Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








POETA W NASTROJU
NIEPRZYSIADALNYM
Nomen Omen

Starsi pisarze chyba się mnie lekko boją. Odczytywany jestem jako osobnik agresywny. Wywołuję wśród nich niesmak, zwłaszcza występami muzycznymi. Na ogół jestem poczytywany za niezbyt rozsądnego i skandalistę. To nie jest dla mnie żaden problem – stanowimy zupełnie inne światy, nie czuję większych związków z kimkolwiek. Za nic na świecie nie chciałbym stanowić części kolejnego już pokolenia grzecznych chłopców. Ale na pewno nie jest to totalny bunt, w końcu mam już 32 lata. (Źródło: wywiad Marcina Świetlickiego dla „Polityki”, styczeń 1994.) Marcin Świetlicki – fascynujący, oryginalny, wybitny poeta i prozaik. Człowiek wykraczający w swojej twórczości poza wszelkie schematy. Kontrowersyjny, niezwykle inteligentny, interpretuje świat w sposób niekonwencjonalny, co udowadnia w swoich dziełach. Świetlicki jest autorem powieści kryminalnych oraz wokalistą zespołów: „Świetliki” i „Czarne ciasteczka”. Ma 55 lat i mieszka w Krakowie. Urodził się 24 grudnia, podobnie jak Adam Mickiewicz i Lemmy Kilmister, których uwielbia. Do wszystkiego

Nomen Omen

doszedł sam, jak twierdzi, szkoła nie nauczyła go niczego. Często odbierany jest jako człowiek nieodpowiedzialny, który robi rzeczy ryzykowne. Nieskory do zwierzeń, pilnie strzegący swojej prywatności, konsekwentny w wyrazistych wyborach, przez co  jak sam uważa, zostaje sam. Jednym z wierszy Świetlickiego jest „Nieprzysiadalność”. Utwór ten jest bardzo odważny i przez to dosyć prowokatorski. Autor nie boi się używać kontrowersyjnych sformułowań, zmierzających do łamania stereotypów na temat „poetyckości” wiersza; przekracza bariery „zakazanych” w poezji kolokwializmów i wulgaryzmów, które dzięki swojej autentyczności, spontaniczności nie rażą, są przecież autonomicznym „materiałem poezjotwórczym”. Daj mi spokój, ja nie mam ochoty. Ja to pierdolę, dziś jestem w nastroju nieprzysiadalnym. Dzieło literackie można ulepić ze wszystkiego, wystarczy mieć tylko dobry pomysł i sposób na ilustrowanie obserwowanej rzeczywistości. Treść wiersza przypomina bardziej opowiadanie lub relację z wydarzenia, w którym uczestniczył Świetlicki. No  proszę sobie wyobrazić: marzec albo kwiecień (mmm… raczej marzec), wieczór. Spotykam JP  jest pijany jak świnia, a ja jestem trzeźwy jak świnia. Idziemy na kawę. Warto zauważyć, że przypisywana mu skłonność do nadużywania alkoholu jest raczej poetycką hiperbolizacją. Przynajmniej w tym wierszu jednoznacznie deklaruje stan dramatycznej trzeźwości. Nad opisaną sytuacją warto trochę pomyśleć, bo co to znaczy, że podmiot liryczny jest w nastroju nieprzysiadalnym? Pijemy tę kawę i nagle on  wskazując mi jakieś dwie siedzące przy sąsiednim stoliku, proponuje byśmy się do tych dwóch przysiedli (...) Zobacz, to się nieźle składa, ich dwie i nas dwóch, dosiądźmy się do nich. A ja mówię: Nie chcę, nie, nie mam ochoty, ja to pierdolę, dziś jestem w nastroju nieprzysiadalnym. Bohater wiersza „nie ma ochoty”, ponieważ „jest w nastroju nieprzysiadalnym”. Czyżby tzw. gorszy dzień i stąd ta impulsywność w wysławianiu się i dająca do myślenia powściągliwość wobec kobiet siedzących „przy sąsiednim stoliku”? Introwertyczność natury Świetlickiego? Może zakamuflowany antyfeminizm, o który jest systematycznie oskarżany przez rozhisteryzowane krakowskie feministki? A może właśnie dopadła go melancholia, ponieważ uświadomił sobie, że już: Nigdy nie będzie takiego lata. Nigdy nie będzie takiego lata. Nigdy policja nie będzie taka Uprzejma, a straż pożarna nie będzie

Nomen Omen

tak szybka i sprawna. Nigdy papieros nie będzie tak smaczny, a wódka taka zimna i pożywna. Nigdy nie będzie tak ślicznych dziewcząt Nigdy nie będzie tak pysznych ciastek. Reprezentacja naszego kraju nie będzie miała takich wyników już nigdy. Nigdy nie będzie takich wędlin, takiej cocacoli, takiej musztardy i takiego mleka. Nigdy nie będzie takiego lata. Słońce nie będzie nigdy już tak cudnie wschodzić – zachodzić, księżyc nie będzie tak pięknie wisiał. Nigdy nie będzie takiej telewizji, takich kolorowych gazet, nigdy nie będziesz dla mnie miła taka, nigdy ksiądz nie będzie mówił tak mądrych kazań, nigdy organista tak pięknie nie zagra, nigdy Bóg nie będzie tak blisko, tak czuły i dobry jak teraz. Nigdy nie będzie takiego lata, nigdy nie będzie takiego lata… Nad horyzontem błyska się i słychać szczęk żelaza. (Filandia) https://www.youtube.com/watch?v=FCo7Wn7Gz6M Więcej o niezwykle ciekawej i intrygującej postaci Marcina Świetlickiego możecie się dowiedzieć z jego autobiografii pt  „Nieprzysiadalność”, do której przeczytania gorąco zachęcamy! Gabriela Gut, Gabriela Koziara NIESZABLONOWA LEKCJA PATRIOTYZMU

Nomen Omen

A. Jękosz, P. Jewuła: Czym – według Pani – jest patriotyzm? Prof. Barbara Poręba: Patriotyzm ma dla mnie głęboki sens i związany jest z takimi pojęciami jak dobro wspólne, odpowiedzialność, solidarność, szacunek. Miłość do Ojczyzny, jak się najczęściej określa patriotyzm, to według mnie wzajemna pomoc, wspólne działania podejmowane dla dobra wyższego, a przede wszystkim otwartość i postępowanie zgodne z normami etycznymi, moralnymi, poczuciem humanitaryzmu. Poprzez takie podejście do własnego kraju tworzymy warunki do jego rozwoju, chronimy wartości, które kształtują nasze społeczeństwo, ale równocześnie odnosimy się do wartości ogólnoludzkich. A. Jękosz, P. Jewuła: Portal Wirtualna Polska przeprowadził niedawno ankietę, w której zapytano Polaków, czy uważają siebie za patriotów; tylko 59% ankietowanych odpowiedziało, że tak. Co może być przyczyną tak niskiego poczucia patriotyzmu? Prof. Barbara Poręba:Wydaje mi się, że wyniki ankiety są odzwierciedleniem zmian zachodzących w społeczeństwie. Gwałtowny rozwój, wszechobecny konsumpcjonizm, niska partycypacja wpływają na trudność w zdefiniowaniu przez ludzi pojęcia patriotyzmu. Najczęściej skojarzone z przywiązaniem do własnego narodu. Ale co to znaczy ? Część osób nie potrafi tego odnieść do konkretnej rzeczywistości, nie zna prawnego wymiaru . Przyczyn niskiego poczucia patriotyzmu( choć nie jest on  aż tak niski – 59%) możemy upatrywać

Nomen Omen

w wielu obszarach, od obojętności spowodowanej skupieniem się na własnej karierze po zanik tradycyjnych wartości. W Polsce, co ma związek z naszą historią, patriotyzm kojarzy się przede wszystkim z walką, przelewem krwi lub tzw. rytualnym podejściem. Patriotyzm na pokaz. Łatwiej nam ubrać koszulkę z orłem, niż zaangażować się osobiście w działalność społeczną, charytatywną . Nie mamy dużej świadomości ,że nasze przywiązanie do Ojczyzny może być wyrażane na wiele sposobów i w rożnej formie .  A. Jękosz, P. Jewuła: Po ostatnim marszu niepodległości, który odbył się w Warszawie, światowe media stwierdziły, że był to pochód faszystowski i nacjonalistyczny. Co Pani o tym sądzi?

Nomen Omen

Prof. Barbara Poręba: Współczesne media bazują przede wszystkim na emocjach, relacjonują to  co na pewno spotka się z zainteresowaniem. Nie ulega wątpliwości, że relacja z marszu skupiła głównie uwagę na hasłach rasistowskich i nacjonalistycznych. Trudno się dziwić. Bardzo nie lubię uogólnień, spłaszania tematu, podchodzenia do wydarzeń wybiórczo. Nie uczestniczyłam w tym marszu, nie rozmawiałam z ludźmi, którzy w nim uczestniczyli, stąd nie mogę dokonać jednoznacznej oceny. Ale na pewno, co podkreślam, te elementy marszu związane z rasizmem, ksenofobią, szowinizmem są nie do zaakceptowania. Wyrażanie patriotyzmu to wskazywanie pozytywnych cech naszego społeczeństwa, a nie odwoływanie się do haseł antyhumanitarnych. Budzenie demonów z XX wieku nie służy nikomu. Polska spostrzegana była na arenie międzynarodowej, jako państwo doświadczone przez reżimy, kraj Solidarności i Jana Pawła II. Takie sytuacje, jak te z marszu, szkodzą wizerunkowi Polski, jak i nam samym. Mamy konstytucyjne prawo wyrażania naszych poglądów, ale nie mogą one uderzać w podstawowe wartości , jak życie, godność… A. Jękosz, P. Jewuła: W związku z Narodowym Świętem Niepodległości zainicjowała Pani w naszej szkole wiele akcji o charakterze patriotycznym (wielki Test o Niepodległej, koncert, kapsuła czasu, przemarsz z flagą) . Skąd pomysł na tak nieszablonowe świętowanie ?  Prof. Barbara Poręba: Trudno jest dziś przekazywać wiedzę historyczną młodym ludziom, zwłaszcza, gdy współczesny świat tyle im oferuje. Aby zrozumieć świat i znaleźć w nim swoje miejsce trzeba odwołać się do przeszłości. Nie ma teraźniejszości, przyszłości bez przeszłości – to naczynia połączone. Stąd nasze działania realizowane w związku z 99 rocznicą odzyskania niepodległości. Wspólne przedsięwzięcie nauczycieli i uczniów tworzy poczucie wspólnoty, wpływa na wzajemne relacje, inspiruje. Ciekawa forma, inna niż tradycyjne lekcje może wzbudzić zainteresowanie historią, przyczyni się w przyszłości do większego zaangażowania w życie publiczne młodych ludzi. Wywiad przeprowadzili: Aleksandra Jękosz i Patryk Jewuła Niepodległa w II LO

Nomen Omen

II Liceum już drugi raz bierze udział w Miejskim Projekcie „Narodowe Święto Niepodległości”. W tym roku nasze działania noszą tytuł „Ścieżki do Niepodległej”, w ramach tego projektu odbyło się kilka przedsięwzięć. 30 października 1918 roku nasze miasto jako jedne z pierwszych miast Polski cieszyło się tak długo wyczekiwaną wolnością. W rocznicę tego wydarzenia odbyła się debata pomiędzy II LO a ZSME, która zainaugurowała cykl wydarzeń organizowanych przez II LO (Teza: Akt 5 listopada 1916 był punktem przełomowym na drodze do odzyskania przez Polskę niepodległości). 7.11.2017 o godzinie 16 30 rozpoczęło się Spotkanie z Niepodległą w II LO. W nastrój 1918 roku wprowadziły nas Łucja Matug i Matylda Smoleń z klasy 1a piosenką Chłopców z placu Broni pod tytułem „Wolność”. Rok 1918 oczami uczniów: Nasze spotkanie rozpoczęliśmy prezentacjami uczniów klasy 2a i 1a  którzy w różnych formach przybliżyli nam złożoność czynników wpływających na fakt odzyskania przez Polskę niepodległości oraz przedstawili nam sylwetki naszych wybitnych absolwentów biorących udział w walkach tamtego okresu. Inne spojrzenie na 1918 rok: Prelekcja doktora Krzysztofa Moskala – "JAK TARNÓW STAŁ SIĘ PIERWSZYM POLSKIM MIASTEM WOLNYM OD SIŁ ZBROJNYCH

Nomen Omen

PAŃSTWA ZABORCZEGO" - zapoznanie z najnowszymi badaniami historycznymi dotyczącymi niepodległości Tarnowa. Co wiemy o 1918? Dorośli kontra Młodzież – w niepodległościowym quizie minimalnie ( tylko 1 punktem!) wygrali rodzice, ale wszyscy uczestnicy quizu otrzymali drobne "tarnowskie" upominki. Tak spotkanie wspomina Patryk Tendera: Z mojej perspektywy spotkanie z rodzicami w ramach projektu „Ścieżki do Niepodległej” było bardzo ciekawe. Mogli oni w końcu zobaczyć i sami się przekonać, co robimy na lekcjach historii i jak one wyglądają. Prezentacje przygotowane przez uczniów klasy 1A wprowadziły nas w temat, wokół którego oscylowało spotkanie. Uwieńczeniem tego popołudnia był pojedynek „Uczniowie kontra Rodzice”. Podnieśliśmy rzuconą nam rękawicę i razem z Izabelą Kołakowska, Olą Jekosz i Patrykiem Jewułą, stanęliśmy w szranki z rodzicami. Po szybkiej naradzie, uznaliśmy że damy im lekkie fory, aby nie czuli się pokrzywdzeni. Okazało się to później dla nas zgubne, ponieważ przez ten jeden punkt szala zwycięstwa przechyliła sie na korzyść rodziców. No ale cóż, przynajmniej nam na sercu zrobiło się cieplej, że mogliśmy uszczęśliwić naszych rodziców. Po skończonym pojedynku wszyscy zasiedli do poczęstunku. Kawa, herbata ciastko. Jako, że większość rodziców przybyłych na spotkanie było płci żeńskiej, rozpoczął się typowy dla pań "czas ploteczek". Podsumowując, cieszę się, że brałem udział w takiej inicjatywie i mam nadzieję że jako ulubiony uczeń pani Barbary Poręby, uda mi się częściej udzielać się w takich przedsięwzięciach. Wielki Test o Nieopodległej Uczestnikami Wielkiego Testu o Niepodległej, który odbył się8 listopada były drużyny uczniów klas pierwszych i drugich liceum oraz drużyna nauczycieli. Zwyciężyła drużyna humanistów w składzie: Patryk Tendera (2a), Izabela Kołakowska (2a), Patryk Jewuła (1a) i Aleksandra Jękosz (1a). Gratulujemy! Drugie miejsce wywalczyli matematycy z geograficznym zacięciem, czyli uczniowie klas 1 i 2d. Trzecie miejsce ex aequo zdobyły drużyny z klas biologiczno-chemicznych (1e i 2e) oraz drużyna nauczycieli w składzie: Klaudia Boruch, Anna Lipińska, Marek Krawczyk i Waldemar Komorowski. Narodowe Święto Niepodległości w II LO – 9 listopada 2017 - Koncert Niepodległości czyli występy naszych młodych, zdolnych artystów: Julii Mytnik, Natalii Szwajnos, Daniela Schuju, Łucji

Nomen Omen

Matug, Matyldy Smoleń i Alicji Regi. - Odsłonięcie tablicy pamiątkowej poświęconej absolwentom naszej szkoły, których życie było walką o wolność: Henrykowi Sucharskiemu, Ferdynandowi Zarzyckiemu, Jerzemu Braunowi, Wiktorowi Tadeuszowi Badowskiemu, Adamowi Boryczce i Stanisławowi Mierzwie. - Wykład p. Piotra Filipa "Tarnowskie drogi do niepodległości 1867 - 1920" - odsłonięcie Ławek Pamięci poświęconych czterem absolwentom naszej szkoły zasłużonym w walce o niepodległość w latach 1918-1921. - zakopanie kapsuły czasu, w której zawarte są nasze spostrzeżenia i obserwacje na temat wolności. - usypanie „kurhanu” niepodległości i zapalenie przy nim zniczy. - „biało – czerwona” na ulicach miasta - przemarsz ulicami Tarnowa pod Pomnik Nieznanego Żołnierza z biało – czerwoną flagę i niepodległościowymi okrzykami! Anna Lipińska, Patryk Tendera
Warsaw Comic Con
Nomen Omen

Wielkimi krokami zbliża się koniec listopada, a wraz z nim druga edycja Warsaw Comic Con. Dla tych, którzy pozostali głusi na okrzyk radości fanów dobiegających z portali społecznościowych, wyjaśniam: największy festiwal popkultury w Polsce startuje już 24 listopada tego roku i potrwa trzy dni. Organizatorzy chwalą się zaproszonymi gośćmi i sukcesem wcześniejszej edycji, która odbyła się w czerwcu tego roku. Mają też ku temu powody. Pierwszy polski konwent, który odbył się w czerwcu przyciągnął prawie 47 000 miłośników fantastyki, fanów gier komputerowych, konsolowych i video. Szczególnym smaczkiem dla amatorów małego ekranu było to  że tematem przewodnim był serial "Gra o tron". Sekundę, ale co to właściwie jest? Konwent to zjazd fanów fantastyki, gier fabularnych, mangi, anime i komiksu. Niektóre, takie jak poznański Festiwal Fantastyki Pyrkon lub związany z popkulturą japońską

Nomen Omen

Magnificon odbywający się w Krakowie, zadomowiły się w naszym kraju, jednak liczne próby zorganizowania Comic Conu spełzały na niczym. Jak komentuje to serwis Antyradio: Klątwa polskiego Comic Conu przełamana! Zespół Ptak Warsaw Expo zrobił to  co nie udało się innym mającym ambicje organizacji w Polsce Comic Conu i przygotował imprezę z prawdziwego zdarzenia. Już teraz, wydarzeniem na Facebooku zainteresowało się 25 000, a liczba wyświetleń postów przekroczyła 20 000 000. Na Comic Con zaproszono aż 17. celebrytów o międzynarodowej sławie. Jedną z niecierpliwie oczekiwanych gwiazd jest aktora Carice van Houten grająca Melisandrę we wcześniej wspomnianym serialu Gra o tron. Pojawi się również Jack Gleeson, odtwórca roli jednej z najbardziej znienawidzonej postaci, Joffreya Baratheona. Kolejnym zaproszonym antagonistą jest Jim Moriarty z serialu BBC Sherlock, a raczej Andrew Scott. Przeciwstawnie do czarnych charakterów i jesiennej aury, słonecznego ciepła dostarczy Pamela Anderson znana między innymi z serialu Słoneczny patrol. To tylko niektóre z nazwisk podsuniętych fanom przez organizatorów. Konwent daje możliwość na spotkanie z wieloma znakomitymi autorami. Nie zabraknie też idoli fanów Harry’ego Pottera i filmów z serii Star wars, a także seriali Riverdale, Teen wolf , Wikingowie, Pamiętniki wampirów i SKAM. Odsyłam zatem do strony internetowej http://warsawcomiccon.pl, gdzie można znaleźć pełen spis wszystkich zaproszonych gwiazd, ale nie tylko, ponieważ wśród gości znaleźli się również pisarze, rysownicy, bloggerzy i youtuberzy. Z bardziej znanych można wymienić Bogusława Polcha, który narysował Wiedźmina oraz laureata Nagrody Eisnera- Simona Bisley’a. Czego możemy się spodziewać? Szeregu atrakcji zarówno dla fanów zakręconych na punkcie popkultury, jak i dla tych, którzy szukają dobrej zabawy. Harmonogram Comic Conu jest wypełniony spotkaniami z gośćmi, ale także panelami, czyli wykładami na rozmaite tematy, od tworzenia komiksu przez horrory aż po polskie seriale. Podzielenie konwentu na strefy zdecydowanie ułatwia poruszanie się po nim tym osobom, którym zależy na konkretnej tematyce, jednak może sprawiać problem tym o szerokim polu zainteresowań. Szczególnie, że wiele ciekawych tematów odbywa się jednocześnie w różnych sekcjach. Strefy tematyczne to jedne z mocniejszych stron festiwalu. W tym roku będzie ich aż sześć; mamy więc możliwość usiąść przy kantynie Mos Eisley, czyli słynnego

Nomen Omen

w całej Galaktyce miejsca spotkań kosmicznych oprychów, wejść do Tardis, statku kosmicznego Władców Czasu z Doctora Who, usiąść na Żelaznym Tronie i zwiedzić interaktywną wioskę wikingów. Wyjątkowo interesująca wydaje się być również gratka dla fanów Fallouta, Metro i MadMaxa, czyli Strefa Postapo, gdzie na wszystkich spragnionych wędrowców czeka klimatyczny bar, przywieziony prosto z zakurzonych pustkowi. Będzie możliwość sprawdzenia, z jakiej pochodzimy krypty czy zrobienia sobie zdjęcia na gangsterskich motocyklach. Szósta strefa obiecuje wystawę ponoć oswojonych i przyjacielskich dinozaurów z Jurassic Park. Wartą wspomnienia jest również strefa gier planszowych. W tym miejscu można nie tylko obejrzeć pokazy i kupić nowości proponowane przez wystawców, ale również wypożyczyć je na czas konwentu. Warsaw Comic Con szykuje się do owładnięcia weekendem andrzejkowym. Mieszkańcy Warszawy będę mogli zaobserwować przebiegające przez przejścia Chewbacci czy spacerujące chodnikiem Daenerys. Bilety są jeszcze dostępne, więc być może warto wsiąść w pociąg i odwiedzić największy festiwal popkultury w Polsce? Ewa Kopeć Trochę poezji

Nomen Omen Izabela Kołakowska

"Twoja" Początki zawsze takie są. Iskierki w oczach, ekscytacja. Nawet nie wiesz na co liczyłam. Podobało mi się. Zrobiłeś z tego coś poważnego. Powoli, oddychaj. To dopiero początek. Ucieknę, niedługo to zrobię. Złamię Ci serce i będę miała rację. To nie Ty  to My. „Sam nad morzem chmur” Sam nad morzem chmur. Urwany oddech. Widzę. Wierzę w to, czego nie ma. Wszystko jest kompozycją. Pogrążam się. Wtapiam. Jak intruz, ciemne ziarno I pudrowych sny... Ekscentryczny i elegancki- jak przystało. Sen na jawie. Życie we śnie. Koniec. Wierzę w co chcę.

Nomen Omen Joanna Koń

"Co warto Zapamiętać" Czasami budząc się Nad ranem Sprawdzam Czy Ziemia wciąż się kręci Gdy dni są ciągle Takie same Łatwo pogubić je w pamięci Niewiele Do zapamiętania Mam w swojej małej Codzienności Słowa Wpisane w krótkie zdania I gwiazdy Co przychodzą w gości Czasami Budząc się nad ranem Sprawdzam Czy zegar ciągle tyka Ale zegary zapomniane Nakręca wszechobecna Cisza Niewiele Do zapamiętania Jest w moim Wypłowiałym dzisiaj Okno pokrywa kurz zastania Kot bury na chodniku przysiadł I nagle pragnę czegoś Szukać Giną zapomnień szare pęta Zwracam spojrzenie w stronę lustra Już wiem Co warto Zapamiętać "Małe życie" Cztery ściany podtrzymują sufit Moje własne małe niebo Świat z oknem dawno przestał kusić Nie wychodzę już na zewnątrz Na suficie wisi stara lampa Moje własne małe słońce Sypie złotem niezmiennego światła W każdym dobrze znanym kącie Wszystkie sprzęty stoją tak jak trzeba To mój własny mały kosmos W szklance trzymam mały mój ocean Puszcze zaś w doniczkach rosną Tylko książki nie chcą siedzieć cicho W moim własnym małym bycie Obrazami wyobraźni krzyczą Jakie piękne Jak bogate Tracę życie
ten sam schemat
Nomen Omen

Widzę przez okno okrągły księżyc, który dokładnie oświetla moją sypialnie - jakby wiedział coś, o czym ja nie mam pojęcia. Zostałem sam ze swoimi myślami, zamykam oczy, a wszystko mnie zalewa, tonę pod ich ciężarem, nie mam pojęcia co robić. Potrzebowałem dowodu, że było warto. Czuję, jakby przestrzeń między rzeczywistością, a wyobraźnią się zmniejszyła. Wiedziałem, że to się w końcu stanie. Wziąłem cię na pełen etat. Nie mam pojęcia, co jest prawdziwe. Oczy zaczynają mi ciążyć, czuję jakbym zasypiał, choć wiem, że nic takiego się nie wydarzy, nie dziś, nie kiedy twoje krzyki wciąż dudnią mi w głowie. Obiecałaś. Wciąż leżę. Otoczony stertą wspomnień, o których istnieniu nie miałem pojęcia. Jak mogłem tak po prostu wyprzeć to z pamięci? Jakby to się nigdy nie wydarzyło, jakby nie miało znaczenia. Dopiero teraz wszystko układa się w całość. Przerażającą całość. Jeszcze parę dni temu obiecałem jej, że wyszeptam wszystko, co kocha. Spytałem, czy ze mną zostanie, błagałem żeby się zgodziła. Chciałem przetrwać wszystkie fale, przez które tonąłem, co noc, w coraz to nowych koszmarach. Chciałem być z nią na zawsze, ale ona udawała. Wiem, że kłamała. Nie mogła mówić wtedy prawy. Nie mogła, nie mogła, nie mogła… Jak się czuję? Zamykam oczy. A może to ona była snem? Co jeżeli to sen był prawdą? Wtedy nie potrzebowałem szczerości, bo jej oczy nie kłamały. Izabela Kołakowska PRAWOSŁAWNY
SKRAWEK TARNOWA
Nomen Omen

Dnia 26 października 2017r. klasa 1a liceum brała udział w projekcie pt  „Prawosławny skrawek Tarnowa”. Jego głównym celem było pokazanie czym jest ikonografia i skąd się wywodzi. W Pałacu Młodzieży zorganizowano wystawę na temat mniejszości prawosławnej, greckokatolickiej oraz tradycji ikonografii. Wykład pani Ingi Marczyńskiej wzbogacił naszą wiedzę o tym starożytnym a zarazem wciąż żywym i rozwijanym typie malarstwa. Ikona jest obrazem sakralnym powstałym w kręgu kultury bizantyjskiej w VI wieku. Przedstawia postacie świętych, sceny z ich życia lub sceny biblijne. Ikony najczęściej malowano na specjalnych deskach, które były oklejane płótnem za pomocą króliczego kleju. Następnie kładziono na gorąco grunt klejowokredowy, który po wyschnięciu był poddawany szlifowaniu. Na takim podłożu tworzy się szkic. Pozostała część ikony pokrywana jest złotem płatkowym. Ikony zwykle są malowane techniką tempery, przy użyciu suchych sproszkowanych pigmentów i spoiwa, które najczęściej występuje w postaci mieszaniny żółtka kurzego jaja i białego wytrawnego wina.

Nomen Omen

Na końcu ikona jest opisywana przy użyciu odpowiednich skrótów literowych (cyrylica). Artysta nigdy nie podpisuje się na gotowym obrazie. Jest to wyrazem pokory zgodnie ze średniowieczną maksymą „ad maiorem Dei gloriam” („na większą chawłę Boga”). Najwybitniejszym twórcą ikon był Rosjanin Andriej Rublow; namalował on w roku 1408 ikonę „Matki Boskiej Włodzimierskiej” oraz „Chrystusa Zbawiciela”. Wbrew pozorom ikonopisarstwo jest także popularne w naszych czasach. Najpopularniejszym twórcą XX wieku pozostaje

Nomen Omen

Jerzy Nowosielski, prawosławny teolog oraz profesor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Współczesne ikony tworzył w nieco odmienny, charakterystyczny dla siebie sposób. Do jego najwyżej cenionych dzieł o tematyce religijnej należy: „Pantokrator” oraz „ Archanioł Michał”. Samą formę ikony stosował również w pejzażach, portretach a nawet w aktach. *Warto wiedzieć, że podczas I wojny światowej w Tarnowie w budynku „Sokoła” mieścił się Kościół Prawosławny. W Polsce obecnie mamy 8 cerkwi m.in. w Bieszczadach oraz w okolicach Nowego Sącza (cerkiew św. Dymitra) - prezentują one typ architektury halickiej oraz łemkowskiej. Cerkwie te wpisane są na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Kamila Majka, Łucja Matug

Nomen Omen Nomen Omen

Noc Kupały - przepowiednia końca
Kwiat paproci (W noc świętojańską), obraz Witolda Pruszkowskiego (1875)
Nomen Omen

Dzisiejsza technologia, nauka i religia wytępiły coś bardzo ważnego. Coś, o czym ludzie nie powinni nigdy, ale to przenigdy zapomnieć. Ale aby współczesny człowiek mógł to zrozumieć, musimy się cofnąć lekko w czasie. Jakieś 1400 lat. Doskonale pamiętam to  co się wtedy wydarzyło. Była to noc przesilenia letniego. Przez cały dzień czułam się lekko pobudzona. Tak naprawdę nie wiedziałam dlaczego. Jeszcze wtedy przesilenie letnie nie było aż tak wyczekiwane i wypełnione obrzędami, jednak każda osoba z mojego plemienia czuła, że nie jest to zwykła noc. Wieczorem, kiedy jeszcze świeciło słońce, poszliśmy z moim przyjacielem nad rzekę. Położyliśmy się na trawie i po prostu wsłuchiwaliśmy się w odgłosy natury. Zamknęłam oczy, a moje dłonie same uplotły wianek z rosnących tu licznie kwiatów. Stanęłam na brzegu rzeki i dla żartów puściłam wianek w dół. Przez chwilę płynął, jednak zaraz Marcin wyłowił go z rzeki. Lekko otrzepał go z wody i założył mi kwiaty na włosy, splecione w jeden blond warkocz. Polanę, na której siedzieliśmy,

Nomen Omen

z trzech stron otaczały wysokie krzaki, z czwartej natomiast – rzeka. Za gęstwinami rósł gęsty las, do którego nie wolno było nam chodzić. Jednym z nakazów było też wracanie do domu przed zachodem słońca. Nie wiedziałam, ile czasu leżeliśmy na polanie. Miałam zamknięte oczy, a na włosach czułam wianek założony przez niego. Nikt nie może zrozumieć, przez co wtedy przechodziłam. Chłopak, którego od lat kochałam, leżał obok mnie i sam nałożył mi wianek na włosy. To jeszcze nic nie oznaczało, ale było jakimś krokiem. Zerwaliśmy się dopiero, gdy usłyszeliśmy ryk zwierzęcia, którego na pewno nie znaliśmy. Obydwoje wstaliśmy i spojrzeliśmy przez ramię. Między nami, a krzakiem stały duchy jakby dwóch zwierząt. Były one przeźroczyste i jakby otoczone niebieską poświatą. Wtedy nie wiedziałam, jakich stworzeń były to duchy, jednak dziś wiem, że to wcielenia lwów – samca i samicy. Po tym, jak spojrzały nam w oczy, obydwoje zemdleliśmy. W śnie pokazał nam się obraz niedalekiej przyszłości. Widzieliśmy, że co 1500 lat, na naszą planetę przybywają najeźdźcy z innego wymiaru, próbujący zniszczyć wszystko, co tylko się da. Najgorsze było to  że według wizji dzień powrotu najeźdźców wypadał w tamto przesilenie letnie. Mieli pojawić się równo o północy. Gdyby przybyli, wzięliby nas wszystkich do niewoli albo bezdusznie zamordowali. Istniało jednak wyjście. Musieliśmy jedynie znaleźć kwiat paproci. Zobaczyłam jeszcze wszystkie czynności, które muszę wykonać. Kiedy się ocknęliśmy, duchów już nie było. Mieliśmy jednak wyraźne wskazówki, co robić. Pognaliśmy więc przez gęsty las. Biegliśmy, dopóki nie zobaczyliśmy naszej osady. Na nasze szczęście całe plemię uwierzyło w to, co nas spotkało. Rozdzieliliśmy się z Marcinem. Jego zadaniem było rozpalenie wielkiego ogniska. Ja  wraz z innymi kobietami, zaczęłam w całkowitym milczeniu zbierać najróżniejsze kwiaty, w tym rumianek, czarny bez i bylicę. Niektóre kobiety czerpały wodę ze studni. Kiedy wszystko już było gotowe, stanęłam przed ogniskiem. Marcin zapytał się jeszcze, czy naprawdę chcę to zrobić sama. Potaknęłam głową, a on podszedł do mnie i zrobił coś, czego się nie spodziewałam. Pocałował mnie. Chwyciłam wiadro i wrzuciłam do niego wszystkie kwiaty, jakie

Nomen Omen

udało nam się zebrać. Na głowę Marcina włożyłam jeszcze swój wianek. Wodę wylałam ponad ognisko. Nie spadła ona na ogień. Utworzyła natomiast koło, przez które miałam przeskoczyć. Tym razem to ja pocałowałam jego. Zaraz potem skoczyłam w krąg z wody. Wyskoczyłam po drugiej stronie Nikt – nie – wie – czego. Miejsce to wyglądało na magiczne. Rosły tam kwiaty w najróżniejszych kolorach, drzewa sięgały nocnych gwiazd, a zwierzęta wyglądały jak duchy. Mimo to nie zlękłam się i pobiegłam na poszukiwania kwiatu. Wyraźnie słyszałam jego głos w moich uszach. Wzywał mnie do siebie. A ja gnałam przez najdziksze zarośla, jakie kiedykolwiek widziałam. W końcu znalazłam kwiat paproci. Był piękny. Miał wielkie, czerwone kwiaty, nakrapiane żółtymi kropkami. Chwyciłam go obiema rękami, jedną nie dałabym rady. Pociągnęłam mocno w górę i na szczęście wyszedł cały za pierwszym razem. Kiedy tylko znalazł się w moich dłoniach, zaczął świecić, a ja razem z nim. Zamknęłam oczy i po chwili znalazłam się w swojej osadzie. W samą porę. Tuż obok zaczął otwierać się portal najeźdźców. Nie czekając długo, wrzuciłam kwiat paproci w wielką dziurę. Kwiat wybuchł, przy okazji zamykając portal. Marcin podbiegł do mnie i jeszcze raz ucałował moje czoło. Przytuliłam się do niego. Niczego więcej nie potrzebowałam do szczęścia. Noc przesilenia letniego od tamtej pory nazwaliśmy Nocą Kupały. Wszystkie rzeczy, które zrobiliśmy tamtej nocy przeszły w końcu do zwyczajów, aby nikt nie zapomniał, co trzeba zrobić. Jednak, jak się później okazało, wiara chrześcijańska wyparła nasze zwyczaje i teraz już nikt nie pamięta, jak odnaleźć kwiat paproci. Co się tyczy mnie, miesiąc po naszej przygodzie przysięgliśmy przed bogami z Marcinem wzajemną miłość. Mimo tego nie jest to ,,i żyli długo i szczęśliwie”. Pomimo upływu lat, nie starzałam się. Widziałam natomiast śmierć wielu ludzi, których kochałam. Kwiat paproci dał mi przekleństwo nieśmiertelności. Żyję już od 1400 lat. Legenda głosi, że za 100 lat, najeźdźcy ponownie zaatakują nasz wymiar. Tyle że nikt nie będzie wiedział, co zrobić. Dawid Dębowski RAZ DWA TRZY

Nomen Omen

Któregoś dnia moją uwagę przykuł plakat promujący koncert. Znając obie persony ( choć jedna z nich to tak naprawdę zespół muzyczny ), zdecydowałam, że nie może mnie tam zabraknąć. Chciałabym przytoczyć krótki zestaw informacji na temat bohaterów koncertu. Raz Dwa Trzy Polski zespół założony w roku 1990 przez studentów Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Zielonej Górze: Adama Nowaka (śpiew, gitara ), Grzegorza Szwałka (akordeon, klarnet, keyboard ), Jacka Olejarza ( perkusja ) oraz Jacka Ograbka ( obecnie nie jest on już członkiem grupy ). W ciągu swojej kariery Panowie wydali 7 płyt, z których pierwsza, z roku 1991, nosiła tytuł „Jestem Polakiem”, a ostatnia, z 2010 roku, „Skądokąd”. Utwory z zespołowej dyskografii były nieraz notowane na Liście Przebojów Programu Trzeciego. Zespół jest także laureatem Fryderyków w latach 2003, 2008, 2011 w kategorii „ Grupa roku”. Wojciech Marian Młynarski Urodzony w Warszawie w roku 1941, poeta, reżyser, satyryk, artysta kabaretowy, piosenkarz. Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Zadebiutował w teatrze klubu studenckiego „Hybrydy” na początku lat 60. Autor dwóch programów kabaretu : „Radosna gęba

Nomen Omen

stabilizacji” oraz „ Ludzie to kupią”, które spotkały się z dużym entuzjazmem publiczności i uwagą krytyków. Z zespołem Raz Dwa Trzy łączy go płyta, wydana w roku 2007, która zawierała piosenki autorstwa poety. Album uzyskał w roku 2008 nagrodę Fryderyka za najlepszy albumu muzyki popularnej. Koncert miał miejsce w tarnowskim kinie „Marzenie”, które moim zdaniem jest idealnym miejscem na tego typu wydarzenia. Mała kameralna sala i wygodne pluszowe fotele sprawiły, że spędziłam ów niedzielny wieczór zatopiona w magicznym świecie piosenek Pana Wojciecha. Co więcej, wokalista zespołu Raz Dwa Trzy przed każdym kolejnym utworem dokonywał krótkiej zapowiedzi, w której przybliżał tematykę kompozycji, historię z nią związaną i dzielił się wspomnieniami. W efekcie na twarzy każdego, kto opuszczał koncert, tlił się błogi uśmiech, a pod nosem słychać było pomruki piosenek prezentowanych podczas występu. Polecam każdemu z Was zapoznać się z albumem Raz Dwa Trzy „Młynarski” i odkryć, jak wiele skarbów kryje polska scena muzyczna. Wiktoria Szymańska Co daje mi taniec towarzyski?

Nomen Omen

Zrezygnowałam z imprezy u dobrego kumpla, bo miałam turniej, w wakacje pracowałam, by zarobić na stroje taneczne, uczę się, jadąc na trening i co będę z tego mieć? Jak mówi moja babcia - absolutnie nic :) Nie masz czasu na życie. Babcia ciągle powtarza, bym skupiła się lepiej na szkole, bo całe życie nie będę tańczyć. Uważa, że skoro na tym nie zarobię w przyszłości, to po co marnować siły? Wtedy zastanawiam się, czy faktycznie wszystko, co robimy musi przynosić nam zysk pieniężny? To moja pasja, coś czemu poświęcam się całym sercem i duszą, to lek na każdy zły nastrój i wyładowanie energii, to coś, co uczy życia. Taniec towarzyski to niesamowity sport, jednak albo

Nomen Omen

oddajesz się mu w 100%, albo w ogóle. Tancerze trenują praktycznie codziennie, by być w formie. To nie jest tak, że dziś nie idziesz na siłownię, bo pada. Idziesz na trening, wracasz, jesteś zmęczony, ale i tak uczysz się na sprawdzian. Chcesz iść na imprezę? Przed turniejem nie, bo musisz się wyspać. Pizza z znajomymi? Jeśli odpuścisz trening, bo inaczej nie masz czasu, a treningu nie odpuścisz, skoro chcesz być tancerzem. Sama chciałabym czasem obejrzeć serial, ale kiedy i kosztem czego? I tak nie będziesz mistrzem Trenujesz cały czas, wydajesz wszystkie pieniądze na lekcje ze szkoleniowcami, ale i tak na turnieju zabraknie Ci punktów, by uplasować się na dobrej pozycji. Albo są lepsi od ciebie, albo sędzia popatrzy wtedy, gdy podwinie ci się noga, albo parkiet jest śliski. Ale kogo to obchodzi? Nie zawsze jesteś oceniany sprawiedliwie. W dodatku szansa, że zostaniesz światowej rangi tancerzem jest prawie jedna na milion, chyba że będziesz pracował bardzo ciężko, masz odrobinę talentu, a z twojego portfela wylewają się pieniądze. Jest to sport niewyobrażalnie drogi: ciągłe lekcje z trenerami, wpisowe za turniej, sukienki taneczne od kilkuset do kilku tysięcy złotych, kilka par butów tanecznych... Lepiej tego nie sumować. Zawsze jest też coś, co możesz zrobić lepiej. Uwierz, zawsze. Na pewnym etapie możesz być niezły, później dobry, ale droga jest bardzo długa. Dasz radę? Zbuduj alter ego Na treningu wylewasz z siebie siódme poty, nie czujesz już stóp, choć wciąż dajesz z siebie więcej i więcej. Przezwyciężasz siebie samego. Ćwiczysz przed lustrem jedną figurę w kółko, powoli i szybko, skupiasz się, potem denerwujesz, że nie wychodzi. Czasem sprzeczasz się z partnerem, bo oboje jesteście zmęczeni, chcielibyście jeszcze tyle zrobić, ale ciało nie pozwala. Gdy jesteście na turnieju, wszystko inne przestaje istnieć. Musicie być jednością. Rozgrzewacie się razem, współpracujecie, wspieracie się wzajemnie. Wychodząc na parkiet, zapominasz o tym, co jest źle. To jest równoległa rzeczywistość. Partnerka ma mocny makijaż, staranną fryzurę, samoopalacz, partner ułożone włosy, czasem i podkład na twarzy. Na co dzień tak nie chodzisz, ale te długie przygotowania, które sprawiają, że wyglądasz jak ciemnoskóra lalka w peruce albo Barbie Ken budują jakby drugą tożsamość. Wtedy myślisz tylko o tym, jak dobrze potrafisz tańczyć. Nieważne, że tak

Nomen Omen

nie jest. Parkiet to miejsce, gdzie tworzysz show, musisz być pewny siebie, jakbyś tylko ze swoim współpartnerem tańczył. I po co te wyrzeczenia? Omówiliśmy już minusy, spójrzmy teraz z tej przyjemnej perspektywy. Co daje taniec towarzyski? Z jednej strony to  co każdy inny sport - piękną sylwetkę, odskocznię od codzienności, możliwość wyładowania energii, poznania ciekawych ludzi. Z drugiej to  czego nie da ci żadne inne zajęcie. Po pierwsze pomaga ci odkryć samego siebie. Poznajesz swoje ciało, zaczynasz chodzić wyprostowany i z gracją, odkrywasz, jakie możliwości ma każda część ciała, tworzysz nowe kształty, twoja mowa ciała się rozwija, łatwiej wchodzić ci w interakcje fizyczne z innymi, ponieważ się otwierasz, uwrażliwiasz na dotyk. Poznajesz siebie również psychicznie, zauważasz na ile jesteś w stanie się otworzyć przed ludźmi, pokonujesz te bariery, uwrażliwiasz się, odkrywasz swoje emocje, uczucia, predyspozycje. Uczysz się dzielić życie z innymi, bo do zdrowej relacji w parze potrzebna jest współpraca, kompromis, rozmowa, empatia. Budujesz swoją pewność siebie i to nie tylko na pakiecie. Gdy masz za zadanie wyjść na środek sali i powiedzieć komuś z grupy coś miłego, skrytykować go czy przyznać, że sympatyczny z ciebie chłopak, czujesz ciarki na ciele. To normalne,

Nomen Omen

każdy z nas czuje niepokój nawet nieświadomie w momencie, kiedy wychodzi na środek i wszyscy słuchają. Nerwowo się uśmiechasz, mówisz, co masz powiedzieć, ale jest to sztuczne, bo nie skupiasz się na tym, żeby wypłynęło to z ciebie, tylko żeby już zejść na bok. Ściskasz szczękę, splatasz dłonie, ale trener daje ci kolejną szansę. Wypuszczasz z siebie powietrze i próbujesz jeszcze raz, łagodniej, myśląc o tym, co robisz. W ten sposób uczysz się bycia życzliwym, prawdziwym, asertywnym. Taniec uczy również dużej wytrwałości, cierpliwości i pokory. Ciągle wszystko powtarzasz, a i tak jest niewystarczająco dobrze. Jedziesz na turniej i choć myślisz, że robisz, co możesz, to jednak nic nie zdobywasz. Musisz pogodzić się z przegraną, a następnego dnia znów idziesz na trening i działasz od nowa. Nigdy od razu nie wyjdzie, ale kiedyś na pewno, jeśli cierpliwie będziesz dążył do celu. Miłym atutem są też komplementy, które słyszysz na imprezach, gdy dopasujesz się do każdego partnera i miękko się tańczy. Ale najpiękniejsze jest to  że wykonując te wyzwania, rezygnując z innych przyjemności, nieświadomie uczysz się, jak poradzić sobie w życiu, by się nie poddać i mieć frajdę. Weronika Peroń Moonlight

Nomen Omen

Jeden z najlepszych filmów o uczuciach, jaki kiedykolwiek widziałem. Przebój kin w 2016 roku wyreżyserowany przez Barry’ego Jenkinsa zgarnął na gali Amerykańskiej Akademii Filmowej trzy statuetki, w tym tą najważniejszą - za najlepszy film. Oprócz tego zdobył jeszcze Złoty Glob za najlepszy film dramatyczny, dwie nagrody Critics’ Choice i wiele innych. Wartym zaznaczenia jest tu fakt, że obsada filmu składała się głównie z nieznanych aktorów, takich jak Mahershala Ali, Trevante Rhodes czy Ashton Sanders. Scenariusz napisał Barry Jenkins, a muzykę skomponował Nicholas Britell. Fabuła filmu ma miejsce głównie w Liberty - biednej dzielnicy Miami zamieszkanej przez czarnych. Głównym bohaterem jest Chiron, którego poznajemy w trzech etapach jego życia: jako dziecko, nastolatka i dorosłego. Wychowywany przez matkę narkomankę dostaje się pod skrzydła miejscowego dilera narkotyków Juana, który stara się go jak najlepiej , wdrożyć’’ do życia. Oglądamy również perypetie protagonisty z jego najlepszym przyjacielem Kevinem, który tak samo jak Chiron , ewoluuje’’ wiekowo trzy razy w trakcie trwania fabuły, z matką, a także z sobą samym. Moonlight to film niezwykły ze względu na swoją tematykę. Chiron, będąc gejem, jest wykluczony i nietolerowany przez rówieśników i poszukuje swojego własnego ja  własnej tożsamości. Druga strona problematyki to kwestia inności oraz tolerancji. Film we wspaniały sposób ukazuje to  jak się kształtuje ludzka świadomość i tożsamość, i próbuje rozstrzygnąć, w jakim stopniu jest ona z góry ustalona, a na ile kształtujemy i tworzymy ją my sami. Fascynująco pokazane jest też dojrzewanie, to jak się zmieniamy oraz inicjacja człowieka w życie, która może być równie trudną próbą jak samo życie. Zdecydowanie godny polecenia. Trzeba obejrzeć koniecznie, bo to o nas samych! Marceli Praga Wszystkich chętnych gimnazjalistów i licealistów z naszej szkoły zapraszamy do współtworzenia naszego pisma.
Czekamy na Wasze kreatywne pomysły i prosimy o kontakt z opiekunami gazetki.
Nomen Omen

Spis treści Gabriela Gut, Gabriela Koziara, Poeta w nastroju nieprzysiadalnym, s. 2 Aleksandra Jękosz i Patryk Jewuła, Nieszablonowa lekcja patriotyzmu, s. 5 Patryk Tendera, Anna Lipińska, Niepodległa w II LO, s. 8 Ewa Kopeć, Warsow Comic Con, s. 11 w cyklu Trochę poezji, Izabela Kołakowska, Joanna Koń, s. 14 Izabela Kołakowska, Ten sam schemat, s. 16 Kamila Majka, Łucja Matug, Prawosławy skrawek Tarnowa, s. 17 Dawid Dębowski, Noc Kupały - przepowiednia końca, s.22 Wiktoria Szymańska, RAZ DWA TRZY, s.25 Weronika Peroń, Co daje mi taniec towarzyski, s.27 Marceli Praga, Moonlight, s.31 Opiekunowie gazetki: mgr Anna Lipińska mgr Jerzy Olszewski