Musisz zainstalować flash player pobierz instalator






2010, Numer 3 czerwiec

Dłoń przyjaciół
Kiedy zastanawiałam się nad tematem niniejszej pracy przez chwilkę zawahałam się, czy jest to dobry temat na konkurs o „Pozarehabilitacyjnych formach aktywizacji osób niepełnosprawnych”. Czy nie zostanę źle odebrana, przez to, że właśnie o tym postanowiłam pisać?


Ale dzięki temu, że „ Ona” jest, że zawsze mogę na „Niej” polegać - czuję, że żyję, mam poczucie wsparcia, czy też własnego spełniania się w tym czego dokonuję... To „Jej” obecność wyzwala we mnie moją własną aktywność! Bo kto powiedział, że przyjaźń nie może być siłą napędową naszego działania? Zawsze uważamy, że aktywność nas samych wyznaczać może tylko krąg naszych zainteresowań, pasji czy też naszego hobby. A co kiedy tą aktywność w nas wyzwala obecność drugiego człowieka, bliskiej nam osoby w naszym życiu? Przyjaźń w moim życiu odgrywa bardzo ważną rolę, ponieważ w hierarchii wartości, które uznaję i które wpływają na moje życie jest na drugim miejscu - zaraz po rodzinie. Moje grono prawdziwych przyjaciół jest malutkie, zalicza się do niego pięć osób. Ale wiem, że zawsze mogę na nich liczyć. Są i będą przy mnie zawsze, kiedy ich potrzebuję! Kiedy monotonność i szarość codziennego życia chwyta mnie w szpony i lecę w otchłań nicości. Kiedy znowu i znowu nie mam sił, by wstać rano z łóżka i oddać się swoim sprawom i obowiązkom, pojawia



się moja przyjaciółka, mój przyjaciel. I jest! Jest przy mnie! Czasem ważna jest po prostu obecność – bycie - mojego przyjaciela, przyjaciółki. Niekiedy potrzebne mi jest nasze wspólne milczenie. A czasem to jedno pozytywne słowo, ukazujące ciut nadziei na „lepsze jutro”. I tutaj, w tym miejscu nie byłabym lojalna względem swoich przyjaciół i siebie samej; stwierdzając, iż „To jedno pozytywne słowo” ma w sobie tyle sprawczobudującej mocy, że od razu jest w stanie wyciągnąć mnie ze szpon chwilowej chandry, czy też utrzymującego się dłużej stanu depresyjnego. Bo tak nie jest. U mnie taki stan depresyjnego samopoczucia - jeśli już mnie dopada - to ma silnie zbudowane podłoże i „nie zniknie” po usłyszeniu przeze mnie takiego słowa, które skierowałoby mnie na pozytywny tor myślenia. Moi przyjaciele wiedzą, że nie tak łatwo jest mnie wyciągnąć z takiego stanu! Nie chcę też, by zostało to odebrane tak, że traktuję swoich przyjaciół, trochę tak, jakby byli takim „moim lekarstwem” na wszystko złe, co mnie w życiu spotyka! Nie, oni nie rozwiązują moich problemów za mnie! Bo też nie da się tak, by ktoś nasze problemy przyjął na siebie! Chcę tylko powiedzieć, że gdy jestem w złym stanie, to bardzo potrzebuję i obecności, i wsparcia bliskich mi osób! Potrzebuję wiedzieć, widzieć i poczuć, iż nie jestem sama w świecie, który w danym momencie mnie przerasta. Co więcej, jestem osobą skrytą i wcale nie jest mi tak łatwo otworzyć się przed kimś i powiedzieć mu: „Słuchaj, pomóż mi”, „Nie radzę sobie”, „Jest mi źle”. Moi przyjaciele wiedzą o tym, że kiedy proszę ich o coś, to naprawdę tej pomocy potrzebuję. A droga, jaką przeszłam, nim przyznałam się im do tego, zazwyczaj jest długa i kręta! Pierwszym sygnałem, że dzieje się ze mną coś niedobrego, jest moja potrzeba nawiązania kontaktu. Potrzeba szybkiego spotkania się! Niejednokrotnie zdarza się, że sygnał ten nie jest dość wystarczająco czytelny dla nich! Bywa i tak, iż po prostu, nie mają czasu spotkać się ze



mną, ponieważ akurat zatrzymują ich obowiązki, czy inne sprawy. Nie chcę powiedzieć, że nie jestem w stanie zrozumieć swojej przyjaciółki czy przyjaciela, gdy nie mają czasu na nasze spotkanie. Jednak równie ważne poza obowiązkami jest to, aby nie dać odczuć naszemu przyjacielowi, że jesteśmy obojętni względem niego i jego problemów! Bo dla mnie przyjaźń jest wtedy, kiedy nie jest jednostronna! Kiedy nie stymuluje jej tylko jedna osoba, ta której bardziej zależy. Taka relacja, absolutnie mnie nie aktywizuje! Nie potrafię wyłącznie brać, nie dając nic od siebie! Potrzebuję być, czuć się potrzebna! Również ja chcę być przyjaciółką! Prawdziwa przyjaźń jest „na dobre i na złe” – przetrwa wszystko! Niejedną „burzę”, przetrwałam ze swoimi przyjaciółmi! Albowiem każda relacja pomiędzy dwojgiem bliskich sobie ludzi, ma swoje dobre i złe chwile. Taka „burza” również umacnia relację. Pozwala nam „odnaleźć” siebie, nawiązać kontakt na nowo. Względem przyjaźni wyznaję zasadę: O swoich przyjaciół należy dbać! Dlatego też, razem staramy się wzajemnie aktywizować! Zatem, nie tylko wtedy, kiedy jest nam źle staramy się być ze sobą w kontakcie. Choćby, za pośrednictwem telefonu - możemy dowiedzieć się, jak się czujemy? Co u nas słychać? Czy nawet poprzez smsa, możemy życzyć sobie nawzajem: „Miłego dnia”. Po prostu. Kiedy jednak nam to nie wystarcza, potrzebujemy wzajemnej obecności, pójścia gdzieś razem, spędzenia aktywnie czasu ze sobą, to mówimy sobie o tym i staramy się to zrobić. Bardzo ważne dla mnie jest również to, abym ja znała osobę, z którą się przyjaźnię! Abym wiedziała, co lubi mój przyjaciel, moja przyjaciółka. To, iż znam przyzwyczajenia swojej przyjaciółki, przyjaciela, pozwala mi być bardziej aktywną względem nas! Jedna Moja Przyjaciółka, nauczyła mnie słuchać jazzu. Co w moim poczuciu, wydawało się mi wręcz niemożliwe! A jednak! Słucham... Moje Dwie Przyjaciółki, na przykład wiedzą



to, że lubię chodzić z nimi na spacer, ale wiedzą także i o tym, że bardzo lubię dostawać małe pluszowe maskotki! Mam Przyjaciółkę, z którą znamy się od ponad dwudziestu lat - byłam małym dzieckiem, kiedy się poznałyśmy. Do tej pory, zabiera mnie gdzieś, wyjeżdżamy na dwa, trzy dni... Albo, po prostu, zabiera mnie do siebie na cały weekend. Ile my, nocy przegadałyśmy?! Dwóch Moich Przyjaciół sprawiło, że nie odczuwam już tak ogromnego leku przed sfotografowaniem siebie lub swojego otoczenia! Nasze wspólne wypady - wyjazdy, wyjścia do kina, teatru, czytanie jakieś książki, słuchanie muzyki, czy pójście na spacer i zrobienie na nim jakiegoś zdjęcia, to wszystko sprawia, że jestem... że nazajutrz znów wychodzi słońce i budzi mnie do życia... Paulina Romanowska Fundacja Arka - szerzy ideę akceptacji, tolerancji i integracji społecznej, postawiła sobie za cel przybliżenie społeczeństwu środowiska osób niepełnosprawnych. Aktywizuje niepełnosprawnego poprzez różne formy: konkursy, wystawy, warsztaty, konferencje, spotkania integracyjne. Kontakt: ul. Warszawska 25 85-058 Bydgoszcz tel. 0-52 322 56 70 arka@fundacjaarka.org Słowiczek
Na początku przedstaw sie? Mam na imię Wioleta. Mam dwa przezwiska Słowiczek i Gaduła.


Czym się interesujesz? Interesuję się różną muzyką, uwielbiam śpiewać, a poza tym lubię słuchać książki na kasetach... takie romantyczne lektury:) Jak trafiłaś do Stowarzyszenia? Jakie były początki, bo już chodzisz do „Jestem”...? Trafiłam przez koleżankę Anię, której obecnie nie ma z nami juz od dłuższego czasu oraz przez Pana Bogdana. Dowiedziałam sie o tym, że jest zabawa w Sylwestra w Czerniewicach. Tam właśnie trafiłam. Było tam Stowarzyszenie i tak to sie stało, że poznałam członków „Jestem”. We wtorek

Cieszę sie, że jestem tutaj z Wami, z Kasią moja najlepsza przyjaciółka ze Stowarzyszenia, która mnie wspiera w rożnych sytuacjach...

zmierzałam na spotkanie do Stowarzyszenia. I tak już zostałam:) A należę juz cztery lata. Podoba Ci sie działalność Stowarzyszenia? Bardzo mi sie podoba. Jest integracja, każdy sie tutaj wspiera, pomaga w trudnych sytuacjach, pomaga sobie nawzajem. Bo właśnie pomoc jeden drugiemu jest najważniejsza. Nie powinno się zostawiać nikogo na boku i nie przechodzić obok innej osoby, zwracając tylko uwagę na to, że ten jest niepełnosprawny, no to trzeba go odrzucać. W Stowarzyszeniu każdy przychodzi ze swoimi schorzeniami. Jednak mimo to podchodzi, potrafi podać rękę, pomóc. Każdy pomaga na miarę swoich możliwości. I z tego sie bardzo cieszę, że tutaj właśnie jest takie coś, jak pomoc drugiemu. Twoje marzenie to...? Chciałabym mieć psa przewodnika, który by mi pomagał... to jest moje marzenie. A drugie to jest wyjazd do Afryki, chciałabym poznać religie afrykańskie. Ooo, to ciekawe... Tak, ponieważ chciałabym na żywo posłuchać afrykańskich bębnów, posłuchać tej muzyki, zobaczyć te religie. Bo tak w telewizji to jest takie sztuczne widowisko. Na żywo jest dopiero efekt. oglądanie Zamku, siedzenie razem przy ognisku i ta dyskoteka. Taka jedność, taka jedna wielka rodzina była:) Z Wioletą rozmawiała Iza Grześko Essen w Jestem



Dnia 7 czerwca 2010 roku w Radiu Essen można było posłuchać audycji pt. „Poważne tematy od kuchni - Stowarzyszenie Jestem”. Prowadzona była prosto z siedziby Stowarzyszenia. Wszystko rozpoczęło się punktualnie o godzinie 16.00, a skończyło o 18.00. Poprowadził ją Ch@run Van Sound (czyli ja). Nie zabrakło oczywiście ciekawostek o Stowarzyszeniu, pozdrowień piosenek na życzenie, wywiadów itp. Pozdrowienia przesyłała m.in. Ania Czerepska. Poprowadziłem wywiady z Malwiną i Damianem (którzy są pracownikami Stowarzyszenia) oraz z Patrycją, Sławkiem, Pawłem, Izą. Podopieczni Stowarzyszenia opowiadali o swoim życiu, zajęciach w „Jestem”, o tym, czym się interesują. Pod koniec audycji słuchał nas Pan Piotr. Specjalnie dla niego poleciał kawałek Dżemu „Harley mój”, jeszcze z czasów Ryśka Riedla z lat 90. Bardzo ucieszyły nas pozdrowienia od Iwa, naszego przyjaciela z dalekiego Konstantynowa. Pozdrawiamy Cię również Iwo. Audycji słuchało około dwudziestu słuchaczy. Jestem dumny z tego, że audycja się odbyła, że mogłem przyczynić się do promocji Stowarzyszenia i w ten sposób pomóc i w ogóle zrobić coś fajnego dla innych. Pod wieczór zostałem pochwalony od samego szefa Dj Piotra za to, że tak super zagrałem i byłem skupiony na maxa. Dziękuje wszystkim, że byliście i słuchaliście. Ty też możesz stać się kimś wyjątkowym, wystarczy pomóc.... Piotr Śmigielski Jestem - niech to nie będzie dziwne
Filia Stowarzyszenia „Jestem” 16-300 Augustów, ul. 3 -go Maja 1 tel.: 500 448 532 jestem.aug@wp.pl


Dzisiejszy świat bardzo wyraźnie określa kanon ideału człowieka. Niestety w tym kanonie nie ma miejsca na niedoskonałości. Każde odchylenie od normy jest srogo oceniane. Kobiety chcą być idealnie piękne, mężczyźni przystojni i bogaci, dzieci słodkie i zdrowe… A co mają zrobić ludzie którym daleko do ideału, którzy z różnych przyczyn nigdy do kreowanej doskonałości nie dojdą? Osoby których los potraktował w sposób wyjątkowy? Czy mogą godnie żyć? Czy skończą wymarzoną szkołę? Czy mają prawo być szczęśliwi? Czy ktoś ich pokocha? Czy powiedzą co czują? Czy będą mieli szansę? Takie i inne pytania zadają sobie codziennie osoby niepełnosprawne, ich rodzice, rodziny, przyjaciele, osoby których ich los nie jest obojętny. Dla takich osób powstała w Augustowie, w październiku 2009 roku filia Stowarzyszenia „Jestem”. Jej zadaniem jest poznanie problemów i potrzeb osób niepełnosprawnych zamieszkujących cały powiat augustowski. Obecnie w siedzibie filii przeprowadzane są nieodpłatne konsultacje diagnozujące poziom komunikacji osób niepełnosprawnych, dobierane jest oprogramowanie i sprzęt do ich rehabilitacji i terapii. Głównym zadaniem Filii w Augustowie jest stworzenie miejsca dla osób niepełnosprawnych, gdzie będą mogły rozwinąć swoje zainteresowania i umiejętności w ramach zajęć pozalekcyjnych, dodatkowych, miejsca, w którym znajdą fachową pomoc i zrozumienie. Chcemy pokazać, jak fantastycznym narzędziem pracy może być komputer, chcemy udowodnić że osoby niepełnosprawne mogą się rozwijać i że z pomocą odpowiedniego sprzętu jest to możliwe. W przyszłości chcemy organizować imprezy, ukazując, jak wiele mogą osoby niepełnosprawne, że wcale nie trzeba być ideałem kreowanym przez media, aby być szczęśliwym. Bo przecież czasem mniej znaczy więcej… Sylwia Piekarska

Pracownia Rozwoju Porozumiewania Pracownia Rozwoju Porozumiewania jest jednym z programów jakie realizuje Stowarzyszenie „Jestem”. Tym drugim jest oczywiście Klub Integracji Społecznej, o którym jest właściwie cała nasza gazetka.







W Pracowni Rozwoju Porozumiewania prowadzone są zajęcia indywidualne przede wszystkim dla niepełnosprawnych dzieci w wieku szkolnym. Podczas tych zajęć wykorzystywane są różne urządzenia informatyczne, specjalistyczny sprzęt komputerowy, komunikatory, programy itp. Dzięki nim dzieci mogą uczyć się obsługiwać komputer, poznają sposoby na komunikowanie się ze światem. W takich zajęciach uczestniczą też osoby dorosłe, zdobywając nowe kompetencje z zakresu obsługi komputera.

Ogniska, ogniska
Raz w miesiącu staramy sie robić ogniska w CMOLU, które są bardzo pozytywnie odbierane przez nas samych jak i przez młodzież przebywającą w ośrodku.


Panuje zawsze miła i sympatyczna atmosfera tworząca nowe kontakty pomiędzy osobami niepełnosprawnymi a uzależnionymi. Gdy przyjeżdżamy na miejsce to ekipa odpowiadająca za rozpalenie ognia i nazbierania drewna juz czeka, aby tylko zacząć swoją pracę. Zanim ognisko rozpali się na dobre i jest gotowe do smażenia kiełbasek, to w międzyczasie poznajemy się nawzajem. Każdy mówi po kolei parę zdań o sobie, ponieważ nie wszyscy się znają, potem wolontariusze z ośrodka starają sie nam, niepełnosprawnym, pomóc np. w zjedzeniu kiełbasek, wypiciu napoju czy też zwyczajnie podejdą i zamienią kilka słów. Organizowane są też zabawy integracyjne, służące przede wszystkim rozrywce i temu, aby czas był ciekawie spędzony. I tak mijają nam te dwie godzinki w gronie przyjaciół. A niektórzy czekają już z utęsknieniem na kolejne ognisko Iza Grześko



W środę 02.06 odbyło się integracyjne ognisko w CMOLU przygotowane przez tamtejszą młodzież. Pogoda niestety spłatała figla. Mimo że nie padał deszcz, to przygotowane drewno było tak wilgotne, że rozpalanie ogniska okazało się niemożliwe, pomimo niesamowitych starań i zaklęć (ciekawe czy też przeklęć?) Adama, Grzesia i Malwiny. Nawiasem mówiąc pogoda w tym roku jest wyjątkowo zimna i wilgotna. To chyba przez to globalne ocieplenie (sic!). Za to gra przygotowana przez Anitę, Pawła i Adama, przypominająca zabawę w podchody, okazała się przysłowiowym „strzałem w dziesiątkę” i zakończyła się nieznaczną wygraną jednej grupy nad drugą. Całe ognisko zakończyło się ostatecznie grillowaniem i miło spędzonymi dwiema godzinami. Dodam jeszcze z zadowoleniem, iż wspólne ogniska w CMOLU mają 5-letnią tradycję. Towarzyszą nam niemal od początku istnienia integracyjnej grupy Stowarzyszenia „Jestem”. Całodobowy Młodzieżowy Oddział Leczenia Uzależnień (CMOLU) - ul. Włocławska 233, Czerniewice, www.wotuiw.torun.pl/cmolu/index.php, ma charakter ośrodka terapeutycz-nowychowawczego. Przeznaczony jest dla dziewcząt i chłopców nadużywających, bądź uzależnionych od substancji psychoaktywnych (m. in.: alkoholu, marihuany, amfetaminy, substancji wziewnych, itp.) w wieku od 14 do 20 roku życia. Przemek Plitta Efata - Otwórz się na życie

Fundacja Światło stawia sobie za cel wszechstronne wspieranie osób chorych i niepełnosprawnych oraz ich najbliższych. Realizuje go poprzez: - prowadzenie Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego Fundacji Światło dla osób śpiączce, - prowadzenie Zespół Opieki Paliatywnej im. Jana Pawła II Hospicjum Światło dla osób w stanie terminalnym, - realizację programu Akademia Walki z Rakiem doradzającego osobom przechodzącym terapię nowotworową - realizację program "Kaganek" świadczącego pomoc pedagogiczną i materialną.

W środę 9 czerwca byliśmy w Baju Pomorskim na kolejnym przedstawieniu pt. „Miasto Aniołów”, grupy teatralnej EFATA. Grupa ta organizuje od 2006 okazjonalnie spektakle lub jasełka na rzecz Fundacji Światło. Wspomnę, że było to już trzecie przedstawienie, na którym byliśmy dzięki zaproszeniu pracownic Fundacji - Kasi i Ani (które czasami występują w spektaklach). Głównym tematem tych spektakli jest nadzieja. Nadzieja na wybudzenie pacjentów ze śpiączki. Najnowsze przedstawienie miało charakter montażu słownomuzycznego, z dużą ilością mądrych i znanych piosenek. Warto dodać, że zarówno to przedstawienie, jak i poprzednie, przekazują wiedzę na temat osób znajdujących się w śpiączce, a które są pacjentami Fundacji Światło. Głoszą one przesłanie, że warto żyć nie tylko dla siebie, ale i dla innych i nie powinno się marnować czasu. Taki powinien być sens naszego bytu, w każdych warunkach, jakich przyszło nam żyć i zmagać się z przeciwnościami losu. W przedstawieniu wystąpili min. ks. Daniel Adamowicz (Caritas Diecezji Toruńskiej), Jacek Beszczyński (artysta, muzyk, animator kultury), Jadwiga Wojciechowska (Bank Żywności) i inni. Na stronie internetowej Fundacji możemy przeczytać o wrażeniach wolontariuszy biorących udział w przedstawieniach: „Niełatwo jest być członkiem Toruńskiej Grupy Teatralnej EFATA, zwłaszcza gdy na co dzień pracuje się w zupełnie innej branży, w dodatku (…) trzeba poddać się dyscyplinie czasowej, twardym rządom reżysera i ostrej krytyce publiczności. Trzeba też bardzo głęboko skonfrontować się z tematem jakości życia i umierania. Okiełznać naturalne wzruszenia na tyle, by nie sparaliżowały podczas występu, ale nie za bardzo, tak, by zostać przekonującym w przekazie. Przemek Pliita