Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Od redakcji
Drodzy czytelnicy, zapraszamy do le-ktury naszej gazety. Mo-żecie ją śledzić na stro-nach: http://www.sto.starachowice.org/ckg.html oraz http://mam.media.pl/


Drodzy czytelnicy, grudzień to szczególny miesiąc. Dostajemy prezenty, szykujemy się do świąt. W tym pełnym pośpiechu okresie często nie mamy czasu nawet na chwilę refleksji nad sobą i naszym życiem. A szkoda, bo święta do tego powinny nas skłaniać. Warto zatrzymać się na chwię i zastanowić, podać komuś pomocną dłoń, uśmie-chąć się do sąsiada. Warto zatrzymać się, by po-patrzec na sikorkę siedzącą na drzewie czy lśniący w promieniach słońca szron na krzewach. Świat jest przecież taki piękny! Z okazji zblizających się świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku życzymy naszym czytelnikom zdrowia, pogody ducha, radości, licznych przyjaciół, sukcesów w nauce oraz ciekawej lektury naszej gazety "CKG. Wiktoria Grosicka Maria Kosteecka Aleksandra Wójcicka Teresa Rybka Tuż obok nas
Z okazji Światowego Dnia AIDS publiku-jemy naszym czytelnikom opowiadanie, poś-więcone tej tematyce napisane przez Wiktoria Serwickiego.


„Bez serc, bez ducha — to szkieletów ludy. Młodości ..." Ach, nie udaje mi się nauczyć Mickie-wicza. To naprawdę trudne przyswoić sobie lub- co gorsza -recytować taki tekst, nie mając w sobie za grosz życia. „Młodości! podaj mi skrzydła! Niech nad martwym wzlecę światem…” Jak mam wzlecieć nad martwym światem, skoro sam czuję się martwy? HIV. HI- V.Ten skrót napawa mnie niebywałym lękiem od niepamiętnych czasów. Czuję, że się z nim zżyłem, odkąd dowiedziałem się, że moi rodzi-ce przyjąwszy mnie pod swój dach, adoptowali także jego. Stop! Powi-nienem przestać nad tym rozmyślać. Zostało sporo tekstu do wkucia. „A wtem jak bańka prysnął o szmat głazu!...’ I znowu. Ta sama myśl do mnie wra-ca. Ktoś wytłumaczył mi kiedyś, jak działa wirus HIV. Jakby rozmyślnie wkrada się do krwi i wnika w jej białe ciałka. Wierzcie mi, że ostatnio moimi myślami rządzi ich obraz. Pod napo-rem intruza krwinki pękają, rozbryzgują się i znikają. Wiem, że to kiedyś się wydarzy. Że w moimi ciele te niewielki istoty zaczną mnie po kolei niszczyć. Ta myśl jest doprawdy odrażająca. Czuję, że muszę dalej się uczyć. W moim miernym życiu z chorobą, chciałbym chociaż ukończyć klasę. Język polski wciąż pozostaje moja dobrą stroną. "Czasem myślę, że lepiej by było z tym skończyć… Pragnę wierzyć, że to wszystko, co mnie otacza może być tylko złym snem. Ale rzeczywistość jest zgoła inna” Zamknąłem jego pamiętnik, prze-czytawszy owy wpis co do joty. Po-czułem się nieco nieswojo, bo bądź, co bądź- czytanie cudzych zapisków nig-dy nie jest na miejscu. Mimo wszystko moja ciekawość wzięła górę nad zasadami. Musiałem dokończyć lekturę pamiętnika mojego przyjaciela. Dlaczego? Pewnie dlatego, że potrzebuję odpowiedzi na kilka pytań. Wracają do mnie co chwilę. Dzień w dzień, godzina w godzinę. Zastana-



wiam się, co skłoniło Radka do targ-nięcia się na swoje życie To wprost niewyobrażalne… Jak młoda osoba mogła choćby pomyśleć o samobój-stwie? Przecież znaliśmy się z Rad-kiem od lat. Był moim przyjacielem od niepamiętnych czasów. Chodziliśmy razem do jednego przedszkola, zerów-ki i jednego gimnazjum. Pomagaliśmy sobie. Wspieraliśmy się w najtrudniej-szych momentach i cieszyliśmy się wspólnie w tych lepszych. Pewnego dnia jego życie miało się diametralnie zmienić. On, pełen życia i energii, miał zacząć gasnąć. Powoli, ale mimo wszystko okrutnie szybko. Bo jak traktować choćby najpowolniejszy rozwój śmiertelnej choroby u kogoś, kto nie skończył nawet piętnastu lat? Tego chłodnego, grudniowego dnia, Radek, skończywszy lekcje, wracał ze szkoły. Pośliznął się na gładkim lodzie i skaleczył sobie dłoń fragmentem stłu-czonej butelki leżącej na ulicy. Jego rodzice, ciepli i wspierający ludzie, do-wiedziawszy się o tym, odwieźli Radka do pobliskiego szpitala. Właśnie tam dowiedział się, że jest nosicielem wirusa HIV. Okazało się, że Radek zaraził się HIV przy porodzie, od swojej biologicznej matki. Była ona nosicielką wirusa. Zdawało się, że z początku Radek radził sobie z diagno-zą. Po pewnym czasie przestał nawet się ukrywać. W końcu HIV to wirus taki jak inne. W zaufanym gronie nie było to problemem, Pojawił się on dopiero, gdy sprawa wyszła poza krąg przyjaciół. Wtedy rozpoczęło się coś, czego ja nigdy nie mogłem zrozumieć. LINCZ. To chyba najwłaściwsze słowo Skończywszy te przemyślenia, postanowiłem dać jeszcze raz upust swej ciekawości, która sama mnie os-tatnio zadziwiała. Zmieszany i zakło-potany zacząłem czytać kolejną stronę pamiętnika: „ Nie mogę znieść tego dłużej. Naprawdę myślę o tym, aby wreszcie …” A niech to szlag! Jednym niefortun-nym ruchem ręki zalałem pamiętnik herbatą... Część tekstu da się jeszcze przeczytać, ale z tego nie skorzystam. Bo czy naprawdę potrzebuję notatek Radka, aby zrozumieć ten problem? Radek usiłował popełnić samobójstwo przez nietolerancję i niewiedzę innych. Każdy kto krzywdził go przez swoją okrutną albo bierną postawę jest po części odpowiedzialny za jego decyz-ję. Czy ja też?- nieraz zadawałem so-bie to pytanie. Historia mojego przyjaciela będzie miała dobre zakończenie. To prawie pewne, że po okresie rekonwalescen-cji wróci do zdrowia. Nie sądzę, że Ra-dek naprawdę chciał odebrać sobie życie. To było wołanie o godność! Mam tylko nadzieję, że te wydarze-nia pozostaną nauką dla innych. Nie krzywdźmy osób, które są poważnie chore. Oczekują one naszego wspar-cia, nie zaś uprzedzeń i ostracyzmu. Tak jak Radek, potrzebują dobrego słowa, przyjaźni i zrozumienia, towa-rzysząc nam co dnia. Wiktor Serwicki Bez serc



"Nie było miejsca, choć zszedłeś jako Zbawiciel na ziemię ... tak jak nie było miejsca w sercach złych ludzi dla biednego małego dziecka" ... - to myśl przewodnia przed-stawienia "Dziewczynki z zapałkami" przygoto-wanego przez uczniów klasy IV pod kierunkiem pani Teresy Rybki. W tym niedługim, nie-zwykle wzruszającym spektaklu udało się ucz-niom połączyć protest przeciwko patologiom współczesnego świata z biblijnym przesłaniem "Kochaj bliźniego swe-go". Baśń H. Ch. An-dersena stała się pre-tekstem do zwrócenia uwagi na potrzebę em-patii, co szczególnie mocno zabrzmiało w okresie przedświątecz-nym. W szaleństwie zakupów i prezentów tak często bowiem zapomina się o drugim człowieku, zasklepia w

egoizmie, gubiąc po drodze Boga. Premiera odbyła się 14 grudnia po południu. Zgromadzeni na widowni ro-dzice i dziadkowie nagrodzili małych aktorów gromkimi brawami. - Jestem ogromnie wzruszona. Mam łzy w oczach - powiedziała po spektaklu pani dyrektor Bożena Jaskros. - To było niezwykle głębokie przedstawienie. Jestem dumna, że moi ucznio-wie nie są obojętni na krzywdę i biedę. To bu-ujące przesłanie na Święta Bożego Naro-dzenia. Redakcja

W takt małej piłeczki
Często w mediach spotykamy się ze stwierdzeniem, że współczesna młodzież nie jest aktywna fizycznie, gdyż spędza za dużo czasu przed ekranami kompu-terów. Chcemy temu zaprzeczyć. Nawet brak sali


gimnastycznej nie stoi na przeszkodzie rozwo-jowi fizycznemu na-szych uczniów, którzy osiągają sukcesy w dys-cyplinach, które nie wy-magają dużo miejsca. Do nich należy tenis stołowy, cieszący się dużą popularnością w naszej szkole dzięki naszym nauczycielom wychowania fizycznego, pani Agnieszce Makos-kiej i panu Andrzejowi Dziubie. Pedagodzy ci organi-zują dodatkowe zajęcia tenisowe oraz szkolne zawody. Uczniowie bio- rą też udział w turnie-jach międzyszkolnych. Miło nam donieść, że drużyna dziewcząt w składzie: Iga Lucińska, Julia Wziątek, Aleksan-dra Bado i Dominika Kubik dostały się do fi-nału, w którym po fas-cynującej walce zdobyły miejsce na podium i za-jęły II miejsce. Jak widzimy, dla chcą-cego nie ma nic trudne-go. Nawet w niesprzy-jających warunkach mo-żna dbać o rozwój tę-żyzny fizycznej nasszej młodzieży. Red.

„Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli” (Albert Schweitzer).

Miarą człowieczeń-stwa jest empatia. Tylko człowiek, który potrafi współczuć, współodczu-wać, jest godzien tego miana. We współczesnym świecie, malo jest takich ludzi. Otaczają nas czę-sto egoiści zakochani w sobie. Dlatego niezwy-kle ważna jest edukacja. Tradycją naszej szkoły są liczne akcje charyta-tywne. Co roku od lat organizujemy Dar Ser-ca, Szlachetną Paczkę, Zbieramy żywność i za-bawki. Nie mogło być inaczej i w tym roku. Tym razem organi-zatorkami były panie Agnieszka Makoska i Anna Szumilewicz, które za pośrednictwem naszej gazety składają serdeczne podziękowa-nia wszystkim osobom, które okazały serce, bio-rąc udział w szkolnej akcji charytatywnej. Wielu z nas przyczy-niło się swoją szczod-rością do bardziej uda-nych, szczęśliwszych i radośniejszych Świąt Bożego Narodzenia. Tym samym udowodnili, że rozumieją istotę świąt I my ze swojej strony serdecznie dziękujemy. Red. Teatralne spotkanie w Kamienicy Wizytówka teatru W oczekiwaniu na spektakl...



12 grudnia uczniowie starszych klas szkoły podstawowej obejrzeli teatralną adaptację "Ani z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgome-ry. -Była to pierwsza nasza wizyta w Teatrze Kamienice. Mieści się on w byłym kinie, stąd nieco spartańskie warunki- powiedziała naaszej redakcji jedna z uczestniczek wycieczki. -Mimo małej liczby ak-torów, reżyser świetnie sobie poradził - dodały czwartoklasistki. Spektakl wyreżysero-wał Karol Stępkowski. W obsadzie znalazły się Olga Skarzyńska w roli Ani, Joanna Pach- Żbi-kowska w roli Diany, Katarzyna Skarżanka w roli Maryli, Karol Stęp-kowski w roli Mateusza. Muzyką zajął się Mate-usz Dębski, a scenogra-fią i kostiumami Małgo-rzata Grabowska -Ko-zera. Akcja tozyła się w do-mu na Zielonym Wzgó-rzu. Inne przygody Ania tylko opowiadała. Małgorzata Grabowska Kozera przygotowała stałą dekorację, która nie ulegała zmianie pod-czas całego spektaklu. Dlatego też przedsta-wienie nabrało charakte-ru typowego dla szkol-nych adaptacji, co się niektórym podobało, a innych denerowło. Inscenizacja była cie-kawa, zwłaszcza dla tych, którzy książki inie czytali. Ci, którzy ją znali, wyszli z pewnym niedosytem, nic nie za-stąpi bowiem oryginal-nej powieści. Julia Wyskiel Ślady przeszłości Długa szyja, długa nazwa - Opistocelikaudia Nasz przodek



W niezwykłej lekcji mieli okazję wziąć udział uczniowie klas czwartej, piątej i szóstej Społecz-nej Szkoły Podstawowej STO w Starachowicach. 12 grudnia wysłuchali wykładu w Muzeum Ewolucji w Warszawie. Obejrzeli też zgromadzo-ne tam eksponaty stałej wystawy, na której zna-lazła się znaczna część okazów zebranych pod-czas wypraw paleontologocznych do Mongolii, a także znalezionych na cmentarzysku triasowych gadów i płazów w Krasiejowie koło Opola. Dzieci obejrzały rekonstrukcje zwierząt. Szczególne wrażenie wywarły na nich szkielety mongolskich dinozaurów – opistocelikaudii oraz tarbozaura, wykonanych w oparciu o najnowszy stan wiedzy. Oto szyja wymarłego dinozaura z grupy zau-ropodów, żyjącego w kredzie. Jest to najlepiej poznany gatunek z tego okresu. Ten niewielki szkielet przypomina nam skąd przyszliśmy. A homo sapiens brzmi tak dum-nie! Red. Jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy Dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszelkie spory Jest taki dzień, w którym radość wita wszystkich Dzień, który już każdy z nas zna od kołyski.

Bóg się rodzi, moc truchleje... Franciszek Karpiński Gdyby każda noc w naszym życiu mogła być jak noc Bożego Narodzenia... brat Roger Schutz Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zro-dzonego z niewiasty... Paweł z Tarsu, List do Galatów 4,4–5 Tradycja, tradycja, tradycja...

Tradycyjnie społecz-ność obu naszych szkół spotkała się w Wigilijny Wieczór, aby uczcić ko-lejną rocznicę Bożego Narodzenia. Uroczystość rozpoczął ksiądz Rafał Jaworski odczytaniem Ewangelii wg św. Łukasza. Harce-rze z Watahy, z druhem drużynowym Konradem Ćwikiem przynieśli Światełko Betlejemskie. Panie Dyrektor, Bożena Jaskros i Beata Nowak rozświetliły nim dolny holl pełen zebranych dzieci i dorosłych. Zaczęły się Jasełka: "Jest taki dzień,/ gdy jesteśmy wszyscy razem./ Dzień, piękny dzień,/ dziś nam rok go składa w darze." - śpiewali nasi utalen-towani wokaliści: Inga Kiepas, Dominika Kubik, Magdalena Kiepas, Oli-wia Szwed i Mikołaj Dyka. Gwiazdeczki z klasy "0" odtańczyły swój ta-niec, Śnieżynki przeka- zały życzenia, Anioły zwiastowały ziemi pokój i Maryi, że będzie Matką Syna Bożego, jeden z Pasterzy znalazł Józe-fowi i Maryi miejsce w szopie, a jego towarzy-sze przekazali skromne dary. Królowie przynie-śli mirrę, kadzidło i zło-to. Wszystko odbyło się podobnie, jak tysiące lat temu w Betlejem. Poczuliśmy rocznicę Bożego Narodzenia. W sercach światło i cie-pło, wspólnie śpiewaliś-



śpiewaliśmy kolędy, łamaliśmy Opłatek i życzyliśmy sobie wszystkiego, co najlepsze. To nasza polska, szkolna tradycja. Jasełka. Bez nich trudno wyobrazić sobie okresu świątecznego. Po Jasełkach - tradycyjnie - uczestniczyliśmy w świątecznych zakupach. Klasowe kramiki pełne były smacznych potraw, ozdób Bożonarodzeniowych, zapachniało, było smacznie, ślicznie i serdecznie. Wszędzie unosiły się uśmiechy, dobre życzenia , światło i ciepło. Anna Babicka "Jak to dobrze, że "jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy,/ dzień... w którym gasną wszelkie spory". Tę uroczystośc, przygotowali: Anna Babicka, Magdalena Zatorska i Dariusz Dygas przy pomocy dzieci z koła teatralnego i zerówki. Red, Kolędujmy, kolędujmy...



Uroczyście, tradycyjnie, po polsku