Musisz zainstalować flash player pobierz instalator














SPIS TREŚCI

kobieca strona literatury strona 7 odważ się i twórz strona 9 i żyli krótko i nieszczęśliwie strona 11 ostatni czytelnik #2 strona 14 miasto w obiektywie Outro: częstochowa strona 16 przedświąteczna gorączka strona 18 jak walczyć z jesienną melancholią strona 23 przez satelity do gwiazd strona 30 tradycyjne kontrowersje strona 36 okiem widgeta strona 39 KILKA SŁÓW NA DOBRY POCZĄTEK

Outro Ogólnopolski tygodnik młodzieżowy Wydawca: Fundacja Nowe Media www.outro.pl Mail: redakcja(@)outro.pl, rekrutacja(@)outro.pl ISSN: 2299 - 5242 Redaktor naczelny: Paulina Zguda Zastępca: Marek Suska Sekretarz redakcji: Ilona Chylińska Koordynator: Monika Toppich Redaktor prowadzący: Jakub Dudek Korekta wydania: Adrianna Szczodrowska Fotoedycja: Roksana Grzmil Projekt okładki: Patryk Skoczylas Szefowie działów: Justyna Książek (kultura), Agnieszka Kracla (społeczeństwo), Maciej Dziubiński (sport), Adrianna Szczodrowska (korekta), Roksana Grzmil (foto), Patryk Skoczylas (graficy) Korekta: Agata Andrzejak, Agnieszka Dydacka, Kinga Gintowt, Dominika Głowacka, Maria Gołaszewska, Agata Hajduk, Patryk Łowicki, Anna Maciejończyk, Kamil Morawiec, Adrianna Szczodrowska, Monika Węgrzyn, Wojciech Żywolt Graficy: Patryk Skoczylas, Jarosław Stępień Zdjęcie na okładce: adifansnet (CC BY - SA 2.0) i SoyMadridista (CC BY 2.0)

Ostatnio pisałam o odmierzaniu czasu do rychłego końca, a tymczasem ubiegły tydzień przyniósł nam zaskakującą i napa-wającą optymizmem nowinę: w czwartek wysłaliśmy w przestrzeń kosmiczną pol-skiego satelitę o wymownej nazwie „Lem”. Można? Można. Po szczegóły po raz kolejny odsyłam do tekstu naukowego – warto przecież wiedzieć o tym coś więcej. Ale na gwiazdach i satelitach nasz numer się nie kończy. W tekście sportowym może-cie przeczytać o słynnym już duecie piłkar-skim: Messi i Ronaldo, choć tak różni, rozgrzewają atmosferę nie tylko na boisku. Na czym polega ich fenomen i dlaczego tak często są porównywani? I czy ten poje-dynek się kiedyś skończy? Jeśli o rozgrywkach mowa, polecam recen-zję najnowszej ekranizacji kolejnego tomu Igrzysk śmierci. Podobno udało się utrzy-mać wysoki poziom poprzedniej części, zobaczymy, czy powiedzie się również następnym razem. Jeżeli jednak macie ochotę na coś weselszego i mogącego pomóc w poprawie nastroju, przeczytaj-cie krótki poradnik o tym, jak nie dać się jesiennej chandrze. To i wiele więcej na następnych stronach! Paulina







KOBIECA STRONA LITERATURY
Nie żyje Doris Lessing – laureatka literackiej Nagrody Nobla, symbol marksizmu, feminizmu, antykolonializmu i sprzeciwu wobec apartheidu.
KULTURA: LITERATURA

Brytyjska pisarka zmarła 17 listopada w wieku 94 lat. Lessing była najstarszą laureatką Nagrody Nobla, którą zdobyła w 2007 roku za całokształt swojej pracy pisarskiej poświęconej m.in. dokumento-waniu doświadczeń kobiecych. Chociaż au-torka w swoich dziełach poruszała wiele trudnych i często palących społeczeństwo XX i XXI wieku tematów, znana jest przede wszystkim z motywów odwołujących się do tożsamości, psychologii, a także uczucio-wości kobiet. "Jej twórczość to wielki epicki zapis XX wieku, ale dokonany z kobiecego punktu widzenia (...)" Etykietę feministki przypięto jej już w 1962 roku, kiedy do księgarń trafiła okrzyknięta współczesną „biblią feminizmu” książka Złoty notes. Jest to powieść psychologi–

KULTURA: LITERATURA

czna będąca bogatą oraz niezwykle szczerą w przekazie panoramą Zachodu XX wieku. Główna bohaterka, Anna Wolf, prowadzi cztery notesy, które okazują się swoistym lustrem odbijającym najgłębiej skrywane przez dziewczynę emocje i doznania. Prze-rzucając kolejne karty Notesu, czytelnik cofa się w czasie i przenosi w zupełnie inne miejsce, by móc poznać realia Anglii będącej kolonialną potęgą. Niewątpliwym atutem tego dzieła jest wielość obserwacji i dogłębnie przeprowadzonych analiz oraz błyskotliwych fraz. Kolejnymi ważnym tytułami w dorobku pi-sarskim Brytyjki okazały się Piąte dziecko oraz Podróż Bena – dwa psychologiczne thrillery połączone postacią głównej bohaterki, która rodzi brutalnego odmień-ca. Utrzymana w stylistyce grozy fabuła jest dla pisarki tylko pretekstem do rozważań nad istotą macierzyństwa rozumianego jako pułapka. „Jej twórczość to wielki epicki zapis XX wieku, ale dokonany z kobiecego punktu widzenia, od strony kobiet, ich miejsca w społeczeństwie, ich wyborów, decyzji, zdobywania wolności i pewnego rodzaju goryczy, która tej wolności towarzyszy. To była silna, wielka postać”. Te słowa Kazimiery Szczuki – historyka literatury, krytyka literackiego, a przede wszystkim jednej z czołowych działaczek ruchów kobiecych – trafnie oddają znaczenie Les-sing dla literatury. Urszula Kosiór Fot. 1: cdrummbks (CC BY 2.0) Fot.2: Esse (CC BY 2.0) ODWAŻ SIĘ I TWÓRZ
Dobiega końca akcja NaNoWriMo, w ramach której uczestnicy przez wszystkie dni listopada mieli okazję, by stworzyć własny utwór literacki. Warunek był jeden: objętość tekstu musiała przekroczyć liczbę 50 tysięcy słów. Celem konkursu było zaktywizowanie do tworzenia każdego, kto wyczuwa w sobie potencjał pisarski.
KULTURA

Akcja NaNoWriMo, czyli National Novel Writing Month jest inicjatywą o zasięgu międzynarodowym. Jej pierwsza edycja miała miejsce w lipcu 1999 roku i zgro-madziła 21 uczestników. W 2012 roku w konkursie wzięło udział już 340 tysięcy twórców z całego świata, którzy kreując swoje literackie światy, użyli łącznie 3,28 mld słów. Tegoroczna polska edycja zos-tała zorganizowana w ramach projektu Kraków – Miasto Literatury. Przedsięwzięcie koordynuje Krakowskie Biuro Festiwalowe. Warto wspomnieć, że ta inicjatywa uzys-kała dofinansowanie ze środków Minister-stwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Aby wziąć udział w literackim wyzwaniu, należało zarejestrować się na portalu www.nanowrimo.org i zacząć pisać. Waru-nek ukończenia był jeden: przekroczyć próg 50 tysięcy słów – nieważne o czym, nieważne w jakim języku, nieważne w ja-kiej formie. Każdy, kto zdecydował się podjąć ręka-wicę, miał okazję zmierzyć się z samym sobą. Trzeba było przezwyciężyć obawę przed pisaniem, a przede wszystkim wy-robić w sobie nawyk systematycznej, co-dziennej pracy. Nie było łatwo – aby w cią-gu trzydziestu dni wykorzystać regulami-nową liczbę wyrazów, należało codziennie napisać około 300 tysięcy znaków. "(...) inicjatywa uzyskała dofinansowanie ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego." Aby uhonorować najwytrwalszych, organi-zatorzy przygotowali specjalne certyfikaty i nie wykluczyli możliwości publikacji naj-ciekawszej historii. Urszula Kosiór



I ŻYLI KRÓTKO I
NIESZCZĘŚLIWIE
KULTURA

Szczęście ma to do siebie, że trwa na-prawdę krótko. Zwłaszcza, gdy spo-gląda na ciebie cały kraj, a jego przy-wódca wcale nie jest zadowolo- ny z twojego zachowania. Burzowe chmury zbierają się nad twoją głową szybciej, niż mógłbyś przypuszczać, a gorzki smak rewolucji już czujesz na czubku języka. Możesz uśmiechać się i próbować wszystkich zadowolić. Albo… Katniss i Peeta wrócili do domu jako sławni zwycięzcy 74. Głodowych Igrzysk. Stali się ulubieńcami całego Kapitolu, który żył ich wielką miłością i oczekiwał na ciąg dalszy, który przecież musiał prędzej czy później nastąpić. Tournée zwycięzców zbliżało się wielkimi krokami, ale wszystko wskazywało na to, że w żadnym z Dystryktów wygrani nie zostaną przyjęci zbyt ciepło. W całym kraju, podczas gdy Katniss z Peetą i Hay-mitchem zmierzali do Kapitolu, coraz silniej narastało napięcie. Prezydent Snow rów-nież nie wydawał się być zadowolony z te-go, co niosło ponowne pojawienie się zwy-cięzców w świetle kamer. Zapach rewolucji unosił się w powietrzu coraz wyraźniej, a starania dwojga młodych ludzi nie przy-nosiły żadnych wymiernych korzyści. W ta-kiej sytuacji nie pozostawało już nic in-nego, jak po prostu pozbyć się zarzewia buntu. 75. Igrzyska Śmierci, Igrzyska Ćwierćwiecza, stały się przełomowym wydarzeniem w życiu całego Panem. Oto dawni wygrani z każdego Dystryktu mieli ponownie stanąć na arenie. Walka po-między ulubieńcami Kapitolu mogła przy-nieść rozwiązanie wszelkich problemów, ale czy tak właśnie się stało? "Z całą pewności nie jest to arcydzieło kinematografii (...)"

KULTURA

Jeśli ktokolwiek obawiał się, że Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia nie zdołają utrzymać poziomu pierwszej części, spieszę z zapewnieniem, że stało się zupełnie inaczej. Film jest wierny książkowemu pier- wowzorowi, aktorzy stanęli na wysokości zadania, a ponad dwie godziny spędzone na seansie mijają niczym pięć minut. I widz z wielką przyjemnością chciałby zobaczyć jeszcze więcej. Jennifer Lawrence grająca Katniss Everdeen jest równie przekonująca, co w pierwszej części, Josh Hutcherson (Peeta Mellark) i Liam Hems-worth (Gale Hawthorne) całkiem wiary-godnie odtwarzają swoich bohaterów, zaś Woody Harrelson stał się już chyba Haymitchem Abernathym. Można by rów-nież wspomnieć o rolach innych aktorów znanych już z pierwszej części, ale wypada jednak skupić się na nowych bohaterach. Opinie o roli Jeny Malone (Johanna Mason) zdają się być podzielone. Być może jej postać w filmie jest odrobinę zbyt przery-sowana, ale z całą pewnością nadaje całej ekranizacji kolorytu. Pokazuje również, jaki wpływ na zwycięzców Igrzysk Śmierci miał fakt, iż mordowali oni innych ludzi, by przeżyć. Z kolei Sam Claflin grający Fin-nicka Odaira zdaje się nie czuć jeszcze zbyt pewnie w tej roli. Udało mu się oddać kilka cech charakterystycznych bohatera, niem-niej jednak nie jest tak przekonujący, jak Jena Malone. "Film jest wierny książkowemu pierwowzorowi (...)" Film, tak samo jak część pierwsza, może zachwycać rozmachem i zdjęciami, a także scenografią i kostiumami. Trzeba przyznać, że w scenie prezentacji trybutów, podobnie jak w Igrzyskach śmierci, pojawiają się wspaniałe stroje, a charakteryzacja Katniss i Peety w pełni odpowiada opisom z ksią-żek. Przestrzenie pokazujące Dystrykt 12, wszelkie budynki i wnętrza, jak również cały świat stworzony na arenie zachwycają szczegółowością i dbałością o najmniejsze detale. Z całą pewnością również niczego nie można zarzucić efektom specjalnym, które nie wydają się być w żadnej mierze przesadzone i trudno byłoby dostrzec w nich jakieś znaczne niedociągnięcia. Co zaś do muzyki – film jest na tyle po-rywający, że cała jego ścieżka dźwiękowa po prostu niknie pośród emocji towarzy-szących widzowi. "Zapach rewolucji unosił się w powietrzu coraz wyraźniej (...)" Bo to właśnie trzeba oddać Igrzyskom śmierci: W pierścieniu ognia. Porywają właściwie od pierwszej chwili i choć nie trzymają widza w tak wielkim napięciu, jak pierwsza część, wciąż powodują przys-pieszoną pracę serca. Nawet znajomość książek nie pozwala w spokoju oglądać wydarzeń rozgrywających się na ekranie. Kilka momentów humorystycznych rozłado-wuje atmosferę, a relacja głównych boha-terów, która siłą rzeczy coraz bardziej się

KULTURA

zacieśnia, powoduje, że ostatnie sceny filmu zmuszają widza do wstrzymania oddechu. "(...) mogę ten film polecić zarówno tym, którzy nie mieli przyjemności czytać książek, jak i wiernym fanom serii" Z całą pewności nie jest to arcydzieło kinematografii, ale z czystym sumieniem mogę ten film polecić zarówno tym, którzy nie mieli przyjemności czytać książek, jak i wiernym fanom serii. Ani jedni, ani drudzy nie będą zawiedzeni. I choć pod całym przesłaniem filmu można odnaleźć nieco banalną historię miłosną nastolatków, jest ona podana tak, że w żaden sposób nie razi. Martyna Nowak OSTATNI
CZYTELNIK #2
KULTURA

Nie samą kulturą żyje człowiek! A nawet jeśli, to coraz częściej łączy ją z nowymi technologiami. Czyżby czytniki e–booków zaczęły ewoluować w sprzęty obsługiwane bez dotyku naszych rąk? Badania przeprowadzo-ne w Belgii pokazują, że może to i lepiej. Wynika z nich jasno, że z niektórymi książkami lepiej nie mieć kontaktu i nie chodzi tu wcale o zawartą w nich treść. Poznamy też niecodzienną pamiątkę, którą może zafundować sobie fan pewnego pisarza. W końcu nie samą książką człowiek żyje! 1. Z głową w… Tak naprawdę to gdziekolwiek. Firma Scribd chce zadbać o naszą wygodę pod-czas czytania, projektując urządzenie na miarę Google Glass. Ich patent polega na przeniesieniu standardowego czytnika e–booków do okularów wyświetlających tekst tuż przed oczami. Niestety, na razie to tylko projekt, który wciąż wymaga dopracowania podstawowych funkcji takich jak przewijanie i odwracanie strony. 2. Książka zapisana kodem QR! Prawdziwa gratka dla posiadaczy urządzeń odczytujących coraz popularniejsze kody QR. Aby przeczytać zawarty w książce tekst, należy zeskanować podany kod na przykład swoim smartfonem. Pierwszą zakodowaną książką w Polsce jest Arche-typtura czasu. Pracę nad nią trwały cztery lata, a sama książka, oprócz sukcesu, dorobiła się również swojego konta na FB: archetyptura. 3. Co trzymasz w dłoniach, dotykając książki? Wielu czytelników nie lubi, gdy w książce znajdują się cudze zapiski. Chyba że są studentami i uwagi na marginesach ułat-wiają im zrozumienie tekstu. Jednak czy ślady ołówka, długopisu, a czę-sto i kurzu to jedyne, z czym się spoty-kamy, wypożyczając książkę z biblioteki? Belgijscy profesorowie uniwersyteccy pos-tanowili przebadać dziesięć najczęściej wypożyczanych książek pod kątem bakter-iologicznym i toksykologicznym. Wyniki? Okazało się, że liczba drobnoustrojów obecnych na powierzchni papieru przewyż-

KULTURA "Aby przeczytać zawarty w książce tekst, należy zeskanować podany kod na przykład swoim smartfonem."

sza nasze oczekiwania. Dodatkowo na kilku pozycjach wykryto także wirusa opryszczki, na niektórych także ślady kokainy. Czyżby był to jednoznaczny dowód na to, że czytanie wciąga i można się nim zarazić? 4. Daleko jeszcze? Na pewno nie raz zdarzyło ci się liczyć stro- ny do końca rozdziału przed jego rozpoczę- ciem. Czasem rozdział jest za długi, a czas podróży za krótki. Z tym problemem posta-nowił zmierzyć się współtwórca portalu Reddit, Alexis Ohanian. Na tylnej okładce swojej książki umieścił on informację na temat przybliżonego czasu czytania. Obok informacji „Pięć godzin lektury” widnieje drugie określenie czasu w postaci: „Tyle, co podróż samolotem z Nowego Jorku do San Francisco”. Ciekawe, czy przy oznakowaniu lektur szkolnych wliczono by czas na przymusową drzemkę? 5. Butelka po metadonie Williama S. Burroughsa Masz swojego ulubionego autora, a na pół-ce od dawna zgromadzone wszystkie jego dzieła? Jeżeli tylko wiesz, kim był Wiliam S. Burrough, to możesz nabyć przedmiot wart nie mniej niż bestseller z autografem. Na aukcję wystawiono właśnie butelkę po metadonie, którą przepisano autorowi w Centrum Medycznym Uniwersytetu Kansas. Cena wywoławcza to 300 dolarów, ale jak możemy się spodziewać, do końca aukcji przybędzie kilka zer. Jacyś chętni? Ilona Chylińska Fot. 1: ewige (CC BY 2.0) Fot. 2: IntelFreePress (CC BY 2.0)

MIASTO W OBIEKTYWIE OUTRO: CZĘSTOCHOWA MIASTO W OBIEKTYWIE OUTRO: CZĘSTOCHOWA Miasto w obiektywie Outro: Częstochowa Fot. Roksana Grzmil

PRZEDŚWIĄTECZNA
GORĄCZKA
SPOŁECZNY SPOŁECZNY

Czujemy już nadchodzące święta Bo-żego Narodzenia. Ich zwiastuny wi-dać wszędzie, zaczynając od reklam w mediach, przez wystrój supermar-ketów, a kończąc na miejskich uli-cach, na których można już usłyszeć świąteczne przeboje WHAM, Mariah Carey czy Chrisa Rei w aranżacji uli-cznych muzyków. Pozostaje tylko za-dać pytanie, czy te przygotowania od kilku lat nie zaczynają się zbyt szybko? Czas refleksji Już kilkanaście dni po pierwszym listopada, który dla chrześcijan jest czasem odwie-dzania grobów bliskich, przychodzi moment przedświątecznej gorączki. W myśl powie-dzenia „kto pierwszy, ten lepszy” centra handlowe, supermarkety i inne firmy walczą o miejsce na podium w wyścigu o największą liczbę sprzedanych produk-tów. Jedenasty listopada – dzień, w którym każdy Polak powinien przypomnieć sobie historię naszego kraju, jest często tłumiony przez bożonarodzeniowe reklamy. Zwykle nie staramy się, by Święto Niepodległości

SPOŁECZNY

było obchodzone z należytą postawą, po-nieważ zaczynamy przygotowania do dłu-go oczekiwanej Gwiazdki. „Jak sięgnąć pa-mięcią, nigdy nie odczuwałam świątecznej atmosfery tak wcześnie jak teraz. Listopad powinien być poświęcony refleksji nad własnym życiem, modlitwie za zmarłych, a nie przedwczesnej radości ze zbliżających się świąt. "Gdybym za kilka lat włączyła telewizor i zobaczyła świąteczną reklamę w październiku, już wcale by mnie to nie zdziwiło" Według mnie rozpoczęcie tego magicznego klimatu powinno zaczynać się najwcześniej na początku grudnia, ale nigdy w listo-padzie” – mówi pani Barbara, mieszkanka Białopola. "Gdyby nie zainteresowanie wczesnymi zakupami, przedświąteczny rynek zapewne nie trzymałby się tak dobrze." Dajemy się omotać Witryny sklepowe także przypominają o zbli-żających się świętach. Slogany reklamowe typu: „Na Gwiazdkę wszystko za pół ceny” czy „Uwaga: świąteczna promocja” dzia-

SPOŁECZNY

łają na naszą podświadomość, co zostało niejednokrotnie udowodnione. Sklepy już półtora miesiąca przed świętami zaczynają intensywną sprzedaż asortymentu, bo zaślepienie klientów napędza popyt. To właśnie na tym polega zręczność świątecznych reklam. Czekoladowe miko-łaje, sztuczne choinki, prezenty, ale także szybkie pożyczki na święta „w dziesięć minut” stanowią zachętę dla rozgorączko-wanych i podekscytowanych świąteczną atmosferą ludzi. "Już kilkanaście dni po pierwszym listopada, który dla chrześcijan jest czasem odwiedzania grobów bliskich, przychodzi moment przedświątecznej gorączki." Coraz szybciej przygotowujemy się do świąt Na pytanie, czy już na początku listopada myśli się o świętach, odpowiedziała starsza mieszkanka Lublina: „Oczywiście, że myślę już o świętach. W środę oglądałam w sklepie przepiękne bombki i oryginalne gwiazdy betlejemskie. Zachwyciły mnie też złote świeczniki. Na pewno wrócę, by je kupić”. Trzech na czterech ankietowanych

SPOŁECZNY "Jedenasty listopada – dzień, w którym każdy Polak powinien przypomnieć sobie historię naszego kraju, jest często tłumiony przez bożonarodzeniowe reklamy."

lublinian uważa, że przygotowania do świąt zaczynają się zbyt szybko. Nie zaprzeczają jednak, że i oni, idąc za przykładem in-nych, rozglądają się już za prezentami dla bliskich. Pan Arkadiusz mówi: „O świętach zaczynam myśleć tuż przed szóstym grud-nia. To, że w sklepach już teraz można ku-pić bombki, to przesada. Przez to rozmywa się nastrój świąteczny”. Co na to młodzież? „Uwielbiam świąteczną atmosferę, ten kli-mat w szkole, wspólne dekorowanie klasy, Mikołajki, gadżety ze świątecznymi moty-wami… Wymieniać można w nieskończo-ność, a właśnie dzięki takim detalom moż-na poczuć, że upragniona Gwiazdka zbliża się wielkimi krokami” – mówi gimnazja-listka z Zespołu Szkół w Białopolu. Zdania są więc podzielone, podczas gdy przygoto-wania do Bożego Narodzenia idą w najlepsze. Choć większość zarzeka się, że nie ulega czarowi świąt od Wszystkich Świętych, zyski sklepów wciąż rosną. „Gdybym za kilka lat włączyła telewizor i zobaczyła świąteczną reklamę w paździe-rniku, już wcale by mnie to nie zdziwiło” – mówi siedemnastoletnia Agata. Gdyby nie zainteresowanie wczesnymi zakupami, przedświąteczny rynek zapewne nie trzy-małby się tak dobrze. Jeżeli chcemy w spo-koju i bez presji przeżyć atmosferę Bożego Narodzenia, może warto po prostu wyłą-czyć telewizor i nie dać się zwariować? Agnieszka Gryglicka Fot. 1,2,3,4: Roksana Grzmil JAK WALCZYĆ
Z JESIENNĄ MELANCHOLIĄ?
SPOŁECZNY

Jesień i zima to pory roku, których zwykle wolimy unikać. Chociaż jesień kojarzy nam się z pięknym krajobra-zem, a zima ze świętami, to wed-ług psychologów ten właśnie okres najczęściej wiąże się z uczu- ciem straty, ogólnej niechęci do życia i smutkiem. Nie można jednak popadać w jesienną chandrę. Przygo-towałam więc kilka rad, które mogą ułatwić przetrwanie nadcho-dzących dni w możliwie dobrym nastroju. Korzystajmy ze słońca! Psychologowie twierdzą, że winę za po-gorszenie nastroju ponosi w dużej mierze brak ciepła i słońca. Z nadejściem kolejnych jesiennych miesięcy niedobór promieni słonecznych staje się coraz dotkliwszy. Dni stają się krótsze, a wszystko wokół uświadamia nam, że okres wakacji się już skończył. Wyjdźmy z domu – cieszmy się każdym słonecznym dniem, korzystajmy z ostatnich promieni, a nasze nastawienie będzie zupełnie inne. Nie marnujmy czasu na siedzenie przed telewizorem czy pat-rzenie w ścianę, jesienny spacer to bardzo dobry sposób na przetrzymanie tego przygnębiającego okresu. Zadbajmy o własny dom! W okresie jesienno–zimowym codzienno-ścią są zimne i deszczowe dni. Siedząc i narzekając na nudę, bardzo łatwo można popaść w chandrę. Dobrym rozwiązaniem jest zadbanie o własne otoczenie. Jeśli akurat nie możemy nigdzie wyjść, a nasi znajomi są bardzo zajęci, najlepszym rozwiązaniem jest zrobienie generalnego porządku. Chociaż dla wielu to trudna i nudna praca, to jednak można znaleźć w niej wiele pozytywów. Czy pomyśleliście kiedyś, jak wiele pamiątek i ciekawych rze-czy można znaleźć w trakcie sprzątania? Wasze pokoje są pełne starych kartek urodzinowych, zdjęć, pamiętników, płyt i wielu innych rzeczy. Z własnego doświa-dczenia wiem, że generalne porządki to nie tylko męczący obowiązek, ale także okazja do powrotu do najlepszych wspomnień i odnajdywania naprawdę cennych skar-bów. Kolejnym jego plusem jest to, że możemy oczyścić się ze złej energii. Świeży zapach, czyste półki i meble wprawiają nas w dobry nastrój, dzięki

SPOŁECZNY

czemu przesiadywanie we własnych czte-rech ścianach nie jest już tak przytła-czające. "To od was samych zależy, jak będziecie chcieli spędzić zimne, jesienne dni." W zdrowym ciele zdrowy duch! Pamiętajmy, że te chłodne pory roku to okres najczęstszych przeziębień. Jest to jednak dobry czas do zahartowania się. Nie zniechęcajmy się do pogody. Zadbajmy o naszą sylwetkę, by w kolejne wakacje móc pochwalić się atrakcyjną figurą. Nie musimy jednak od razu kupować karnetu na siłownię. Wystarczy, że wysiądziemy z autobusu przystanek wcześniej niż zwykle i do domu przejdziemy się pieszo. Wysiłek fizyczny powoduje wzrost stężenia endorfin nazywanych hormonami szczęś-cia. Nie zapominajmy także o muzyce! Odsuńmy krzesła i stolik i pozwólmy po-nieść się melodii, tańcząc. Dzięki temu będziemy mogli wyładować frustrację i złe emocje. "Zdobywanie nowych umiejętności, robienie tego, na czym nam zależy, jest bardzo fascynujące." Trochę kultury! Niewiele jest rzeczy tak przyjemnych i re-laksujących jak ciepłe łóżko, gorące kakao i dobra książka. Spędźmy czas właśnie w taki sposób. Jest to dobre rozwiązanie

SPOŁECZNY "Psychologowie twierdzą, że winę za pogorszenie nastroju ponosi w dużej mierze brak ciepła i słońca."

zarówno dla miłośników książek, jak i dla osób, które zwykle niewiele czytają. Na pe- wno są jakieś ciekawe lektury, które chcie-liśmy przeczytać, ale nie było na to czasu. Więc skoro za oknem zimno i pochmurno, książka to sprawdzony sposób na zabicie czasu. Odstawmy na moment komputer i sięgnijmy po pozycję, która nas najbar-dziej interesuje. Nie bądźmy negatywnie nastawieni do czytania zrażeni szkolnym obowiązkiem poznawania lektur. Interesu-jąca książka pochłonie nas na kilka godzin, a przy okazji pozwoli wzbogacić słow-nictwo. Internet Pomysł korzystania z Internetu jako spo-sobu na jesiennie wieczory może być źle odebrany. Faktem jest, że większość wolnego czasu spędzamy właśnie przy komputerze. Pomyślmy jednak, jak urozmaicić czas spędzany przed nim. Myśleliście kiedyś o założeniu własnego bloga? Możemy pisać o wszystkim – podzielić się swoimi zainteresowaniami, rozterkami czy przemyśleniami. Medio-znawca Damian Muszyński jako receptę na sukces bloga wskazuje przede wszystkim subiektywność, systematyczność, trans-parentność i solidną interakcję. Dzięki blogowaniu możemy także poznać wiele ciekawych osób, a kto wie, być może zawrzeć także kilka interesujących znajo-mości? Zabawa w kucharza Kolejnym ciekawym sposobem na zabicie

SPOŁECZNY

nudy jest gotowanie. W Internecie znaj-dziemy wiele ciekawych przepisów – od tych najłatwiejszych przeznaczonych dla amatorów, po te naprawdę skomplikowa-ne. Wyobraźcie sobie miny waszych rodzi-ców, gdy podacie im coś, co sami ugoto-waliście. To naprawdę niewiele pracy, a dzięki niej będziemy w stanie mile zas-koczyć swoich najbliższych. Wiele cieka-wych informacji, wskazówek i porad doty-czących gotowania jest publikowanych właśnie w Internecie. Nie zwlekajcie – gotowanie to naprawdę duża przyjemność, zwłaszcza, gdy możemy tym kogoś zadowolić. Rodzina Jesienna nuda oraz otaczająca nas melancholia to także dobra okazja do spędzenia czasu z rodziną. Jak wiadomo, w okresie letnim zwykle całymi dniami przesiadujemy na dworze ze znajomymi. Nie zapominajmy jednak także o naszych najbliższych. W tym okresie warto poś-więcić czas rodzicom i rodzeństwu. Wspól-ne wypady do kina czy na zakupy zbliżą was do siebie. Jeśli ktoś ma brata lub siostrę, warto wybrać się z nimi na spacer lub na basen. Dzięki wspólnym rozrywkom oraz częstym rozmowom poznacie się jesz-cze lepiej a nadchodzące święta spędzicie w miłej i przyjemnej atmosferze. Zainteresowania Pamiętajmy także o własnych zaintereso-waniach. Dajmy sobie szansę rozwijać je. Chodźmy na treningi, kółka naukowe czy lekcje śpiewu. Zdobywanie nowych umie-jętności, robienie tego, na czym nam

SPOŁECZNY

zależy, jest bardzo fascynujące. Trening czyni mistrza, więc nie zapominajmy o ćwiczeniach. Dla osób, które nie uczęsz- czają na żadne zajęcia to bardzo dobry czas, by się na nie zapisać. Miło jest podzielić się swoimi zainteresowaniami z innymi, znaleźć wspólny temat do rozmo-wy i pomagać sobie nawzajem. W waszych szkołach na pewno organizowanych jest wiele różnych zajęć pozalekcyjnych, więc zamiast narzekać na nudę, warto iść i spró-bować. Nie zrażajcie się jednak, gdy coś wam nie wyjdzie – nie od razu Rzym zbu-dowano. "Jeśli akurat nie możemy nigdzie wyjść, a nasi znajomi są bardzo zajęci, najlepszym rozwiązaniem jest zrobienie generalnego porządku." Jak widać, jest wiele ciekawych rzeczy, które możemy robić w wolnym czasie. Jest to oczywiście tylko kilka propozycji. To od was samych zależy, jak będziecie chcieli spędzić zimne, jesienne dni. Nie narze-kajcie na nudę, nie szukajcie wymówek. Jesteśmy młodzi i mamy w sobie mnóstwo energii. Przed wyborem sposobu na zabicie nudy zróbcie dziesięć pajacyków i dotleńcie swój mózg, a pomysły same wpadną wam do głowy. Aleksandra Zychowicz Fot.1,2,3,4,5: Roksana Grzmil BRITISH ALUMNI SOCIETY PONOWNIE PRZYZNAJE STYPEDNIA
Dwudziestego listopada British Alumni Society oficjalnie rozpoczęło kolejną kwa-lifikację stypendialną na miejsca w jedena-stu brytyjskich szkołach z internatem.
MATERIAŁ PROMOCYJNY

Uroczyście odsłonięto plakat promujący piątą edycję konkursu. Odważni, ciekawi świata, niebojący się nowych wyzwań licealiści - na start! Do wygrania dwuletnia nauka w zupełnie nowym środowisku, mnóstwo wyzwań i odkryć, a na koniec matura angielska lub międzynarodowa, w zależności od profilu szkoły. Zgłoszenia są przyjmowane do 20 lutego 2014, a więc jest sporo czasu do namysłu i podjęcie decyzji. Aby dowiedzieć się wię-cej, odwiedźcie stronę BAS: http://bas.org.pl/basscholarshipschescheme-2014/ oraz stronę na Facebooku https://www.facebook.com/stypendia.bas Jest to prawdziwa kopania pożytecznych wiadomości: zdjęcia szkół, relacje obec-nych i dawnych stypendystów i odpowiedzi na Wasze pytania.



PRZEZ SATELITY
DO GWIAZD
NAUKA

To bardzo proste: jeśli chcesz coś zo-baczyć, ale coś innego ci to zasłania, obejdź zasłonę. Wtedy będziesz mógł spokojnie obserwować to, na czym ci zależało. W czwartek 21 listopada około 8.26 niektórzy siedzieli już w pracy czy w szko- le, inni tam zmierzali, jeszcze inni robili coś w domu. Byli też tacy, którzy po prostu wciąż spali – w tym i niżej podpisany. A tu nad naszymi głowami działy się rzeczy wielkie, wręcz kosmiczne. Wtedy właśnie polski satelita naukowy „Lem” podróżujący (wraz z innymi pasażerami) na rosyjskiej rakiecie „Dniepr” wysiadł na stacji „orbita okołoziemska sześćset pięćdziesiąt kilome-trów nad Oceanem Indyjskim”. Około 9.48 z ojczyzny „Lema” (i Lema) nawiązano kontakt z tym obiektem kosmicznym – był to dowód, że przeżył lot. W jakim jednak stanie? Na razie wygląda na to, że czuje się

NAUKA

dobrze. Druga faza testów w kosmosie po-trwa jakieś trzy miesiące. A potem „Lem” weźmie się za pracę. "Choć Kanadyjczycy również dostarczyli do niego części, to jednak nie uważają go już za swoje dzieło." W uproszczeniu – jego zadanie będzie polegało na robieniu zdjęć najjaśniejszym gwiazdom widocznym na niebie, choć nie Słońcu. Tylko jaki jest sens wysyłać swój aparat cyfrowy w kosmos po to, by foto-grafował coś, co dobrze widać z Ziemi? Można by przecież robić zdjęcia przez jakiś solidny i czuły teleskop. Problem nie leży jednak w odległości, a w atmosferze. Przez jej warstwy nie widać, jak te obiekty kosmiczne mrugają na kosmicznym hory-zoncie. A mrugają. Zmiany jasności są też widoczne na Ziemi, ale są one spowodo-wane właśnie wpływem naszej atmosfery na obserwację; nie pochodzą z samej gwiazdy. Astronomom chodzi zaś o te osta-tnie. Obserwacja gwiazd z orbity okołozie-mskiej da naukowcom szansę poznania procesu transportu energii w najgorętszych (bo chodzi przecież o te najjaśniejsze) gwiazdach. "Pomysłodawcą całości jest polski astronom pracujący w Toronto Sławomir Ruciński."

NAUKA "Jego zadanie będzie polegało na robieniu zdjęć najjaśniejszym gwiazdom widocznym na niebie."

Właściwie „Lem” nie do końca nazywa się w ten sposób – oficjalnie to BRITEPL „Lem”. „BRITE” to skrócona część nazwy projektu badawczego BRIght Target Explo-rer (BRITE)–Constellation. Warto bowiem wiedzieć, że „Lem” jest elementem budo-wanej właśnie na orbicie okołoziemskiej konstelacji gwiezdnych odkrywców. Ta do-celowo ma się składać z sześciu obiektów podobnych do „Lema”. Dwaj jego aus-triaccy bracia są już na niebie, ma do niego dołączyć również kolejny Polak – „Hewe-liusz”. Pozostała dwójka kosmicznych Kolumbów pochodzić będzie z Kanady. BRITE–Constellation jest bowiem progra-mem kanadyjsko–austriacko–polskim. Moż-liwe jest też nieco inne ujęcie tej kwestii. Jak w wywiadzie prowadzonym przez Grzegorza Miecugowa wyjaśniał kierownik ds. technicznych polskiej części przed-sięwzięcia, Piotr Orleański, co prawda Kanadyjczycy i Austriacy zaprosili Polaków do tego projektu, to jednak można go określić jako polsko–kanadyjsko–austria-cko–polski. To dlatego, że pomysłodawcą całości jest polski astronom pracujący w Toronto Sławomir Ruciński. „Lem” jest zresztą w dużej mierze kana-dyjski, bowiem to stamtąd pochodzą jego najważniejsze podzespoły. W Polsce wyko-nano dla niego obudowę, dokonano mon-tażu całości i przetestowano jego funkcjo-nowanie. Czy zatem można powiedzieć, że „Lem” to rzeczywiście polski obiekt? Za tym stanowiskiem przemawia fakt, że urządze-nie to jest własnością Rzeczypospolitej; po-za tym kontrola nad satelitą sprawowana

NAUKA

będzie właśnie z Polski. Młodszy brat „Lema”, „Heweliusz”, nosi już więcej śla-dów krajowej ingerencji – do tego stopnia, że choć Kanadyjczycy również dostarczyli do niego części (tym razem nie wszystkie), to jednak – jak w przywołanej rozmowie stwierdził Orleański – nie uważają go już za swoje dzieło. "Polski satelita naukowy »Lem« (...) wysiadł na stacji »orbita okołoziemska sześćset pięćdziesiąt kilometrów nad Oceanem Indyjskim«." Czas pokaże, co przyniesie nam ta misja. Dla mnie już sama praca nad tym sprzętem to krok do przodu dla polskiej nauki. Marek Suska Fot.1: brownpau (CC BY 2.0) Fot. 2: wka (CC BY 2.0) Fot. 3: timitrius (CC BY 2.0) Fot. 4: wka (CC BY 2.0) Dni Biznesu w Sporcie,
czyli najbardziej biznesowa konferencja o sporcie i najbardziej sportowa konferencja o biznesie. Ser-decznie zapraszamy Państwa do udziału w IX edy-cji organizowanej w dniach 4–5 grudnia.
MATERIAŁ PROMOCYJNY

Miejsce: Szkoła Główna Handlowa w War-szawie. Organizator: działające na tej uczelni Studenckie Koło Naukowe Zarzą-dzania w Sporcie. Dni Biznesu w Sporcie to projekt, którego nadrzędnym celem jest profesjonalizacja polskiego sportu poprzez umożliwienie stu-dentom (potencjalnym menadżerom spor-towym) zetknięcia się z zagadnieniami sportu w ujęciu finansowym, organizacyj-nym i marketingowym. Podczas konferencji poruszane będą najbardziej aktualne te-maty, uwzględniające nowoczesne spoj-rzenie na biznes sportowy. Projekt ma uwydatnić problemy polskiego sportu oraz stworzyć płaszczyznę do wymiany poglą-dów, na której będą pokazywane najlepsze wzorce oraz przekazywane skuteczne i sprawdzone rozwiązania. Podczas dwóch dni licznych wykładów, warsztatów oraz paneli dyskusyjnych, swo-ją wiedzą i doświadczeniem z słuchaczami podzielą się pracujący na co dzień w branży prelegenci – specjaliści, dzien-nikarze, sportowcy. Pierwszy dzień cyklu poświęcony będzie warsztatom, na które zapisy ruszają już w najbliższy wtorek - 26 listopada. Drugi dzień będzie zaś utrzymany w konwencji wykładów i dys-kusji, na które obowiązuje już całkowicie nieograniczony wstęp. W tym roku wśród prelegentów zobaczymy między innymi: Tomasza Jarońskiego, ko-mentatora kolarstwa i biathlonu w Euro-sporcie, Łukasza Jurkowskiego, byłego za-wodnika i komentatora MMA, Tomasza Wolfke, dziennikarza i dyrektora biur pra-sowych najważniejszych polskich imprez siatkarskich i tenisowych czy Macieja Woj-nickiego, dyrektora ds. marketingu i stra-tegii w Arskom Group, agencji wydawniczo–marketingowej odpowiedzial-nej między innymi za kreowanie wizerunku Jerzego Dudka. Podczas Dni Biznesu w Sporcie orga-nizatorzy szykują wiele niespodzianek dla ich uczestników, w tym także konkursy z atrakcyjnymi nagrodami. Impreza ma charakter niekomercyjny, a patronat nad wydarzeniem objęły między innymi Polski Związek Piłki Siatkowej oraz Polski Komitet Olimpijski. W celu uzyskania szczegóło-wych informacji (dokładny harmonogram, zapisy na warsztaty) zapraszamy do od-wiedzenia profilu konferencji na Facebooku www.facebook.com/DniBiznesuwSporcie.



TRADYCYJNE KONTROWERSJE
„Nie wiem, czy ci piłkarze mają takie samo podejście do futbolu. Jeden wydaje na fryzjera dużo więcej niż drugi. Szanuję obu graczy, ale wolę grę Messiego”.
SPORT

„To wyjątkowi zawodnicy, ale są zupełnie inni. Messi jest typem dobrego chłopaka. Takiego syna chciałaby mieć w domu każ-da matka. Kiedy prowadzi piłkę, wygląda to tak, jakby z nią tańczył. Ten drugi jest zupełnie inny. To z kolei typ przywódcy, który dowodzi na boisku, jednocześnie wykonując żołnierskie ruchy”. Te wszystkie opinie Sepp Blatter, prezydent FIFA, wyraził podczas niedawnej wizyty na jednej z najlepszych uczelni na świecie – w Oxfordzie. Cristiano Ronaldo od zawsze był typem zawodnika, którego wielu ludzi nie lubi. Aroganckie zachowania na boisku, symulowanie czy zbytnia dbałość o wygląd to tylko niektóre z zarzutów kierowanych w stronę Portugalczyka. Słusznie czy nie-słusznie – można się zastanawiać. Najlep-szemu strzelcowi Realu Madryt nie można jednak odmówić geniuszu i ogromnego samozaparcia. Te cechy zaprowadziły go na sam szczyt. Liczby mówią same za sie-

SPORT

bie – 226 goli w 216 meczach w drużynie „Królewskich”. Ronaldo podczas swojego pobytu w Madrycie oszczędził tylko jedną drużynę, przeciwko której grał mecz. Jedy-nie Dynamo Zagrzeb nie dało Portugal-czykowi strzelić sobie bramki. Średnia na poziomie 1,04 gola na mecz jest osza-łamiająca i żaden obecnie grający zawod-nik nie może pochwalić się podobnym wynikiem. Dla porównania, średnia Mess-iego wynosi 0,86 gola na mecz. Co więcej, istnieją statystyki, w które trudno uwierzyć. Otóż Cristiano Ronaldo ma na koncie wię-cej hattricków niż napastnik Arsenalu Mar-ouane Chamakh strzałów do bramki w Pre-mier League. Niewiarygodne, ale jednak prawdziwe. "Napastnik Realu w dru-gim meczu zdobył hattricka i nie pozostawił wątpliwości, kto jest najlepszy na świecie." Słowa Seppa Blattera były więc bardzo krzywdzące. Prezydent FIFA zadrwił z na-pastnika i nie okazał mu należytego sza-cunku. Taka postawę mógł przyjąć zwykły Kowalski niezajmujący się na co dzień piłką nożną, ale nie ktoś, kto reprezentuje tak ogromną organizację piłkarską. Jeszcze większe kontrowersje wywołały profile zawodników opracowane przez Federację. Sylwetki piłkarzy miały pomóc w głosowa- niu osobom, które zwykle nie mają stycz-ności z europejskim futbolem. „2013 to ko-lejny rok pełen goli Cristiano Ronaldo. Por-tugalski gwiazdor strzelił 34 bramki w lidze hiszpańskiej w sezonie 2012/13, będąc tylko za Messim, który zdobył 45 goli. Poza tym wielokrotnie trafiał w europejskich pucharach i dla reprezentacji Portugalii”. Ani słowa o tym, że został najlepszym strzelcem Ligi Mistrzów. Dla porównania sylwetka Messiego: „Po bezpreceden-sowym wygraniu czwartej z rzędu Złotej Piłki piłkarz Barcelony nie zwolnił ani na chwilę, a jego szalona skuteczność dała drużynie Mistrzostwo Hiszpanii sezonu 2012/13, sam zaś zdobył tytuł Pichichi (nagroda dla najlepszego napastnika ligi – przyp. red.). Ponadto Argentyńczyk był drugim strzelcem eliminacji w Ameryce Południowej, a przyszłoroczny mundial bę-dzie jego trzecim w karierze. W wieku 26 lat ten wielki zawodnik bije kolejne rekordy i ma szansę stać się najlepszym strzelcem Ligi Mistrzów w historii”. Nawet największy laik zauważy różnicę. Ronaldo opisano jako zwykłego zawodnika, Messiego zaś niemal jako króla futbolu. "Messi jest typem dobrego chłopaka. Takiego syna chciałaby mieć w domu każda matka."

SPORT

Znamy już wyniki meczów barażowych do Mistrzostw Świata. Portugalia grała ze Szwecją i w pierwszym spotkaniu wygrała jeden do zera po golu Ronaldo. Ten dwu-mecz był zapowiadany jako pojedynek Cri-stiano i Zlatana Ibrahamovica. I faktycznie nim był. Obaj panowie byli głównymi akto-rami tego wielkiego spektaklu. Zwycięzcą okazali się jednak Ronaldo i jego Portu-galia. Napastnik Realu w drugim meczu zdobył hattricka i nie pozostawił wątpliwo-ści, kto jest najlepszy na świecie. Jeżeli Złota Piłka nie zostanie mu przyznana, będzie to kpina z całego piłkarskiego świata. Trudno jest mi pisać o piłkarzach Realu. Mam świadomość, że może to zostać źle odebrane, w końcu kibicuję tej drużynie od wielu lat. Jednak w tym wypadku moje zdanie podzielają nawet fani Barcelony. Messi w tym roku był kilka poziomów niżej niż Ronaldo. "Argentyńczyk był drugim strzelcem eliminacji w Ameryce Południowej, a przyszłoroczny mundial będzie jego trzecim w karierze." Maciej Dziubiński Fot. 1,2: adifansnet (CC BY 2.0)

OKIEM WIDGETA