Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Polecamy Koncert w Od Nowie



Przed świętami Baj Pomorski zaprasza na  Opowieść Wigilijną. Opowieść Wigilijna to opowieść o człowieku, który nienawidzi świąt Bożego Narodzenia. Nawiedzają go trzy duchy: duch świąt, które się odbyły, duch świąt, które są i duch świąt przyszłych. Po odbyciu trzech podróży postanowił naprawić całą wyrządzoną krzywdę. W spektaklu grają lalki i aktorzy. Małgosia Żyło 30.12.2010 możecie pójść na Sylwester dla dzieci ze spektaklem ,,Dudi bez piórka". A po spektaklu na dzieci czeka mnóstwo zabawy! Więcej informacji znajdziesz na stronie www.bajpomorski.art.pl Natomiast Cinema City zaprasza w grudniu na filmy: "Harry Potter i Insygnia Śmierci", "Mysi Agenci", "Zakochany wilczek 3D", "Żółwik Sammy". Więcej informacji znajdziesz na stronie www.cinemacity.pl Sandra Olszewska Lodowisko przy Centrum Sportowo-Rekreacyjnego Przy Skarpie ruszyło 6 grudnia i dostępne będzie aż do 15 marca 2011. Drugie działa przy Zespole Szkół nr 14 na ul Hallera. W ferie zimowe (od 31 stycznia do 13 lutego) uczniowie, którzy będą mieć przy sobie legity-macje szkolne korzystać będą z nich za darmo. Oprócz tego działają lodowiska na TorTorze i przy Mentor Sport. Informacje o ślizgawkach na stronach: www.lodowisko.torun.pl www.mosir.torun.pl Dominik Koper Dnia 18 grudnia 2010 o godzinie 20 00 w Klubie Od Nowa odbędzie się koncert poświęcony pamięci Grzegorza Ciechowskiego. Na scenie pojawią się artyści, którzy zagrają i zaśpiewają swoje wersje utworów Grzegorza Ciechowskiego i Republiki. Grzegorz Ciechowski to polski muzyk rockowy, flecista, poeta i kompozytor, były wokalista zespołu Republika. Swoje pierwsze kroki stawiał właśnie w Toruńskim klubie studenckim Od Nowa, w 1980r. Sandra Rutkowska Wywiad z moją mamą.
Wywiad ze swoją mamą, która jest nauczycielką w szkole podstawowej przeprowadziła Małgosia Żyło z klasy 6c


– Mamo, ile lat pracujesz? – Pracuje 25 lat. –  Pracowałaś wcześniej w innych szkołach? –  Pracowałam w szkole podstawowej we Wrzeszczu, tam też wtedy mieszkałam. – Lubisz swój zawód? – Tak, praca z dziećmi sprawia mi satysfakcję. Ale ostatnio muszę wypełniać całe mnóstwo dokumentów, co zabiera czas potrzebny by uczyć. – Czy masz w swojej klasie ulubieńca? – Tak, mam dwóch ulubieńców. To dziew-czynka i chłopiec. Ogółem lubię dzieci, które są dobrze wychowane, uczciwe, chętnie pomagają innym dzieciom, bez potrzeby nie popadają w konflikty, zawsze uczciwie pracują na lekcji. On jest klasowym dżentelmenem, a ona to najmniejsza dziewczynka w klasie, ale o wielkim sercu. - Twój zawód jest trudny? - Tak. W tym zawodzie potrzeba ogromnej odporności psychicznej. - Czy twój zawód przeszkadza w życiu prywatnym, czy też pomaga? - Ani nie pomaga, ani nie przeszkadza. - Twoje doświadczenia w życiu prywatnym pomagają w zawodzie? - Tak, szczególnie doświadczenia z moim najmłodszym synem. Dzięki doświadczeniom z nim łatwiej mi zrozumieć dzieci, które mają problemy w nauce i dzięki temu wiem jak im pomóc. – Jak w twojej klasie wygląda nauka? Czy tak jak w niektórych klasach, gdzie są tylko krzyki? – Nie, dzieci pracują w skupieniu dwie, czasami trzy, godziny. –  Czy twoje prywatne dzieci przeszkadzają Ci w wykonywaniu zawodu? – Nie, ale często mnie denerwują (śmiech). – Mamo, a ile lat zostało Ci do emerytury? – Ok. piętnastu. – Ech! Tradycje bożonarodzeniowe
Do wieczerzy wigilijnej zasiadamy z zapadnię-ciem zmroku, z chwilą ukazania sie pierwszej gwiazdy. Na poczatku dzielimy się opłatkiem i składamy sobie życzenia. To piekny zwyczaj.


Najważniejszym i najbardziej wzruszajacym momentem było i jest dzielenie sie poświęconym opłatkiem. Staropolskie opłatki były różnokolorowe i bardzo ozdobne. Dziś opłatki są białe i ozdobnie wytłaczane. Nazwa "opłatek" pochodzi od łacińskiego słowa "oblatum", czyli dar ofiarny. Nierozłącznym elementem Świąt Bożego Narodzenia jest kolęda. Nazwa kolęda pojawiła się dawno temu. Wywodzi się ona od słowa "calendae", tak bowiem Rzymianie nazywali początek każdego miesiąca. Na wigilię Bożego Narodzenia niemal każda polska rodzina umieszcza w swoim mieszkaniu i dekoruje choinkę. Jest to jedna z najmłodszych tradycji wigilijnych. Poczatkowo, w tym również na ziemiach polskich, popularna byla "jodłka", czyli wierzchołek sosny, jodły lub świerku, zawieszony u pułapu. Drzewko to mialo chronić dom i jego mieszkańców od złych mocy. Wigilijny zwyczaj obdarowywania się prezentami początek swój bierze jeszcze z rzymskich Saturnaliów. W późniejszych wiekach przez Kościól został nazwany Gwiazdką, gdyż prezenty wręczano, gdy na niebie zauważono pierwszą gwiazdę. Ową gwiazdę utożsamiano z Gwiazdą Betlejemską. Ponieważ tą częścią wieczoru wigilijnego najbardziej zainteresowane były dzieci, nic zatem dziwnego, że to one z niecierpliwoscią wypatrywały pierwszej gwiazdki na niebie. Ola Grochowska Uczeń naszej szkoły, Paweł Durka, wziął udział w Ogólnopolskim Konkursie Ładnego Pisania Piórem. W ramach tego konkursu Każdy uczestnik napisać musiał opowiadanie na jeden z trzech podanych tematów. Opowiadanie napisać trzeba było piórem! Wyniki konkursu nie są jeszcze znane. Trzymamy kciuki za Pawła a tymczasem przedstawiamy Wam jego wypracowanie. W dzisiejszym numerze pierwsza część, na dalsze musicie poczekać. Może i Wy sięgniecie po pióro lub długopis i napiszecie ciekawe opowiadanie. Zachęcam. Małgorzata Orlikowska
Twórczość uczniów "Przygoda w dżungli"


Nagle zza krzaka wyłonił się ogromny lampart. Jego sierść była żółta niczym piaski pustyni Kalahari, a ślepia błyszczały złowieszczo. Po plecach przebiegły mi dreszcze. Poczułem pierwsze, od rozpoczęcia mej wyprawy, ukłucie strachu. Wiedziałem, że nie mam żadnych szans w starciu z ogromnym i wygłodniałym lampartem, a na innych uczestników wyprawy nie miałem co liczyć. Mój przewodnik i dwóch towarzyszy porzucili mnie. Rozpłynęli się w zaroślach niczym mgła. Pozostawili mnie na pastwę losu z niewielką ilością suchego prowiantu, nożem, rewolwerem i z puszką naboi, w której było ich zaledwie dwadzieścia. Niestety nie mogłem użyć broni palnej przeciwko lampartowi, bo miałem ją schowaną w torbie. Pozostawała mi jedynie możliwość skorzystania z noża albo ucieczka, w której nie miałem najmniejszych szans umknięcia szybkiemu i zwinnemu lampartowi. Po chwili lampart przybrał pozycję do skoku i obnażyłżółte i ostre jak brzytwa kły. Był w pełni przygoto-wany do zaatakowania mnie. Już myślałem, że ze mną koniec. Zamknąłem oczy i w myślach zawołałem , Mamusiu!” Poczułem jak strużka potu spływała mi po skroni. Moje nogi zrobiły się miękkie jakby zamiast kości nagle pojawiła się w nich wata. Serce waliło mi tak mocno, iż miałem wrażenie, że wyskoczy mi z piersi. Na chwilę spojrzałem prosto w ślepia lamparta. Jeśli już miałem zginąć, to przynaj-mniej chciałem mu udowodnić, że nie



jestem kompletnym tchórzem, więc najzwyczajniej w świecie zaprezentowałem mu swój język w całej okazałości. Niespodziewanie lamparta ugodziła strzała. W jednej krótkiej chwili zdechł nie wydając żadnego dźwięku. Stałem osłupiały, niezdolny się poruszyć, ponieważ jeszcze nie dotarło do mnie co się stało. W pewnym momencie na prawym ramieniu poczułem dotyk ludzkiej ręki. Powoli schowałem język za zęby i jak w śnie powili odwróciłem głowę. Jak się później okazało, był to mój wybawca. Zacząłem z nim rozmawiać. Dowiedziałem się, że zwie się Tika Tuka i pochodzi z plemienia Urumbów, które na ogół jest przyjaźnie nastawione do białych przybyszów. Indianin w jednej krótkiej chwili oprawił lamparta ze skóry. Następnie zarzucił ją na rosnące w pobliżu pnącza. Po chwili kilkoma sprawnymi, energicznymi ruchami ściął dwa młode drzewka i kilka lian. Skonstruował z tego coś , co przypominało mi nosze. Następnie położył na nie skórę zwierzęcia, na to mięso lamparta i polecił mi je podnieść. Początkowo nie rozumiałem o co mu chodzi, bo przecież nie znałem języka, którym się posługiwał aż tak dobrze. Wiedziałem, że jest to narzecze Ulakaka. W końcu pojąłem i posłusznie wykonałem jego polecenie, ponieważ wywnioskowałem z jego zachowania, że widzi we mnie przyjaciela i zamierza zaprowadzić mnie do swojej wioski. Długo szliśmy nieznanymi mi ścieżkami Indian, dźwigając ciężkie cielsko lamparta. Raz po raz potykałam się i ślizgałem się na wystających z ziemi korzeniach i mułowatym podłożu, w amazońskiej dżungli trwała przecież pora dżdżysta. Wody rzek wylewały z koryt i wdzierały się na kilometry w głąb lądu, czyniąc go niemal niedostępnym dla zwykłego śmiertelnika. CDN Zagadki bożonarodzeniowe
Świąteczne i zimowe zagadki


W święta uroczyste, grudniowe. Gdy do Wigilii już wszystko gotowe. Wisi kolorowa, okrągła i szklana, od choinkowych lampek rozgrzana. ... Gałązki zielone igiełkami usiane ma to drzewko świąteczne, przez dzieci kochane. ... W święta grudniowe, gdy cały dzień trzeba pościć, bardzo smakuje ta ryba, co mało ma ości.... W centralnym miejscu stołu leży, Między siankiem i stosem talerzy. Wśród karpia, stroika i mazurka, nim się dzielą tata, mama oraz córka. ... Długi sznurem choinkę oplatają i ją pięknie oświetlają. ... wybrała Kinga Sawicka Jaka roślina białe jagody miewa w zimie? ... Podłoga z wody, twarda jak kamień. Tańce i zawody urządza się na niej. ... W jakiej stołówce za każde danie goście dziękują nam ćwierkaniem? ... Są takie płatki: nie gubią ich kwiatki. nie owsiane, nie mydlane, dla nart dobre i dla sanek. ... Choć nie ma pędzla, liście malował. Skuwa bez młota, bo to nie kowal. I choć to także nie jest inżynier, most stawia na głębinie. ... Która lepsza?



Jakie drzewko kupić: żywe czy sztuczne? Co roku to pytanie wywo-łuje gorące dyskusje.Jaka jest prawda? Która choinka jest bardziej ekologiczna. Poczytajcie i sami sobie odpowiedzcie. Sztuczna choinka jest wygodna, bo może służyć przez kilka lat i nie wymaga sprzątania. Brakuje jej jednak wszystkich walorów prawdziwego drzewka z lasu. Świeży świerk czy jodła upiększają zielenią i wypełniają nasze mieszkania zapachem lasu, aromatem żywicy. Sztuczne drzewka nie są ekologiczne. Zarówno ich produkcja jak i utylizacja powodują wytwarzanie związków szkodliwych dla środowiska. W procesie produkcji zużywana jest duża ilość energii, do powietrza wydzielają się pyły, gazy i inne toksyczne substancje. Kiedy po kilkuletnim użytkowaniu spalimy choinkę, do atmosfery dostaną się trujące opary. Jeśli zaś plastikową choinkę wyrzucimy na śmietnik, jej rozkład będzie trwać nawet kilkaset lat. Natomiast żywe drzewka choinkowe rosną na plantacjach, najczęściej pod liniami energetycznymi, gdzie wysokie drzewa rosnąć nie mogą, czyli i tak trzeba je wyciąć. Ale zanim zostaną wycięte, przez cały okres swego rozwoju żywy świerk, jodła lub sosna pobierają z powietrza szkodliwy dwutlenek węgla i jednocześnie dostarczają nam tlen. Drzewko wyrzucone po świętach rozkłada się o wiele krócej niż sztuczna choinka, a poza tym zamienia się w próchnicę, czyli wraca do przyrody. Można je również rozdrobnić i dodać do kompostu lub spalić. Jolanta Kola