Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








SPIS TREŚCI

Co ciekawego w tym numerze? Powracamy po wakacjach i powoli rozkręcamy gazetkę. Jak zawsze, dla Was! Dlaczego nie śpiewasz hymnu? Czy uczniowie naszej szkoły wstydzą się śpiewać publicznie? A może problem leży w nieznajomości tekstu? O ciszy podczas "Mazurka Dąbrowskiego" na apelach pisze Dominika. Wybory do Samorządu Uczniowskiego Przebieg pierwszego i drugiega głosowania. Dlaczego powtórzono wybory? Kto wszedł do skłądu naowego SU? Prosto z Meksyku Uczeń naszej szkoły, Kordian, przebywa na wymianie w Meksyku. Jest tam dzięki Fundacji Rotary Polska. Jak mijały mu pierwsze dni, jaki jest system eduakcji w Meksyku? Czym ten kraj rózni się od Polski? Nowa, stara szkoła Luźny tekst Magdy o reformie polskiego systemu edukacji. O likwidacji gimnazjów i ogólnym sensie zmian. Transcendencja Biografia Devina Townsend, poszukiwanie brzmienia. Recenzja najnowszej płyty "Trnascendence". Co tym razem oferuje muzyk i jego zespół? O tym w muzycznych podróżach Łukasza. Przepisy na zdrową...pizzę Nasze ulubione danie w zdrowym wydaniu. Wersja z tuńczykiem oraz po wegetariańsku. Prpozycje wyszukała nasz "włoszka" Cristina, która jest propagatorką zdrowego stylu życia. Michalina Stachnik Redaktor naczelna

Głos Żubra we wrzesniu i październiku str.2 - wstępniak, zapowiedzi str.3 - Dlaczego nie spiewamy hymnu na szkolnych uroczystościach? str 4 i 5 - wybory do Samorządu Uczniowiskiego, mała afera, ale wszystko skończyło sie dobrze str 6 i 7 - Kordian Korczyński prosto z Meksyku str. 8 i 9 - felieton Magdy Krawczyk na temat zmian w eduakcji str.10 - 13 - Muzyczne podróże Łukasza Kózki str 14, 15 i 16 to nasze recenzje filmów i książek str.17 - przepisy na zdrową pizzę str. 18 - kikla informacji ze szkoły str 19 i 20 to informacje o repertuarze kina oraz Dyskusyjnego Klubu Filmowego. Redakcja: Michalina Stachnik, Dominika Choptiana, Łukasz Kózka, Magda Krawczyk, Ola Jabłońska, Ola Dolecka, Kacper Rowicki, Kordian Korczyński, Cristina Veneri. Opieka: Magdalena Maziarz Korekta: Magdalena Frontkiewicz Dlaczego nie spiewasz hymnu?
Jestem przekonana, że każdy z nas - uczniów CKZiU w Oławie - wie, czym jest hymn. Czy wszyscy znamy jego tekst? Pokuszę się o stwierdzenie, że tak. Jednak, czy traktujemy go z należytym szacunkiem? Czy my, młodzi Polacy, szanujemy jego treść i wartość? Na to pytanie powinien odpowiedzieć sobie każdy z nas.


30 czerwca. 1 września. Boisko przy naszej szkole, na nim wszyscy uczniowie, grono pedagogiczne. Przewodniczący szkoły nakazuje przyjąć odpowiednią postawę, słyszymy pierwsze dźwięki "Mazurka Dąbrowskiego". I co? Nic. Właśnie ten problem jest tematem mojego artykułu. Co wstrzymuje młodzież CKZiU przed odśpiewaniem hymnu? Przecież wszyscy znamy jego tekst. Czy nie uczyliśmy sie go od najmłodszych lat? Czy dziś nie jest już ważny szacunek do symboli narodowych? W moim odczuciu wielu z nas odczuwa wstyd przed publicznym śpiewaniem. Ale czy wstydzimy się mówić? Chodzić? Śmiać w głos? Oczywiście nie. A może problem leży w nieznajomości słów? Jest na to jedna rada - tak, jak uczysz się wzorów matematycznych, tak naucz się ''Mazurka Dąbrowskiego''. Choć wydaje mi się to niewiarygodne, może i są w naszej szkole osoby, które tekstu nie znają. Nie moją rolą jest osądzanie kogokolwiek. Każdy z nas powinien porozmawiać sam ze sobą. Sam siebie zapytać - jaki jest mój stosunek do ''Mazurka Dąbrowskiego''. Hymn Polski to nie utwór z rozgłośni radiowej. To symbol narodowy, i o tym należy pamiętać. Dominika Choptiana

WYBORY DO SAMORZĄDU UCZNIOWSKIEGO UNIEWAŻNIENIE I POWTÓRKA 4 i 5 października 2016 roku odbywały się wybory do Samorządu Uczniowskiego. Decyzją Komisji Wyborczej zostały unieważnione i 11 października uczniowie CKZiU głosowali ponownie. Przewodniczącym szkoły został Łukasz Bzdyra z klasy 3C, uzyskując 145 głosów. Dodatkowo w skład SU weszły następujące osoby: Aleksandra Klucznik, Olimpia Purchała, Ada Najgebaur i Aleksandra Jastrzębska. Oddano 474 ważne głosy. obok: Łukasz Bzdyra Pierwsze głosowanie przeprowadzili członkowie ustępującego Samorządu. Odwiedzali oni wszystkie klasy, rozdawali karty do głosowania i zbierali je do urny. Podczas głosowania została złamana cisza wyborcza oraz dopuszczono sie agitacji. Ponowne głosowanie odbyło się 11 października, powołano niezależną Komisję Wyborczą, która zasiadła przy stole, w holu, na I piętrze. Uczniowie przychodzili głosować na 1,2,3, i 4 lekcji. Tym razem wszystko odbyło się zgodnie z regulaminem. Fot. MM



NIEZŁY MEKSYK Nasz kolega Kordian Korczyński z klasy 2D od sierpnia 2016 roku przebywa w Meksyku. Pojechał w ramach wymiany międzynarodowej organizowanej przez Rotary Polska. Przez cały rok będzie ambasadorem Polski i naszej szkoły w meksykańskim mieście Ensenada. Oto, jak relacjonuje swoje pierwsze dni na wymianie. Mieszkam w Ensenadzie. Jest to miasto w stanie Bajacalifornia (Bahakalifornia), niedaleko granicy ze Stanami Zjednoczonymi. Ensenada leży nad Oceanem Spokojnym, jest trochę mniejsza od Wrocławia. Przyleciałem 27 sierpnia. Rodzina, w której mieszkam, powitała mnie naprawdę miło i otwarcie. Dom jest całkiem duży, mam dla siebie całe pierwsze piętro, jest tu także sprzątaczka. Już w drugi dzień pobytu „rodzice” zabrali mnie do San Diego, zwiedziłem też Tijuane. Uczę się w Cetys. Jest to prywatna szkoła, która znajduje się na niedużej górze, z której widać ocean. Taki widok ze szkoły marzy się chyba każdemu… Nie ma tu klas, są semestry: pierwsza klasa to pierwszy i drugi semestr, trzeci i czwarty to klasa druga, a piąty i szósty to klasa trzecia. Od piątego semestru można wybrać sobie rozszerzenie: ekonomiczne, fizycznochemiczne itd. - coś na wzór naszych profili. Wybór przedmiotów powoduje, że nie mam wszystkich lekcji ze swoją klasą, dzięki czemu w szybkim czasie poznałem całkiem sporo ludzi. Historia, geografia i angielski prowadzone są po angielsku. Z barierą językową radzę sobie całkiem dobrze. Potrafię się już dogadać z moją „mamą”, która rozmawia tylko po hiszpańsku. W wolnych chwilach spędzam czas ze znajomymi ze szkoły oraz innymi „wymieńcami” i chodzę na treningi baseball. Kordian Korczyński

Nowa, stara szkoła
Na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej od 16 września można zapoznać się z projektem nowego prawa oświatowego i założeniami reformy eduakcji. Chociaż my niedługo zakończymy ostatni etap szkolny, pójdziemy na studia i do pracy, ale temat wzbudza zainteresowanie wszystkich.


Stary- nowy program nauczania, z obecnego systemu 6-letniej szkoły podstawowej, 3-letniego gimnazjum, 3-letniego liceum ogólnokształcącego, 4-letniego technikum, 3-letniej zasadniczej szkoły zawodowej oraz szkoły policealnej ulegnie znacznemu przekształceniu. Będzie składała się z: · 8-letniej szkoły podstawowej · 4-letniego liceum ogólnokształcącego · 5-letniego technikum; · 3-letniej branżowej szkoły pierwszego stopnia; · 2-letniiej branżowej szkoły drugiego stopnia; · 3-letniej szkoły specjalnej przysposabiającą do pracy. Jest to nowy, ale czy lepszy pomysł? Zastanawia to wielu ludzi, którzy nie widza sensu w zmianie na stare. Nowa reforma edukacji wprowadza likwidację gimnazjów, które były wielokrotnie krytykowane. Teraz wielu ich broni. Jest to problem wzbudzający wiele kontrowersji. Czteroletnie liceum to dla mnie znakomity pomysł! Nie mam wątpliwości, że jest to dobre rozwiązanie. Uczniowie będą mieli więcej czasu na zastanowienie się, co chcą w życiu robić. Obecnie każe się nam podjąć decyzję de facto już w I klasie liceum, a przecież wiadomo, że nawet w wieku 18. lat trudno jest dokonywać takich odpowiedzialnych wyborów, które mają wpływ na nasz rozwój. Wielu z nas nie ma pojęcia, co chciałoby w zyciu robic...



Wiekszość mysli o studiach.Pojawiają się opinie, że szkoły nie dają gruntownego wykształcenia, potrzebnego do podjęcia studiów, uczą tylko wypełniania testów maturalnych. Szykuje się też zmiana w egzaminie maturalnym. Mniej będzie testów, za to więcej zagadnień wymagających rozbudowanych odpowiedzi pisemnych, i to nie tylko z polskiego, ale także z innych przedmiotów. Większy nacisk położony zostanie na sprawdzenie wiedzy, a nie tylko umiejętności rozwiązywania testów. Maturzyści będą musieli udowodnić, że przeczytali lektury . Wiedza maturzystów również ma stać się bardziej wszechstronna. Dla nowych uczniów będzie to dobre rozwiązanie, będą o wiele bardziej przygotowani do dorosłego życia. Zapowiadane zmiany mają zalety i wady. Wprowadzonie czegoś nowego, świeżego może przynieść pozytywne skutki. Nikt nie wie, do czego ta zmiana doprowadzi. Może młodzi ludzie będą lepiej wykształceni? Niektórzy bedą żałowali, że nie urodzili sie wczesniej i nie kończyli szkół obecnym trybem. pozostaje tylko kilka pytań. Już teraz musimy się dużo uczyć, program jest rozbudowany to co będzie później? Czy nie będziemy wymagać za dużo od samych siebie? Czy nie staniemy się coraz bardziej zestresowanymi ludźmi, maszynami, które za wszelką cenę muszą mieć dobrze napisaną maturę, czy zdany egzamin zawodowy? Wszystko zmierza do problemu zatrudnienia. Będąc wykształconym i tak trudno o stanowisko. Jednak, po co mamy zaraz na początku skreślać nasze szanse na zdobycie pracy dzięki wykształceniu? Może jednak warto poświecić w pełni czas na naukę, by później żyć dobrze. I to powinna zapewnić nowym uczniom reforma wprowadzona przez rząd. Magda Krawczyk TRANSCENDENCJA Muzyczne podróże Łukasza Kózki
„Transcendence” to najnowszy, siódmy już album zespołu Devin Townsend Project, który prowadzony jest, jak sama nazwa wskazuje, przez Devina Townsenda, kanadyjskiego piosenkarza, producenta, gitarzystę i wokalistę.


W całym jego dorobku, który swój początek miał w roku 1995, przy premierze debiutu pt. „Heavy As a Really Heavy Thing” pierwszego zespołu prowadzonego przez Townsenda, Strapping Young Lad. Jest to już 24 album artysty, którego dyskografia sygnowana różnymi nazwami, a obecnie inkarnacją i ostoją, z którą muzyk na tę chwilę czuje się najlepiej jest, wspomniany Devin Townsend Project. Townsend w ciągu ostatnich 20 lat zdołał osiągnąć status legendy nowoczesnej progresji, będąc innowacyjnym za każdym razem, zachowując przy tym swój niepowtarzalny styl łączenia magicznej aury piękna z głośną brutalnością i wykorzystaniem ściany dźwięku. Do tej pory najbrutalniejszą częścią jego dorobku są płyty wydane pod znakiem Strapping Young Lad, takie jak kultowe już „City” czy „Alien”. W swoim pierwszym składzie Townsend łączył niewiarygodnie szybki thrash metal z niezwykle technicznym i wirtuozerskim metalem progresywnym. Praca ze Strapping Young Lad, łączył ze swoją karierą solową, pozwalała mu na wiele eksperymentów i szukanie swojego brzmienia, które zakończył wydając swój solowy album „Terria” z 2001 roku. Przedstawia on wszystko, z czym dziś artysta jest kojarzony, dlatego jest on najczęściej „albumem wstępnym” dla każdego, kto chce zapoznać się z dyskografią muzyka, zanim zacznie ją na dobre eksplorować. Większość fanów do dziś uznaje ten album za największe osiągnięcie w karierze Townsenda. Niestety, problemy z nadużywaniem przez arystę narkotyków doprowadziły w 2006 roku do definitywnego rozwiązania Strapping Young Lad,



po którym postanowił otrząsnąć się z szalonej przeszłości, zająć się swoją żoną oraz nowonarodzonym synem i na jakiś czas przerwać działalność muzyczną. Ta przerwa nie trwała długo, ponieważ już w 2007 roku pojawił się jego nowy, solowy, koncepcyjny album „Ziltoid the Omniscient”, który artysta napisał, nagrał i wyprodukował całkowicie samodzielnie. Album ten był swego rodzaju punktem zwrotnym w karierze muzyka, gdyż wraz z premierą tej płyty, zamienił on swój image metalowca z fryzurą szalonego naukowca, na łysego, elegancko ubranego artystę z tym samym, zwariowanym poczuciem humoru. W 2008 roku Townsend ponownie zebrał skład muzyków, z którymi chciał kontynuować swoją twórczość, co zaowocowało dzisiejszym Devin Townsend Project. Album zaczyna się odnowioną wersją starego kawałka Townsenda z płyty „Infinity” z 1998 roku – „Truth”. W kontekście tego albumu działa on jako introdukcja, zaczynając się od cichej gitarowej melodii, przemieniając się w ciężki riff wspomagany przez perkusję, która, na tym nowym albumie, brzmi bardziej uderzająco niż kiedykolwiek wcześniej. Może to być zasługą przyjęcia przez Devina do wspomagania produkcji albumu basisty zespołu Periphery, Adama „Nolly’ego” Getgooda. Od momentu wkroczenia wszystkich instrumentów, ściana dźwięku nadal pozostaje nieodzownym elementem muzyki Townsenda, podobnie jak wzniosły chór. Po 3 minutach odsłuchu, można zauważyć z jak bardzo szczegółowymi i dopieszczonymi kompozycjami mamy do czynienia. Warto dodać, że wszystkie utwory na płycie płynnie przechodzą między sobą, co pozwala na niczym nie przerwany odsłuch. Kiedy ściana dźwięku „Truth” opada, jest to jedynie chwila oddechu przed kolejnym utworem, „Stormbending”, pierwszym naprawdę nowym kawałkiem na albumie. Po warstwie tekstowej, jak i po samym tytule płyty i jej szacie graficznej, można domyślić się, że tym razem przewodnimi tematami na krążku są ludzka egzystencja, rozwój, nadzieje i stosunek do śmierci. Było to już zresztą zapowiadane przez Devina przy kilku okazjach miesiące przed premierą płyty. Po „Stormbending” następuje „Failure”, wiodący singiel i jedyny utwór w albumie, który został napisany przez wszystkich członków zespołu. W tym utworze riffy stają się jeszcze cięższe poprzez niskie strojenie gitary. W połowie kawałka pojawia się piękna solówka, a refren jest genialny i zaskakująco chwytliwy. Następną piosenką jest drugi singiel promujący album, „Secret Sciences”. Zaczyna się nałożonymi na siebie warstwami gitary elektrycznej i akustycznej, grającymi te same akordy. W tym utworze po rozpoczęciu zwrotki, można bardzo wyraźnie usłyszeć jak bardzo utalentowanym wokalistą jest Townsend. Po wstępie, w momencie wejścia perkusji muzyka zaczyna się na dobre, oddając należytą rolę liniom basowym. Refren jest niezwykle mocny, ale i melodyjny, a po nim nadchodzi część instrumentalna utworu, bogata w solówki i prezentację wirtuozerskich umiejętności każdego członka zespołu. Półmetek albumu, utwór „Higher” to zdecydowanie najbardziej epicka, zróżnicowana i wielka w skali podróż, jaką ma do zaoferowania ta płyta, jest to absolutny progresywny majstersztyk. „Stars” to moment na złapaniu oddechu po „Higher”, przyjemna i melodyjna piosenka, której demo Townsend nagrywał na żywo transmitując proces w Internecie odpowiadając też na pytania fanów. Kolejny, tytułowy utwór, zawiera więcej epickości zasłyszanej już wcześniej w utworze „Higher”, jednak jest on bardziej spokojny z natury, a Townsend śpiewa wspólnie z Anneke van Giersbergen i Ché Aimee Dorval, które już wcześniej występowały na płytach muzyka. Następny kawałek, „Offer Your Light”, to na pewno najszybszy i najbardziej w swojej prostocie przyjemny utwór albumu do zagrania dla zespołu, a dla mnie, jako słuchacza, do przesłuchania. Koniec płyty to „From the Heart” i następny po nim „Transdermal Celebration”, który jest coverem piosenki zespołu Ween, przearanżowanym do brzmienia, z którym album do tej pory już nas zaznajomił. Obydwa utwory godnie wieńczą krążek, kończąc się powoli zanikającymi dźwiękami klawiszy, gubiącymi się gdzieś w otchłani. Najnowszy album spod znaku Devin Townsend Project może sie okazać jednym z najlepszych w dyskografii tego charyzmatycznego frontmana, a jego natura osobiście jest dla mi bardzo bliska albumowi „Terria”, który, jak wspominałem, był wielkim krokiem w karierze artysty, więc być



może zwiastuje on kolejną przemianę, transcendencję poza tą obecną formą jego twórczości. Jakkolwiek by nie było, faktem jest, że Devin Townsend to niewiarygodnie utalentowany człowiek, który uwielbia próbować swoich sił w każdym rodzaju muzyki, a udowodnił to już definitywnie wydając w 2014 roku albumem „Casualties of Cool”, który był jego debiutem w świecie country. Coś w tym lesie straszy?



Powrót Wiedźmy z Blair Witch, mimo że niewyczekiwany tak szczególnie, jak inne horrory tego roku, przyciągnął wielu fanów gatunku, w tym mnie. Fabuła filmu jest zarówno remakiem, jak i kontynuacją Blair Witch project, przeniesioną w czasy współczesne. Głównym wątkiem jest śledztwo brata jednej z zaginionych, który otrzymuje niespodziewany dowód, że jego siostra żyje. Sam zbiera grupę ratunkową i rusza do przeklętego lasu, gdzie panują siły nieczyste. Adam Wingard skorzystał ze wzoru typowego horroru - biwak w lesie grupa charakternych młodych ludzi, nagle ktoś usypuje kopczyki z kamieni, wyje, nie daje spać... Reżyser widocznie podąża za oryginałem, lecz zapomina, że Blair Witch project miał w sobie tę zwyczajność, dawał uczucie, iż widz był świadkiem wydarzeń, a film Adama Wingarda odbiega w tym stopniu całkowicie. Mamy masę jump scaresów, piski, latające namioty i obozowe akcesoria. Nie jest już to ten sam las. Moim zdaniem nawiązuje on do taniego kina grozy i teen slasherów, a nie do starego Blair Witch project. Dzieło reżysera nie przynosi wiele strachu. Duża liczba jumpów i raczej tradycyjne elementy, jak w przypadku innych horrorów o tematyce sił nadprzyrodzonych, nie wystraszą weteranów gatunku. Bardzo podobała mi się jest gra światła i cienia oraz fantastycznie dobry dźwięk, w finale filmu. Świetnie wykorzystano te elementy i gdyby na pozostałych płaszczyznach utrzymano taki sam poziom, otrzymalibyśmy bardzo dobry film. A tak oto film Wingarda nie wnosi raczej nic nowego do całej historii Wiedźmy z Blair Witch, a sam oryginał jest w moim mniemaniu lepszy. Dziełu reżysera, mimo że usiłuje dorównać oryginałowi, niestety dużo brakuje… Kacper Rowicki



FABRYKANTKA ANIOŁKÓW Ola Dolecka Książka pt. ,,Fabrykantka aniołków'' autorki Camilli Lackberg to kolejna świetna część serii, którą czyta się z wielkim zaciekawieniem i zainteresowaniem. Miejscem, w którym rozgrywa się akcja, jest wyspa Valo. Ponownie przyjeżdża tam właścicielka Ebba wraz z mężem, którzy mają w planach wyremontować cały dom. Podczas remontu znajdują w jadalni zaschniętą krew, która może mieć coś wspólnego z tajemniczym zniknięciem rodziny Ebby w święta Wielkanocne w 1974 roku. Ebba i jej mąż Martin nie są mile widziani na wyspie, ponieważ oboje omal nie zginęli, gdyś ktoś podpalił ich dom. Camilla Lackberg skupia się głównie na pisaniu kryminałów i thrillerów. Potrafi odzwierciedlić tę tajemniczość i grozę podczas czytania jej książek. Najciekawszą i najbardziej interesującą postacią w tej powieści była według mnie, Erika. Bojowa i inteligentna, sama dążyła do zamknięcia tajemniczej sprawy. Zakończenie było zawsze przewidywalne w innych książkach Camilli Lackberg. Ale nie tym razem. W ,,Fabrykantce aniołków'' trzeba było domyślać się pewnych spraw. Nie wszystko zostało do końca wyjaśnione. Na przykład jestem ciekawa co dalej działo się z Ebbą i jak zakończył się wątek z Anną i Dianą. Po przeczytaniu do końca książki, można odczuć lekki niedosyt. Ale mimo to uważam, że ta część sagi Camilli Lackberg jest najbardziej interesująca i godna przeczytania. Jak się już zacznie czytać, to nie można się oderwać. Jeżeli, ktoś jest wielbicielem kryminałów to myślę, że ,, Fabrykantka aniołków '' na pewno przypadnie mu do gustu. I szczerze polecam przeczytać całą serię książek Camilli Lackberg. . KOCHANI, DLACZEGO SIĘ PODDALIŚCIE



Debiutancka powieść Avy Dellairy odznacza się odmiennością od innych młodzieżowych książek. Przede wszystkim nie ma przewijającego się do znudzenia opisu romansu czy tęsknoty za ukochanym, co nie znaczy, że nie występuje tu motyw prawdziwej miłości. Ona jest, ale w nieco odmiennej formie, bliższej nam. Laurel, zagubiona w świecie szesnastolatka, próbuje uczyć się żyć na nowo po stracie siostry. W związku z tym podejmuje decyzję o przeniesieniu do innej szkoły, aby uniknąć słów współczucia i litości. Nikt nie zna dziewczyny i pierwsze dni szkoły spędza ona w samotności. Tak się pozornie może wydawać, gdyby nie fakt, że Laurel sama nie jest. Jest z nią muzyka, filmy. Takie małe rzeczy czyniące ją szczęśliwą, chociaż na krótki czas. Słuchając Amy Winehouse, Nirvany czy The Doors odgradza się od rzeczywistości. Tworzy swój własny świat, gdzie znów może być ze swoją siostrą May. W końcu to ona dała jej grungowe dźwięki Nirvany i pełne smutku piosenki Amy Winehouse. Pomocą dla Laurel okazuje się banalne zadanie polegające na napisaniu listu do zmarłej, sławnej osoby. Więc pisze- jeden, drugi, trzeci list. Wyznaje swoje najskrytsze myśli osobom, które dawno odeszły, jednocześnie będąc dla niej kimś bliższym niż rodzina. Opowiada o bólu, znajomościach, które zawarła, pierwszej miłości i paru sekretach, które nie dają o sobie zapomnieć. Niezwykle łatwo jest się utożsamić z główną bohaterką i przeżywać razem z nią chwile smutne i szczęśliwe, nawet jeżeli niekoniecznie przeżywa się to samo, co ona. Wylewa na papier to, co ciąży jej na sercu, mimo to dalej znosi bardzo dużo, jak na tak młodą osobę (chwilami zastanawiałam się nawet czy to możliwe, żeby jedna osoba w przeciągu roku musiała zmierzyć się z tak wieloma problemami). Staje się jak jej siostra May, która wydawała się dla niej wzorem, ideałem w każdym calu, co omal nie doprowadza do tragedii. Nie widzi złej strony dziewczyny, jakby zasłaniała je bardzo gęsta mgła. W pierwszej chwili mi także May wydawała się osobą sympatyczną i łatwo dającą się lubić, ale mój podziw dla niej zgasł przez kilka wywołujących ciarki sekretów ujawnionych pod koniec powieści… Chociaż książkę czyta się szybko ze względu na łatwy język, sama historia jest dość tragiczna i nie raz wzrusza, śmieszy i pobudza do refleksji. Nie ma mowy o żadnych ubarwieniach, ale o rzeczywistości zimnej i pełnej pułapek. Postaci są wielowymiarowe, pokazane ze wszystkich stron (tych gorszych i lepszych), co pozwala śledzić nam ich poczynania i sposób rozwiązywania problemów. Autorka porusza tematy tabu, za co należy jej się wielki podziw. Niewiele książek traktuje o używkach, homoseksualizmie czy problemach w rodzinie w taki sposób: najpiękniejsze słowa i dosyć łagodne przedstawienie. Ponadto Ava tchnęła do życia m.in. Kurta Cobaina, Heatha Ledgera, Amelię Earhart oraz Janis Joplin, wraz z ich wszystkimi słabościami oraz wątkami biograficznymi. Na pewno trudno będzie znaleźć podobną pozycję, tak jak trudno będzie o książce zapomnieć. Pozwala mam patrzeć na świat w pełnej okazałości, wyciska łzy i daje nam pozytywnego kopa, aby iść do przodu i nie patrzeć wstecz. Aleksandra Jabłońska



Cristina Veneri zna się na włoskiej kuchni i lubi zrodowo jeść! Polecam Wam ulubione danie, w zdrowym wydaniu. Każdy z nas pewnie bardzo lubi pizzę. W tych czasach wielu ludzi chce dbać o siebie i żyć zdrowo, ale jak to zrobić, skoro pizza ma aż tak wiele tłuszczów nasyconych? Ciężkie ciasto, plus te wszystkie dodatki - szynka, ser ,to wszystko ma po 2000 kalorii! Według mnie najlepszym sposobem, żeby dbać o siebie i nie wykluczać z diety tak pysznego dania jak pizza, jest przyrządzenie jej samemu w domu, Polecam przepisy poniżej.. Pizza dietetyczna z tuńczykiem i oliwkami Składniki: cienkie ciasto na pizzę, pieprz, 2 puszki tuńczyka w sosie własnym, 250 g pomidorów koktajlowych, 150 g zielonych i czarnych oliwek, 2 ząbki czosnku, 2 łyżki oliwy, 2 łyżki posiekanej natki Wykonanie: Czosnek obierz, posiekaj i odłóż na 15 min. Podgrzej lekko oliwę, wymieszaj z czosnkiem i posmaruj ciasto. Tuńczyka osącz, rozdrobnij widelcem i ułóż na wierzchu razem z pokrojonymi pomidorami. Posyp oliwkami i natką. Piecz 15 minut. Dlaczego warto? Wzmacnia układ krążenia. Nienasycone kwasy tłuszczowe z oliwek i tuńczyka obniżają poziom cholesterolu, a potas z pomidorów utrzymuje ciśnienie w normie. Porcja: 482 kcal Czas: 30 min Ilość: dla 6 osób Grillowana pizza wegetariańska Składniki: cienkie ciasto na pizzę, po 2 duże żółte i czerwone papryki, sól i pieprz, 2 duże cukinie lub bakłażany, suszone oregano i bazylia, 2 ząbki czosnku, 3 łyżki oliwy Wykonanie: Warzywa umyj i osusz. Paprykę pokrój w paski, cukinię lub bakłażan w plastry. Wymieszaj oliwę z posiekanym czosnkiem i ziołami i natrzyj warzywa, posyp solą i pieprzem. Odstaw na 15 min, potem upiecz na grillu. Ciasto podpiecz 10 min, obłóż warzywami i piecz jeszcze 5 min. Dlaczego warto? Jest idealna dla jaroszy - zero mięsa, zero sera, same warzywa i zioła! Jeśli nie pijesz mleka, zastąp je w cieście letnią wodą. Porcja: 465 kcal Czas: 40 min Ilość: dla 6 osób SPOTKANIE Z TWÓRCAMI FILMU "WOŁYŃ" Pasowania pierwszoklasistów



29.09.2016 r. uczniowie klas 1D i 1AR spotkali się z reżyserem Wojtkiem Smarzowskim oraz aktorami i producentami filmu "Wołyń". Uczestnicy wydarzenia zgromadzeni w Kinie ODRA zobaczyli krótki materiał o powstawaniu filmu. Następnie wypowiedzieli się twórcy, którzy dzielili się z publicznością swoimi refleksjami na temat produkcji. Uczniowie mogli zadawać pytania. Spotkanie zachęciło do obejrzenia filmu "Wołyń" , a także przybliżyło mniej znane epizody z historii Polski. Kacper, Michał, Mateusz 16 listopada rozpoczniemy cykl corocznych imprez szkolnych, czyli pasowania uczniów klas pierwszych. Jako pierwsi dostąpią tego zaszczytu uczniowie klas: 1A (mundurowej) i 1D policyjnej. Uroczyste pasowanie lizakiem policyjnym i buzdyganem odbędzie się w sali obrad Rady Powiatu i będzie połączone z obchodami Święta Odzyskania Niepodległości. 8 grudnia w Hotelu Oławian odbędzie się pasowanie uczniów klasy hotelarskiej i turystycznej. Impreza będzie jednym z elementów Europejskiego Tygodnia Keriery. Podczas pasowania poznamy także efekty najbliższego wyjzadu na zagraniczne praktyki na Teneryfie. 19 grudnia 2016 roku odbędzie się impreza z okazji 10 urodzin gazetki, pasowania uczniów technikum organizacji reklamy i cyfrowych procesów graficznych oraz klasy dziennikarsko - filmowej. Po pasowaniu zostaną rozdane Złote Żubry. Na razie zdradzimy tylko tyle, że tym razem spotkamy się w murach szkoły, a nie w Centrum Sztuki. (M)