Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Patrycja Pajor
Drodzy Czytelnicy!


Na wstępie naszego wiosennego numeru chciałabym powrócić do minionych świąt Wielkiejnocy; mam nadzieję, że spędziliście je w ciepłej atmosferze wśród rodziny i bliskich, poświęciliście koszyczek pełen smakolyków, skosztowaliście symbolicznego jajka i czerpaliście radość z tego czasu. Mam też pewność, że po tym krótkim wypoczynku i wraz z piękną pogodą dostaliście przypływ dobrej energii do pracy i nauki. Tyczy się to szczególnie maturzystów, za których trzymamy kciuki, aby wszystko poszło po ich myśli. A w naszym numerze tradycyjnie troszkę o muzyce, przepisy kulinarne, nasi nauczyciele (nie) od strony zawodowej i wiele innych artykułów. Zbliżamy się już powoli do wakacji, tak więc wykorzystajmy ten czas do poprawienia swoich wyników i zakończenia tego roku z pełną satysfakcją. Niech to będzie dla nas motywacją! Wiosna, wiosna! Szukać jej wcale nie trzeba Wystarczy spojrzeć na drzewa Gotowe by wydać pąki Zakwitną wnet zielone łąki Cieplejsze wiatru podmuchy Rozwieją chłodne wspomnienia Żegnajcie futra i kożuchy Świat rodzi się i zmienia Śpiewy ptaków poranne To znak, że przyszła wiosna Strumyk zatopił marzannę Wiosna, wiosna radosna! Angelika Woźniak



Wiosenne porządki Sobotni ranek, godzina szósta Do pracy nie idę, więc spać jeszcze mogę W tygodniu zwykle mam taki problem: Pierwszą na podłodze kładę lewą nogę Oczu nie otworzę, zbyt wczesna to pora Humoru nie mam ,chętnie bym pospała A gdy przychodzi dzień kiedy mogę, W głowie jedna myśl: BĘDĘ SPRZĄTAŁA! Otwieram okna, zapominając, że wczesną wiosną chłodne są poranki Lecz w życiu trzeba wiedzieć co jest ważne: Umyć wszystkie szyby i wyprać firanki Porządki zwykle mają to do siebie Dziś coś wyrzucę, jutro kupię nowe Otwieram szafę i porządkuję To jest za ciasne, to zbyt kolorowe Wraz z przyjściem wiosny, chęć mamy do zmiany Ulubiony sweter w koszu dziś ląduje Charakter kobiety niezdecydowany Gdy zima wróci, swetra poszukuje Prawda to święta, że Nam drogie Panie Wiosna zawsze idzie, w parze z porządkami Za wszystkie okna! Za tysięczne pranie! Mopy do góry! Niech moc będzie z Nami! Wywiad z Panią Katarzyną Mikos, nauczycielką przedmiotów gastronomicznych w ZS
Anna Surman Karolina Jamróz


1. Jest Pani nauczycielem przedmiotów zawodowych w pracowni gastronomi-cznej. Jakie predyspozycje powinien posiadać uczeń, chcący w przyszłości podjąć pracę w branży gastronomi-cznej? Uczeń, zamierzający podjąć pracę w gastronomii przede wszystkim powinien być zainteresowany zawodem. Dobrze by było, gdyby miał niepospolity smak, ważny też jest zmysł este-tyczny, wyobra-źnia i krea-tywność. Oczywiście takie cechy jak: życzli-wość, pracowi-tość i umieję-tność pracy w grupie też jest ważna. Przygo-towując potrawy kucharz nie tylko gotuje ale też musi umieć zorganizować sobie miejsce pracy, wykazać się pomysłowo-ścią w tworzeniu potraw i menu, dekoracji potraw. Kelner zaś ma stały kontakt



z klientem, musi być otwarty i umieć zareagować w określonej sytuacji. 2. Pracownia gastronomiczna podejmuje różnorodne działania (obsługa imprez, konkursy, itp.) promujące szkołę w środowisku lokalnym. Proszę opowiedzieć o kilku najważniejszych. Gastronomia bardzo chętnie włącza się w działania wolontariackie. Od kilku lat współpracujemy z Hospi-cjum w Wiśniowej. Co roku pieczemy dla Hospicjum pierniki na Święta Bożego Narodzenia, ciastka do paczek dla dzieci i babki na Wielkanoc. W tym roku podjęliśmy współpracę ze Stowarzyszeniem Wspierania Inicjatyw Spo-łecznych "Communicare" w Kędzierzynce. Co roku organizujemy wraz z P. Agnieszką Stoch spotkanie wigilijne dla samotnych. Jest wiele różnych inicjatyw, które podejmujemy wraz z uczniami. Fajne jest to, że w te inicjatywy uczniowie angażują się, chcą pomagać i chętnie uczestniczą. Oprócz działań wspiera-jących środowisko lokalne przygotowujemy imprezy szkolne, konkursy. Takim ciekawym konkursem kucharskim jest organizo-wany co roku Powiatowy Konkurs Gastronomiczny, w tym roku pt. "Kaczka Dziwaczka". Uczestnicy będą mieli możliwość pochwalić się potrawami z kaczki. Będzie pysznie! 3. Jakie osiągnięcia lub wydarzenie uważa Pani za największy sukces zawodowy? Moim największym osiągnięciem w pracy nauczyciela jest: •każdy dzień, w którym mogę spotkać się z moimi uczniami, za każdym razem wykładać im wiedzę ze szczerym entuzjazmem i zaanga-żowaniem, także cierpliwość, która pozwala



mi pomimo trudnych chwil kierować się zrozumieniem ucznia i jego problemów. •wdzięczność ucznia wyrażana w staraniach jego do spełnienia oczekiwań, jego uśmiech, współpraca i pamięć nawet kiedy kończy szkołę. •Zdane dobrze egzaminy zawodowe, które wymagają ode mnie i od uczniów wiele pracy i wysiłku. Jednak ten wysiłek widać przy zdanym egzaminie. Satysfakcja jest wtedy ogromna! I może te osiągnięcia dla każdego nauczyciela nie są zbyt zauważalne ale dla mnie są ważne szczególnie, że w zawodzie kierowałam się w stronę dietetyka i to los dał mi szansę sprawdzenia się w roli nauczyciela. 4. Jakie są Pani zainteresowania i w jaki sposób je Pani realizuje? Bardzo lubię prace plastyczne. Kilka lat temu odkryłam decoupage. Jest to sposób na odnowienie lub wykonanie przedmiotów polegający na oklejeniu go papierem dekoracyjnym. Zaczęłam tą metodą oklejać pudełka drewniane, potem przyszedł czas na bombki świąteczne ze styropianu i jajeczka wielkanocne. Lubię także szydełkować i w wolnych chwilach robię szydełkowe serwetki, które potem rozdaję przyjaciołom. Ostatnio odkryłam warsztaty pisania ikon w Dobczycach. Zajęcia trwały jesienią i zima a koń-cowym efektem są dwie ikony: Matki Boskiej Nieustającej Pomocy i Świętej Katarzyny. Pisanie ikon jest dobrym sposobem na wgłębienie się w siebie, wyciszenie i rozmowę z Bogiem. Bardzo lubię też chodzić po górach. Jak tylko mam taką możliwość biorę plecak, kijki i idę ze znajomymi połazić po górach. Przyjemnie jest po dużym wysiłku usiąść na szczycie i zachwycać się panoramą. Chodzenie po



górach jest moją ulubioną formą spędzania wolnego czasu i odpoczynku. 5. Jaka jest Pani ulu-biona książka. Dlaczego warto ją przeczytać? Czytam dużo, książki bardzo lubię, szczególnie mądre z filozofią życia, morałem, wiedzą z każdej dziedziny. Lubię książki, które swą treścią przema-wiają do mnie lub dają mi poczucie rozluźnienia, radość odstresowania. Mam wiele fantastycznych książek, trudno mi stwierdzić, która jest tą jedyną ulubioną. Ale na szczególną uwagę w moim odczuciu zasługują książki z serii „Świat Dysku” brytyjskiego pisarza Terry’ego Pratchetta. Jest to proza życia, zachowania i postawy społeczne, funkcjonowanie polityki ukryte w treści książki fantastycznej wśród świata magii, trolli, czarownic, bogów tamtego świata i całej reszty! Książka niby lekka ale tak naprawdę z głębokim filozoficznym dnem ukrytym w literaturze fantastycznej! Można ją czytać płytko, dosłownie skupiając się na opowieści o przygodach bohatera lub bardziej skupionym odkrywając ukryte aspekty filozoficzne. Na uwagę zasługuje też moim zdaniem trylogia R.R. Tolkiena „Władca Pierścieni”. Książka jest fantastyczna, opowiada historię ratowania świata przed złem. Ale co mi się najbardziej podoba to, że autor na potrzeby tej historii stworzył geografię świata, języki, historię, genealogię rodów co daje poczucie jakby czytało się książkę historyczną o dawno minionych czasach! Ta książka też jest odzwierciedleniem naszego świata i tego co się dzieje! Bardzo lubię czytać książki i zachęcam do czytania wszystkich, bo jest to przygoda, nauka i radość! Dziękujemy za rozmowę Staż zawodowy w Londynie – praktyki uczniów „Tischnera”
W lutym i marcu br. 55 uczniów wraz z 6 opiekunami z Zespołu Szkół im. ks. Józefa Tischnera odbyło staż zawodowy w Londynie w ramach programu"Młodzi mobilni - sięgajmy


po więcej" finansowanego z programu PO WER i realizowa-nego na zasadach Programu Erasmus+ sektor Kształcenie i Szkolenie Zawodowe, którego autorką jest Wioletta Perzanowska, anglistka Zespołu Szkół, znana i ceniona w Polsce jako tłumacz literatury anglojęzycznej. Pierwsza grupa, informatycy oraz uczniowie pracowni gastronomicznej, odbyła staż w firmach informa-tycznych, resta-uracjach i hotelach w Londynie (opiekunowie: Wioletta Perzanowska, Joanna Brytan, Piotr Ptaś, Grzegorz Skuza). Druga grupa natomiast, młodzież z klas fryzjerskich szkoliła się w zakładach fryzjerskich w Londynie (opiekunowie: Aleksandra Czapka i Anna Markiewicz).Organizatorem praktyk oraz zakwaterowania i wyżywienia był ADC College w Londynie, uczniowie zostali zakwaterowani u angielskich rodzin, co dało im możliwość dodatkowych konwersacji. Przed wyjazdem, podczas ferii zimowych, uczes-tnicy projektu brali udział w 20-godzinnym kursie posługiwania się językiem angiel-skim zawodowym oraz przygo towaniu kultu-rowym. Uczniowie przeszli długie, trudne testy online z języka angiel-skiego, pisali CV w języku angiel-skim, a także odbyli rozmowę kwalifikacyjną przez telefon z przyszłym pracodawcą. „Młodzi mobilni – sięgajmy po więcej”
Wioletta Perzanowska


Celem projektu „Młodzi mobilni – sięgajmy po wię-cej” jest umożli-wienie uczniom Technikum Infor-matycznego, Usług Gastrono-micznych oraz Usług Fryzjerskich odbycie stażu zawodowego w firmach infor-matycznych, restauracjach oraz zakładach fryzjer-skich w Londynie. Staraliśmy się przygotować mło-dzież jak najlepiej do wyjazdu, orga-nizując zajęcia z posługiwania się językiem angie-lskim zawodowym w poszczególnych branżach – infor-matycznej, gastro-nomicznej, fryzje-rskiej–oraz zajęcia kulturowe. Pierwszego dnia po przyjeździe do Londynu nasza instytucja partne-rska, ADC College, zorganizowała warsztaty wprowa-dzające, w czasie których uczestnicy nie tylko dowie-dzieli się, jak poruszać się po Londynie, ale musieli również samodzielnie dotrzeć do swoich miejsc pracy. Londyn to ogromna aglomeracja miej-ska, siedmiokrotnie większa od Warszawy, więc podróżowanie komunikacją



miejską (metrem – nazywanym w Londynie „tube”, kolejką czy auto-busami) to pra-wdziwe wyzwanie. Nasi uczniowie czuli się bardzo zagubieni tego pierwszego dnia, błądzili, ale wszystkim udało się znaleźć miejsce pracy i wykonać zadanie. Drugiego dnia wszyscy rozpoczęli praktyki w wyznaczonych przedsiębiorstwach Jeżeli chodzi o informatyków były to niewielkie firmy zlokalizo-wane w różnych częściach miasta, również w londyń-skim City, czyli centrum biznesowo-finansowym. Londyn to wielo-kulturowe miasto, tak więc uczniowie z gastronomii odbywali staże w restauracjach specjalizujących się nie tylko w kuchni angielskiej, ale też włoskiej, hindu-skiej czy polskiej. Pracowali w resta-uracjach takich znanych hoteli, jak Holiday Inn czy Premier Inn Harrow, eksklu-zywnym London Capital Club w londyńskim City, Moor Park Golf Club, ale również w przygotowując posiłki w domach



opieki dla seniorów. Młodzi ludzie wiele się nauczyli, zdobyli nowe doświa-dczenia zawodowe, mieli też możliwość doskonalenia umiejętności komunikowania się w języku angiel-skim zarówno w pracy, jak i rozmawiając codziennie z rodzinami, u których miesz-kali. Ponieważ codziennie spędzali 6-8 godzin w zakładach pracy, a dojazd w jedną stronę zajmował przeciętnie 1-2 godziny, w ciągu tygodnia nie mieli zbyt wiele czasu na to, żeby zobaczyć miasto i jego turystyczne atrakcje. Zorgani-zowaliśmy więc zwiedzanie Londynu z przewo-dnikiem w czasie weekendu i podzi-wialiśmy m.in. Westminster – budynek parla-mentu, Big Bena, katedrę Westminster Abbey, pałac Buckingham, Tower, katedrę St Paul’s, teatr szekspirowski „the Globe” i wiele innych. Odwiedziliśmy też wspaniałe londyńskie muzea – Nauki i Historii Naturalnej, British Muzeum, Galerię Narodową czy Tate Gallery. Wraz z nauczycielami przedmiotów zawodowych odwiedziłam kilka miejsc praktyk, niestety nie mogliśmy być wszędzie. Było nam niezwykle miło słyszeć dobre opinie o naszych uczniach, ich pracy, sumienności, samodzielności i sprawności w posługiwaniu się językiem angielskim – ogólnym i zawo-dowym. Wielu z nich nawiązało dobre relacje oraz kontakty zawo-dowe i dostało propozycje pracy po skończeniu szkoły (np. Dawid Orzechowski w firmie informatycznej, Kamil Jagła w London Capital Club, Mikołaj Budyn w polskiej restauracji „Sowa”), jak również pracy w czasie wakacji (informatycy oraz kucharze). Praktyki zagraniczne wpły-wają bardzo korzystnie na rozwój i doskona-lenie umiejętności językowych uczniów, sprzyjają



sprawnemui biegłemu posługiwaniu się językiem obcym zarówno ogólnym, jak i zawodowym, stanowią wspaniałą okazję do rozwijania umiejętności zawodowych w praktyce, w międzynarodowym zespole; jest to niewątpliwie niezapomniane i cenne doświadczenie dla młodego człowieka. Staż w "TCCA/Raaw" zaowocował propozycją pracy w londyńskiej firmie
Praktyka w Londynie z perspektywy informatyka


Kursy w Londynie z perspektywami na stworzenie międzynarodowych kontaktów i sprawdzenie własnych umiejętności to bezsprzecznie niepowtarzalna okazja dla ucznia Technikum. Pracownicy przyjmującego nas ADC College zapewnili nam poczucie bezpieczeństwa i pomogli odnaleźć w nowym miejscu, a rodzina, z którą mieszkaliśmy okazała się bardzo miła, gościnna i przyjazna. Organizacja TCCA, gdzie odbywałem praktyki, skupiła się na rozwinięciu wybranych przeze mnie umiejętności, poprzez stawianie przede mną prawdziwych wyzwań i skomplikowanych zadań. Książka z podziękowaniami i życzeniami od pracowników, którą otrzymałem w dniu wyjazdu, jest najlepszym przykładem przyjaznego nastawienia i świetnej atmosfery, w której spędziłem te dwa tygodnie. Dzięki odpowiedniemu rozplanowaniu dnia miałem sporo wolnego czasu na zwiedzanie Londynu i spotkania ze znajomymi. Czas spędzony na praktykach pozwolił mi rozwinąć swoje umiejętności językowe i poznać sporo nowych osób. Dzięki tej okazji zyskałem nie tylko ważny certyfikat i znaczący wpis do mojego CV, ale także mnóstwo pozytywnych wspomnień. Dawid Orzechowski "Fryzjerka w Londynie"
5 marca 2016 roku miał miejsce długo oczekiwany wyjazd fryzjerek z naszego Zespołu na praktyki do Londynu. Byłam bardzo pozytywnie nastawiona, mimo że nie do końca było wiadomo, co mnie tam czeka.


Podróż autokarem trwała ok. 24 godzin, co było najbardziej meczącą częścią. Po przyjeździe do Harrow - miasta w którym mieszkaliśmy - do collegu, które miało być miejscem naszych spotkań z opieku-nami z Polski oraz Anglii - po każdą parę przyjechała wyznaczona rodzina. Ja wraz z trzema dziewczynami mieszkałyśmy razem w jednym mieszkaniu, co było nam bardzo na rękę. Nasza "host family" - bo tak w Anglii nazywają "tymczasową rodzinę" była niesamowicie miła, jak przystało na mieszkańców Londynu. Miałyśmy do dyspozycji dwa dwuosobowe pokoje i własną łazienkę. W tygodniu dni wyglądały następująco: rano wszystkie cztery jechałyśmy razem do centrum Harrow, następnie każda zmierzała w kierunku swojego salonu, o godzinie 17 umawiałyśmy się



w tym samym miejscu i miałyśmy czas na shopping. Pierwszy dzień w salonie powodował największy stres, niepotrzebnie. Ludzie mieszkający w Anglii należą do jednych z naj-milszych osób. Ekipa "Leslie Ann" (bo taką nazwę nosił nazwę mój salon) składała się z głównej fryzjerki i mojej mentorki Gayle, Elli która bywała tam tylko raz w tygodniu, oraz Roxan, która jest najmilszą i najsympaty-czniejszą osobą jaką kiedykolwiek poznałam! Jeżeli chodzi o język to nie był to dla mnie problem, a nawet przyjemność. Uwielbiam ten język i cieszę sie, że miałam okazję sprawdzić się w tej dziedzinie. Jestem z siebie dumna :) Oczywiście nie mogło zabraknąć wizyty w Primarku! Kiedy już nauczy-łyśmy się swobo-dnie poruszać komunikacją miejską oraz metrem, zwiedza-łyśmy stadion na Wembley; wieczorem, kiedy świecą światła widoki są przepiękne. Pod Wembley znajdują się boiska do każdej gry, oświetlone z każdej strony. Po wszystkim przychodził czas, aby wrócić do domu na obiado-kolajcję. Jak większość z nas, obawiałyśmy się jak będą wyglądały nasze posiłki... Trafiłyśmy genialnie! Jedzenie było naszą kolejną atrakcją, gdyż po wyczerpującym dniu na praktyce, na zakupach czy gdziekolwiek indziej nie mogłyśmy się doczekać, co też dzisiaj ugotuje nam Meesha. Kiedy dostaje się lasagne, pizze, warzywne kremy czy kurczaka nie ma co się dziwić, że z niecierpli-wością czekałyśmy na wieczór. W sobotę przyszedł czas na zwiedzanie centrum Londynu z udziałem przewodnika. Bardzo podoba mi się tamtejsza architektura. Budynki, domy są bardzo charaktery-styczne, budowane w ten sam sposób, łączone ze sobą, a każda część ma swój indywidualny kolor. Najpięknie-jsze były białe domy z niebieskimi



drzwiami i oknami! Londyn robi duże wrażenie, nie da się ukryć, że mieszanka kulturowa jest tam bardzo widoczna. W zasadzie najmniej jest tam rodowitych Anglików. Inne kraje mogłyby się uczyć takiej tolerancji. Jest to na pewno ciekawe doświadczenie mijać codziennie tak wiele narodowości. W niedzielę wybrałyśmy się ponownie do centrum, aby zrobić pamiątkowe zdjęcia. Big Ben, London Eye, Tower of Bridge - wszystko piękne, jak malowane! Pogoda również nam dopisywała, przez dwa tygodnie padało tylko raz. Bardzo dobrą opcją było to, że nie mieszkaliśmy w hotelach, tylko u rodzin, które żyją tam na co dzień. Miałyśmy okazje zobaczyć jak wygląda prawdziwe życie w wielkim mieście. Jak pracują, jak wygląda ich szkoła itp. Jeżeli chodzi o samo fryzjerstwo trafiłam na niesamowicie miłą ekipę, ale też na pewien zastój w ilości klientów, co w żaden sposób źle się na mnie nie odbiło. Zabiegi, które wykonują, są podobne do naszych,



aczkolwiek każdy fryzjer ma swoją osobistą technikę, jaką wykonuje daną czynność. Zdarzało się, że młodsze dziewczyny trafiły do salonów, gdzie usługi wykonywane były na włosach afrykańskich, afro. Z pewnością było to coś nowego i zarazem ciekawego, gdyż u nas w Polsce takie zakłady nie funkcjonują. Ostatniego dnia otrzymałyśmy certyfikaty, które na pewno bardzo korzystnie wpłyną na naszą dalszą karierę w tym zawodzie. Jestem bardzo wdzięczna, że mogłam wziąć udział w tym projekcie, jestem pewna, ze któregoś dnia tam wrócę, może rekreacyjnie, a może zawodowo. I chciałabym również podziękować Pani Wioletcie Perzanowskiej za to, że tyle poświeciła czasu i wysiłku, aby ten projekt wprowadzić w życie, oraz Pani Aleksandrze Czapce i Pani Annie Markiewicz, za opiekę podczas wyjazdu i dopilnowanie, aby wszystko poszło zgodnie z planem. Patrycja Pajor Mariusz Obajtek
Mind the Gap, czyli o praktykach w Londynie w ramach programu Erasmus+


Na przełomie lutego i marca miałem okazję uczestniczyć w dwutygodnio-wym wyjeździe do Wielkiej Brytanii w celu odbycia praktyk zawodowych. Przez kilka miesięcy prowadzone były przygotowania do tej podróży, w okresie ferii zimowych wszystkie grupy przeszły kurs języka angielskiego przystosowany do branży, w jakiej odbywać się miały praktyki. Wraz z początkiem podróży nastroje moich znajomych i moje były raczej mało optymi-styczne, ze względu na bardzo niekomfortowy rodzaj transportu (około 26 godzin w autokarze), a jak



na złość wydawało się, że namnażają się kolejne problemy – język angielski był początkowo barierą dla wielu uczestników wyjazdu, a trzeba było posługiwać się głównie nim i to w każdej niemal gałęzi londyńskiego życia. Kłopotliwie zapowiadały się również dojazdy do miejsc pracy, które miały zajmować nam nawet do dwóch godzin i obejmować przesiadki, a dla obcokrajowców w wielkim mieście słowo „przesiadka” kojarzy się w pierwszej kolejności z wizją problemów i rychłego zgubienia się. Sceptyczne nastawienie to jedno, rzeczy-wistość to drugie, więc nie pozostało nam nic innego jak zacisnąć zęby i sprostać wyzwaniom, jakie stawiał przed nami obcy kraj oraz obca kultura, a jak później miało się okazać, sceptyczne podejście było zdecydowanie na wyrost.



Przez dwa tygodnie naszego pobytu w Londynie mieszkaliśmy u rodzin angielskich, które otworzyły dla nas progi swoich domów i ugościły. Wraz z moim kolegą z ławki zamieszkaliśmy u sympatycznej Patricii i jej rodziny. Pierwszym kluczowym punktem po przyjeździe było spotkanie organi-zacyjne w ADC College, gdzie pani Natalia wytłuma-czyła nam warunki transportu panujące w Londynie, objaśniła pewne istotne detale wyspiarskiej kultury i zachęciła, by mimo braków płynności we władaniu językiem angielskim starać się podejmować choćby krótkie pogawędki z ludźmi w domu i w pracy. Następnie przeprowadzone zostało ćwiczenie, które polegało na próbnym dojeździe do miejsca pracy i powrocie do college’u. Zostało ono zrealizowane z różnym skutkiem, w większości przypadków pozytywnym. Od wtorku każdy z uczestników rozpoczynał okres swoich praktyk, zdarzało się że w jednym miejscu pracy pracowało po dwóch uczniów, wielu jednak zostało przydzielonych do samodzielnych praktyk, taki los spotkał także mnie. Repre-zentując branżę IT praktyki głównie odbywaliśmy w serwisach komputerowych (informatycy) oraz firmach powią-zanych w jakiś sposób z mediami (graficy). Czas w miejscu praktyk mijał nam w zróżnicowanym tempie, w moim przypadku zdarzały się dni pełne pracy, bez dłuższej chwili na złapanie oddechu, jak również dni nieco bardziej leniwe, kiedy to po wykonaniu wszystkich zadań mieliśmy czas na luźniejsze rozmowy czy np. wspólną grę w najnowszego Wiedźmina. Podczas praktyk starałem się nieco ulepszyć poziom mojego języka, czemu sprzyjała otwarta natura mojego przełożonego, z którym mogłem porozmawiać na



tematy, które obu nas interesowały. Udało mi się zainteresować go tworzeniem gier komputerowych i zademonstrować mu, jak to wygląda w praktyce, on z kolei chętnie dzielił się ze mną swoją wiedzą o smartfonach. Jeśli chodzi o nowe umiejętności zdobyte podczas praktyk, to zależy to od indywidu-alnego podejścia każdego uczestnika. Mówiąc jedynie w swoim imieniu, praktyki oceniam jak najbardziej pozytywnie ze względu na atmosferę w firmie, jednak prócz podszlifowania języka mało było dla mnie innowacji, ale przynajmniej mogłem wykazać się umiejętno-ściami, które już zdobyłem i przyczynić się w pewnym stopniu do prężnego działania firmy. Jako, że nie samymi praktykami uczeń żyje, to w pierwszy weekend po przyjeździe wybraliśmy się



z opiekunami oraz przewodnikiem na zwiedzanie Londynu, podczas którego zobaczyliśmy m.in. Tower of London, Big Ben, Buckingham Palace czy kilka muzeów. Drugi tydzień był kontynuacją praktyk, a w piątek odbyła się ceremonia certyfikacji, podczas której każdy z nas otrzymał certyfikat potwierdzający uczestnictwo w praktykach w ramach programu Erasmus+. Po ceremonii uczestnicy wyjazdu wybrali się na ostatnie zakupy pamiątek czy też na wieczorne pożegnanie z Londynem we wspólnym towarzystwie. Sobotni poranek przepadł w wirze przygotowań do opuszczenia Londynu i pożegnaniach z rodziną goszczącą, od popołudnia zaczęła się dla nas długa podróż powrotna. Wyjazd ten dał nam wiele perspektyw, okazję do poznania nowego miejsca, nowych ludzi oraz nowej kultury. Wymagał też od nas pewnego rodzaju elastyczności, czyli przystosowania się do panujących tam reguł, oraz samodzielności, której zdecydowanie wymagały podróże m.in. złożonym systemem metra, który początkowo wzbudzał strach i poczucie zagubienia przy samym spojrzeniu na mapę stacji, jednak już po kilku dniach prawie każdy z nas czuł się w podróżach pewnie, sam polubiłem moje wieczorne powroty i spacer londyńskimi ulicami po zmroku. Cóż, nie taki diabeł straszny, jak go malują. Powiedzenie to moim zdaniem z powodzeniem można zastosować też jako podsumowanie wszystkich naszych obaw dotyczących tego wyjazdu za granicę – wiele się nauczyliśmy, i nie chodzi tu tylko o nowe umiejętności związane z naszymi zawodami, lecz o umiejętność dostosowywania się do sytuacji, akceptacji odmiennych kultur i warunków życia



czy samodzielności. Zdarzały się pewne niedoskonałości, lecz biorąc pod uwagę całokształt, to ten wyjazd był dla nas niesamowicie pozytywnym wydarzeniem, pozwalającym poszerzyć nasze horyzonty, poznać warunki pracy za granicą czy podszlifować zdolności językowe. Dla zainteresowanych bardziej żywym rodzajem relacji, krótki film z Londynu mojego autorstwa: https://goo.gl/MnghHe. Redaktor naczelny: Patrycja Pajor Redakcja i współpraca: Magdalena Cygan Magdalena Druzgała Aleksandra Jamka Angelika Jamka Emil Jamróz Karolina Jamróz Aleksandra Kobiałka Marzena Kołodziejczyk Anna Miętus Justyna Paryła Weronika Piwowarczyk Anna Surman Poszerzamy perspektywy uczniów



W styczniu br. do Zespołu Szkół im. Ks. Józefa Tischnera przyjechała delegacja z niemieckiej szkoły średniej z GrossGerau. Zespół Szkół był jedną z ośmiu placówek, którą odwiedzono. Wcześniej wizytowane były szkoły w Myślenicach, Krakowie czy tez Wrocławiu. Delegacja z GrossGerau poszukiwała szkoły partnerskiej, z którą mogłaby nawiązać współpracę w ramach wymiany młodzieży szkolnej. Odwiedzając różne placówki, zwracali uwagę na profile szkoły, na zaplecze dydaktycznopraktyczne, które wykorzystuje się do przygotowania młodzieży do wykonywania określonego zawodu. Liczył się dla nich ogólny wizerunek szkoły oraz bezpieczeństwo młodzieży. Podczas pobytu w naszym Zespole stwierdzili, że nasza placówka jest bardzo nowocześnie wyposażona, że zajęcia praktyczne są dużo lepiej prowadzone niż w odwiedzanych przez nich innych szkołach. Ich uznanie zyskali nasi nauczyciele, którzy uczyli młodzież rzeczy praktycznych w sposób ciekawy. Doceniali szeroki wachlarz profili zawodowych, których uczymy w Zespole Szkół. Nie bez znaczenia był



również fakt, że Dobczyce znajdują się w gminie ekologicznej w pobliżu dużego ośrodka kulturalnego, jakim jest Kraków. W dniach 18 -19 marca pan Bogusław Lichoń, dyrektor ZS, udał się z rewi-zytą do zespołu szkolenia zawodowego w GrossGerau, wraz z panem Grzegorzem Leśniakiem, nauczycielem języka niemieckiego oraz gastronomicznych przedmiotów zawodowych. - W ciągu 2 dni, które tam spędziliśmy, zwiedzaliśmy ich szkołę, pracownie nauczania praktycznego oraz samo miasteczko. Trzeba przyznać, że ich szkoła jest bardzo dobrze przygotowana do nauczania zawodów. Uczą w podobnych profilach, jak nasza szkoła. W zależności od zawodu – ich uczniowie odbywają naukę praktyczną albo w wielkich pracowniach szkolnych, albo w zakładach pracy pod okiem przeszko-lonego w opiece nad uczniami personelu. Zauważyliśmy również, że Martinowi Gonnermannowi – dyrektorowi tamtejszej szkoły bardzo zależy na współpracy z nami. Powołał on specjalny zespół 15 nauczycieli (wśród nich jest 3 Polaków), który ma zająć się doprecyzowaniem charakteru naszej współpracy. Przede wszystkim współdziałanie ZS Dobczyce – GrossGerau nie będzie dotyczyć tylko nauczania zawodowego, ale także kultury, sportu, ekologii oraz ratownictwa medycznego. Stawiamy na współpracę nie tylko młodzieży, ale i nau-czycieli – dzieli się swoimi wrażeniami pan Bogusław Lichoń, dyrektor ZS - Uważam, że to bardzo ważne, aby młodzi ludzie poszerzali swe perspektywy. Wyjeżdżając za granicę mogą oni poznać inny rynek pracy, możliwości, jakie on dla ich rozwoju niesie. Moim zdaniem dzięki temu podnoszą swoje kwalifikacje, staja się jeszcze bardziej konkurencyjni na naszym rynku pracy. Po to uczniowie biorą udział w praktykach zagranicznych, aby podnosili poziom wykonywanych usług w naszym kraju oraz aby uświadomili sobie, że życie za granica wcale nie jest łatwe. Redakcja Święto Patrona w Zespole Szkół

... w życiu należy okazywać: miłość, dobroć, szacunek, wrażliwość, odwagę, zaufanie

„Śladami księdza Józefa Tischnera” – taki tytuł miała uroczystość obchodów 85. rocznicy urodzin patrona Zespołu Szkół w Dobczy-cach, która odbyła się 11.03.2016 r. W obchodach wzięli udział zaproszeni goście i cała społeczność szkolna. Wręczono nagrody laureatom dwóch konkursów przeprowadzonych przez p. Grażynę Trzeciak i ks. Jarosława Grzegorczyka. Główną część uroczystości stanowiło przygo-towane przez młodzież przedsta-wienie poprowa-dzone przez Klaudię Kafno, Adriana Woźniaka i Kamila Rokosza z 2 LO1. Przygoto-wani przez Iwonę Puchałę ucznio-wie: Emilia Knapik, Katarzyna Suder, Zuzanna Szurek z kl. 2 T4, Maja Brodzik, Wiktoria Strzałka, Magda-lena Hołuj, Maciej Sendur, Filip Szewczyk, Dawid Gołąb z kl. 2 LO1 – pokazali sytuacje z życia w szkole i w domu, zwra-cając uwagę na



Uroczystość uświetniły dzieci z Zespołu Pieśni i Tańca Raciborsko, oraz pary taneczne Zespołu Pieśni i Tańca Dobczyce. Przedstawieniu towarzyszyły obrazy z sylwetką Tischnera, jego słowami oraz ważnymi dla Niego miejscami. Prezen-tację przygotował Bartłomiej Nowak z kl. 4T2. Na koniec skierowano do wszystkich obecnych apel, by iść śladami ks. Józefa Tischnera, a piosenką finałową przypo-mniano, że z tego świata weźmiemy ze sobą tylko to, co w życiu dobrego zrobiliśmy, jacy byliśmy. Wszyscy głośno śpiewali utwór Zakopower Pójdę boso. Kilku uczniów natomiast wraz z płk Jerzym Krygierem odwiedzili grób ks. Józefa Tischnera oraz gościli w domu Jego brata, Kazimierza Tischnera w Łopusznej. Iwona Puchała M. K.

Zstąpi łza na policzek zatrzyma się w jego połowie, na nim zerdzewieje niczym na zawsze zostanie jej ślad... Lecz... Kiedy ona przybędzie ? Ona stanie z tyłu i już nigdy nie stanie obok. Te niebieskie oczy co kiedyś ukochałam, zatańczą raz ostatni, w moich oczach... Później odpłyną z niepamięcią... Do skrytych nieposkromionych kilku w niebie gwiazd. Ilekroć będę chciała je policzyć, pamięć mi wróci że tam istnieją Twoje oczy... I w tej jednej nieposkromionej chwili, może bym chciała znów je przypomnieć i z nimi zatańczyć, przywołać suche wargi obudzić śpiące serce, poczuć ciepło ręki, być znów przy Twoim boku, poczuć wargi na swoim policzku, zacząć z niepamięcią wszystko od nowa. Moje i Twoje spojrzenie zaczęłoby wtedy kiełkować... I właśnie dla tej jednej chwili spełnienia, można być gotowym świadczyć jedną, nieposkromioną wieczność.

Kocham Cię... to słowa chwili spełnienia, lecz ta chwilą, można świadczyć wieczność. Wybacz, że już Cię nie wspominam, nie obiecałam pamięci o Tobie. Moment odbicia od Twojego boku nastał, niczym chwila spełnienia. Gdy już zrobię krok w tył opuszczę twoją ciepłą rękę, odsunę policzek od Twojego policzka, usta od Twoich ust, i serce od Twojego serca, I właśnie wtedy nastąpi nieposkroniona historyczna chwila wieczności... Powiatowy Konkurs Poezji i Piosenki Poetyckiej
Strofy o miłości Dnia 26 lutego 2016 roku w Zespole Szkół w Dobczycach odbył się Powiatowy Konkurs Poezji i Piosenki Poetyckiej.


Uczestnicy mieli za zadanie zapreze-ntować utwór muzyczny lub recytację wiersza o tematyce miło-snej. Udział wzieło 45 uczestników powiatu myśleni-ckiego z podziałem na szkoły gimna-zjalne i ponad-gimnazjalne. Gościliśmy uczniów z takich miejsco-wości jak: Sułkowice, Głogo-czów, Tenczyn, Lipnik, Myslenice oraz Dobczyce. Jury w składzie: P. Magdalena Sokołowska – Gawrońska (aktorka teatralna i filmowa, P. Monika Gubała (Dyrektor Szkoły Muzycznej I stopnia w Dobczyycach), P. Renata Starmach (polonistka z Gimnazjum w Dobczycach), P. Katarzyna Jąkała (nauczy-cielka języka angielskiego w ZS) oraz P. Katarzyna Reszka (nauczycielka wiedzy o kulturze w ZS) miało za zadanie ocenić dopasowanie odpowiedniego repertuaru, umiejętności wokalne bądź aktorskie oraz



niegodne zacho-wania, m. in.: poniżanie innych, wyśmiewanie, przemoc, brak miłości. Następnie udzielili lekcji nauczania Tischnera, przypominając, że w życiu należy okazywać: miłość, dobroć, szacunek, wrażliwość, odwagę, zaufanie. Wymowę tej części przedstawienia wzmocniły, zapierające dech w piersi, wyko-nania piosenek: Stana Borysa Jaskółka Urszuli Ciaputy (1 T3) i Bogumiły Mirochny (2 LO1), a także Dżemu Modlitwa III i S. Sojki Tolerancja Klaudii Chrobak (3 T1). Zaśpiewały do aranżacji nauczy-ciela Andrzeja Pudlika zagranych wspólnie z ucznia-mi naszej szkoły: Łukaszem Ziębą (2 T3), Przemysła-wem Majem (1T3), Kacprem Ściborem (3 T1),Krzysztofem Żuławińskim (4T2). W drugiej części przypomniano związek ks. Tischnera z Podhalem. Nasi górale – uczniowie klasy 2 T3: Mateusz Śliwa, Mateusz Skóra, Ireneusz Molendys, Mateusz Włodarz, Damian Szostak, Mateusz Miklaś - rozmawiali gwarą góralską o życiu, co w nim jest najważniejsze.



interpretację. Po zakończeniu eliminacji jury musiało podjąć decyzję o wybraniu najlepszych i wręczeniu nagród na koncercie laureatów, który odbył się 1 kwietnia. Po powtórnym wysąpieniu wybranych uczestników Pani Magdalena Sokołowska – Gawrońska udzieliła kilku złotych rad dla zwycięzców, które miejmy nadzieje wezmą do serca. Wyniki w obu katerogiach były następujące: Szkoły gimnazjalne: I miejsce: Mariusz Stalmach (Gimnazjum w Dobczycach) II miejsce ex aequo: Adela Stożek (Gimnazjum w Tenczynie) i Maria Rapacz (Gimnazjum w Tenczynie) III miejsce ex aequo: Maja Kowalska (Gimnazjum w Dobczycach), Izabela Mistarz i Jakub Ćwierz – duet (Gimnazjum w Dobczycach), Maria Szczepaniec (Gimnazjum w Tenczynie) Wyróżnienia: Konrad Zygmunt, Beata Mirochna i Dawid Kopp – trio (Gimnazjum nr 3 w Myślenicacach) Szkoły ponad-gimnazjalne: I miejsce: Małgorzata Szklarz (Zespół Szkół im. A. Średniawskiego w Myślenicach) II miejsce: Klaudia Chrobak ( Zespół Szkół w Dobczycach) III miejsce ex aequo: Karolina Suruło (I LO im. T. Kościuszki w Myślenicach Patrycja Pajor (Zespół Szkół w Dobczycach) Wyróżnienia: Anna Pacho (I LO im. T. Kościuszki w Myślenicach) Sponsorami nagród byli: Starostwo Powiatowe w Myślenicach, ZS w Dobczycach oraz Hotel Kasztelan*** w Dobczycach. Organizatorem konkursu była polonistka P. Elżbieta Kudlik. Wszystkim serdecznie gratulujemy Patrycja Pajor Ramię robota



Głównymi konstru-ktorami i wykona-wcami robota są uczniowie 3 klasy technikum mechatronicznego Sebastian Topór oraz Karol Grzybek. Pomysło-dawcą i opieku-nem projektu jest mgr inż. Maciej Machnicki nauczy-ciel przedmiotów mechatronicznych. Nasz robot jest typem „przegu-bowca” tzn. 3 ruchy główne są realizowane przez osie obrotowe (kinematyka RRR). Prace nad naszym robotem trwały ponad cztery miesiące w ciagu których intensy-wnie pracowaliśmy Pierwotnie konstrukcja ramienia robota była wykonana z kartonu w celu wizualizacji projektu. Po udoskonaleniu konstrukcji osta-tecznie wykonali-śmy szkielet ze sklejki brzozowej sklejonej żywicą. Większość kompo-nentów została przez nas zbudo-wana. Elementem końcowym jest uniwersalny chwytak napę-dzany przez serwomechanizm o momencie 0,18Nm zaprojektowany przez ucznia Sebastiana Topora.



Podstawa obrotowa napędzana silnikiem krokowym o momencie 0,2Nm z redukcyjną przekładnią zębatą 6:1 osadzona na łożysku tocznym została zaproje-ktowana przez Karola Grzybka. Także od strony elektronicznej większość elementów została wykonana przez wymienionych uczniów Technikum Mechatronicznego. Sterownik w obudowie uniwersalnej wentylowanej. Układ sprzęgania serwomechani-zmów i silnika krokowego lutowany na płytce uniwersalnej, dodatkowo sterownik napędu krokowego na scalaku L289. Na pulpicie zamocowany wyświetlacz LCD. Całością zarządza mikrokontroler ATmega 328, programowany przez złącze USB za pomocą platformy Arduino. Układ zasilania przerobiony ze starego komputera PC z alterna-tywnym zasilaniem z zasilaczy laboratoryjnych. Wyposażyliśmy również sterownik w symulator nadajników



sygnałów wywołujących poszczególne procedury procesów sterowania sekwencyjnego, kompatybilny z dowolnym sterownikiem PLC (który może zarządzać pracą robota). Praca nad tym projektem bardzo poszerzyła naszą dotychczasową wiedzę zarówno od strony mechani-cznej jak i elektro-nicznej co w przyszłości na pewno bedzie przydatne choćby w pracy zawodowej. Mozliwości naszego robota można zobaczyć na Facebooku Technik Mechatronik ZS Dobczyce , gdzie zostało zamieszczone kilka przykładowych skewencji ruchowych realizujących konkretne czynnośći. Sebastian Topór

Reprezentacja Zespołu Szkół na Powiatowych Targach Edukacyjnych oraz podczas Festiwalu Zawodów w Krakowie Jak zawsze ekipa "Tischnera" stanęła na wyokości zadania i przygotowała ciekawe, przysiągające uwagę stoiska.



II miejsce dla mechatroników z Z S w Dobczycach w VII Małopolskim Konkursie Własnych Prac Technicznych!

Sebastian Topór Wielkim sukcesem mechatroników jest zbudowanie zdalnie sterowanej kosiarki za pomocą aparatury RC badż SMARTFONA. Konstruktorami są uczniowie klasy 3T2 Krzysztof Czekaj, Karol Grzybek, Sebastian Topór, Dominik Nawalany. Pomysł zrodził sie około półtora roku temu kiedy do dyspozycji otrzymailśmy normalną kosiarkę do trawy. W pier-wszej fazie przerobilismy napęd z mechani-cznego na elektryczny projektując i udoskonalając go tak aby sprostał trudnym warunkom, odnowie została



poddana również obudowa kosiarki jak i jej osprzęt. Po uporaniu się z częścią mechaniczną przyszła pora na kwestie sterowania i tutaj wykorzy-staliśmy apraturę RC jak i równierz SMARTFONA pisząc do niego autorską aplikację, która za pośrednictwem bluetooth steruje kosiarką. Jak wiadomo sam smartfon i pilot rc nie są w stanie sterowac kosiarką dlatego też potrzebne do tego były specjane moduły elektro-niczne, które również projektowaliśmy sami. Po zakończeniu prac postanowilismy wziąć udział w VII Małopolskim Konkursie Własnych Prac Technicznych zajmując w nim drugie miejsce. Zostaliśmy również zaproszeni przez pezesa Józefa Krzeczowskiego przedstawiciela ZO NH SEP w Izbie Rzeczoznawców SEP i pana Mieczysława Skirło na posiedzenie SEPu, które odbędzie się 14. 06.2016 r. gdzie będziemy prezentować nasz projekt. Naszym opiekunem był nauczyciel – mgr inż. Tadeusz Woźniczka. Oddziaływanie muzyki na emocje człowieka



Czym jest muzyka? Muzyka jest to jedna z dziedzin sztuk pięknych, która wpływa na człowieka przez dźwięki. Powstał piękny cytat, który brzmi „Muzyka to najsubtelniejsza forma przekazu, można stwierdzić, że żadna dziedzina sztuki nie porusza ani nie wpływa na podświadomość tak, jak muzyka.” - Dawid Crossby. Ludzie od zarania dziejów interesowali się nią. W prehistorii grano na muszlach i piszczałkach. Towarzyszyła tańcom i ceremoniom religijnym, ale teraz nie o tym. Często nie zdajemy sobie sprawy, że w wyniku swojego oddziaływania muzyka znacząco wpływa również na przebieg procesów fizjologicznych w naszym organizmie. Tonacja majorowa wzbudza u słu-chaczy reakcje radości i szczęścia, inaczej jest za to z tonacją minorową, która wywołuje smutek, nostalgię. Tempo wolne najczęściej wywołuje nastroje spokojne oraz odprężenie. Dźwięki wysokie poprawiają humor, a za to dźwięki niskie budzą w nas uczucie godności powagi. Muzyka wpływa na układ krwionośny i oddechowy. Zaobserwowano wzrost częstości uderzeń serca przy słuchaniu muzyki



wesołej. Głównym powodem, dla którego ludzie słuchają muzyki to dostarczenie sobie przeżyć emocjonalnych. Muzyka bardzo często wywołuje wspomnienia i przywołuje określone myśli. Szeroka forma współczesnej muzyki sprawiła, że stała się ona środkiem komunikacji dla wielu subkultur młodzieżowych. Podsumowując mogę z całą pewnością stwierdzić, że człowiek w każdej epoce miał do czynienia z muzyką, ponieważ jest ona ważną częścią kultury, pozwala wprawić w określony nastrój. Dzięki temu, że jest bogata w swą różnorodność gatunków daje możliwość zaspokojenia indywidualnych gustów każdego. Magdalena Cygan Historia wokół nas
Gdów w połowie XIX wieku


Podczas pierwszego rozbioru Polski Gdów i jego okolice zostały włączone do nowo powstałej Galicji - ziem zaboru austriackiego. Życie chłopów w XIX wieku nie należało do łatwych, wieś nawiedzały różnego rodzaju klęski żywiołowe: nieurodzaje, słoty, wylewy, ponadto musieli odrabiać pańszczyznę. W związku z narastającym konfliktem między dworem a chłopami urzędnicy austriaccy podjęli próby skłócenia obydwu stron, w celu osłabienia powstania krakowskiego. Sytuacje pogarszał fakt, iż chłopi żyjący w poł. XIX wieku byli już trzecim a nawet czwartym pokoleniem zrodzonym w niewoli, a ich świadomość patriotyczna była niewielka. Ostatecznie doszło do zbrojnego wystąpienia chłopów przeciwko szlachcie. Na czoło ruchu chłopskiego wysunął się Jakub Szela, gospodarz ze wsi Smarzowa. Uzbrojone gromady chłopskie („czerniawa”) zaopatrzone w kosy, grogi oraz siekiery szły od wsi, niszcząc i paląc dwory. Tłum otaczał dwór pod pretekstem przeprowadzenia rewizji, wiązał lub zabijał na miejscu



mieszkańców, niszczył ruchomości, dzielił pomiędzy siebie zawartość spichrzy i inwentarz. W Gdowie z dostępnych nam źródeł wiadomo, że właścicielem dworu był Henryk Fihauser. Wiedząc o wydarzeniach mających miejsce pod przewodnictwem Jakuba Szeli, obiecał znaczne sumy swoim podwładnym w zamian za swoje bezpieczeństwo. Na wieść o chłopach z Niegowici, Cichawy i Marszowic, którzy chcą napaść na niego umówił się ze swoimi obrońcami, aby zabrali jego żonę i 4 małych dzieci, i odwieźli "jako zabitego" do Bochni. Z relacji świadków dowiadujemy się, że widok okolicznych wsi był okropny. Wszędzie leżeli pomordowani i okaleczeni, więzieni przez oddział pijanych chłopów. Patrzyli, jak spotykane oddziały wojska, maszerujące ku Bochni, nie tylko nie broniły tych ofiar, ale pochwalały ten występek Nie można zapomnieć, iż planowane w tym czasie Powstanie Krakowskie miało opierać się na chłopach, którzy ostatecznie stanęli po stronie zaborcy. Całe powstanie trwało kilka dni, a jedyna bitwa odbyła się 26 lutego 1864 roku pod Gdowem. Maszerujący na Kraków austriacki pułkownik Ludwig von Benedek wraz z okolicznymi chłopami pokonał po krótkiej walce, wysłany przeciwko niemu, oddział powstańczy. Jak podają źródła, powstańcy, przyciśnięci do muru cmentarnego przez bandy chłopskie, próbowali rozpaczliwie się bronić. Jednakże szybko stracili nadzieję i rzucili na ziemie kosy, błagając o litość. Niestety, na oprawcach nie robiło to najmniejszego wrażenia i zostali wycięci przez chłopów. Dziś na końcu cmentarza w Gdowie znajduje się 4 metrowy kopiec- mogiła 154 Powstańców Krakowskich. Przedstawia stającą pod krzyżem kobietę - “Matkę Ojczyznę” - opłakującą swoich synów oraz orła - “Powstańca Krakowskiego” - bezskutecznie próbującego poderwać się i wrócić do gniazda. Angelika Jamka KARTKI Z KALENDARZA
Walentynki


Coroczne święto zakochanych obchodzone 14 lutego. Nazwa pochodzi od św. Walentego, które-go wspomnienie liturgiczne w Kościele katolickim obchodzone jest również tego dnia. W tym dniu wysyłamy listy miłosne w kształcie serca - walentynki oraz wręczamy sobie prezenty, które są wyrazem miłości wobec naszych mężów, żon, chłopców czy dziewcząt. Walentynki zazwyczaj są czerwone a w środku nich jest walentynkowy wierszyk, lub też miłosne wyznanie. Ze świętem łączy się również zwyczaj obdarowywania partnera lub partnerki walenty-nkowymi upominkami w postaci kwiatów, słodyczy, pluszowych maskotek itp. Do Polski obchody walentynkowe trafiły wraz z kultem świętego Walentego z Bawarii i Tyrolu. Popularność uzyskały jednak dopiero w latach 90. XX wieku. Jedyne i największe w Polsce odbywają



się corocznie od 14 lutego 2002 roku w Chełmnie (województwo kujawskopomorskie) pod nazwą "Walentynki Chełmińskie". Za sprawą przechowy-wanej, prawdopo-dobnie od średniowiecza, w chełmińskim kościele farnym pw. Wniebowzięcia NMP (1280–1320) relikwii św. Walentego. Dzień Kobiet Każda kobieta lubi dostawać kwiatki, no bo kto tego nie lubi? Dzień 8 marca, to właśnie w tym dniu kobiety zostają obdaro-wywane pięknymi bukietami kwiatów lub innymi upominkami od swoich partnerów czy mężów. Za pierwowzór Dnia Kobiet przyjąć można obchodzone w starożytnym Rzymie Matronalia. Było to święto przypadające na pierwszy tydzień marca, związane z początkiem nowego roku, macierzyństwem i płodnością. Z okazji tego święta mężowie obdarowywali swoje żony preze-ntami i spełniali ich życzenia. W Polsce święto było popu-larne w okresie PRL. W latach 70. do popularnych podarunków dołączyły kwiaty. Początkowo ofiarowywano goździki, a później tulipany. Z okazji tego dnia publi-kowano portrety kobiet różnych sektorów życia gospodarczego zgodnie z opinią Władysława Gomułki, że "nie ma dziś w Polsce dziedziny, w której kobiety nie odgrywałyby ważnej roli". W zakładach pracy czy szkołach był obchodzony obowiązkowo. Była to okazja do uzupełniania braków w zaopatrzeniu, dlatego wręczano paniom takie dobra materialne jak rajstopy, ręcznik, ścierka, mydło, kawa. Ta myśl kierowana głównie do mężczyzn, że warto pamiętać o kobietach w tym dniu, choćby nawet o swoich mamach czy siostrach. Taki gest nie dużo kosztuje a ile daje radości. Aleksandra Jamka O kawie cz. 3



Napar kawowy otrzymuje się poprzez zaparzanie zmielonych ziaren kawy naturalnej wrzącą wodą lub parą wodną. Dwie podstawowe metody sporzą-dzania kawy to: metoda filtracyjna – kawę zaparzamy bez udziału ciśnienia i metoda z wykorzystaniem ekspresów ciśnie-niowych – obecnie najpopularniejsza. Kawa zaparzana w ekspresach ciśnieniowych nosi nazwę ESPRESSO. Metoda ta polega na tym, że niewielka ilość wody przeciskana jest przez powierzchnię odpowiednio zmielonej kawy, dając w efekcie skoncentrowany napar. Na jakość zaparzanej kawy wpływa wiele czynników m.in. jakość, rodzaj oraz sposób palenia ziaren, stopień rozdrobnienia ziaren, stopień twardości wody (najlepsza woda to woda o średniej twardości), czas i odpowiednia temperatura zaparzania a także czystość naczyń do podawania kawy. Parametry idealnego espresso to: *Pojemność 60 ml *Ilość kawy potrzebna do zaparzania espresso w zależności od mieszanki: 6,5 g do 8,5 g *Optymalna twardość wody: 9 stopni *Optymalne



ciśnienie: 8,2 – 9 bar *Czas parzenia espresso w zależności od mieszanki: 5 -15 s *Optymalna temperatura wody do espresso: 90 ± 20C Jak już otrzymaliśmy wymarzoną filiżankę espresso to warto dodać różne dodatki smakowe. I tak do kawy można dodać: śmietankę lub mleko, różne alkohole (np. whiskey, koniak, brandy, rum, wiśniówka), likiery (np. amaretto, miętowy itp..), przyprawy korzenne (kardamon, cynamon, goździki, gałka muszkatołowa), kakao i czekoladę, soki owocowe, lody i żółtka jajek. Do podawania kawy stosuje się filiżanki o poje-mności od 40 do 200ml, a kawę z dodatkami można podawać w specjalnych szklankach. Jak zaparzyć kawę espresso w domowych warunkach nie posiadając ekspresu? Wystarczy zaopatrzyć się w kawiarkę - cena od 50 d0 150 zł w zależności od firmy i wielkości kawiarki. Kawiarkę kupujemy wielkością dobraną do naszych potrzeb. Dobrze też zaopatrzyć się w spieniacz do mleka. Kawiarka składa się z 3 elementów: zbiornika na wodę, sitka na kawę i zbiornika w którym gromadzi się zaparzona kawa. Do dolnego zbiorniczka, który zawiera zawór bezpieczeństwa wlewamy wodę tak do poziomu zaworu. Nakładamy sitko do którego wsypujemy średnio zmieloną kawę tak ok. 2/3 objętości pojemnika. Po nałożeniu kawy zakręcamy górną część kawiarki i stawiamy na ogniu. Kawa zaparzy się po ok. 4-5 minutach. Kawę przelewamy do filiżanki i delektujemy się pysznym naparem! Zapraszam do przygotowywania sobie kawy na różne sposoby. Kawa cappuccino Filiżankę napełniamy w ok. ¾ gorącą kawą espresso, przykry-wamy spienionym



mlekiem i posy-pujemy cacao. Kawa po irlandzku Do specjalnej szklanki wlewamy 40 ml whiskey, dodajemy 2 łyżeczki cukru brunatnego i mie-szamy aż cukier się rozpuści. Następnie dopełniamy do ¾ objętości gorącą kawą, dokładnie mieszamy i na wierzch dajemy bitą śmietanę. Kawa po turecku Parzy się ją w specjalnym miedzianym tygielku. Zmieloną kawę i cukier puder zalewamy zimną wodą. Następnie podgrzewamy tygielek aż wywar delikatnie się podniesie, nie dopuszczamy jednak do wrzenia! Czynność powtarzamy trzy razy. Kilka kropel zimnej wody wytrąci fusy a odrobina cyna-monu lub karda-monu uwypukli aromat. Kawa mrożona Mocnym, wychło-dzonym wywarem zalewamy porcję lodów waniliowych umieszczonych w wysokiej szklance. Całość dekorujemy bitą śmietaną. Można wzbogacić o likiery, tartą czekoladę lub prażone migdały. Katarzyna Mikos



Recenzja filmu pt. "Odważni" "Odważni" - premiera tego wspaniałego filmu odbyła się 26 sierpnia 2011 roku. W Polsce zgromadził on dużo wielbicieli. Reżyserem filmu jest Alex Kendrick. Tematem "Odważnych" jest współczesny problem zapracowanych rodziców nie mających czasu lub w ogóle nie utrzymujących kontaktu ze swymi dziećmi. W tym przypadku chodzi o role ojca, który jest potrzebny w domu i stanowi wzór do naśladowania dla swoich dzieci. Każde dziecko chce być kochane i szanowane przez swoich rodziców. Czterech mężczyzn, jedno powołanie: służyć i chronić. Jako oficerowie broniący prawa, stawiają czoła zagrożeniu każdego dnia. Chętnie zmagają się z najgorszymi rzeczami, które oferuje świat. Pod koniec każdego dnia stawiają czoła wyzwaniu, do którego tak naprawdę, żaden z nich nie był przygotowany - ojcostwo. Kiedy tragedia uderza w ich rodziny,mężczyźni zmagają się ze swoimi nadziejami, lękami i wiarą. Pragną odzyskać wiarę, nadzieję i spokój oraz odnaleźć się w roli ojców i mężów, naprawić rzeczy, które gdzieś tam na drodze życia zniszczyli. Jest to jeden z najlepszych filmów jakie oglądałam. Wywołuje wiele pozytywnych emocji ale też wręcz zmusza do wzruszeń. Projekcja ma przesłanie chrześcijańskie, ale nie tylko, jest ona warta obejrzenia przez kazdego człowieka, który poszukuje sensu istnienia. Rzuca wyzwanie każdemu sercu - aby było bohaterem. Aleksandra Jamka Dni Otwarte Naszej Szkoły
W dniach 16.03.2016 i 22.04.2016 w naszej szkole odbyły się dni otwarte.


Większość pewnie zastanawia się co to takiego? To wydarzenie polega głównie na zainteresowaniu uczniów klas trzecich gimnazjum, przez poszczególne szkoły, które mają do zaoferowania jak najlepsze kierunki dla młodych. Ważne jest to, aby nauczyciele oraz ucziowie opowiedzieli kandydatom jak funkcjonuje ich placówka i czy dużo osób decyduje się właśnie na tę szkołę. ZS Dobczyce na szczęście cieszy się dość dużą popularością wśród młodych osób. Mamy do zaoferowania wiele ciekawych kierunków np. Technikum



Gastronomiczne, Informatyczne. Budowlane, Mechatroniczne, Elektryczne i Elektroniczne oraz LO o profilu ratowniczym i mundurowym. 16.03 i 22.04 to właśnie dni w których przybywały do nas szkoły z okolic np. Raciechowic, Wiśniowej, Koźmic, Myślenic oraz Dobczyc. Nasza szkoła miała możliwość zaprezentować kierunki, które znajdują się w naszej ofercie. Liceum mundurowe pokazało gimnazjalistom musztrę, która zawsze odbywa się w środę, liceum ratownicze prezentowało scenki z zakresu udzielania pierwszej pomocy w różnych sytuacjach, uczniowie mieli możliwość opatrywania sztuczych ran. Mieli również do czynienia ze sztuczną krwią, która wykorzy-stywana jest na lekcjach. Nie zabrakło również stoiska, gdzie mogliśmy skorzystać z usług naszych fryzjerów. Klasy informa-tyczne oraz mechatroniczne prezentowały swoje "wynalazki",które przyciągały uwagę niejednego ucznia klas trzecich gimnazjum. Dla nauczycieli była przygotowana kawiarenka, gdzie mogli zasmakować wypieków naszych gastronimicznie uzdolnionych uczniów. Technikum Gastronomicze również umożliwiło młodszym kolegom zrobienie pizzy, którą mogli potem zjeść. Nasi uczniowie postarali się o to, aby gimnazjaliści poznali naszą szkołę, dlatego zostali oni oprowadzeni po całym jej obiekcie. Aleksandra Jamka Weronika Piwowarczyk KĄCIK KULINARNY
JAJKA ZAPIEKANE W BOCZKU


Składniki: • 4 jajka • 20 dag wędzonego boczku • 15 dag fety • 4/5 suszonych pomidorów w oliwie • garść czarnych oliwek • pęczek szczypiorku •pieprz, sól Fetę pokroić w kostkę. Szczypiorek opłukać, posiekać. Oliwki pociąć w plasterki. Suszone pomidory odsączyć (oliwę zachować), pokroić w kostkę. Foremki posmarować oliwą z suszonych pomidorów, wyścielić plasterkami boczku. Do każdej nałożyć część fety i szczypiorku, oliwki, ponownie fetę oraz suszone pomidory; wbić jajko, doprawić solą i pieprzem. Piec ok. 15 min w piekarniku rozgrzanym do temperatury 200 stopni, aż białko się zetnie, ale żółtko pozostanie płynne. Udekorować szczypiorkiem.



Sakiewki z szynki Składniki: • 25 dag szynki długo dojrze-wającej • 2 jajka • garść rukoli • pęczek szczypiorku • oregano, tymianek • 3-4 suszone pomidory w oliwie • garść oliwek • 2 łyżki orzeszków piniowych • 3 dag parmezanu • łyżka octu balsamicznego • sól, pieprz Jajka ugotować na twrdo, ostudzić, obrać, pokroić w kostkę. Orzeszki piniowe uprażyć na suchej patelni. Rukolę, szczypiorek i zioła opłukać. Oregano oraz tymianek posiekać. Suszone pomidory osączyć (oliwę zachować), drobno pokroić. Oliwki posiekać. Parmezan zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Połączyć jajka, ser, oliwki i ¾ orzeszków piniowych. W occie rozpuścić szczyptę soli, dodać zioła oraz pieprz. Wlać 3 łyżki oliwy z pomidorów i mieszać, aż powstanie emulsja. Sałatkę polać sosem, wymieszać. Na każdy plasterek szynki nałożyć nieco sałatki, zwinąć, tworząc sakiewki, związać szczypiorkiem. Ułożyć na półmisku, posypać rukolą i resztą orzeszków. Anna Miętus Justyna Paryła

W obiektywie uczniów ZS