Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








SZKOLNE WYDARZENIA "Najstraszniejsze Stwory" "Straszna Dynia" Kuby Suleckiego



Dnia 26 października 2012 odbyło się uroczyste ślubowanie klas pierwszych. W poczet uczniów SP2 zostało przyjętych 56 pierwszaczków. Dla przybyłych gości dzieci przedstawiły ciekawy program artystyczny. W tym dniu uczniowie zostali także pasowani na czytelników biblioteki SP2. Podczas pasowania uczniowie usłyszeli bardzo ważne słowa: „Ceń wysoko honor swojej szkoły, a nauką i godnym zachowaniem przynoś jej zaszczyt” W tym roku z okazji Dnia Niepodległości uczniowie każdej klasy przygotowali i zaśpiewali piosenkę. Nasza klasa zaśpiewała "Przybyli ułani pod okienko". Najwspanialej zaśpiewała klasa 5a. Uczniowie 4c Dzień Zaczarowanej Dyni w naszej szkole jest pełen niespodzianek. Uczniowie chodzą poprzebierani w "straszne stwory" i biorą udział w "dyniowych" konkursach. W tym roku zadaniem uczniów było wyłowić z miski z wodą jabłko bez używania rąk oraz odgadnąć postać odgrwaną przez nauczycieli. W tej ostatniej konkurencji było bardzo dużo śmiechu, ale trzeba przyznać, że nauczyciele spisali się znakomicie. A uczniowie wspaniale odgadywali, a przeciez należało podać nazwy postaci po angielsku!



Rok 2012 ogłoszony został Rokiem Janusza Korczaka, a niedawno obchodziliśmy Dzień Edukacji Narodowej. W naszej szkole połączono te dwie ważne uroczystości, ponieważ Korczak był największym z wielkich nauczycieli. 12 października w naszej szkole odbył się apel z okazji Dnia Nauczyciela i roku Korczakowskiego. Na apelu ogłoszono wyniki konkursu pt. "Rok 2012, rok Janusza Korczaka". Podczas ogłaszania wyników konkursu przez panią Muszyńską pokazana została prezentacja ze zdjęciami zrobionymi podczas odbywania się tych właśnie konkursów. Kółko teatralne przygotowało przedstawienie o Januszu Korczaku i jego twórczości. A drugie klasy z okazji Dnia Nauczyciela przygotowały wierszyki i piosenki. Odbyło się również rozdanie nagród dla nauczycieli i innych pracowników szkoły, bowiem to oni starają się, aby było nam w szkole jak najlepiej. Serdecznie im za to dziękujemy. Basia W związku z obchodami Roku Janusza Korczaka redakcja Halo Dwójka przygotowała Wydanie Specjalne gazety, a w nim ogłosiła konkurs: krzyżówka o Januszu Korczaku. Zwycięzcami tego konkursu zostały: Dominika Buczek i Kasia Grefkowicz z kl. 6a oraz Natalia Degórska z kl. 4c 28 września u nas w klasie odbył się Dzień Chłopaka. W tym roku Dzień Chłopaka przypadł w niedzielę. Prezentami dla chłopaków były ciasta i zrobione przez nas korony. Po zjedzeniu słodkości były różne zabawy i gry, między innymi zabawa z krzesełkami, gra w twister i randka w ciemno. Ponieważ mieliśmy do dyspozycji tylko jedną lekcję nie zdążyłyśmy zorganizawać wszystkich zabaw. Niestety! Ale "co się odwlecze to nie uciecze", myślę, że będzie jeszcze okazja by te zabawy przeprowadzić. Magda z 5a Oszczędzanie energii to bardzoo istotna sprawa i nauczyciele wielokrotnie nam o tym przypominają. Ot, chociażby jak wychodzimy z toalety i nie zgasimy światła. Ale my bardzo często zapominamy o dobrych nawykach i dlatego w zeszłym tygodniu odbyły się zajęcia poświęcone tej tematyce. Pani Kola przygotowała grę w której za własciwą postawę, czyli oszczędzanie energii dostawało się "waty", a za niewłaściwe zachowania trzeba było "watami" zapłacić. Gra bardzo nam się podobała i wywołała dużo emocji. A przy okazji pokazała, że w życiu sami możemy zadecydować, czy zapłacimy dużo za energię czy dużo zaoszczędzimy. Uczniowie klasy 6 Wyposażenie nauczyciela



Podziwiając niezwykłą cierpliwość nauczycieli, dzielnie znoszących uczniowskie zachowania, uczniowie klasy 2c postanowili opracować zestaw niezbędnych pomocy, które ochronią przed nimi szanowne grono pedagogiczne i pomogą w ich codziennej pracy. Zaprezentowali go podczas szkolnej uroczystości: 1. nauszniki - aby nie ogłuchnąć w czasie przerwy, gdy tabuny uczniów biegają po korytarzach 2. nauczycielska tuba nagłaśniająca  żeby oszczędzać i tak już zdarte nauczycielskie gardła 3. lusterko wsteczne - aby widzieć w każdej chwili, co sie dzieje za plecami nauczyciela 4. młotek sędziowski - do uciszania rozbrykanej lasy 5. lornetki nauczycielskie do spoglądania w głąb duszy ucznia 6. ściągaczka nauczycielska - wskazująca miejsce ukrycia ściągi 7. lupa nauczycielska - przyrząd niezbędny do łamania kodów głęboko zaszyfrowanych prac uczniowskich, czyli prościej mówiąc do odczytywania uczniowskich bazgrołów 8. podręczny aparat rentgenowski - aby zaoszczędzić nauczycielowi wysiłku przy sprawdzaniu uczniowskiej wiedzy. Wystarczy tylko nakierować aparat na mózg odpytywanego ucznia i odczytać wynik 9. parasol nauczycielski - aby ochronić nauczyciela przed uczniami, którzy przez ramię chcą zobaczyć oceny w dzinniku 10. absolutnie niezbędny zestaw tabletek uspokajających - zarówno dla nauczyciela jak i dla ucznia Czy nauczyciel jest w stanie jeszcze coś unieść? Chyba nie. Uczniowie klasy 2c uznali, że nauczyciel jest już dobrze wyposażony i może bezpiecznie pracować. Aha! Trzeba też go zaopatrzyć w stalowe nerwy, żelazną konsekwencję, miękkie serce, anielską cierpliwość, miły uśmiech... I może spokojnie wyruszać do szkoły! Uczniowie 2c Mój wymarzony nauczyciel...



w oczach uczniów klasy czwartej Mój wymarzony nauczyciel to Pan Kleks. Jest zawsze miły dla swoich uczniów, tajemniczy oraz bardzo serdeczny. Imponują mi jego umiejętności i niezwykłe moce, takie jak siedzenie w powietrzu czy naprawianie ożywionych sprzetów. Sam pan Kleks wyglada niezwykle, trochę śmiesznie. Jego różnokolorowe włosy, piegi, długie wąsy, broda i okulary wygladaja bajkowo. Pan Kleks jest nauczycielem, który uczy fantastycznych rzeczy, fajnie byłoby uczyć się kleksografi. Nauka odbywałaby się poprzez zabawę. Takim przykładem jest lekcja geografi, na której chłopcy grali w piłkę nożną globusem. Chciałabym uczestniczyć w takich lekcjach. Pan Kleks różni się od innych nauczycieli. Kornelia Dziewiątkowska Mój wymarzony nauczyciel nie stawia złych ocen i uwag, pozwala siedzieć, jak się chce. Codziennie jedna lekcja jest przeznaczona na zabawę w sali zabaw. Organizuje co tydzień wycieczki i wyjazdy na dwa dni. Mój wymarzony nauczyciel prowadzi codziennie bardzo ciekawe lekcje. Na każdy dzień tygodnia, dla całej klasy przynosi drobne prezenty. Zamawia dla dzieci różne rzeczy na szkolny obiad. Czyta nam bardzo ciekawe książki. Pomaga nam w wykonywaniu prac na konkursy. Codziennie godzina jest przeznaczona na plastykę. Dla dziewczyn robi dodatkowe godziny różnych zajęć. Natomaiast dla chłopców organizuje różne zajęcia sportowe. Każdy ma swoje własne biurko. Dobrze byłoby mieć takiego nauczyciela. Natalia Niedbała Mój wymarzony nauczyciel to pani Małgosia. Jest bardzo miłą, sympatyczną i uśmiechnietą osobą. W trudnej sytuacji zawsze mogę liczyć na jej pomoc. Wysłucha każdego ucznia, który ma problem. Lubię mieć z panią Gosią lekcje, gdyż czasami mało zadaje. Lubię też styl ubierania sie pani Gosi, gdyż moim zdaniem wygląda bardzo atrakcyjnie. Na koniec dodam tylko, że jest super nauczycielką. Ula Gumowska Szkoła w czasach naszych rodziców

O szkole lat dziecięcych opowiedział mi mój Tata. Gdy wraz z rodzicami zamieszkał na powstającym dopiero osiedlu mieszkaniowym Rubinkowo, nie było tam ulic, ani chodników, nie było tam jeszcze żadnej szkoły.Musiał więc pieszo przemierzać trasę około 1 kilometra do znajdującej się na ulicy Jodłowej Szkoły Podstawowej nr 23. Była to państwowa szkoła, która nadal istnieje. Gdy uczył się w niej Tata, szkoła nie posiadała patrona, a chodzili do niej zarówno chłopcy jak i dziewczynki. Klasy były mieszane i dość liczebne, ponieważ w okolicy była tylko jedna szkoła, a na rozbudowujące się Rubinkowo sprowadzali się wciąż nowi mieszkańcy. Szkoła posiadała kilkanaście sal lekcyjnych, przestronne korytarze, bibliotekę, świetlicę i dużą salę gimnastyczną. Na zewnątrz było boisko i dużo wolnej przestrzeni, którą w wolnych chwilach zamieniano na plac zabaw. Zimą boisko zamieniało się w ogromne lodowisko, specjalnie przygotowane przez nauczycieli. Korzystali z niego wszyscy mieszkający w okolicy. Tutaj Tata uczył się jeździć na łyżwach. Tak jak i dzisiaj, do noszenia podręczników

O szkole lat dziecięcych opowiedział mi mój Tata. Gdy wraz z rodzicami zamieszkał na powstającym dopiero osiedlu mieszkaniowym Rubinkowo, nie było tam ulic, ani chodników, nie było tam jeszcze żadnej szkoły.Musiał więc pieszo przemierzać trasę około 1 kilometra do znajdującej się na ulicy Jodłowej Szkoły Podstawowej nr 23. Była to państwowa szkoła, która nadal istnieje. Gdy uczył się w niej Tata, szkoła nie posiadała patrona, a chodzili do niej zarówno chłopcy jak i dziewczynki. Klasy były mieszane i dość liczebne, ponieważ w okolicy była tylko jedna szkoła, a na rozbudowujące się Rubinkowo sprowadzali się wciąż nowi mieszkańcy. Szkoła posiadała kilkanaście sal lekcyjnych, przestronne korytarze, bibliotekę, świetlicę i dużą salę gimnastyczną. Na zewnątrz było boisko i dużo wolnej przestrzeni, którą w wolnych chwilach zamieniano na plac zabaw. Zimą boisko zamieniało się w ogromne lodowisko, specjalnie przygotowane przez nauczycieli. Korzystali z niego wszyscy mieszkający w okolicy. Tutaj Tata uczył się jeździć na łyżwach. Tak jak i dzisiaj, do noszenia podręczników i zeszytów służyły tornistry. Przybory do pisania, takie jak: kredki, ołówki, długopisy nosiło się w piórnikach. Ponadto każdy miał worek z obuwiem na zmianę. Szatnie były w piwnicy, a każda klasa miała swój boks. Gdy Tata chodził do podstawówki, do szkoły chodziło się 6 dni w tygodniu. Zmieniło się to dopiero w siódmej klasie. Nauka w szkole podstawowej trwała wtedy osiem lat, a nie tak jak dzisiaj sześć. Obowiązkowym strojem w szkole był POŚMIEJMY SIĘ



mundurek z białym kołnierzykiem. Mundurek był najczęściej w kolorze niebieskim, ale zdarzały się też inne kolory. A na rękawie obowiązkowo musiała być przyszyta tarcza z numerem szkoły. Było to regularnie sprawdzane i za brak tarczy groziła uwaga w dzienniczku, a w konsekwencji obniżona ocena ze sprawowania. Większość uczniów należała do Związku Harcerstwa Polskiego. Był wyznaczony jeden dzień w tygodniu, w którym obowiązkowo należało przyjść do szkoły w mundurku harcerskim. Uczniowie odnosili się z szacunkiem do nauczycieli, a nauczyciele również dobrze traktowali uczniów. Oczywiście zdarzały się łobuziaki i słabiej uczący się uczniowie, którzy byli traktowani nieco ostrzej. Wszystko jednak w dopuszczalnych granicach. W klasie zawierano przyjaźnie, które często przetrwały aż do dzisiaj. Byli to koledzy i koleżanki z osiedla, z którymi szło się do szkoły z niej wracało, a także z którymi spędzało się czas wolny. Bywało również, że razem odrabiało się lekcje, a mocniejsi uczniowie pomagali tym słabszym. Z okresem nauki wiąże się wiele wspaniałych wspomnień, jeśli były jakieś niemiłe zdarzenia, to już dawno uleciały z pamięci. Martyna Chwiałkowska Nauczycielka wysyła mnie do gabinetu dyrektora za coś, czego nie zrobiłem... - A czego nie zrobiłeś? - Pracy domowej. - Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła nauczycielka - Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów?... - Nie rozumiem, jak jeden człowiek może robić tyle błędów? - Mówi nauczyciel do ucznia. - Wcale nie jeden - odpowiada uczeń. Pomagali mi brat i siostra. Panie władzo! Szybko! Tam za rogiem ulicy... - wołają dwaj zadyszani chłopcy do przecho- dzącego policjanta. - Co się stało? - Tam... nasz nauczyciel... - Wypadek?! - Nie... on nieprawidłowo zaparkował! - Głęboko wierzę, że dzisiaj nikogo nie przyłapię na ściąganiu - oznajmia nauczycielka. - I my też w to wierzymy! - odpowiada chórem klasa Pytanie do...
Na pytania Wiktorii Jankiewicz i Natalii Ratowskiej odpowiadała pani Małgorzata Remiszewska - Baciók


Jakie było Pani największe marzenie? Czy się spełniło? A może nadal czeka na spełnienie? Miałam i mam bardzo dużo marzeń. Wiele się już spełniło, ale takie, które czeka jeszcze na spełnienie, to podróż do Tybetu. Jaki był Pani ulubiony nauczyciel? Co może nam Pani powiedzieć o swojej nauce w szkole? Moim ulubionym nauczycielem była nauczycielka języka polskiego i zarazem moja wychowawczyni w szkole podstawowej. Do dzisiaj pamiętam jej nazwisko: pani Janina Sobczak. To ona zaszczepiła we mnie miłość do języka polskiego. Lubiłam się uczyć i byłam bardzo dobrą uczennicą. Brałam udział w olimpiadach: matematycznej, polonistycznej i z języka rosyjskiego. Lubiłam występować na akademiach i szkolnych imprezach. Śpiewałam solo, w szkolnym chórze i zespole wokalnym. W ogóle lubiłam scenę. Uwielbiałam czytać książki, często szłam do szkoły niewyspana, bo czytałam do późnej nocy, mimo protestów rodziców! W szkole podstawowej uwielbiałam też lekcje prac ręcznych, podczas których piekliśmy ciasta i ciasteczka, robiliśmy sałatki, kanapki, czekoladę i wafle. Szyliśmy np. spódnice do kostek z dużym rozporkiem, farbowaliśmy pieluchy tetrowe, z których wychodziły nam super koszule. To nic, że były trochę krzywe i na okrętkę (ścieg), ale ważne, że nasze, wykonane osobiście. Chłopcy natomiast stukali młotkami, wbijali gwoździe, piłowali, a do nas przybiegali na łasuchowanie, zwabieni zapachami z pracowni. To były super czasy! W liceum dużo czasu



spędzałam w bibliotece, pomagałam pani profesor, która często gdy miała lekcje powierzała mi i mojej przyjaciółce książkowe królestwo. Z mojej inicjatywy z pomocą pani profesor założyliśmy czytelnię. Współorganizowałam wieczorki literackie przy świecach i gitarze, gdzie czytaliśmy wiersze np. Krzysztofa Baczyńskiego , Marii Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej i również nasze własne pierwsze utwory. Pisałam nie tylko wiersze. W trzeciej klasie liceum nauczycielka języka polskiego wysłała moją pracę- recenzję filmu pt. „Los człowieka” Szołochowa - na konkurs do Krakowa. Jakaż była radość w moim domu i w szkole, gdy przyszła wiadomość, że zdobyłam nagrodę. Język polski zawsze był na pierwszym miejscu, ale lubiłam też biologię, język rosyjski i matematykę. Choć ten ostatni przedmiot pod koniec liceum już nie był moim ulubionym. Czy może nam Pani opowiedzieć o swojej ulubionej książce lub filmie z lat szkolnych? Ojej! Tych książek było mnóstwo i nie potrafię się zdecydować, która z nich to ta ulubiona. Każda kolejna książka, którą z zapartym tchem przeczytałam stawała się moja ulubioną. Na pewno lubiłam książki przygodowe. Był taki cykl „Klub Siedmiu Przygód” , książki z tego cyklu były naprawdę „wciągające”, ponieważ traktowały o nastolatkach w moim wieku, które przeżywały mnóstwo przygód, pierwsze miłości itp. Kilkakrotnie wracałam do takich książek jak „Dzieci Kapitana Granta”, „Biały kieł”, „Chata wuja Toma”, „Tajemniczy ogród”, „ Mała Księżniczka”, „Robinson Cruzoe”, „ Dzieci z Bullerbyn”. Wspaniała też była seria powieści Alfreda Szklarskiego o przygodach Tomka Wilmowskiego na różnych kontynentach. Jeśli chodzi o filmy, to także było ich całe mnóstwo! Uwielbiałam chodzić do kina. A ma Pani/Pan ulubionego piosenkarza? Takiego jednego nie. Słucham różnej muzyki, uwielbiam najnowsze hity. Lubię piosenki, które porywają do tańca, ale podobają mi się też nastrojowe. Słucham takich zespołów jak Pink Floyd, Queen, The Rolling Stones, rodzimy Bajm, Budki Suflera. Lubię słuchać Piaska, Sojki, Grechuty, Coehna, Rihannę, Adele, Asaf Avidan, Lanę Del Rey ze swoim ostatnim hitem - Summertime Sadness , Foster of The People, Gotye i wiele innych przebojów. Czy może nam Pani doradzić, jak poszukać dobrego przyjaciela i kto to jest: „dobry przyjaciel”? Nie ma chyba takiej recepty, przepisu, bo nie można sobie tak po prostu wybrać przyjaciela. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że ktoś zaplanuje -O! Ta dziewczynka będzie moją przyjaciółką. Przyjacielem staje się ktoś z kim najpierw spędzamy chętnie sporo czasu, bo okazuje się, że mamy wspólne tematy, zainteresowania, upodobania, że lubimy ze sobą przebywać, że się wzajemnie wspieramy. I jeśli ktoś jest naprawdę moim przyjacielem, to znaczy, że mogę na niego liczyć w naprawdę trudnych chwilach. Wiem również, że jeżeli powierzę tej osobie jakąś tajemnicę, to pozostanie ona tajemnicą, a nie zamieni się w obrzydliwą plotkę. Jak spędza Pani wolny czas? Czy lubi Pani podróżować? Och, muszę się wam przyznać, że jeśli już mam wolny czas, to bardzo lubię leniuchować! Latem przebywam w moim domku nad jeziorem. Tam relaksuję się na hamaku przy zielonym świerku wpatrzona w błękit nieba pooranego smugami spalin pozostawionych przez srebrzące się



w słońcu samoloty i zasłuchana w odgłosy ptaków, świerszczy i nawołujących się rzekotek, a jesienią i zimą na wygodnej kanapie z fajną książką. Oczywiście przy kawie i ciasteczku, bo nie ukrywam, że jestem wielkim łasuchem. Lubię też obejrzeć w wolnym czasie dobry film, pójść do teatru lub spotkać się przyjaciółmi. Lubię też podróżować z moją rodzinką i psiakiem. Często latam też do Wielkiej Brytanii, do mojej starszej córki Natalii i ukochanej wnusi Lilianki. Co czuła Pani odbierając nagrodę Prezydenta? Czułam się wyróżniona i szczęśliwa stojąc na scenie w sali mieszczańskiej w Dworze Artusa wśród znakomitych, nagrodzonych nauczycieli z wielu toruńskich szkół. Było mi bardzo przyjemnie, że praca którą wykonuję została doceniona. Sama uroczystość miała piękna oprawę. Gratulacje były tym bardziej miłe, gdyż znamy się z panem Prezydentem osobiście od wielu wielu lat, i nie jest tajemnicą, że  córka pana Michała Zalewskiego- Monika, chodziła do naszej szkoły, a ja byłam w klasach I - III jej wychowawczynią. Po odebraniu tego wyróżnienia co Pani zamierza? Całe swoje życie zawodowe poświęciłam tej szkole. Zaczęłam tu pracować jako młodziutka, pełna zapału nauczycielka. Dużo pracy, nauki, doświadczeń było przede mną. Nawet nie wiem kiedy minęło tyle lat! I nawet nie wiem, ile łącznie miałam tych moich dzieci?! Za tą moją dydaktycznowychowawczą pracę z dziećmi zostałam wyróżniona nie tylko nagrodami i odznaczeniami , ale przede wszystkim wspaniałymi dziećmi, które powierzyli mi ich rodzice. W ich edukację i wychowanie włożyłam to co miałam w sobie najlepsze. Teraz moja praca ma zupełnie inny charakter, gdyż zostałam zastępcą dyrektora szkoły. Zamierzam więc i na tym stanowisku pracować rzetelnie i z oddaniem. Tym bardziej, że teraz mam „na głowie” wszystkie dzieci w szkole! Razem z panią dyrektor - Beatą Cieszkowską chcemy, by nasi uczniowie czuli się w naszej szkole dobrze i bezpiecznie, by każdego ranka z chęcią i radością śpieszyli do szkoły. Co miłego może nam Pani/Pan powiedzieć o naszej szkole? Same dobre rzeczy! Tak jak mówiłam, pracuję w niej bardzo długo i zależy mi  żeby nasza Dwójeczka była znana w Toruniu, żebyśmy mogli być z niej dumni. Mnóstwo naszych absolwentów odniosło w życiu zawodowym sukces, mają ciekawą pracę, pozakładało swoje rodziny. Kolejne pokolenia zdobywają wiedzę i umiejętności, na naszych oczach wzrastają, rozwijają swoje skrzydła i pięknieją niczym barwne motyle. Oczywiście nie wszystko jest takie różowe i piękne, ale pytanie dotyczyło miłych rzeczy, więc te trudne i niemiłe pozostawiam na inny może wywiad. Nasza szkoła jest jedną z nowocześniejszych, przestronnych i zadbanych szkół. Uczą się w niej fantastyczni uczniowie, gotowi i do ciężkiej pracy, ale też i miłej zabawy. Mamy twórczych i sympatycznych nauczycieli. Szkoła jest przystosowana i przyjazna dla uczniów niepełnosprawnych. Myślę więc, że zarówno uczniowie jak i nauczyciele oraz pracownicy czują się w niej bardzo dobrze. Jakie ma Pani plany związane ze szkołą. Chcemy otworzyć nasze szkolne przedszkole dla małych dzieci oraz



kontynuować oddziały integracyjne. Marzymy o ładnym placu zabaw dla naszych najmłodszych. Nie mamy wprawdzie basenu, ale sporej grupie umożliwiliśmy zajęcia w wodzie. W tym roku szkolnym udało się zorganizować dwóm chętnym klasom lekcje jazdy na łyżwach pod czujnym okiem instruktorów na Tor – Torze. W jaki sposób szkoła wspiera uczniów niepełnosprawnych i potrzebujących wsparcia finansowego? Myślę, że nasza szkoła robi wiele dla potrzebujących dzieci. Chociażby pieniążki zebrane na dyskotekach przeznaczone są na obiady dla dzieci, których rodziny znalazły się w złej sytuacji finansowej. Ponadto pani Proch współpracuje z  toruńskim prężnym Caritasem. Jeśli chodzi o uczniów niepełnosprawnych, to w szkole zorganizowana będzie spartakiada dla niepełnosprawnych dzieci z toruńskich szkół. Współpracujemy z Polskim Związkiem Niewidomych, za pieniądze zebrane podczas corocznego festynu kupujemy sprzęt rehabilitacyjny dla naszych uczniów. Bierzemy też udział w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, organizowane są zbiórki makulatury, a pieniądze z tej zbiórki wesprą Rodzinne Domy Dziecka, mamy Górę Grosza, czy też akcję „Warto być bohaterem”. W ubiegłym roku dzieci wraz z całymi rodzinami zaangażowały się w akcję Unicefu, gdzie najpierw tworząc laleczki,  a następnie licytując je  zebraliśmy grubo ponad 1000 złotych z przeznaczeniem na szczepionki dla malutkich dzieci z dalekiego Sierra Leone. Myślę, że nasza szkoła robi w tym kierunku bardzo dużo, a nasi uczniowie poprzez takie działania uczą się, że warto pomagać, że warto mieć „serce na dłoni”. Dziękujemy za rozmowę
MODA NA KAŻDĄ PORĘ ROKU


Tej jesieni szczególnie modne będą czarne, grafitowe płaszcze i peleryny. Oczywiście również czarne skóry. Jak widać na czasie będą czarne i mroczne ubrania. Na szczęście modne będą też kolorowe ubrania z lat 60 i 70  a najmodniejszym kolorem będzie pomarańczowy. Jako buty i dodatki modne będą kozaki w rudym kolorze, botki na obcasie i skórzane torebki. W najnowszej kolekcji sklepu H&M znajdą się grube swetry i czapki z daszkiem, nie zabraknie też ubrań ze zdobieniami gotyckimi. Basia UBRANIE - żeby modnie ubrać się na jesień i zaczynającą się zimę, to proponuję taki zestaw: czarna sukienka z granatowymi lub czarnymi rajstopami lub getrami, a do sukienki czarne buty (koniecznie wyglacowane) i czerwony płaszcz. Oprócz tego beret najlepiej czarny, małe kolczyki i czarne rękawiczki MAKIJAŻ - ( tylko na wielkie wyjścia, zupełnie nie do szkoły) niebiesko szary lub brązowy cień do powiek, czerwona szminka z błyszczykiem, specialny brokat na oczy. Można też użyć troche korektora (jak się ma problemy z wypryskami) i tuszu do rzęs. I już jesteście eleganckie i "na czasie". Tylko nie przesadźcie z makijażem, bo to zupełnie nie "na czasie". Natalia



Skończyło się lato, ale pora roku, zarówno ta która nastała, jak i ta, która nadchodzi, są równie piękne. Szczególnie w lesie wiele się dzieje. Bardzo pięknie opisała to dla Was Basia. Jesień i zima w lesie. Po lecie następuje jesień - pora zbiorów i robienia zapasów na zimę. Liście zmieniaja barwy zamieniając las w piękny wielokolorowy dywan. Jesień jest znana z tego, że w tym czasie rosną grzyby: borowiki, kurki, muchomory, opieńki itd. To również czas, gdy jelenie wychodzą na rykowisko i szukają partnerek. Ostatnią porą roku jest zima. Las liściasty robi się smutny, aż do czasu, gdy na drzewach, krzewach i na ziemi osadzi się szron i szadź. W białym królestwie panuje cisza i spokój, bo dużo zwierząt zapada w sen zimowy. te które nie śpią szukaja pokarmu pod śniegiem lub w pobliżu paśników. Basia Pasje naszych uczniów
Uczniowie naszej szkoły - jurorzy na Festiwalu Lalek!!!


W dniach 16 – 23 października 2010 r oraz 13 – 19 października 2012 r. uczniowie naszej szkoły -  Marcin Wielewicki i Kacper Kowalski reprezentowali nas na  Międzynarodowym Festiwalu Lalek „Spotkania”. W 2010 roku, w siedemnastej edycji, uczestniczył, jako jeden z pięciu jurorów dziecięcych, Marcin Wielewicki. W zmaganiach konkursowych najwyżej oceniony został spektakl „ Dziewczyna z pomarańczami” czeskiego teatru Divadlo Loutek, który wzruszył i zadziwił naszego reprezentanta. W głosowaniu wybrał on właśnie to przedstawienie. W roku 2012 odbyła się kolejna, dziewiętnasta edycja festiwalu. Tym razem inny uczeń z naszej szkoły – Kacper Kowalski, uczestniczył w pracach jury dziecięcego. Wybór był niezwykle trudny. Spośród wielu przedstawień Kacprowi najbardziej spodobało się „Tajemnicze dziecko”, jednak laureatem pierwszej nagrody, wybranym przez jury dziecięce, został teatr Guliwer z Warszawy, który zaprezentował przedstawienie „O rybaku i złotej rybce”. Naszym uczniom bardzo podobały się festiwale. „Przedstawienia były ciekawe i zajmujące. Szczególną uwagę zwróciło wykonanie lalek i ich animacja” – stwierdza Kacper Kowalski. „Muzyka, scenografia, efekty specjalne – wszystko to niezwykle mi się podobało.” - chwali Marcin Wielewicki. Obydwaj uczniowie uważają, iż doświadczenie, jakie zdobyli, oglądając spektakle teatrów z różnych krajów i oceniając je  w trakcie obrad jury dziecięcego, są nie do przecenienia. Uczniowie klasy szóstej