Musisz zainstalować flash player pobierz instalator












Wszystko co dobre, szybko się kończy... Pomyśleć, że jeszcze tak niedawno pisałam powitalny felieton… A teraz? Teraz siedzę z kubkiem kawy i tabliczką czekolady, usiłując znaleźć odpowiednie słowa, które chociaż po części wyraziłyby to, co czuję. 10 miesięcy minęło w zabójczym tempie. Kolejny etap w moim życiu dobiegł końca. Bogatsza o nowe doświadczenie życiowe? Zapewne tak. Praca w Gigancie nauczyła mnie naprawdę wiele. Nie będę wymieniała tutaj „tego” wszystkiego, ponieważ nie o to tu chodzi. Wspomnę tylko o sprawach moim zdaniem najcenniejszych. Odpowiedzialność… Wiedziałam, że nie mogę nikogo zawieść. Czułam ten ciężar obowiązku, który na mnie spoczywał. Dostawałam zadania, z których byłam rozliczana i z których musiałam się wywiązać. Współpraca… Uważam, że bardzo ważną cechą dziennikarza jest umiejętność pracy w zespole, w grupie. Nie ma w naszej redakcji takiej osoby, której cokolwiek miałabym do zarzucenia. Rozmowa… W ciągu 3 lat miałam przyjemność przeprowadzić kilkanaście wywiadów z osobami o zupełnie różnych upodobaniach. Należało przełamać wewnętrzny lęk i pewnego rodzaju barierę przed konwersacją z kimś mi zupełnie nieznanym. Pomogło mi to w walce z moją nieśmiałością. Wszystko ma swoje zalety, jak i wady. Moim odwiecznym wrogiem był czas, który płynął nieubłagalnie, zwłaszcza po dwudziestym każdego miesiąca… Szkoła, artykuły, wywiady, uroczystości, spotkanie itp. A doba ma tylko 24 godziny. Starałam się tak gospodarować czasem, aby na wszystko mi go wystarczało. Pod koniec każdego miesiąca noc mimowolnie stawała się krótsza… Pomysłów na

Za wszelkie błędy i uchybienia ogromnie przepraszam . Wirginia .; )

Sportowa. Bezpieczeństwo zapewniała Straż Miejska. W tym roku uczestnicy biegali w barwach narodowych. Celem artykuły było wiele, chęci także, jednak czasu ciągle mało. Czy podołałam obowiązkom redaktora naczelnego? Na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć. Ocenę pozostawiam czytelnikom. Mogę jedynie zapewnić, że dawałam z siebie wszystko, starałam się jak mogłam. Nie zawsze wszystko szło po mojej myśli. Zdarzały mi się także błędy( te mniejsze i te większe), jednak nie ma ludzi idealnych. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że to one motywowały mnie do jeszcze większej pracy oraz wzmożonego wysiłku. Korzystając z okazji chciałabym serdecznie podziękować wszystkim opiekunom, ponieważ bez ich pracy oraz pomocy, nasza miejscowa gazetka nie wyglądałaby tak, jak wygląda teraz. Życzę Im cierpliwości oraz wyrozumiałości, ponieważ współpraca z młodzieżą bywa czasami trudna - wiek gimnazjalny jest naprawdę wiekiem szczególnym. Ogromne podziękowania należą się także całej redakcji Giganta. Gdyby nie Oni, o naszym miesięczniku nie byłoby „ani widu, ani słychu”- po prostu nie byłoby nic. Wszystkim naszym dziennikarzom życzę pasji, ponieważ bez niej nie ma sensu cokolwiek robić. Już od września moją rolę będzie sprawował inny redaktor naczelny. Swemu zastępcy życzę przede wszystkim świeżych pomysłów, aby Gigant mógł dalej się rozwijać oraz ciekawić swoją zawartością. Nigdy nie byłam dobra w pisaniu tego typu felietonów… Zastanawiam się, co jeszcze „wypada” tutaj napisać. W głowie kłębi się mnóstwo myśli, jednak niesamowicie trudno jest je „przelać na papier”… Na zegarku dochodzi 02:00. Podobne teksty pisze się najlepiej w nocy- szczerze i od serca. Na zakończenie pozostaje mi tylko pożegnać się w imieniu swoim, a także całego rocznika ’96. Z dniem 28 czerwca redakcję Giganta opuszczają również Julita Golka, Dominika Kordus, Zuzanna Kulka, Franciszek Ostojski oraz Adrianna Pańczak. Przykro jest się żegnać, smutno jest odchodzić… Jednak taka jest kolej rzeczy- coś się kończy, aby coś innego mogło się zacząć. Nie zawsze było tak kolorowo, jednakże 3 lata tej pracy będę wspominała z ogromnym entuzjazmem i radością. Dziękuję za daną mi szansę, w której mogłam spróbować swoich sił w nowej roli. Mam nadzieję, że test ten zdałam, zaliczyłam.



...TO JUŻ JEST KONIEC NIE MA JUŻ NIC, JESTEŚMY WOLNI MOŻEMY IŚĆ... 28 czerwca. Dziewczyny ubrane w galowe, piękne sukienki, chłopcy z nieszczęśliwymi minami w czarnych garniturach... Każdy z trzecioklasistów udaje się na salę OSP, gdzie gotowy lub i niegotowy musi pożegnać się ze swoją szkołą. Sala pięknie przystrojona, krzesła ustawione. Nauczyciele oraz rodzice zaproszeni. Wszystko jest gotowe, zapięte na tzw. ' ostatni guzik'. Ale czy trzecioklasiści są na to gotowi? Na pytanie: „jak to jest kończyć szkołę”, nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Dla każdego jest to sprawa indywidualna. Jedni podchodzą do tego na luzie albo i ze szczęśliwym uczuciem nadciągającej wolności, jeszcze inni płaczą po kątach czując, że jakiś rozdział w ich życiu właśnie się zamyka. Nie można się również nabrać na te maski znajdujące się na twarzach innych. Każdy na swój sposób to przeżywa, choćby nie wiem, jak bardzo temu zaprzeczał. Zaczyna się dla nas coś nowego, może i ekscytującego, ale również przerażającego. Bo przyszłość to jedna wielka niewiadoma. Przez 3 lata, a niektórzy i przez 9, uczęszczali do naszej szkoły w Golinie. Najpierw Szkoła Podstawowa, potem Gimnazjum. Wiele się przez ten czas, wydarzyło w naszym życiu. Nowe znajomości, przyjaźnie, nowi nauczyciele, nowe lekcje, nowe obowiązki... Jednym słowem wiele nowości. Zdarzały się również te gorsze momenty, gdzie łzy często płynęły nam po policzkach lub z bezsilności nie wiedzieliśmy, co robić. Zdarzały się momenty, gdy nadmiar obowiązków nas po prostu przytłaczał, a nasi wrogowie 'dolewali oliwy do ognia'. Ale zawsze potrafiliśmy się jakoś podnieść przy pomocy przyjaciół i iść dalej



wyznaczoną przez siebie drogą. Teraz to już jest koniec pewnego etapu, ale z pewnością nie koniec naszej dalszej życiowej wędrówki. To właśnie teraz, w tym momencie, decydujemy, co chcemy dalej robić i kim pragniemy być w przyszłości oraz jakie wartości planujemy reprezentować. Gimnazjum było jedynie namiastką tego, co nas czeka w dalszym życiu. To właśnie teraz zaczyna się nasza odpowiedzialność. Jest już czerwiec, a to oznacza, że dla trzeciogimnazjalistów zegar szkolny wybija „ostateczną” godzinę. Ostatnie lekcje, te ulubione i te niekoniecznie lubiane, ostatnie sprzeczki z nauczycielami, ostatnie projekty i kółka. Ostateczna walka o lepsze oceny. Podania oraz życiorysy do nowych szkół już są dostarczone, teraz tylko czekać na wydanie świadectwa oraz na wyniki egzaminów... Potem nastąpi chwila decydująca, dowiemy się czy dostaliśmy się do wymarzonej szkoły. A zatem - możemy już iść ... Dziękujemy za wszystko! Julita Golka



40 LAT MINĘŁO… 10 czerwca w Sali OSP odbył się jubileusz 40-lecia Zespołu Folklorystycznego „Goliniacy”. Uroczystość otworzył prezes stowarzyszenia- p. Tadeusz Wojtczak, witając jednocześnie licznie zaproszonych gości. Wśród zgromadzonych osób znaleźli się m.in. : Burmistrz Jarocina- p. Stanisław Martuzalski, Wiceburmistrz Jarocina- p. Hanna Szałkowska, sołtys wsi Golina i Stefanów- p. Ryszard Żyto oraz wiele ważnych osobistości. Kolejnym punktem uroczystości było wręczanie medali, dyplomów oraz składanie gratulacji przez przybyłych. "Niezmiernie cieszy fakt, że od czterech dekad zespół kultywuje tradycje rodzimego folkloru przekazując pieśni i piosenki ludowe następnym pokoleniom. Warta podziwu jest pasja scalająca grupę ludzi, którzy czerpią ogromną satysfakcję z tego co robią" – powiedział włodarz Jarocina, Stanisław Martuzalski. W prezencie dla zespołu przekazał keyboard, który będzie „towarzyszyć” zespołowi w kolejnych latach pracy. Życzeniom nie było końca- wszystkie płynęły ze szczerego serca! Kolejną atrakcją jubileuszu była premiera filmu o zespole. Został on przygotowany przez młodzież i nauczycieli z Gimnazjum w Golinie- Golińska Akademia Filmowa(GAFa) . Główną oprawą artystyczną zajęli się jubilaci, jednak tym razem nie zaprezentowali swych tańców. Na scenie pojawiły



się także zaproszone zespoły- Ciświczanie, Potarzyczanki i Dąbrowianki. Tego dnia nie mogło zabraknąć śpiewów uczniów golińskiego gimnazjum czyli zespołu Yankee. W trakcie uroczystości uczczono minutą ciszy tych, których nie ma już wśród „Goliniaków”, a współpracowały z zespołem. „Dziękuję wszystkim za liczne przybycie oraz wszelkie życzenia. To dla nas bardzo ważne, że w takim właśnie momencie byliście razem z nami. 40 lat to duże osiągnięcie, jednak to nie jest koniec naszej artystycznej działalności. Będziemy dalej starać się kultywować folklor, jest on zbyt cenny, aby mógł zaginąć. Przede wszystkim chciałem podziękować także koleżankom i kolegom z zespołu za spędzone wspólnie chwilę oraz ciężką pracę, ponieważ bez ich udziału nie byłoby tego jubileuszu”- powiedział prezes stowarzyszenia zespołu „Goliniacy”, p. Tadeusz Wojtczak. Lista odznaczeń i wyróżnień zespołu • I Wojewódzki Przegląd Zespołów Folklorystycznych i Artystycznych KGW w Krotoszynie – I nagroda (1985) • II Wojewódzki Przegląd Zespołów Folklorystycznych w Odolanowie – I miejsce (1986) • Biesiada Folkloru Ziemi Kaliskiej w Jarocinie – nagroda (1988) • Przegląd Zespołów w Krotoszynie – II nagroda (1991) • Przegląd Zespołów Folklorystycznych w Sycowie – II nagroda (1996) • dwukrotny udział jako reprezentantów Południowej Wielkopolski w Ogólnopolskim Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu n. Wisłą (2000, 2008) • XVII Konkurs Tańca Tradycyjnego w Rzeszowie – nagroda główna „Taneczny krąg” (2001) • I Spotkania Folklorystyczne Polski Centralnej (od kujawiaka do oberka) w Sieradzu – I nagroda (2002) • Wojewódzki Przegląd Folklorystyczny w Pobiedziskach – I nagroda (2005) • Nagroda im. Oskara Kolberga „Za zasługi dla kultury ludowej” (2005) • Biesiada Folkloru Ziemi Kaliskiej w Brzezinach – wyróżnienie (2006) • Wojewódzki Przegląd Folklorystyczny w Gnieźnie – I nagroda (2007) • Wojewódzki Przegląd Folklorystyczny w Nowym Tomyślu – nagroda główna – laureat (2009) „Trudno jest sobie wyobrazić naszą piękną Golinę bez Was, bez Waszego pięknego śpiewu, pięknych wielkopolskich strojów. Wszyscy razem i każdy z osobna jesteście po prostu wspaniali!”- radny Rady Powiatu, p. Karol Matuszak „Wspaniały to dla Was czas uwieńczenia Waszej 40-letniej pracy. Oprócz swoich obowiązków zawodowych, domowych, rodzinnych, znaleźliście czas na pracę społeczną, na oddanie się tak wspaniałej sprawie, jaką jest kultura. Zasługujecie na wszelkiego rodzaju uznanie, a przede wszystkim na szacunek i serce, które Wam oddajemy. Życzę Wam wszystkiego najlepszego”- fragment życzeń prezesa Banku Spółdzielczego w Jarocinie, p. Jana Grześka „W imieniu Centrum Kultury i Sztuki w Kaliszu, pięknie kłaniam się ambasadorom kultury, jakich stanowi zapewne ten zespół. W tej części południowej Wielkopolski, stanowicie państwo jeden z najtrwalszych elementów popularyzacji kultury



ludowej. Chciałabym z przyjemnością poinformować, że na wniosek C centrum Kultury i Sztuki, marszałek województwa wielkopolskiego, złożył do kapituły wniosek i zespół z okazji 40-lecia został uhonorowany honorowym odznaczeniem „Zasłużony dla województwa wielkopolskiego”. Mówię o tym symbolicznie, bo samo wręczenie odznaczenia nastąpi w grudniu, podczas podsumowania roku folklorystycznego w tej części Wielkopolski.”- fragment wypowiedzi instruktora ds. promocji folkloru i twórczości ludowej Centrum Kultury i Sztuki w Kaliszu, p. Anny Gałczyńskiej. Ogromne podziękowania za dofinansowanie jubileuszu należą się : Centrum Kultury i Sztuki w Kaliszu, Staroście Powiatu Jarocińskiego, Burmistrzowi Jarocina, firmie „Biernaccy” z Goliny, państwu Małgorzacie i Karolowi Matuszakom , panu Marcinowi Półrolniczakowi, Sołtysowi i Radzie Sołeckiej, firmie cukierniczej Zuzanna Barczak z Potarzycy, panu Tomaszowi Raźniakowi, państwu Regulskim, właścicielom firmy „GEMAL” w Golinie, panu Krzysztofowi Baranowskiemu oraz panu Ryszardowi Kaczmarkowi. Podziękowania należą się także Radosławowi Żyto, który pomógł przy organizacji uroczystości. Ze strony redakcji chcieliśmy także pogratulować tego jubileuszu. Jednocześnie życzymy wszystkim członkom zespołu „Goliniacy” zdrowia oraz kolejnych lat owocnej pracy. Stanowicie doskonałą wizytówkę naszej miejscowości, za co serdecznie Wam dziękujemy. Wirginia



Kobiety, walczmy o swoje! 20 czerwca br. w auli Pałacu Radolińskich w Jarocinie, odbyło się spotkanie autorskie z Manuelą Gretkowską- polską pisarką, scenarzystką filmową, felietonistką i działaczką społeczną, założycielką polskiej Partii Kobiet. Spotkanie zostało zorganizowane przez Bibliotekę Publiczną Miasta i Gminy Jarocin. Pisarka przedstawiła się opowiadając scenę w paryskiej restauracji. Jej morałem było to, że nie należy nikogo udawać, nie kompromitować się. Zdradziła, że stara się pisać prostymi zdaniami, aby z łatwością dotarły do czytelnika. Podkreśla, iż pomimo szczerych chęci, nie zawsze jej się to udaje. Jak sama twierdzi, nie piszę bajek dla dzieci, tylko dla dorosłych, ponieważ bardziej potrafią w to uwierzyć. Forma najnowszej książki ‘przylega’ do treści bardzo nawiedzonej. Ma ona klasyczną historię i puentę, która wywraca cały porządek świata. Od swojego znajomego pisarka usłyszała, że czytając tę książkę na początku się śmiał, a na końcu się popłakał. Uznała to za najpiękniejszy komplement, który dotychczas usłyszała ponieważ - jak twierdzi- najtrudniej jest wzbudzić w człowieku jakiekolwiek emocje. Pomysł napisania tej książki zrodził się od znajomych, którzy kręcą seriale telewizyjne. Rzucili ‘hasło’, aby napisała komedię, która miałaby być mądra. Jej pierwszym pomysłem był trop tego typu francuskich filmów. Miejsce pisania książek, tworzenia ich jest różne. Co najdziwniejsze, pani Gretkowska przyznaje, że może pisać w kawiarni, w pociągu, gdzie może być hałas, ale w domowej ciszy nie da rady. ‘Usprawiedliwia’ to tym, iż musi pilnować domu i wzrokiem śledzić wszystko to, co dzieje się dookoła niej. Na spotkaniu nie



zabrakło także wspomnień. Pani Gretkowska cofnęła się do czasów, kiedy jej babcia oraz dziadek siadali i czytali, a wszyscy z uwagą się wsłuchiwali. Znaczną część czasu zajęła opowieść, która ogromnie ciekawiła słuchaczy, można nawet powiedzieć, że wzbudzała lekkie kontrowersje. Mniej więcej rok temu pod Warszawę przyjechał szaman z Kolumbii. Istnieje taka roślina, z której szamani tworzą ayahuasce - jest to środek który działa silnie halucynogennie. Po spożyciu tego zapada się w sen, jest to przeniesienie świadomości. np. uczucie że jest się lwem, psem, głową żmii. Opowiadała o tym śmiało, gdyż sama mogła ‘skosztować tego środka’. Na pytanie, jaką jest mama, odpowiedziała, że kiedyś zapytano o to jej córkę Polę, która stwierdziła, że jest ‘niestety normalną’… Mamy wrażenie, że większość obecnych na spotkaniu, spodziewała się troszkę innego jego przebiegu. Pani Manuela Gretkowska w latach 90-tych uważana była za skandaliczną oraz wojującą feministkę. Tymczasem na spotkaniu o feminizmie było bardzo niewiele… Pomimo tego spotkanie można zaliczyć do udanych. Nie brakowało ciekawych opowieści, którym wtórowały wybuchy śmiechu. Zainteresowani zadawali także pytania, na które nasza ‘gwiazda’ spotkania odpowiadała bez większego problemu. Podczas spotkania można było także nabyć książki p. Gretkowskiej. Chwilę po spotkaniu nadszedł czas na autografy i zdjęcia. Pisarka przyznaje, że zauroczyła się naszym Jarocinem, dlatego też znalazła chwilę, aby zwiedzić nasz rynek. Niech żałują Ci, których zabrakło w Pałacu Radolińskich tamtego dnia. Wniosek jeden: więcej tego typu spotkań autorskich. Marta & Wirginia ARTYSTYCZNA DUSZA Wywiad z Klaudią Orpel, uczennicą (a raczej już absolwentką!) golińskiego gimnazjum. Gigant: Opowiedz nam coś o sobie. Klaudia Orpel: Chodzę do 3 klasy gimnazjum. Mieszkam w Siedleminie. W wolnym czasie lubię tańczyć, dlatego należę do szkolnego zespołu Gol- tan. Lubię czytać thrillery i oglądać horrory. Gigant: Jakie ostatnio odniosłaś sukcesy? K.O.: Moim ostatnim i największym sukcesem była wygrana w XI Diecezjalnym Konkursie Recytatorskim, gdzie



główną nagrodą jest wyjazd do Rzymu. Niedawno zajęłam również 1 miejsce w X gminnym konkursie recytatorskim, który odbył się w Cielczy. Razem z dziewczynami z Goltanu zdobyłyśmy 3 miejsce w aerobiku grupowym w rejonie i 15 w województwie. Gigant: Jaki jest sekret twojego sukcesu? K.O.: Sekret? Po prostu staram się zrozumieć teksty, które wybieram. Myślę, że duży wkład wniosła recytacja w szkole podstawowej, chociaż nie odnosiłam takich sukcesów. Moim zdaniem pomogły także wskazówki dawane mi przez nauczycieli, za które bardzo dziękuję.. Gigant: A jak ci idzie w szkole? K. O.: Ten rok pod względem nauki był bardzo udany. Za 2 dni otrzymam świadectwo z wyróżnieniem. Myślę, że w nowej szkole nadal tak będzie. Żałuję, że muszę sie tak szybko pożegnać ze szkołą w Golinie, ale jak mówi poeta: "Najpiękniejsze są dni, których nie znamy. najpiękniejsze są dni, które przed nami ". Gigant: W takim razie, życzymy ci dalszych sukcesów i samych pięknych dni Magda Mróz ;))



Miłość Cię znajdzie... 2 czerwca br. nasza młodzież wybrała się na Pola Lednickie na XVI Spotkanie Młodych LEDNICA 2000. Hasłem przewodnim spotkania było „Miłość Cię znajdzie”. Tegoroczne spotkanie młodych zostało poświęcone Bożemu Miłosierdziu, św. siostrze Faustynie i jej „Dzienniczkowi”. – W obliczu Jezusa Miłosiernego znajdujcie odpowiedź na wasze pytania, niepokoje i wizję szczęścia. Wiem, że pragniecie, by doświadczenie Lednicy, z którego wyrasta szkoła formacji wiary dojrzałej owocowało wspólnotą nowego ruchu, jaki rodzi się w Kościele. Wam wszystkim i waszemu spotkaniu z serca błogosławię – powiedział papież w wyemitowanym w trakcie spotkania orędziu. W procesji pod BramęRybę wniesiono relikwie świętych i błogosławionych, w tym m.in. św. Wojciecha i bł. Jana Pawła II. Siostry ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach przywiozły kilkadziesiąt relikwiarzy z relikwiami św. s. Faustyny. Młodzież adorowała relikwie świętej, wszyscy uczestnicy otrzymali również jej „Dzienniczek”. Zwyczajem lednickiego spotkania są tańce, śpiewy, modlitwa czego oczywiście i tym razem nie zabrakło. Każdy otrzymał „Śpiewnik Lednicki” oraz symbolicznego pierniczka w kształcie serduszka. Gdy zapadł zmrok, otrzymaliśmy świeczki, które każdy zapalił. Widok kilkudziesięciu tysięcy jaśniejących płomyków jest wzruszający. Ujrzeliśmy petardy, które przyciągnęły uwagę. Całe spotkanie prowadził ojciec Jan Wojciech Góra, dominikanin który od samego początku prowadzi Lednickie Spotkania. Na koniec wszyscy przeszli przez Bramę III Tysiąclecia, dla każdego były to wielkie emocję. Każdy też otrzymał



symbolicznego tulipana od sióstr zakonnych. Pogoda nie byłą zbyt ciekawa, na początku przywitał nas kilka razy ulewny deszcz, ale mimo to warto było to przeżyć :) Marta :) Omnibus humanistyczny 2012 Szóstego czerwca bieżącego roku już po raz siódmy odbył się „Omnibus humanistyczny” w naszej szkole. Po raz drugi był to konkurs powiatowy, a wzięło w nim udział sześć szkół: gimnazjum nr 1, 3, i 5 z Jarocina, Wilkowyja, Cielcza i Rusko. Rozgrywki prowadzone były w trzech kategoriach: klas pierwszych, drugich i trzecich. O tytuł omnibusa walki toczone były indywidualnie i drużynowo. Konkurs



składał się z części pisemnej - test i ustnej - quiz. Uczestnicy musieli się wykazać wiedzą w następujących kategoriach: muzyka, film, język polski i "mix" - ta część sprawdzała wiadomości z różnych dziedzin szeroko rozumianej humanistyki. W klasyfikacji drużynowej zwyciężyła drużyna z Gimnazjum w Cielczy. Indywidualnie tytuł Omnibusa Humanistycznego 2012 i piękne nagrody książkowe zdobyli: w kategorii klas pierwszych Olga Konarkowska - Gimnazjum w Cielczy, w kategorii klas drugich Karolina Kopczyńska - Gimnazjum nr 3 w Jarocinie, w kategorii klas trzecich Zuzanna Dworzyńska - Gimnazjum w Wilkowyi. Gimnazjum nr 1 nie brało udziału w klasyfikacji drużynowej, ponieważ drużyna była niekompletna, zabrakło przedstawiciela klas II. Adrianna Pańczak MISTRZOWSKA ORTOGRAFIA Po raz drugi z rzędu uczniowie golińskiego gimnazjum zwyciężyli w Powiatowym Konkursie Ortograficznym organizowanym co roku przez Zespół Szkół nr 3 w Jarocinie. Na drużynowy sukces naszej szkoły złożyły się wyniki dyktand trzech naszych reprezentantek - Małgosi Paterskiej, Amandy Pawlickiej i Ady Pańczak. Najlepszy indywidualnie wynik osiągnęła Ada, która zwyciężyła w kategorii uczniów klas trzecich. Gratulujemy naszym reprezentantkom oraz ich nauczycielom - pani E. Słowik, B. Tabace i P. Kowalczykowi. Ten bezprecedensowy sukces napawa nas dumą, bo ortografia to dziedzina, w której naprawdę niełatwo jest osiągnąć mistrzowski poziom. Z KLASY DO KASY Zakończyła się szósta edycja ogólnopolskiego konkursu ekonomicznego Z klasy do kasy. Organizatorami konkursu są Gazeta Wyborcza, portal wyborcza.biz, Narodowy Bank Polski i Fundacja Bankowa im. L.Kronenberga. Wśród kilkudziesięciu tysięcy uczestników - uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych, rewelacyjnie spisali się reprezentanci naszej szkoły.Aż trzy komitety zakwalifikowały się do finału wojewódzkiego. Wcześniej drużyny - komitety przez sześć tygodni obracały wirtualnymi pieniędzmi i inwestowały na giełdzie. W finale należało poradzić sobie z testem sprawdzającym wiedzę z ekonomii na poziomie...studiów. Sukces podopiecznych Piotra Kowalczyka jest tym większy, że dwie z naszych drużyn rekrutowały się spośród uczniów klas drugich. Na 4 miejscu w woj. wielkopolskim uplasowała się zresztą drużyna startująca w okrojonym składzie - Magda Mróz i Joasia Baranowska. Dodajmy, że dziewczyny zajęły najwyższe miejsce w powiecie jarocińskim. Dziewiąty był komitet w składzie Ada Pańczak, Klaudia Drewniak, Klaudia Skorodziej, a piętnasty ,,męski" team w składzie Sebastian Brugger, Mateusz Pankowiak i



Michał Hertel. Nasza szkoła była najliczniej reprezentowana w finale. Oprócz nagród nasi uczniowie wywieźli z Poznania przekonanie, że na pewno wystartują w następnej edycji konkursu. Gratulujemy dobrych wyników i zobowiązujących postanowień. CZYTAMY DZIECIOM Fundacja "ABCXXI - Cała Polska czyta dzieciom" została założona w grudniu 1998 r. przez Irenę Koźmińską, która aktualnie pełni w niej funkcję prezesa. Celem Fundacji jest wspieranie zdrowia emocjonalnego - psychicznego, umysłowego oraz moralnego - dzieci i młodzieży poprzez działania oświatowe, edukacyjne, organizacyjne, promocyjne i lobbingowe. W tym roku akcja „trafiła” po raz kolejny do naszej miejscowości. Zaangażowała się w nią spora grupa nauczycieli z naszej szkoły, którzy starali się zachęcić uczniów klas I-III szkoły podstawowej do sięgania po książki, czytając im. Akcja jak najbardziej przypadła do gustu najmłodszym i zgodnie twierdzą, że chętnie by ją powtórzyli. „Wszystko bardzo mi się podobało, a najbardziej jak czytała pani w ciemnych włosach od angielskiego.” – Julia, kl. I „Było bardzo fajnie. Chciałabym tak jeszcze raz. Najbardziej podobało mi się, gdy czytała pani Pewniak.” – Klaudia, kl. II Dlaczego warto czytać dzieciom? Szybciej uczą się mówić i poszerzają słownictwo (prawidłowe formułowanie myśli, budowa zdań, posługiwanie się słowem zgodnie z gramatyką) słuchając ćwiczą pamięć, koncentrację i rozwijają wyobraźnię książka dostarcza dzieciom nowych informacji o świecie czytanie kształci podstawowe funkcje słuchowe, które mają duże znaczenie w nauce czytania i pisania. Ola Wojtczak



Polska biega w Golinie Już po raz szósty w Golinie odbyła się ogólnopolska akcja Polska Biega pod hasłem „Biegaj z nami golińskimi ulicami”. Golina jako pierwsza w powiecie jarocińskim przyłączyła się do ogólnopolskiej akcji biegowej i co roku kontynuuje imprezę. W tym roku 2 czerwca na boisku Gromu pojawiło się ponad sto osób, które z ochotą pokonały wyznaczony dystans. Najmłodszy z uczestników miał 3 lata, a najstarszy - 58 lat. Wśród uczestników biegu pojawili się również m.in burmistrz Jarocina - Stanisław Martuzalski, sołtys Goliny i Stefanowa -Ryszard Żyto oraz dyrektor golińskich szkół - Urszula Kowalczyk. Po rozgrzewce prowadzonej przez honorowego gościa burmistrza Martuzalskiego wszyscy rozpoczęli bieg, prowadzący przez golińskie ulice takie jak: Tysiąclecia, Słoneczna, 1- go Maja i Sportowa. Bezpieczeństwo zapewniała Straż Miejska. W tym roku uczestnicy biegali w barwach narodowych. Celem zamierzonym przez



organizatorów było pokonanie odległości z Goliny na Stadion Narodowy w Warszawie (czyli 269km). Wszyscy uczestnicy przebiegli jednak łącznie 411km! Głównym organizatorem imprezy był Uczniowski Klub Sportowy Grom Golina przy współpracy z LZS Grom, Sołectwem wsi Golina i Stefanów oraz miejscowym Gimnazjum i Szkołą Podstawową. Polska biega to akcja łącząca pokolenia i zachęcająca do prowadzenia zdrowego stylu życia. = = = = = = = = = = = = = Polska Biega to akcja, jakiej nie ma w Europie, a być może i na świecie. Oczywiście są znane maratony i inne ogromne zawody biegowe, ale nigdzie nie udaje się w jeden weekend w całym kraju zebrać aż tyle tysięcy biegaczy. Polska Biega to ewenement, zazdroszczą nam jej w wielu krajach. Najfajniejsze jest to, że można takie coś przeprowadzić bez wielkiej machiny biurokratycznej, pozwoleń, papierków, nikt na tym nie zarabia. – powiedział Marek Dudziński, redaktor naczelny „Runner’s World”. Polska biega w Polsce: W weekend 19 maja odbyły się 723 biegi. Po obliczeniu średnia liczba uczestników na imprezie - to 167 i pół biegacza. To znaczy, że w całym kraju biegało ponad 121 tysięcy ludzi. Opracowała: Dominika Kordus Majówka w Golinie 26 maja br. w Golinie, Sołectwo Golina i Stefanów zorganizowała majówkę. Majówkę rozpoczęto uroczystą mszą św. i poświęceniem po renowacji obrazu Matki Bożej Pocieszenia. Po mszy uczestnicy majówki udali się na plac przy sali OSP, gdzie zostali poczęstowani pyszną karkówką i kiełbasą z grilla. Następnie na scenie zaprezentowały się dzieci ze Szkoły Podstawowej oraz młodzież z Niepublicznego Gimnazjum im. ks. Piotra Wawrzyniaka w Golinie. Zaprezentowały swoje talenty muzyczne, taneczne, jak i sceniczne. Golińscy strażacy przygotowali pokaz ratownictwa w przypadku wypadku samochodowego z udziałem rowerzysty. Mieszkańcy mogli zobaczyć rozcinanie samochodu za pomocą sprzętu hydraulicznego. Przygotowali również atrakcję dla najmłodszych - przejażdżkę wozem strażackim oraz dokładne obejrzenie sprzętu strażackiego. Rada Sołecka zorganizowała wiele atrakcji dla mieszkańców, m.in. zorganizowała wiele konkursów dla dzieci i młodzieży z nagrodami ufundowanymi przez sponsorów i z funduszu rady. Bractwo Kurkowe przygotowało konkurs strzelania z wiatrówki. Najmłodsi mogli skorzystać z dmuchanego zamku, trampoliny i kuli na wodzie. O zmroku zaczęła się zabawa taneczna, przygrywał zespół AKTIV. Wszyscy bawili się na całego. Aby nie było żadnego zamieszania, całą imprezę ochraniała firma TIGER. Pogoda dopisała. Wszyscy z niecierpliwością czekamy na następną imprezę tego typu. Ale to jeszcze nie koniec, 2 czerwca br. odbyła się



ostatnia część majówki. Ponad 100 osób wystartowało w biegu pod hasłem „Biegaj z nami golińskimi ulicami” podczas ogólnopolskiej akcji „Polska Biega 2012” Każdy uczestnik otrzymał upominek oraz koszulkę. Wśród uczestników znalazł się Stanisław Martuzalski – burmistrz Jarocina. Była to już szósta edycja tej akcji.. Sołtys wsi Golina i Stefanów pan Ryszard Żyto. Majówka Golina 2012 to pierwsza impreza podczas, której musieliśmy skorzystać z „obcej” obsługi gastronomicznej( Urząd Skarbowy wymaga kas fiskalnych przy sprzedaży). Koniec z zyskiem z imprez organizowanych przez Radę Sołecką. Pieniądze z Funduszu Sołeckiego oraz od sponsorów pozwoliły na zorganizowanie tej majówki. Koszty organizacyjne są duże, dlatego staramy się jak najbardziej je ograniczyć. Majówka spełniła swoją rolę, cel jaki założyliśmy został osiągnięty, a jak było to kto był widział. Opis potwierdzony galerią zdjęć jest umieszczony na stronie sołectwa w Internecie. Planujemy w tym roku zorganizować jeszcze jedną imprezę, ale jak to będzie przebiegać, w najbliższym czasie uzgodnimy. Marta



Co to była za wycieczka!!! Uczniowie klas IVVI szkoły podstawowej w Golinie w dniach 04-06.czerwca 2012.r. przebywali na wycieczce szkolnej w Kudowie Zdrój i Pradze. Zwiedzili wiele ciekawych miejsc, np. Błędne Skały, Kaplice Czaszek, hutę szkła, ruchomą szopkę w Wambieżycach, wspieli się na Szczeliniec Wielki. We wtorek 05.06.2012 dzieci wraz z opiekunami panią Pauliną Kubasik, Emilią Marchwiak i Marią Pewniak wybrali się do Pragi, gdzie pan przewodnik Zbigniew Wyręblewski pokazał im wiele pięknych miejsc w tej uroczej stolicy Czech - np. Hradczany, Małą Strane, Most Karola, Stare Miasto, Plac Wacława. Trzeciego dnia wycieczkowicze udali się do Głuszyc, gdzie zwiedzali podziemne miasto, które wszystkim się podobało. Wycieczka była udana i wszyscy przywieźli z niej piękne wspomnienia. Alicja Mój sen o przyszłości się spełnia Sylwia Grzeszczak- 23-letnia wokalistka, pianistka i autorka piosenek. Jej miastem rodzinnym jest Poznań. Już w wieku 6 lat wystąpiła w popularnym programie „Od przedszkola do Opola”, gdzie zaśpiewała piosenkę Krzysztofa Krawczyka, pt.”Byle było tak”. Swoich sił próbowała także w IV edycji znanego show



„IDOL”. W październiku ubiegłego roku wydała krążek „Sen o przyszłości”. Na początku 2012 roku album ten zdobył status dwukrotnie platynowej płyty. Gigant: Jak zaczęła się pani przygoda z muzyką? Czy już od dziecka wiedziała pani, że chce z nią związać przyszłość? Sylwia Grzeszczak: Wokalnie zaczęłam w wieku 6 lat w programie „Od przedszkola do Opola” z Krzysztofem Krawczykiem. I tak naprawdę ostatnio okazuje się, że jednak sam tytuł doprowadził mnie do Opola, gdzie zdobyłam dwie statuetki. Dziękuję więc za wszystkie głosy i wsparcie, ponieważ dla mnie jest to naprawdę ważne. Gigant: Wiemy, że pisze pani sama teksty piosenek. Jak pani myśli, jakie korzyści przynosi to pani samej? Skąd czerpie pani inspiracje/pomysły na nie? S.G.: Korzyści są takie, że jestem przeszczęśliwa z tego powodu, że mogę robić to, co mogę robić. To jest wymarzona opcja- gram na fortepianie, śpiewam. Lepiej nie mogłam sobie wymarzyć. Mam nadzieję, że będę mogła robić to jak najdłużej. Gigant: Która piosenka jest najbardziej bliska pani sercu i dlaczego? S.G.: Tak naprawdę wszystkie są mi bliskie, z wszystkimi się identyfikuję. Staram się na koncertach śpiewać je z całego serca i jak najlepiej. Dzisiejsze wykonania były tonowymi aranżacjami. Cieszę się, że publika przyjęła je bardzo ciepło. Śpiewaliście głośno i to mnie napędza (mowa o koncercie w Żerkowie – przyp. red.). Gigant: Czego prywatnie lubi pani posłuchać w wolnym czasie? S.G.: Hmm.. to może być Kaitie Melua, Rod Stewart, Queen i wielu, wielu innych artystów. Gigant: Jaki był najtrudniejszy moment w pani karierze muzycznej? S.G.: Teraz nie pamiętam, jaki to był, ale to wszystko nie składało się z samych sukcesów. Oczywiście po drodze było pełno porażek i to właśnie te porażki uczyły mnie tak naprawdę iść do przodu. Przez to te małe sukcesy gdzieś się pojawiały. Gigant: Istnieje przepis na to, aby zyskać przychylność widzów? Jak pani się to udaje? S.G.: Nie wiem.. Może to jest jakieś tam uparte dążenie do celu, konsekwencja. Myślę, że też ciężka praca, bo jakby nie kilkanaście lat ćwiczenia gry na pianinie, no to nie byłoby tego, co robię. Możliwe, że jest to spowodowane tym, że



sama tworzę, że te kompozycję wychodzą z mojego serca i dlatego lepiej je „czuję”. Gigant: Proszę o dokończenie zdania: „Gdybym nie była piosenkarką, zostałabym”- pilotem (śmiech) „W ludzkim zachowaniu najbardziej denerwuje mnie…”- (chwila namysłu) właściwie nie wiem.. teraz nic mi nie przychodzi na myśl. Dzisiejszy koncert był tak przyjemny, że nie przychodzą mi do głowy żadne nieprzyjemności. „Moim największym marzeniem jest…” - na razie to co robię teraz , że mój sen o przyszłości się spełnia. Mam nadzieję, że będzie on trwał jak najdłużej . Gigant: Przywiązuje pani wagę do swego fortepianu? Czy z łatwością zamieniłaby go pani na jakiś nowszy/lepszy? S.G.: Oczywiście, że przywiązuję. Za każdym razem, kiedy wchodzę na scenę, to oczywiście cieszy wzrok. Są takie sytuacje, kiedy podchodzę do niego ze ściereczką i czyszczę klawiaturę z kurzu, bo bez tego grać się nie da. Gigant: Ma pani 23 lata, a osiągnęła naprawdę wiele. Czuje się pani spełniona zawodowo? S.G.: Spełniona zawodowo…. Myślę, że to jest taki moment, w którym jeszcze wszystko się rozwija. Jest jakieś tam małe spełnienie, ale mam jeszcze swoje małe marzenia i na razie jest za wcześnie o tym rozmawiać. Gigant: Czego można życzyć pani i reszcie zespołu? S.G.: Zdrowia przede wszystkim. Gigant: Serdecznie dziękujemy za wywiad oraz poświęcony nam czas. Angelika L. & Wirginia. ; ) Golina pięknieje Po zagospodarowaniu klombu przy ulicy Słonecznej wspólnie z Radą Sołecką podjęliśmy decyzję o wykorzystaniu miejsca po zlikwidowanym kiosku Ruchu. Działka ta należy do Skarbu Państwa, dlatego kilkoma pismami musiałem uzyskać zgodę na zagospodarowanie tego terenu. Po uzyskaniu zezwoleń wspólnie z Michałem Sołtysem i jego firmą „Plener” wykonaliśmy ten skalnik. Rada Sołecka z własnych środków pieniężnych wypracowanych podczas organizowanych imprez przeznaczyła na ten cel 1500 zł. Wykonanie i pozostałe koszty należą do Michała Sołtysa. W miarę możliwości planujemy zagospodarować pozostałą część tej działki tak, aby to miejsce spełniało rolę wizytówki wioski. Mamy nadzieję, że to miejsce nie będzie narażone na działania wandali. W ostatnim czasie, jak nie - trudno zauważyć, na prośby mieszkańców i wniosek sołtysa wykonano przejście dla pieszych przy Oazie, a także znakami zakazu zatrzymywania i postoju oznakowano ul. Zagajkową. Informacji udzielił nam Sołtys wsi Golina i Stefanów pan Ryszard Żyto. Marta :)



TOUR THE FRANCE Prolog W dniach 17-24 czerwca grupa 46 golińskich gimnazjalistów wraz z piątką opiekunów przebywała na wycieczce. Głównym celem podróży stał się Paryż (i jego okolice). Po drodze był „krótki” przystanek w Brukseli. Do Francji pojechała także spora ekipa naszej redakcji. Ich relacja poniżej. No to START!!! Etap I Dzień drugi operacji (pierwszy upłynął na podróży autokarem). Zmęczone jednostki docierają do Levue, gdzie znajduje się nasza pierwsza baza noclegowa na terenie wroga. Transporter opancerzony ( za który dziękujemy JLA Jarocin ;) ) ustawiony w pobliskiej uliczce, schowany przed wzrokiem wroga i gotowy, by w każdej chwili wynieść naszych z sytuacji zagrożenia. Po zostawieniu ciężkiego sprzętu w magazynie bazy noclegowej, bierzemy ekwipunek osobisty i ruszamy na rozpoznanie. Zwiad nie wykrywa wrogich jednostek, więc ciężka przeprawa przez miasto okazuje się spacerkiem. Cały czas czujni podziwiamy zabudowę miasteczka, które jest naprawdę piękne. Do czasu. Po zbiórce na rynku zaczyna się rzeź… Zmęczenie odpala ciężką artylerię OMDL(enia). Niewyspanie tłucze SN-ami po uliczkach. Posiłków brak, a do bazy noclegowej i zasięgu dział transportera daleko. Dowódcy szybko opanowali sytuację. Przegrupowali naszych za budynkiem kościoła i małymi grupkami ruszyliśmy do bazy noclegowej. W radiu cały czas pchający nas komunikat: Extraction Point is near. Hold on! Trzymaliśmy się więc, odpowiadaliśmy ogniem, nie daliśmy zmęczeniu szans. Niewyspanie dzięki znakomitemu dowództwu nie miało znaczenia. W końcu minęliśmy utęsknioną granicę zasięgu transportera i bazy noclegowej. Kryci ogniem ciężkich dział POD (uszkowych) i ogniem oddziału specjalnego KOLA(cja) dotarliśmy do celu. Mogliśmy spać spokojnie. Dzień trzeci operacji. Budzi nas hałas wyrzutni POB(udka), które to odpierają ostatnie jednostki Snu i Zmęczenia. Szybko pakujemy ekwipunek, zakładamy specjalne kombinezony bojowe z serii GAL(ówka). Wyposażone w wspomaganie organizmu i odruchów zestawy są sprzężone z karabinkami APA(rat) i pozwalają na skuteczny ogień w każdych warunkach bojowych. Tak wyposażeni opuszczamy bazę w Levue i ruszamy do naszego głównego celu jakim jest Parlament Europejski w Brukseli, co zostaje nam ujawnione dopiero na odprawie w transporterze. Wszyscy są podnieceni i gotowi do wykonania zadania jakim jest infiltracja Serca Hydry, Babilonu ( jak to ujął dowódca mojego oddziału noszący dredy ). Po złamaniu linii obrony budynku, co okazało się dziecinnie proste dzięki naszym kamuflażom przejął nas nasz człowiek, który rezydował w Parlamencie i przesyła nam informacje, występuje on tam jako Andrzej Grzyb, europoseł. Oprowadził nas on po całym kompleksie byśmy mogli zebrać informacje dla grup uderzeniowych, ponadto każdy z nas otrzymał



przesyłki i nowoczesny sprzęt pozwalający na korzystanie z tajnych wejść Parlamentu. Po opuszczeniu Serca Hydry udaliśmy się do głównego centrum informacyjnego by poznać historię naszego wroga i dowiedzieć się o jego słabych punktach. Wszystkie informacje przygotowane były w postaci multimedialnych prezentacji, filmów i nagrań audio. Każdy też mógł dodatkowo czytać z plansz. Następnie, gdy zgromadziliśmy wszystkie potrzebne informacje wróciliśmy do transportera i ruszyliśmy w dalszą drogę , ku kolejnym celom. Franek Ostojski Etap II Wycieczka do Francji to była przede wszystkim długa podróż, dużo zwiedzania niesamowitych zabytków oraz poznawanie różnych kultur oraz zwyczajów. Na chwilę



odpoczynku, posiłku oraz „odświeżenie” udawaliśmy się do kempingu Kawan Village La Belle Etoile. Znajduje się on nad brzegiem Sekwany niedaleko miasta Melun, u skraju lasu Fontainebleau, w zalesionej, bardzo spokojnej okolicy i jednocześnie dogodnej do zwiedzania Paryża i Disneylandu. Większość mieszkańców Kawanu przyjeżdża zwiedzać Paryż, ale często odjeżdżają ze wspomnieniami z całego regionu. Kemping zapewniał bardzo dobre warunki. Ośrodek udostępniał domki 3-7 osobowe oraz duże namioty. Istniała również możliwość rozbicia własnego namiotu, jednak nasza grupa nie skorzystała z tej opcji. W każdym z domków znajdowała się łazienka, kilka pokoi oraz kuchnia, gdzie można było samemu przygotowywać posiłki. Cały krajobraz ośrodka dopełniała piękna roślinność oraz cisza i spokój, jaki panował w tym miejscu. Dla trochę młodszych można było znaleźć atrakcje w postaci basenu, placu zabaw i dwóch trampolin. Z pewnością dzieci, również te starsze, nie mogły narzekać na nudę. Gdy zadałam kilku uczestnikom wycieczki pytanie, czy chcieliby kiedyś wrócić do tego miejsca, odpowiedzieli że tak. Nie było na co narzekać. Każdy otrzymywał to, co chciał, tak więc ulokowanie się w tym ośrodku było jak najbardziej dobrym pomysłem. Kto wie, może kiedyś golińska młodzież jeszcze raz uda się w to miejsce? Byłby to naprawdę dobry pomysł. Julita Golka Etap III 20 czerwca. Dzień jak każdy inny we Francji, tyle że tym razem było cieplej. To był już trzeci dzień naszej wycieczki. Wyjechaliśmy grupą ok. 11 z Melun do Paryża, gdzie zwiedziliśmy wieżę Eiffla. Wieża ukazała się naszym oczom już po wyjściu z metra. Jest zupełnie taka jak na zdjęciach, choć wydaje się trochę mniejsza.



Praktycznie nikomu nie chciało się czekać ok. 3 godzin w kolejce do windy z powodu braku snu lub sił… Z tego też powodu wybraliśmy się schodami, które swoją drogą kosztowały nas mniej, bo jedyne 3,5 euro. Większość wycieczkowiczów przystanęła na piętrze (1200 stopni w tę i z powrotem!) i już nie chciała iść dalej, bo pomimo tego, że to była dopiero połowa wieży, widok z niej było oszałamiający. Poza ogromnym tarasem, na drugim piętrze znajdują się również restauracje oraz sklepy z pamiątkami i toalety. Byli tacy, którzy większość czasu spędzili w restauracji pijąc shake’a. Mieliśmy dwie godziny, aby pochodzić po wieży, po czym zebraliśmy się na dole i ruszaliśmy w dalszą podróż po Paryżu. Magda Mróz Etap IV Czwartek upłynął nam na zwiedzaniu Wersalu i tamtejszych ogrodów zbudowanych przez królów francuskich jako letniej rezydencji. Wstaliśmy rano ok. 7.00. W każdym razie o tej porze miała być pobudka. W rzeczywistości było trochę inaczej, bo niektórzy wstali troszeczkę później. Po przygotowaniu i zjedzeniu kanapek, załadowaliśmy się do autobusu i wyruszyliśmy do Wersalu. Podróż trwała około 2 godzin. Na miejscu mieliśmy trochę czasu wolnego. Wszyscy strzelali sobie fotki przy złotej bramie, a potem wyczekiwali na wejście do tego pięknego zabytku. Gdy już udało się pozyskać bilety, udaliśmy się do wersalskich ogrodów, które liczą sobie setki hektarów.







Zobaczyliśmy wspaniałe klomby, wspaniale przyozdobione fontanny, jeziorko i wielki park, który przystosowany był nawet do dziecięcych zabaw. Następnie udaliśmy się do małego pałacyku, położonego w środku ogrodów. Wchodziliśmy tam podzieleni na dwie grupy, bo przekroczyliśmy liczbę osób, która może wejść za jednym razem. Miejsce było piękne. Po opuszczeni Wersalu udaliśmy się w stronę właściwego wersalskiego pałacu. Po drodze spotkała nas informacja, że musimy wyjść z ogrodów, ponieważ zbliża się potężna burza. Wprawdzie padało i grzmiało, ale burza szczęśliwie nas minęła. W pałacu panował przepych i bogactwo. Sale oświetlały piękne i wielkie żyrandole. Komnaty wyposażone zostały w stylowe meble z epoki. Po zwiedzeniu „wszystkiego” spotkaliśmy się wszyscy razem autobusie by szczęśliwie powrócić do „bazy”. Po powrocie zjedliśmy kolację, odwiedziliśmy sąsiednie domki i poszliśmy spać . Krzysztof Bochna Etap V Poniedziałek po wycieczce. Godzina 19.36. Siedzę przed komputerem i myślę, jak tu napisać dobry i może nawet śmieszny tekst o wycieczce. Przecież to nie w moim stylu… Ale nie poddam się! W jednym za swoich felietonów Tomasz Olbratowski powiedział, że żeby napisać dobry tekst, wystarczy zrobić kilka kaw i siedzieć przed monitorem całą noc, a rano okazuje się, że tekst już jest! Tyle że ja kawę pijam rzadko… Herbata musi mi wystarczyć. Herbata stygnie, zapada zmrok, a pod piórem ciągle nic… Herbatka jest, kisiel też, mogę zaczynać. Na



wycieczce panował pewien ciekawy zwyczaj. Otóż, gdy chcieliśmy czegoś od nauczycieli, musieliśmy śpiewać. Nie było to łatwe zadanie dla mnie, osoby, która doskonale zdaje sobie sprawę, że jest utalentowana, ale, niestety, nie we wszystkich kierunkach. Pewnego razu poszłam po worek na śmieci. Na pewno było już po 22., mimo to panowie Jankowski i Palczewski zażyczyli sobie piosenki po francusku. Czy zaśpiewałam? Nie miałam wyboru. Swoimi rozpaczliwymi krzykami zwabiłam jeszcze kilka osób, co w końcu przerodziło się w prawdziwy koncert. Śpiewaliśmy przynajmniej do pierwszej w nocy, a pan Palczewski, strudzony po całym dniu, zasnął wreszcie, ukołysany dźwiękami gitary… Spać chodziliśmy o różnych porach (o ile w ogóle się kładliśmy). Pierwszej nocy była to godzina druga (nie po południu), a ostania nocka, przynajmniej w moim przypadku, zakończyła się o czwartej nad ranem. Pobudka o siódmej piętnaście, ale nieraz przysypiało się w autobusie. Było ciepłe lato, choć czasem padało… To był chyba czwartek. Około godziny dwudziestej trzeciej wybraliśmy się na koncert z okazji święta muzyki. Na początku podziwialiśmy występ francuskiego zespołu, którego wokaliści śpiewali po angielsku. Niektórzy z nas klaskali, inni rytmicznie przeskakiwali z nogi na nogę, ale nikt z nas nie tańczył. Dopiero, gdy na scenę wkroczył Disc Jockey, zrobiło się bardzo, ale to naprawdę bardzo gorąco. Mało kto się do tego przyznaje, ale w głębi duszy wszyscy jesteśmy fanami techno, bo gdy tylko Klaudia Skorodziej zaczęła rozkręcać imprezkę, cały nasz tłum ruszył pod scenę pełną roztańczonych Francuzów. A gdy przyszła już na nas



pora, wszyscy błagali naszych opiekunów, byśmy mogli zostać jeszcze dłużej. Jest 20.27. Adrianna Pańczak Etap VI 7.30 Pobudka. Każdy uczestnik wycieczki smacznie sobie śpi , gdy nagle zaczynają rozbrzmiewać głośne dźwięki budzików wszystkich lokatorów i każdy ma ochotę przyłożyć poduszkę bliżej ucha. Ok, jeszcze 5 minut, które niestety zamienia się w pół godziny. Następnie szybkie śniadanie i zbiórka przy autobusie. 9.00 Wyjazd z Melun, ruszamy w kierunku Paryża. Jak to w wielkim mieście, pośpiech nie jest wskazany, gdyż na ulicach samochodów jak mrówek i zwykły przejazd zamienia się w uciążliwą podróż. Jakieś pozytywy? Może fakt, że każdy z obozowiczów miał chwilę, by przyłożyć głowę do oparcia i zregenerować swoje siły. Wczesnym popołudniem dotarliśmy do słynnego Luwru - dawnego pałacu królewskiego w Paryżu, obecnie muzeum sztuki, jednego z największych muzeów na świecie, stanowiącego jedno z ważniejszych punktów orientacyjnych stolicy Francji. Największą atrakcją tego miejsca było oczywiście dzieło wybitnego artysty- Leonarda da Vinci „Mona Lisa”, obrazu wiecznie obleganego przez tysiące turystów. Mieliśmy okazję zobaczyć na żywo malowidła, z którymi zapoznaliśmy się na lekcji plastyki. To coś niesamowitego , gdy człowiek uświadomi sobie, że przed nim widnieje oryginał. Każdy z uczestników wycieczki miał dwie godziny, aby zapoznać się ze wszystkimi, a przynajmniej częścią oferowanych przez Luwr atrakcji. Było to zdecydowanie za mało czasu… Po odwiedzeniu tego uroczego miejsca podzieliliśmy się na grupy i udaliśmy na zakupy pamiątek lub zwiedzanie innych zabytkowych, równie pięknych miejsc. Po kolejnych dwóch godzinach spotkaliśmy się z wyznaczonym przez opiekunów miejscu i razem udaliśmy się do autobusu. Wykończeni upałem wyruszyliśmy w stronę miejsca naszego zakwaterowania. Gdy dotarliśmy do Melun, każdy szybko nabrał sił po pożywnej kolacji i miał energię na kolejną nieprzespaną noc. Ten dzień, jak i każdy inny spędzony we Francji , można zdecydowanie zaliczyć do udanych. Zuza i Donia Etap VII Sobota, 23 czerwca. Zmęczeni, lecz jak zwykle uśmiechnięci, po kolejnej długiej i dla niektórych nieprzespanej nocy, wzięliśmy się za ostatki pakowania i sprzątania. W końcu po kilku ciężkich godzinach udało nam się skończyć i wsiąść do autobusu, po czym na stałe pożegnaliśmy się z Melun. Czekało nas ostatnie 9 godzin w Paryżu. Podczas gdy kierowcy odpoczywali przed męczącą drogą do Polski, my wybraliśmy się na cmentarz PèreLachaise, gdzie m.in. złożyliśmy kwiaty na grobie Fryderyka Chopina. Następne 2,5 godziny spędziliśmy na wzgórzu Montmartre, skąd podziwialiśmy zachwycającą panoramę miasta. Udało nam się także zwiedzić bazylikę SacréCœur. Kolejnym i jednocześnie pożegnalnym punktem naszej wycieczki było Moulin Rouge, gdzie choć przez chwilę każdy z
nas mógł poczuć się jak Marilyn Monroe. ;) Zbliżała się godzina 22, więc grupy wykonały wspólne pamiątkowe zdjęcia i wyruszyliśmy na ostatnią przejażdżkę paryskim metrem. Po krótkim spacerze w okolicach parkingu, gdzie stał nasz autobus, udaliśmy się w końcu w


jego kierunku. Zanim jednak mogliśmy opuścić Paryż, czekała nas najmniej przyjemna, lecz jednak nieunikniona część wycieczki – rozstanie z panią Kasią. Po wzruszającym pożegnaniu i gorących podziękowaniach zajęliśmy wreszcie swoje miejsca w autobusie. Między nami rozchodziły się jedynie ciche westchnienia z bezsilności, bo przed nami była kolejna bardzo długa i nużąca trasa, tym razem już do domu. Ola Wojtczak Epilog Zapytaliśmy o opinię o grupie panią Katarzynę Palczewską, która oprowadzała uczniów po Paryżu. Bonjour! Chciałabym podziękować całej grupie uczniów z Gimnazjum w Golinie. Oprowadzanie całej grupy po Paryżu nie sprawiło mi problemów pod względem dyscypliny uczniów. Byli bardzo sprawni i usłuchani. Ponadto uważam, że uczniowie są bardzo mili, grzeczni i szybko dostosowują się do poleceń wydawanych przez opiekunów. Było to bardzo przydatne w oprowadzaniu całej grupy po tak dużym mieście, jakim jest Paryż. Uczniowie zwiedzili główne zabytki i atrakcje Paryża (Wieża Eiffla, Katedra NotreDame, Zamek w Wersalu, Muzeum Louvre, Père Lachaise, Bazylika Sacré Coeur i Moulin Rouge w dzielnicy Montmartre etc) w bardzo krótkim czasie (4 dni), co jest ogromnym osiągnięciem z ich strony. Są inteligentni i potrafią poradzić sobie w dużym mieście. Szczególne podziękowania dla Michała Hertela, mojego super asystenta, który pomógł mi w organizacji w



Wersalu. Każdemu jeszcze raz dziękuje za współpracę i mam nadzieje, że wszystkim podobał się zarówno Paryż jak i noclegi na kampingu w Melun.- Katarzyna Palczewska. Rozmowa z p. Bartoszem Palczewskim GIGant: Skąd pomysł na to, by zorganizować wycieczkę do Francji? B.P.: Od dwóch lat myślałem o wycieczce zagranicznej dla uczniów. Na początku miał to być wyjazd do Szwajcarii, ale z różnych przyczyn okazał się on niemożliwy. Francja to piękny kraj, w którym już wcześniej byłem i gdy upadł pomysł ze Szwajcarią, pomyślałem, że pojedziemy właśnie tam. GIGant: Kto panu pomógł w organizacji tej wycieczki? B.P.: Przede wszystkim moja siostra Kasia i jej mąż Morgan Aye. Gdyby nie ich pomoc, organizacja tego przedsięwzięcia byłaby bardzo trudna lub wręcz niemożliwa. W organizację zaangażowali się również panowie Tomek Jankowski, Marcin Półrolniczak i Karol Matuszak. Dwaj ostatni panowie pomogli w zdobyciu funduszy na wyjazd. Bardzo im za to dziękuję. GIGant: Czy otrzymał pan jakieś dofinansowanie na ten wyjazd? B.P.: Oczywiście. Od samego początku założyliśmy, że zdobędziemy pieniądze na pokrycie kosztów związanych z transportem. Duże wsparcie otrzymaliśmy od posła do Parlamentu Europejskiego pana Andrzeja Grzyba, od Rady Rodziców naszego gimnazjum, Banku Spółdzielczego w Jarocinie oraz od Kasi Palczewskiej i Morgana Aye. Dzięki ich zaangażowaniu i wsparciu ta wycieczka mogła się odbyć. GIGant: Czy jest pan zadowolony z tej wycieczki? B.P.: Bardzo. GIGant: Czy planuje pan zorganizować za rok kolejną szkolną wycieczkę? Jeśli tak, to dokąd? B.P.: Chciałbym. Bardzo lubię podróżować, a jeszcze bardziej lubię pokazywać innym miejsca, które kiedyś odwiedzałem i z różnych powodów zapadły mi w pamięć. A dokąd? Mam różne pomysły. Tak naprawdę w podróżowaniu po Europie nic nas nie ogranicza. We Francji udało nam się zobaczyć bardzo niewielką część tego pięknego kraju, jego zabytków, kultury i spróbowaliśmy bardzo niewielu francuskich potraw (co mnie szczególnie zasmuca, bo francuska kuchnia jest naprawdę świetna). Są jeszcze Włochy, cała Skandynawia i wiele innych pięknych krajów. Wszystko zależy od naszych chęci i trochę też wyobraźni. GIGant: Jaki był łączny koszt wycieczki? B.P.: Całkowity koszt wyprawy znany będzie, gdy otrzymamy rachunek od Jarocińskich Linii Autobusowych. Myślę, że będzie to kwota 48-50 tys. złotych. Bardzo drogi jest transport i choć JLA obniżyły wstępną wycenę aż o trzy tysiące złotych, to i tak jest to bardzo duża kwota. GIGant: Czy grupa zwiedziła wszystko, co było zaplanowane? B.P.: Tak. Chociaż udało się zrealizować tylko ten podstawowy plan, który był zakładany od początku. Nie wystarczyło nam czasu na odwiedzenie Fontainebleau no i środków na park rozrywki. GIGant: Jakie wrażenia po współpracy z grupą? B.P.: Bardzo dobre. Oczywiście przy tak dużej liczbie osób nie mogło się

SPORT… SPORT… SPORT…

obyć bez zgrzytów, ale były naprawdę niewielkie i szybko udało nam się porozumieć w najważniejszych kwestiach. Mamy w naszym gimnazjum rewelacyjną młodzież. Okazaliście się bardzo odważni i samodzielni. Nie każdy potrafiłby tak szybko odnaleźć się w paryskim metrze. Wy podczas trzeciego przejazdu zachowywaliście się tak, jakbyście jeździli metrem od dawna. Nie było dla was problemem szykowanie sobie posiłków i co bardzo mi się podobało - bardzo rozsądnie gospodarowaliście tym, co otrzymaliście. Chciałbym również podziękować opiekunom, którzy z nami byli. Wykonali ciężką i stresującą pracę. Dzięki nim każdy z uczestników mógł czuć się bezpiecznie i mieć pewność, że nie zostanie sam z jakimś problemem. GIGant: Czy młodzież według pana, jest zadowolona z tego wyjazdu? B.P.: Mam taką nadzieję. W przeciwnym wypadku nie ma sensu planować kolejnych wyjazdów. Rozmawiała: Sandra Wolicka

Rzut piłką lekarską 3 kg CHŁOPCY 1 m. Mateusz Pankowiak 13.30 m 2 m. Krzysztof Nowak 11,96 m 3 m. PatrykPopież 11,23 m

DZIEŃ SPORTU W GIMNAZJUM W piątek 15 czerwca odbył się „Dzień sportu”, który z powodu złej pogody był kilka razy przekładany. Na szczęście aura pozwoliła ostatecznie na przeprowadzenie zawodów i tradycji stało się zadość . Oto najlepsze wyniki w poszczególnych konkurencjach. DZIEWCZĘTA Bieg na 100 m 1 m Kinga Sipiak 15.04s 2 m Natalia Patryniak 15.11s 3 m Wioletta Potarzycka 15.49s CHŁOPCY bieg na 100 m 1 m. Mateusz Pluta 13.18s 2 m. Adam Gosciniak 13.22s 3 m. Jakub Szymkowiak 13.23s Bieg na 600 m 1 m. Marta Łukaszewska 2.05.51s 2 m. Natalia Patryniak 2..09.44s 3 m. Wirginia Wojtczak 2.13.22s CHŁOPCY bieg na 1000 m 1 m. Jakub Szymkowiak 3.17.53s 2 m. Michał Potarzycki 3.24.47s 3 m. Krzysztof Gładczak 3.25.61s Skok w dal 1 m. Zuzanna Kulka 3,77 m 2 m. Wioletta Potarzycka 3,75 m 3 m. Monika Kozłowska 3,72 m CHŁOPCY 1 m. Tomasz Nagler 5,26 m 2 m. Michał Potarzycki 4.94 m 3 m. Bartosz Ignaszak 4,93 m Rzut piłką lekarską 3 kg 1 m. Joanna Górnaś 9,70 m 2 m. Stefania Stemplewska 8,15 m 3 m. Natalia Mąka 8,00 m

zniżkę na obóz sportowo – rekreacyjny, który organizowany jest przez UKS Grom i LZS Grom na przełomie lipca i sierpnia w Zakopanem. Nagrody ufundowali: Stowarzyszenie Edukacyjne „ Gimnazjum 2000” oraz UKS „ Grom”

Pchnięcie kulą 1 m. Justyna Andrzejczak 8,20 m 2 m. Angelika Kręc 7,35 m 3 m. Joanna Górnaś 6,65 m pchnięcie kulą 1 m. Mateusz Pankowiak 10,40 m 2 m. Szymon Sobczak 9,95 m 3 m. Dawid Brzeziński 9,85 m Sztafeta 4x250 m 1 m II B (W. Teodorczyk, J. Górnaś, M. Jakubowska, N. Bryll ) 3.10.09s 2 m. II C (M. Łukaszewska, J. Fabisiak, K. Marcisz, A. Pawlicka 3.14.84s 3 m. I A (J. Pospieszna, K. Maciejewska, A Barczak, P. Adamkiewicz 3.24.76s sztafeta 4x250 m 1 m. IB (K. Gładczak, M. Magda, B. Wałęsiak, M. Kubiak 2.41.17s 2 m. III A (T. Nagler, K. Kaźmierczak, J. Mikołajczyk, E. Matuszak 2.41.19s 3 m. I A (E. Kossman, M. Hansch, M. Nagler, M. Nagler 2.41.75s KONKURS NA NAJLEPSZEGO SPORTOWCA ROZSTRZYGNIĘTY!!! Przez cały rok szkolny prowadzony był konkurs na najlepszego sportowca w szkole podstawowej oraz w gimnazjum. Przypomnijmy, że zgodnie z regulaminem wszyscy uczniowie reprezentujący szkołę w zawodach sportowych otrzymywali punkty w zależności od rangi zawodów oraz zajętego miejsca. Punkty można było uzyskać także za udział w zawodach wewnątrzszkolnych oraz pomoc w organizacji zawodów, własne inicjatywy sportowe i promowanie zasad „fair play”. 15 czerwca odbyło się uroczyste podsumowanie, na którym najlepszych dziesięciu sportowców otrzymało pamiątkowe medale i nagrody. Zwycięzcy otrzymali między innymi Oto



Oto tegoroczna najlepsza dziesiątka sportowców w gimnazjum i szkole podstawowej. GIMNAZJUM: Miejsce Nazwisko i imię Klasa Punkty 1 Patryniak Natalia IIA 54 2 Potarzycka Wioletta IIIB 52 3 Górnaś Joanna IIB 50 4 Orpel Klaudia IIIB 44 5 Gładczak Ewa IIIB 43 6 Marcisz Karolina IIC 40 7 Paterska Martyna IIIB 37 8 Teodorczyk Weronika IIB 34 9 Bryll Natalia IIB 31 10 Wolicka Sandra IIA 27 Miejsce Nazwisko i imię Klasa Punkty 1 Szymkowiak Jakub IIA 72 2 Gładczak Krzysztof IB 68 3 Pluta Mateusz IIC 67 4 Bryll Marcin IIA 42 5 Nagler Tomasz IIIA 40 6 Goździaszek Jakub IIA 31 7 Mankiewicz Szymon IIB 26 8 Brugger Sebastian IIC 25 9 Magda Mariusz IB 21 10 Gościniak Adam IA 20 SZKOŁA PODSTAWOWA: Miejsce Nazwisko i imię Klasa Punkty 1 Maciejewska Klaudia VI 45 2 Pospieszna Maria V 41 3 Olczak Martyna IV 38 4 Stefańska Magdalen V 28 5 Bryll Zuzanna V 26 6 Sierszuła Wiktoria IV 23 7 Jelak Weronika IV 22 8 Raźniak Justyna VI 13 9 Ratajczak Maria V 9 10 Nowak Maksima IV 9

Redakcja GIGanta: Red.nacz.: Wirginia Wojtczak, Julita Golka, Dominika Kordus, Zuzanna Kulka, Marta Łukaszewska, Magda Mróz, Franciszek Ostojski, Adrianna Pańczak, Szymon Radziejewski, Olga Wojtczak, Sandra Wolicka.

Miejsce Nazwisko i imię Klasa Punkty 1 Lisiecki Adrian VI 59 2 Tuszyński Sebastian V 57 3 Szymkowiak Marcin VI 55 4 Kubiak Bartosz VI 45 5 Łabędzki Andrzej VI 37 6 Łukaszyk Daniel V 36 7 Bryll Adam V 35 8 Mikołajewski Marcel VI 31 9 Popież Kacper IV 30 10 Kwiatkowski Maciej V 20 UKS organizuje wyjazd dla sportowców szkolnych W środę 4 lipca UKS „Grom” organizuje wyjazd dla sportowców do Poznania. Wśród atrakcji są między innymi : Stadion Lecha, Aquapark Poznań – Malta, kompleks rekreacyjny Malta. W wyjeździe mogą uczestniczyć wyłącznie uczniowie, którzy znajdują się na liście tegorocznych sportowców szkolnych. Zapisy przyjmuje oraz więcej informacji udziela pan Sebastian Waszkiewicz. UKS zorganizuje półkolonie W dniach 8 – 15 sierpnia UKS „ Grom” zorganizuje półkolonie dla uczniów naszych szkół. Planowane są wyjazdy do Wrocławia, Poznania, Ostrowa Wlkp. oraz wycieczki rowerowe i zajęcia na obiektach szkolnych. Więcej informacji udzielają oraz zapisy przyjmują nauczyciele WF.