Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Czy bać się gimnazjum?
W marcu wybraliśmy się na spotkanie z uczennicami klasy 3b Gimnazjum nr 2 im. gen. Elżbiety Zawackiej w Toruniu.


Gimnazjalistki oprowadziły nas po szkole i wiele o niej opowiedziały. W niektórych salach spotkałyśmy się też z nauczycielami. Dowiedziałyśmy się, między innymi, jakie przedmioty dochodzą w gimnazjum. Okazało sie, że przedmiot przyroda dzieli się na cztery części: fizykę, chemię, geografię i biologię. Poza tym, oprócz znanego już języka, dochodzi dodatkowy. Każdy uczeń w ciągu roku (w każdym gimnazjum) musi zrobić co najmniej dwa projekty. Są obowiązkowe, a realizuje się je po lekcjach. Nie ma się jednak czego bać, ponieważ można wybrać sobie temat projektu, taki jaki nam odpowiada. Oczywiście idąc do gimnazjum można sobie wybrać klasę o takim profilu, jaki nas interesuje. Oprócz tego szkoła gimnazjalna nie różni się tak bardzo od podstawówki. Spotkanie z Gimnazjalistkami było bardzo sympatyczne. Dziewczyny pokazały nam swoje prace wykonane na języku polskim, plastyce czy informatyce. Część z tych prac zdobi ściany na korytarzach szkolnych. Bardzo podobało nam się w pracowni biologicznej i chemicznej. Szczególnie w tej drugiej zainteresowała nas możliwość robienia wielu doświadczeń, nawet wybuchów. Basia i Wiktoria WIOSNA



Wiosna oczywiście, to czas budzenia się do życia przyrody. Ale to również czas, gdy ludzie lubią sobie robić żarty i czas oczekiwania na Święta Wielkanocne. Kamila przygotowała dla Was kilka słów o zwyczajach związanych z wiosną. Marzanna to symboliczna kukła zimy, którą należy spalić lub utopić, aby mogła przyjść wiosna. W naszej szkole 21 marca też wykonujemy marzannę, bawimy się, śpiewamy, tańczymy, jednym słowem odganiamy zimę. Aprilis oznacza dosłownie 1 kwietnia. Prima Aprilis to dzień, w którym według zwyczaju robi się żarty, celowo wprowadza się kogoś w błąd, oszukuje. Prima Aprilis jest obchodzony w wielu krajach na świecie m.in w Wielkiej Brytanii (jako Dzień Głupców), Australii, Francji (Dzień kwietniowej ryby), Portugalii (Dzień kłamstwa), Rosji (Dzień Śmiechu), na Litwie (Dzień kłamcy). W robieniu żartów trzeba też uważać żeby przez jakiś psikus nie zrobić nikomu krzywdy ani go nie zasmucić. Wielkanoc to bardzo radosne święto. Z tym świętem wiąże się kilka zwyczajów np. stukanie się jajkami. W czasie posiłku, w rodzinnym gronie, każdy



z każdym stuka się jajkami. Wygrywa ten, którego jajko nie pęknie, a zwcięzca w nagrodę może zjeść tyle jajek, ile tylko da radę. Inna zabawa, to poszukiwanie czekoladek. Każdy uczestnik zabawy bierze koszyk, a wyznaczona osoba chowa w różne miejsca czekoladowe jajka. Osoby, które trzymają w ręku koszyk mają za zadanie poszukać czekoladowych jajek. Osoba która zbierze najwięcej jajek wygrywa. Z Wielkanocą wiąże się też śmingus dyngus, zwany też lanym poniedziałkiem, lub po prostu śmingusem. Jest to poniedziałek po niedzieli wielkanocnej. Obecnie w ten dzień symbolicznie polewa się domowników wodą (i nie tylko domowników ). W niektórych regionach polewa się nią młode panny. Pierwotnie śmigus polegał na uderzaniu się wierzbowymi wiciami w celu oczyszczenia z grzechu, dyngus zaś na odwiedzaniu sąsiednich domów i korzystaniu z poczęstunku. Około XV wieku zwyczaje te zlały się w jeden. Kamila Lewandowska Kącik kulinarny Wiktorii
Coraz częściej mówi się i pisze o zdrowym żywieniu. W związku z tym tematem pojawiają się dwa określenia: "żywność ekologiczna" i "zdrowa żywność".


Czy to jest to samo? Potocznie określenie "żywność ekologiczna" często bywa używana zamiennie z określeniem "zdrowa żywność". Jednakże, podczas gdy pierwsze z pojęć określa żywność certyfikowaną, drugie jest w zasadzie tylko nazwą stworzoną dla celów marketingowych i nie narzucającą żadnych określonych standartów. A więc najpierw wytłumaczę co to jest "żywność ekologiczna". Tym terminem określa się żywność, której sposób wytwarzania jest zgodny z zasadami zawartymi w rozporządzeniu w sprawie produkcji ekologicznej produktów rolnych oraz znakowania produktów rolnych i środków spożywczych i oznacza między innymi żywność produkowaną bez użycia nawozów sztucznych i chemicznych środków ochrony roślin, przy zachowaniu żyzności gleby oraz różnorodności biologicznej. Natomiast "zdrowa żywność" odnosi się do sposobu żywienia, czyli tego co i w jaki sposób przyrządzone spożywamy. Nawet jeśli kupimy warzywa określane mianem "żywności ekologicznej", a potem zrobimy z nich sałatkę pełną konserwantów, polepszaczy smaku lub niezdrowego tłuszczu np. z majonezem, to już nie będzie ona zasługiwała na miano "zdrowej żywości". Niestety termin "zdrowa żywność" jest często nadużywany, np. ktoś może twierdzić, że czekoladka do smarowania chleba jest bardzo



zdrowa, bo zawiera kakao i mnóstwo minerałów, ale pomija fakt, że jest tam niezdrowa margaryna i konserwanty. Trzeba więc być czujnym. Wiktoria Kącik przyrodniczy Flory Czy zawsze jest pogoda? To jest oczywiste, że tak! Pogoda jest zawsze. Czasami jest ładna, a czasami też brzydka, lecz pogoda jest zawsze. Do składników pogody zaliczamy: zachmurzenie, nasłonecznienie, kierunek oraz prędkość wiatru, temperaturę powietrza, ciśnienie atmosferyczne oraz opady i osady atmosferyczne. Teraz wyjaśnię, co oznaczają wszystkie składniki pogody. Zachmurzenie to stopień pokrycia nieba chmurami. Nasłonecznienie mówi nam jak długo w ciągu dnia świeciło słońce. Kierunek i prędkość wiatru to jak szybko i skąd wieje wiatr. Temperatura powietrza - do mierzenia temperatury jest nam potrzebny termometr, a gdy ją dobrze odczytamy, to będziemy wiedzeli czy założyć szalik, czy też ubrać sandałki. Ciśnienie atmosferyczne to jest nacisk powietrza na Ziemię. Opady to np. deszcz, śnieg czy grad, a osady to rosa, szron i szadź. Jak widać zawsze możemy określić zachmurzenie, nasłonecznienie, wiatr, ciśnienie i temperaturę oraz opady i osady. Nawet jeśli stwierdzimy, że opadów brak, to jednak określamy ten składnik pogody. A to oznacza, że zawsze określamy pogodę. Nie można więc powiedzieć, że pogody nie ma. Flora The Sims Dziś napisze wam o grze The Sims 3. Ta gra jest od 12 lat. Gra ta to symulator życia, mamy w niej dużo dodatków i akcesoriów np. "Cztery pory roku", " Zwierzaki", "Pokolenia". W grze tworzymy tak zwanych "simów", czyli możemy być kim chcemy! To bardzo fajne bo np. jeśli chciałaś zawsze być piosenkarką, to z tą grą jest to możliwe! Oczywiście tylko w grze, aby nią zostać naprawdę, trzeba się mocno napracować. Są trzy części "The sims", "The sims 2"  "The sims 3", a jesienią wyjdzie część czwarta. Według mnie najlepszą szatę graficzną ma "The sims 3"  jedynka i dwójka mnie zbyt nie zachwycają, ale i te mają swoich fanów. Czwórka ma, jak to niektórzy mówią, "plastikową" grafikę, mi sie jednak podoba. Mam nadzeję że zachęciłam was do kupna tej gry. Życzę fascynaującej zabawy. Małgosia Greccy Bogowie



Ostatnio zafascynowali mnie greccy bogowie. Przeczytałem na ich temat dużo książek. Chciałbym podzielić się z Wami wiedzą na ich temat, oczywiście bardzo skrótową. Ale może zachęcę kogoś do zgłebienia ich tajemnic. Uważam, że godną polecenia książką jest "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy'' Wszyscy trzej bogowie, o których napiszę, mieli tego samego tatusia KRONOSA, największego tytana, który zwalczał swoje dzieci! Ostatecznie pokonał go Zeus. Trzej bogowie - jego synowie - podzielili się władzą, każdy zajmował się czymś innym: Zeus był bogiem piorunów i władcą wszystkich bogów. Jego atrybutem był piorun. Posejdon stał się władcą mórz i oceanów. Jego atrybutem był trójząb. Hades był władcą podziemia, do którego trafiali zmarli. Niestety, ta praca mu się nie podobała. Jego atrybutem był hełm, przez którego stawał się niewidzialnym. Zeusa miał dzieci: Aresa, Atenę i Hefajstosa. Ares stał się bogiem wojny! Silny i potężny Ares był trochę niemiły. Jego atrybutami był miecz i tarcza. Atena została boginią mądrości i rzemiosła. Zeus bał się, że będzie od niego silniejsza. Jej atrybutem była złota włócznia. Hafejstos to bóg kowali. Atrybutami jego mocy było kowadło i młot. Wydaje mi się, że ci bogowie mieli bardzo dużo ludzkich cech. Filip O. Kącik kulturalny



Taniec współczesny Taniec współczesny zwany też teatrem tańca, to taniec który przedstawia jakąś "historię". Taniec współczesny jest bardzo fajnym i pomysłowym tańcem. Od pewnego czasu sama uczęszczam do Młodzieżowego Domu Kultury w Toruniu do grupy tanecznej "Akro". W zeszłym roku tańczyliśmy układ pt. "Przyjaciel?", a teraz uczymy się układu pt. "O czym szumi las?". Podczas zajęć dobrze się bawimy i ćwiczymy. Kiedy jesteśmy już dobrze przygotowani, jedździmy na różne występy. Ostatnio byliśmy w Bydgoszczy na festiwalu "Taneczne Miraże". Pod koniec roku jedziemy na wycieczkę. W zeszłym roku nasz zespół miał swoje dwudziestolecie. Występowaliśmy w Baju Pomorskim i TV Toruń przeprowadzało z nami wywiad. Zarówno zajęcia, jak i występy bardzo mi się podobają i mam nadzieję że zachęciłam Was do tańca współczesnego. Małgosia Kilka słów o teatrze Myślę, że każdy z Was wie, co to jest teatr. W Toruniu jest ich kilka, m.inn Akademia Teatru Młodego Widza, Teatr Vaśka, Teatr Zaczarowany Świat, Teatr Williama Horzycy, Teatr Baj Pomorski i wiele innych... Ja bardzo lubię teatr i spektakle jakie tam się odbywają. W teatrze obowiązują widza pewne zasady i dobrze jest ich przestrzegać. Jeśli chodzi o ubiór, to do teatru powinnyśmy ubrać się bardziej elegancko, strój sportowy raczej nie wchodzi w grę. W teatrze należy zachowywać się kulturalnie, nie nalezy jeść, pić, o pluciu nie wspomnę. Nie należy też rozmawiać,



aby nie przeszkadzć innym. Jeśli zdaży się, że ktoś chce wyjść, należy go przepuścić; natomist, jeśli my chcemy wyjść, należy grzecznie przeprosić i iść przodem do osby, ktora nas przepuszcza, dlatego że jeśli będziemy iść tyłem (odwróconym), to będzie nie ładnie wygladało. Uczniowie naszej szkoły dosyć często chodzą na przedstawienia do Baja Pomorskiego i wydaje mi się, że potrafimy należycie się zachować. No może z małymi wyjątkami. Natalia "Lato się skończyło" - praca Zosi Anczewskiej nagrodzona w konkursie Granice Wyobraźni Lato się skończyło, pora na jesienne porządki. Tak u nas jest już co roku, ale na strych nikt dawno nie zaglądał, nie mówiąc już o starym kufrze, który leży tam od niepamiętnych czasów. Pewnego ranka mama poprosiła mnie na krótką rozmowę. Powiedziała, że jestem już duża i mogę samodzielnie posprzątać strych, tym bardziej, że ona ma teraz wiele ważnych spraw na głowie. Byłam zaskoczona, ponieważ wiedziałam, że znajdują się tam pamiątki rodzinne, których rodzice nie pozwalali mi wcześniej dotykać. Lecz dalsza część rozmowy wyjaśniła mi wcześniejszą prośbę mamy. Dowiedziałam się, że nasza rodzina ma kłopoty finansowe. Tata stracił posadę lekarza w pobliskiej przychodni. Zarobki mamy były za małe, by utrzymać nasz wielki dom. Jako nauczycielka gry na fortepianie zarabiała niewiele. Jedynym rozwiązaniem dla rodziców miała być przeprowadzka do dużego miasta, gdzie łatwiej o posadę lekarza dla taty. Bardzo kochałam to miejsce. Małe miasteczko Svaneke na malowniczej wyspie Bornholm było moim małym cudem na ziemi. Moja szkoła znajdowała się na przepięknym, porośniętym lawendą wzgórzu. Miałam wspaniałych przyjaciół, którzy zastąpili mi rodzeństwo. Gdy czułam się samotna, wiedziałam, że mogę na nich liczyć. Najbliższa była mi Sara. Moja pokrewna dusza. Razem z nią oraz Maxem i Arturem tworzyliśmy niezłą paczkę. Nie wiedziałam jak mam im to powiedzieć. Cały dzień w szkole zastanawiałam się jak wiadomość o przeprowadzce przyjmą moi przyjaciele. Nie wiedziałam jak mam im to wytłumaczyć. Bałam się, że gdy się wyprowadzę, nie będą chcieli utrzymywać ze mną kontaktu i znajdą sobie nową przyjaciółkę. Postanowiła, że poproszę ich o pomoc przy sprzątaniu poddasza. Sara zgodziła się od razu. Chłopcy wręcz nie mogli się doczekać szperania w zakamarkach strychu. Wyobrażali sobie, że znajdą ukryty skarb i dzięki niemu wyjadą w wymarzoną podróż po Stanach Zjednoczonych. Przyjęłam to z lekkim rozbawieniem. Nie chciałam im wspominać, że strych jest tylko zagraconym pomieszczeniem, pełnym zakurzonych mebli, stert gazet i starych bezwartościowych obrazów. Umówiliśmy się na sobotni ranek. Uznałam, że powiem im wtedy o



smutnych planach moich rodziców. Całą noc nie mogłam zasnąć . Deszcz pukał w parapet mojego okna. Zaczęłam nawet myśleć o skarbie, który tak bardzo chcieliby znaleźć Max i Artur, ale wydawało mi się to tak absurdalne, że w końcu zasnęłam. Musiałam spać dosyć długo, ponieważ zbudził mnie dzwonek do drzwi. Okazało się, że to moi przyjaciele. W pośpiechu zjadłam śniadanie i ruszyliśmy porządkować strych. Zgodnie z poleceniem mamy zaczęliśmy układać stare gazety. Zbierałam się, by zacząć rozmowę o przeprowadzce, gdy nagle chłopcy krzyknęli z radością, że znaleźli coś błyszczącego. Był to duży klucz, który przypominał kształtem ozdoby na stojącym tuż obok kufrze. Od razu zaświeciły nam się oczy. Postanowiliśmy sprawdzić co jest w środku. Ku naszemu zdziwieniu znajdowała się tam mała karteczka z mapą. Była bardzo stara, ale dość czytelna. Od razu rozpoznaliśmy niektóre z miejsc zaznaczonych na kartce. Sara zaczęła przypuszczać, że chłopcy mieli rację co do skarbu ze strychu. Gdy reszta paczki głowiła się, co zrobić ze znaleziskiem, postanowiłam powiedzieć o swojej przeprowadzce. Gdy wyznałam wszystko, nastała długa cisza. Wtedy Artur z wielkim błyskiem w oczach powiedział, że mapa jest dla nas szansą. Nie za bardzo wiedziałam o co mu chodzi, ale po chwili Max wyjaśnił mi, że jeżeli znajdziemy skarb, uratujemy nasza paczkę przed rozstaniem. Próbowałam mu uwierzyć, lecz zdawałam sobie sprawę, że to może być tylko wymysł naszej dziecięcej wyobraźni. Chciałam, by to, o czym mówili Max i Artur, było prawdą. Po chwili zeszłam na dół i zapytałam się rodziców czy mogę pojechać na przejażdżkę rowerową z kolegami. Zgodzili się, mimo że strych nie był jeszcze wysprzątany. Potem poszłam do kolegów i powiedziałam im, że jestem gotowa spróbować. Wszyscy z nadzieją w sercu ruszyliśmy rowerami na wyprawę w nieznane. Jadąc zgodnie ze wskazówkami na mapie, dotarliśmy do ruin zamku Hamershoos. Mały rysunek u dołu kartki wskazywał na niewielkie, mosiężne drzwiczki znajdujące się tuż obok kanału ściekowego. Po kilku minutach udało nam się je odnaleźć. Były jednak tak zardzewiałe, że mieliśmy problem, aby je otworzyć. Po dłuższym namyśle Max wyciągnął scyzoryk z kieszeni i zaczął dłubać w maleńkim zamku. Ku naszemu zdziwieniu, udało mu się uchylić drzwi. Naszym oczom ukazał się długi, wąski korytarzyk pokryty pajęczynami. Nie zważając na ciemność i zimno weszliśmy do środka. Po paru metrach zauważyliśmy tajemnicze światełko. Zaczęliśmy podążać ku niemu. Nagle ujrzeliśmy wielki, zbudowany z kości zwierzęcych fortepian. Był przerażający. Na linach, przypominających te ze statku, zawieszone były nuty. Sara z przerażeniem wpatrywała się w instrument, po czym zaproponowała, bym spróbowała zagrać melodię zapisaną na pięciolinii. Z



roztrzęsionymi rękoma zaczęłam dotykać klawiszy instrumentu. Przypomniały mi się lekcje gry na fortepianie z mamą. Po każdym wystukanym dźwięku otwierało się tajemnicze wejście do kolejnego pomieszczenia. Pod koniec gry pomieszczenie było już otwarte. Gdy weszliśmy do środka, naszym oczom ukazał się mały kufer. Była to replika skrzyni stojącej na strychu. Zaczęliśmy szukać klucza. Nagle zobaczyliśmy mały otwór w ścianie. Artur, nie zważając na otaczające dziurę pająki, włożył do niej rękę. Po chwili z radością trzymał w niej niewielki, złoty kluczyk. Od razu umieścił go w zamku przytwierdzonym do kufra. Skrzynia otworzyła się bez problemu. Jej wnętrze pokryte było czerwonym atłasem, a na samym dnie leżał perłowy kamień. Nie do końca wiedzieliśmy co to jest, ale postanowiliśmy zabrać go ze sobą i opowiedzieć całą historię naszym rodzicom. Wyjście z wąskiego tunelu zabrało nam sporo czasu, ponieważ byliśmy już zmęczeni. Jadąc przez szare pola i obsypane liśćmi drogi, zastanawialiśmy się, czy nasze znalezisko ma jakąś wartość. Gdy weszliśmy do domu, zobaczyłam smutnych rodziców, którzy siedzieli w milczeniu patrząc na siebie. Zaczęliśmy opowiadać im naszą historię. Nagle ich twarze zbladły. Tata przyznał, że dziadek opowiadał mu o ukrytym skarbie, jednak on traktował tę historię jak zmyśloną bajkę. Mówił, że dziadek snuł opowieści, jak to ukrył drogocenny kamień, by nie wpadł w ręce wroga podczas II wojny światowej. Rodzice wzięli ode mnie kruszec i ruszyli do jubilera. Czekaliśmy w wielkim napięciu. Po dwóch godzinach wrócili. Na ich twarzach można było dostrzec uśmiech, a zarazem oszołomienie. Powiedzieli nam, że odnaleziony kamień to rzadka perła, która jest warta wiele milionów koron. Najprawdopodobniej dziadek przywiózł ją z jednej z afrykańskich wypraw przed wojną. Zaczęliśmy krzyczeć z radości. Mama powiedziała, że jeżeli ją sprzedamy, będziemy mogli pospłacać zaległe rachunki oraz zakupić sprzęt medyczny, by tata mógł otworzyć własny gabinet lekarski. Czuliśmy się jak w bajce. Rodzice obiecali, że prędko nie opuścimy naszego ukochanego Svaneke. Za naszą odwagę postanowili kupić nam nowe, błyszczące rowery. Powiedzieli również, że rozważą nasz wspólny wyjazd na wakacje. Może nie będą to Stany Zjednoczone, ale na pewno równie ciekawe miejsce na Ziemi. Cała nasz czwórka była szczęśliwa jak nigdy. Obiecaliśmy sobie, że już teraz będziemy uważniej wsłuchiwać się w wieczorne opowieści naszych dziadków i rodziców. Najmłodsi piszą...



Pipi Pończoszanka We wtorek, 11 marca, byliśmy w teatrze im. Willama Horzycy na spektaklu "Pippi". Naszej klasie IIIA ten spektakl bardzo się podobał. No i mamy nadzieję, że innym szkołom też. Było super, spektakl ten był nie tylko dla młodszych widzów, fajne było właśnie to  że każdy mógł go zobaczyć. Sceny były śmieszne, a zarazem poważne i każdy mógł się porwać w trans bajek. Książka i teatr przedstawiają najlepsze bajki. Pewnie cała nasza szkoła i wiele innych poszłoby do teatru jeszcze raz, ponieważ teatr jest lepszy od oglądania telewizji. Julka Roguska z klasy 3a Najmłodsi w harcerstwie Drużyna harceraska, do której należymy, nazywa się 88 TDHek Enigma. W Enigmie jest 5 zastępów. Na spotkaniach harcerskich można się dowiedzieć różnych ciekawych rzeczy. Są biwaki i obozy. Zachęcamy Was i mamy nadzieję, że nie będziecie żałować swojej decyzji. Zbiórki harcerskie są w piątki o godzinie 16:30 do 18:30. Chciałybyśmy gorąco Was zaprosić do udziału w nich. Oliwa Sadowska i Dominika Depczyńska z klasy 3a