Musisz zainstalować flash player pobierz instalator












"Ujrzał i uwierzył" (J 20,8) Alleluja! Chrystus zmartwychwstał! Ojcze dzięki Ci składamy za wielką Twoją chwałę! Radujemy się, zwracając nasze myśli ku Temu, który zasiada po twojej prawicy ponad wszelką zwierzchnością, władzą i panowaniem. On żyje ! Myśli Marii Magdaleny krążyły wokół pustego grobu. Nie ma Jezusa ! Co się mogło stać? Kto zabrał Jego ciało? My jednak kierujemy wzrok ku Chrystusowi żyjącemu. Nasze myśli nie błądzą bezładnie w poszukiwaniu jakiegoś "racjonalnego" wyjaśnienia. Fakt że Jezus żyje, daje nam nadzieję. Jesteśmy nowym stworzeniem. Możemy patrzeć na życie nowymi oczyma, myśleć w nowy sposób, wypowiadać słowa mądrości i zrozumienia. Fakt, że Jezus żyje, daje nam pokój. To, co nieznane, nie musi nas już niszczyć. Bóg jest z nami i nic nie zdoła oddzielić nas od Jego miłości. On żyje ! Myśli Piotra były przepełnione żalem: " Zawiodłem Go. Powiedziałem, że oddam za Niego życie, a potem uciekłem. A teraz Go nie ma. " Jednak teraz już nie ma potępienia. Jezus pojednał nas z sobą. Siedzimy wraz z nim po prawicy Boga. Ponieważ On żyje, jesteśmy wolni od prawa grzechu i śmierci. On przebacza nam nasze grzechy. Krew Jezusa nas oczyszcza, a ponieważ On żyje na wieki, oczyszczenie to ma potężną moc. Nasze życie jest teraz ukryte w Jezusie, jednak pewnego dnia ukażemy się z Nim w chwale. On żyje ! Jan zobaczył ten sam pusty grób - i uwierzył. Być może nie zrozumiał wszystkiego do końca, ale uwierzył. Przypomniał sobie Boże obietnice i widząc obwód w postaci pustego grobu, zaufał mu bardziej niż temu, co podsuwał mu umysł. On żyje ! A jaka jest twoja reakcja? W Chrystusie jest



obietnica życia, które nigdy się nie kończy, życia pełnego łaski i chwały, wolności i radości bez granic. Choć na co dzień doświadczamy braków i niedogodności, to wciąż wznosimy wzrok ku temu, co w górze, wiedząc, co naprawdę oznacza pusty grób - Chrystus zmartwychwstał, a my staliśmy się uczestnikami obietnicy życia wiecznego! " Jezu Ty żyjesz! W Tobie żyję, poruszam się i jestem! ALLELUJA! ks. Janusz Pytlik WIELKI TYDZIEŃ W GOLINIE Poniedziałek, 25 marca - Rozpoczynamy Wielki Tydzień - Spowiedź u Św. Marcina od godz. 8:00 Wtorek, 26 marca - Spowiedź u Św. Antoniego od godz. 9:00 Środa, 27 marca - Nowenna - Spowiedź u Chrystusa Króla od godz. 8:00 Czwartek, 28 marca - Wielki Czwartek - Od godz. 9:00 - odwiedzę chorych - O godz. 18:00 Msza Św. Wieczerzy Pańskiej Piątek, 29 marca - Wielki Piątek - Nie ma Mszy Św. - Liturgia Wielkiego Piątku o godz. 18:00 - Adoracja do godz. 22 - O godz. 15:00 Koronka Do Bożego Miłosierdzia i Droga Krzyżowa - Obowiązuje post ścisły - Od godz. 9:00 przygotowujemy Grób Pański - młodzież, lektorzy i ministranci Sobota, 30 marca - Wielka Sobota - Adoracja od godz. 8:00 (poświecenie wody) Święcenie potraw tak jak w latach poprzednich od godz. 13:00 - Święconka w kościele o godz. 15:00 i 16:00 - O godz. 15:00 Koronka do Bożego Miłosierdzia - Liturgia o godz. 21:00 - zabieramy świece. Uroczysta procesja zmartwychwstania ze świecami Niedziela, 01 kwietnia - Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego - Rezurekcja o godz. 7:00, pozostałe Msze Św. o godz. 10:00 i 11:30 Rekolekcje to przeżytek ? W minionym czasie w naszej parafii odbyły się rekolekcje wielkopostne. Ale czy każdy z nas wie, dlaczego akurat w czasie Wielkiego Postu się one odbywają? Co jest ich celem? Przeprowadziłem wywiad z katechetą uczącym w naszej szkole panem Hieronimem Czaplickim na ten temat. Oto efekt naszej rozmowy. Gigant: Czemu służą rekolekcje ? Hieronim Czaplicki: Najpierw trzeba przypomnieć sobie znaczenie słowa „rekolekcje”. Wywodzi się ono z łaciny i składa się z dwóch słów: „res” i „colectio”. Pierwsze to rzeczownik i oznacza „rzecz”. Drugi to czasownik - „kolekcjonuję”. Zatem „rekolekcje” to „kolekcjonowanie rzeczy”. Oczywiście nie chodzi o zbieranie przedmiotów, lecz o gromadzenie „rzeczy” duchowych, np. sam udział w rekolekcjach, nastawienie na dobro, przypomnienie sobie o modlitwie. Rekolekcje to znakomity czas, aby zatrzymać się i zastanowić się nad swym życiem, swym postępowaniem. To niejako wyjście na pustynię



albo przyjęcie postawy syna marnotrawnego, który zastanowił się i wrócił do swego ojca z nastawieniem na przyznanie się do błędu. I tu rekolekcje ukazują się jako owe wyraźne wezwanie do nawrócenia, bo przecież z tym czasem wiąże się spowiedź. Gigant: Czy pańskim zdaniem rekolekcje to przeżytek ? H. Cz.: Trzeba przyznać, że w wielu parafiach udział w rekolekcjach jest słaby czy wręcz mizerny. Nie można jednak od razu stwierdzać, iż są one przeżytkiem. Głoszenie nauk nigdy nie było sprawą łatwą, w naszych czasach dotrzeć do ludzi czy do dzieci i młodzieży jest sprawą wymagającą i zmusza do wielkiego wysiłku osoby prowadzące rekolekcje. Niestety, nie wszyscy o tym pamiętają. Jest też i druga strona. Skoro ktoś uważa się za osobę wierzącą, to o ile pozwalają na to okoliczności, powinien wziąć w nich udział. Pojawia się też odpowiedzialność rodziców za swe dzieci. Popatrzymy choćby na rekolekcje szkolne w Golinie – o ile przez dwa pierwsze dni wzięli udział wszyscy obecni w szkole, o tyle trzeciego dnia na Eucharystii była już tylko część. Skoro ich nie było w kościele ani w szkole, to gdzie byli? Jaka jest odpowiedzialność rodziców? Gigant: Czy młodzież trafnie interpretuje przesłanie zawarte w rekolekcjach ? H. Cz.: To już nie do mnie należy. Trzeba by właśnie młodzież zapytać, jak je interpretuje. Mogę tylko zaznaczyć, że gdyby z każdego dnia udało się zapamiętać choć jedno zdanie – czas rekolekcji nie byłby stracony. Gigant: Dlaczego rekolekcje odbywają się w okresie Wielkiego Postu ? H. Cz.: Wynika to z tradycji, która nawiązuje do 40-dniowego pobytu Jezusa na pustyni. To ma być też nasze wyjście na pustynię – o czym już wspomniałem na początku. Rekolekcje w Wielkim Poście podkreślają też wagę świąt wielkanocnych, ułatwiają również wypełnienie drugiego i trzeciego przykazania kościelnego. Gigant: Czy w jakiś sposób rekolekcje przekładają się na pracę z młodzieżą ? H. Cz.: Niekiedy na lekcjach religii można się odwołać do tego, co było mówione podczas nauk, np. jakiś poruszony temat, rozwiać wątpliwości czy po prostu zwykła dyskusja o tym, co było. Staram się zapamiętywać ciekawsze historie, by przy nadarzającej się okazji ją



przypomnieć na lekcji. W roku następnym można zachęcić, aby zachowanie, zaangażowanie było lepsze niż rok wcześniej. W Golinie dzieci i młodzież prowadzą nabożeństwo Drogi Krzyżowej, co jest też bardzo istotne. Gigant: Co jest istotą rekolekcji ? H. Cz.: Ważne, może najważniejsze, jest nastawienie się, że chcę iść i chcę słuchać. Pozytywne podejście pomaga w prawidłowym przeżyciu rekolekcji przez wielu nazywanych duchowymi ćwiczeniami. Jeśli tak podejdę do sprawy, wówczas łatwiej będzie mi usłyszeć wezwanie do nawrócenia. Przystąpię do spowiedzi, wypełnię przywołane wcześniej dwa przykazania kościelne (absolutne minimum chrześcijanina, których jak ktoś nie wypełnia nie może nazywać się człowiekiem wierzącym, a raczej powinien się nazwać poganinem), pięknie, z czystym sercem i sumieniem przeżyję najważniejsze święta kościelne. Gigant: Czy każdy duchowny może prowadzić rekolekcje, czy musi mieć konkretny charyzmat ? H. Cz.: Jak mówiłem wcześniej, trudno dotrzeć do współczesnego człowieka. Wielu głoszących o tym jakby zapomina. Idzie dostrzec poszukiwania (przez rekolekcjonistów i proboszczów parafii) sposobów, aby nauki docierały do odbiorców. Dlatego np. można spotkać siostry zakonne głoszące rekolekcje. Szymon Dzień Sołtysa 11 marca br. odbyło się spotkanie Sołtysa i Rady Sołeckiej z byłymi sołtysami sołectwa Golina i Stefanów. Z okazji obchodzonego 11 marca Dnia Sołtysa, po raz pierwszy zostało



zorganizowane w Golinie spotkanie z byłymi sołtysami. Spotkanie odbyło się w murach Szkoły Podstawowej i Niepublicznego Gimnazjum, a dokładniej w świetlicy szkolnej. Miało na celu uhonorowanie byłych sołtysów statuetkami. Podczas spotkania pan sołtys Ryszard Żyto, wyświetlił krótki film o Golinie, po czym wszyscy zasiedli do stołu i mogli skosztować pysznych placków oraz tortu, a także wypić kawę bądź herbatę. Zapytałam pana sołtysa o opinię na temat spotkania: W mojej ocenie spotkanie spełniło swoje cele. Spotkaliśmy się w miłej i sympatycznej atmosferze, przy kawie i torcie przygotowanym specjalnie na tę okazję. Wspólnie z Radą Sołecką postanowiliśmy podziękować za trud i pracę na rzecz mieszkańców oraz uhonorować byłych sołtysów pamiątkowymi statuetkami. Najdłużej w ostatnim okresie czasu funkcję sołtysa pełnił pan Mieczysław Stachurski (1971 do 1991), Marian Półrolniczak (1991 do 1999), Karol Sobczak (1999 do 2003), Karol Matuszak (2003 do 2007). Wręczając statuetki byłym sołtysom Goliny i Stefanowa złożono życzenia zdrowia, wszelkiej pomyślności oraz sukcesów w życiu zawodowym, społecznym i osobistym. W imieniu społeczności szkół w Golinie życzenia i podziękowania dla sołtysa Ryszarda Żyto złożyła dyrektor pani Urszula Kowalczyk. Sandra Wolicka X Międzygimnazjalny Konkurs Języka Ojczystego 15 marca w Gimnazjum nr 1 w Jarocinie odbyła się kolejna, już dziesiąta, edycja Międzygimnazjalnego Konkursu Języka Ojczystego. Hasłem przewodnim konkursu był cytat z wiersza Juliana Tuwima: „Oto dom mój: cztery ściany wiersza / W mojej pięknej ojczyźnie – polszczyźnie”. Nasze gimnazjum reprezentowała grupa pod opieką p. Bartosza Tabaki – Amanda Pawlicka i Olga Wojtczak oraz „publiczność” – Angelika Lisiecka, Agata Barczak i Monika Kozłowska, które w trakcie trwania całego konkursu dzielnie rozstrzygały językowe dylematy. Pierwszy etap to piętnastominutowy test, następnie dwuosobowe drużyny z pięciu szkół zmierzyły się z zadaniami ustnymi, a finałowe zadanie polegało na napisaniu i wygłoszeniu przemówienia na temat „Moje pierwsze spotkanie z poezją Juliana Tuwima”. Po zaciętej walce nasza drużyna wywalczyła 2. miejsce, natomiast publiczność zapewniła sobie 3. pozycję. Wszyscy uczestnicy konkursu otrzymali nagrody rzeczowe. „Jestem zadowolony z wyniku dziewczyn. Usytuowaliśmy się na 2. I 3. pozycji, co mnie bardzo cieszy. Konkurs miał ciekawą formę. Najlepiej zapamiętałem nasze przemówienie – było charakterystyczne i wyróżniało się na tle innych. Mimo początkowych kłopotów ze znalezieniem sali, bardzo miło wspominam konkurs.” – p. Bartosz Tabaka Ola



V FESTIWAL PIOSENKI GIMNAZJALNEJ GOLINA 2013… W piątek 15 marca w Jarocińskim Ośrodku Kultury już po raz piąty odbył się Festiwal Piosenki Gimnazjalnej – Golina 2013. W zmaganiach konkursowych uczestniczyło 26 gimnazjalistów z terenu powiatu jarocińskiego, gmin Koźmin Wlkp. i Nowe Miasto oraz Pleszewa. Uczestnicy wykonywali jeden utwór w języku polskim. W tym roku pojawiło się znacznie więcej utworów nowoczesnych. Publiczność usłyszeć mogła m.in. „Big Love”, „Partyzanta”, „Puste słowa” czy „Ostatni”. Nie zabrakło też starych, sprawdzonych szlagierów, jak „Kasztany”, „Laleczka z saskiej porcelany” oraz „Niech żyje bal”. Na scenie zaprezentowały się w zdecydowanej większości dziewczyny. Jedynym „rodzynkiem” był Mikołaj Nalewajko, który jednogłośnym głosem jury, okazał się triumfatorem jubileuszowej edycji Festiwalu. Komisja w składzie: Mirosława Kochanowska, Grażyna Pawełka i Dominik Bukowski (przewodniczący) ustaliła następujący werdykt: Nagrody: Grad Prix - Mikołaj Nalewajko (Społeczne Gimnazjum w Jarocinie) I miejsce - Karina Owczarek (Niepubliczne Gimnazjum im. T. Kościuszki w Jarocinie) II miejsce - Angelika Śpitalniak (Gimnazjum w Żerkowie) III miejsce - Anita Rutka (Niepubliczne Gimnazjum w Golinie) Wyróżnienia: Anna Stachowiak (Gimnazjum w Nowym Mieście) Laura Andrzejewska (Gimnazjum w Żerkowie) Weronika Roszak (Gimnazjum w Rusku) Weronika Kownacka (Gimnazjum w Witaszycach) Julia Bażant (Gimnazjum nr 1 w Jarocinie) Joanna Michalak (Gimnazjum w Woli Książęcej) Zwycięzcy otrzymali sprzęt grający oraz sesję w profesjonalnym studiu nagrań. Gościem specjalnym Festiwalu była Renata Przemyk, która zaprezentowała w Jarocinie swój nowy projekt Akustik Trio. Artystka wykonuje swoje największe przeboje w nowych, zaskakujących, akustycznych aranżacjach. Publiczności bardzo



spodobało się to nowe oblicze Renaty Przemyk i po koncercie zgotowali artystce owacje na stojąco. Opinie uczestników: Świetny festiwal. Rok temu poznałam Mikołaja i jestem pod wrażeniem jego głosu. Jury miało dosyć trudne zadanie, bo poziom był bardzo wyrównany, chociaż myślę, że Mikołaj wybijał się z racji głosu i miał ten atut, że był jedynym chłopakiem. Cieszę się tez, że Angelika i Laura z mojej szkoły zostały zauważone, bo mają kawał dobrego głosu. Organizacja świetna. Razem z grupą znajomych czekamy na następny festiwal – Marta Bajaczyk (widz). Myślę, że tegoroczny festiwal był bardzo udany. Miła atmosfera oraz publiczność. Poziom także wysoki, a ocena jury słuszna. Koncert udany, było widać różnicę między nami a Renatą, z jej swobodą na scenie – Wiktoria Wielińska (uczestnik). Organizatorem V Festiwalu Piosenki Gimnazjalnej – Golina 2013 było Stowarzyszenie Edukacyjne „Gimnazjum 2000” w partnerstwie z Jarocińskim Ośrodkiem Kultury. Impreza odbyła się dzięki dofinansowaniu ze środków gminy Jarocin. Impreza nie udałaby się nie przychylnośś i wsparcie sponsorów, za co serdecznie im dziękujemy !!!! Podziękowania kurujemy do: Gminy Jarocin, Banku Spółdzielczego w Jarocinie, Powiatu Jarocińskiego, wydawnictwa MYMusic, firmy Vector s.c. i firmy SuperKable NAJWAŻNIEJSZA JEST DOBRA ZABAWA Wywiad ze zdobywcą Grad Prix podczas V Festiwalu Piosenki Gimnazjalnej Golina 201, Mikołaj Nalewajko podbił serca jury i publiczności śpiewając utwór pt. „Życia mała garść”. Młody artysta pochodzi z Chociczy i uczęszcza do Społecznego Gimnazjum w Jarocinie. Gigant: Spodziewałeś się tego, że wygrasz? Mikołaj Nalewajko: Nie, nadal uważam, że był to jeden z moich gorszych występów. Nie wiem dlaczego wygrałem, ale ogromie się cieszę. Gigant: Od początku chciałeś wziąć udział w konkursie? M. N: Tak. Uważam, że rywalizacja nie jest najważniejsza, tylko próba własnych sił i oczywiście dobra zabawa. Gigant: Co sądzisz o konkurencji? M. N: Występy innych osób były świetne, wiele razy podczas innych wykonań mówiliśmy wraz z moimi znajomymi: "O! To ona wygra!!!". Gigant: Od jak dawna śpiewasz? M. N: Śpiewam odkąd mama nauczyła mnie pierwszej kołysanki, ale prawdziwą przygodę ze śpiewem zacząłem dwa lata temu. Gigant: Masz jakiś autorytet? M. N: Mam wiele autorytetów, może to śmieszne, ale uważam że moimi wzorcami mogą być chłopcy z brytyjsko-irlandzkiego zespołu One Direction, ponieważ oni właśnie chcieli spełniać swoje marzenia i udało im się to. Podziwiam ich za ciężką pracę.



Gigant: Planujesz w przyszłości nadal śpiewać? M. N: Nie, twierdzę że na polskim rynku muzycznym jest wiele lepszych osób ode mnie. Na razie myślę o przyziemnych sprawach - takich jak nauka… Gigant: Nie myślałeś o rozwoju swojej kariery poprzez programy muzyczne? M. N: Hmm... Szczerze? Nie myślałem o tym. Może kiedyś, lecz musiałbym posiadać własny materiał oraz pomysł na siebie. Mam jeszcze wiele pracy nad sobą, trzeba dużo ćwiczyć i ciężko pracować. Organizacja - to nie takie proste Wywiad z panem Tomaszem Jankowskim - organizatorem Festiwalu Piosenki Gimnazjalnej. GIGant: Skąd narodził się pomysł organizacji samego festiwalu? Tomasz Jankowski: Jako nauczyciel muzyki i prowadzący zespół "Yankee" niejednokrotnie brałem z uczniami udział w konkursach i przeglądach wokalnych o zróżnicowanym charakterze i randze, w tym także ogólnopolskiej. Wielu z nich zdobyło nagrody i wyróżnienia. Niestety, każdy z tych konkursów odbywał się w miejscowościach położonych w znacznej odległości od Goliny (m.in. w Lublinie, Wrocławiu, Brzegu). W naszym regionie nie było żadnej tego typu imprezy, w której mogliby wziąć udział nie tylko uczniowie Niepublicznego Gimnazjum w Golinie, ale także innych szkół z naszej gminy czy powiatu. Naturalną koleją rzeczy było myślnie – skoro nie ma, to trzeba coś takiego zrobić samemu. Od



początku wiedzieliśmy, że impreza ma się wyróżniać na tle typowych międzyszkolnych konkursów. Ma być wydarzeniem. Myślę, że to nam się udaje. Festiwal Piosenki Gimnazjalnej wpisał się już w coroczny kalendarz imprez kulturalnych w Jarocinie. Publiczność też polubiła nasz festiwal,, bo od 2 lat w całości zapełnia salę widowiskową w JOK. GIGant: Jak długo zajęły panu przygotowania do festiwalu? T.J.: Pracę w zasadzie nad każdą edycją festiwalu rozpoczynam już we wrześniu (albo nawet i wcześniej), a kończę w czerwcu. Nie inaczej było i tym razem. Na początku roku szkolnego ustaliłem termin, zarezerwowałem salę w JOK, prowadziłem negocjacje z managementem Renaty Przemyk. Potem na przełomie roku było zdobywanie funduszy i następnie już tydzień przed i po festiwalu jest największa praca. W kwietniu i maju będziemy realizować jeszcze płytę laureatów tegorocznej edycji festiwalu. Przez cały rok staram się też promować zdobywców najwyższych miejsc m.in. poprzez ich występy na kilku imprezach. GIGant: Kto panu pomagał w realizacji owego przedsięwzięcia? T.J.: Nauczyciele naszego gimnazjum – Bartosz Palczewski, który wraz z Karolem Dziurlą koordynował imprezę od strony technicznej, Piotr Kowalczyk przygotowujący konferansjerów, Bogusława Grzesiek i pani dyrektor Urszula Kowalczyk. Nie mogę zapomnieć też o młodzieży, która pomogła w ogarnięciu tego wszystkiego już na samym festiwalu. Catering, szatnia, garderoby, stoiska, konferansjerzy, kółko filmowe „GAFa” i oczywiście „GIGant”. Bardzo im wszystkim dziękuję za pomoc. GIGant: Skąd fundusze? T.J.: Mamy 3 podstawowe źródła finansowania. Po pierwsze jest to dotacja z Gminy Jarocin. Co roku ogłaszane są konkursy grantowe na działania kulturalne. Jak do tej pory festiwal zawsze był wysoko oceniany, co też miało swoje odzwierciedlenie w otrzymanej dotacji. Ponadto dochodzą do tego sponsorzy. Od samego początku wspiera nas Bank Spółdzielczy w Jarocinie oraz wydawnictwo My-Music z Poznania. Ponadto w tym roku do grona sponsorów dołączyły firmy Vector z Goliny, SuperKable z Jarocina oraz Powiat Jarociński. Ostatnią grupę stanowią środki własne Stowarzyszenia Edukacyjnego „Gimnazjum 2000”, głównego organizatora Festiwalu Piosenki Gimnazjalnej. GIGant: Jak oceni pan poziom tegorocznego festiwalu gimnazjalnego? T.J.: Patrząc na poprzednie edycje, to widzę progres w doborze repertuaru. Zaczyna coraz więcej pojawiać się piosenek bardzo współczesnych, czyli coś, czego brakowało mi w ostatnich latach. Da się zauważyć też różnice w podejściu nauczycieli do przygotowań swoich uczniów. Niestety, od 2 lat widzę jeszcze straszną tremę i taką trochę nieumiejętność zachowania się na scenie. Młodzi wokaliści są bardzo spięci, co czasami odbija się na występie. Ale mam już pomysł, jak temu zaradzić. Jest już pierwszy element do wpisana na „listę zadań na przyszły rok”. Bo generalnie tendencja jest taka, aby co roku wprowadzać coś nowego, zaskakiwać i przez to przede wszystkim się rozwijać. Mimo, iż jest to konkurs dla amatorów, a nie „zawodowych uczestników programów typu talent show”, to



chcemy być jak najbardziej profesjonalni. GIGant: Czy według pana występ gwiazdy Renaty Przemyk był "diamentem w koronie festiwalu", czyli dopełnieniem? T.J.: Zdecydowanie tak. To był cudny występ. Renata stworzyła niesamowity klimat. Publiczność wychodziła z JOK zachwycona. Dowodem na to jest zgotowanie muzykom owacji na stojąco. Ja niestety z całego występu Akustyk Trio widziałem raptem może 3 utwory – taka rola organizatora – ale byłem ogromnie szczęśliwy, że się udało. Nie ukrywam, że pomysł z zaproszeniem Renaty Przemyk był sporym wyzwaniem. Budżet imprezy w porównaniu z ubiegłym rokiem wzrósł ponad dwukrotnie, ale udało się. I z tego jestem szczególnie dumny. Spełniło się jedno z marzeń. GIGant: Czy za rok także możemy spodziewać się festiwalu? T.J.: Mam taką nadzieję. Z roku na rok się rozkręcamy. Mimo iż jeszcze nie zamknąłem tego festiwalu, to już myślę nad szóstą edycją. Mam już nawet pomysł na gwiazdę. Jarocin - tutaj zaczynałam…
Wywiad z panią Renatą Przemyk- piosenkarką, kompozytorką i założycielką zespołu o nazwie Akustik Trio.


GIGant: Jak zaczęła się pani przygoda z muzyką? Renata Przemyk: W Jarocinie - tutaj zaczynałam, w 89. Dawno. W tym roku był Festiwal Studencki, Kabareton w Opolu, potem w 90 było trzecie miejsce w Sopocie, w 91 Karolinka w Opolu. W 92 poszła nowa płyta. Płyt jest 11. GIGant: Co jest dla pani najważniejsze w życiu? R.P.: Miłość i rodzina, a potem muzyka. GIGant: Must Be the Music, The Voice of Poland, Mam Talent… pełno programów rozrywkowych i muzycznych. Wielu ludziom, którzy mają niezwykły talent nie udaje się zaistnieć w owych programach. Co sądzi pani o tym? R.P.: Ryzyko jest bardzo duże. Trzeba mieć stalowe nerwy, żeby brać udział w takich programach. Chociaż mają one swoje zalety, bo jak już się przejdzie przez te całe korowody i zniesie tę całą krytykę, to gdzieś jest też jakiś rodzaj reklamy. Nie wyobrażam sobie, żebym miała teraz startować w takich programach. Tego typu muzyczne show wymaga żelaznych nerwów. W tych programach też dużo elementów jest narzuconych, nie można sobie samemu wybierać repertuaru. To wielka próba dla wrażliwości ludzkiej i muzycznej. Daje za to jakąś szansę reklamy w komercyjnej rzeczywistości, w której można zaistnieć. Nie jest to takie proste teraz, aby wyjść od razu na szersze wody, bo jest wiele dobrze śpiewających i grających zespołów. Dobić się teraz gdzieś do stacji radiowych, telewizji, mediów taką „drogą zwyczajną”, graniczy z cudem. Nie potępiam tego typu programów, to na moją wrażliwość i wytrzymałość, ale wiem, że paru osobom dzięki temu udało się zaistnieć i całkiem dobrze funkcjonować. GIGant: W dobie Youtube teledyski są odpowiada kluczem do sławy. Czy to pani, formacji jako artystce? R.P.: Jest w tym jakiś rodzaj sprawiedliwości społecznej. Internet jest takim bardzo, bardzo powszechnym medium i ludzie sami mogą sobie wybierać, to co im się podoba. Wiadomo, że radio i telewizja narzucają w pewien sposób repertuar i próbują wpływać na kształtowanie gustów. W Internecie ludzie wyszukują sobie to, co usłyszą od znajomych, kolegów to, co gdzieś tam ktoś im poleci, to co znane jest w środowisku. Mamy szanse znaleźć to, co najbardziej popularne, możemy znaleźć coś, co jest zupełnie offowe i kształtować własny gust na własną rękę. To oczywiście też jest ryzykowne, ale jednak jest w tym jakaś wolność. Nawet jeżeli to



tego tak stricte zawodowo, jeszcze byłam studentką, ale to z nimi był ten pierwszy raz, były te największe festiwale i pierwsza płyta, która w 90-tym roku wyszła w trzech formatach. To też było ogromne przeżycie (winyl, kaseta i drugi kompakt po Obywatelu G.C.). Wtedy sklepy wyglądały tak, że same kompakty Obywatela G.C., a potem mój. Teraz aż trudno uwierzyć, że tak było. GIGant: Zadebiutowała pani również w spektaklach. Skąd pani zamiłowanie do teatru? R.P.: Zawsze miałam w sobie zamiłowanie do teatru. Już jako dziecko występowałam w teatrze dla dzieci i zawsze to była jakaś miłość głęboka, ale nie do końca spełniona. W 2002 roku dostałam propozycję napisania muzyki do spektaklu „Balladyna” w reżyserii Jana Machulskiego. Kostiumy Zofie de Iness. Byłam po prostu oszołomiona, takich propozycji się nie odrzuca! Całe honorarium poszło na studio. Wszystko zrobiłam za darmo po to tylko, żeby to zrobić. To było wielkie przedsięwzięcie. Na tyle się to spodobało, że dostałam następne propozycje. W którymś momencie padła też propozycja roli teatralnej, żebym mogła spróbować swoich sił jako aktorka. GIGant: Co pani sprawia większą radość: koncerty czy teatr? R.P.: To tak jakby zapytać, czy się kocha bardziej syna czy córkę. Każdy na swój sposób, każde inaczej i każde bardzo. GIGant: Koncerty akustyczne czy z zespołem? Gdzie się pani lepiej czuje? R.P.: No to podobna sytuacja. Zupełnie inne doświadczenia są w bliskim kontakcie z publicznością, w kameralnym składzie, bo wtedy wszystko jest bardzo wyraźnie słyszalne i można jakby słuchać tego i razem, i osobno; wsłuchiwać się w każdy głos, każdy instrument, każdy dźwięk i daje to bardzo ciekawe doznania i inną przestrzeń muzyczną. Zupełnie inaczej jest, kiedy jest ściana, jest duży skład, jest



perkusja mocna, klawisze, komputery, sample i po prostu idzie to taką kanonadą, takim taranem muzycznym – wtedy zupełnie inny jest odbiór i wrażenia tego, kto ze sceny gdzieś to podaje. To jest taka sytuacja, jak czasem się ma ochotę pobyć samemu, a jak się znudzi, to idziemy na miasto, w tłum. Szaleję, zmęczę się, a potem znowu ma się ochotę pobyć gdzieś na łonie natury. A kiedy znudzi się, znowu idzie się w miasto. Równowaga jest najistotniejszym tutaj elementem. Chodzi o to, żeby te proporcje wszystkiego były zrównoważone, a wtedy jest harmonia i szczęście. GIGant: Jak określa pani swoją pozycję na polskiej scenie muzycznej? R.P.: Jako pionową (śmiech). To jest tak, że ja już śpiewam ponad 20 lat, licząc takie śpiewanie usankcjonowane, po tych nagrodach, po tym, że publiczność pozwoliła mi wychodzić i prezentować się dla nich za każdym razem. Tak naprawdę każdy koncert jest nowym zdobywaniem publiczności. Nigdy nie wiadomo, czy tym razem też będzie taki aplauz, czy tym razem też będą bisy i czy ludzie będą śpiewać razem ze mną. Nie mam takiej pewności i nie wiem, czy którykolwiek artysta może mieć, że będzie to miało jakąś ciągłość. Jestem mile zaskakiwana za każdym razem i złapałam do tego jakiś dystans na tyle, że cieszę się każdym koncertem, kontaktem z ludźmi i cieszę się, że mam aż tak duży kredyt zaufania. Mogę przypuszczać po serii koncertów, po tych latach wszystkich, po tym odbiorze, po tym jak ludzie do mnie piszą, jaki jest



oddźwięk po tych koncertach, po płytach, że ten kredyt zaufania jeszcze na jakiś czas starczy. To mi daje satysfakcję i poczucie, że mogę robić swoje. Mogę pisać nowe piosenki wiedząc, że ktoś na nie czeka. Trudno określić te sytuacje jako bardzo stabilną , bo wiadomo, że (akurat w tej branży, służącej rozrywce)lekarz zawsze będzie potrzebny, piekarz będzie potrzebny, a grabarz to najbardziej z tych wszystkich, tak muzyka się podoba raz taka –raz inna. Śpiewam ponad 20 lat i ciągle jest zainteresowanie, więc to mogłoby mnie skłaniać do myślenia, że jest stabilnie, ale życie uczy pokory i wiadomo, że nic nie jest na zawsze, ale póki trwa i póki jest naprawdę super, to się bardzo cieszę. GIGant: Co pani słucha, co panią inspiruje? R.P.: To nie jest tak, że tylko muzyka. Coraz bardziej zagłębiam się w muzykę różnych regionów. Zresztą nigdy nie interesował mnie wyłącznie tylko jeden wybrany gatunek. Nigdy ta muzyka nie była czysto gatunkowa, taka, żeby jakieś inne gatunki tam się nie dostały. Zawsze lubiłam łączyć gatunki, łączyć style i jakby dobierać się do tej muzyki od tyłu. W taki sposób, że chociaż tylko ten jeden, nawet najmniejszy, element, ale żeby był mój tylko. Coraz więcej elementów etno gdzieś tam się przebija i gdzieś dobrze czuję się w tej muzyce „korzennej”, ale z różnych regionów. Czasem się coś przebije z bałkańskiego, czasem coś flamenco – tak jak będzie można dzisiaj słyszeć bębenek, którym gram. Pochodzi z Tunezji, ale w domu mam też taki z Egiptu, jest też djembe, są grzechotki z Zimbabwe, są i kastaniety, dzwonki wiatrowe z terenów indyjskich. Fajnie jest łączyć te rzeczy. Świat łączy się w tych dźwiękach i tak naprawdę wiele można użyć, żeby przekazać



emocje, bo one są w tym wszystkim najważniejsze. Jeżeli są emocje, wzruszenie, kontakt międzyludzki, to style przestają być ważne. Wszystko może nas zainspirować - rozmowa z człowiekiem, książka, dźwięk, szum wiatru czy krajobraz. GIGant: Co jest dla pani tematem tabu? O czym pani na ogół nie rozmawia? R.P.: O chorobach. Bardzo nie lubię chorób, boję się. GIGant: Jakie są pani dalsze plany na przyszłość? R.P.: Żyć sto lat i grać do śmierci w świetnej formie i pełnym głosem. GIGant: Dziękujemy bardzo za rozmowę Sandra & Gosia Ks. Piotr Wawrzyniak – patron godny poznania



Piotr Wawrzyniak – ksiądz, działacz społeczno-gospodarczy, patron Związku Spółek Zarobkowych i Gospodarczych, patron Niepublicznego Gimnazjum w Golinie, wybitny wielkopolanin. Urodził się 30 stycznia 1849r. w Wyrzece koło Śremu. Pochodził z zamożnej rodziny chłopskiej. Jego rodzice byli bardzo pobożnymi ludźmi. Jego matka, będąc w ciąży, złożyła w sanktuarium w Górce Duchownej przyrzeczenie, że jeśli urodzi syna, odda go do stanu kapłańskiego. Obietnica i religijne wychowanie sprawiły, że Piotr Wawrzyniak wybrał właśnie taką drogę życiową. Chrzest przyjął w kościele parafialnym w Dalewie. Po ukończeniu 6 lat rozpoczął naukę w wiejskiej szkole elementarnej. Po jej ukończeniu rozpoczął naukę w Gimnazjum w Śremie, gdzie był jednym z najlepszych uczniów. Od 1865r. należał do Marianów - tajnej organizacji patriotycznej. Program działania organizacji przewidywał samokształcenie w dziedzinie historii i języka polskiego oraz potajemne obchodzenie rocznic ważnych wydarzeń w dziejach Polski. W 1867r. zdał egzamin dojrzałości i wstąpił do Seminarium w Poznaniu. Osiągał bardzo dobre wyniki w nauce, więc otrzymał stypendium na studia teologiczne. W 1871r. wyjechał więc do Münster, jednak rok później wrócił do Polski i w 1872 roku ukończył do Seminarium w Gnieźnie. Święcenia kapłańskie ks. Piotr Wawrzyniak przyjął 11 sierpnia 1872r. z rąk ks. biskupa Józefa Cybichowskiego. Mszę prymicyjną odprawił w rodzinnej parafii w Dalewie. Następnie został wikarym w parafii pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Śremie. Już w pierwszych miesiącach pobytu w nowej parafii rozpoczął intensywną działalność w kilku dziedzinach życia społeczno – gospodarczego - odnowił kościół, wybudował „wikariówkę”, sprowadził do Śremu siostry elżbietanki, zorganizował w siedzibie dekanatu śremskiego bibliotekę, założył Stowarzyszenie Czeladzi Katolickiej i Towarzystwo Śpiewu Kościelnego pod



opieką św. Cecylii, brał czynny udział w pracach Towarzystwa Upiększania Miasta, założył w 1876 r. pierwszą w Śremie czytelnię ludową, którą przekształcił później w ogniwo organizacyjne Towarzystwa Czytelni Ludowych (TCL wyrosło do rangi centralnej, największej organizacji poświęconej wyłącznie oświacie). 22 grudnia 1898r. został proboszczem parafii św. Jakuba wraz z kościołem przyklasztornym św. Jana w Mogilnie. Również tu aktywnie działał na rzecz parafii - odnowił kościół św. Jana i św. Jakuba, wybudował kaplicę Najświętszego Serca Jezusa, rozbudował plebanię. Od samego początku działalność ks. Wawrzyniaka wykraczała poza obowiązki duszpasterskie. W 1873 roku objął funkcje dyrektora Banku Ludowego w Śremie. W 1878 roku Bank Ludowy przystąpił do polskiego Związku Spółek Zarobkowych i Gospodarczych. Wawrzyniak stał się wicepatronem, a po śmierci Szamarzewskiego w 1891 patronem Związku. To wydarzenie sprawiło, że stał się działaczem na skalę całego zaboru pruskiego. Za jego kadencji uporządkowano system finansowy Związku, zaczęto wydawać czasopismo „Poradnik dla Spółek”, Związek rozszerzył działalność na Pomorze, Warmię, Mazury i Górny Śląsk. Ks. Wawrzyniak angażował się także w sprawy polityczne - w latach 1893-1898 był posłem do sejmu pruskiego. Będąc w Berlinie, czynnie wspierał też Polonię berlińską. W 1897r. założył polskojęzyczny „Dziennik Berliński”. Do największych zasług ks. Wawrzyniaka w sektorze bankowości należał także jego udział w utworzeniu pierwszej na terytorium Niemiec polskiej instytucji kredytowej pod nazwą "Skarbona", z siedzibą w Berlinie. Innym epizodem w działalności zagranicznej ks. Wawrzyniaka była wizyta w USA w 1896r., by zachęcić środowiska emigracyjne do współpracy z polskimi bankami ludowymi. Po założeniu przez władze pruskie Komisji Kolonizacyjnej założył Bank Ziemski w Golinie. Działalność ks. Wawrzyniaka opierała się na silnej, niezwykłej, nieugiętej woli. Nazywano go powszechnie "tytanem pracy", "królem czynu" czy "żelaznym patronem". W wykonywaniu wszystkich rodzajów prac był perfekcjonistą. Zmarł nagle na atak serca 9 listopada 1910r. w Poznaniu, został pochowany w Mogilnie zgodnie z przedśmiertnym życzeniem. Jego śmierć okryła żałobą całą Wielkopolskę.



Narodziny zła Dawid Waszak, 24- letni mężczyzna, który urodził się w Jarocinie. Ukończył Technikum Handlowe w szkole ponadgimnazjalnej nr 1 w Jarocinie, gdzie „plasował się” jako średni uczeń. Jakiś czas temu postanowił napisać książkę pt. „ Narodziny zła”, którą doceniła Warszawska Firma Wydawnicza i zaproponowała jej wydanie. Gigant: Co skłoniło cię do napisania książki? Dawid Waszak: Zacząłem ją pisać tak zwyczajnie, dla zabicia nudy. Początkowo nie pisałem tego z myślą, że powstanie książka, miało to być krótkie opowiadania. Z biegiem czasu miałem coraz ciekawsze pomysły, fabuła się coraz bardziej rozwijała i mnie jednocześnie coraz bardziej wciągała chęć pokazania życia głównego bohatera, Steva. Gigant: Ile czasu zajęło ci jej napisanie? D.W: Pisałem ja dość długo, bo około roku. Niestety, nie miałem czasu, aby ją szybciej skończyć, ponieważ pracowałem. Czasami miałem dłuższe przerwy, przyznam się, że czasem z lenistwa, a czasem z braku weny. Kiedy jednak usiadłem do niej i pisałem, szło mi bardzo dobrze, bez problemu tworzyłem kolejne strony mojej prozy. Do zakończenia książki jednak zmotywowała mnie śmierć ojca. Umarł on w lipcu 2012 i postanowiłem ja skończyć, aby go uczcić. Gigant: Czy książka ta jest oparta na faktach? D.W: Myślę, że każdy autor tworząc swoja książkę, pozostawia w niej chociaż małe fragmenty



swojego życia. Ja oczywiście też pozostawiłem tam takie historie, naturalnie trochę podkoloryzowane. Nie zdradzę, jakie to fragmenty. Gigant: Opowiedz nam, o czym ona jest. D.W: Książka opowiada o młodym mężczyźnie, który po wielu złych uczynkach w swoim życiu, postanawia się usprawiedliwić i napisać coś w stylu pamiętnika. Opowiada o swoim życiu, zaczynając od dzieciństwa. Chłopak wywodzi się z patologicznej rodziny. Udało mu się jednak od niej uciec i wyrosnąć na całkiem „normalnego” chłopaka. Jednak miłość do pewnej kobiety obudziła w nim bestię. Gigant: Kiedy będzie ona dostępna w księgarniach? D.W: Wydawnictwo, z którym podpisałem umowę, zapewniło mnie, że najpóźniej ukaże się w sprzedaży już za niecałe trzy miesiące. Jednak zależy to od mojej współpracy z wydawnictwem. Bezpieczny termin to środek kwietnia. Gigant: Czy będzie ona promowana w jakikolwiek sposób? D.W: Tak, będzie promowana, wydawnictwo mi w tym bardzo pomoże. O książce będzie mowa w radiu oraz w gazetach. Będą organizowane również wieczory autorskie, gdzie będzie można porozmawiać z autorem, oraz otrzymać autograf na książce. Gigant: Poprzestaniesz na swojej pierwszej książce, czy powstanie następna? D.W: Już rozpocząłem pisanie kolejnej książki, lecz nie zdradzę na razie, o czym będzie. To, kiedy powstanie, będzie zależne od czasu wolnego - między reklamą książki a pracą. Gigant: Czym aktualnie się zajmujesz i czy wiążesz swoją karierę z pisaniem ? D.W: Aktualnie pracuję na jarocińskim lodowisku. W dzisiejszych czas ciężko o pracę dla młodych ludzi. Jak na razie zajmuję się pracą sezonową. Pisanie książki traktowałem jako hobby, nie sądziłem, że zostanie wydana. Kto wie, może uda mi się rozwinąć jako pisarz. Wszystko jest zależne od tego, czy czytelnikom spodoba się mój styl pisania. Gigant: Dziękuje bardzo za wywiad i życzę dalszych sukcesów. Daria Urbaniak E - dziennik w naszej szkole Dziennik elektroniczny, e-dziennik – program komputerowy lub serwis internetowy służący do rejestracji wszystkich informacji o uczniu i zajęciach. W niektórych szkołach jest często stosowany, jako dodatkowy element kontaktu z rodzicami. Zakres informacyjny przechowywany w dziennikach elektronicznych jest przeważnie większy niż w tradycyjnych dziennikach papierowych. W 2009 r. MEN usankcjonowało stosowanie dzienników elektronicznych umożliwiając szkołom prowadzenie wyłącznie dziennika elektronicznego w miejsce ich papierowych poprzedników pod warunkiem spełnienia wymagań: • Musi umożliwiać jednoznaczne zidentyfikowanie osoby wprowadzającej bądź modyfikującej dane. • Musi być zgodny z ustawą o ochronie danych



osobowych oraz o ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną — w przypadku serwisów internetowych. • Musi zachowywać historię wszystkich zmian wprowadzanych w dzienniku wraz z informacją o osobie zmieniającej dane. • Musi umożliwiać eksport danych dziennika w formacie XML i zapis na nośniku informatycznym w terminie 10 dni od dnia zakończenia roku szkolnego (lub 10 dni od dnia zakończenia semestru przypadku szkół policealnych dla młodzieży oraz szkół dla dorosłych). • Musi umożliwiać sporządzenie dziennika formie papierowej — jego wydrukowanie. Obecnie każda szkoła musi uzyskać zgodę organu prowadzącego na użytkowanie dziennika elektronicznego, jeżeli będzie to wyłączna forma prowadzenia dziennika. W naszej szkole od niedawna działa taki dziennik. Pani dyrektor Urszula Kowalczyk wyjaśnia jak to działa. GIG – ant: Jak działa dziennik elektroniczny? Urszula Kowalczyk: Przeszkoleni byli wszyscy nauczyciele, więc dziennik działa jak na razie na zasadzie wdrożeniowej, czyli równolegle działa dziennik papierowy i elektroniczny, dlatego że wszyscy musimy się nauczyć jego obsługi. Od kwietnia, czyli od następnej wywiadówki, możliwość do zalogowania się będą mieli wszyscy rodzice, natomiast od września dostęp będą mieli tylko rodzice, którzy zapłacą 20zł za obsługę roczną dla firmy, która ten dziennik nam nieodpłatnie udostępnia. GIG – ant: Od kiedy dziennik elektroniczny działa w naszej szkole? U.K.: Od II. półrocza. GIG – ant: Co dziennik elektroniczny zmieni w dotychczasowym funkcjonowaniu szkoły? U.K.: Jeżeli chodzi o mnie, czyli dyrektora szkoły, to zmieni na pewno to, że bardzo łatwo mogę kontrolować nieobecności uczniów, wpisane tematy, oceny – wszystko pięknie pokazuje się na diagramach. Ta kontrola jest teraz pełna, a przy tym taka ładna, kolorowa, oczywista. Po prostu robi to za mnie program, czyli ja zwolniona jestem z pewnych obowiązków. Od strony nauczyciela jest z tym trochę pracy. Na początku muszą do dziennika elektronicznego wszystko wprowadzić, przepisać oceny. Jeżeli chodzi o taką pracę, to niestety, trzeba



przepisywać jedna cyfra po drugiej. W przyszłości jednak będzie z tego taki plus, że np. uczniów promujemy do następnej klasy jednym kliknięciem myszki – nie będzie trzeba od nowa wypełniać dziennika papierowego. Natomiast na wywiadówki też jednym kliknięciem drukuję oceny uczniów. GIG – ant: Jakie korzyści odniosą rodzice? U.K.: Będą mieli większa kontrolę nad swoimi pociechami, tego się nie da ukryć. W każdej chwili będą mogli się zalogować i sprawdzić, czy dzieci rzeczywiście poprawiły daną ocenę, czy rzeczywiście były obecne na danej lekcji - czyli będą mieli po prostu pełniejszą wiedzę, co sprawdzi się szczególnie w przypadku trudnych uczniów. A w przypadku tych bardzo dobrych – będą mogli pochwalić się swoimi ocenami, w każdej chwili pokazać je rodzicom, którzy na pewno będą bardzo dumni. GIG – ant: Czy w szkole w następnym roku szkolnym nadal będzie dziennik papierowy? U.K.: To będzie zależało od nauczycieli. Jeżeli nie będą mieć jeszcze pewności tego, że czegoś nie zaniedbają i wyrażą taką wolę, to w następnym roku szkolnym będą jeszcze dzienniki papierowe. A jeżeli nie, to przejdziemy już tylko na dziennik elektroniczny. Nauczyciele oraz rodzice przedstawili nam opinie na temat edziennika. Oto one: Wydaje mi się, że będzie to dobra forma kontaktu ze szkołą. Będę miała łatwiejszy dostęp do ocen moich dzieci - Iwona Lisiecka, mama dwojga uczniów naszego gimnazjum. To bardzo dobry pomysł, bo można kontrolować dzieci – Grzegorz Mróz, tata uczennicy naszego gimnazjum. Dla rodziców duży plus, dla wychowawców także ułatwienie, bo system wszystko liczy za nich. Zobaczymy jak to będzie, jak się wprawimy. Teraz



dużo pracy wkładamy w to, aby to funkcjonowało jak należy Emilia Marchwiak, nauczyciel geografii. Angelika & Ola ; ) Awans do etapu wojewódzkiego! 20 marca 2013 roku (środa) w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 w Jarocinie odbyły się Zawody w Aerobiku Grupowym – Poznań Teren Wschód (etap rejonowy). Były trzy kategorie: Szkoła Podstawowa (3 szkoły), Gimnazjum (5) i Szkoły Ponadgimnazjalne (5). Trzy pierwsze miejsca, w każdej kategorii, awansowały do etapu wojewódzkiego. Na podium znalazły się uczennice z naszego Gimnazjum, które zajęły 2 miejsce. W tym roku dziewczyny stanęły o stopień wyżej na podium niż rok temu. Trzeba zaznaczyć, że już drugi raz dziewczęta będą reprezentować nas na Arenie w Poznaniu. Od lewej: Weronika Kubiak, Natalia Klupś, Magda Mróz, Joanna Górnaś, Natalia Patryniak, Marysia Burdziąg, Gosia Jelak, Sandra Wolicka, Weronika Teodorczyk, Karolina Marcisz. Opiekun: p. Maria Pewniak Teraz pytanie, jak dziewczyny się czują po sukcesie? Nie mogą w to uwierzyć i są bardzo zaskoczone, a zresztą.. sami przeczytajcie: Emocje już trochę opadły, jednak nadal nie mogę uwierzyć, że zajęłyśmy drugie miejsce na zawodach w aerobiku grupowym. Choć pierwszy



raz byłam na takich właśnie zawodach, czułam się tam wspaniale, a atmosfera na nich była genialna. Dałyśmy radę laski!!! - Natalia Klupś Jestem bardzo szczęśliwa z występu i z miejsca, które zajęłyśmy. Nadal nie mogę uwierzyć, że jedziemy do Poznania i że jesteśmy drugie w rejonie. Była bardzo przyjemna atmosfera - Weronika Teodorczyk Warto dodać, że napis pod kapselkiem Tymbarka „Uda się!” jednej z tańczących dziewczyn przed występem dodał im otuchy i szczęście dopisało. Gratulujemy dziewczynom i trzymamy kciuki 8 kwietnia. Powodzenia! A TO NIESPODZIANKA !!! GIGant: Nie było pana przez kilka dni w Golinie. Wróble ćwierkają, że spędził pan ten czas w towarzystwie pewnej pani prezes. Sebastian Waszkiewicz: Tak, byłem przez kilka dni w Poznaniu na zaproszenie pani Izabeli Łukomskiej – Pyżalskiej, prezes Warty Poznań. GIGant: Co było efektem tego spotkania? S.W.: Po „długich” negocjacjach podpisaliśmy umowę o współpracy i moją pracę w Warcie Poznań. GIGant: Co przesądziło o podpisaniu umowy - oferta finansowa czy osobisty urok pani prezes? S.W.: Na pewno porównując ofertę finansową Grom jest „ubogim krewnym” Warty, ale najważniejszą sprawą była możliwość rozwoju i sprawdzenia się w profesjonalnej piłce. Urok pani Pyżalskiej też przyczynił się do przyjęcia oferty (śmiech)... GIGant: Warta to klub z tradycjami, ale obecnie cienko przędzie. Podoła pan? S.W.: No tak. Warta to wielkie tradycje poznańskiej piłki, ale także historia polskiego futbolu. Klub z ponad stuletnią historią i dwukrotny mistrz Polski. Obecnie gra w pierwszej lidze, lecz działacze marzą o odzyskaniu pełnego blasku. Pani prezes szukała innego , nowego spojrzenia na zespół i dlatego zwróciła się do mnie z propozycją objęcia zespołu. Do odważnych świat należy, więc wierzę, że spełnię oczekiwania działaczy z Poznania. GIGant: Jaki cel postawi pan przed sobą i piłkarzami? S.W.: Celów będzie kilka. Gra musi być efektowna i efektywna, a więc podobać się kibicom i przynosić punkty. Wspólnie ustaliliśmy z działaczami, że będziemy stawiać na młodzież licząc na ich ambicje, umiejętności, charakter i młodzieńczą fantazję. W tym roku celem jest spokojne utrzymanie w lidze, zgranie zespołu, poszukanie nowych, perspektywicznych zawodników. W kolejnym sezonie walka o czołowe miejsce i włączenie się do rywalizacji o awans do ekstraklasy.



GIGant: Zna pan aktualną kadrę Warty? Jakieś znajome twarze? S.W.: Oczywiście. Jestem miłośnikiem piłki nożnej, interesuję się lokalnym „podwórkiem” i śledziłem także grę Warty. Jest kilku zawodników, którzy otarli się już o ekstraklasę. Wielu piłkarzy to rodowici poznaniacy lub Wielkopolanie, a więc liczę, że włożą całe serce w dobrą grę dla tak ważnego dla Wielkopolski klubu . W juniorach gra także zawodnik, którego miałem okazję już trenować w Gromie, a obecnie swoją karierę kontynuuje w Warcie. GIGant: Będą nowe transfery? S.W.: Najpierw dam szansę każdemu zawodnikowi z obecnej kadry, ażeby przekonał mnie, że będzie przydatny i pomoże w osiągnięciu sukcesów i założonych celów. Jak już wcześniej mówiłem,z działaczami ustaliliśmy, że będziemy stawiać na młodych i takich zawodników będę w Wielkopolsce szukał. Nie ukrywam że chętnie dam szanse także wyróżniającym się zawodnikom z Gromu Golina, których bardzo dobrze znam i wiem, jakie mają możliwości. GIGant: Zostawia pan Grom... S.W.: Z bólem serca, ale taki jest los sportowców. Nadarzyła się okazja w klubie z wysokiej półki, więc grzechem byłoby z niej nie skorzystać. Jestem bardzo związany emocjonalnie z Gromem, ale byłem umówiony z działaczami, że odejdę tylko do klubu z wyższej ligi. Jednak nie do końca zostawiam Grom, jedną z



klauzuli w mojej umowie z Wartą jest współpraca Warty z Gromem. Grom będzie klubem satelitarnym Warty, a najbardziej zdolni piłkarze z Goliny będą mieli możliwość rozwoju w Poznaniu. Grom będzie nadal się rozwijał. W Golinie pozostają bardzo dobrzy trenerzy, którzy są bardzo zaangażowani .Przy okazji bardzo dziękuje wszystkim piłkarzom, trenerom i działaczom za współpracę, bo to dzięki nim dostałem taką atrakcyjną propozycję. GIGant: Co chciałby pan powiedzieć na pożegnanie piłkarzom i działaczom Gromu? S.W.: Jak już wspomniałem, dziękuje za wieloletnią współpracę. Pomimo ciężkich warunków klub cały czas się rozwija i wiem, że nadal tak będzie. Dawnym działaczom i piłkarzom, z którymi miałem przyjemność współpracować w klubie dziękuję za owocną współpracę i wszystkie piękne i emocjonujące sportowe chwile. Obecnym działaczom życzę wytrwałości i kontynuowania tej ciężkiej, często niedocenianej i niedostrzeganej pracy. Młodym piłkarzom rozwijania umiejętności, wielu sukcesów sportowych i awansu do klubów z najwyższych lig, a najlepiej wprowadzenia Gromu do jak najwyższej klasy rozgrywkowej. GIGant: Czego panu życzyć? S.W.: Spełnienia się w Warcie, pokazania, że także z Goliny można wiele sportowych umiejętności wynieść. Ale przede wszystkim zdrowia. GIGant: Czy Warta to kres pana trenerskich marzeń? S.W.: Jestem zagorzałym kibicem Arsenalu Londyn, a więc……. ================== KOMENTARZ Mówi Tomasz Raźniak, prezes klubu Grom Golina: Szanujemy decyzję trenera Waszkiewicza. Zasadą naszego klubu jest bezproblemowe umożliwianie odejścia z klubu zawodnikom, którzy chcą grać w wyższych klasach rozgrywkowych. Tym razem sprawa dotyczy trenera, ale zasada zobowiązuje. Cieszymy się z oferty dla pana Waszkiewicza, bo to dowód uznania i dla jego kwalifikacji, ale i dobrej pracy szkoleniowej w klubie. Pewnie, że pojawia się i rodzaj niepewności, bo przecież ubywa nam zdolny trener. Trzeba będzie tę lukę jakoś, a raczej kimś wypełnić. Korzystając z okazji, zwracam się za pośrednictwem GIGanta do chętnych podjęcia się pracy z młodzieżą Gromu, by nawiązali z nami współpracę. Jak widać mamy umiejętność promowania na całkiem niezłym poziomie. Propozycja dla trenera Waszkiewicza była efektem dwóch, dodajmy wygranych, sparingów naszych piłkarzy z ich rówieśnikami z Warty. Podczas spotkania w Poznaniu miałem przyjemność rozmowy z panią prezes Pyżalską, która z niedowierzaniem wręcz obserwowała grę naszych zawodników. Wtedy tez zapewne do jej notesu trafiło nazwisko naszego trenera. Dodam na koniec, że na tym transferze nie zarobimy ani złotówki, choć można mówić jednak o jego opłacalności. Po pierwsze promujemy klub, a po drugie ułatwimy naszym najzdolniejszym piłkarzom możliwość kontynuacji kariery w Warcie Poznań. No a stamtąd łatwiej wpaść w oko skautów dużych polskich klubów. SILIRPA AMIRP SPORT… SPORT… SPORT…



HOKEJOWY HORROR Z HAPPY - ENDEM Reprezentacja chłopców gimnazjum w unihokeju została Mistrzem powiatu pokonując w finale 3:2 po dramatycznym meczu Kotlin i zdobywając zwycięska bramkę w ostatniej sekundzie meczu. W rozwinięciu relacja. Zawody odbyły się w Kotlinie, wystartowało siedem gimnazjów. Faworytem mistrzostw byli gospodarze wielokrotni mistrzowie powiatu i medaliści mistrzostw województwa. Nasz zespół przystępował do zawodów osłabiony, gdyż w dzień poprzedzający zawody kontuzji łuku brwiowego w wyniku, której miał założone trzy szwy, uległ najlepszy strzelec Mateusz Pluta, a na konkurs przedmiotowy pojechał obrońca Marcin Bryll. Nie zrażeni tymi osłabieniami nasi zawodnicy przystępowali do zawodów z wiarą w sukces. Nasza drużyna zagrała w grupie A z Prusami, 1 Jarocin i Wilkowyją. W grupie B występowały zespoły z Kotlina, Łuszczanowa i Cielczy W spotkaniach grupowych po bardzo dobrej i mądrej grze nasza reprezentacja odniosła trzy zwycięstwa pokonując kolejno Prusy 7:0, Jedynkę Jarocin 1:0 oraz Wilkowyję 3:1 i zajęła pierwsze miejsce w grupie. W meczu z Jarocinem w wyniku faulu kontuzji kolana dostał świetnie grający w tym turnieju Marcin Szymkowiak. Na szczęście kontuzja nie okazała się groźna i po opatrunku wrócił na spotkanie półfinałowe, a pomogła w tym.... "mrożona marchewka" (szkolna higienistka z Kotlina z powodu braku opatrunku z lodem zrobiła opatrunek z mrożonej marchewki) W półfinałowym pojedynku po kolejnym świetnym spotkaniu odnieśliśmy zwycięstwo nad dobrze technicznie grającym zespołem z Łuszczanowa 4:1 Jednak największe emocje czekały nasz zespół w finale. Przeciwnikiem był Kotlin - jak zwykle bardzo groźny - dla którego unihokej to podstawowa dyscyplina uprawiana w szkole, zdobywcy wielu medali na szczeblu rejonu, a nawet województwa.



strzelecki popisał się Piotrek Matuszak pakując piłkę do bramki. W tym momencie na tablicy świetlnej zabrzmiał dzwonek sygnalizujący koniec meczu. Cały zespół padł sobie w ramiona i zatańczył taniec radości. Cieszyli się z nami także koledzy z Jarocina, głośno dopingujący nas w finale, którzy wcześniej awansowali do półfinału dzięki naszemu zwycięstwu z Wilkowyją w grupie. Doskonale zagrał cały zespół zdobywając w całym turnieju najwięcej bramek, bo aż 18 W bramce pewnie spisywali się Bartek Wałęsiak i Adrian Lisiecki, w obronie twardą zaporę nie do przejścia tworzyli Jakub Szymkowiak, Krzysztof Gładczak i Jakub Goździaszek dodatkowo świetnie włączając się w akcje ofensywne i także zdobywając bramki. W linii ataku szaleli przeprowadzając składne akcje Marcin Szymkowiak, Piotrek Matuszak oraz bracia Szymon i Patryk Mankiewiczowie. Bramki w turnieju zdobyli: Marcin Szymkowiak - 5, Szymon Mankiewicz - 4, Piotr Matuszak - 3, Krzysztof Gładczak -3, Jakub Szymkowiak -2, Patryk Mankiewicz 1, Turniej przejdzie do historii naszej szkoły ze względu na emocje i dramaturgię oraz zdarzenia losowe - kontuzje Pluty, Szymkowiaka, decydującą bramkę w ostatniej sekundzie finału zdobył Piotrek Matuszak ...zastępujący w turnieju kontuzjowanego Plutę. Niepubliczne Gimnazjum w Golinie już wkrótce reprezentować będzie powiat jarociński na zawodach rejonowych Poznań Teren Wschód. ================== „PONADGIM - NAZJALNY” TURNIEJ DLA GIMNAZJÓW Już po raz dziesiąty Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 w Jarocinie zorganizował turniej halowej piłki nożnej dla gimnazjów " Spotkania z Jedynką" W zawodach tym razem wystartowały cztery gimnazja. Nasz zespół po dwóch wygranych i jednej porażce zajął drugie miejsce. Nasz zespół w meczu otwarcia turnieju zagrał mało skoncentrowany i po bardzo nerwowej i nieskutecznej grze oraz błędach w obronie uległ Woli Książęcej 3:5 (0:3) W kolejnym pojedynku grając już spokojniej i wykorzystując swoje umiejętności techniczne nasi zawodnicy pokonali Cielczę 6:3 (3:1) W ostatnim spotkaniu bez większych problemów po ładnej zespołowej grze pokonali wysoko Rusko 6:0 (2:0) Niestety porażka w pierwszym spotkaniu przekreśliła szansę na zwycięstwo w końcowej klasyfikacji i ostatecznie Gimnazjum Golina zajęło drugie miejsce, a zwyciężyło Gimnazjum z Woli Książęcej ================== Terminarz rozgrywek Gromu Golina –junior młodszy 06-04-2013-11:00 GROM GolinaZĘBCÓW Ostrów Wlkp. 13-04-2013-11:00 POGOŃ Nowe Skalm. -GROM Golina 20-04-2013-13:00 GROM GolinaCALISIA Kalisz 27-04-2013-15:00 OSTROVIA Ostrów Wlkp.-GROM Golina 04-05-2013-13:00 GROM GolinaWŁOKNIARZ 1925 Kal. 11-05-2013-11:00 GROM GolinaMARCINKI Kępno 18-05-2013-11:00 PIAST KobylinGROM Golina 25-05-2013-13:00 GROM GolinaSTAL Pleszew 01-06-2013-11:00



VICTORIA OstrzeszówGROM Golina Terminarz rozgrywek Gromu Golina Młodzik Starszy 13-04-2013-11:00 GKS JaraczewoGrom Golina 20-04-2013-11:00 GROM GolinaGKS Żerków 27-04-2013-11:00 RASZKOWIANKA RaszkówGRM Golina 04-05-2013-11:00 GROM GolinaANTONIO Jarocin 11-05-2013-11:00 JAROTA JarocinGRON Golina 18-05-2013-11:00 BIAŁY ORZEŁ Koźmin Wlkp._GROM Golina 25-05-2013-11:00 GROM GolinaStal Pleszew VIII AMATORSKI TURNIEJ PIŁKI SIATKOWEJ „SYMPATYK CUP” Stało to się tradycją. Coroczne podsumowanie copiątkowych spotkań Członków Amatorskiej Grupy Sympatyk, która zrzesza członków Stowarzyszenia Gimnazjum 2000. Jest to cykliczna impreza, która odbywa się już od ośmiu lat. Zawsze panuje tu wspaniała atmosfera i każdy gra zgodnie z zasadami fairplay – Prezes Grupy Sympatyk, pan Jurek Walczak Dnia 2 marca br. w sali sportowej przy Gimnazjum odbył się VIII Amatorski Turniej Piłki Siatkowej. Organizatorami imprezy - jak co roku - był Klub Siatkarski „SYMPATYK” przy Niepublicznym Gimnazjum w Golinie. Tym razem w turnieju wystartowało sześć drużyn. Drużyna gospodarzy Sympatycy oraz goście - drużyny Ognioodporni, W&W BIS, Bankowcy, Korno Team i Rycerze Grunwaldu. W każdym zespole tradycyjnie musiała występować co najmniej jedna kobieta.



Szóste miejsce zajęła drużyna Ognioodpornych, piąte miejsce zajęła drużyna Bankowców, Gospodarze okazali się bardzo gościnni zajmując czwarte miejsce. Na podium stanęli Rycerze Grunwaldu, drugie miejsce – W&W BIS, zwycięską drużyną okazała się drużyna Korno Team, w której skład wchodzili: Dariusz Kornobis, Lucjan Paluszkiewicz, Żaneta Paluszkiewicz, Filip Brzozowski, Rafał Brzozowski, Gwidon Bzowy, Robert Styś, Leszek Smoczyński oraz Maciej Tyl. Tradycyjnie organizatorzy przygotowali wiele nagród, które wręczał pan Grzegorz Mróz wraz z panem Jerzym Walczakiem. Warto wspomnieć, że pan Grzegorz Mróz został Honorowym Sympatykiem Roku. Nagrodzeni to: w kategorii najlepszy zawodnik – Dariusz Kornobis z drużyny Korno Team, najlepsza zawodniczka – Iwona Orpel z drużyny W&W BIS, najlepiej atakujący – Bartek Kowalczyk z drużyny Sympatyków, najlepiej odbierający – Waldemar Kowal z drużyny W&W BIS, najlepiej rozgrywający – Piotr Pyzik z drużyny Bankowców, najlepiej serwujący – Patryk Rybka z drużyny Rycerzy Grunwaldu, najlepiej broniący – Marek Floch z drużyny Ognioodpornych oraz najlepiej blokujący – Gwidon Bzowy z drużyny Korno Team. Oprócz nagród organizatorzy przygotowali dla każdego ciepły posiłek. Atmosfera i humor dopisywał każdemu uczestnikowi i widzowi. Wyniki: Nr spotkania Zespoły wyniki sety 1 (A1-A2) Ognioodporni –



W&W BIS 12:25 14:25 0:2 2 (B1-B2) Bankowcy – Korno Team 16:25 19:25 0:2 3 (A1-A3) Ognioodporni – Rycerze G. 13:25 25:23 13:15 1:2 4 (B1-B3) Bankowcy -Sympatyk 22:25 24:26 0:2 5 (A2-A3) W&W BIS – Rycerze G. 12:25 25:18 15:7 2:1 6 (B2-B3) Korno Team - Sympatyk 23:25 25:17 15:11 2:1 7 o V msc Ognioodporni - Bankowcy 21:25 12:25 0:2 8 o III msc Rycerze G. - Sympatyk 25:13 30:32 15:7 2:1 9 FINAŁ W&W BIS – Korno Team 16:25 13:25 0:2 Sponsorzy: Amatorska Grupa Siatkarska „Sympatyk”, Stowarzyszenie „Gimnazjum 2000”, Bank Spółdzielczy Jarocin DZIĘKUJEMY!!! Marta Łukaszewska Redakcja GIGanta: Red.nacz.: Magda Mróz, Dziennikarze: Agata Barczak, Małgorzata Jelak, Hubert Kucharski, Angelika Lisiecka, Marta Łukaszewska, Amanda Pawlicka, Szymon Radziejewski, Weronika Teodorczyk, Olga Wojtczak, Sandra Wolicka, Alicja Zaworska.