Musisz zainstalować flash player pobierz instalator












Redakcja redaktor naczelny: Paweł Pietrowcew skład i grafika: Konrad Szaciło opiekun: p.prof.Marta Pawłowska rubryka Zgotowane: Izabela Pruszyńska rubryka Okiem Podróżnika: Dominika Skreczko rubryka Ciekawostki Historyczne: Paweł Pietrowcew rubryka Wiadomości Szkolne: Kamil Majtas rubryka Słowo o Muzyce: Karol Jóźwik redakcja: Karolina Hryszko Karolina Wołczuk Weronika Muśko Maryla Gołaszewska



Co prawda Walentynki minęły przeszło tydzień temu, jednak jako redakcja szkolnej gazetki czujemy się zobowiązania poświęcić chociaż jeden z naszych numerów tematyce, jeżeli nie walentynkowej, to chociaż miłosnej. W rubryce „Okiem podróżnika” przeczytacie o kilku propozycjach na romantyczną podróż, zaś Karolin Wołczuk zrecenzuje nam kilka bardziej lub mniej znanych komedii romantycznych. Bezpośrednio do tematu Dnia Zakochanych odwołała się Maryla Gołaszewska w swoich „Ciekawostkach”, a Kamil Majtas zdał relację z tegorocznej edycji obchodów tego święta w murach naszej szkoły. Znajdziecie tutaj także artykuł poświęcony smakom, jakie odczuwa człowiek, a także rubrykę „Ciekawostki Historyczne”, w której zamieściliśmy tekst o Barbarze Radziwiłłównie zamieszaną w słynną historię miłosną polskiej nowożytności. Zapraszam do krótkiego powrotu do miłosnej atmosfery, którą postaraliśmy się wam zapewnić. Redaktor naczelny Paweł Pietrowcew MIŁOŚĆ NAWET W SZKOLE Honorowe miejsce



Dzień 14 lutego na całym świecie uznawany jest za święto zakochanych. Gdy tego dnia wyjdziemy „na miasto”, będziemy mogli ujrzeć restauracje i kawiarnie zapełnione parami, chodniki rojące się od dziewczyn i kobiet z kwiatami idących pod rękę ze swoimi ukochanymi. A co zobaczymy, jeżeli tego szczególnego dnia zajrzymy do szkoły? Niby spokojny, normalny dzień, ale jednak coś go wyróżnia. Pierwszą rzucającą się w oczy rzeczą są uczniowie, w których ubiorze wyróżnia się kolor czerwony. Dzięki temu zabiegowi są tego dnia zwolnieni z odpowiedzi. Całkiem niezły pomysł! Drugą rzeczą, która nie pasuje do szarej codzienności, jest skrzynka. Nie, nie. Nie taka zwyczajna skrzynka. Ta, która stała w szkole przy baniaku z wodą już dwa dni wcześniej, miała otwór na górze i była cała w serca. Już właśnie od 12 lutego chętni uczniowie i uczennice („ci tajemniczy wielbiciele i wielbicielki”) mogli wrzucać do niej kartki walentynkowe zaadresowane do swoich obiektów westchnień. Ale wróćmy do dnia Walentynek, bo za bardzo się o skrzynce rozpisałem. W walentynkową środę grupka dziewczyn z Samorządu Uczniowskiego wzięła skrzynkę z miłosnymi liścikami i zaczęła je rozdawać po klasach. I to oczekiwanie: „Czy jest coś do mnie?”. Później następowała radość albo zawód. Z dość wiarygodnych źródeł wiem, że najwięcej walentynek otrzymała klasa 3B gimnazjum. Jednak mam nadzieję, że nikt nie poczuł się pokrzywdzony tego dnia. Opisana akcja po raz kolejny pokazuje, jak ciekawie i z pomysłem nasza szkoła podchodzi do takich różnych wydarzeń. Kamil Majtas Miłość to jedna z najstarszych pragnień, które od zawsze drzemią w duszy człowieka, wypełniają podświadomość, stanowią jego potrzeby i najskrytsze pragnienia. Bez niej życie straciłoby na wartości, ludzie raniliby siebie nawzajem jeszcze bardziej, a romantycy straciliby natchnienie do pisania swoich wierszy i dramatów. Po takim krótkim wstępie, który w zasadzie mało łączy się z treścią, którą chcę przekazać, chwytam się jednej myśli: Kochać czy być kochanym? - oto jest pytanie. Obydwa człony tej wypowiedzi na pierwszy rzut oka wydają się być kompletnie przeciwstawnymi. Istnieją dwie możliwości: dajemy z siebie wszystko albo po prostu dostajemy i czerpiemy tym samym od innych.



Taki stan rzeczy wygląda na niesprawiedliwy, nieprawdaż? Jedni, idealiści, wypruwają sobie żyły dla ludzi, nie oczekując nic w zamian, a ci, jak te pasożyty, sączą ich krew, nie przejmując się konsekwencjami. Pisząc to, aż się zdziwiłam. Możliwe, że ktoś taki istnieje- nie warto niczego wykluczać. Można też na ten problem spojrzeć z nowej perspektywy. Nie wszystko musi stać w sprzeczności ze sobą; wręcz przeciwnie- może z siebie nawzajem wynikać, samoistnie się przeplatać. Zwróćmy w takim razie uwagę na fakt, że „kochany” to wyraz pochodny. Skąd pochodzi? Może z Warszawy, Berlina, Sztokholmu; przede wszystkim zaś od słowa „kochać”. Zaryzykuję więc stwierdzenie, że to w tych sześciu literach wszystko znajduje swój początek. Do tej pory nie zdążyłam jeszcze wysnuć tak wielu trafnych wniosków w swoim życiu, aczkolwiek mogę podzielić się taką obserwacją: miłość ma niezwykłą właściwość dzielenia się na nieskończoną liczbę części. Nie zna granic, jest niewidzialna, a jako duch jest w stanie przeniknąć każdego. Nie sposób jej zdefiniować jednoznacznie, a zarazem pomylić z innym uczuciem. Przejawia się w różnych postaciach, a zarazem jest jedyna w swoim rodzaju. Dlatego najpierw należy ją poznać oraz nauczyć się kochać. Dopiero kiedy ją zrozumiemy i podzielimy się nią ze światem, jesteśmy w stanie docenić tę płynącą z zewnątrz i „być kochanymi”. Kochać czy być kochanym? - jedno wynika z drugiego i bez drugiego istnieć nie może. Co w związku z tym mamy robić? Nie dopuścić do tego, by te stwierdzenia utraciły pierwotne znaczenie. Pozostawić dla miłości honorowe miejsce w swoim życiu. Wszystkim tym myślom towarzyszy niekiedy brak spójności, ale taka jest też miłość- niewymierna. Weronika Muśko WSŁUCHAĆ SIĘ W GŁOS KWIATÓW Kwiaty- idealny prezent na każdą okazję. Zapewne każdy z nas musiał kiedyś stanąć przed niełatwym wyborem: które kwiaty będą najlepsze? Czy usłuchać "mowy kwiatów"? Czy wybrać okazały bukiet, czy też skromną różę?



Część osób dokonując wyboru, sugeruje się symboliką kwiatów, czyli tzw. mową kwiatów. Dawniej ludzie, wręczając kwiaty, wyrażali swoją sympatię albo nawet antypatie. Obecnie zaś mało kto wie, co oznaczały poszczególne kwiaty i w jakiej sytuacji należało je podarować. Czerwony kolor kwiatów oznaczał płomienną miłość; biały- szczerość, niewinność, czystość, idealne uczucie; różowy- przyjaźń i sympatia; błękitny- wierność; zielony- zazdrość; zielony- nadzieję, łagodność, pojednanie, zaś pomarańczowy- zdradę. Chcąc się dowiedzieć, jak to obecnie wygląda, postanowiłam porozmawiać z panią Lucyną, która na co dzień zajmuje się sprzedażą kwiatów. KH: Jak długo pracuje Pani w kwiaciarni? L: Zajmuję się kwiaciarstwem już 22 lata. KH: Widzę, że pięknie Pani stroi kwiaty, wiązanki, robi wieńce. Ukończyła Pani kurs florystyczny, czy też sama Pani się tego nauczyła? L: Kochana moja, ja z wykształcenia jestem nauczycielem, a pracowałam jako urzędnik. Dopiero potem zaczęłam pracę w kwiaciarni. Nie kończyłam kursów florystycznych, ale skończyłam taką szkołę, gdzie nauczono nas prawie wszystkiego, co było potrzebne. Ludzie nawet mi mówią, że dobrze mi idzie wypisywanie szarf. Trochę gustu, trochę się podpatruje, gdzie tam co się zobaczy, czy w telewizji, czy na cmentarzu, czy w kosciele. KH: Jakie kwiaty ludzie najczęściej kupują? Zazwyczaj wiedzą, co chcą, czy też proszą Panią o pomoc w wyborze? L: Zazwyczaj cos sugeruję, jeżeli ktoś jest niezdecydowany. Ludzie przychodzą, by kupić kwiaty na różne okazje, w związku z tym, wszystko zależy od tego, komu te kwiaty mają być. Młodzi panowie biorą przeważnie swoim dziewczynom, więc czerwień dominuje, zwłaszcza na walentynki. Natomiast dla starszych ludzi kolorystyka nie ma znaczenia, chyba, że ktoś ma konkretne upodobania



na temat koloru, gatunku itd. Czasami pomagam, bo jest to potrzebne, ludzie nieraz są niezdecydowani. KH: Czy słyszała Pani o mowie kwiatów? Wiele ludzi kieruje się tą symboliką, czy też nie? L: Ja osobiście niezbyt wierzę, natomiast ludzie, zwłaszcza młodzi panowie, w zależności od okazji chcą albo czerwień, albo biel. Czasami są takie wyrafinowane kolory jak fiolet czy niebieski, ale raczej rzadziej. To też zależy od tego, co jest akurat w sprzedaży. Kwiat musi być ładny, świeży, a poza tym, jak oko przyciągnie to się klient na któryś zdecyduje. KH: Jeśli chodzi o gatunek, to mężczyźni decydują się tylko na róże, czy wybierają też inne kwiaty? L: Na walentynki króluje róża, ale jest to całoroczny kwiat, nadający się na wszystkie okazje: od imienin, urodzin począwszy, po walentynki, dzień matki, aż do pogrzebu. Natomiast w okresie wiosennym popularnością cieszy się tulipan, na pogrzeby głównie wybierane są lilie i margerytki. Zależy też, co akurat jest w sprzedaży. Okres zimowy charakteryzuje się tym, że Polacy nie produkują sami, bo nam się nie opłaca- mamy za zimny klimat, wszystko sprowadzamy z Ekwadoru, Holandii, Chin... Ludzie też zwracają uwagę na cenę; jeśli kogoś stać- bierze cos bardziej wyszukanego, jeśli nie- to skromnie, ale to nie znaczy brzydko! Skromnie też można gustownie zrobić, delikatnie przystroić albo nie i to też spełnia swoją rolę. Rozmawiała Karolina Hryszko, kl. IIg NAJROMANTYCZNIEJSZE MIEJSCA NA ŚWIECIE
Mimo że walentynki są już za nami, ciepła atmosfera tego wyjątkowego dnia jeszcze nie przeminęła. Warto jest więc się zastanowić – gdzie można najlepiej spędzić święto zakochanych i najbardziej odczuć unoszącą się w powietrzu miłość? Wenecja już od bardzo dawna uznawana jest za jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi, do którego tłumnie wybierają się turyści. Jest to też miasto, które oferuje niepowtarzalną wycieczkę, jaką można odbyć gondolą po tutejszych kanałach. Podróż taką łódką jest jedną z największych atrakcji, jakie można tu znaleźć, ale również jedną z najromantyczniejszych. Widoki i przeżycia z wycieczki są niezapomniane.


Dubrownik, czyli jedno z najpiękniejszych chorwackich miast, które zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Położone jest nad morzem Adriatyckim i zapewnia turystom wiele pięknych miejsc, które można zwiedzić, a także zapierające dech w piersiach widoki, które na długo pozostają w pamięci. Słońce, błękitne może... Czego chcieć więcej? Paryż, który koniecznie musiał się pojawić na tej liście, jest uznawany za stolicę miłości. To tutaj można przeżyć magiczny rejs po Sekwanie, który daje nam niepowtarzalną okazję poznania Paryża z innej strony. Zwłaszcza wieczorem, kiedy można podziwiać cudnie oświetlone zabytki... Można także odwiedzić znajdującą się na Wieży Eiffela restaurację „58 Tour Eiffel”. Kolacja na najsłynniejszej wieży na świecie to niezapomniane przeżycie: znakomita kuchnia francuska, magiczna atmosfera oraz spektakularne widoki na cały Paryż... Coś niezapomnianego i niesamowitego, a jednocześnie bardzo romantycznego... Świat jest pełen wyjątkowych miejsc, które przyciągają do siebie ludzi, ale takie święta jak walentynki warto spędzić chyba tam, gdzie atmosferę tego święta można odczuć najbardziej. Dominika Skreczko Barbara
Oligarchia magnacka na Litwie był to ustrój, w którym najważniejszą rolę w Wielkim Księstwie sprawowali przedstawiciele najbardziej wpływowych rodów. Dodam, że męscy przedstawiciele, gdyż płeć piękna do władzy w państwie Jagiellonów nie pchała się równie ochoczo. Oto historia jak jedna kobieta zapewniła dominację swojej rodzinie na ponad pół wieku poprzez… a jakże, romans.


Pod nazwą oligarchia nie znajdziemy jednolitego i zgodnego ciała tworzonego przez anonimowe dynastie lokalne. Kryje się tutaj sieć nazwisk bardziej lub mniej znaczących, które łączyły się nieustannie za pomocą koligacji i sprytnych zagrywek politycznych. W różnych okresach rolę dominującą pełniły różne figury z rodzin Paców, Sapiehów, Tyszkiewiczów, Radziwiłłów, Gasztołdów itd., wiernie stojący na straży interesów własnej familii. W pierwszej połowie XVI w. byli to przedstawiciele tej ostatniej. Głowa rodziny Gasztołdów, Olbracht, zgromadził w swojej domenie najbogatsze ziemie Wielkiego Księstwa i zapewnił sobie najważniejsze tytuły państwowe, między innymi podczaszego wielkiego, kanclerza wielkiego, a także wojewody wileńskiego, trzymając pieczę nad stolicą Litwy. Potężny możnowładca zmarł w 1539, zostawiając na świecie syna – Stanisława, wojewoda trocki, który pozostał najodpowiedniejszym kandydatem do przejęcia schedy po ojcu. Druga wpływowa rodzina litewska postanowiła się wżenić w ród hegemonów. Małżonką Stanisława została nasza główna bohaterka – Barbara Radziwiłłówna. Plan połączenia rodów nie wypalił, gdyż wojewoda zmarł zaledwie trzy lata po śmierci ojca, co gorsza bezdzietnie. Nie było także możliwości przejęcia rozległych dóbr gasztołdowskich, gdyż wedle prawa i polityki królowej Bony, zostały one włączone do domeny monarszej. Na szczęście wdową szybko zainteresował się następny, jeszcze bardziej wpływowy kandydat. Barbara wpadła w oko samego królewicza Zygmunta podczas jednej z jego wizyt na Litwie. Przed Radziwiłłami pojawiły się nowe możliwości. Nie dość, że ze sceny politycznej zniknęli dotychczasowi hegemoni, to istniała możliwość koligacji z najpotężniejszą ze wszystkich rodzin – rodziną królewską. Do małżeństwa jednak początkowo nie doszło, gdyż nie byłoby na nie zgody jak wiele może w najdelikatniej prowadzonej polityce namieszać „krew niewieścia”



królowej matki. Ta nie chciała słyszeć o niedynastycznym małżeństwie syna, który miał przecież żonę wywodzącą się z potężnego Domu Habsburskiego. Niedługo potem, w 1547 r., podczas kolejnej z wizyt, królewicz był już wdowcem. Nie miał już wtedy skrupułów, aby w tajemnicy przed dworek krakowskim pojąć za żonę Barbarę, która według współczesnych darzyła Zygmunta równą miłością. Natomiast kiedyś w historiografii pojawił się pogląd, jakoby Barbara miała być celowo zbliżana do królewicza, kiedy tylko zauważono, że mu się podoba. Ich małżeństwo miało być elementem spisku, który bracia wdówki zawiązali w celu przejęcia dominującej pozycji w wielkim księstwie. Mikołaj Czarny i Mikołaj Rudy Radziwiłłowie od tego momentu stali się najbliższymi współpracownikami przyszłego króla i utrzymali tę pozycję przez większość okresu jego panowania. Jedno małżeństwo dało im pierwsze miejsce przy uchu wielkoksiążęcym, niemalże wszystkie najważniejsze tytuły i kontrolę nad ogromnymi połaciami ziemi. Radziwiłłowie stali się pierwszymi realizatorami polityki Zygmunta na Litwie, dowódcami jego wojska i wiodącymi prym na lokalnych zjazdach szlacheckich. Pozycji Radziwiłłów nie zdołali zachwiać żadni inni magnaci przez ponad 50 lat. Dopiero spadek ich wpływów po śmierci słynnego Janusza przyniósł dominację Sapiehów. Z rodu Barbary wywodzili się sławni i zdolni wodzowie jak Krzysztof Piorun, którzy przysporzyli Rzeczypospolitej wiele chwalebnych zwycięstw, ale także wspomniany już Janusz, czy Bogusław, którzy znacznie przyczynili się do jeszcze większych klęsk w okresie tzw. „potopu” szwedzkiego. I bardzo dobrze pokazuj,e jak wiele może w najdelikatniej prowadzonej polityce namieszać „krew niewieścia”. A raczej ile mogła. Paweł Pietrowcew WALENTYNKOWE CIEKAWOSTKI
Jak wyglądała najdroższa Walentynka w historii? Ile kartek wysyłamy 14 lutego? Jak święto zakochanych obchodzone jest w innych krajach?


1. Pierwowzorem Walentynek był zwyczaj obchodzony w starożytnym Rzymie. 14 lutego świętowano Luperkalia, czyli Dzień Płodności i Macierzyństwa. W przeddzień obchodów odbywała się miłosna loteria: imiona dziewcząt zapisywano na skrawkach papieru, po czym losowali je chłopcy. Ta, którą wylosowali, stawała się jego partnerką na świąteczne zabawy, a nieraz i na całe życie. 2. Patronem Święta Zakochanych jest św. Walenty żyjący w III wieku w Cesarstwie Rzymskim. Jedna z legend na jego temat mówi o nim, jako o lekarzu i zarazem duchownym, który wbrew edyktowi cesarza rzymskiego Klaudiusza II, udzielał potajemnie ślubów młodym legionistom i parom. Za złamany zakaz cesarz wtrącił go do więzienia. Tam zakochał się on w niewidomej córce strażnika, która z miłości odzyskała wzrok. Gdy cesarz dowiedział się o tym, kazał zabić Walentego. Dzień przed egzekucją duchowny napisał list do ukochanej, podpisując go: „Od Twojego Walentego”. Egzekucję wykonano 14 lutego 269 r. 3. Prawdopodobnie pierwszą kartkę walentynkową wysłał książę Orleanu w 1415 roku, który uwięziony w londyńskim Tower, pragnął powiedzieć żonie, jak bardzo ją kocha. Kobiety wysłały pierwsze wyznanie miłosne zdecydowanie później, bo dopiero w 1477 roku. Dokonała tego Margery Brews, która wysyłając list do narzeczonego, dołączyła również do niego kartkę z miłosną poezją. 4. Najsłynniejszym walentynkowym upominkiem było jabłko pokryte różowym lukrem, ułożone w hebanowej szkatułce, wysadzanej perłami. Nie wiadomo, co stało się z jabłkiem, lecz szkatułka przetrwała do dziś. Prezent ofiarowany był Annie Boleyn przez króla Henryka VIII. Równie kosztownym „upominkiem” była najdroższa kartka walentynkowa na świecie wykonana z litego złota, przyozdobiona sercem z diamentów, szafirów i brylantów oraz zapakowana w futro z norek. Stanowiła ona podarek dla śpiewaczki operowej Marii Callas od armatora i miliardera Arystotelesa Onassisa.



5. Masowa produkcja kartek rozpoczęła się w 1848 roku, w firmie z siedzibą w Worcester założoną przez kobietę Esther Howland. Co roku, 14 lutego wysyłane jest około miliarda kartek na całym świecie, w tym do Verony, gdzie rozgrywał się słynny dramat „Romeo i Julia” dociera ok. tysiąc kartek zaadresowanych do Julii. 6. W Japonii to kobiety dają prezenty mężczyznom. Panowie dopiero miesiąc później, 14 marca, z okazji Białego Dnia, odwzajemniają romantyczny gest. Tradycyjnym prezentem jest biała czekolada. W Słowenii walentynki są dniem wiosny, dobrego zdrowia, patrona pielgrzymów i pszczelarzy, natomiast w Estonii dzień ten obchodzony jest jako Dzień Przyjaźni. 7. Według danych średnio 220 000 razy na świecie 14 lutego pada pytanie „Czy wyjdziesz za mnie?”. Inne statystki mówią o tym, że ok. 15% kobiet w Stanach Zjednoczonych przyznaje się, że na Walentynki same sobie wysyłają kwiaty, a ok. 3% ludzi posiadających zwierzęta wręcza w tym dniu prezent swojemu pupilowi. Maryla Gołaszewska Zakochany luty
Może i komedie romantyczne nie są wybitnymi dziełami kinematograficznymi, jednak sprawiają, że pomimo wszystko się je lubi. Przydają się, kiedy masz ciężki dzień w pracy bądź szkole i chcesz po prostu się zrelaksować oraz dać odpocząć szarym komórkom. Poza tym oglądanie tego typu filmów jest dobrym sposobem, aby spędzić czas z ukochaną osobą lub bliskimi.


“Pretty woman” (1990) Jeden z klasyków komedii romantycznej i choć minęło już ponad 25 lat od daty jego premiery, to wciąż cieszy się niezwykłą popularnością. Film przedstawia historię biznesmena Edwarda oraz prostytutki Vivian. On płaci jej za tydzień spędzony w jej towarzystwie. Po tym okresie okazuje się, że ona podbiła serca milionera, a i on nie pozostał jej obojętny. Bardzo dobra gra aktorska powoduje, że z przyjemnością ogląda się perypetie Vivian oraz Edwarda, a po obejrzeniu filmu, piosenka “Pretty woman” na długo zagości w naszym umyśle. "Narzeczony mimo woli” (2009) Sandra Bullock wciela się tutaj w rolę Margaret, wrednej i zimnej, ale za to zdolnej redaktorki, zaś Ryan Reynolds gra Andrew, jej asystenta, który przez swoją ambicję, znosi wszystkie upokorzenia ze strony szefowej, ale w duszy szczerze jej nie trawi. Kobieta pochodzi z Kanady i może zostać wydalona ze Stanów Zjednoczonych, gdyż dopatrzono się nieprawidłowości w jej pobycie. Najszybszym dla niej sposobem, aby nadal pozostać w USA, jest wzięcie szybkiego ślubu z Amerykaninem. Margaret szantażuje swojego asystenta, który godzi się na ten układ, ze względu na wizję szybkiego awansu. Jak się kończy film, raczej nie będzie zaskoczeniem, ale jednak ze względu na dużą dozę humoru oraz grę aktorską, warty jest obejrzenia. “Love, Rosie” (2014) Rosie i Alex są najlepszymi przyjaciółmi. Razem planują wyjazd z Dublina oraz są nierozłączni już od dzieciństwa. Oboje też coś do siebie czują, lecz żadne nie jest w stanie wyznać drugiej osobie miłości. Każde z nich spotyka się z kim innym, Alex ze szkolną pięknością, zaś Rosie z przystojnym mięśniakiem. Ich miłość oraz przyjaźń zostaje wystawiona na próbę, gdy chłopak przenosi się do Bostonu, a dziewczyna musi zostać w Irlandii oraz opiekować się swoim dzieckiem. “Love, Rosie” to wzruszająca opowieść o szukaniu miłości oraz szczęścia. Pokazuje również , że gdzieś, nawet na końcu świata, znajdzie się osoba, która nas pokocha oraz zrozumie nasze czasem dziwne i pokręcone myśli. “Listy do Julii” (2010) Sophie, obiecująca dziennikarka, wyjeżdża wraz ze swoim narzeczonym do miasta legendarnych kochanków: Romea i Julii. Victor, zaaferowany otwarciem nowej restauracji, nie poświęca zbyt wiele czasu ukochanej. Sophie postanawia zwiedzić miasto na własną rękę i spotyka tam “sekretarki” Julii Capuletti, które odpowiadają na wiadomości załamanych kobiet z całego świata. Kobieta znajduje list z 1957 roku, na który postanawia odpowiedzieć. Zaledwie po tygodniu zjawia się autorka listu wraz ze swoim wnukiem - Charliem. Dziewczyna wyrusza z nimi w poszukiwaniu ukochanego Claire. Film pokazuje, jak bardzo głębokim uczuciem jest miłość, która nie umiera nawet po kilkudziesięciu latach.



“Och, życie” (2010) W filmie zostały przedstawione perypetie Holly i Erica, którzy nie pałają do siebie zbytnią sympatią, a każde z nich prowadzi zupełnie inny tryb życia. Kobieta jest ułożona i marzy jedynie o spokojnym życiu, przy tym jedynym, zaś mężczyzna zachowuje się jak duży chłopiec, niegardzący używkami oraz kobietami. Pewnego dnia dowiadują się o śmiertelnym wypadku samochodowym swoich przyjaciół, którzy w testamencie wyznaczyli ich na opiekunów ich rocznej córeczki. Od tej pory muszą zaakceptować siebie nawzajem oraz postarać się ze sobą współpracować dla dobra dziewczynki. Bohaterowie pod wpływem małej zmieniają się i zakochują się w sobie. Oprócz dużej dawki humoru oraz wzruszenia największym atutem tej produkcji jest właśnie pokazanie, jak trudne jest wychowanie dziecka oraz jak dużo niesie ze sobą wyrzeczeń. Karolina Wołczuk Z miłości do jedzenia…



Jedzenie jest jedną z podstawowych funkcji w naszym życiu. ,,Paliwo” , które dostarczamy dla naszego organizmu, zapewnia mu prawidłowe funkcjonowanie. Spożywanie pokarmów nie jest tylko koniecznością, ale i wielką przyjemnością. Z biologicznego punktu widzenia główną funkcją smaku jest identyfikacja żywności zawierająca substancje o podstawowym znaczeniu dla funkcjonowania organizmu oraz wykrywanie niektórych składników toksycznych. U człowieka wykrywanie smaku aktywuje się do skomplikowanego systemu zlokalizowanego w ściśle określonych okolicach języka w postaci zorganizowanych struktur. Struktury te noszą nazwę brodawek smakowych, a każda z nich ma na swojej powierzchni określone receptory (kubki smakowe) odpowiedzialne za smak. W połączeniu ze śliną pokarm uwalnia cząsteczki chemiczne odpowiedzialne za smak, które osadzają się na receptorach powierzchniowych komórek kubków smakowych. Innymi słowy, dzięki kubkom smakowym czujemy przyjemny lub też nieprzyjemny smak. Rozróżniamy smaki: gorzki, kwaśny, słony, słodki i piąty - UMAMI, jest to smak pyszny, wyborny. W roku 1908 w Japonii - Tokio prof. Kikunae prowadził długo badania na ten temat. Smak umami pochodzi od kwasu glutaminowego, występującego obficie w białkach pochodzenia roślinnego i zwierzęcego. Można go uznać za prawdziwy detektor – wykrywanie białek. Smak słodki Cukier stanowi podstawowe źródło energii, które może zostać wykorzystane przez komórki organizmu. Przez mózg zużywane jest około 80 % codziennej dostawy cukru. Smak słony To chlorek sodu NaCl, smak słony powstaje w wyniku obfitego dostarczania sodu do niektórych komórek kubków smakowych, co wyzwala impuls nerwowy, informujący mózg o zawartości soli w pożywieniu. Smak gorzki Cząstki toksyczne w wielu roślinach są gorzkie. Odkrywanie tych smaków zajęło dość sporo czasu, a żeby wykluczyć toksyczne związki. Kwas glutaminowy- smak umami Jest obficie wydzielany w toku długiego gotowania mięsa, w procesie fermentacji. Znajdziemy go w serach,



sosach rybnym i sojowym, w owocach morza, w kurczaku i wołowinie, w warzywach takich jak pomidory, zielony groszek, grzyby i warzywa zielone. Jedzenie w życiu człowieka odgrywa bardzo istotną rolę. Większość spotkań towarzyskich odbywa się właśnie przy zastawionym stole. Z jedzenia czerpiemy wielką przyjemność, a jeszcze większą, gdy spożywamy posiłki w miłym towarzystwie oraz w przyjaznej atmosferze. Jedzenie jest nieodzownym elementem naszego życia. Smak jest rzeczą względną, pozostającą pod silnym wpływem kultury i epoki. Przysłowia na temat jedzenia: „Jaka kuchnia takie życie”, „Apetyt rośnie w miarę jedzenia”, „Gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść”, „Jesteś tym co jesz”, „Bez wołu nie będzie rosołu”, „Głodnemu chleb na myśli”, „Kradzione nie tuczy”, „Przez żołądek do serca” Iza Pruszyńska DSD
I semestr roku szkolnego 2017/2018 dobiegł końca. Ostatnie pięć miesięcy upłynęło nam pod znakiem różnorodnych wydarzeń, konkursów, spotkań, warsztatów, wyjazdów.


I. SPRAWDZALIŚMY SWOJĄ WIEDZĘ W: • różnorodnych konkursach t.j. Wojewódzki Konkurs Języka Niemieckiego dla uczniów gimnazjum oraz szkoły podstawowej czy też ogólnopolski konkurs Deutschfreund • Olimpiadzie Języka Niemieckiego • ustnym egzaminie DSD II • próbnym egzaminie gimnazjalnym oraz maturalnym II. UCZESTNICZYLIŚMY W: • warsztatach muzycznych w języku niemieckim pod kierunkiem muzyków z Hamburga • redagowaniu gazety uczniowskiej ,,Klick” w ramach warsztatów dziennikarskich • lekcji bibliotecznej: ,,Niemiecka literatura – czytamy to, co dobre!” • organizacji Tygodnia Języków Obcych • tworzeniu wspólnej wystawy: ,,Zagranica oczami szkolnej społeczności” • realizacji projektu ,,Deutsch hat Klasse” • redagowaniu szkolnej gazetki - rubryki: Café Deutsch III. WYJEŻDŻALIŚMY: • na warsztaty dziennikarskie do Berlina • w ramach wymiany międzynarodowej do miejscowości Berlin - Poczdam - Soest - Düsseldorf • do Frankfurtu na pierwsze spotkanie Erasmus+ Ferie minęły nam bardzo szybko i tak oto rozpoczęliśmy drugi semestr. Również i tym półroczu czeka nas mnóstwo wydarzeń. Są wśród nich finałowe etapy Wojewódzkiego Konkursu Języka Niemieckiego zarówno w szkole podstawowej jak i gimnazjum; konkurs SchwarzRotGold, Sprachdoktor czy też konkurs ortograficzny. Czeka nas ponadto drugie spotkanie projektu Erasmus+; wystawa ,,Globalna cenzura” w Galerii Arsenał, finalizacja projektu ,,Niemiecki ma klasę” , jubileusz PASCH oraz wiele innych wydarzeń, o których będziemy informować na bieżąco zarówno na łamach naszej gazetki jak i w zakładce DSD na stronie internetowej szkoły.



A teraz odrobina lektury po niemiecku - wspomnienia z ferii zimowych jednej z uczennic. Zapraszamy do lektury i do zobaczenia w kolejnym numerze! Meine Ferien waren wirklich super. Schade nur, dass sie so schnell vorbei sind. Ich habe volle Hände voll zu tun, überhaupt nicht gefaulenzt, deshalb habe ich mich so gefreut. Ich bin sehr aktive Person und erhole mich am besten, wenn ich etwas Kreatives mache. So waren auch meine Ferien- vor allem kreativ! Ich habe an einem kurzen Ferienkurs teilgenommen – 12 Teilnehmer, junge Leute zwischen 12 und 15, haben zusammen ihre Ferienzeit verbracht. Wir haben ein bisschen getanzt, bei Musik gebastelt, gespielt und uns einfach gut amüsiert. Das war eine gute Gelegenheit, neue Bekannschaften zu schlieβen . Ich habe einen Jungen kennengelernt, mit dem ich mich schon zum zweiten Mal getroffen habe… Er ist wirklich nett und gutaussehend. . Diese Tage sind für mich eine schöne Erinnerung. Mit voller Kraft und Lust zum Handeln bin ich in die Schule zurückgekommen und so das zweite Semester begonnen.