Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Trzeba być przyzwoitym człowiekiem



W sobotę, 14 maja, na jarocińskim rynku odbył się ogólnopolski piknik naukowy, zorganizowany przez Centrum UNEP/GRID Warszawa przy wspólpracy z Urzędem Miejskim w Jarocinie, Starostwem Powiatowym, Philips Lighting Poland S.A. oraz Gimnazjum nr 1 w Jarocinie. Imprezę prowadził znany aktor Cezary Żak, znany m.in. z serialu "miodowe lata". GIG-ant: Interesuje się pan ekologią? Cezary Żak: No  na tyle, że wiem, że trzeba sortować śmieci nie wolno wyrzucać śmieci do lasu, a mam tego najlepszy przykład bo mieszkam w lesie i wiem co to znaczy jak idę z psem na spacer to tych śmieci jest cała masa. Na pewno nigdy się nie wgłębiałem w tajniki ekologii takiej naprawdę bardzo profesjonalnej. Ale myślę, że jak na człowieka który uprawia zawód zupełnie róży od ekologii taka wiedza wystarczy. Stara się pan żyć „ekologicznie”? No właśnie w ten sposób. Wiem, co to znaczy nie zaśmiecać środowiska. Nie palę w moim piecu i kominku gumą, żeby togo środowiska nie zanieczyszczać. Śmieci generalnie w Polsce to jest wielki problem. Zawsze biorę udział w imprezach które promują segregowanie śmieci. Czy według pana takie akcje są potrzebne? Niezwykle, bo każdy może wybrać się na taką akcję i zobaczyć co to znaczy, jak wygląda taka akcja. Często ludzie nie mają o takich rzeczach pojęcia, tu mogą się czegoś dowiedzieć. Czy sądzi pan, że obecność znanej osoby, np. takiej jak pan zwiększy siłę przekazu takiej akcji? Mam nadzieję. Dlatego właśnie zaproszono mnie na tą akcję. Wiadomo ludzie czasem przyjdą tylko po to, żeby zobaczyć tego sławnego aktora. Na co dzień jest pan

Trzeba być przyzwoitym człowiekiem

aktorem. Mógłby nam pan opowiedzieć jak wygląda pański dzień? Osiem miesięcy w roku spędzam na planie filmowym, więc jest to najczęstszy mój dzień. Na siódmą trzydzieści muszę dojechać na plan, więc wstaję rano około 6. Później jadę do pracy, następnie siadam do charakteryzacji, zależnie od roli trwa to krócej lub dłużej. Na planie spędzam, to zależy od ilości kręcony scen, od czterech do dwunastu godzin. Jeśli jest to dwanaście godzin to jest też tan w środku przerwa obiadowa. Po dwunastu godzinach wracam wycieńczony do domu, biorę tekst i uczę się tekstu na następny dzień i padam ze zmęczenia. Natomiast są dni, że jadę do teatru i gram przedstawienie. Wtedy wracam do domu około siedemnastej. Kiedy nie kręcę filmu wtedy głównie odpoczywam we własnym ogrodzie i się tam przygotowuję do następnej roli. A którą swoją rolę najmilej pan wspomina? Jeśli chodzi o moje role to zagrałem ich bardzo dużo. Ja myślę, że ta najważniejsza jest jeszcze przede mną. Jak na mój zawód to jestem jeszcze młody. Natomiast. Najmilej wspominam „Miodowe Lata”, które były kręcone na żywo, nikt potem się nie odważy kręcenia takiego sitcomu w Polsce i „Ranczo”, które było dla mnie takim wyzwaniem, by zróżnicować, postacie wójta i księdza. Ma pan już jakieś aktorskie plany na przyszłość? Wiem, że są plany żeby kontynuować „Ranczo”, a takich prywatnych planów nie mam. Czy poza aktorstwem, ma pan inne hobby? Już teraz nie, kiedyś byłem akwarystą. Zawsze zaczynałem zwiedzanie miasta od oceanarium. Ponieważ woda i ryby mnie uspokajają. Ma pan jakieś życiowe credo? Nie, staram się być zawsze daleko od takich zasad. Wiem, że trzeba być przyzwoitym człowiekiem. A największe marzenie?



Ono głównie dotyczy moich córek, które dorastają. Bardzo im kibicuję i wspieram i to żeby im się powiodło to jest moje marzenie. I na koniec. Jak zachęciłby pan ludzi do „ekologicznego trybu życia”? To bardzo rozległy temat, trudno to powiedzieć jednym zdaniem. Natomiast każdy ma chyba potrzebę by dookoła niego było czysto i ekologiczne. Czasami zwykłe lekcje uczniom nie wystarczają, dlatego chodzą na dodatkowe korepetycje. Z przeprowadzonej w szkole ankiety wychodzi na to, że jest to aż 33,5% uczniów odpowiada – nie. Oczywiście, zdarzają się przypadki, w których wymienia się po 4 czy 5 przedmiotów. Niestety to rzadkość. Szkoda, że nie interesuje nas - uczniów to, że nasi nauczyciele czekają w szkole, aby nam pomóc. Może warto skorzystać? Na podstawie wyników ankiety sporządzony został wykres, z którego wynika, że najwięcej, bo aż 20% uczniów korzysta z korepetycji z języka angielskiego. Natomiast najmniej uczestniczy w chemii. Jeżeli chodzi o „inne” przedmioty, to są wśród nich język polski czy też historia. Magda. ;) Oj, działo się... Kronika szkoły
Kronika jest to stały przegląd bieżących wydarzeń jakiejś dziedziny podawany do wiadomości w prasie, radiu lub telewizji.


Wycieczka klas VI  W dniach 27-29 kwietnia uczniowie szóstych klas pod opieką pani Kubasik i pani Pewniak wyjechali na wycieczkę do Trójmiasta. Zobaczyli min.: Wieże Mariacką i zamek krzyżacki w Malborku. Mieli okazję przespacerować się po sopockim molo i nawdychać się świeżego powietrza na plaży. Szóstoklasiści twierdzą, że bardzo im się podobało i że chcieliby pojechać tam znowu. Konkurs recytatorski w Cielczy Dnia 28 kwietnia odbył się konkurs recytatorski w Cielczy. W tym roku konkurs był poświęcony twórczości Czesława Miłosza. Nasze gimnazjum reprezentowały trzy uczennice: Michalina Jachnik, Karolina Adamkiewicz i Klaudia Orpel. Dziewczyny pod opieką pani Słowik i pana Tabaki przygotowały dwa wiersze: jeden wybrany i jeden wiersz Czesława Miłosza. Karolinie udało się zdobyć drugie miejsce. Wyjazd do kina 4 maja uczniowie gimnazjum obejrzeli w jarocińskim kinie „Echo” film pt. „Sala Samobójców”. Seans odbył się w ramach szkolnej akademii filmowej. Film zrobił bardzo wielkie wrażenie zarówno na gimnazjalistach jak i na nauczycielach. Akademia 3 maja Dnia 5 maja w naszej szkole odbyła się akademia z okazji święta 3 maja. Apel został przygotowany przez uczniów klas pierwszych gimnazjum pod czułym okiem pani Buchwald. Pierwszoklasiści opowiedzieli o wydarzeniach jakie miały miejsce w 1971 roku. Tego dnia, każdego z uczniów obowiązywał galowy strój. Wycieczka klas IV  W dniach 5-6 maja uczniowie klas czwartych wraz z opiekunami pojechali na wycieczkę do Warszawy. Czwartoklasiści mieli okazję zwiedzić stolicę Polski. Widzieli min.: warszawskie łazienki, pomnik powstańca i pomnik Chopina. Wycieczka była udana i wszystkim bardzo się podobała. Wycieczka klasy III 10 maja uczniowie klasy trzeciej szkoły podstawowej wyjechali na wycieczkę podążając Szlakiem Piastowskim. Trzecioklasiści zwiedzili Biskupin, płynęli statkiem, jechali kolejką w Wenecji i widzieli zamek diabła tasmańskiego. Dzieci bardzo miło wspominają wspólnie spędzony czas i nie mogą się doczekać kolejnego wyjazdu. Przegląd taneczny w Cielczy 11 maja dziewczyny z szkolnego aerobiku wzięły udział w corocznym przeglądzie tanecznym organizowanym w Cielczy. Wielogodzinne próby pod nadzorem pani Pewniak Oj, działo się...



przyniosły sukces. Dziewczynki z naszej szkoły podstawowej zajęły wysokie, drugie miejsce, a gimnazjalistki zwyciężyły. Występ Ogniska Muzycznego 13 maja w naszej szkole wystąpił zespół z jarocińskiego Ogniska Muzycznego. Muzycy wykonali dwa koncerty: jeden dla szkoły podstawowej i drugi dla gimnazjum. Muzyka wszystkich wprawiła w dobry nastrój i przyczyniła się do śpiewu na szkolnych korytarzach podczas przerw. Konkurs Gwarowy 11 maja odbył się finał Powiatowego Konkursu Gwarowego dla gimnazjalistów pt. „ Ryczka, tytka i wymborek czyli swojskie klekotanie”. Zmagania miały miejsce w Pałacu Radolińskich w Jarocinie. Celem konkursu było propagowanie gwary wśród uczniów i nauczycieli. Do ostatecznej rozgrywki przystąpiło pięć uczestniczek z trzech gimnazjów w powiecie. Naszą szkołę reprezentowała, uczennica drugiej klasy – Natalia Mąka, która przygotowywała się pod czujnym okiem polonisty pana Bartosza Tabaki. Głównym zadaniem była prezentacja tekstu w gwarze własnego autorstwa pt. ”Szportowa kumpela/kumpel”. Natalia zajęła pierwsze miejsce. Trzecioteścik 17 maja uczniowie klasy trzeciej szkoły podstawowej przystąpili do tzw. „Trzecioteściku”. Był to sprawdzian wiedzy po trzech pierwszych latach nauki w szkole podstawowej. Uczniowie podeszli do testu jak do prawdziwego egzaminu, ubrani a galowo. Wyjazd do kina 19 maja uczniowie klasy piątej i szóstej obejrzeli w jarocińskim kinie „Echo” film pt. „Italianiec”. Projekcja filmu odbyła się w ramach Szkolnej Akademii Filmowej. Mecz Lecha Poznań 19 maja uczniowie z naszej szkoły wraz z opiekunami pojechali dopingować drużynę Lecha Poznań w meczu z Borussią Dortmund. Jechało około pięćdziesiąt osób. Zabawa był świetna, kibice szaleli na trybunach i śpiewali przyśpiewki Lecha. Uczestnikom pozostały wspaniałe pamiątkowe zdjęcia i wrażenia, których nie zapomną do końca życia. Konkurs recytatorski w Raszkowie 25 maja w Raszkowie odbyły się eliminacje rejonowe X Diecezjalnego Konkursu Recytatorskiego „We wspólnocie z Bogiem i ludźmi”. O wejście do finału walczyły min. uczennice z naszego gimnazjum: Klaudia Orpel i Karolina Adamkiewicz. Dziewczyny, pod czułym okiem pana Jarosława Bednarka, musiały przygotować jeden wiersz i jedną prozę mówiącą o wspólnocie. Obydwie zakwalifikowały się do finału, który odbędzie się 2 czerwca w Koźminie Wielkopolskim. KijA Kto wygra
EURO 2012?


Postanowiliśmy się dowiedzieć kto wygra Euro 2012 i zapytaliśmy o to Gimnazjalistów z naszej szkoły. Zobaczymy co oni sądzą na ten temat? Kto wygra EURO 2012 i dlaczego? Hiszpania, bo oni są mistrzami świata i europy. Jakub kl. Ia  Portugalia, bo mają dobrego trenera. Szymon kl. Ib  Polska, bo pierwszy raz dostała się na Euro. Mateusz 1 kl. Ic  Hiszpania, mają wielu dobrych piłkarzy, którzy przesądzą o losach tego turnieju. Mateusz 2 kl. Ic  Hiszpania, bo mają Villa. Maciej kl. Ib  Hiszpania, bo wygrała mundial i jest dobra. Anonim z kl. Ia  Polska, bo jest najlepsza. : ) Ewa kl. IIb Jak widać mamy kibiców Hiszpanii, ale nie tylko. Jak potoczą się losy Euro 2012 dopiero się przekonamy. .:  Marta : . Dziewczyny też grają 17 maja br. Odbył się pierwszy mecz piłki nożnej żeńskiej. Brały w nim udział: Joanna Górnaś, Angelika Kręc, Wioleta Potarzycka, Joanna Baranowska, Patrycja Zajdler, Magda Mróz, Marta Łukaszewska, Natalia Patryniak, Agata Piłkowska, Joanna Fabisiak, Weronika Teodorczyk i Ewa Gładczak. W meczu brały udział, drużyna niebieska i pomarańczowa. Zwyciężyła drużyna pomarańczowa z wynikiem 2:5, w którym pierwszego gola strzeliła Natalia Patryniak. Pierwszy trening odbył się pod opieką pana Sebastiana Waszkiewicza. .:: Marta ::. Praca wre



Wraz z początkiem wiosny, dużego tempa nabrały prace przy Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Golinie. W sprawę zaangażowało się 94% rodzin z parafii, a wartość wszystkich zrealizowanych prac, z rekonstrukcją ołtarzy bocznych wewnątrz kościoła, dotychczas przekroczyła 800 tys. zł. A jest to dopiero początek. Skąd wziął się sam pomysł tych działań? „Wspólnie z ks. Proboszczem Januszem Pytlikiem stwierdziliśmy, że warto by uczcić jubileusz 600-lecia naszego kościoła i miejscowości jakimś namacalnym przedsięwzięciem. Wybór padł na odnowienie wnętrza naszego kościoła. Szacowaliśmy wstępnie, że może to kosztować około 300-400 tys. zł. Wzięliśmy się więc do pracy. Założyliśmy stowarzyszenie „Nasza Wspólnota”, którego głównym celem jest rewitalizacja naszego zabytkowego kościoła i otoczenia wokół niego. Jak się później okazało, rewitalizacji wymagało nie tylko wnętrze, ale właściwie cały obiekt i jego otoczenie, a koszty całego przedsięwzięcia mogą przekroczyć 2 mln zł”- mówi Janusz Wojtczak, prezes stowarzyszenia „Nasza Wspólnota”. Właśnie trwają prace rewitalizacyjne otoczenia wokół kościoła; m.in. drogi procesyjnej, parkingu



oraz remontu kaplicy, a do odrestaurowania pozostaje jeszcze praktycznie całe wnętrze kościoła. „Mamy już kosztorys części prac, jakie tam należy wykonać. Ich koszt jest ogromny ze względu na unikatową wartość historyczną i artystyczną kościoła. Sądzę, że w okresie „oktawy” naszego jubileuszu uda się zrobić z kościoła i jego otoczenia perełkę na miarę całej Wielkopolski, która będzie bezpośrednio w różny sposób służyła mieszkańcom sołectwa i nie tylko.” – dodaje pan Wojtczak. Planowane zakończenie tych prac przypada na koniec lipca 2011, co daje nadzieję na uczczenie trwającego cały czas jubileuszu 600-lecia parafii i miejscowości wspaniałym czynem i uroczystością. Ola



Dnia 21 maja odbył się festyn w Golinie, pod opiekom Rady Sołeckiej wsi Golina i Stefanów. Od godziny 1700 odbywały się występy uczniów Szkoły Podstawowej i Niepublicznego Gimnazjum. Od godz. 1900 zaczęła się zabawa gdzie grał zespół „Magic”, uczestników zabawy nie zabrakło, jak i nie zabrakło niespodzianek. Większość bawiła się do rana. Było też wiele przyjemności dla najmłodszych m. in. Mogli zasiąść i zobaczyć jak to jest za kierownicą wozu strażackiego. Niespodzianką o zmroku było (można powiedzieć) zianie ogniem. :) .:: Marta ::.

I na koniec muzealna ciekawostka. Pierwsze muzeum w Polsce zostało założone z inicjatywy Izabeli Czartoryskiej w 1801 w Świątyni Sybilli w Puławach i gromadziło pamiątki narodowe. Po klęsce Powstania listopadowego zbiory te zostały przeniesione do Paryża. DO kraju powróciły dopiero w 1876 do Muzeum Czartoryskich. Franciszek Ostojski Dzień Muzeów

Muzea, dla większości młodzieży to, tak to ujął dyrektor jarocińskiego muzeum są to „ miejsca niewarte uwagi i pełne kurzu”. Z okazji Światowego Dnia Muzeów i Nocy Muzeów odwiedziłem jarociński obiekt i zapewniam was – stereotyp kłamie. A teraz trochę teorii. Światowy Dzień Muzeów to święto obchodzone jest 18 maja, a ustanowione zostało w Moskwie, 28 maja 1977 roku. Święto zostało powołane na mocy 5 Międzynarodowej Rady Muzeów (ICOM - ang: International Council Of Museums). Od 1992 dzień ten obchodzony jest pod ustalonym przez ICOM hasłem ( w tym roku było to Muzeum i Pamięć "Museum and Memory" ) Od 1997 roku, a w Polsce od 2004 roku, organizowana jest w miastach całej Europy, ciesząca się ogromnym powodzeniem, Europejska Noc Muzeów. W noc tą można bezpłatnie (lub za drobną opłatą) odwiedzać wszystkie muzea w kraju. „Takie akcje są potrzebna. Można wtedy pokazać prawdziwy wizerunek muzeum, ożywić je trochę. Poza tym, to świetna zabawa. Puzzle przeznaczone dla najmłodszych układali nawet rodzice, czy dziadkowie” – mówi pan dyrektor Wydarzeniu temu towarzyszą różnego rodzaju akcje, np. w Jarocinie pojawił się Teatr Lalek „Pinokio” z Nowego Sącza. Były pokazy lalek, filmy z lalkami, wystawy starych lalek. Jarocin, zamienił się w tą noc w stolicę polskiego lalkarstwa. Do tego odbyły się również warsztaty dotyczące, tak zgadliście, lalek i ich animowania. Lecz nie sądźcie, że Jarocin jest monotematyczny. Równolegle do „lalkowej” akcji w ratuszu, w budynku przeznaczonym na Spichlerz Polskiego Rocka odbyła się wystawa dotycząca festiwalu. Można było posłuchać starych nagrań, pooglądać zdjęcia i zobaczyć jak to będzie po wykończeniu wyglądało. Po rozmowie z dyrektorem jarocińskiego muzeum stwierdziłem, że Spichlerz jest w dobrzych rękach, są plany i pieniądze, teraz tylko potrzeba czasu na wykończenie tego wszystkiego, dyrektor, pan Pluta mówi „To będzie wystawa na miarę XXI wieku, wystawa interaktywna. Każdy decyduje co chce zobaczyć, czy posłuchać”. Jak widać, pozostaje tylko cierpliwie czekać. Łatwo zapamiętuje nowe rzeczy
Wywiad z Natalią Mąką - zwyciężczynią Powiatowego Konkursu Gwarowego „Ryczka, tytka i wymborek czyli swojskie klekotanie”.


Gigant: W jakim konkursie startowałaś? Co zdecydowało, że wzięłaś w nim udział? Natalia Mąka: W tym roku, jako jedna z trzech reprezentantek naszej szkoły, wzięłam udział w konkursie gwarowym, pod jakże ciekawym i intrygującym tytułem „Ryczka, tytka i wymborek czyli swojskie klekotanie”. Niestety, moje szkolne koleżanki nie zakwalifikowały się do finału, ale wiem, że ogromnie mi kibicowały. Tak naprawdę, nigdy nie dowiedziałabym się o tym konkursie, gdyby nie mój polonista. Właśnie on zaproponował mi udział w zmaganiach konkursowych. Po błyskawicznym namyśle zdecydowałam, że spróbuję swoich sił w gwarze wielkopolskiej. Co zdecydowało o mojej decyzji ? Na pewno to, iż moja przygoda z tą odmianą języka zaczęła się już w szkole podstawowej, gdzie zachęcił mnie do tego pan Piotr Kowalczyk. Oprócz tego upór, wola walki oraz determinacja skłoniły mnie do tego wyczynu. Ważna była również motywacja ze strony nauczycieli, wsparcie rodziny, koleżanek i kolegów, całej społeczności szkolnej. Gigant: Czy materiał do opanowania był trudny? Kto ci



pomagał? N.M.: Dwa tygodnie przed pierwszym etapem konkursu, otrzymałam słowniczek gwarowy, w którym znajdowało się ok. 330 słów i 180 zdań. Opanowanie materiału zajęło mi mało czasu, ponieważ łatwo zapamiętuje nowe rzeczy. Do ostatecznego finału, który odbył się miesiąc później, przeszło jedynie 5 dziewczyn. Dodam tylko, że w konkursie wzięło udział 36 gimnazjalistów. Głównym zadaniem laureatek było przygotowanie tekstu w gwarze własnego autorstwa pt. „Szportowa kumpela/kumpel”. Zapewne nie dałabym sobie rady, gdyby nie Golińscy nauczyciele: p. Grzesiek, p. Kowalczyk i p. Tabaka. Ich wielkie poświęcenie i pomoc w interpretacji tekstu, jednak przyniosły oczekiwane rezultaty. Czy samo opanowanie materiału było trudne ? Myślę, że tak. Wszystko zaczęło się od napisania tekstu. Później tzw. „przeróbka” na gwarę wielkopolską i można było zaczynać. Kiedy pierwszy ras przeczytałam historyjkę o sportowej koleżance, nie miałam wielu obaw. Bałam się jedynie przekręcania słów, zmiany głosek, ponieważ to ogromne błędy. Co do samej recytacji, szła mi całkiem nieźle. Opłaciły się wszelkie konkursy recytatorskie oraz wystąpienia publiczne, dzięki którym zdobyłam upragniony sukces. Najtrudniejszym elementem aktorstwa było „wejście” w rolę prawdziwej wiejskiej kobiety. W tym akurat zagadnieniu, wiele dały próby pod okiem p. Tabaki. Powiedział, gdzie pokazać emocje, jak się poruszać i prezentacja udała się po prostu znakomicie. Gigant: Co czułaś, kiedy ogłoszono, że wygrałaś? N.M.: Podczas finału prezentowałam się jako ostatnia. Najpierw kilka zdań, m.in. z czego przygotowuje się wielkopolski kompot z kłerbala (dyni), a później nadszedł najważniejszy moment, czyli sama prezentacja. Na początku miałam ogromną tremę, lecz przypomniałam sobie słowa wielu moich nauczycieli: „Trema jest ? To dobrze. Będzie super !”. Tak też było. Po występie poczułam dumę i zadowolenie. Następnie chwila oczekiwania i gratulacje ze strony organizatorów oraz samego przewodniczącego jury, pana Jacka Hałasika. Oprócz tego piękne słowa wychowawcy: „Jestem dumny z twojego występu. Było cudownie, a nawet lepiej. Twoje rywalki do pięt ci nie dorastają. Dla mnie już zwyciężyłaś”. Dzięki opinii opiekuna zrozumiałam, że zrobiłam to co chciałam. Chwile później nastąpiło ogłoszenie wyników. Najpierw nagrody dla opiekunów, potem



werdykt jurorów. Kiedy pan Hałasik powiedział, że zwyciężyłam jednogłośnie, nie wiedziałam co robić. Cieszyć się czy płakać, uciec czy zostać. Tak wielkiego przeżycia nie da się opisać słowami. To po prostu trzeba przeżyć. Gigant: Bardzo dziękuję za wywiad. Gratuluję i życzę dalszych sukcesów. N.M.: Dziękuję. Na zakończenie chciałabym podziękować wszystkim, którzy we mnie wierzyli, zwłaszcza nauczycielom, których wymieniłam wcześniej. Bez nich nic by się nie wydarzyło. Nie byłoby nagrody, a także pierwszego w życiu wywiadu. Dlatego jeszcze raz dziękuję. KijA Okulary, przedmiot z którym praktycznie przeszliśmy do codzienności, nikogo już nie dziwią. Ich historia zaczyna się około roku tysięcznego, gdy zaczęto używać kładzionych na tekst soczewek. Następnie około roku 1280, prawdopodobnie w Wenecji zaczęto produkować na dużą skalę soczewki oprawione w uchwyt. Kolejny krok w rozwoju okularów postawiono w XV wieku, gdy to w Niemczech, Włoszech, Hiszpanii, Francji i Anglii zaczęto używać dwóch soczewek oprawionych w drewno, skórę czy kości i połączonych na kształt litery „V” by trzymały się na nosie. W połowie XVI wieku zaczęto produkować zrobione z metali



(złoto, srebro, żelazo, miedź ) oprawki, które można było dogiąć do kształtu nosa, co poprawiało wygodę ich użytkowania. Przełom XVII i XVIII był dla okularów bardzo owocny. Skupiono się na poprawie skuteczności szkieł i dopasowywaniu ich do wady wzroku. Zmieniano też kształt by udogodnić ich używanie. Stały się one również elementem biżuterii i mody. W 1730 roku, londyński optyk Edward Scarlett wynalazł oprawę zausznikami, które zastąpiły niewygodne tasiemki. Nstępnie w 1752 projektant przyrządów medycznych James Ayscough wymyślił podwójnie składane zauszniki, które wkrótce zyskały ogromną popularność. Wpadł na pomysł szkieł barwionych w kolorze zielonym i niebieskim do zredukowania błysków światła. W1780 po dużej fali popularności okularów nożyczkowych we Francji i Anglii pojawiły się lorgnony, które były bardzo bogato zdobionymi oprawkami, a noszące je kobiety częściej traktowały je jako ozdobę, a nie jako



przyrząd poprawiający widzenie. Kolejnym przełomem w histori okularów, było wynalezienie w 1784 przez amerykanina Benjamina Franklina soczewki dwuogniskową (bifokalną), która pozwoliła na używanie jednych okularów do patrzenia na dal i na bliż. 1800 w Anglii zaczęto posługiwad się monoklem, był on bardzo popularny wśród mężczyzn pochodzących z tzw. wyższych sfer. W 1840 ogromną popularnośd zyskały oprawki psincenez czyli binokle, które utrzymywały się na nosie za pomocą sprężystego uchwytu Kolejny przełom to rok 1958, w którym to francuska firma Essilor International wprowadza pierwszą soczewkę progresywną, czyli wieloogniskową, która umożliwia ostre widzenie do wszystkich odległości, a moc soczewki zmienia się w sposób ciągły. Nosiła ona nazwę Varilux W dzisiejszych czasach producenci opraw okularowych konkurują ze sobą projektując okulary wygodne, praktyczne specjalistyczne i uniwersalne. Czasami to jest tak oczywiste, że nie zdajemy sobie z tego sprawy lub po prostu nie zaprzątamy sobie tym głowy. Dla niektórych może to być jednak bardziej skomplikowane. Zamieniłam kilka słów na ten temat z panią Felicją Saul.
GIG- ANT: Mogłaby pani w kilku zdaniach opowiedzieć o sobie naszym czytelnikom?
GIG ANT

Felicja Saul: Obecnie zajmuję się domem oraz ciężko chorym mężem. Wcześniej studiowałam (w Niemczech) pedagogikę z matematyką i teologią. Uczyłam również w szkole. W 1962r. wyszłam za mąż za Niemca. GIG- ANT: Co panią skłoniło do opuszczenia Polski? Co miało znaczący wpływ na podjęcie tej decyzji? F.S.: Miesiąc po maturze, gdy miałam 18 lat, nie chciałam wyjeżdżać do Niemiec. W Polsce miałam przyjaciół, plany na studia w kierunku matematycznym. Mój ojciec po wojnie nie wrócił na Śląsk, lecz został w Niemczech. Mama tęskniła za ojcem, którego nie widziała 13 lat. Babcia natomiast chciała do swych synów, którzy mieszkali ze swymi rodzinami w Bawarii. To było moim głównym powodem przesiedlenia, ponieważ sama nie mogłam zostać w kraju. GIG- ANT: Przed wyjazdem z kraju potrafiła się pani porozumieć po niemiecku? Ile czasu zajęło pani przystosowanie się do tego języka? F.S.: Mimo tego, że do 4-



5 lat niemiecki był moim językiem ojczystym, to niewiele z niego rozumiałam. W domu mówiono raczej takim ‘śląskim’. W Niemczech dość szybko nauczyłam się języka niemieckiego, bo wiedziałam, że to moja szansa zdobyć to, co miałam w Polsce- maturę i możliwość studiowania. W ‘nowym’ kraju w ogóle nie potrafiłam się porozumieć z tamtejszymi ludźmi. Musiałam zacząć naukę ich języka od podstaw. Bardzo się starałam szybko przyswoić język niemiecki. Zanim dostałam się do takiej szkoły specjalnej „Förderschule”, to ja już sama tyle się nauczyłam, że mogłam mówić i pisać. Z chęcią przepisywałam z książek różne teksty, cytaty, które pomagały mi w nauce tego języka. Po roku, dostałam się do niemieckiego liceum, gdzie rok później zdałam niemiecką maturę (tzw. egzamin), który niejako potwierdził moją polską maturę i jednocześnie umożliwił mi studia. GIG- ANT: W Polsce, miała pani swoich znajomych, dom. Czy łatwo było porzucić to wszystko, aby wyjechać do zupełnie innego, obcego kraju? F.S.: Było bardzo ciężko opuścić mój dom rodzinny, środowisko, znajomych- przede wszystkim Andzię, która przyjechała do Polski z okolic Lwowa. Mieszkała obok nas i jako 5 -6letnie dzieci, zaprzyjaźniłyśmy się. Ona uczyła mnie języka polskiego i można powiedzieć, że wyrosłyśmy jako siostry( ja nie mam rodzeństwa, a Andzia ma 3 starszych braci). W Niemczech bardzo tęskniłam za nimi wszystkimi. Ciężko było mi się przyzwyczaić do nowego otoczenia. Wtedy nie można było tak łatwo pojechać do Polski. Dopiero w 1972r.po raz pierwszy odwiedziłam moją najlepszą przyjaciółkę. GIG- ANT: Czy nadal utrzymuje pani kontakt ze swoimi znajomymi z Polski? F.S.: Oczywiście. Myślę, że nie można tak łatwo przekreślać przyjaźni. Przez te wszystkie 52 lata najbardziej w kontakcie jestem z Andzią, którą traktowałam jako siostrę. Piszemy listy, tzn. Andzia pisze, a ja telefonuję, często nawet godzinami, potrafimy tak rozmawiać. Kontakt utrzymywałam także z księdzem mojej młodości- ojcem Opielą, który niestety w ubiegłym roku zmarł. On przekazał nam młodym, trwałe zasady wiary i zaszczepił we mnie zainteresowanie teologią, zwłaszcza Biblią, które trwa nadal do dziś. Inny kontakt utrzymuje także z moim kolegą ze szkolnych lat, który mieszka teraz w moim rodzinnym domu. Regularnie przesyła mi polskie gazety, które czytam z ogromnym zainteresowaniem. GIG- ANT: Jest jakaś miejscowość w Polsce, z którą łączy panią jakiś sentyment? F.S.: Taką miejscowością jest Kędzierzyn- moje miasto rodzinne. GIG- ANT: Jak nam wiadomo, Niemcy są krajem wysokiej emigracji. Jak przeciętny Niemiec odbiera obecność tylu Polaków w swoim kraju? F.S.: Mamy w kraju dużo cudzoziemców, emigrantów, azylantów. Czasem są problemy. Jednak Polacy to nie tacy



typowi ‘cudzoziemcy’. Są nam kulturalnie i historycznie bliżsi, a co ważne- „należą”| do Europy. Współpraca polityczna między Polską i Niemcami jest dobra. GIG- ANT: Jak Niemcy przyjęli panią jako nową obywatelkę? Spotkała się pani z jakąś specjalną niechęcią? F.S.: Myślę, że nie miałam jakiejś specjalnej trudności z integracją. Pomagało mi wielu ludzi i instytucji. Nie doświadczyłam niechęci, wręcz przeciwnie- przyjęli mnie pozytywnie. GIG- ANT: Czy w jakiś sposób stara się pani śledzić na przykład wydarzenia kulturalne, polityczne związane z Polską? F.S.: Z wielkim zainteresowaniem śledzę wszelkie ważne wydarzenia związane z Polską. Mimo upływu tylu lat nadal jest to dla mnie interesujący temat. GIG- ANT: Jak u pani w domu obchodzi się święta? Zachowały się jakieś polskie tradycje? F.S.: Naprawdę dużo tych tradycji zachowało się u nas w rodzinie. Moje dzieci też to przyjęły. Na Wigilię dzielimy się opłatkiem, który przesyła nam Andzia z Polski. Dużo tradycji jest podobnych, a to dlatego, że łączy nas wiara chrześcijańska, a tu katolicyzm. Mamy pasterki, rezurekcje, pielgrzymki, roraty i wiele innych obrzędów kościelnych. GIG- ANT: Jest pani babcią dwójki wnucząt. Czy w jakiś sposób stara się pani przybliżyć im polską kulturę? F.S: Moje wnuczki mają 4 i 7 lat. U nich też jest opłatek wigilijny. Opowiadam im często o mojej młodości w Polsce, znajomych. Gdy dorosną, na pewno będę im poświęcać więcej czasu na takie opowieści. GIG- ANT: Pamięta pani jakąś sytuację związaną z Polską, do której powraca z sentymentem? F.S.: Dużo jest takich historii, które wzbudzają śmiech, ale jednocześnie tęsknotę za Andzią. Razem chodziłyśmy do kościoła, na salkę katechetyczną, na pielgrzymki, jeździłyśmy również na wycieczki, więc tych wspomnień jest naprawdę dużo. W naszej przyjaźni nie brakowało także miejsca na takie typowo dziewczęce sprawy. Między innymi spotykałyśmy się z chłopcami, nie ukrywałyśmy przed sobą



faktu, że byłyśmy zakochane. Zwierzałyśmy sobie najskrytsze tajemnice. Można powiedzieć, że wspólnie przeżywałyśmy radość, jak i cierpienie. Po prostu idealna przyjaźń do dzisiaj. GIG- ANT: W ostatnich latach ilość katolików w Niemczech znacznie się zmniejszyła. Co według pani jest przyczyną takiego stanu rzeczy? F.S.: U nas, w Niemczech, mniej ludzi chodzi do kościoła niż dawniej, lub jak w Polsce. Jednak ci, którzy chodzą, są przekonani i bardzo zaangażowani. Głównym problemem, jest chyba materializm- duże znaczenie ‘rzeczy zewnętrznych’. Dotyka to również polskiego narodu. Z drugiej strony, młodzież szuka sensu życia, którym nie zawsze okazuje się kościół i wiara chrześcijańska. Młodzież jest przyszłością Kościoła nie tylko w Niemczech, czy Polsce, ale także w całej Europie. GIG- ANT: Wiadomo mi, że ‘walczy’ pani w obronie chrześcijaństwa. Co panią do tego motywuje i w jaki sposób można to zaobserwować? F.S.: Ważne są takie grupy jak oazy. Sama dużo działałam na tym ‘terenie’, gdy była młodsza. Obecnie prowadzę kółko biblijne, ale tam są tylko dorośli od 40 – 60 lat. To jest jedyne moje ‘hobby’. Jednak odczuwam satysfakcję i wewnętrzne spełnienie, że mogę się z kimś podzielić swoimi reflekcjami. GIG- ANT: Jak pani zdaniem Niemcy postrzegają Polaków? Tak jak za czasów zaborów i wojen, czy może zmienili zdanie na nasz temat? F.S.: Czujemy się z Polską jako mieszkańcy tego samego domu- Europy. Ten straszny stosunek niemiecko- polski za czasów zaborów, dzięki Bogu, jest przeszłością. Oby coś podobnego nigdy się już nie powtórzyło. Polska jest naszym bliskim sąsiadem. Mam nadzieję, że w przyszłości nasz kontakt będzie lepszy, tak jak niemiecko- francuski, gdzie jest bardziej intensywna wymiana młodzieży. Z wielką wdzięcznością pamięta się u nas, jak Polska też przyczyniła się do tego, że jesteśmy jako Niemcy połączeni. Bez Polski i „Solidarności” nie byłoby przezwyciężenia komunizmu. GIG- ANT: Co pani pochwala w Polakach? F.S.: Pochwalam u Polaków ich kulturę, zaangażowanie w chrześcijaństwo, dążenie do wolności. Myślę, że każdy kraj ma jakieś wady, ponieważ nie ma ideałów. GIG- ANT: Jak pani ocenia obecną sytuację w Polsce? F.S.: Może nie powinnam wypowiadać się na ten temat, jednak uważam, że Polska jest na dobrej drodze do Europy. GIG- ANT: W Niemczech mieszka pani już 52 lata. Jednak gdyby była taka możliwość, czy chciałaby pani odwiedzić nasz kraj na nowo? F.S.: Gdybym mogła, to pewnie co roku przyjeżdżałabym do waszego kraju. Jednak nie pozwala mi na to ciągła pielęgnacja mojego chorego i bezwładnego męża. Odwiedza mnie moja koleżanka Andzia. Wtedy z uśmiechem na ustach wspominamy przeszłe czasy. GIG- ANT: Jak pani może Co dalej?
Zapewne, każdego mieszkańca Goliny, nurtuje sprawa dotycząca sygnalizacji świetlnej w naszej miejscowości.


zachęcić Polaków do wyjazdu na wczasy do Niemiec? Czy odnajdą w nich jakieś cechy powiązane z ich ojczystym krajem? F.S.: Dużo Polaków spędza urlopy albo wczasy w Niemczech. Słychać u nas dużo języka polskiego. Jak już wspomniałam wcześniej, kultura obu tych krajów jest w pewien sposób zbliżona, więc zapewne każdy znajdzie coś dla siebie. W naszym kraju jest sporo ślicznych miejsc: góry, morze, rzeka Rhein. Można zobaczyć również piękne zabytki w miastach takich jak Monachium, Kolonia, Berlin, Hamburg, a także Hannover; gdzie mieszkam ja. GIG- ANT: Ma pani obywatelstwo niemieckie. W głębi serca czuje się pani bardziej Niemką, czy Polką? F.S.: Czuję się jako Niemka, ale z polskimi korzeniami. GIG- ANT: Na koniec, czego można pani życzyć? F.S.: Przede wszystkim zdrowia, bo to ono jest najważniejsze, ale także sił, abym podołała swym obowiązkom. GIG- ANT: Dziękuję za rozmowę. Wirginia Dlatego z tym zapytaniem udałam się do sołtysa wsi Golina i Stefanów, który udzielił mi następujących informacji.Jeśli chodzi o budowę chodnika wzdłuż ul. Jarocińskiej od ul. Wolności do ul. Dworcowej, zostaje ona przesunięta na czas budowy drogi krajowej nr 15, odcinek Jarocin- Koźmin Wlkp. W planach tej przebudowy, uwzględniona jest również budowa ścieżki rowerowej z Jarocina do Goliny. Realizacja tej inwestycji nastąpi po zakończeniu prac na odcinku tej drogi z Krotoszyna do Koźmina Wlkp., które prawdopodobnie rozpoczną się za rok. W porozumieniu z burmistrzem Jarocina, Adamem Pawlickim, wymuszoną sygnalizację świetlną na skrzyżowaniach z ul. Wolności i ul. Dworcową, wykona Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Projekt i przyłącze elektryczne dla tych sygnalizatorów wykona Gmina Jarocin, natomiast sygnalizatory postawi GDDKiA. Po naciśnięciu włącznika i uruchomieniu sygnalizatora „uruchomi” przejście pieszych. Wykonanie tych sygnalizacji, przy dobrych układach może nastąpić już w czasie wakacji, a z udogodnień wynika, że już na pewno do końca tego roku. Warto wspomnieć, że na okres bez sygnalizacji świetlnej, nadal przewidziany jest pracownik do przeprowadzania dzieci przez jezdnię. Moim zdaniem, jest to odpowiedni przykład potwierdzający stwierdzenie „chcieć, to móc”. Dziękuję sołtysowi za informacje oraz poświęcony mi czas. Wirginia KOMUNIKATY SOŁECKIE



W ostatnim czasie w Golinie utwardzono tłuczniem ul. Karola Świerczewskiego oraz przeprowadzono wiosenny remont dróg, których koszt to 124 tys. zł. Udział z Funduszu Sołeckiego w utwardzeniu to kwota 11 881 zł. Zarząd Dróg Powiatowych wykonał obcinkę drzew ul. Wolności i ul. Dworcowej za kwotę 6 000zł. Była to realizacja wniosku Sołectwa do budżetu Powiatu. Powtarzają się wybryki chuligańskie, a mianowicie wybicie szyby wiaty przystankowej przy szkole, zniszczona huśtawka na placu zabaw, uszkodzona blacha boksu przy boisku, a o zaśmiecaniu wioski to już szkoda gadać. Redakcja GIGanta apeluje do mieszkańców Goliny o reagowanie na przejawy wandalizmu. R. Żyto Tysiąclecia w planach, ale co dalej?



Sołtys wsi Golina i Stefanów informuje, że dnia 25 maja dostarczono do niego dokumenty z Wydziału Rozwoju Gminy, które potwierdzają to, że niedługo zostaną rozpoczęte na ul. Tysiąclecia prace. Nie wiadomo kiedy ruszą prace, ale Sołtys ma nadzieję, że do listopada będzie ona skończona. Sołtys Ryszard Żyto 26 maja wybrał się na zebranie, podczas którego dyskutowano na temat pozostałych „niezrobionych” ulic w Golinie. Co z tego wyniknie – zobaczymy. Co do ulicy Dworcowej - zostaje ona niestety w takim stanie, jakim jest obecnie. Magda i Sandra. ;) BANK SPÓŁDZIELCZY W JAROCINIE OTWORZYŁ KOLEJNĄ PLACÓWKĘ BANKU OFERUJĄCĄ PEŁEN ZAKRES USŁUG FINANSOWYCH PUNKT KASOWY W GOLINIE ul. Wolności 51, Tel. 63/740-40-14 Czynny od poniedziałku do piątku w godz. 8:30 – 12:00 Żeby było bezpieczniej

Żeby było bezpieczniej

Prawie codziennie poruszamy tematy dotyczące bezpieczeństwa dzieci. Każdy z nas chcę, aby spokojnie trafiły one np. do szkoły, a następnie do domu. Tak często powtarzamy, że trzeba coś zmienić, zadbać o to, jednak tak rzadko dochodzą jakieś inicjatywy do realizacji. Szkoła Postawowa oraz Niepubliczne Gimnazjum w Golinie postanowiło to zmienić, zatrudniając przeprowadzacza. Jest to mężczyzna, który w bezpieczny sposób przeprowadza dzieci przez ulice w godzinach szkoły. Zapewnia on spokojne przejście, jednocześnie biorąc na siebie dużą odpowiedzialność. Jak na razie bardzo dobrze sprawdza się na swoim stanowisku. Redakcja GIGant przeprowadziła wywiad z przeprowadzaczem: GIGant: Niech się Pan przedstawi w kilku zdaniach naszym czytelnikom. Jan Karcz: Nazywam się Jan Karcz. Pochodzę z Goliny. Wcześniej pracowałem w Tartaku, a obecnie jestem na emeryturze. Zajmuję się przeprowadzaniem dzieci przez ulicę. G: Czy uważa Pan, że to co robi jest w jakiś sposób istotne lub ważne?



J.K: Oczywiście. Ostatnimi czasy w Golinie zdarzył się wypadek, który przyniósł za sobą ogromne straty oraz ubytki na zdrowiu dwóch dziewczynek. Wydaję mi się, że to może nam dać wiele do myślenia. Cieszę się, że podjąłem się tego zajęcia, gdyż uważam, że to zwiększy bezpieczeństwo golińskich dzieci. G: A jeżeli już wspominamy o golińskiej młodzieży... Jak oni zareagowali na pańską obecność? J.K.: Bardzo miło. Z początku starsze grupy usiłowały się wyłamać i nie przechodzić przez pasy, jednak udało mi się im przemówić do rozumu :)  G: Czy młodzież w jakiś sposób odwdzięcza się za pańskie zajęcie? J.K.: Często słyszę podziękowania, to miłe. Szczególnie małe dzieci są wobec mnie najbardziej grzeczne oraz uprzejme. G: Czy czuję Pan jakąś satysfakcję ze swojego obecnego zajęcia? J.K.: Tak, myślę, że wykonuję, może nie do końca trudne zajęcie, jednak bardzo istotne. Czuję się za te dzieciaki odpowiedzialny. G: Dziękujemy za wywiad i życzymy Panu wszystkiego dobrego. J.K. Również dziękuję. Oby więcej takich inicjatyw wpływajacych na korzyść dla młodzieży golińskiej. Julita i Dominika SPORT... SPORT... SPORT...
Unihokeiści wicemistrzami rejonu!!!


Reprezentacja chłopców ze szkoły podstawowej w Golinie została wicemistrzem rejonu Poznań Teren Wschód w unihokeju podczas zawodów rozegranych w Śremie 19.04.2011. Nasi zawodnicy wcześniej zostali mistrzami gminy Jarocin oraz mistrzami powiatu i reprezentowali powiat jarociński podczas zawodów rejonowych. W Śremie wystąpiło sześć drużyn, mistrzów powiatów śremskiego, średzkiego, wrzesińskiego, gnieźnieńskiego, poznańskiego i jarocińskiego. W grupie eliminacyjnej nasza drużyna grała z dwoma szkołami, które występują w rozgrywkach ligowych w unihokeju. Obydwa pojedynki w grupie A nasz zespół wygrał - 2:1 z SP Bieganowo i 3:0 z SP Niechanowo. W grupie B grały SP Śrem, SP Swarzędz i SP Klęka W półfinale nasi hokeiści po zaciętym spotkaniu pokonali 2:1 Swarzędz, w którym występowali zawodnicy, na co dzień trenujący w klubie w hokeju na trawie. W spotkaniu finałowym ponownie przeciwnikiem była SP Niechanowo, która w półfinale pokonała SP Klękę. Niestety w pojedynku finałowym sędziowie aż



siedmiokrotnie karali naszych zawodników karami minutowymi i przeciwnicy wykorzystując grę w przewadze okazali się lepsi zwyciężając 5:2. Wszystkie spotkania grano 3x7 min Droga SP Golina: Mistrzostwa gminy Jarocin:Grupa A: SP Siedlemin 5:0, SP Prusy 5:2, SP Mieszków 3:0, SP 2 Jarocin 3:1.I miejsce- awans do finałów powiatu Mistrzostwa powiatu: Golina - SP-4 Jarocin 2:0, Golina- Kotlin 2:0 Golina - Dobieszczyzna 4:1 – I miejsce awans do mistrzostw rejonu Mistrzostwa rejonu; Golina – SP Bieganowo 2:1, Golina – SP Niechanowo 3:0, półfinał Golina – SP Swarzędz 2:1, finał: Golina - SP Niechanowo 2:5 Golinę reprezentowali: Szymon Kościelniak, Bartosz Wałęsiak, Adam Gościniak, Krzysztof Gładczak, Piotr Matuszak, Marcin Szymkowiak, Krzysztof Potarzycki, Mariusz Magda, opiekun Sebastian Waszkiewicz I miejsce w eliminacjach gminnych Reprezentacja szkoły podstawowej w Golinie zwyciężyła w eliminacjach gminnych w piłce nożnej w ramach rozgrywek „piłkarskie 5” w Witaszycach i uzyskała awans do finałów gminnych. W grupie grało 5 zespołów systemem „każdy z każdym” Każdy mecz 2 x 6min. Nasi piłkarze okazali się bezkonkurencyjni wygrywając wszystkie pojedynki i nie tracąc żadnej bramki. Zawodnikom należą się tym większe pochwały gdyż zwyciężyli pomimo sporego zmęczenia (większość dzień wcześniej została wicemistrzami rejonu w unihokeju) Wyniki: Mieszków – Prusy 4:1, Golina – Sp 2 Jarocin 3:0, Witaszyce – Mieszków 4:2, Golina – Prusy 6:0, Witaszyce – Sp 2 Jarocin 2:2, Golina – Mieszków 2:0, Sp 2 Jarocin – Prusy 8:2, Golina- Witaszyce 2:0, Mieszkow – Sp 2 Jarocin 3:2, Witaszyce – Prusy 4:0 Tabela: 1 – SP Golina 12 13-0 2 – SP Witaszyce 7 10-6 3 – SP Mieszków 6 9-9 4 – SP 2 Jarocin 4 12-10 5- SP Prusy 0 3-22 SP Golina i SP Witaszyce uzyskały awans do finałów gminnych. SP Golina: B. Wałęsiak, K. Gładczak, A. Gościniak, Sz. Kościelniak, K. Potarzycki, M. Mikołajewski, P. Matuszak. B. Kubiak, M. Szymkowiak, opiekun S. Waszkiewicz Reprezentacja szkoły podstawowej rozegrała w Witaszycach pierwszą rundę Orlik Cup 2011 Wielkopolska. Rozgrywki te prowadzone są pod egidą SZS Wielkopolska i zastąpiły dotychczasowe „piłkarskie piątki”. Zespoły grają w składach pięcioosobowych plus bramkarz.
Orlik Cup Wielkopolska I runda


Nasz zespół w pierwszej rundzie w jednej z grup eliminacyjnych na szczeblu gminy (w powiecie jarocińskim były cztery grupy) zagrał w Witaszycach, a za przeciwników miał dwa zespoły gospodarzy. W pierwszym pojedynku turnieju Witaszyce I pokonały Witaszyce II 8-1 w drugim spotkaniu nasz zespół pokonał Witaszyce II 8:0 i do awansu wystarczał remis z Witaszycami I. Jednak po 5 min(grano 2x10 min) gospodarze prowadzili 2:0. Młodzi piłkarze z Goliny nie podłamali się i odrobili straty, wygrywając 6:2 i awansując do kolejnej rundy, czyli mistrzostw powiatu. Wyniki: Witaszyce I – Witaszyce II 8:1 (2:1) Golina – Witaszyce II 8:0 (2:0) Golina – Witaszyce I 6:2 (1:2) Mistrzowie powiatu w LA



Świetnie spisali się uczniowie naszego Gimnazjum podczas mistrzostw powiatu w lekkiej atletyce rozegranych na stadionie w Jarocinie 05 maja 2011. Skromna, bo zaledwie, pięcioosobowa grupa lekkoatletów zdobyła trzy mistrzostwa powiatu oraz jedno wicemistrzostwo. Mistrzami powiatu zostali: Adrian Żakowski w skoku w dal, który rewelacyjnym skokiem na odległość 6,04 m nie tylko zdecydowanie zwyciężył, ale także poprawił rekord naszej szkoły. Honoriusz Pierzchała rzucając 41 m zwyciężył w konkursie rzutu oszczepem, także poprawił rekord szkoły, Sztafeta szwedzka (100, 200, 300, 400 m) w składzie Honoriusz Pierzchała, Błażej Skałecki, Michał Potarzycki i Adrian Żakowski z czasem 2,16,95 także zajęła pierwsze miejsce pokonując między innymi bardzo silne sztafety z Żerkowa i gimnazjum 5 Jarocin. Wicemistrzem powiatu został Błażej Skałecki w skoku w dal z wynikiem 5,63 m. Wszyscy wyżej wymienieni uzyskali awans do mistrzostw rejonu, które odbędą się 19 maja na nowym stadionie lekkoatletycznym we Wrześni i będą reprezentować powiat jarociński. Nasze gimnazjum reprezentował także Dominik Jaskólski w konkursie pchnięcia kulą. Niestety w tym roku żadna z dziewcząt nie wystartowała w



zawodach. Bliski uzyskania awansu do rejonu był także Michał Potarzycki, który zajął czwarte miejsce wskoku w dal. Najlepsze wyniki w konkurencjach, w których startowali nasi reprezentanci III miejsce w powiecie w czwórboju Reprezentacja chłopców szkoły podstawowej zajęła trzecie miejsce w powiecie w czwórboju lekkoatletycznym rozegranym 9 maja w Jarocinie. Każdy z sześciu zawodników startował w biegu na 60m, skoku w dal, rzucie piłka palantową oraz w



biegu na 1000 m. Nasi reprezentanci najlepiej wypadli w biegu na 1000, w którym w większości zwyciężali w swoich biegach. Do drugiego miejsca zabrakło zaledwie jednego punktu czyli… np. pół metra w rzucie piłką czy pół sekundy w biegu na 1000 m. 1. SP 5 Jarocin 1065 pkt 2. SP 2 Jarocin 1047 pkt 3. SP Golina 1046 pkt 4. SP Witaszyce 1042 pkt 5. SP 4 Jarocin 1022 pkt Coca Cola Cup
Reprezentacja chłopców wystąpiła w turnieju Coca Cola Cup. Jest to ogólnopolski turniej, w którym startują szkoły w składach pięcioosobowych plus bramkarz.


Dwa lata temu nasze gimnazjum awansowało aż do finałowego turnieju województwa. Tym razem w pierwszej rundzie nasza drużyna wylosowana była do bardzo silnej grupy, w której grały dwa gimnazja z Jarocina, w składzie, których większość uczniów to zawodnicy Jaroty oraz gimnazjum z Koźmina gdzie większość to piłkarze Białego Orła. Nasz zespół walczył jednak bardzo ambitnie i był bardzo bliski awansu zajmując drugie miejsce (awans uzyskiwał tylko zwycięzca). W pierwszym pojedynku Golina pokonała Gimnazjum 3 Jarocin 4:3, w drugim spotkaniu nasi piłkarze zdeklasowali Gimnazjum Kożmin 7:0. Niestety, w trzecim pojedynku ulegli minimalnie 0:1 Gimnazjum 1 Jarocin, które zajęło pierwsze miejsce i uzyskało awans do kolejnych rund: Golinę reprezentowali: Honoriusz Pierzchała, Błażej Skałecki, Adrian Żakowski, Michał Potarzycki, Dominik Jaskólski, Artur Brzeziński, Dariusz Zawodny, Dawid Brzeziński, opiekun Sebastian Waszkiewicz.



Lekkoatleci na podium w Rejonie !!! Wspaniale zaprezentowali się uczniowie naszego gimnazjum w mistrzostwa Rejonu Poznań Teren Wschód, które odbyły się 19 maja 2011 we Wrześni. Wszyscy, którzy wcześniej stawali na podium w powiecie także w Rejonie stanęli na podium i w komplecie awansowali do Mistrzostw Województwa Wielkopolskiego, które odbędą się 31 maja w Lesznie. Honoriusz Pierzchała zwyciężył w rzucie oszczepem, Błażej Skałecki był drugi, a Adrian Żakowski trzeci w skoku w dal. Także sztafeta szwedzka w składzie Honoriusz Pierzchała, Błażej Skałecki, Michał Potarzycki i Adrian Żakowski stanęła na podium zajmując drugie miejsce. W zawodach startowali najlepsi lekkoatleci z powiatów wrzesińskiego, gnieźnieńskiego, średzkiego, śremskiego, jarocińskiego. Najlepsze wyniki w konkurencjach, których startowali nasi reprezentanci. Rzut oszczepem mężczyzn: 1. Pierzchała Honoriusz – Golina 39,48 m 2. Rowecki Emanuel – Nowe Miasto 39,31 m 3. Zimowki Artur – Pęczkowo 37,75 m skok w dal mężczyzn: 1. Podlewski Sławomir – Kołaczkowo 6,16 m 2. Skałecki Błażej – Golina 5,98 m 3. Żakowski Adrian – Golina 5,90 m sztafeta szwedzka mężczyzn: 1. Gimnazjum Witkowo 2,11,59 s 2. Niepubliczne Gimnazjum Golina 2,15,33 s 3. Gimnazjum Pyzdry 2,16,75 s „Polska Biega” po raz piąty w Golinie W sobotę 21 maja już po raz piąty w Golinie odbył się bieg w ramach ogólnopolskiej akcji Polska Biega. Golina jako pierwsza w powiecie jarocińskim przystąpiła do tej imprezy i od 2007 roku organizowany jest bieg pod hasłem „Biegaj z nami golińskimi ulicami”. W tym roku organizatorzy zaplanowali, że łączny dystans, jaki pokonają biegacze będzie wynosił co najmniej 160 km, czyli taki jak z Goliny na stadion Lecha i z powrotem. Biegacze nie zawiedli i pokonali dystans dużo



większy, bo 250 km. Ponad 100 uczestników zabawy w wieku od 6 do 58 lat wspaniale się bawiło w sportowej i rodzinnej atmosferze. Dla uczestników dzięki sponsorom organizatorzy przygotowali pamiątkowe koszulki oraz poczęstunek, a także nagrody - między innymi szalik Lecha Poznań. Organizatorem zawodów był Uczniowski Klub Sportowy „Grom” działający przy miejscowych szkołach, przy współpracy z LZS Grom Golina. Głównym sponsorem było Sołectwo wsi Golina i Stefanów, a ponadto Bank Spółdzielczy w Jarocinie, państwo Sipiakowie, Bilińscy i K. Matuszak z Goliny oraz sklep Dino i firma Vektor. Koordynatorem akcji w Golinie był nauczyciel miejscowych szkół, Sebastian Waszkiewicz. Z ostatniej chwili !!! Trwa świetna passa Szkoły Podstawowej w Golinie w grach zespołowych. Piłkarze zostali mistrzami powiatu jarocińskiego po zwycięstwie w eliminacjach gminnych, a następnie finałach powiatowych. Jest to trzecie mistrzostwo powiatu w tym roku szkolnym. Wcześniej uczniowie Szkoły Podstawowej w Golinie zdobyli mistrzostwo powiatu w piłce nożnej halowej oraz unihokeju chłopców. Nie wyobrażam sobie życia bez piłki... Każdy z nas ma jakieś zainteresowania. Jedni zajmują się kolekcjonowaniem znaczków pocztowych, kolejni muzyką, a jeszcze inni tańcem.. Porozmawiałam z uczniem naszego gimnazjum- Jakubem Szymkowiakiem, który interesuje się sportem, a konkretnie piłką nożną. Gigant: Mógłbyś przedstawić się naszym czytelnikom? Jakub Szymkowiak: Nazywam się Jakub Szymkowiak. Uczęszczam do I klasy Gimnazjum w Golinie. Interesuję się głównie sport. Gigant: Od jak dawno interesujesz się piłką nożną? W jakich okolicznościach zaczęła się Twoja przygoda ze sportem? J.Sz.: Oj, to będzie jakieś 7 lat do tyłu. Było to na boisku Gromu, gdy chłopacy zaprosili mnie do gry. To właśnie wtedy zacząłem trenować. Gigant: Co cię zafascynowało w tej dyscyplinie?



J.Sz.: Gra fair play i to, co gwiazdy piłki nożnej potrafią z nią zrobić. Gigant: W jaki sposób można dostrzec twoje zainteresowanie sportem? J.Sz.: Można przyjść na treningi, zobaczyć moją pracę i zaangażowanie. Gigant: Czy masz już na swoim koncie jakieś sukcesy? Jeśli tak, to jakie i który z nich jest dla Ciebie najcenniejszy? J.Sz.: Byłem kilka razy „na kadrach” - 2 razy na KOZPN i 3 razy na wielkopolskiej. Najcenniejszy był dla mnie występ w Błażejewku, gdzie wraz z rówieśnikami z mojego rocznika Kaliski Okręgowy Piłki Nożnej zajął trzecie miejsce w turnieju. Gigant: Oprócz piłki nożnej, masz jeszcze inne zainteresowania, hobby? Jakie? J.Sz.: Moim hobby jest piłka nożna, ale poza nią interesuję się także siatkówką i koszykówką. Gigant: Kto jest twoim idolem sportowym i dlaczego? J.Sz.: Moim idolem jest Leo Messi, ponieważ podoba mi się jego styl gry i gra fair play. Gigant: Ulubiony klub piłkarski to …



J.Sz.: Ulubionym klubem piłkarskim jest FC. Barcelona. Gigant: Ile czasu tygodniowo poświęcasz na doskonalenie swoich umiejętności? J.Sz.: Poświęcam na to około 10-11 godzin w ciągu tygodnia. Gigant: Pod czyim „okiem” trenujesz? J.Sz.: Trenuję pod ,,czujnym okiem" panów Piotra Kowalczyka i Sebastiana Waszkiewicza. Mogę szczerze powiedzieć, że to właśnie tym panom zawdzięczam swoje sukcesy. Gigant: Czy wiążesz przyszłość z tym sportem? Jeśli tak, to czy myślałeś już o czymś konkretnym? J.Sz.: Oczywiście nie wyobrażam sobie życia bez piłki. Chciałbym kiedyś w przyszłości zagrać w jakimś klubie, np. Lechu Poznań. Gigant: Czego można ci życzyć? J.Sz.: Można mi życzyć tego, abym dalej rozwijał się, trenował i grał na najwyższym poziomie. Gigant: W takim razie tego ci życzę. Dzięki za rozmowę :) Wirginia;) 2001 „To i owo”. Taki tytuł nosiły nowinki z życia szkoły i Goliny. Poinformowały nas m.in. o tym, że w 1983r. na ul. Wolności, dom państwa Mani został obiektem zabytkowym. Dom ten, liczy ok. 200 lat i wykonano go z kamienia. Przed wojną, pokryty był słomą, lecz niestety uległ spaleniu. Podczas wojny mieszkał tu pewien Niemiec, który zrobił sufit i otynkował budynek. Na dzień dzisiejszy budynek trzyma się całkiem nieźle. Miejmy więc nadzieję, że pozostanie w takim stanie jak najdłużej. Z nowinek tych, mogliśmy również dowiedzieć się tego, iż wzdłuż ul. Wolności rosnące drzewa pomalowano na biało i dosadzono 50 nowych. Celem tego, było przypomnienie tradycji z lat 70-tych, kiedy co roku, w maju, w ten sposób malowano tę ulicę. Mam pytanie, kiedy zniknęła ta tradycja? ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 2002 Tego roku, mogliśmy przeczytać o sukcesach naszych sportowców. Reprezentanci PUKS „GROM” Goliny po raz pierwszy wzięli udział w turnieju piłkarskim, na szczeblu międzynarodowym, we Francji. Pomimo tego, że byli tam najmłodsi,
Kartka z kalendarza - maj


i tak spisali się znakomicie, zajmując 7 miejsce, na 12 drużyn. W meczu o 7 miejsce, pokonali drużynę Meurchin, z wynikiem 2;0. Można było przeczytać także wywiad z p. Hieronimem Gabrysiakiem - byłym dyrektorem Niepublicznego Gimnazjum w Golinie. Na pytanie dotyczące zainteresowania szkołą dzieci z innych miejscowości, p. Gabrysiak odpowiedział w następujący sposób” Są to uczniowie tylko z Goliny. Były pytania wielu rodziców z innych miejscowości, ponieważ chcieli przysłać swoje dzieci do nas, jednak zajęcia popołudniowe odstraszają ich”. Jak wiemy, nasze gimnazjum cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród młodzieży z pobliskich miejscowości, m.in. są to uczniowie z Koźmina oraz Wałkowa i 10 innych miejscowości. Znak czasów… ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 2003 Gigant opublikował relację/ wywiad ze spotkania z p. K. Rosenow. 28 kwietnia, w naszym gimnazjum, gościła p. Kersten Rosenow- przedstawicielka landu( kraina) Hesji ( Niemcy). Głównym celem spotkania było zwiększenie wiedzy gimnazjalistów na temat Unii Europejskiej. Pani Rosenow przybyła do Goliny, na osobiste zaproszenie p. Jana Grześka. Co na temat Polaków? „ Urzekła mnie przede wszystkim gościnność Polaków, znana na całym



świecie”- p. K. Rosenow. Widocznie negatywne stereotypy, na temat Polaków to nie wszystko! A co do spotkania, to warto dodać, że nie poszło na marne. Jesteśmy w Unii… ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 2004 W tym numerze, można było zapoznać się z wywiadem, którego bohaterem był p. Bogdan Kościelniak - pierwszy prezes UKSu w Golinie. Na pytanie dotyczące początków tej organizacji otrzymaliśmy taką odpowiedź – „Pomysł powstał na bazie sugestii pana Marka Wielgusa. Chciał on, aby młodzież zajęła się sportem i go uprawiała. Zachęcał on do rozwoju dzieci poprzez sport”. Z innej wypowiedzi p. Kościelniaka, można wywnioskować, że przy założeniu UKSu kierowano się tym, aby m.in. wypełnić czas dzieci i młodzieży poprzez stworzenie im odpowiednich warunków do uprawiania sportu. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 2005 Wywiad z p. Andrzejem Tułazą - prezesem Grupy Producentów Trzody Chlewnej w Golinie. „Grupa producencka to coś w rodzaju spółdzielni, spółki czy zrzeszenia. [...] Cel jest jeden, podstawowy- jak najlepiej sprzedać dobrego tucznika” - p. Tułaza. Prezes zapytany o przyszłość rolnictwa, odpowiedział w następujący sposób - „ Mam nadzieję, że będzie się rozwijać, ale jedno jest pewne: kto nie inwestuje, nie ryzykuje i nigdy nie wygra”. Chyba rzeczywiście coś w tym jest :) Bo Grupa ma się dobrze i działa bardzo prężnie. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 2006 W majowym wydaniu tego roku zamieszczona była informacja dotycząca obelisku dla dwóch



największych Polaków XX wieku. 18 maja w kościele pw. Św. Andrzeja Apostoła w Golinie została odprawiona msza w intencji rychłej beatyfikacji Księdza Stefana Wyszyńskiego i Jana Pawła II. Po mszy został poświęcony upamiętniający ich obelisk. W bieżącym roku, jak nam wiadomo, Jan Paweł II został beatyfikowany, zatem modlitwy w tej intencji zostały wysłuchane. Należy teraz czekać na beatyfikację księdza Stefana Wyszyńskiego, gdyż zdaniem wielu, on również zasłużył na takie wyróżnienie. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 2007 Tego roku, wśród natłoku innych artykułów, warto było znaleźć odrobinę czasu na przeczytanie wywiadu z niezwykłą osobą, którą jest p. Wanda Chotomska. Myślę, że każdemu kojarzy się to nazwisko, tym bardziej dzieciom. Znana poetka, autorka bajek, opowiadań, odwiedziła SP w Golinie 9 maja 2007r. Redakcja Giganta nie mogła przegapić tak znakomitej okazji do przeprowadzenia wywiadu! Zatem z przeróżnych pytań i odpowiedzi wybrałam dwa, moim zdaniem najciekawsze. „Czy aby pisać wiersze, trzeba mieć gruntowne wykształcenie literackie? - Ja myślę, że gruntowne wykształcenie literackie zawsze się przyda. Ale tak naprawdę, to nie trzeba, bo ludzie



różnych zawodów bywają również pisarzami czy poetami. Wystarczy mieć talent literacki”. Parafrazując pewien tekst piosenki można rzec -bpisać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej. A co jeśli chodzi o rady dla początkujących poetów? - „Żeby pisali jak najwięcej, żeby się próbowali w różnych konkursach, aby nie dali sobie wmówić, że są gwiazdami”- p. W. Chotomska. A więc, gdy poczujesz „przypływ natchnienia”, bez zastanowienia sięgnij po kartkę i długopis. Do dzieła.! : ) ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 2008 Artykuł z tego roku, poświęcony był akcji „Biegaj z nami golińskimi ulicami”. Był to drugi rok, w którym Golina zabrała udział w takim przedsięwzięciu. Na boisku przy ul. Sportowej, zebrało się ponad 80 startujących. Gościem specjalnym był Józef Hoffman- wielokrotny Mistrz Polski oraz Mistrz Europy w biegach krótkodystansowych. Z wypowiedzi organizatora tego biegu, p. Sebastiana Waszkiewicza, można było wywnioskować, że celem tej akcji jest zaszczepienie wśród młodzieży i dorosłych aktywnego spędzania wolnego czasu. Warto dodać, że Golina, jako pierwsza w powiecie jarocińskim przyłączyła się do ogólnopolskiej akcji „Polska biega”. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 2009 W tym numerze, można było przeczytać informację dotyczącą płyty z I Gminnego Festiwalu Piosenki Gimnazjalnej. Tylko kilka osób z dwunastki występujących miało możliwość nagrania płyty w profesjonalnym studiu nagrań - DB Studio należące do Dominika Bukowskiego. To w tym właśnie miejscu powstały utwory na płyty takich wykonawców jak m.in. The Jet Set, Just 5 oraz Asia Si. Płyta została wydana w nakładzie 100 sztuk. Logo na okładkę płyty, zostało zaprojektowane przez byłą uczennicę golińskiego gimnazjum- Annę Grzesiek. Kolejny artykuł dotyczył placu zabaw. Powiadomił nas o nadal dobrym jego stanie w Golinie, pomimo upływu roku. Tymczasem od jego otwarcia istnieje on już 3 lata, i o dziwo prezentuje się całkiem nieźle! Myślę, że dla każdego jest to dość duże zaskoczenie, gdyż często w Golinie znajdują się osoby, chcące popsuć dorobek innych. Plac zabaw cieszy się zainteresowaniem wśród młodszych, ale także i tych starszych obywateli, tym bardziej w okresie letnim. W tym wypadku różnica pokoleń nie odgrywa ważnej roli. :) ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Relacja z uroczystości 10-lecia istnienia Stowarzyszenia



Edukacyjnego „Gimnazjum 2000”. Miały one miejsce 30 kwietnia w Niepublicznym Gimnazjum w Golinie. Na gali zjawiło się wielu zaproszonych gości m.in. wiceburmistrz p. Robert Kaźmierczak, sołtys wsi Golina i Stefanów - p. Ryszard Żyto. Nie zabrakło tam również euro posła p. Andrzeja Grzyba, a także licznych przedstawicieli stowarzyszeń i firm. Gimnazjum z tej okazji otrzymało tablicę interaktywną, którą ufundował burmistrz Jarocina, p. Adam Pawlicki. Po oficjalnej części, nastąpiła część artystyczna, przygotowana przez uczniów gimnazjum, jak i szkoły podstawowej. Wirginia Międzynarodowy Ruch Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca – co to takiego ? 8 maja, w 192 krajach świata, obchodzony jest Światowy Dzień Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca. Jest to największe święto humanitarne, łączące 100 milionów wolontariuszy na całym świecie! Za datę obchodów przyjęto dzień urodzin założyciela Czerwonego Krzyża- Henriego Dunanta. W marcu, 1948r, dzień 8 maja, ustalono wspólnym świętem dla wszystkich stowarzyszeń, natomiast już od 1984r, przyjęto nazwę Światowy Dzień Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca. Skąd tak naprawdę pomysł na założenie takich organizacji? Henryk Dunant był przypadkowym świadkiem bitwy pod Solferino. Przerażony liczbą rannych oraz małą liczebnością służb medycznych, zorganizował pomoc, powołując lokalnych mieszkańców, bez względu na narodowość. Po powrocie do kraju nie mógł zapomnieć o swoich przeżyciach. Efektem tego jest wydana książka jego autorstwa pt.”Wspomnienia z Solferino”. Pewne stowarzyszenie poparło starania Dunanta o utworzenie takiej organizacji międzynarodowej. Oczywiście, zawsze napotyka się na drodze pełno przeszkód, jednak uparty Szwajcar osiągnął swój cel. Czerwony Krzyż jest najstarszą organizacją humanitarną w naszym kraju. O fundacji Czerwonego Półksiężyca wiemy tak naprawdę niewiele... Nie ma zbyt wielu źródeł dotyczących utworzenia tej instytucji. Wiadome jest jednak to, że skupia ona państwa muzułmańskie i funkcjonuje w krajach arabskich. Obie te fundacje



mają wspólne misje i cele. Podstawową misją Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca jest zapobieganie i łagodzenie cierpienia ludzkiego oraz ochrona ludzkiej godności, bez jakiejkolwiek dyskryminacji dotyczącej narodowości, rasy, płci, przekonań religijnych lub politycznych. Do głównych celów należy przede wszystkim opieka nad rannymi, chorymi jeńcami w czasie wojny; pomoc ofiarom klęsk żywiołowych,epidemii, wypadków oraz szerzenie oświaty zdrowotnej. Fundacje te mają identyczne dewizy, wyrażające wspólne ideały Ruchu Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca - "Inter arma caritas" („Miłosierdzie wśród walki”) oraz "Per humanitatem ad pacem" („Przez humanitaryzm do pokoju”). Do podstawowych zasad Międzynarodowego Ruchu Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca należą : humanitaryzm, bezstronność, neutralność, niezależność, dobrowolność, jedność i powszechność. Obie te fundacje mają swój znak rozpoznawczy na całym świecie. Symbolem Czerwonego Krzyża jest krzyż w barwach czerwieni na białym tle, natomiast w krajach muzułmańskich- czerwony półksiężyc, również na takim tle. Ruch Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca stał się najważniejszą światową organizacją świadczącą pomoc i ochronę ofiarom klęsk i konfliktów zbrojnych. Wirginia