisać menu w ję-zyku angielskim lub kra-ju, który prezentowaliś-my. Powszechnie znaną prawdą jest to, że do serca łatwo trafia się przez żołądek. Wielu z nas pierwszy raz w ży-ciu i być może nie ostat-ni spożywało bakławę, caciki, manti, sałatkę szopską, ribenę czorbę czy kjuftety. Niektórzy z nas skrpulatnie zapisali przepisy i próbują no-wych potraw w domu, tym sposobem wzbo-gacając naszą polską kuchnię i tym samym integrując się z innymi. Dzień języków ob-cych to bardzo intere-sująca uroczystość, któ-ra cyklicznie odbywa się w Społecznej Szkole Podstawowej i Społecz-nym Gimnazjum od wie-lu lat. Mamy nadzieję, że będzie tak zawsze. Leon Kaczorowski Radzić sobie...



Wielkim problemem współczesnego świata jest zanik norm społecznych i zasad kulturalnego współżycia. Coraz rzadziej znamy zasady dobrego za-chowania, tzw. kindersztuby. Problem jest na tyle istotny, że stał się on nie tylko obiektem badań socjologicznych, a także istotą wielu projektów. Samorząd Uczniowski Społecznego Gimnazjum STO od września 2016 ro-ku realizuje projekt edukacyjny pt.: "Dyrektor naszej szkoły naszą inspira-cją" napisany i koordynowany przy współudziale uczniów przez panią Mo-nikę Bujnowską, nauczycielkę języka angielskiego w naszym gimnazjum. Jego celem jest m.in. wdrażanie uczniów do poprawnych form współ-życia w grupie, podniesienie kultury osobistej uczniów gimnazjum. Wspie-ra on także rozwój społeczny ucznia i przygotowuje go do samodzielnego życia i radzenia sobie w trudnych sytu-acjach. Rozbudza poczucie własnej wartości. Uświadamia uczniom rolę dyrektora w środowisku uczniowskim, a także wdraża do samorządności. Uczniowie przez cały rok spotykali się z panią Dyrektor Bożeną Jaskros na zajęciach coachingowych, dzięki któym realizowali wiele pomysłów, przygotowywali wyjazdy i spotkania z ciekawymi ludźmi. W ramach projektu gimnazjaliści spotkali się też 24 maja 2017 roku z Panem Markiem Materkiem, prezyden-tem Starachowic. Podczas wizyty za-dawali włodarzowi masta pytania doty-czące spraw młodzieży szkolnej, poru-szali, ważne dla naszej placówki prob-lemy, takie jak sprawa nowego budyn-ku dla naszej szkoły czy rekreacji dla młodzieży. Projekt zakończył happening. Redakcja Zielone lekcje
Nie należę do uczniów, którzy lubią siedzieć w ławce szkolnej. Jak wielu z was, z wytęsknieniem czekam, aby wyrwać się z domu i dlatego uwielbiam zielone szkoły. Oto relacja z ostatniej...


DZIEŃ 1 Ósma rano. Wkładam walizkę do białego autobusu. Za chwilę wyjedzie-my ku przygodzie. W autobusie, jak zwykle, gwar, który nikomu nie presz-kadza. Jemy, śmiejemy się, niektórzy jeszcze śpią, ja patrzę przez okno w chwilach, gdy nie gram na telefonie. Po kilku godzinach, przystanek. Ko-palnia soli w Wieliczce. Jak przez mgłę przypominam sobie legendę, którą po-znałem jeszcze w czwartej klasie podstawówki o Świętej Kindze. Ze słu-chawkami na uszach, by aktywnie słu-chać głosu pana przewodnika, (które-mu wyraźnie znudziło się mówić do ścian i zaopatrzył się w "elektroniczną smycz") biorę udział w zwiedzaniu ko-palni. Schodzimy naprawdę nisko. Strasznie się boję. Mam nadzieję, że tego po mnie nie widać. Oglądamy wiele komnat, ale mnie szczególnie podobają się słone jeziora oraz kaplica świętej Kingi. Po wizycie w kopalni, jedziemy da-lej. Nie wiem kiedy mijają dwie godzi-ny, a już stoimy przed naszym ośrod-kiem „ Stasinda’’. Jemy obiadokolację, myjemy się i sen. DZIEŃ 2 Pobudka o 7 rano. Śniadanie. Dzi-siaj nasza pierwsza wycieczka w góry. Idziemy na Rusinową Polanę. Po-czątkowo jest fajnie. Niestety, w planie jest też wdrapanie się na Gęsią Szyję. Pada deszcz, który momentami zamie-nia się w grad, a my upadając i podno-ząc się, zdobywamy (nie wiadomo po co) szyję kamiennego ptaka. Po tej ka-tordze wracamy do pensjonatu, jemy obiad, a później zajęcia, nawet nie wiem jakie, taki jestem zmęczony. Po całym dniu mordęgi, wieczorna toaleta i błogi sen. DZIEŃ 3 Po śniadaniu, wędrówka do Mor-skiego Oka. Prawie dwudziestokilo-metrowa trasa po asfaltowej drodze nie jest aż taka trudna. Jest lepiej, niż przypuszczałem. Nie przepadam za chodzeniem, ale daję radę. Po drodze mijamy piękne Wodogrzmoty Mickie-wicza, potoczki i niestety wiele kon-nych bryczek ciągnionych przez smut-ne konie. Nie jestem zwolennikiem takiego transportu. Według mnie jest on niehumanitarny. Po powrocie do pensjonatu, odpoczynek przy ognisku.



DZIEŃ 4 Większość moich kolegów i kole-żanek przebywa na Słowacji. Zwiedza-ją piękne jaskinie. Niestety, nie mam aktualnego paszportu i zostaję z inny-mi "gapami" w pensjonacie. Nie czuję się pokrzywdzony, jestem szczęśliwy, że mogę odpocząć i nie wałęsać się po jakichś dziurach w ziemi. Wyspany, śpiewam piosenki z panem Darkiem. Gram w piłkę i bawię się na placu za-baw dla dzieci. Już zapomniałem, jaka to frajda. Po południu, pluskam się w termach w Bukowinie Tatrzańskiej. Z ulgą stwierdzam, że nie jestem naj-bardziej puszysty, ale to wcale mnie nie usprawiedliwia. Muszę w końcu zgubić „kilka kilo’’. Może zacznę więcej chodzić... Biorę też udział w konkursie bio-logicznym. Wytężam swój umysł i mię-dzy innymi dlatego moja klasa zdobywa zaszczytne drugie miejsce. DZIEŃ 5 Po wstaniu i spożyciu pożywnego śniadanka jadę do Zakopanego. Podziwiam ogromną skocznię, na której tyle sukcesów odniósł Adam Małysz czy Kamil Stoch. Kontempluję piękno\ Giewontu, a następnie, jak przystało na współczesnego nastolatka, buszuję po Krupówkach. Zmęczony zakupami niepotrzebnych rzeczy "Made in China" z napisem (nawet ortograficznym) "Pamiątka z Zakopanego", jem obiad w pięknej restauracji w stylu szwajcarskim z dziewiętnastego wieku. Przy smacznym obiedzie, zapominam o tym, że miałem się odchudzać. Zacznę od jutra... Wieczorem, a raczej po zmroku Zielona Noc! Na szczęście niezbyt inwazyjna, wręcz bardzo spokojna, jak na uczniowskie standardy. Poza bieganiem po pokojach, pastą do zębów zamiast makijązu, nic szczególnego. Muszę przyznać, że szybko usnąłem i być może wiele atrakcji mnie ominęło... DZIEŃ 6 Rano- pakowanie. Okazuje się, że nie jest to takie łatwe. Walizka okazuje się nagle zbyt mała, chyba się skurczyła... Części rzeczy nie mogę znaleźć. Poszukiwania trwają aż do śniadania, a i tak nie mam pewności, czy czegoś nie zostawiłem. To się okaże w domu. Około godziny dzie-wiątej, wyjazd. Pożegnanie z górami. Szkoda. Znowu trzeba będzie wrócić do szkoły, klasówek, prac domowych, lektur i codziennej rutyny. Nie chce mi się nawet patrzeć przez okno. Chyba prześpię całą drogę... Widzę, że więk-szość próbuje w ten sposób spędzić całą kilkugodzinną trasę. Ożywiamy się dopiero w Krakowie, żegnając pa-nią Kasię Sasak. Po męczącej podró-ży, przed nami mniejsze góry- Święto-krzyskie. Jestem w domu i wcale się nie cieszę. Komentarz: Tegoroczna zielona szkoła była naj-lepsza ze wszystkich, na jakich byłem. Niemal wszystko mi się podobało. Jes-tem pod wrażeniem świetnej organiza-cji. Szkoda, że tylko jeeszcze jedna przede mną... Igor Kaczorowski

Ta uśmiechnięta buzia naszej koleżanki świadczy najdobitniej, jak udana była zielona szkoła. Łza się w oku kręci, że to już koniec. Dziękujemy dyrekcji szkoły, organizatorom: Pani Agnieszce Makowskiej i Panu Dariuszowi Dygasowi za wspaniałe chwile jakie mogliśmy spędzić. Chcemy więcej. Dziękujemy!!!





Z matematyką po drodze
Panuje powszechne przekonanie, że matema-tyka to dziedzina zbyt trudna żeby możną ją zrozu-mieć. Popularność konkursów matematycznych zadaje kłam tym twierdzeniom.


1 kwietnia 2017 r. w II Liceum Ogólnokształcącym im. Stanisława Staszica został rozegrany 13 finał tur-nieju "Matematyka i ja w otaczającym świecie" dla uczniów gimnazjów po-wiatu starachowickiego. Turniej odby-wa się pod patronatem Starosty Po-wiatu Starachowickiego. Honorowym patronem został Świętokrzyski Kurator Oświaty. W bieżącym roku w konkursie wzięli udział uczniowie z gimnazjów starachowickich, w tym naszego oraz Mirca, Szerzaw i Rzepina. Konkurs odbywał się w kilku eta-pach. W etapie szkolnym, który odbył się w lutym, wzięło udział dziewięć-dziesięciu uczniów. Do etapu powiato-wego zakwalifikowało się dwudziestu czterech z nich. 1 kwietnia reprezentanci szkół roz-wiązywali zadania matematyczne. Kie-dy komisja je sprawdzała, uczestnicy konkursu mieli szansę poznać szkołę, obejrzeć prezentacje i wystawy z szkolnych uroczystości i wypraw. Była to ciekawa reklama szkoły. Niektórzy postanowili w przyszłości zostać jej uczniami. Jury nagrodziło dyplomami i upo-minkami wszystkich uczestników kon-kursu. Nagrody wręczała Pani Monika Nowak, członek Zarządu Powiatu Sta-rachowickiego oraz Pan Tadeusz Szczepański, dyrektor II LO. Miło nam donieść, że w klasyfikacji końcowej III miejsce zdobył Szymon Tuz - uczeń kl. II Społecznego Gimna-zjum STO. Komisja konkursowa przyz-nała również Szymkowi nagrodę za najbardziej oryginalny sposób rozwią-zania zadania. IV miejsce zdobyła Wiktoria Nowak, również uczennica naszej szkoły. W finale konkursu uczestniczyli także: Jakub Dębski, uczeń klasy III i Stanisław Sokołowski, nasz kolega z klasy II. Uczniów Społecznego Gimnazjum do konkursu przygotowała Pani Teresa Szklarczyk, która powiedziała naszej redakcji: Jestem bardzo dumna z moich ucz-niów. Ciężko na ten sukces pracowali. Cieszę się, że tak pokochali matema-tykę. Wszak to, jak wszyscy wiecie, królowa nauk bez której współczesny świat nie mógłby się rozwijać. I my serdecznie naszym kolegom gratulujemy i życzymy wytrwałości w pokonywaniu matematycznych przeszkód. Redakcja "Lubię rywalizację"... Wywiad z Szymonem Tuzem
Szymon Tuz, uczeń klasy II na-szego gimnazjum Łamigłowa 2017 roku, finalista wielu konkursów, mi-łośnik literatury science fiction i fan-tazy, dobry, życzliwy kolega, jed-nym słowem, uczeń nieprzeciętny i wzór do naśladowania.


Wiktoria Grosicka: Gratuluję zdoby-cia zaszczytnego tytułu Łamigłowy 2017 roku. Podziel się z naszymi czytelnikami wrażeniami z tego konkursu. Szymon Tuz: Jest to ogólnopolski konkurs logicznego myślenia, którego pomysłodawcą był współzałożyciel Społecznego Towarzystwa Oświato-wego i pierwszy dyrektor Społecznej Szkoły Podstawowej w Starachowi-cach, pan Krzysztof Jabłoński. W tym roku konkurs odbył się już dwudziesty szósty raz z rzędu. Biorą w nim udział uczniowie społecznych szkół podsta-wowych i gimnazjów z całej Polski oraz uczniowie szkół publicznych z naszego regionu. Ja próbowałem swoich sił od wielu lat. W szóstej klasie zostałem Łami-głową w swojej grupie wiekowej. Cie-szę się więc bardzio, że w ty roku mo-głem powtórzyć sukces. Oczywiście, przygotowywałem się do niego przez wiele miesięcy. Brałem udział w zaję- ciach koła logicznego i rozwiązywałem mnóstwo testów i łamigłówek. Mimo to byłem zaskoczony, gdy zobaczyłem zadania, zwłaszcza z drugiej części, twórczej. Trzeba było ułożyć palindro-my, których nigdy w życiu nie układa-łem. To było dla mnie duże wyzwanie, Mniej trudności sprawiła mi część pier-wsza, typowo logiczna. W. G.: Zostałeś finalistą z trzech konkursów z różnych dziedzin: polskiego, angielskiego i



matematyki. Skąd tak różne konkursy, czyżbyś nie mógł się zdecydować? S. T.: Uważam, że uczeń gimnazjum powinien zdobyć maksmalnie dużo wiedzy ze wszystkich przedmiotów, ponieważ jest to wiedza podstawowa. Wąska specjalizacja w tak wczesnym okresie edukacji może tylko zaszko-dzić, gdyż dopiero się rozwijamy, po-znajemy siebie, swoje możliwości i je-szcze nieraz możemy zmienić swoje zainteresowania, pasje i priorytety. Dlatego też staram się wywiązywać systematycznie ze swoich obowiąz-ków. Już od podstawówki interesowa-łem się polskim, angielskim i matema-tyką. Brałem udział w najróżniejszych konkursach z tych przedmiotów. Już w szkole podstawowej, w piątej klasie zostałem laureatem Konkursu Huma-nistycznego. W szóstej zaś - Konkursu Języka Angielskiego. W tym samym roku zdobyłem tytuł finalisty Konkursu Matematyczno - Przyrodniczego. Jak więc widzisz, w gimnazjum wziąłem udział w tych samych konkursach. Jestem konsekwentny. Nie oznacza to, że nie mam priorytetów wśród tych przedmiotów. W Konkursie Języka Polskiego biorę udział głównie ze względu na moją pasję czytelniczą. Jestem molem książkowym, bibliofilem. Każdą wolną chwilę, w każdym miejsu spędzam z książką. Są takie dni, że czytam jedną dziennie. Wspiera mnie w tym moja nauczycielka języka polskiego, pani Teresa Rybka, pasjonatka książek i moja mama, miłośniczka literatury sensacyjnej i kryminalnej. Uwielbiam czytać książki science fiction i fantasy, zwłaszcza Franka Herberta, Stanisła-wa Lema i Andrzeja Sapkowskiego. Uwielbiam też gramatykę języka polskiego i ortografię. W Konkursie Języka Angielskiego biorę udział, ponieważ uważam że znajomość języków poszerza horyzon-ty. Język angielski jest świetnym na-rzędziem komunikacji. Umożliwia się-ganie po takie pozycje, których nie ma jeszcze przetłumaczonych na język polski. Dzięki temu można być na bie-żąco. W naszej szkole szczególną uwa-gę kładzie się na język angielski. Jes-teśmy podzieleni na grupy zaawanso-wania. Możemy dzięki temu systema-tycznie się rozwijać. Ogromną pomocą służą nam nauczyciele. Dzięki Pani Katarzynie Sasak pokonałem wiele tru-dności, zwłaszcza dotyczących wymo-wy. Aby rozwijać swoje lingwistyczne umiejętności praktycznie co roku wy-jeżdżam także na wakacje za granicę. Tam komunikuję się tylko po angiel-sku. Kontakt z żywym językiem jest szczególnie ważny. W tym roku nie udało mi się pow-tórzyć sukcesu z klasy szóstej. Nie zo-stałem laureatem konkursu przedmio-towego z tego języka. Udało mi się jednak zostac finalistą, co uważam za duży sukces, zwłaszcza, że jestem w drugiej klasie. Największą moją pasją jest obe-cnie matematyka, a w szczególności teoria liczb. Mimo że na początku nie przepa-



dałem za nią. Za namową nauczy-cieli wziąłem udział w klasie szóstej w Kon-kursie Matematyczno- Przyrodniczym. Nie od-niosłem wtedy żadnych większych sukcesów, ale zainteresowalem się przedmiotem. Duży w tym udział miała moja nauczycielka, Pani Teresa Szklarczyk. To ona swoimi działaniami zmieniła moje nastawie-nie. To jej zawdzięczam moją miłość do mate-matyki. Pasjonuje mnie rozwiązywanie różnych nierówności i poznawa-nie nowych twierdzeń. W tym roku, jak już mó-wiłem, nie zdobyłem ty-tułu laureata. Wcale mnie to nie zmartwiło, a raczej zdopingowało to dalszej, bardziej in- tensywnej pracy. Co-dziennie rozwiiązuję od kilku do kilkunastu za-dań (zależnie od ich stopnia trudności), a ta-kże uczestniczę w róż-nych turniejach i war-sztatach i nadal mnie to nie nudzi. Lubię też, jak wielu ludzi w moim wieku, in-formatykę. a szczegól-nie gry komputerowe i programowanie (w tym pisanie stron). Jak dotąd umiem dosyć dobrze pi-sać w języku C++, cho-ciaż ciągle się go uczę. Po opanowaniu go chciałbym poznać Pas-cala, HTMLa i CSSa. Chciałbym też spróbo-wać swoich sił w olim-piadzie informatycznej. W.G.: Określ jednym zdaniem Twoją główną cechę charakteru. S.T.: Lubię rywalizację. To ona napędza mnie do ciągłej naukii pracy W.G.:. Dziękuję za wy-wiad, życzę Ci spełnie-nia Twoch planów i dalszych sukcesów. S.T.: Dziękuję. Wiktoria Grosicka