Musisz zainstalować flash player pobierz instalator












W numerze Lato, niestety, już za nami ….…. 3 Zostali wpisani do Złotej Księgi SP 41 i wyróżnieni na koniec roku szkolnego 2016/2017 ...... 4 Klasowy dekalog .................... 7 Odeszła Julia Hartwig ….…………. 8 Woziliśmy Jennifer Lopez, Roda Stewarta i Guns N' Roses. Rozmowa z Piotrem Iskrą z Sixt Kraków Airport …….…….. 10 Nie będę gimnazjalistką ....….. 12 Aquincum, Góra Gellerta, Wzgórza Budańskie i inne atrakcje węgierskiej stolicy ….. 14 Unikatowość polskiej Sahary, czyli Pustyni Błędowskiej ….….. 18 Trzeba cieszyć się każdą chwilą i doceniać ludzi, którzy są blisko nas .............. 20 Wiedeńska komunikacja kiedyś i dziś …………………...……. 20 Dlaczego warto uprawiać brydża sportowego? ……………… 24 Zawrotna kariera fidget spinnera ……………………......……. 26 Wojewódzki sprawdzian z ortografii ........................... 27



Lato, niestety, już za nami W czerwcowym numerze „Primo” życzyliśmy naszym Czytelnikom słonecznych i beztroskich wakacji. Mamy nadzieję, że takie właśnie były i wszyscy wypoczęci, pełni wrażeń i bogatsi o nowe doświadczenia bezpiecznie wrócili z letnich wojaży do swoich domów. Rozpoczął się rok szkolny 2017/2018, jakże inny od poprzedniego. W związku z wprowadzaną reformą systemu edukacji w szkołach podstawowych pojawiły się klasy siódme, w gimnazjach zabrakło klas pierwszych. Obowiązuje nowa podstawa programowa, a więc też nowe przedmioty, nowe podręczniki i zeszyty ćwiczeń. Za to w naszej redakcji prawie wszystko po stare-mu. Tylko niewielkiej modyfikacji uległ skład zespołu, ale profil e- gazetki i częstotliwość jej publikowania pozostają takie same. Naszym wielkim marzeniem jest, aby nadal rosła poczytność pisma i liczba na liczniku wejść czytelników (aktualnie ponad 64 tysiące), dlatego już od czterech lat w powstanie każdego numeru niezmiennie wkładamy wiele pracy i serca. Mamy nadzieję, że po rocznej przerwie znowu będziemy mogli wziąć udział w rywalizacji szkolnych dziennikarzy (w minionym roku szkolnym nie odbył się ani Ogólnopolski Konkurs Mediów Szkolnych „Forum Pismaków”, ani Małopolski Konkurs na Gazetkę Szkolną „Prasówka”). Wszystkim uczniom w dopiero co zainaugurowanym roku szkolnym życzymy sukcesów. Oby każdy uczył się dla siebie. Nie dla mamy, nie dla taty, a dla siebie. Pozdrawiamy gorąco i zapraszamy do lektury czterdziestego pierwszego numeru „Primo”. Redakcja

PRIMO

Zostali wpisani do Złotej Księgi SP 41 i wyróżnieni na koniec roku szkolnego 2016/2017 W czerwcu corocznie do Złotej Księgi SP 41 wpisuje się najlepszych uczniów, czyli takich, którzy uzyskali co najmniej bardzo dobre oceny ze wszystkich przedmiotów i wzorowe zachowa-nie. Wielu uczniów marzy, aby ich imiona i nazwiska pojawiły się w tej honorowej kronice. Komu udało się to w roku szkolnym 2016/2017? Wszystko było już jasne, kiedy podczas uroczystości kończących ubiegły rok szkolny, tuż po bardzo cieka-wym i zabawnym przedstawieniu, przygotowanym przez klasę 4a, wicedyrektor szkoły Edyta Gustowicz- Bochniak wyczytała nazwiska „złotych” uczniów, a dyrektor szkoły Rafał Buchelt i wychowawcy klas serdecznie im pogratulowali. Łącznie wpisano dwudziestu sześciu uczniów: pięciu z klasy 4a, sześciu z klasy 4b, dwóch z klasy 5a,



pięciu z klasy 5b, dwóch z klasy 5c, czterech z klasy 6a i dwóch z klasy 6c. Świadectwo z wyróżnieniem otrzymało siedemdziesięciu pięciu uczniów: dwunastu z klasy 4a, siedemnastu z klasy 4b, siedmiu z klasy 5a, trzynastu z klasy 5b, sześciu z klasy 5c, ośmiu z klasy 6a, czterech z klasy 6b i ośmiu z klasy 6c. Najlepiej wypadli czwartoklasiści, ale gwoli ścisłości dodamy, że klasy czwarte były najliczniejsze spośród klas 4-6. Najwyższe średnie ocen rocznych uzyskali: Aleksandra Jurek z klasy 5c (6.00), Magdalena Węglarz z klasy 5a (5.91), Jakub Popiela z klasy 5b (5.82) i Julia Bogusz z klasy 6a (5.73). Najlepszym uczniom SP 41 składamy wyrazy wielkiego uznania! Tym, którym niewie-le zabrakło, aby zna-leźć się w gronie wyróżnionych, życzymy powodze-nia w bieżącym roku szkolnym. Redakcja







Klasowy dekalog W szkole spędzamy sporo czasu. Ważne jest więc, abyśmy nie zmarnowali ani jednej godziny i zawsze dobrze czuli się w gronie rówieśników, zarówno podczas zajęć lekcyjnych, jak i rozmaitych klasowych imprez i wycieczek. Przypominamy nasz, czyli klasy 7a, dekalog, który jest dla nas swoistym drogowskazem. *** Kiedyś wspomnienia lat szkolnych będą odżywać w naszej pamięci. To przede wszystkim od nas zależy, jakie one będą. *** Zasady, ach, te zasady! Nie łammy ich, choć nie do końca jesteśmy przekonani o ich słuszności. *** Uczmy się najlepiej, jak potra-fimy! Nie wagarujmy! Jeśli ktoś z nas będzie musiał powtarzać klasę, niech wykorzysta drugą szansę, a nie czeka na trzecią. *** W szkole mamy prawo czuć się bezpiecznie, jednak nie zaszkodzi uważać na rozbrykanych kolegów. *** Mądrze koncentrujmy na sobie uwagę innych! Nie myślmy, że wszystko musi kręcić się wokół nas. *** W życiu czekają nas nie tylko sukcesy, ale i porażki. Wielkim można być i zwycięzcą, i pokonanym. Pamiętajmy o tym! *** Niech każdy dzień przynosi nam nowe wyzwania, wyznacza cele... Realizując zamierzenia, wierzmy w siebie, bądźmy sobą i zawsze miejmy nadzieję. *** Szanujmy prawdziwych przyjaciół. Bez nich życie byłoby trudne i puste. *** Bądźmy tolerancyjni wobec tych, z którymi nie chcemy lub nie umiemy być blisko. Uczmy się żyć obok różnych ludzi. *** Dojrzewajmy do dorosłości, nie tracąc jednocześnie duszy i zachwytu dziecka. Redakcja (uczniowie klasy 7a)

Odeszła Julia Hartwig 14 lipca 2017 roku w Gouldsboro (Pensylwania, Stany Zjednoczone) zmarła Julia Hartwig, polska poetka, eseistka, tłumaczka literatury amerykańskiej i francuskiej, współautorka (ze swym mężem Arturem Międzyrzeckim) książek dla dzieci i młodzieży. Miała 96 lat. W czasie okupacji działała w konspiracji (była łączniczką Armii Krajowej i brała udział w podziemnym życiu kulturalnym) oraz studiowała polonistykę i romanistykę na tajnym Uniwersytecie Warszawskim. Po wojnie dostała stypendium rządu francuskiego i na kilka lat wyjechała do Paryża, gdzie poznawała literaturę francuską i pracowała w polskiej ambasadzie. Po powrocie do Warszawy wciąż pisała wiersze, utwory dla dzieci i młodzieży, eseje, a także scenariusze słuchowisk radiowych i recenzje do tygodników społeczno- - kulturalnych. Równocześnie dokonywała przekładów poezji z języka angielskiego





i francuskiego oraz przygotowy-wała monografię Guillaume’a Apollinaire’a. W latach 70 uczestniczyła w International Writing Program, wykładała na Drake University w USA oraz na University of Ottawa i Carleton University w Kanadzie, a także oddała do druku monografię Gérarda de Nervala. Do końca życia tworzyła i tłumaczyła wiersze (ostatni jej tomik zatytułowany „Spojrzenie” ukazał się w 2016 roku, a zbiór liryków Williama Carlosa Williamsa „Spóźniony śpiewak” w jej translacji w roku 2009). Napisała między innymi kilka-naście tomów poezji (na przy-kład: „Pożegnania”, „Czułość”, „Zawsze od nowa”, „Błyski”, „To wróci”, „Gorzkie żale”, „Zapi-sane”) i zbiór „Mówiąc nie tylko do siebie. Poematy prozą”. Wydała trzy tomy zapisków, w których opisała etapy swojego życia: „Dziennik amerykański” (1980), „Zawsze powroty” (2001) i „Dziennik” (2011). Była wielokrotnie nagradzana w kraju i za granicą. Jest laureatką między innymi francuskiej Nagrody Fondation d'Hautvilliers „Prix de Traduction” (1978), Nagrody Polskiego PEN Clubu (1979, 1997), Thornton Wilder Prize (nagroda amerykańska,1986), austriackiej Nagrody im. Georga Trakla (1991) i Nagrody Poetyckiej im. Wisławy Szymborskiej (2014). Jej wiersze i ujętą w formę miniatur refleksyjną prozę poetycką przetłuma- czono na kilkanaście języków europejskich. Została odznaczona Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” i Francuskim Orderem Oficera Legii Honorowej. Doceniono zarówno jej twórczość literacką i translatorską, jak i działalność konspiracyjną w czasie II wojny światowej i opozycyjną w Polsce komunistycznej. Krystyna Tokarz



Guillaume Apollinaire = zmarły w 1918 roku wybitny, awangardowy francuski poeta i prozaik polskiego pochodzenia. Gérard de Nerval = pisarz francuski doby romantyzmu. Woziliśmy Jennifer Lopez, Roda Stewarta i Guns N' Roses. Rozmowa z Piotrem Iskrą z Sixt Kraków Airport Sixt to firma zajmująca się wynajmem samochodów. Ma swoje oddziały w ponad stu krajach świata, również w Polsce. Kierownikiem punktu wynajmu Sixt Kraków Airport jest pan Piotr Iskra. Porozmawiam z nim dzisiaj o jego pracy. Dzień dobry. Dzień dobry. Czym dokładnie na co dzień zajmuje się firma, w której pan pracuje? Na co dzień firma Sixt przede wszystkim zajmuje się wynajmem samochodów, czyli wypożycza-niem pojazdów osobom, które potrzebują się gdzieś przeprzemieszczać. W przypadku naszego oddziału najczęściej są to osoby z zagranicy przylatujące na lotnisko w podkrakowskich Balicach i chcące dostać się do Krakowa bądź do innego miasta, a czasem do sąsiedniego kraju. Pojawiają się u nas, przedstawiają stosowne dokumenty i dostają samochód zgodnie z ich oczekiwaniami. Oprócz tego również świadczymy usługi wynajmu długoterminowego, a więc na kilka miesięcy, rok, dwa czy trzy lata, a także zajmujemy się przewozem osób. Jeśli ktoś potrzebuje wysokiej jakości usługę przewozu, trochę bardziej komfortową niż zwykła taksówka, może sobie u nas zamówić usługę limousine service i wtedy nasz kierowca podjeżdża jedną z najnowszych dostępnych na rynku limuzyn prosto pod drzwi klienta i odwozi go na wskazane przez niego miejsce. Jest pan kierownikiem, prawda? Tak. Zaczynałem pracę od najniższego stanowiska, czyli byłem kierowcą. Później awansowałem na stanowisko specjalisty do spraw obsługi



klienta. Zajmowałem się wtedy przekazywaniem dokumentów i kluczyków do samochodów oraz wypełnianiem całego zestawu dokumentacji związanej z wynajmem. Od kilku lat jestem kierownikiem oddziału Sixt Kraków Airport, zarządzam ludźmi i flotą. Co w pana pracy sprawia panu najwięcej problemów, a co przyjemności? Najwięcej problemów rodzą bardzo dynamiczne sytuacje, kiedy na przykład zdarzy się opóźniony przylot samolotu albo przekierowany lot i klienci zamiast w Balicach lądują na innym lotnisku lub odwrotnie – lądują pod Krakowem, mimo że lecieli do Warszawy lub Katowic. Musimy im wówczas szybko zorganizować przewóz naszymi samochodami. Natomiast jeśli chodzi o przyjemności, to z pewnością są to sytuacje, kiedy obsługujemy koncerty wielkich gwiazd bądź bardzo duże eventy. Woziliśmy już między innymi Jennifer Lopez, Roda Stewarta i Guns N' Roses. W drodze z lotniska do hotelu, na koncert czy gdzie indziej, mogliśmy chwilę z nimi porozmawiać.



Mieliśmy też okazję dowiedzieć się, jak wygląda od zaplecza organi-zacja tak dużego przedsięwzięcia, jakim jest koncert dla wielotysięcznej publiczności, bo woziliśmy również ich obsługę. I jeszcze jedno – dla każdego naszego pracownika, który jest fanem motory-zacji, niewątpliwą przyjemnością jest możliwość prowa-dzenia najnowszych na rynku modeli pojazdów, w tym samochodów luksusowych. Auta z naszej floty maksymalnie jeżdżą u nas rok. Jak wygląda pana dzień w pracy? Zaczynam od spraw-dzenia, jak dużo mamy rezerwacji, ilu klientów, które samochody musimy przygotować i czy są one u nas, czy trzeba sprowadzić je z innych lokacji, z innych miast, oraz czy mamy zapewnioną odpo-wiednią liczbę praco-wników do obsługi. Do tego dochodzi sporo tak zwanej papierkowej pracy, a więc wypełnianie dokumentacji. Do moich obowiąz- ków oczywiście należy też sprawdza-nie jakości pracy podwładnych i przestrzegania przez nich naszych bardzo wysokich standardów. Bardzo dziękuję za rozmowę. Życzę panu samych miłych klientów i jak najmniej takich dynamicznych sytuacji, o których pan mówił. Dziękuję. Rozmawiał: Jan Małek Nie będę gimnazjalistką 4 września 2017 roku miałam rozpocząć naukę w gimnazjum, ale reforma systemu edukacji zatrzymała mnie w szkole podstawowej. Jestem uczennicą klasy siódmej. To dobrze czy źle? Jeszcze nie wiem. Rozmawiałam o tym z rówieśnikami i dorosłymi, czytałam opinie w Internecie. Zdania na temat wprowadzanych zmian w polskich szkołach są podzie-lone. Niektórzy, naj-częściej absolwenci ośmioletniej podsta-wówki, twierdzą, że są one niezbędne. Inni, zwłaszcza byli gimnazjaliści, uważają, że zupełnie niepotrzebne, nawet szkodliwe. Mnie trudno to oce-



niać, ponieważ nie mam na tym polu żadnego doświadcze-nia, ale dostrzegam negatywne skutki tych przemian. Przede wszystkim myślę o nauczycie-lach, którzy stracili pracę. Zastanawiam się też, jak z koszta- mi przekształcenia gimnazjów w szkoły podstawowe poradzą sobie najbiedniejsze gminy. Zadaję sobie pytanie, czy ucznio-wie na tej rewolucji w oświacie stracą czy zyskają. Mimo wszystko staram się patrzeć w przyszłość z ogromnym optymizmem i szu-kam czegoś pozy-tywnego. Dla mnie ważne jest to, że bę-dę mogła pogłębiać więzi z moimi kole-żankami i kolegami z klasy i kontynu-ować naukę w dobrze znanym mi miejscu. Nie bez znaczenia jest również fakt, że nie musiałam jako trzynastolatka wybierać gimnazjum i profilu oddziału. Kiedy przyjdzie mi opuścić moją szkołę, będę już na tyle dojrzała, że taką decyzję podejmę z łatwością. Na razie bardzo się cieszę z nowych przedmiotów, których będę się uczyć, i rozmaitych wyzwań, jakie stoją przede mną. Julia Bogusz



Aquincum, Góra Gellerta, Wzgórza Budańskie i inne atrakcje węgierskiej stolicy Budapeszt to jedna z najpięk-niejszych stolic na Starym Kontynencie. Powstał z połącze-nia dwóch miast: Budy i Pesztu. Byłem tam niedawno z rodzicami i siostrą. Zachwycaliśmy się zarówno historyczną, jak i nowoczesną częścią węgierskiej stolicy. Budapeszt można zwiedzać, korzystając ze znakomitej komunikacji miejskiej. Niebieskie autobusy, żółte tramwaje, czerwone trolejbusy i metro dowiozą do każdego miejsca, które warto zobaczyć. Jeśli ktoś woli bardziej kameralne środki transportu, ma do dyspozycji żółte taksówki. Odkrywanie uroków tego miasta zaczęliśmy od bazyliki św. Stefana – ogromnej, majestatycznej świątyni, wzniesionej pod koniec XIX wieku ku czci patrona Węgier. W jej wnętrzu szczególną uwagę przykuwają pozłacane freski na ścianach i śliczna mozaika na sklepieniu kościoła. W gablocie przechowywana jest zmumifikowana dłoń św. Stefana,



węgierskiego króla (od 1001 ro-ku), który schrystianizował kraj. Następnie podziwialiśmy Buda-peszt i Dunaj, siedząc w gondoli gigantycznego koła widokowego (65 metrów wysokości). To było wspaniałe przeżycie. Po powrocie na ziemię odbyliśmy wycieczkę na Wzgórza Budańskie. Najpierw wjechaliśmy zabytkową kolejką na Górę Zamkową i zwiedziliśmy zamek królewski z XIII wieku, w którym mieszczą się między innymi Węgierska Galeria Narodowa i Muzeum Historii Budapesztu, potem zwiedziliśmy gotycki kościół św. Macieja i okazałą Basztę Rybacką w stylu neoromańskim, którą wybudo-wano w miejsce średniowiecznych murów obronnych. Kolejnego dnia weszliśmy na Górę Gellerta i obejrzeliśmy Pomnik Wolności, skalną kaplicę i wzniesioną przez Habsburgów cytadelę. Ze szczytu napawaliśmy się zapierającą dech w piersiach panoramą Budapesztu. Schodząc, przyjrzeliśmy się posągowi biskupa Gellerta, dobu-dowanej do niego kolumnadzie i postaciom pogan oraz malowni-



czemu wodospadowi, który wypływa jakby spod pomnika. W ciągu naszego pięciodniowego pobytu w Buda-peszcie poznaliśmy jeszcze wiele innych jego zabytków i rozmaitych atrakcji, ale muszę je pominąć, bo nie mo-gę swoim tekstem zająć całego numeru. Napiszę jeszcze tylko, że na obszarze Budy w starożytności istniało rzymskie miasto Aquincum, którego pozostałości można oglądać do dziś, między innymi dwa amfiteatry, pałac namiestnika i łaźnie. Byliśmy tam. Ogromne wrażenie zrobiły na nas nie tylko ruiny miasta oraz ocalałe rzeźby, mozaiki i malowidła ścienne, ale także zgroma-dzone w Muzeum Aquincum przedmio-ty kultu i codzien-nego użytku, wydobyte z ziemi podczas skrupulatnie prowadzonych przez węgierskich archeologów prac wykopaliskowych. Arkadiusz Łukasik







Unikatowość polskiej Sahary, czyli Pustyni Błędowskiej Kiedy słyszymy słowo pustynia, myślimy na przykład o afrykańskiej Saharze, azjatyckiej Gobi, australijskiej Pustyni Gibsona czy południowoame-rykańskiej Atakamie, a przed naszymi oczami stają obrazy piaszczystych bądź skalistych, rozgrzanych słońcem i smaganych wiatrem krain, bezludnych obszarów z bardzo skąpą roślinnością i odległą linią horyzontu. Namiastkę takich terenów mamy niedaleko Krakowa. To Pustynia Błędowska, zwana często polską Saharą. Leży na pograniczu Wyżyny Śląskiej i Wyżyny Krakowsko- - Częstochowskiej, między miejsco-wościami: Chechło, Dąbrowa Górnicza (dzielnica Błędów) i Klucze. Rozciąga się na długości 8-9 km, a jej szerokość sięga 3-4 km. Zajmuje około 32 km2 powierzchni. Uważana jest za największy w Europie obszar występowania piasków śródlądowych, wyjątkowy krajobraz i osobliwe siedlisko



przyrodnicze (unikatowa fauna i flora). Dzięki sporym funduszom unijnym niedawno na Pustyni Błędowskiej wykarczowano posadzone tam drzewa, wyrwano dziko zarastające ten obszar w ciągu kilkudziesięciu lat krzewy i chaszcze oraz usunięto niebezpieczne przedmioty, w tym niewypały, dzięki czemu polska Sahara odzyskała dawny blask i stała się jedyną tego typu atrakcją turystyczną w Europie. Jest częścią Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd i Specjalnym Obszarem Ochrony Siedlisk Europejskiej Sieci Ekologicznej Natura 2000. Podle-ga ścisłej ochronie. Można ją oglądać z punktów widoko-wych albo zwiedzać, poruszając się po wyznaczonych szlakach. Nie wolno zapuszczać się w jej głąb, bowiem jest ona wciąż poligonem wojskowym (ćwiczą na niej między innymi żołnierze z 6 Brygady Powietrznodesanto- wej z Krakowa). Izabella Boryczko i Inga Chylińska



Trzeba cieszyć się każdą chwilą i doceniać ludzi, którzy są blisko nas Czas płynie nieubłaganie, czy tego chcemy, czy nie. Są takie dni, kiedy pragniemy, aby wskazówki zegara zatrzymały się albo chociaż przesuwały się trochę wolniej. Nieraz bywa wręcz przeciwnie – chcielibyśmy, żeby minuty, godziny, a nawet dni i tygodnie mijały jak najszybciej. Ciągle na coś czekamy, coś planujemy. Paulo Coelho w książce pt. „Być jak płynąca rzeka” napisał: „Ludzie zawsze myślą na odwrót: spieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie, by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze, by odzyskać zdrowie. Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej, i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości, ani przyszłości. Żyją, jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli”. Czy te słowa bardzo popularnego brazylijskiego pisarza, którego książki, przetłumaczone na ponad 40 języków świata, wydawane są w milionowych nakładach, skłaniają do refleksji? Nas pobudziły do głębszych przemyśleń. Czy będziemy je pamiętać i będą one miały na nas jakiś wpływ? Dzisiaj na pewno tego nie możemy wiedzieć. Jedno nie ulega wątpliwości – trzeba cieszyć się każdą chwilą i doceniać ludzi, którzy są blisko nas. Redakcja Wiedeńska komunikacja kiedyś i dziś Jak kiedyś podróżowali wiedeńczycy po swoim mieście? Jeśli kogoś to interesuje, może zwiedzić Verkehrsmuseum Remise der Wiener Linien przy Ludwig- Koeßler- Platz w austriackiej stolicy. Zgromadzono w nim zabytkowe środki wiedeńskiego transportu publicznego (najstarsze sprzed prawie 150 lat). Nowoczesne interaktywne muzeum przyciąga każdego dnia mnóstwo pasjonatów historii komunikacji. Bardzo chciałem



tam pojechać, ponieważ od kilku lat ciekawią mnie tramwaje i autobusy, również te, które już nie jeżdżą. Moje marzenie spełniło się. Zwiedziłem Remise podczas majowego kilku-dniowego pobytu w Wiedniu. Jakie wrażenia? Niesamowite. Chodziłem między pojazdami, przyglądałem się im wnikliwie, czytałem dostępne o nich informacje i robiłem zdjęcia. Byłem zachwycony, stojąc przy tramwaju, którym jechali do szkoły lub pracy ludzie dziesiątki lat temu. Moją szczegól-ną uwagę skupiało wiele eksponatów, na przykład tramwaj bez drzwi (pasaże-rowie musieli być ostrożni, by nie wy-paść w trakcie jazdy), piętrowy autobus kursujący na jednej z naj- bardziej obciążonych linii (13A) czy auto-bus marki Gräf & Stift GU 230, który 1 sierpnia 1976 roku wpadł do rzeki Dunaj po zawaleniu się mostu Reichsbrücke (na szczęście nikt wówczas nie zginął, a pojazd po remon-cie wrócił na wiedeń-skie ulice i woził pasażerów jeszcze wiele lat). Najwięcej przyjem-ności sprawiło mi prowadzenie najnowocześniejsze- go obecnie pociągu typu V podziemnej kolei miejskiej (oczywiście tylko na symulatorze metra) oraz wejście do wagonu metra typu U i przyjrzenie się pulpitowi maszyny, która jeździła pod miastem jako pierwsza. Gdy opuściłem mu-zeum, wraz z rodziną skorzystałem z ko-

munikacji miejskiej. Jest ona w większości ultranowoczesna. Tworzy ją gęsta sieć, po której regularnie kursują wyposażone w klimaty- zację i monitoring autobusy, tramwaje, metro i kolej miejska. Przemieszczanie się pomiędzy wszystkimi dzielnicami Wiednia jest bardzo komfortowe i zaska-kująco szybkie. Mikołaj Moskal









Dlaczego warto uprawiać brydża sportowego? Brydż to gra karciana przeznaczona dla dwóch par graczy, rozgrywana talią składającą się z pięćdziesięciu dwóch kart, w której zadaniem jednej z par jest zebranie zadeklarowanej wcześniej liczby lew. Jest znakomitą rozrywką umysłową. Uczy logicznego myślenia i wniosko-wania oraz przewi-dywania, rozwija wyobraźnię i kształtuje umie-jętność współpracy z partnerem. Istnieją dwie odmiany: brydż towarzyski i brydż sportowy. Czy każdy może grać w brydża sporto-wego? Owszem. Bez znaczenia są postura, siła fizyczna czy sprawność ciała. Na dodatek można uprawiać tę dyscy-plinę sportu przez całe życie, więc nie ma emerytowanych brydżystów. W brydżu sportowym każde rozdanie sta-nowi osobną całość i ma określone zało-

żenia taktyczne. Porównuje się wyniki różnych graczy grających tymi samymi kartami. Robieniu postępów poprzez analizę własnych błędów sprzyja zapis rozegranych rozdań. Młodzi brydżyści sportowi mogą co roku rywalizować w Mistrzostwach Polski Młodzieży Szkolnej oraz w Ogólno-polskiej Olimpiadzie Młodzieży pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej i Polskiego Związku Brydża Sportowego. Najlepsi startują w Mistrzostwach Polski, Europy i Świata w Brydżu Sportowym. Polscy reprezentanci należą do ścisłej światowej czołówki. Brydż od kilku lat jest moją wielką pasją. Należę do sekcji brydża sportowego w Krakowskim Szkolnym Ośrodku Sportowym im. Szarych Szeregów. Trenuję regularnie i bardzo chętnie. Gra daje mi wiele radości i satysfakcji. Od niedawna uczestniczę w turniejach i mam już na swoim koncie pierwsze sukcesy, które nie tylko cieszą mnie, ale i mocno motywują do pracy. Julianna Tomana





Zawrotna kariera fidget spinnera Jedną z najbardziej pożądanych przez współczesne dzieci i młodzież rzeczą jest fidget spinner. Zawrotna kariera tej niepozornej zabawki zaczęła się pod koniec 2016 roku (dotarła też do Polski) i na razie nic nie wskazuje na to, aby szybko miała się zakończyć. Kiedy Catherine Hettinger, inżynier chemik z Florydy, wymyśliła ją na początku lat 90 ubiegłego wieku, zapewne nie spo-dziewała się, że będzie tak popularna na całym świecie. A jednak. Na czym polega niezwykłość fidget spinnera? Przede wszystkim przypisuje mu się działanie antystre- sowe i wspomaga-jące koncentrację. O tych właściwoś-ciach przekonują producenci i spe-cjaliści od marke-tingu produktu. Swój zachwyt w mediach społecznościowych wyrażają też posia-dacze tych wirują-cych gadżetów, co jest reklamą nie do przecenienia. I tak amatorów małej zabawki z łożyskiem w środku i łożyskami na każdym z ramion przybywa w oszała-miającym tempie. Podobno sprzedaż gwałtownie wzrosła, gdy w gazetach pojawiło się zdjęcie jedenastoletniego Barrona Trumpa (syn prezydenta USA), który po wyjściu z Air Force One kręci fidget spinnerem. Chociaż coraz więcej osób głośno mówi o zgubnych skutkach wynalazku Catherine Hettinger (rozpra- szanie uwagi, roz-drażnienie), prawie



nikt ich nie słucha. No cóż, przeciwnikom fidget spinnerów nie pozostaje nic innego, jak czekać, aż ta zabawka – jak każda inna – znudzi się i przestanie być modna. Oby tylko nikt nie wyrządził sobie nią krzywdy, zwłaszcza jeśli ma egzemplarz bez certyfikacji. Krzysztof Marchewka Air Force One = wyposażony w stanowisko dowodzenia i system ochrony przed każdym rodzajem ataku boeing 747, samolot amerykańskich sił powietrznych, którym podróżuje urzędujący prezydent Stanów Zjednoczonych. Wojewódzki sprawdzian z ortografii V MAŁOPOLSKIE DYKTANDO NIEPODLEGŁOŚCIOWE „PO POLSKU O HISTORII” dla uczniów klas 4-7 szkół podstawowych, gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych województwa małopolskiego w roku szkolnym 2017/2018 pod honorowym patronatem Marszałka Województwa Małopolskiego i Małopolskiego Kuratora Oświaty oraz pod patro-natem medialnym Radia Kraków. Organizatorzy: Stowarzyszenie Polonistów i Fundacja „Zawsze Warto” Partner: Narodowy Bank Polski Aplikacja konkursu: http://www.dyktando.hostingasp.pl/ Terminy: - 10 października (etap szkolny), - 7 listopada (etap wojewódzki) Uczestników konkursu obowiązuje znajomość reguł ortograficznych oraz zasad interpunkcyjnych, a także umiejętność właściwego ich zastosowania, ze szczególnym uwzględnieniem pisowni wyrazów związanych z ważnymi postaciami i wydarzeniami historycznymi od I wojny światowej do zmiany ustroju w Polsce w 1989 roku. Za podstawę reguł i zasad ortograficznych obrano Wielki słownik ortograficzny języka polskiego PWN z zasadami pisowni i interpunkcji pod red. Edwarda Polańskiego, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2010. Regulamin na stronie: http://www.dyktando.hostingasp.pl/zalaczniki_2017/Zalacznik2.pdf Krystyna Tokarz