Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Od redakcji

Dzielą nas tylko kilometry Przyjazd nowych przyjaciół do Chełma był wielką zagadką...str 10 Wielki powrót Każdy dziennikarz powinien pracować nad swoim rzemiosłem... str 3 Nowy rok - nowe zmiany Świat nieubłaganie się zmienia... str 12

Wraz z nowym rokiem szkolnym 2011/2012 na stronę Fundacji Nowe Media powraca nasza redakcja "Czarniecczyk" z nowymi siłami i pomysłami do aktywnej pracy. W kolejnym roku szkolnym chcemy Was, naszych Czytelników, zaskoczyć oryginalnymi nowymi projektami. Mamy nadzieję, że to nam się uda, a statyski (już ponad 8400 czytelników) będą się powiększały. Drodzy Czytelnicy, zależy nam również na waszych opiniach. Jeżeli macie jakieś uwagi, prośby, propozycje tematów, o  których chcielibyście wiedzieć więcej, przesyłajcie listy na  adres mailowy: tito595@interia.pl Redaktor Naczelna Ewelina Bukowska Wielki powrót
Każdy dziennikarz powinien pracować nad swoim rzemiosłem, udoskonalać swe pióro do tego stopnia, by być najlepszym.


Nam, dziennikarkom "Czarniecczyka'', Agacie Hajduk i Natalii Lewczuk udało się przeżyć niewyobrażalną teleportację w świat wykwalifikowanych dziennikarzy i zaczerpnąć od nich wiedzę niezbędną do dalszego funkcjonowania w tej branży. Międzynarodowy obóz dziennikarski miał miejsce w uroczym, spokojnym Serocku, sąsiadującym z naszą stolicą. Projekt odbył się dzięki Fundacji Nowe Media i współpracy z organizacją „Trzeci sektor”. Każdy z nas, jadąc na spotkanie, nie wiedział, czego ma się spodziewać, gdyż organizatorzy do końca byli niezwykle tajemniczy i udzielali informacji bardzo zagadkowych. Wiadomo było jedynie, że wszyscy jedziemy w jednym celu - rozwijać swoje umiejętności dziennikarskie. Mimo iż każdy z nas do końca żył w niepewności, to nikt nie był rozczarowany. Na miejscu spotkaliśmy się z młodymi dziennikarzami i tłumaczką Alioną, o której nie sposób nie



wspomnieć, gdyż była naszą muzą, naszym promyczkiem w smutne, deszczowe dni. Jednak najważniejsze okazało się spotkanie z przedstawicielami dziennikarstwa na Ukrainie i Białorusi. Nie zawahałam się użyć słowa „przedstawicielami”, chociaż tak samo jak my -  reprezentantki Polski, przyjechali uczyć się rzemiosła, oni byli już w większości dziennikarzami na stanowiskach w agencjach prasowych. Aby podsycić jeszcze bardziej unoszącą się w powietrzu atmosferę dziennikarską dodam, iż codziennie spotykaliśmy się na ośmiogodzinnych warsztatach z grafikami, dziennikarzami, a także doradcą zawodowym i fotografem. To właśnie oni przekazali nam największą wiedzę, która jest niezbędna do redagowania dobrej gazety. Taka oczywiście powstała! Każda z trzech drużyn (białoruska, ukraińska i polska) miała za zadanie stworzyć od podstaw gazetę w formie Qmama. Nasza grupa założyła redakcję PUB, dzięki której powstało wspaniałe, naszym zdaniem, dzieło. Gazeta stworzona przez nas porusza tematy międzykulturowe, sprawy dziennikarstwa w trzech zaprzyjaźnionych krajach. W związku z tym, że obóz był nastawiony także na integrację, odbywały się warsztaty, podczas ktorych mogliśmy pogłębić swoją wiedzę na temat każdej z nacji. Nie można oczywiście nie wspomnieć o wizycie w ,,Newsweeku'' i ,,Agorze''; mieliśmy tam okazję spotkać się "twarzą w twarz" z pracą redaktorów z prawdziwego zdarzenia. Nauka płynąca z warsztatów nie dotyczy wyłącznie dziennikarstwa, ale także nakreśliła nam drogę postępowania. Warto być człowiekiem otwartym i docenić to, co się ma. Takiego postrzegania nauczyliśmy się od naszych młodych sąsiadów, Białorusinów, którzy patrzą na świat bardziej optymistycznie niż my - Polacy. Każdy przyjechał z bagażem własnych doświadczeń związanych z pracą dziennikarską, jednak po tym, gdy zobaczyliśmy, jak powinna wyglądać praca w prawdziwej redakcji - pora na rewolucję! Hajduk Agata Dzielą nas tylko kilometry

Wystarczy być otwartym na nowych ludzi, kulturę, tradycję...

Przyjazd nowych przyjaciół do Chełma był wielką zagadką. Każdy z nas gościł w swoim domu obcokrajowca po raz pierwszy. Nie wiedzieliśmy, jak na siebie zareagujemy, jak będzie wyglądało nasze pierwsze spotkanie. Tak naprawdę nie wiedzieliśmy nic poza tym, jak nazywa się nasz partner z wymiany. Czy to wystarczy na udane spędzenie ze sobą 10 dni? Na pewno jest jakimś początkiem. I stało się. Nadeszła wrześniowa godzina, na którą czekaliśmy od tygodni. Wśród tłumu młodych, niekiedy zagubionych, przestraszonych ludzi trzeba znaleźć tę osobę, którą zaprosiliśmy do siebie. Potem powitania, kolacja, poznanie z rodziną. Niby nie takie trudne, ale emocje, towarzyszące nam w tych chwilach, utrudniały wykonywanie najprostszych czynności. Każdy kolejny dzień, każda chwila spędzona z gośćmi z Niemiec uczyła nas nowych rzeczy. Pozwalała przyswoić trudne niemieckie łamigłowki słowne. Oczywiście my,  Polacy, dumni z naszego języka również uczyliśmy przyjaciół podstawowych zwrotów po polsku. Wymiana poglądów na temat filmu, piosenki, aktora czy drużyny futbolowej zbliżyła nas do siebie. Te 10 dni spędzone z ludźmi z innego kraju jedynie przekonały nas do tego, że praktycznie na całym świecie młodzież ma analogiczne potrzeby. Tak naprawdę jesteśmy bardzo podobni do siebie. Różni nas jedynie język. Z trudnościami czy nie, po angielsku, czy na migi zawsze byliśmy w stanie się dogadać. Wspólna gra w kręgle, ‘’shopping’’ z partnerami z Niemiec dawały wiele radości.



Ktoś kiedy powiedział, że nic tak nie łączy jak muzyka. Nie mylił się. Wspólne nocne muzykowanie było bardzo sympatyczne, pozwoliło pochwalić się naszymi talentami, ale również przekonać się o umiejętnościach innych. By udowodnić, że Lubelszczyzna to nie cały wielki świat, na mapie programu wymiany znalazł się Kraków - miejsce zjawiskowe, pełne ciekawych zakątków, tajemniczych uliczek, magicznych nocy. To wszystko zobaczyliśmy we wspaniałym mieście artystów, naukowców, pasjonatów, studentów. Trzy dni spędzone w dawnej stolicy zapisały się wyraźnie w naszej pamięci. Można by rzec: było miło, ale się skończyło. Pożegnaniu naszych przyjaciół na lotnisku Balice w Krakowie towarzyszyły łzy i smutek. Wbrew pozorom w ciągu 10 dni bardzo się do siebie zbliżyliśmy i myślę, nawiązaliśmy przyjaźnie, które będą trwać bardzo długo. Poznanie nowych ludzi, ich kultury było dla nas wyzwaniem, a jednocześnie świetnym doświadczenie, które z pewnością pozwoli nam otworzyć się na innych. Przestaniemy patrzeć przez pryzmat stereotypów, które tak często okazują się mylne. Czas spędzony razem długo pozostanie w naszej pamięci i teraz nie pozostało nam nic innego jak odliczać dni, kiedy to my odwiedzimy naszych niezwykłych przyjaciół w Niemczech. nmagda Warto czy może nie ?

WYWIAD G

azetka internetowa "Czarniecczyk" rozpoczęła swoją działalność wraz z nowym rokiem szkolnym. Nasza dziennikarka przeprowadziła wywiad z koleżanką Emilią Kiermacz z klasy IIb, która wzięła udział w szkolnej wymianie polsko -niemieckiej. Ewelina Bukowska: Dlaczego zdecydowałaś się wymianę? Emilia Kiermacz: Stwierdziłam, iż może to być nowe, ekscytujące doświadczenie dla mnie. Chciałam poznać nowych ludzi, nową kulturę i obyczaje, przełamać barierę językową, a także ośmielić się. E.B: Czy poleciłabyś komuś innemu, jakiejś koleżance lub koledze, wymianę polsko- niemiecką? E.K: Oczywiście. Jest to wspaniałe doświadczenie, a także nowe wyzwanie. Polecam to wszystkim. Nie ma się czego obawiać. E.B: Co myślisz o uczniach z Sildenfingen? E.K: Myślę, że są bardzo towarzyscy, otwarci na nowe możliwości, przyjaźnie, znajomości. Różnią się jednak trochę od polskiej młodzieży. W Niemczech zakazów się nie łamie, natomiast z polską mlodzieżą bywa różnie. E.B: Czego oczekujesz, wyjeżdżajac do Niemiec? E.K: Oczekuję, że miło spędzę czas w gronie doborowego towarzystwa, doszkolę języki obce, poszerzę swoje horyzonty, wiedzę, zdolności. E.B: Co dała Ci ta wymiana? E.K: Lepiej mówię po angielsku i niemiecku, poznałam wiele przyjaciół i przeżyłam cudowne chwile, których nie zapomnę przez długi czas i gdy już będę siwiuteńką babunią, będę mogła opowiadać o tym, co przeżyłam swoim wnukom. bewelina28 Uczymy się podejmować decyzje
W wyborach do sejmu głosować mogą jedynie osoby pełnoletnie, mimo że ich przebieg interesuje także młodzież


Rok temu wybieraliśmy nowego prezydenta, zaś w niedzielę 9 października swoich własnych przedstawicieli do parlamentu, na który składa się Sejm i Senat. Między partiami politycznymi jak zwykle wrzało. Spoty kampanii wyborczych zamiast przedstawiać program partii, ubliżały opozycji. Plakaty przedstawicieli wisiały jeden na drugim. Kampania dobiegła końca, na ulicach zostały śmieci, a w myślach nadzieja, że może tym razem będzie lepiej. Oby. Mimo że partia rządząca się nie zmieniła, każdy chce żyć nadzieją, że teraz się uda. Platforma Obywatelska z Donaldem Tuskiem na czele będzie stanowić rząd przez kolejne 4 lata. Ich największa opozycja- Prawo i Sprawiedliwość zajęła drugie miejsce, ale z niewielką różnicą w progach procentowych. Jarosław Kaczyński po ogłoszeniu wyników sondaży powiedział „Szanujemy wyniki wyborów”, a na koniec dodał, aby „(…)rząd walczył z kryzysem, a nie z PiSem”. Ogromnym zaskoczeniem dla Polaków były świetne wyniki Ruchu Palikota- zajął trzecie miejsce, wyprzedzając SLD i PSL. Niestety, Grzegorz Napieralski- przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej spotkał się z porażką i wszystko wskazuje na to, że będzie musiał ustąpić miejsca komuś innemu. W Chełmie największą ilość głosów do Sejmu otrzymał Grzegorz Raniewicz, członek Platformy Obywatelskiej (19,61%), natomiast mandat senatorki zdobył Józef Zając- kandydat bezpartyjny,



rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Chełmie (31,30%). Młodzież także może typować i popierać na drodze wyborów swoich kandydatów. Umożliwia nam to szkoła, która co roku organizuje wybory do Samorządu Uczniowskiego. Tak było i w tym roku, poprzedni przewodniczący SU- Grzegorz Brudnowski, ustąpił miejsca nowemu, którego wybrała społeczność uczniowska. Kandydatów było wielu,  niemal z każdej klasy zgłosiła się jedna osoba. Wybór był trudny, nie można poznać człowieka po małych plakatach z hasłami wyborczymi porozwieszanymi na terenie szkoły. Trochę więcej mogliśmy dowiedzieć się z CV każdego kandydata, ale to i tak za mało. Dlatego zorganizowano debatę. Wszyscy mieli czas, by się przedstawić, zaprezentować, a także przytoczyć kilka pomysłów i planów związanych ze swoim programem wyborczym. Głos miała także publiczność, uczniowie zadawali pytania podchwytliwe, trudne i skomplikowane, ale pretendenci poradzili sobie i zaspokoili ciekawość widowni. W końcu nadszedł czas wyborów. Komisja wyborcza, w której skład wchodziły Klaudia Rożek, Patrycja Ostasz i Aleksandra Bartylak zebrała głosy we wszystkich klasach, a następnie je podliczyła. Wygrał Mateusz Sabarański z klasy II d z liczbą 80-ciu głosów. Oprócz tego, uczniowie wybrali także nowego rzecznika praw ucznia, którym została siostra Bernadetta. Zwycięzcom serdecznie gratulujemy. W skład nowego Samorządu Uczniowskiego



wchodzą: Przewodniczący: Mateusz Sabarański Zastępcy przewodniczącego: Paweł Przybyski, Magdalena Oberda Sekretarz: Jarosław Lewkowicz Skarbnik: Richard Lemmonier Kronikarze: Paulina Miszczuk, Krzysztof Ferenc Członkowie zarządu: Justyna Świetlicka, Aleksandra Pułajdowicz, Mateusz Jaszczuk Opiekunowie: Teresa Kurzępa, Dominika Koleniec Rzecznik praw ucznia: s. Bernadetta pmagda12 Nowy rok -nowe zmiany



Świat nieubłaganie się zmienia i nasza szkoła nie jest w tym przypadku wyjątkiem. Nowe klasy, nowi ludzie i nowe możliwości. Dlatego właśnie przyszedł czas na zmianę Samorządu Uczniowskiego, którego decyzje wpływają na dynamiczny rozwój szkoły, jak i jej organizację. Aby uczniowie mogli się z nimi lepiej zapoznać, dnia 4 października 2011 roku w auli szkolnej zorganizowany został sejmik, na który oprócz dyrektora szkoły - Pana Dariusza Kosteckiego, ustępującego i nowego Samorządu Uczniowskiego, jego opiekuna (Teresa Kurzępa), pedagoga (Wiesława Bielak), przybyli także przedstawiciele samorządów klasowych. Pan Dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego w Chełmie - Dariusz Kostecki pogratulował nowemu Zarządowi i celnie zauważył, iż jedynym wrogiem szkoły jest monotonność, do której SU ma starać się nie dopuścić. Ustępujący przewodniczący - Grzegorz Brudnowski podsumował pracę Zarządu SU 2010/2011 i życzył nowemu wielu inicjatyw. Za ciężką pracę, trud, wiele godzin poświęconych działalności na odpowiedzialnym stanowisku został uhonorowany herbacianą różą. Trzeba przyznać, że był to bardzo miły gest. Jego następca - Mateusz Sabarański, jak rasowy polityk, dziękując wyborcom za zaufanie, zapewnił o rzetelnej pracy i organizacji władz uczniowskich. Został przedstawiony także nowy skład Zarządu SU. Nie obyło się bez udziału twórców ILO TV - Pawła Sułkowskiego i Kamila

Czarniecczyk

Kasperkiewicza - omawiających cel pracy telewizji. Wyrazili nadzieję na większe zainteresowanie nowych uczniów tą formą aktywności. Warsztaty zorganizowane dla przedstawicieli samorządów klasowych, a prowadzone w sześcioosobowych grupach, miały służyć pozyskaniu autorskich projektów organizacji zabawy andrzejkowej. Teraz możemy mieć tylko nadzieję, że zmiana władz będzie miała pozytywne skutki, które wyjdą w przysłowiowym praniu. Krzysztof Ferenc 14 PAŹDZIERNIKA ... - spadła kolejna kartka z kalendarza
To nie było, ot tak, zwykłe wydarzenie. Warto je było zobaczyć.


Dzień Nauczyciela w naszym Liceum nie przypominał zwykłego apelu, tak jak w wielu innych szkołach. Może pomijając standardową część oficjalną - uroczyste przemówienia ważnych osób. Jeśli nie było Was tego dnia o 9.00 w auli szkolnej, to warto przeczytać niniejszy tekst, pisany z perspektywy... gościa? Nic podobnego. Jest to perspektywa konferansjera. Marta Wielgus i Krzysztof Ferenc (autor tekstu :)) mieli zaszczyt wystąpić w roli "gospodarzy programu". Najwięcej stresu było na początku imprezy, adrenalina wzrastała również podczas czytania nazwisk, bo to jest najważniejsze, by nie popełnić w owej kwestii niewybaczalnej pomyłki. Wystąpienia Pana Dyrektora - Dariusza Kosteckiego, przewodniczącej Rady Rodziców - Pani Edyty Nowosadzkiej, Przewodniczącego Samorządu Uczniowskiego - Mateusza Sabarańskiego wypełniły pierwszą część wydarzenia. Bukiety jesiennych kwiatów dla Dyrekcji korespondowały z takąż dekoracją widniejącą za naszymi plecami. Jesienny koncert (przygotowany przez Samorząd Uczniowski pod kierunkiem p. Dominiki Koleniec i Teresy Kurzępy) w wykonaniu uczniów naszej szkoły żywiołowo rozpoczęła Agnieszka Proskura - zeszłoroczna finalistka "Mam Talent - u Czarnieczczyków" utworem "Cykady na Cykladach". Szkolna telewizja wybawiła prowadzących z przywileju czytania życzeń, sprawiając im przy wielką radość



i ulgę. Przygotowane wcześniej i odtwarzane gotowe nagrania urozmaicały uroczystość. A życzenia uczniowskie były patetyczne, poważne, serdeczne, dowcipne, spontaniczne, czyli - dla każdego coś dobrego. Podczas występów Agnieszki Doman, Emilii Wilguckiej, Joanny Surmy, Dawida Kowaluka z zespołem, Elżbiety Grabowskiej, Mateusza Jarmułka, Karoliny Kmieć, Kai Drabik i wspomnianej wcześniej Agnieszki Proskury publiczność bawiła się, zaryzykuję określenie, wybornie. Nie wiem, czy zgromadzeni goście zauważyli, ale konferansjerzy również poczuli blues'a. Kiedy to szanowni prowadzący zbierali się do zakończenia uroczystości, na estradę wkroczył spóźniony nieco artysta Paweł Sułkowski. Młody Stuhr? a jakże! Zaprezentował nam swoją wersję piosenki "Śpiewać każdy może", jednocześnie udowadniając, że każdy może zajmować się sztuką i każdy powinien mieć do siebie odrobinę dystansu. Tak jest łatwiej w życiu. Właściwie przed jego występem powinniśmy poinformować widownię o ryzyku utraty słuchu, jednak bez ryzyka nie ma zabawy? Oto zamknięty został kolejny rozdział w życiu szkoły. Miejmy tylko nadzieję, że będzie jeszcze wiele takich ulotnych chwil. Krzysztof Ferenc Taka babcia to skarb!
„Więc przyjedźcie do Wojsławic! Tu się można świetnie bawić!”
Czarniecczyk ARTYKUŁ

– tak śpiewała, a właściwie rapowała Dj Babcia Michalina o swojej rodzimej miejscowości. Stała się idolem dla wielu młodych ludzi. Otrzymała nawet „Perłę Lubelszczyzny” od samego Marszałka Województwa Lubelskiego. Kimże jest ta niesamowita postać? Dj Babcia Michalina to tylko pseudonim artystyczny pani Marianny Radomskiej. Premiera jej utworu promującego gminę Wojsławice odbyła się w Starosielu (gmina Dubienka) na corocznym turnieju gmin „Między nami sąsiadami”, który odbył się 10 lipca br. Taka impreza ma na celu zarówno prezentację dorobku kulturalnego poszczególnych gmin, jak i dostarczenie rozrywki poprzez różne konkurencje,

Czarniecczyk Redaktor naczelna: Ewelina Bukowska Redaktor wydania: Ewelina Bukowska Redaktor techniczny: Natalia Lewczuk Grafik: Mateusz Sabarański Korekta: Magdalena Nastaj Dziennikarze: Radosław Arciszewski, Katarzyna Myszura, Daysi Angel, Magda Pióro Opiekun: Teresa Kurzępa

zawody sportowe, a także występy zespołów muzycznych. W tym roku bezkonkurencyjna była babcia Michalina. Występ w „Pytaniu na śniadanie” był dla pani Marianny nie lada wyzwaniem. Choć sama emisja trwała zaledwie 3 minuty, przyniosła babci jeszcze większy rozgłos i sławę. Wcześniej ograniczał się tylko do powiatu, lecz nieustannie rósł. Oprócz telewizji przyczynił się do tego także Internet, radio Bon Ton i "Super Tydzień Chełmski". Mieszkańcy gminy Wojsławice (około 30 km od Chełma) znają tekst piosenki na pamięć. Niektórzy mają nawet filmiki na telefonach komórkowych. Krótko mówiąc, Justin Bieber się chowa ;)  Prywatnie najstarsza raperka w Polsce jest przesympatyczną kobietą. Wychowała dwie córki i ma pięcioro dorosłych już wnucząt. Nadszedł czas, by w końcu zrobić coś dla siebie. Od dłuższego czasu występuje w zespołach ludowych, a od niedawna współpracuje z Gminnym Centrum Kultury w Wojsławicach, który jest twórcą tekstów i podkładów muzycznych dla pani Marianny. Dla fanów babci Michaliny jest dobra wiadomość: to jeszcze nie koniec. Pani Marianna właśnie „wyśpiewała” drugi kawałek pt. „Sława mnie nie kręci”, który można obejrzeć pod adresem http://www.youtube.com/watch?v=ToLKMGbGwEY&feature=related , do czego szczególnie zachęcamy. A naszej kochanej raperce życzymy dalszych osiągnięć i sukcesów! Żródła:  "Super Tydzień Chełmski"   www.chelm.naszemiasto.pl  www.babciamichalina.pl Ka5iula Krótkie spódniczki

FELIETON

Wakacje, termometry przepełnione rtęcią, beztroskie wylegiwanie się na plaży przy jeziorze, wieczorne grilowanie ze znajomymi, no i te  którym poświecony jest felieton, czyli śmigające dookoła dziewczyny w krótkich spódniczkach. Czego chcieć więcej? Temat dość kontrowersyjny, bo spotkałem się już z wieloma opiniami na temat tego, czy wypada, czy może jednak nie. Co ciekawe, ani jeden z przedstawicieli płci męskiej, z którym miałem okazję porozmawiać o wcześniej wspomnianych spódniczkach, nie miał nic przeciwko noszeniu ich przez kobiety. Zaskakujące? Chyba jednak nie. Nie od wczoraj wiemy, że umysł mężczyzny jest skonstruowany tak, że najzwyczajniej nie może przegapić tak wyeksponowany atrybut kobiecego piękna. Większość przedstawicielek płci pięknej również nie była nastawiona negaywnie w stosunku do tak zwanych ''miniówek'', jednak tutaj pojawiło się parę wyjątków. Padały teksty w stylu: ,, Te dziewczyny się nie szanują'', czy też zwykłe: "Tak nie wypada". Myślę, że powodem u młodszej grupy kobiet mogła być zazdrość, a starsze panie, nikogo nie obrażając, po prostu nie nadążają za nowymi trendami. W końcu w ich czasach niedorzeczne było założenie spódnicy krótszej niż po kostki. Postarajmy się więc, pomijajac aspekt wizualny, uznać noszenie krótkich spodniczek za niezwykle praktyczne. Osobiście pogratulowałbym wszystkim kobietom, które w trzydziestostopniowych upałach spacerują w obcisłych jeansowych spodnicach do kostek. Tak więc dziewczyny, nie przejmujcie się, co o was myślą - wskakujcie w krótkie spódniczki! Tomasz Banach Siatkówka sportem narodowym
Wszystko dzięki sukcesom naszych siatkarzy i siatkarek. Najpierw „złotka” Mistrzyniami Europy, potem panowie Wicemistrzami Świata.
SPORT

Zawsze po latach „tłustych” są lata „chude. Tak też było w polskiej siatkówce. Lata 2007-2008 to nieudane występy naszych obu reprezentacji najpierw na Mistrzostwach Europy, następnie na Igrzyskach Olimpijskich. Cudowna jesień roku 2009 Przełom nastąpił w roku 2009. Wówczas odbywały się Mistrzostwa Europy. Najpierw do walki o medale przystąpiła drużyna mężczyzn. Po wspaniałej walce i przy odrobinie szczęścia, bo tak trzeba nazwać fakt, że Rosjanie odpadli w półfinale, podopieczni Daniela Castellaniego zdobyli historyczny złoty medal. Już wtedy w Polsce zapanowała wielka radość. Kilkanaście dni później swój turniej rozgrywały panie. Organizatorem imprezy była Polska. Wspaniałe, nowoczesne hale no i oczywiście genialni polscy kibice, którzy swym dopingiem pomagali naszym reprezentantkom. Co prawda panie musiały trochę więcej powalczyć, ale efektem - trzecie miejsce i brązowy medal. To było coś niesamowitego, pierwszy raz w historii Mistrzostw Europy w siatkówce obie nasze reprezentacje stanęły na podium. Brąz o smaku złota Od czasów ubiegłych mistrzostw w naszej męskiej kadrze zaszły duże zmiany. Najpierw nowy szkoleniowiec, później brak czołowych zawodników, którzy na wcześniejszych imprezach, na których Polska odnosiła sukcesy, stanowili o sile tej kadry. Przed tegorocznym czempionatem nastroje nie były najlepsze. Narzekano na brak zgrania, wielu obawiało się o formę, a do tego trzeba dorzucić falę krytyki, jaka spotkała naszych siatkarzy głównie ze strony kibiców. Wiele osób zadawało sobie pytania: „Po co oni tam jadą?, Chcą skompromitować siebie i Polskę?” Takie słowa na pewno nie pomagają, ale czasami dają porządnego „kopa”. Tak też było z naszymi siatkarzami. Początek imponujący, ponieważ wygraliśmy 3 :1 z Niemcami. Później była porażka z Bułgarią. Przed turniejem i w jego trakcie dużo kontrowersji budził system rozgrywek. Otóż czasami lepiej było przegrać, by w następnej fazie trafić



na teoretycznie słabszego rywala. W takiej sytuacji znaleźli się również Polacy. Musieli oni przegrać ze Słowacją, by w ćwierćfinale nie trafić na głównego faworyta, czyli Rosję. Podopieczni Andrei Anastasiego rozegrali „mecz przyjaźni” przegrywając 3: 1. Dalsza faza turnieju to wzloty i upadki. Najpierw zacięty bój z Czechami, później przegrany półfinał. W „finale pocieszenia”, bo tak często mówi się o meczu o 3. miejsce, Polacy zmierzyli się z…. reprezentacją Rosji. Po ciężkiej i heroicznej walce udało się dokonać „niemożliwego”, czyli pokonać Rosję na Mistrzostwa 3 :1, a Polacy stanęli na najniższym stopniu podium. Jednak ten medal smakował jak złoto. Po powrocie z turnieju nasi siatkarze byli witani jak bohaterowie. Pokazali jednocześnie, że ciężka praca, wytrwałość, hektolitry potu wylane na treningach i meczach, zaowocują. Jest tylko jeden ważny warunek, trzeba uwierzyć w siebie i swoje możliwości oraz grać zespołowo. Więcej o siatkówce i sporcie przeczytasz na moim blogu: http://arciszewskisport.bloog.pl  Serdecznie zapraszam. Aradek

KOMIKS KOMIKS Agata Pawłoś Przygody Qmamka odcinek 2 cdn.