Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Od redakcji:
Drodzy czytelnicy, zapraszamy do lektury naszej gazety. Możecie ją śledzić na stronach: http://www.sto.starachowice.org/ckg.html oraz http://mam.media.pl/


Drodzy czytelnicy, już niebawem rozpoczną się upragnione przez Was wakacje. Odpoczniecie od tru-dów polskiej edukacji. Nabierzecie sił. Poz-nacie wielu nowych ludzi. Mam nadzieję, że nie zapomniecie o nas. W ostatnim numerze pożegnał się z Wa-mi nasz redaktor naczelny, Jakub Dębski. Kończy szkołę. Siłą rzeczy musiałam prze-jąć po nim schedę. Nazywam się Wiktoria Grosicka (widzicie mnie na zdjęciu). Jestem uczennicą drugiej klasy i od dwóch lat pracuję w redakcji "CKG". Po wakacjach nasza gazeta będzie redakowana pod moim kierownictwem i mam nadzieję, że dobrze zastąpię Kubę. W imieniu całej redakcji "CKG", życzę Wam bezpiecznego wypoczynku, niezapomnianych wrażeń, ciekawych spotkań z przyjaciółmi oraz miłej lektury naszej gazety Wiktoria Grosicka Człowiek zagadka Wywiad z redaktorem naczelnym, Jakubem Dębskim
Jakub Dębski, uczeń klasy III gim-nazjum, od dwóch lat nasz redaktor naczelny. Mimo ujmującego uśmie-chu, którym obdziela każdego, jest dla wielu ciągłą zagadką. Jak przystało na redaktora, bacznie obserwuje, wycią-ga wnioski. Pierwszy w szkole. Chło-pak do tańca i do różańca.


Witam, nazywam się Jakub Dębski. Tak się złożyło, że już dwa lata jestem naczelnym redaktorem naszego pis-ma. A ponieważ kończę w tym roku szkołę, to chciałem się z Wami poże-gnać i na zakończenie napisać coś o sobie. Dotychczas skrupulatnie cho-wałem się za plecami moich redakto-rów. Mieszkam niedaleko Starachowic w uroczej wsi Tychów Nowy. Trzy lata temu byłem jeszce uczniem Gimna-zjum w Mircu i o Społecznym Gimna-zjum nic nie wiedziałem. Decyzję o zmianie szkoły podjęła moja mama z sobie wiadomych przyczyn, a ja po-czątkowo z niechęcią musiałem się podporządkować. Przez kilka dni mia-łem jej to za złe i boczyłem się jak ma-łe dziecko. Po miesiącu byłem jej wdzięczny. Szkoła okazała się przy-jazna, a ja zanalazłem w niej swoje miejsce. Nigdy też nie myślałem, że mogę być w ogóle redaktorem jakiejkolwiek gazety. Skłoniła mnie do tego moja polonistka, która z niezwykłym dla sie-bie spokojem stwierdziła: - "Masz czas, pierwszy pojawiasz się w szkole, pisać umiesz, obsługiwać komputer także, to spróbuj." I tak moja "próba" trwa do dzisiaj. Największą moją pasją jest jednak matematyka. Wielu z was pewnie nie lubi tego przedmiotu i ma z nim pro-blemy. Myślę, że to wynika z nastawie-nia. Jeśli człowiek wmówi sobie, że jest to nauka trudna, to nawet nie pró-buje tego zmienić.



Tak naprawdę, od dzie-ciństwa byłem otaczany przez matematyków. Moim idolem był mój brat. Miałem też bardzo dobrych i wymagają-cych nauczycieli od pie-rwszej klasy podstawó-wki. Jestem zafascyno-wany logiką i tym, jakie możliwości praktyczne wyzwala ta nauka. Bez niej, trudno sobie wyo-brazić współczesny świat techniki. Robię ciągłe postępy, choć zdaję sobie sprawę z tego, ile jeszcze przede mną. W tym roku spró-bowałęm swoich sił w Wojewódzkim Konkur-sie Matematycznym. Dotarłem aż do finału i, mimo że nie zostałem laureatem, jestem dum-ny ze swojego osią-nięcia. To jeszcze bar-dziej mobilizuje mnie do dalszej, intensywniej-szej pracy i do zdoby-wania nowych umieję-tności. Dziękuję mojej nauczycielce, pani Teresie Szklarczyk za to, że dopingowała mnie do ustawicznej pracy. Pomimo, iż dużo czasu spędzam na roz-wiązywaniu problemów matematycznych, czy jak każdy przed kompu-terem, to liczy się dla mnie także sprawność fizyczna. Dlatego w każ-dej wolnej chwili gram w piłkę nożną i w tenisa stołowego. Jeżdżę też na rowerze po okolicz-nych, wspaniałych leś-nych trasach. Byłem też jednym z inicjatorów projektu turystyki rowe-rowej, który realizowa-łem wraz z moimi kole-żankami i kolegami w ubiegłym roku pod kie-runkiem pani Teresy Rybki. Jestem osobą towa-rzyską, lubię spędzać czas w gronie moich przyjaciół i znajomych. Cenię sobię kompromis. Nie lubię się kłócić. Wo-lę zgodę i spokój. Mimo że nie mam talentu aktorskiego, chętnie występuję we wszystkich szkolnych uroczystościach. Jest to ostatni nu-mer "CKG" pod moją redakcją. Życzę więc wszystkim czytelnikom udanych wakacji i wszy-stkiego najlepszego. Jakub Dębski Z uśmiechem przez życie Wspomnienia Wiktorii Nowak
Wiktoria Nowak, nieduża brunetka o długich włosach, wiecznie uśmiechnięta. Miłośniczka przedmiotów ściłych i tańca. Oto, co nam powie-działa na zakończenie edukacji gimnazjalnej.


Osiem lat spędziłam w jednym budynku szkolnym. Niedługo po-żegnam się z dzieciń-stwem. Teraz z pers-pektywy czasu muszę stwierdzić, że okres na-uki w Społecznej Szko-le Podstawowej i Spo-łecznym Gimnazjum nie był stracony. Mogłam się nie tylko uczyć, ale także rozwijać swoje zainteresowania. Poty-kałam się i podnosiłam, bo zawsze wyciągano do mnie pomocną dłoń. Moi rodzice i nauczy-ciele wcielali w życie maksymę Johana Wolfganga von Goethe-go, który napisał ,,Poty-kając się, można zajść daleko. Nie wolno tylko upaść i poddawać się” Szkoła ta dała mi również jeszcze jedną możliwość, a mianowi-cie poznania tak wspa-niałych ludzi, jakimi są osoby z mojej zwario-wanej klasy, młodsi ko-ledzy, dawni absolwen-ci, a także kadra nau-czycielska. Każdy, kto przekroczył próg tej szkoły, jest wyjątkowy i wyróżnia się na swój sposób. Każdą osobę cechuje coś innego, co



sprawia, że czas mija bardzo szybko. Bo przecież minęło już osiem lat, a wy-daje mi się jakby to była jedna chwila. W tej małej szkole czuję się jak w jed-nej, wielkiej rodzinie, bo panuje w niej szacunek i tolerancja. I na tych dwóch wartościach opierają się wszystkie re-lacje w naszej szkole. W naszym gim-nazjum jest czterdziestu uczniów i każ-dy jest równie ważny. Co roku wyjeżdżamy, podob-nie, jak inni, na zieloną szkołę. U nas integracja jest jednak szersza, bo biorą w niej udział nawet najmłodsze malu-chy ze szkoły podstawowej. To świet-ny czas, by zintegrować się z młodszy-mi kolegami i koleżankami czas odpo-czynku od tradycyjnych lekcji, nauki w pięknych plenerach, sprawdzania swo-ich możliwości, kondycji i instynktów opiekuńczych. Bardzo żałuję, że nie wszyscy z mojej klasy wzięli w tym roku w niej udział. Zdobyliśmy Gęsią Szyję oraz Morskie Oko. Wyczerpani po całodniowych wędrówkach po ka-mienistych szlakach, spaliśmy w nocy jak aniołki, pomijając oczywiście ,,ziel-oną noc”. Warto jest wyjść poza mury szkoły i wylać hektolitry potu, aby prak-tycznie uczyć się geografii, historii, czy biologii. Znakiem rozpoznawczym mojej szkoły jest organizowany corocznie Ogólnopolski Konkurs Logicznego Myślenia ,,Łamigłowa”. W tym roku od-była się już dwudziesta szósta jego edycja. Jak co roku, brałam w niej udział. Zmagałam się z tymi trudnymi zadaniami i udało mi się zająć II miejs-ce w swojej kategorii. Tym samym powtórzyłam swój sukces ze szkoły podstawowej. Jestem dumna też z tego, że wraz z koleżankami i kolegami zdobyliśmy I miejsce druży-nowo. Myślę, że całoroczna praca na zajęciach koła logicznego zaowo-cowała tymi sukcesami. Będzie mi bra-kować tego konkursu w liceum. Świet-nie łączy on bowiem matematykę, lo-gikę, a nawet język polski z zabawą. Od małego ciągnęło mnie do tańca. Juz jako dziecko ukladalam rózne uk-lady i tańczyłam nawet w kuchni. Te prymitywne pląsy sprawiały mi to wiele radości. Dlatego zaczęłam uczęszczac na zajecia taneczne. Od wielu lat jes-tem czlonkiem zespołu "Plejada". Dwa razy w tygodniu chodzę na zajecia i jestem już w grupie zaawansowanej. Taniec jest moją małą odskocznią od nauki i nudnej rutyny. Dzieki niemu poznalam wielu wspaniałych ludzi. Nauczylam się wyrażać emocje. Swoją przyszłość wiążę jednak z biologią i chemią, nie pomijając oczy-wiście matematyki, która jest królową nauk. Od zawsze fascynowałem się przedmiotami ścisłymi. Moje osiąg-nięcia przeważnie dotyczyły tych przedmiotów. Już w drugiej klasie zdo-byłam zaszczytny tytuł Fenomena. W przyszłości chciałabym zostać lekarzem. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to zawód łatwy. Wymaga empatii i poświęcenia. Może jestem idealistką, może życie zweryfikuje mój sposób postrzegania rzeczywistości, ale uwa-żam zawód lekarza za misję. Imponują mi lekarze, którzy postrafią się poś-więcić, pracują charytatywnie, na przy-kład lekarze bez granic. W kształtowaniu moich poglądów pomagają mi nie tylko moi rodzice, ale także nauczyciele w mojej szkole. To humaniści (w znaczeniu filozoficznym). To ludzie dla których dobro drugiego



człowieka jest nadrzęd-ną wartością. Zawsze służą pomocną radą czy też ciekawą anegdotą. Są to też świetni specjaliści w swoich dziedzinach. Przez cały czas edukacji szkolnej mogłam uczęszczać na liczne koła zaintereso-wań, na których rozija-łam swoje zdolności i pasje. Mimo trudnosci lokalowych, z jakimi boryka się nasza szkoła ( brak pracowni che-micznej z prawdziwego zdarzenia) brałam udział w licznych doś-wiadczeniach. Reali-zowałam różnorakie projekty, nawet turystyki rowerowej. Do końca życia nie zapomnę lekcji fizykii, prowadzonych z dużym humorem przez pana Przemysława Wolszczaka, czy lekcji biolkogii z panią Anią Kamińską, miośniczką wszystkich żywych istot. Do końca życia podzi-wiać będę niezwykłej indywidualizacji na lek-cjach matematyki, na ktorych każdy rozwią-zywał inne zadania o różnym poziomie trud-ności, a pani Teresa z niezwykłą podzielnością uwagi potrafiła poświę-cić każdemu czas. Pamiętać będę ,,Po-ry na aktora" na których mogłam poczuć się jak prawdziwa artystka, na-wet kiedy byłam cebulą. Pożegnanie z tą szkołą, które nastąpi już wkrótce, będzie dla mnie bradzo smutne. Wyleję wiele łez. Z nie-którymi kolegami i kole-żankami nie będę się tak często widziała, ale nie zapomne o szkolę i myśle , że tak jak moi starsi koledzi często bę-dę ją odwiedzać. Nigdy nie zapomnę tych lat. Myślę, że nie ma lep-szego miejsca, w któ-rym mogłabym spędzić swoje szczęśliwe dzie-ciństwo. Młodszym ko-legom życzę tego same-go. Wiktoria Nowak Cenię sobie kreatywność i wytrwałość... Wywiad z Panią Teresą Szklarczyk
Niewysoka brunetka (czasami blondynka) wyróżniajaca się nie-zwykłą cierpliwością w tłumaczeniu meandrów matematyki, przeprowa-dzajaca ze stoickim spokojem przez przepaście matymatycznych rów-niań czy zadań o mijajacych się po-ciagach.


Szymon Tuz: Jest Pani nauczycielką o długoletnim stażu. Co sprawia, że wytrwała Pani w tym tak trudnym zawodzie z uśmiechem na ustach przez tyle lat? Teresa Szklarczyk: W zawodzie pra-cuję już 38 lat, z czego 24 lata w na-szej szkole. Lubię pracować z młodzie-żą i obserwować jej przemianę. Jest to możliwe, ponieważ uczę dzieci od czwartej klasy do trzeciej gimnazjum. Jak sam wiesz, godzin matematyki jest sporo, więc spotykam się z moimi ucz-niami prawie codziennie, od poniedzia-łku do piątku. Do tego dochodzą kółka, wycieczki, rajdy. Przez sześć lat nauki można poznać wielu młodych ludzi, zobaczyć jak z małych, niezaradnych maluchów przeradzają się w wysokich młodzieńców i piękne, zgrabne panny. Miło jest wtedy pomyśleć, że miało się odrobinkę udziału w ich kształtowaniu i rozwoju. Myślę, że to jest największą wartością naszego zawodu. A jeśli je-szcze można odkryć przed dzieckiem piękno ulubionej dyscypliny naukowej i sprawić, że ktoś pokocha ją, tak jak ty, to życie nabiera sensu, a praca daje satysfakcję. To właśnie trzymało mnie przez tyle lat w zawodzie. S.T.: Jakie cechy, według Pani po-winien mieć doskonały uczeń? T.S.: W matematyce, tak jak w życiu potrzebne są dwie cechy: kreatywność i wytrwałość. Bez nich nie można nic osiągnąć w żadnej dyscyplinie. Bez



kreatywności człowiek staje się sobowtórem innych i zatraca swoją indywidualność i nie-zwykłość. Dlatego uwie-lbiam, gdy moi ucznio-wie sami proszą o no-we, coraz to trudniejsze zadania. Cieszy mnie, gdy znajdują oryginalne rozwiązania, w któych wykorzystują autorskie pomysły, inne niż te, które podałam na lekcji. Aby coś osiągnąć, potrzebna jest też wy-trwałość. Bez niej nie da się nic zrobić. Uczeń wytrwały nie zniechęca się chwilowymi trudno-ściami. Uczy się na błę-dach. Pokonuje słabości i może osiągność suk-ces. Oczywiście wiąże się to z pracowiością, zgodnie z przysłowiem: "Bez pracy nie ma koła-czy". Najwięszką saty- sfakcję czuję wtedy, gdy uczniowie mający trud-ności w rozwiązywaniu problemów matema-tycznych dzięki wytrwa-łości zaczynają się le-piej uczyć. Wiem wtedy, że są silni i poradzą sobie w życiu. S.T.: Czego Pani nie lubi u swoich uczniów? T.S.: Nie lubię, gdy ucz-niowie uczą się dla sto-pni. Pogoń za ocenami, zamiast za wiedzą, mar-twi mnie. Bo to świad-czy, że dany uczeń nie rozumie sensu uczenia się. Marzę o tym, aby wszyscy uczniowie u-czyli się nie dla rodzi-ców, nie dla nauczycieli i nie dla stopni, lecz dla własnej satysfakcji i za-spokajania swojej cieka-wości. S.T.: Jakie są pani zainteresowania poza matematyką? T.S.: Uwielbiam naturę. Spędzam często czas w moim domu nad Wisłą. Jestem najszczęśliw-szym człowiekiem, gdy rano budzi mnie śpiew ptaków za oknem. Mam



wtedy wrażenie, że znajduję się w rajskiej krainie, gdzie wszystko jest proste, piękne i doskonałe. Wy-chodzę wtedy do ogrodu z filiżanką kawy i obserwu-ję grę światła na wodzie. Lubię też pracować w swo-im sadzie i ogrodzie. Patrzeć na kwiaty i uwijające się wśród nich pszczoły. Lubię też słuchać muzyki, zwłaszcza Kayah, Leonarda Cohena, Andrzeja Piasecznego, Ewy Farnej i Agnieszki Chylińskiej. Zdecydowanie jednak od tych artystów wolę śpiew ptaków i ciszę. Lubię też czytać, choć nie jestem molem książkowym. Nie mam ulubionego autora ani nie preferuję żadnego gatunku. Często korzystam z bibliotek i zdaję się na sugestie pań tam pracujących. Ostatnio czytam książki Małgorzaty Gutowskiej - Adamczyk. Telewizję oglądam rzadko. Interesują mnie w niej głównie kanały przyrodnicze, co pewnie Cię nie dziwi. Żadko oglądam sport czy seriale telewizyjne. Nie mam na to czasu. Nie unikam jendak dobrego kina. Staram się być na bieżąco i oglądam słynne premiery. Jak widzisz, jestem zwyczajnym człowiekiem, który łączy, jak większość ludzi, pracę zawodową z życiem rodzinnym. Staram się zawsze, we wszstkim co robię, wkładać całe serce. Kocham ludzi i otaczający mnie świat. Cieszą mnie sukcesy innych. Jestem dumna z każdego mojego ucznia i każdemu z nich życzę spełnienia marzeń i osiągnięcia wymarzonych celów. Chciałabym, żeby byli dobrymi ludźmi, żeby znaleźli swoje miejsce i byli pożyteczni. Czy chcę za wiele? Sam osądź... S.T.: Serdzecznie dziękuję za poświęcony czas. Życzę Pani w imieniu naszych czytelników wspaniałego wypoczynku w zaciszu nad Wisłą i dalszych sukcesów w pracy. T.S.: Ja również dziękuję. Szymon Tuz Łamanie głów
Logiczne myślenie to najważniejsza umie-jętność dla człowieka. Bez niego trudno się cze-gokolwiek nauczyć, cokolwiek zrozumieć. Nic więc dziwnego, że w wielu współczesnych szkołach zwraca się uwagę na logikę.


Społeczna Szkoła Podstawowa i Społecz-ne Gimnazjum STO w Starachowicach od lat upowszechniają logicz-ne myślenie w Ogólno-polskim Konkursie Ła-migłowy. W tym roku odbyła się już XXVI jego edycja. Dnia 27 maja 2017 ro-ku najlepsi uczniowie z Warszawy, Łodzi, Stara-chowic i okolic oraz O-strołęki spotkali się na "łamaniu głów". Konkurs składał się z dwóch części. Pierwsza - rozwiązywanie zadań logicznych; druga ćwi-czenia kreatywne. Ucz-niowie startowali w kilku kategoriach wiekowych: Młodzików, Kadetów, Juniorów oraz Żaków. -Niektóre zadania były bardzo trudne. Sprawia- ły wiele problemów wszystkim uczestnikom. Zaskoczył mnie fakt, że w tym roku nie było żad-nego sudoku. A szkoda, bo na to liczyłem - po-wiedział jeden z uczest-ników konkursu. - Mnie najbardziej pro-blem sprawiały zadnia twórcze. Wiele z nich mnie zaskoczyło. Spo-dziewam się, że stracę sporo punktów - powie-działa inna uczestni-czka. Organizatorzy kon-kursu zadbali o jego or-ganizację. Zapewnili smaczny poczęstunek, dla przyjezdnych obiad oraz zagospodarowali ciekawie czas oczeki-wania na wyniki. Zorga-nizowali wycieczkę do Muzeum Przyrody i Techniki. Konkurs zakoń-czyła uroczysta gala, którą zaszczycili swoją obecnością włodarze miasta, w tym prezydent Marek Materek. Po pro-gramie artystycznym poświeconym twórczo-ści Agnieszki Osieckiej przygotowanym pod kie-runkiem Pani Ani Szu-milewicz i Pana Dariu-sza Dygasa (z udziałem naszego redaktora na-czelnego, Jakuba Dę-bskiego) nastąpiło uro-czyste rozdanie nagród. Miło nam donieść, że wśród nagrodzonych byli uczniowie naszego gimnazjum, którzy zdo-byli pierwsze miejsce zespołowo. Szymon Tuz zdobył pierwsze miej-sce, drugie - Wiktoria Nowak, trzecie - Wiktor Serwicki. Organizatorzy zad-bali o cenne nagrody. - To był wspaniały dzień. Bardzo się cieszę z zajęcia trzeciego miejsca - powiedział nam Wiktor Serwicki po odebraniu nagrody. -Mam zamiar startować w przyszłym roku. Dominika Kubik i Inga Kiepas ,,Z wierzchu lód, w środku ogień"
Natalia Jarzyna w wodzie czuje się jak ryba. Bierze udział we wszystkich zawodach pływackich: szkolnych, a nawet ligowych.Ostoja spokoju. Zadko sie odzywa, nigdy nie podnosi głosu, ale pierwsza wyciaga pomocną dłoń dla potrze-bujących.


Wiktoria Nowak: W jakich zawodach pływackich brałaś udział ostatnio? Natalia Jarzyna: 3 czerwca 2017 odbyły się Mistrzostwa Starachowic Szkół Gimnazjalnych w Pływaniu. Uczestniczyło w nich pięć szkół. Naszą szkołę reprezentowała największa grupa. W zawodach brali udział ucz-niowie klasy I, II oraz III gimnazjum przygotowywani przez nauczycieli wychowania fizycznego, Panią Agnieszkę Makoską i pana Andrzeja Dziubę. Mało komu udało się zdobyć miej-sca na podium (te przypadły głównie zawodnikom z pozostałych szkół, którzy pływali lub pływają w klubie sportowym), Punkty, które zdobyliś-my, pozwoliły nam jednak zajać III miejsce. Odnieśliśmy sukces, jednak z przykrością patrzyłam na ilość osób biorących udział w zawodach. Nie była ona zadowalająca. Wydawać by się mogło, że z roku na rok jest ich coraz mniej. Chociaż w ostatnim czasie mod-ny stał się zdrowy tryb życia, tak zwa-ne bycie ,,fit”. Polega ono na wprowa-dzeniu diety oraz ćwiczeniu w miarę możliwości. Zazwyczaj nie jest to jednak uprawianie sportu, lecz dbanie o formę. Wydaje mi się, że to nawet jest lepsze, ze względu na kontuzje odno-szone podczas stałego wysiłku fizycz-nego. W.N.: Wiem, że jesteś miłosniczką



pływania. Opowiedz nam o tym. N.J.: Ja pływam od dziewięciu lat. Za-częłam, aby poprawić zdrowie. Miałam nadwagę i problemy z kręgosłupem. Pływanie sprawiło, że schudłam i po-prawiłam postawę. Długie godziny na basenie sprawiły, że polubiłam ten sport tak bardzo, że zapisałam się do klubu i zaczęłam uprawiać pływanie jako dyscyplinę sportową. Poprawiłam technikę, przestałam być ostatnia. Wielką przyjemność sprawiły mi słowa trenera, który po kilku latach stwierdził, że moja technika jest jedną z najlep-szych w klubie. Stało się tak dzięki pracy, jaką włożyłam. Nie wyrosłam na żadną wielką gwiazdę sportu, chociaż zdobyłam II miejsce wśród zawodniczek czter-nastoletnich w Świętokrzyskiej Lidze Pływackiej. Ale nadszedł czas wy-boru. Musiałam zdecydować, co wolę: uprawiać sport z nadzieją, że uda mi się odnieść sukces czy nauka. Nie po-trafiłam tak zorganizować sobie czasu, żeby starczyło go na wszystko. Wybra-łam więc naukę. Nie bez wpływu były też kontuzje. Wyczynowy sport wyma-ga nie tylko pracy i poświęceń, ale jest też wielkim obciążeniem dla organiz-mu. Potrzebowałam też większego kontaktu z ludźmi. Sportowcy to osoby zapracowane, które nie mają czasu na kontakty towarzyskie. Wyczynowe uprawianie sportu jest też niezwykle kosztowne. Trzeba trzymać odpowied-nią dietę, jeździć na obozy, zgrupowa-nia i kupować ciągle nowy sprzęt. By-łam na początku mojej kariery, więc nie miałam wspracia z nikąd, a bez niego trudno jest osiągnąć mistrzo - stwo. Trochę żałuję zmarnowanych szans, ale z drugiej strony cieszę się, że uniknęłam jeszcze gorszych kontuzji. W.N.: A jaka jesteś? N.J.: Z wierzchu lód, w środku ogień - to mogę powiedzieć o sobie. Przeży- wam wszystko bardzo głęboko, ale boję się ujawniać swoich uczuć. Boję się urazić kogoś, tak naprawdę jestem nieśmiała. Lubię też pomagać, cieszy mnie gdy mogę komuś podać pomoc-ną dłoń, mam w sobie dużo instyktu macierzyńskiego. Mam nadzięję, że się kiedyś otworzę. Z resztą już zro-biłam pierwszy krok. Opowiadam o tym w Waszej gazecie. W.N.: Co lubisz poza pływaniem? N.J: Lubię czytać, chodż moja polonis-tka się bardzo zdziwi. Nie lubię jednak robić tego w określonym terminie i dla-tego miewam wpadki z lektur szkol-nych. Książką lubię się delektować. Uwielbiam też spacery, zwłaszcza z psem, przebywanie na łonie natury. Obserwuję też ptaki. Sporo ich roz-różniam. Kupiłam sobie nawet książkę, aby poszerzyć swoje wiadomości na ich temat. W.N.: Dziękujemy za wywiad. Koń-czysz w tym roku edukację, więc życzymy Ci wszystkiego najlep-szego w nowej szkole. N.J.: Dziękuję. Wiktoria Nowak Lubię działać wywiad z Karoliną Popławską
Karolina Popławska to niewysoka brunetka, którą bezskutecznie przez cały rok prosiliśmy o parę słów dla naszej gazety. Przebojowa, niezwy-kle aktywna przewodnicząca nasze-go Szkolnego Samorządu Uczniow-skiego. Oto co na powiedziała o so-bie i swoich działaniach.


Jakub Dębski: Przez ostatni akty-wnie działałaś w samorządzie szkol-nym. Opowiedz nam o tym. Karolina Popławska: Samorząd ucz-niowski tworzą wszyscy uczniowie szkoły. Członkiem samorządu ucznio-wskiego stajemy się automatycznie w chwili przyjęcia do szkoły. Przestajemy nim być w momencie, gdy szkołę opu-szczamy. Samorząd jest organizacją demokratyczną. Uczniowie w sposób nieskrępowany wybierają swoich przedstawicieli, mogą uczestniczyć w tworzeniu i realizacji programu pracy samorządu. Daje to każdemu uczniowi szansę znalezienia swojego miejsca w szkole. W roku 2016/2017 miałam okazje sprawować funkcje przewodniczącej Społecznego Gimnazjum STO. W skład samorządu wchodziło pięć osób. Moim zastępcą była Ania Walendziak. Ponad to w skład samorządu wchodili: Gabrysia Bado z klasy IIIG, Dominika Kubik z klasy IIG i Wiktor Serwicki z klasy IG. Na opiekunkę wybraliśmy Panią Monikę Bujnowską (nauczycielk ę języka angielskiego) i Panią Patrycję Miernik (nauczycielkę WOSu i histo-rii). Praca w samorządzie nie jest tak łatwą sprawą, jaką może się wydawać. Przedstawiciele samorządu cały rok ciężko pracują. I tak było z nami. Na bieżąco wcielaliśmy różne pomysły. Przygotowywaliśmy szereg szkolnych imprez, co czasem wymagało wiele trudu i poświęcenia.



Mam cichą nadzieję, że i uczniowie, i nauczyciele załważyli, że tegoroczny samorząd wyrożniał się na tle tych, które były dotychczas. Między innymi zaplanowaliśmy eventy, których jeszcze w szkole nig-dy nie było. Były to: spotkania z cieka-wymi osobami, konkurs Masterchef, dzień chłopaka, spotkanie z Mikoła-jem, wyjazd na lodowisko, wyjścia do kina czy dni tematyczne. Zorganizowa-liśy też liczne dyskoteki. Pracowali-śmy z absolwentami. Reprezentowa-liśmy naszą szkołę na licznych spotkaniach. Szczególną akcją w tym roku była dla mnie Szlachetna Paczka. Pomysł, aby zorganizować zbiórkę dla potrze-bującej rodziny, podsunęła nam opie-kunka samorządu. Gdy o tym usłysz-ałam, pierwszy raz pomyślałam, że się nie uda. Rzeczy do kupienia było bar-dzo dużo. Niektóre z nich były dość drogie. NIe sądziłam, że uda się je kupić. Uczniowie naszej szkoły, jak zwykle, nie zawiedli. Kupiliśmy kurtki, buty, ubrania, żywność, środki chemi-czne, zabawki a nawet klucze do na-prawdy samochodu (które były marze-niem jednego z potrzebujących). By-łam w szoku. Nie wiedziałam, że w na-szej szkole, znajdzie się tyle osób chętnych do pomocy. Jestem dumna z tego co osiągneliśmy. W ostatnim czasie przeprowadzili-śmy Happening. Podsumowaliśmy w nim pracę samorządu z całego roku. Odbyła się też oficjalna debata, a po-tem turniej siatówki i piknik. Dla mnie była to ostatnia chwila z moimi szkolnymi kolegami. W tym roku kończę szkołę i żegnam się ze Społe-cznym Gimnazjum. Jest mi smutno z tego powodu. Przywiązałam się do kolegów i koleżanek, z którymi miałam okazję pracować. Dziękuje im za współpracę. J.D.: A prywatnie, jaką jesteś osobą, co lubiesz, czym się interesujesz? K.P.: Nie lubię mówić o sobie. Nie będę się więc rozgadywać. U ludzi cenię sobie szczerość. Nie lubię obłudy, ani poldlizywania się. Lubię bezpośrednich ludzi, kórzy nie obwijją nieczego w bawłnę. Sama taka jestem. Jedna mi to wielu przyjaciół, ale także i wrogów. Lubię działać, być aktywna i takich też ludzi lubię i szanuję. Dlatego też działam od lat w samorządzie klaso-wym i szkolnym. Uwielbiam muzykę, choć nie mam słuchu. Szczególnie preferuję pop. Ostatnio byłam na koncercie Justina Biebera na Tauron Arena w Krakowie. Jego koncert nie rozczarował mnie, oburzyła natomiat organizacja. Lubię też tenis, choć jeszcze niewie-le o nim wiem. Próbuję grać. Uczę się. Gra na korcie odnarzyła moje braki kondycyjne, dlatego postanowiłam uczęszczać na siłownię. Kocham też tańczyć. Przez dwa lata brałam udział w zajęciach MIMu. J.D.: Dziękuję za rozmowę. Życzę Ci w imieniu całej naszej redakcji i społeczności uczniowskiej wszys-tkiego najlepszego w nowej szkole. K.P.: Też dziękuję. Jakub Dębski FINAŁ



We współczesnej szkole każdy etap edukacyjny kończy się spraw-dzianem. Taki egzamin czeka też każ-dego gimnazjalistę. I chociaż rodzi on wiele stresów, jest też świetnym spra-wdzianem umiejętności. Daje też wskazówki rodzicom, uczniom i na-uczycielom. Można porównać wyniki, aby siię dowiedzieć, w którym miejscu jesteśmy. I chociaż wielu uważa, że takie rankingi o niczym nie świadczą, to niektórzy z nas wybierają szkołę po wnikliwym śledzeniu wyników. Robią tak ci, których interesuje poziom edu-kacji oferowany w danej placówce. Nie zgadzamy się z tymi, którzy uważają, że takie rakningi są nieistotne i nieważne. Naszym zdaniem takie po-glądy głoszą ci, którym nie zależy na poziomie szkoły i jej wynikach. Oczywiście sam ranking nie jest najważniejszy. Liczy się oczywiście atmosfera i to czy, szkoła jest przyjaz-na dla ucznia. A ponieważ nasze Spo-łeczne Gimnazjum jest taką placówką, chcemy się pochwalić wynikami tego-rocznych egzaminów. - Jestem bardzo dumna z moich ucz-niów. Cieszę się z ich sukcesów.- po-wiedziała nam pani Teresa Szklarczyk, wychowawczyni klasy. - Od lat plasujemy się w ścisłej czo-łówce województwa, powiatu i miasta. Razem z nauczycielami z moej szkoły indywidualizujemy tak proces eduka-cyjny, aby każdy uczeń mógł się roz-wijać. Prowadzimy szereg działań pro-filaktycznych, kół przedmiotowych, za-jęć wyrównawczych. Współracujemy też z rodzicami. Cieszę się, że nasze działania przyniosły świetne rezultaty - powiedziała naszej redakcji Pani Bożena Jaskros, dyrektorka Społecz-nego Gimnazjum w Starachowicach. Nasze wyniki znajdziecie na następnych stronach. Redakcja