Musisz zainstalować flash player pobierz instalator




WYMIANA POLSKO - NIEMIECKA W październiku odbył się pierwszy etap wymiany polsko - niemieckiej.

Skład redakcji: Gabriela Molata IIb Barbara Dudzińska IIb Kaja Klim II b Karolina Bukowska IIc Wydawca: XV Liceum Ogólnokształcące im. W. Degi w Poznaniu Opiekun: Ludmiła Śliwieńska Adres redakcji: os. Chrobrego 107 60-681 Poznań Spotkania odbywają się w czwartki o 14.30 w s. 26

15 października zawitali do naszej szkoły gości z Niemiec wraz ze swoimi opiekunami. Uczestnicy wymiany atrakcji mieli mnóstwo. W poniedziałek postawiono na integrację, zapoznanie się ze sobą i z miastem, a także ze szkołą. Młodzież brała także udział w  grze miejskiej. We wtorek natomiast wszyscy pojechali do Torunia, aby śladami Mikołaja Kopernika zwiedzić miasto najbardziej chyba wszystkim kojarzące się z piernikami. Z kolei w środę - po warsztatach matematycznych - zarówno polska, jak i niemiecka młodzież zwiedziła Bramę Poznania i Ostrów Tumski, a następnie relaksowała się w Palmiarni oraz Energi Super Parku. Czwartek rozpoczął się zajęciami sportowymi organizowanymi przez naszą szkołę. Potem udaliśmy się do Laboratorium Wyobraźni w Poznańskim Parku Naukowo-Technologicznym. Ostatniego dnia wzięliśmy udział w specjalnie dla nas przygotowanych warsztatach rękodzieła, na których własnoręcznie ozdobiliśmy dla swoich przyjaciół filcowe etui. Korzystając z pięknej pogody odwiedziliśmy także  Wielkopolski Park Narodowy, gdzie czas na drezynie i przy ognisku upłynął nam niezwykle szybko. Sobota była dniem pożegnania, na szczęście tylko na chwilę. Dziękujemy p. Katarzynie Grudzień i p. Annie Wełnitz za możliwość udziału w wymianie. (red.) Opowiadanie napisane w ramach Tygodnia Języka Polskiego pod opieką pani Magdaleny Zwierzyńskiej
PODRÓŻ


Siedziałam na środku pokoju, naprzeciw walizki, patrząc na nią niczym na arcywroga. Przezornie nie spoglądałam na sterty ubrań kłębiące się za moimi plecami, starając się nie myśleć o tym, że potem będę musiała to sprzątnąć. Usłyszałam trzask zamykanych drzwi i dźwięk kroków, moje serce mocniej zabiło. Nie płaczcie na moim pogrzebie. Moja przyjaciółka - moja morderczyni - stanęła w progu pokoju z niedowierzaniem wypisanym na twarzy. Wzięła głęboki oddech, już otworzyła usta… i zaczęła krzyczeć. W moich uszach brzmiało to niczym wybuch gromu. - Zoey słonko, ja spakowałam się, poszłam po zakupy, odwiozłam psa do cioci, a ty nadal się nie ogarnęłaś – przeczuwając swój rychły koniec, wiedziona instynktem przetrwania, zaczęłam się przesuwać, by zasłonić jej ulubione rzeczy leżące na podłodze. Mimo że ja i Lucy jesteśmy w tym samym wieku, a ona jest na dodatek ode mnie pół głowy niższa, jest przerażająca. - Kobieto, ty masz dziewiętnaście lat, a nawet się spakować nie potrafisz, kupić ci na tę podróż jeszcze śliniaczek do kompletu? – jej brązowe włosy latały we wszystkie strony, gdy energicznie zbierała rzeczy z podłogi i rzucała na łóżko. Nagle zatrzymała się wciąż pochylona i obróciła głowę w moją stronę. W ręce ściskała swoją ulubioną czerwoną bluzkę. Gdyby spojrzenia mogły zabijać, już dawno padłabym trupem. Poprawiłam blond włosy w milczeniu, czekając na to co miało nadejść. Gdy już dotarłyśmy na lotnisko, miałyśmy jeszcze dużo czasu, aby wypić kawę w pobliskiej kawiarence. Lucy podeszła do lady, zamawiając napoje. Ja w tym czasie rozglądałam się dookoła, szukając dobrego miejsca, aby usiąść. W końcu już obie siedziałyśmy i piłyśmy powoli espresso, przegryzając ciastem. W pewnym momencie podszedł do nas wysoki blondyn o zielonych oczach. - Dziesięć minut spóźnienia, Lucy – rzekł. - Zoey nie była pewna swojej decyzji - odparła moja przyjaciółka, uśmiechając się promiennie. Już w tamtym momencie mogłam śmiało stwierdzić, że chłopak jej się podoba. - Pamiętasz, jak mówiłam ci o tym moim przyjacielu, który oprowadzi nas po uniwersytecie? To właśnie jest



Chris. No tak, Lucy ogromnie cieszyła się, że obydwie dostałyśmy się do uniwersytetu w Missisipi, a tym bardziej, gdy dowiedziała się, że uczy się tam jej nowy przyjaciel. Ja jednak nie podzielałam jej entuzjazmu nawet w połowie. Wolałam dać sobie czas na wybranie studiów, ale ona podjęła decyzję za mnie, a ja nie potrafiłam się postawić. - Miło cię poznać, Zoey - powiedział chłopak, uśmiechając się promiennie, a ja zaczęłam się zastanawiać, ile dziewczyn rozkochał w sobie tym uśmiechem. - Ciebie również – odparłam starając się, by mój głos brzmiał jak najbardziej wiarygodnie. Nagle usłyszeliśmy komunikat dotyczący naszego lotu, więc spokojnym krokiem udaliśmy się do bramek. Po pewnym czasie wszyscy pasażerowie siedzieli już na swoich miejscach, a samolot wystartował. – Jak cię podoba Chris? - spytała mnie Lucy. - Jest dobrze. - powiedziałam. Po wielogodzinnej podróży dolecieliśmy do celu, którym było Missisipi. Wysiedliśmy z samolotu i udaliśmy się do najbliższej pizzerii, by zaspokoić głód i pragnienie oraz by porozmawiać o dalszych planach. Zamówiliśmy i po kliku minutach czekania dostaliśmy posiłek. Nagle zauważyliśmy zadowolonego szefa, który do nas podszedł. - Czy smakowało? – zapytał. Pochwaliłam szefa za jego wykwintna kuchnię. Następnie chciałam zapłacić za siebie ale wysoki blondyn zapłacił za nas oboje. Było to bardzo... dżentelmeńskie. Potemubraliśmy się i wyszliśmy na miasto w celu zwiedzenia okolicy nad rzeką Missisipi. Siedzieliśmy nad rzeczką opodal krzaczka i oglądaliśmy parostatki. Nagle Chris powiedział mi coś, co mnie zszokowało: - Jestem kobietą – rzekł z powagą. Byłam zszokowana. Nie spodziewała się takiego obrotu spraw. - Moja matka bardzo chciała mieć syna - zaczął ze smutkiem wymalowanym na twarzy. - Takiego z krwi i kości – schował twarz w dłoniach. - Ale ja nie potrafiłem, bałem się, że ja zawiodę. Dlatego udawałem kogoś, kim nie… Nagle usłyszeliśmy okropny krzyk. - Co to było? - spytał Chris. - Nie mam pojęcia - opowiedziałam, rozglądając się wokół. Usłyszeliśmy, że z naprzeciwka idzie do nas, kulejąc, jakiś mężczyzna. - Kto to jest? - spytałam. - Nie wiem, może jest chory? Wyglądał na osobę godną zaufania. Podszedł do nas i zaczął rozmowę: - Pomożecie mi? Muszę dojść do skraju lasu, ponieważ ustaliłem tam miejsce spotkania - poprosił. - Zgoda - odpowiedzieliśmy równo. facet wydawał się jakiś dziwny. W końcu dotarliśmy do celu. Cisza podczas podróży była niezręczna. Na miejscu też było bardzo cicho, a wkoło nie było widać żywej duszy. Nagle usłyszeliśmy strzały, pod moje nogi spadł zaś dziwny przedmiot. Spłoszeni uciekliśmy, słysząc w oddali nadjeżdżającą policję, która szybko opanowała sytuację. Okazało się, że była to strzelanina dwóch gangów, które miały niewyrównane rachunki. Uciekliśmy do najbliższej kamienicy, a po dwóch godzinach postanowiłyśmy wrócić na lotnisko. W drodze zaczęliśmy się mocno niepokoić. Był środek słonecznej soboty, a miasto świeciło pustkami. Światła i neony migały, jakby miały zaraz zgasnąć. Panowała



złowroga cisza, zwiastująca coś bardzo niedobrego. Za niedługo miał być wywołany nasz lot, a my dopiero dochodziliśmy do drzwi hali odpraw. Przerażeni stanęliśmy przed wejściem, widząc ruszające się cienie zza szyby. Nagle usłyszeliśmy stukot kopyt, a nad naszymi głowami przeleciała seria z karabinu maszynowego. Szklane drzwi rozbiły się z łoskotem, a nas obsypały odłamki szkła. Staliśmy jak zamrożeni, kiedy w naszą stronę zaczęły szarżować magiczne jednorożce – cyborgi, z bronią wystającą z trzewi. Jedno ze stworzeń dotknęło nas rogiem, co sprawiło, że ujrzeliśmy ciała leżące w posoce. Poczułam ogromny ból głowy, jakby ktoś próbował się do niej dostać. Jednorożce - cyborgi ustawiły się przed nami w rzędzie i skupiły wzrok na nas. Usłyszałam niski męski głos, ledwo docierający do mojej świadomości: - Daję hasło! Ostatnim, co usłyszałam była odpowiedź: - Buchnęło, zawrzało i zgasło! Doskonale pamiętam moment, w którym się obudziłam. Czułam przeszywający ból w całym ciele, nie wiedziałam, gdzie jestem i kim są ludzie, którzy znajdowali się obok mnie. Dzisiaj wszystko rozumiem, wiem kim jestem i jaki jest mój cel. Świat, który znałam przestał dla mnie istnieć, teraz tworzę mój własny. Chciałabym naprawić to, co zostało zniszczone. Obecnie wyruszam w podróż, która ma mi pomóc odnaleźć pozostałych ocalałych, byśmy mogli odbudować to, co straciliśmy. (Tekst powstał jako zbiorowe dzieło uczniów Gimnazjum nr 11 w lutym 2017 r.) FitEdukacja na stronie szkoły, FitEdukacja na lekcjach, FitEdukacja w czasie wolnym, FitEdukacja na szkolnym Facebooku - o co chodzi?
Relacja Basi Dudzińskiej z kl. II b


Na początku października Pani Aneta Pluta zaproponowała nam, uczniom klasy 2b, wzięcie udziału w projekcie, mającym na celu pokazanie nauki w nieco innym świetle. Dotychczas wzbudzała ona niechęć, przypominała nudę i żmudne godziny naszego życia poświęcone na naukę. Teraz? Teraz język polski przywołuje na myśl interesujące ćwiczenia usprawniające pracę mózgu i nieznane, jak dotąd, czynniki, które znacząco ją polepszają. Na przykład woda. Przez trzy tygodnie naszym wyzwaniem było picie co najmniej trzech szklanek dziennie. Po wyznaczonym czasie zaczęłam odczuwać dyskomfort, gdy nie wypiłam choć jednej. Co znaczy, że faktycznie dotychczas miałam jej niedobór. Dzięki FitEdukacji zauważyłam efekty takiego nawadniania, może nie diametralne, ale i tak dość duże. Kolejnym - i nie ostatnim - wyzwaniem było bieganie lub chodzenie z aplikacją Endomondo. Codziennie musieliśmy pokonywać odległość co najmniej pół kilometra, co okazało się niezłym wyczynem, zważając na mnóstwo zadań domowych, sprawdzianów i nauki. Jednak wytrwałość w działaniu udzieliła się parunastom śmiałków, którzy dzielnie odmierzali kilometry. Na najlepszych zawodników czekają nagrody... A jakie? Na lekcji wychowawczej zrobiliśmy pyszną, zdrową wodę smakową, przed środowymi lekcjami poszliśmy na spacer do parku, wykonaliśmy FitObraz i to wszystko w niecałe trzydzieści dni. A to jeszcze nie koniec! Czeka nas długi miesiąc konkursów i wyzwań. Karolina Bukowska
Moja przygoda z Miłosławiem


W związku z tym, że wzięłam udział w konkursie "Fantastyczny Miłosław 2017", zostałam zaproszona na uroczyste jego rozstrzygnięcie, które odbyło się 20 pażdziernika bieżącego roku. Był to naprawdę ciekawy dzień, pełen wrażeń i pozytywnych emocji. Wraz z rodzicami przyjechaliśmy trochę spóźnieni, dołączyliśmy więc do grupy pozostałych uczestników biorącej udział w spacerze po miasteczku. Nie było łatwo ich dogonić, ostatecznie spotkaliśmy się przy pałacu, w którym mieści się obecnie szkoła podstawowa, gimnazjum i liceum. to bardzo ładny, pomalowany na różowo, spory budynek położony nad małą rzeką, na skraju parku. Bywał w nim niegdyś sam Juliusz Słowacki, którego pomnik stoi w głębi parku. Następnie od razu udaliśmy się na pyszny, ciepły obiad, który zjedliśmy wraz z innymi w bibliotece. Tam też odbyło się spotkanie z panem Jakubem Ćwiekiem, znanym pisarzem fantasy. Mówił nam o tym, jak napisać ciekawe opowiadanie. Zapamiętałam między innymi, że w opowieści, którą piszemy, najważniejszy jest koncept, czyli pomysł na historię. Ciekawe jest generowanie pomysłu z prostych rzeczy, a więc znajdowanie dwóch dowolnych słów i pisanie o nich historii. Natomiast rozbawiło mnie stwierdzenie, iż "pisarz to kłamca i manipulant", który musi sprawić, że czytelnik polubi



postać i będzie dla niej wyrozumiały, nawet jeśli bohater powieści jest postacią negatywną. Po spotkaniu udaliśmy się do innej salki. Tam odbył się konkurs na fantastyczne stroje, w którym wygrała jedna z uczestniczek konkursu "Fantastyczny Miłosław 2017". przebrana za feniksa (ognistego ptaka) z jej opowieści. Innymi ciekawymi propozycjami były między innymi Dobra Wróżka z Dzikiego Zachodu czy Kapral Smutny. Ostatecznie konkurs wygrała autorka pracy pod tytułem "On", ale nagrodzone zostało także m.in. "To, co zostaje" oraz "W cieniu Miłosławia". Druga przedstawiona propozycja opowiada o hipotetycznych wydarzeniach po katastrofie nuklearnej. Opowiadania wydrukowano w antologii opowiadań. Wszystkie dzieła były naprawdę ciekawe i na wysokim poziomie - jeden z uczestników napisał nawet "Dziady - cz. V"! Laureaci otrzymali nagrody pieniężne. Po owacjach dla młodych pisarzy rozpoczęły się przygotowania do koncertu zespołu "Leśne Licho" prezentującego przeważnie muzykę rock i folk, my jednak postanowiliśmy wracać do domu, w końcu z Poznania do Miłosławia trasa nie jest zbyt krótka, przejazd zajął nam średnio półtorej godziny. Słowem zakończenia, polecam udział w takich konkursach. Zawsze owocują one nowymi doświadczeniami oraz ciekawymi wrażeniami. KĄCIK POETYCKI - WIERSZE KLASY II B



Gdy wszystko szarzeje nagle A wiatr nie chce wiać w żagle Bo nic ci nie wychodzi Rodzinę to nie obchodzi I patrzysz smutno w dal Ewidentnie to twój żal Lata szybko mijają A ty patrzysz jak ludzie zapominają GM Morze jest pełne miłości Aureola pełna boskości Łąka to natury znak Gdy obrócisz się staniesz wspak Ostoją życia jest rodzina Radością, do której się przyczynia Zaufanie to wspaniały dar A otwartość serca to dopiero czar Taniec swym pięknem wzruszy A muzyka jest pięknem dla uszy MB Naprawdę nie sądziłam, że aż tak ciężko będzie napisać ten jakże wspaniały wiersz, Ale gdy zaczęłam trudność znikęła i była Lekka jak piórka na wietrze I zanim się obejrzałam skończyłam me Arcydzieło mimo Kłód rzuconych pod nogi. NP Kwiatem lotosu jest zakazane A głową meduzy ręce umazone Jak dzisiejszy wszechświat na nas patrzy? A jak myślicie, ile ludzka dusza waży? KK Kochany mój świecie Ludzie są brutalni Ale w wieku kwiecie Ukochani są idealni Dobrze jest kochać I dobrze jest czuć Ale przed prawdą nie uciekniesz już KS Poetyckie przesłanie do uczniów i nauczycieli
Za nami szkolne obchody Dnia Edukacji Narodowej. Jak co roku w auli odbyła się akademia, w tym roku ukazująca w krzywym zwierciadle życie pewnej szkoły. Prezentem dla społeczności szkolnej był wiersz napisany i wygłoszony przez Kaję Kilm z kl. II b


O, dzień dobry drodzy widzowie! Szanowni nauczyciele i mili uczniowie. Witam ogólnie społeczność naszą szkolną, Między którą każda osoba może czuć się ,,wolną". Przybyłam tutaj i mówię - z jednym do państwa pytaniem. Bo chyba mogę obdarzyć Was pewnym zaufaniem. Czy podobał się Państwu spektakl? Ten krótki czas zabawy? Według mnie był on śmieszny, przyjemny, lecz... zawierał w sobie ziarnko prawdy. Cóż... wyjaśnieniem mych słów niech będzie to wyznanie. Niby taka drobnostka, lecz pozna szczerość ten, kto zostanie. Od dziecka bowiem marzymy o wielu różnych rzeczach. O zostaniu bohaterem czy stanięciu w kamer fleszach. O wylocie w kosmos na nieznane ziemie... O tym, aby światu pokazać samych siebie. W tym zamieszaniu znajduje się jednak pewna myśl ujmująca. Głębszy sens naszych poczynań ukrywająca. Bo jednak od najmłodszych lat, od małego brzdąca Ktoś stał zawsze obok, niby poświata, ciepłym uśmiechem nas witająca. Czasem jej nie pamiętamy, gdyż chemy zapomnieć. Czasem zapominamy, chcąc oprzytomnieć. W całym tym mętliku wielu różnych wspomnień Zapamiętujemy uśmiech, ciepły niczym ogień. Zatroskane oczy, słowa pełne kazań, Oceny, kartkówki, grube zeszyty zadań. To wszystko jest jakby katorgą z lekką, słodką nutą Prowadzoną przez dyrygenta z ,,śmiercionośną" batutą. W rzeczywistości jest to jednak ważna nauka. Potrzebna do spokoju człowieczego ducha. Bowiem dyrygentem jest nauczyciel, zarządca wszystkich zdarzeń I to dzięki niemu spełnia się żywot pełne własnych marzeń. To on nas naucza - o życiu i naszej sile. My, często tego nie widząc, wymazujemy te ważne chwile. I tak pozostaje wspomnienie, pełne uśmiechów wielu. A z każdym nowym uśmiechem jesteśmy bliżej celu. Więc póki czas dziękujmy tym, których mamy. Bądźmy wdzięczni ludziom, którzy dawali nam zawsze dobre rady Tylko po to, abyśmy nie kierowali się wymuszoną modą, A jedynie własną, upragnioną drogą. Tekst: Aleksander Walkowski II c
THE GRAND FINALS 2017 __________________


Kolejny sezon eSportowy w World of Tanks zakończył się epicko. Jak co roku, Grand Finals jest wydarzeniem otwartym dla każdego, wejście było darmowe. Po emocjach ligowych, po turniejach Challenger i Champions Rumbles, przyszła pora na zwieńczenie rozgrywek. W tym roku finał ligi Wargaming.net – Grand Finals 2017 – odbył się 27 i 28 maja w Moskwie. 12 najlepszych eSportowych drużyn z całego świata pojechały do Rosji i walczyły o zaszczyty, chwałę i 300 000 dolarów z puli turnieju. Na miejsce wydarzenia wybrano VTB Ice Palace – nowoczesny obiekt sportowy mogący pomieścić tłumy fanów eSportu. Co ciekawe, każda z europejskich drużyn, które pojawiły się na turnieju, mogła pochwalić się zawodnikami z Polski w swoim składzie. Europę reprezentowali: Oops – The Tough Giraffes, DiNG oraz Kazna Kru. Z Ameryki Północnej do Moskwy przylecieli eClipse i Elevate. Z obszaru Azji i Pacyfiku na turnieju zobaczyliśmy takie drużyny jak: Team Efficiency, YaTo Gaming i EL Gaming, a honoru Wspólnoty Niepodległych Państw bronili Natus Vincere G2A, Not So Serious, TORNADO ENERGY i Brain Storm. Faza grupowa zakończyła się 27 maja. Odpadły zespoły YaTo Gaming, Team Efficiency, eClipse oraz Brain Storm. - Region CIS ma ogromną i pełną pasji społeczność World of Tanks, także pomyśleliśmy, że w tym roku warto przenieść lokalizację Grand Finals w nowe miejsce - powiedział Mohamed Fadl, globalny szef działu eSportu w Wargaming. - Grand Finals to również doskonałe miejsce, aby przedstawić ekskluzywne szczegóły o naszych planowanych, przyszłych aktualizacjach do World of Tanks. Tego wydarzenia nie można pominąć! Drużyna regionu CIS, TORNADO ENERGY po raz drugi w swojej historii zdobyła tytuł mistrzów świata w World of Tanks. W finale zmierzyli się z europejską drużyną DiNG, pokonując ją 7:2. Wynik dobrze przewidziała oficjalna maskotka turnieju, homar imieniem „Pomidorek”. Moje śpiewanie Tekst: Gabriela Molata



Znacie ten ból kiedy wszyscy wam mówią, że to, co robicie, jest idealne, ale wy tego nie odczuwacie? Ja od kilku tygodni jestem w takiej sytuacji. Przygotowuję się do koncertu organizowanego przez prywatną szkołę muzyczną, do której uczęszczam. Moje gardło błaga mnie żebym przestała ćwiczyć, a organizm usilnie próbuje polożyć mnie na łopatki chorobą, ale dla mnie to, jak wypadnę, za dużo znaczy i powtarzam swoją piosenkę do upadłego. Na koncercie przygotowanym przez jednego ze starszych uczniów naszej szkoły wokalnej zaśpiewam piosenkę Titanium Davida Guetty, którą wykonuje Sia. Co tydzień na zajęciach ćwiczę, poprawiam błędy, uczę się nowych rzeczy. Moje lekcje śpiewu odbywają się co tydzień we wtorki i trwają godzinę. Zawsze na początku muszę się rozśpiewać by dobrze przygotować mój "instrument" do dalszej pracy. Następnie przychodzi czas na piosenkę, zdecydowanie moja ulubiona część zajęć. Przedstawiam nauczycielowi wersję, która by mi pasowała, a on mówi mi, co można poprawić, zmienić. Na koncercie ośmioro uczniów przedstawiać będzie utwory, które przygotowali, ja też wyjdę na scenę. Na koniec wszyscy razem (włącznie z osobami, które na koncercie nie śpiewają, ale zapisane są do szkoły) zaśpiewamy piosenkę grupową. Każde wyjście na scenę wiąże się z nerwami. Niby głos przygotowany jest bardzo dobrze, ale coś zawsze może pójść nie tak. Całe szczęście już po zaśpiewaniu pierwszej frazy strach znika, nawet jeśli nie zostanie ona zaśpiewana poprawnie. Już nie mogę doczekać się, kiedy będę mogła wyjść na scenę i pokazać, co potrafię. Aleksandra Bródka III b



Dnia 19 października, w szkolej auli mieliśmy przyjemność gościć dra Marka Rezlera. Jest to wybitny historyk, popularyzator nauki o Poznaniu i współtwórca produkcji „Spacery po Poznaniu”. Krótko mówiąc - człowiek wszechstronny, posiadający ogromny zasób wiedzy jak i również umiejętność zafascynowania swoimi opowieściami innych uczniów. Na spotkaniu, oprócz wysłuchania historii o początkach Piątkowa, mogliśmy obejrzeć jeden z filmów, którego realizacji podjął się pan Marek wspólnie z Jackiem Hałasińskim. Ekranizacja przedstawiała koncept budowy dwóch wież telewizyjnych, ktore możemy zobaczyć przy ulicy Karola Szymanowskiego. Omawiane były kwestie ich użyteczności współcześnie i w przeszłości oraz tego, które programy są nadawane. Nie obyło się również bez poruszenia kwestii planów wybudowania kawiarni w jednej z nich. Na koniec wykładu nasz gość odpowiadał na pytania publiczności dopowiadając ciekawostki i historie dotyczące tajemnic Piątkowa. Dzięki wizycie historyka w naszej szkole dużo się nauczyliśmy. Poszerzyliśmy swój zakres wiadomości o tak bliskim dla nas miejscu.