Musisz zainstalować flash player pobierz instalator












22 marca z okazji Światowego Dnia Wody byliśmy w wieży ciśnień Toruńskich Wodociągów na Bielanach. Pracownicy PAH zorganizowali tam dla nas różne fajne zabawy i zagadki. Była tam też telewizja, która nakręciła program o zajęciach, a potem pokazała go w telewizji. Zostalimy podzieleni na dwie grupy: niebieskich i białych. Zajęcia rozpoczęliśmy od dołu, czyli najpierw zeszliśmy do piwnicy. Potem wchodziliśmy co raz wyżej i na każdym piętrze była jakaś fajna zabawa lub ciekawa zagadka. Zadanie w piwnicy polegało na dopasowaniu opowiedniej ilości zużywanej wody do państw na różnych kontynentach. Na pierwszym piętrze musieliśmy przeczytać tekst i odpowiadać na pytania o Sudanie. Dowiedzieliśmy się, że są takie miejsca na Ziemi, gdzie ludzie nie mają pod dostatkiem wody. Na drugim piętrze musieliśmy poukładac po kolei kartki, tak aby powstało zdanie. Na kartkach było napisane że dziewczynka, która mieszka w Sudanie nie ma wody i jakie są tego skutki. Na ostatnim etapie pozawieszane byly kartki, a pod nimi ukryte było hasła. Prowadzący zajęcia zadawali nam pytania i za każdą dobrą odpowiedź odkrywali literki hasła. Niebiescy odgadli hasło i wygrali!Hasło było takie:KROPLA DRĄŻY SKAŁĘ. Było naprawdę ciekawie! Sandra Olszewska WIOSNA Przyleciały już bociany!



Wiosenna wędrówka ptaków Do Polski od lutego do czerwca przybywają przedstawiciele około dwustu gatunków, by u nas wychować swe potomstwo. Już w połowie lutego pojawiają się pierwsze wędrowne skowronki. W łagodniejsze, bezśnieżne zimy także w tym miesiącu mogą przybywać do nas najniecierpliwsze z żurawi. Intensywny przelot wielu gatunków rozpoczyna się w marcu – najpierw odlatują (spędzające na naszym wybrzeżu zimę) kaczki morskie, a przylatują raniuszki i sikory zimujące w Niemczech albo Holandii. Pierwsza jaskółka, która nie czyni wiosny, była widziana najwcześniej 14 marca, więc jeszcze podczas kalendarzowej zimy. W ciągu marca i kwietnia powracają do naszego kraju prawie wszystkie ptaki lęgowe. Ostatnie są strumieniówki, dziwonie, wilgi i jerzyki, które docierają do Polski dopiero w maju. wyszukała Ola Grochowska Co słychać wiosną u zwierząt? Na przedwiośniu ożywia się świat zwierząt. Gdy słońce mocniej przygrzeje, stopi resztki śniegu i dotrze do głębszych warstw ściółki, budzą się owady. Spotykamy np. pierwsze biedronki. Zimują one między liśćmi, w spękaniach kory, szparach drewna. Są to owady bardzo pożyteczne. Żyją na roślinach, gdzie napadają na mszyce i roztocze. Od połowy marca zbierają się w wodach żaby trawne. Zasiedlają wszelkie wody stojące i wolno płynące. Złożony skrzek tworzy początkowo kule, po krótkim czasie rozpływa sięw placki. Powstają galaretowate dywany. W tym czasie koci się również w spokojnym i zacisznym miejscu samica zająca szaraka. Rodzą się również młode wilki, lisy, kuny. U tchórza i łasicy trwa okres godowy. wyszukała Kinga Sawicka Zagadki wiosenne

WIOSENNE ZAGADKI

1. Czarnobiały fraczek Buciki czerwone Umykają żaby Gdy idzie w ich stronę. 3. Mleczka nie piją, myszek nie jedzą, Te bure kotki co na drzewie siedzą. 2. Przyszła wiosna od laskuZ kluczykami przy pasku. A te klucze pachnące Można znaleźć na łące. 4. Gdy się schowa za chmury, Świat się staje ponury. A weselej na świecie, Kiedy śmieje się z góry. 5. Miła niespodzianka - Już kwitnie… (?) 6. Nie ma lepszej lotniczki Ogon niczym nożyczki Lepi gniazdo pod strzechą, Jest dla ludzi pociechą, W powietrzu toczy kółka. Kto to taki?… wyszukała Kinga Sawicka POWSPOMINAJMY
WOŚP w naszej szkole


9 stycznia w naszej kochanej dwójce po raz pierwszy w historii szkoły odbył się 19 finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy!!! Wszyscy bawili się wspaniale. Można bylo zjeść tam ciasto lub bigos, a nawet chleb ze smalcem. Sama zjadłam bigos, który był przepyszny. Herbatki i kawki też tam nie zabrakło. Przygotowano tagże wspaniałe Koło Fortuny, w którym można było wygrać lizaki, pierniczki, książki, prace uczniów naszej szkoły, itp. Dzieki akcji zebraliśmy bardzo dużo pieniędzy. Wiele uczniów podarowało szkole przedmioty na licytację, takie jak koszulka i krążek do hokeja, łyżwy, zegar, obraz, czapkę, itp. Cała akcja zaczęła się o godzinie 10.00, zaśpiewaniem piosenki przez chór szkolny pt. "Ty tylko mnie poprowadz". Pochwalę się, że i ja w nim śpiewałam. Nastepnie odbyły się występy uczniów klas I - VI. Po tych wspaniałych występach rozpoczęła się pierwsza licytacja, która, jak się okazało, cieszyła się dużym powodzeniem. Prowadził ją pan Rybacki, dzieki niemu cała aukcja była zabawna i przyjemna dla wszystkich. Gdy aukcja się skończyła dalej można było oglądać wystepy uczniów, po  których odbyła się druga aukcja. Zbliżał się już koniec spotkania ale nie koniec atrakcji. Na trzecim piętrze odbł się spektakl pt. "Kopciuszek" w wykonaniu ..... nauczycieli! Wszyscy śmiali się ogromnie i nagrodzili nauczycieli gromkimi brawami. Wreszcie nadszedł czas na trzecią i ostatnią aukcję, która była lepsza od dwóch poprzednich. Największą furorę zrobił tort w kszałcie serca od klasy II a. Został sprzedany za 320 zł. Zebraliśmy 2705,83 zł. Cała akcja zakończyła się pełnym sukcesem. Za rok będzie na pewno jeszcze fajniej, więc już teraz polecam przyjść. Paulina Kowalewska

WIELKA ORKIESTRA ŚWIĄTECZNEJ POMOCY









TWÓRCZOŚĆ UCZNIÓW dalszy ciąg opowiadania "Przygoda w dżungli"
W poprzednim numerze ukazała się pierwsza część opowiadania Pawła Durki, ucznia klasy 6b. Dzisiaj prezentujemy część drugą. Życzymy miłej lektury. A w kolejnym numerze opowiadanie waszej koleżanki o tajemniczym domu.


Tika Tuka był dobrze zbudowanym mężczyzną. Był prawie całkiem nagi. Jego pośladki okrywała niewielka jakby przepaska wykonana z ogonów różnych zwierząt. Oprócz tego nie miał na sobie nic więcej co przypominałoby jakąkolwiek odzież. Wzrostem przewyższał wszystkich współplemieńców. Jako jedyny wśród Urumbów był łowcą lampartów, dlatego też tylko on nosił symboliczny naszyjnik z zębów tego zwierzęcia, które przy każdym jego kroku dźwięcznie hałasowały. Cieszył się dużym autorytetem wśród swego plemienia, tym większym, że od kilku dni pełnił funkcję wodza. Kiedy moim oczom ukazała się wioska Urumbów, słońce chyliło się ku zachodowi. Wioska była duża jak na osadę indiańską. Żyły w niej cztery rody, w których skład wchodziło od ośmiu do dziewięciu rodzin. Każdy ród posiadał własna malokę i naczelnika, który ustalał zasady w maloce swego rodu. W każdej maloce mieszkały natomiast rodziny tylko z jednego rodu. Wokół wszystkich malok było kilka mniejszych. Te jednorodzinne domostwa zamieszkiwały rodziny, które z jakichś powodów nie zgadzały się z rządami starszyzny. Od razu spostrzegłem, że Urumbowie przygotowują się do wojny. Około dwudziestu wojowników ćwiczyło strzelanie ze świstuły do celu oddalonego mniej więcej o dwadzieścia stóp. Cel był tak maleńki, że ledwie mogłem go dostrzec. Mimo to  nie było pośród nich nikogo, kto zhańbiłby się niecelnym okiem. Oprócz nich widziałem innych, którzy doskonalili



swe umiejętności strzeleckie posługując się łukiem i strzałami. Bez wątpienia szykowała się prawdziwa bitwa. Wkrótce po przybyciu do wioski dowiedziałem się, że tuż przed moim pojawieniem się plemię Urumbów wypowiedziało wojnę plemieniu, które żyło po drugiej stronie rzeki. To  okrutne i zachłanne plemię Allambów, dla którego życie ludzkie nie miało najmniejszej wartości. Bezpośrednią przyczyną wojny był udany zamach Allambów na wodza Urumbów - Laka Tuka, ojca Tika Tuki. Tuż po śmierci wodza wybrano jego następcę i był nim właśnie mój wybawca. Tika Tuka z pewnością zasługiwał na ten zaszczyt. Jedynie Tika Tuka wyszedł zwycięsko ze wszystkich testów i nadawał się na nowego wodza. Całe plemię bez wyjątku uważało go za najmężniejszego spośród wojowników, więc wybrano właśnie jego, chociaż Urumbowie nie uznawali władzy dziedzicznej. Zanim się spostrzegłem dotarliśmy do największej chaty, która znajdowała się w samym sercu wioski. Weszliśmy do niej z kilkoma kurakami, czyli doradcami wodza. Tika Tuka zaczął z nimi rozmawiać.  Czy pomożesz nam w wojnie z Allambami? – zapytał Tika Tuka.  Oczywiście – odparłem nieco zaskoczony.  To dobrze – usłyszałem odpowiedź wodza.  Mogę wam ofiarować broń, która miota pioruny- powiedziałem pewny swego, gdyż jak już zdołałem zauważyć, ci Indianie żyli jak ich praprzodkowie. - A jak to wygląda? – usłyszałem pytanie. Pokazałem Indianom rewolwer i moje naboje, po czym rzekłem: -To jest broń, która miota piorunami, a to są pioruny zamknięte w specjalnych puszkach, by zabijały wroga. Indianie zaczęli ożywioną rozmowę i po chwili odezwali się do mnie: - Czego żądasz w zamian, wielki biały czarowniku, w zamian za broń?- padło wreszcie pytanie z ust Indianina tak pomarszczonego, że trudno było mi uwierzyć, ze to żywy człowiek. - Żądam przewodnika, dziesięciu odważnych wojowników, dwóch tragarzy, dużej łodzi i zapasów żywności na siedem dni- odparłem jednym tchem i popatrzyłem na zgromadzonych. Indianie zaczęli dziwnie gestykulować i żywo o czymś mówić. Chociaż bardzo się wysilałem, nic z tego nie zrozumiałem. Zacząłem nawet myśleć, że chyba przesadziłem z zadaniami. Po chwili oczy wszystkich zwróciły się na mnie. Pomarszczony Indianin przemówił do mnie: -Dobrze dostaniesz to  czego żądasz, ale wyjaśnij mi do czego ci to wszystko potrzebne. -Chcę ,aby przewodnik doprowadził mnie do rzeki Tambo. Następnie przewodnik i sześciu wojowników powróci do wioski, pozostała czwórka wojowników i dwoje tragarzy popłyną ze mną do osady białych, która zwie się La Chuira. Gdy tam dopłynę z twymi ludźmi ,wysiądę na ląd i przyniosę



im jeszcze dwieście takich piorunów w puszkach. Potem twoi wojownicy będą mogli już powrócić do wioski. To wszystko. Zgoda, wyruszycie jutro, gdy tylko nastanie świt- powiedział starzec i skinął głową na zank zakończenia obrad. Przygotowania do wyprawy minęły szybko i już następnego dnia, tuż po wschodzie słońca, wyruszyliśmy w drogę do La Chuiry. Pierwszy dzień wyprawy minął nam spokojnie na monotonnym marszu. Gdy słońce za chwilę miało zniknąć za horyzontem, rozmówiłem się z przewodnikiem. Mniej więcej jutro w południe mieliśmy dotrzeć do Tambo, skąd rzeką mieliśmy już płynąć w stronę La Chuiry. Obudził mnie głośny świergot tutejszego ptactwa. Indianie już składali obóz i pakowali nasze rzeczy. Mniej więcej około pierwszej po południu dotarliśmy do Tambo. Posililiśmy się mięsem, które przygotowali Indianie. Po posiłku kazałem zepchnąć łódź do wody i zapakować do niej nasze rzeczy. Po tych czynnościach mój przewodnik i sześciu wojowników udało się w drogę powrotną. Reszta podróży do La Chuiry minęła bez przeszkód. Dnie wypełniał monotonny szum rzeki, a nocą, kiedy tuż obok brzegu rozbijaliśmy obóz, dźwięki dzikiej puszczy błyskawicznie mnie usypiały. Gdy dotarliśmy do La Chuiry spełniłem zobowiązanie wobec Tika Tuki i wręczyłem Indianom dwie setki naboi do już nie mojego rewolweru. Po spełnieniu obietnicy udałem się do hotelu, z którego wyruszyłem na tę wyprawę i gdzie pozostawiłem przyjaciół. Spędziłem tam resztę wakacji w ich towarzystwie. Były to najszczęśliwsze dni mojego życia. Rozwiązania zagadek wiosennych: 1. bocian, 2. pierwiosnki, 3. bazie, 4. słońce, 5. sasanka, 6. jaskółka NASZE ZAINTERESOWANIA

Zuzia postanowiła hodować pająka. Nazwała go Nitka. Trzymała go w swoim pokoju i bacznie obserwowała.

Nososznik trzęś jest to gatunek niewielkiego pająka. Z typu stawonogi, podtyp szczękoczułkowce. Charakteryzuje się długimi odnóżami. Ciało tego pająka jest niemalże przezroczyste. Po dłuższym oglądaniu , Nitki" stwierdziłam, że ten pajączek posiada cztery pary oczu. Ten którego mam jest jeszcze młody. Zamieszkuje domostwa, mieszkania i piwnice. Lubi suche i ciepłe pomieszczenia. Jest często spotykany. Czasami mylony jestz kosarzem. Pająki te nie wiją regularnych sieci, robią je zazwyczaj na rogach ścian i pod sufitami w piwnicach. Latem samica nosi przy sobie różowy kokon z jajami. W swoim życiu może złożyć do czterech kokonów. Z takiego kokonu wylęga się około 30-40 młodych pajączków. Tego, którego "hoduję" znalazłam za szafą, gdzie żywił się czymś z kurzu. Nie gardzi też innymi pająkami. Miejska legenda głosi, że ten pająk ma najgroźniejszy jad, ale to tylko legenda. Zuzia Kowalska NEPAL
Przed kilkoma miesiącami nasza szkoła nawiązała kontakt mailowy z Republiką Nepalu .


Obecnie Nepal liczy 28 milionów mieszkańców, jego stolicą jest Katmandu. Nepal jest krajem śródlądowym usytuowanym pomiędzy Chinami a Indiami. Ponad 80% powierzchni to góry, a najbardziej charakterystyczną cechą jest to, że znajduje się tam najwyższy szczyt na świecie Mount Everest (8850 m n.p.m.) . Poza tym są tam bujne dżungle z wieloma gatunkami zwierząt i roślin. Na nizinach możemy podziwiać zapach przepięknych, kolorowych kwiatów, a gdy spojrzymy w górę widzimy niesamowite ośnieżone szczyty. To sprawia, że Nepal jest atrakcyjny dla turystów, często organizowane są dla nich wyprawy w Himalaje. Ludzie są tam niezwykle mili, ale dzielą ich różne religie i poglądy (75% Nepalczyków jest wyznawcami Hinduizmu , 16% Buddyzmu , a reszta innych wyznań). Językiem urzędowym jest język nepalski, ale używane są języki bihari, newari i inne dialekty tybetańskie. Agata Śliżewska kl. 6a Oto przetłumaczony przez Emilię Bachoń z klasy 6a list, który drogą mailową dotarł do nas z nepalskiej szkoły. Zapraszamy do Nepalu, Królestwa Himalajów, wysokich gór i głębokich dolin, bujnych dżungli



dzikich zwierząt egzotycznych, ludzi różnego pochodzenia i ich własnych kultur. Nic dziwnego, że Nepal jest znany dzięki tak wielu rzeczom np. mamy Mount Everest - najwyższy szczyt na świecie, jest tu miejsce urodzenia Buddy i tak dalej. Ale to  co tak naprawdę przyciąga tak wielu ludzi do Nepalu to jego piękno i prostota jego mieszkańców. Nepal w przybliżeniu ma kształt prostokąta, jest krajem śródlądowym. Teren obejmuje ok. 885 km ze wschodu na zachód i 193km z północy na południe. Różnica wysokości bezwzględnych waha się od 0 do 8848 m n.p.m. (tyle ma  Mt. Everest, najwyższy szczyt planety). Ta duża zmienność sprzyja niesamowitej różnorodności ekosystemów: są tu dżungle i tarasowe doliny, zalesione wzgórza, zmarznięte szczyty i pustynie na dużych wysokościach. Można oglądać tropikalne kwiaty, tygrysy i nosorożce wędrujących po bujnej dżungli, podczas gdy pantery śnieżne patrolują jałowe zbocza gór. Topografię w Nepalu można podzielić na trzy różne regiony geograficzne w oparciu o wysokość nad poziomem morza. Każdy region ma swoje środowisko, ludzi i kulturę i własną szczególną tożsamość. Aishwarya z Siddhartha Nepali School



POŚMIEJMY SIĘ
W Polsce wiele miejscowości ma śmieszne nazwy np. Piekło. Chcielibyście chodzić do takiej szkoły?!


Dni na P. Ile jest dni w tygodniu zaczynających się na litere P?  Dwa: przedwczoraj i pojutrze. CHI, CHI, CHI Lekarz pyta pacjenta: Czy stosował się pan do zaleceń i popijał tabletki koniakiem? Tak, ale z tabletkami jestem dwa tygodnie do tyłu, a z koniakiem dwa miesiące do przodu. CHI, CHI, CHI Na dworcu PKP policjant podchodzi do kasy i prosi o bilet do Koluszek. Narmalny?- pyta kasjerka. A co, wyglądam na idiotę?! CHI, CHI, CHI Do zataczającego się jegomościa podchodzą dwaj policjanci. Dokumenty proszę!- mówi policjant Nie mam. No to idziemy. To idźcie. wyszukała dla Was Zuzia Kowalska