Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Sztuka "Trollololo"

PUŁAPKI INTERNETU

Młodzież w obecnych czasach używa internetu niekoniecznie w dobrych intencjach. Często spotykamy się z falą hejtu, czyli obraźliwym i negatywnym komentarzem internetowym. Nie obejdzie się także bez trollowania, czyli zamierzonym wpływaniem na innych użytkowników w celu ich ośmieszania lub obrażania. Uczniowie klas pierwszych gimnazjum oraz klas szóstych mieli okazję obejrzeć w Tomaszowskim Domu Kultury spektakl pt. ,,Trollololo” wystawiony przez teatr FORMA z Krakowa. Sztuka miała na celu przedstawienie problemów współczesnej młodzieży, a głównie niebezpieczeństw, jakie czyhają na nas w internecie. Główna bohaterka poznaje w internecie wielu ludzi, których mianuje „przyjaciółmi” i opowiada im o swoim życiu realnym. Na jednym z portali społecznościowych przyjaciółka wstawia, upokarzający dziewczynę, filmik, przez który spotyka się z falą hejtu ze strony znajomych jak i osób obcych. Dziewczyna załamuje się i prosi o pomoc swoich internetowych przyjaciół. Jednak oni także ją wyśmiewają, zostaje ze swoimi problemami całkiem sama. Wnioski nasuwają się same - uważajmy na zagrożenia czyhające na nas w internecie. Marta Ławska

CUDZE CHWALICIE...

W styczniu i lutym dużą popularnością cieszyły się klasowe wycieczki do Zamościa na lodowisko czy seans filmowy w kinie. Okazuje się, że wcale nie trzeba daleko wyjeżdżać, aby wesoło i pożytecznie spędzić czas z klasą. A tak właśnie swoje wrażenia spisała jedna z naszych koleżanek. W piątek 17 lutego nasza klasa wyjechała na jednodniową wycieczkę do Zamościa. Wyruszyliśmy busem o godzinie ósmej pod opieką naszej wychowawczyni i pani logopedy. Na początku wyprawy zjedliśmy śniadanie w McDonald. Każdy mógł zamówić swoje ulubione danie, ponadto dostaliśmy mnóstwo czerwonych balonów w kształcie serca. Następnym punktem wycieczki było lodowisko na Rynku Wielkim w Zamościu. Wyposażeni w wypożyczone łyżwy jeździliśmy, jak kto potrafił. Niektórzy doskonalili swoje umiejętności, a inni dopiero uczyli się jazdy na łyżwach. Przez blisko godzinę szaleliśmy na lodowisku, śmiechom, krzykom i oczywiście upadkom nie było końca. Przed dwunastą stawiliśmy się w kinie ,,Stylowy”. Najpierw zakupiliśmy jedzenie i picie, a potem z niecierpliwością oczekiwaliśmy na seans. Była to kinowa premiera filmu pt. ,,Był sobie pies”. Zrobił na nas ogromne wrażenie, nie potrafiliśmy powstrzymać emocji. Prawie cała klasa, a w szczególności dziewczyny, płakały. Przed godziną piętnastą byliśmy już na miejscu, w Lubyczy. Podobał mi się ten wyjazd i zapamiętam go na długo. Uważam, że wycieczka była udana, a nasza klasa miała dzień pełen wielu pozytywnych wrażeń. Maja z VIb

NIECH ŻYJE BAL BAL GIMNAZJALNY 2017 W sobotę 18 lutego w naszej szkole odbył się bal gimnazjalny. Część artystyczna rozpoczęła się o godzinie siedemnastej. Na początku zabrali głos przedstawiciele rodziców, potem uczniów. Nie zabrakło również słów otuchy i wsparcia ze strony pani Dyrektor Bożeny Ziembińskiej oraz Burmistrza pana Tomasza Leszczyńskiego. Najważniejszym punktem uroczystości był oczywiście polonez, którego uczyliśmy się wytrwale pod kierunkiem pani Teresy Watrak. Wyjątkowy nastrój stworzyły jednakowe stroje tańczących, wszyscy pięknie się prezentowali. Na zakończenie mogliśmy zaprosić gości i bliskich do wspólnego tańca. Nie zabrakło również akcentów humorystycznych, czyli skeczu ukazującego w zabawny sposób przebieg lekcji. Wychowawcy i dyrekcja otrzymali od nas, w dowód wdzięczności i podziękowania, bukiety kwiatów. Najbardziej wyczekiwanym momentem była wspólna zabawa, którą poprowadził Dj Carlo. Wszyscy świetnie się bawili, a bal pozostanie jeszcze długo w naszej pamięci. Natalia Borsuk



DZIEŃ JĘZYKA POLSKIEGO

„A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają.” 21 lutego cała Polska, razem z innymi państwami, świętowała Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego ustanowiony w 1999 przez UNESCO w celu zwrócenia uwagi na liczbę języków zagrożonych i ginących, do których zalicza się 43 procent wszystkich aktualnie używanych. Ponad 200 znalazło się na liście języków całkowicie wymarłych w ciągu życia zaledwie trzech ostatnich pokoleń. Podłoże historyczne Święto upamiętnia wydarzenia w mieście Dhace (obecnie stolica Bangladeszu), gdzie w 1952 roku pięciu studentów uniwersytetu zginęło podczas pokojowej demonstracji, w trakcie której domagali się nadania językowi bengalskiemu statusu jednego z dwóch języków urzędowych w Bengalu Wschodnim, należącym wówczas do Pakistanu. Oficjalnie rząd Pakistanu ogłosił bengalski językiem urzędowym w 1956 roku, po wielu latach sporów, a 21 lutego to obecnie święto narodowe w Bangladeszu.

DZIEŃ JĘZYKA POLSKIEGO

Polskie wydanie święta W Polsce corocznie już wybierana jest w tym dniu lektura Narodowego Czytania. W tym roku można było głosować internetowo od 23 stycznia do 15 lutego. Polacy mogli wybierać spośród czterech tytułów: „Przedwiośnie” Stefana Żeromskiego, „Pamiątki Soplicy” Henryka Rzewuskiego, „Beniowski” Juliusza Słowackiego i „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego. Wynik głosowania został ogłoszony przez prezydenta Andrzeja Dudę właśnie 21 lutego. Lekturą na Narodowe Czytanie 2017 zostało „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego.Jak mówiła podczas uroczystości Agata KornhauserDuda, nie było przegranej lektury w tym głosowaniu, ponieważ każda z zaproponowanych pozycji uzyskała naprawdę imponującą liczbę głosów. Jakub Pelc Czym jest dla mnie miłość?

NASZA SONDA

„Miłość to dla mnie najpiękniejsze uczucie. Jest to także przyjaźń.... Jest to uczucie na zawsze odwzajemniane.... Jest to pragnienie bycia z drugą osobą... "(...) Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedz brzęcząca albo cymbał brzmiący.(...)" Patrycja z Ic „Miłość to piękne uczucie, jeżeli jest szczere i odwzajemniane. Kiedy mijasz zakochane w sobie osoby na ulicy, możesz powiedzieć, że są szczęśliwe. Przy człowieku, którego kochamy i który kocha nas, mamy poczucie bezpieczeństwa. Taka osoba, może nie tylko być miłością naszego życia, ale również najlepszym przyjacielem.” Natalka z VIb „Miłość to zauroczenie. Jest to szczerość, zaufanie. Miłość jest szczęściem. Miłość zbliża do nas ludzi, przy, których możemy czuć się bezpieczniej.” Zuzia z VIb „To takie dziwne uczucie, chodzisz cały czas szczęśliwy, wszystko Cię cieszy i w ogóle” uczeń przyg. Natalka

WALENTYNKI

Walentynki to święto zakochanych przypadające na 14 lutego. Jego nazwa pochodzi od wspomnienia w tym dniu Św. Walentego. Nie wszyscy wiedzą, że zwyczaj ten narodził się już w XIV wieku w Wielkiej Brytanii. W Polsce Św. Walenty jest nie tylko czczony jako patron zakochanych, ale też chorób nerwowych czy epilepsji. Może nie bez powodu to właśnie on jest patronem tego święta. Ileż to osób wchodzi w stan zakochania, który chwilami przypomina ,,chorobę umysłową"? Zwyczajem podczas tego miłosnego święta jest wysyłanie listów, które zawierają wyznania, często pisane wierszem. 14 lutego stał się również zwyczajem obdarowywania drobnymi upominkami i okazją szczególnie dla tych, którzy są nieśmiali do wyznania uczuć drugiej osobie. Pamiętajmy jednak, aby darzyć się sympatią i miłością przez cały rok. A świat wokół nas będzie o wiele piękniejszy zwłaszcza, że nadchodzi wiosna... Marta

Miłość niejedno ma imię

W ostatnich dniach obchodziliśmy w naszej szkole jak i na całym świecie Dzień Zakochanych, czyli znane wszystkim Walentynki, którym patronuje oczywiście św. Walenty. Z tej racji można przyjrzeć się miłosnym sprawom nieco bliżej. Człowiek jest stworzony do miłości i to właśnie jej potrzebuje do szczęścia. Ale czy miłość ma tylko jedną postać? Przecież to piękne uczucie nie ogranicza się jedynie do relacji między kobietą a mężczyzną. Wielka więź łączy również przyjaciół. I to jest wspaniałe. Miłość można odnaleźć w każdym człowieku i nie tylko. Wystarczy tylko chcieć i otworzyć się dla innych. Także i na naszych futrzanych przyjaciół. Dumny posiadacz psa, kota czy innego pupila zapewne nie wyobraża sobie teraz bez niego życia, czemu trudno się dziwić. W końcu te małe czworonożne stworzonka są wręcz przepełnione miłością do swoich ukochanych właścicieli. Można by śmiało stwierdzić, że są wręcz idealnym przykładem bezwarunkowej miłości, która nie oczekuje niczego w zamian. Czyż to nie jest piękne? Bezsprzecznie powinniśmy im to wynagrodzić, odwzajemniając uczucia. O miłości można by pisać dużo. Każdy na pewno podałby inną definicję tego słowa. Dla każdego zapewne jest ona też czymś innym. Najważniejsze, że w ogóle jest i sprawia, że ludzie są szczęśliwi. Wiktoria

Dlaczego mowa dziecięca fascynuje dorosłych?

Każde dziecko, które dopiero uczy się mówić, przekręca głoski, skraca wyrazy, upraszczając sobie w ten sposób trudy nauki języka ojczystego. Na okres od 3 do 7 r.ż przypada intensywny rozwój osobowości dziecka, jego mowa stale się rozwija i wzbogaca. Jednym z najbardziej fascynujących zjawisk pojawiających się w okresie rozwoju mowy, są” nowe słowa”, czyli neologizmy dziecięce. Warto je zapisywać, by po latach przypomnieć naszym pociechom, jakie potrafią być kreatywne. Ogromnie ważne jest, aby dziecko przyswajając język, nawet jeśli samo mówi niepoprawnie, słyszało wokół siebie język poprawny, ponieważ bez tego wzorca ze strony najbliższych nie uświadomi sobie, że coś musi poprawić. W początkowej fazie rozwoju mowy pewne słowa są powtarzalne, pojawiają się u większości maluchów, takie jak „am” na określenie jedzenia, „brum brum” na auto, ,,mniam mniam” na coś pysznego, „lulu” - spanie. Trudno ocenić, czy wymyślają je same dzieci, czy może są one podsuwane przez dorosłych. W kolejnym etapie tworzone są następne neologizmy dziecięce, w których uwidacznia się dziecięca logika oraz zabawne i zaskakujące postrzeganie świata. Oto przykłady dziecięcej twórczości : łobuz„zbrojarz”, opiekunka- „ pilnowacza”, lekarz- „ badacz”, szewc„ buciarz”, żelazko- „prasowaczka”, sprzedawca- „sklepacz”, ptaszki- „ ćwierkoty”,koń- „ patataj”, schudnąć lub przytyć- „ pocienić” lub „ pogrubić”. Tata może być „kolcowaty", gdy kłuje brodą, a ktoś inny” niesłuchliwy”, gdy nie odpowiada na pytania. Około 6, 7 r.ż mowa powinna być już opanowana pod względem dźwiękowym, dziecko powinno wymawiać wszystkie głoski, nawet te najtrudniejsze, czyli sz, ż, cz, dż oraz r. Mowa daje możliwość swobodnego komunikowania swoich uczuć i potrzeb, wyrażania własnego zdania, nawiązywania kontaktów. Czy ignorować ”twórczość” naszych dzieci? Czy włączyć do domowego słownika zabawne słówka swojej pociechy, zapisywać je i wspominać po latach? Wybór należy do każdego z nas. Anna Wojciechowska- logopeda

,,Przedmioty – pamiątki otulone rodzinną historią’’ Konkurs literacki

Pod takim hasłem odbyła się II edycja Powiatowego Konkursu Interdyscyplinarnego ,,To Twoja i moja historia…’’ organizowanego przez Zespół Szkół w Krynicach. W tym roku prace literackie  uczniów miały być związane z historią rodzinnej pamiątki wojskowej lub historią drobnego przedmiotu osobistego przodka rodziny. Wśród wielu prac pierwsze miejsce zdobyła Maja Chmielowiec z klasy VIa z naszej szkoły, a wyróżnienia: Julia Melnyk, Dominika Zwolak, Natalia Nieścior z klasy VIb. W tym wydaniu gazetki publikujemy zwycięskie opowiadanie Mai. RĘKAWICZKI   ,,Piękne, z czarnej koronki, zdobione świecącymi kamyczkami, rękawiczki mojej prababci Anny już na zawsze pozostaną tematem naszej rodzinnej historii.'' Miałam wtedy 20 lat i z nieukrywaną radością czekałam na swój maturalny bal. Był rok 1980, sklepowe półki świeciły pustkami, a zakup jakiejkolwiek kreacji pozostawał w sferze marzeń. Byłam zrozpaczona i smutna. W co ja się ubiorę? Moja babcia Hania, zazwyczaj praktyczna i radząca sobie w każdych okolicznościach, też była bezradna. Czas balu zbliżał się nieubłagalnie, a ja nie miałam sukienki. Niespodziewanie ratunkiem dla mnie okazała się wizyta siostry mojej babci, Zosi. Zazwyczaj, gdy spotykały się przy herbatce, wspomnieniom nie było końca. Kochałam je bardzo i lubiłam słuchać tych barwnych i

,,Przedmioty – pamiątki otulone rodzinną historią’’

ciekawym opowieści. - Zosiu, pamiętasz jak mama poznała naszego tatę? - Pamiętam, to był pierwszy bal naszej mamy, a koronkowe rękawiczki zostały dla niej specjalnie wydziergane przez naszą daleką kuzynkę ze Lwowa. - Mama wyglądała pięknie, jej jasna sukienka przepasana kolorowym paskiem i czarne rękawiczki, zrobiły w towarzystwie furorę. - To właśnie na tym balu tato zobaczył mamę. - A wiesz z jakiej okazji odbywał się bal? - Tak, tym balem Polacy uczcili zwycięstwo marszałka Piłsudskiego nad bolszewikami. Nasz tato, jako młodziutki oficer, brał czynny udział w walkach o niepodległość. W największej bitwie polskiej kawalerii pod Komarowem został ranny w nogę. Wspomnieniom nie było końca, siedziałam nad książką, słuchałam i myślami przeniosłam się w tamte czasy. Widziałam jak prababcia celowo upuściła rękawiczkę przechodząc obok pradziadka, który speszony podniósł ją, a potem wręczył prababci, patrząc jej w oczy. Ta chwila wystarczyła, aby bohaterski młody żołnierz już nigdy jej nie zapomniał. Do końca balu pozostali nierozłączni. Ślub i wesele odbyły się jeszcze tego samego roku, tuż po Bożym Narodzeniu. Pradziadek Jakub za zasługi w walkach z bolszewikami dostał od marszałka kilka mórg ziemi wraz z niewielką stadniną koni. Tam osiedlili się młodzi małżonkowie. W latach międzywojennych sumiennie pracowali nad rozwojem podarowanego gospodarstwa, tam też doczekali się narodzin trójki dzieci. Babcia Hania i ciocia Zosia często wspominały, jak wieczorami po pracy ich ojciec, a mój pradziadek Jakub, siedzieli po pracy pod kwitnącą akacją, śpiewając patriotyczne piosenki legionistów. On zaszczepił w dzieciach miłość do ojczyzny i pokazał im, jak droga i wspaniała jest wolność w ukochanym kraju. Jemu zawdzięczają umiłowanie ojczyzny, pracy i szacunku dla drugiego człowieka. Podczas drugiej wojny światowej pradziadek Jakub, wraz ze swoim synem Janem, dzielnie wspomagali partyzantów przez okres okupacji, za co obaj zostali rozstrzelani. Obwieszczenie ówczesnych władz okupacyjnych głosiło, że zostali ukarani za rzekomy bandytyzm i sprzyjanie wrogom faszystowskich Niemiec. Rękawiczki pradziadek zawsze brał ze sobą, idąc na partyzanckie akcje. Jak mówił i wierzył, przynosiły mu szczęście i pozwalały zawsze wrócić do domu. Niestety, w feralnym dniu prababcia Anna uprała je i mokre zapomniała przekazać

Konkurs literacki

pradziadkowi. Wyrzutom nie było końca. Nieutulona w żalu prababcia przekazała je swojej najstarszej córce Zosi, której nie dane było mieć potomstwa i rękawiczki podarowała swojej siostrzenicy, mojej mamie. Jak głosi rodzinna legenda, są to rękawiczki szczęścia i bez nich nigdy nie odbywały się żadne ważne uroczystości państwowe i rodzinne. Moja mama włożyła je na pierwsze spotkanie z moim tatą. W nich też poszła na swój maturalny bal w powojennej Polsce. To właśnie ciocia Zosia przypomniała mojej babci Hani i mojej mamie o rękawiczkach. W starym kufrze na stryszku znalazła się także piękna sukienka ze starej koronki. Przyszedł czas, abym to ja, wystąpiła w nich na moim maturalnym balu. Byłam szczęśliwa i dumna. Z wiarą i ufnością patrzę w przyszłość i wiem, że wszystkie moje plany, marzenia na pewno się spełnią. A rękawiczki, kobiety z mojej rodziny, będą wkładać tylko z okazji szczęśliwych chwil. Wdzięczna jestem moim przodkom za ich wkład w niepodległość i rozwój mojej kochanej ojczyzny. Rękawiczki przekażę kiedyś mojej córce wraz z opowieścią o tym, jaką rolę spełniały w naszej rodzinie. Maja Chmielowiec z kl. VIa