Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








OD REDAKCJI SPIS TREŚCI

OD REDAKCJI

Redakcja gazetki szkolnej „KontroWersja” powstała w ubiegłym roku szkolnym. Wydaliśmy sześć numerów pisemka. Dwa z nich zostały nagrodzone w różnych konkursach. Uczniowie klas III gimnazjum stanowili dużą część redakcji. Obecnie są Oni uczniami klasy I Liceum Ogólnokształcącego (pozdrawiamy ich!). W obecnym roku szkolnym przybyło nowych dziennikarzy, którzy z nieśmiałością podejmują próby pisania artykułów. Miłym faktem jest, że większość bardzo mocno zaangażowała się w pracę redakcji. Jest też nowa osoba składająca gazetkę i zajmującą się grafiką. Powstał nowy dział, gdzie umieszczamy prace literackie uczniów naszego gimnazjum. W tym numerze są to trzy reportaże uczniów klasy I D, dotyczące gier komputerowych. Mam nadzieję, że dołączą do nas jeszcze inni uczniowie, którzy pragną dzielić się swoimi umiejętnościami dziennikarskimi. Życzę przyjemnej lektury! Beata Zabielska – opiekun redakcji str. 4-5 Pięciolatki w szkolnym tłumie str. 6 LIBRUS czy to dobre rozwiązanie? str. 7 Biwak oazowy str. 8-9 Czy praca domowa jest legalna? str. 10 Zobacz, świeci! str. 11-13 Wspminamy: dożynki od środka str. 14-16 Reportaże o grach komputerowych



Pięciolatki w szkolnym tłumie
"Kiedy ostatnio zbierałam opłaty za zbliżający się teatrzyk, dzieci myślały, że to ja będę główną aktorką"
Z ŻYCIA MŁODSZYCH KOLEGÓW

Jak już zapewne wszyscy wiedzą, w naszej szkole od 1 września pojawiły się także pięciolatki. Jedni uważają, że jest to świetny pomysł. Inni zaś sądzą, iż nie jest to najlepsze rozwiązanie. Postanowiliśmy sprawdzić co sądzą o tym dzieci i ich wychowawczyni? Jako pierwsze zapytaliśmy o to naszych małych uczniów, czyli Olgę Szewczyk oraz Wiktorię Naporę. REDAKCJA: Cześć. Czy cieszysz się, że chodzisz do szkoły? OLGA: Tak, bardzo się cieszę. REDAKCJA: Co podoba się Ci się najbardziej? WIKTORIA: Mi podobają się najbardziej puzzle i Przytulanki. Jednak chłopcy postrzegają szkołę inaczej… JULEK: Nic, ja bym wolał w domu pomagać tacie. REDAKCJA: Co Ci się tu nie podoba? OLGA: Krzyk i hałas. Nie lubię, kiedy robimy coś w książkach. REDAKCJA: Czego bałaś/eś się najbardziej? OLGA: Bałam się, że będę niegrzeczna. JULEK: Że mnie z tej szkoły ukradną! REDAKCJA: Kto Cię ukradnie?! JULEK: Złodziej, bo był taki jeden w Scooby Doo. REDAKCJA: Czy lubicie swoją klasę? Czy macie wielu kolegów? WIKTORIA: Tak, mam koleżanki Julkę i Natalkę. REDAKCJA: Czy dzieci w Waszej klasie są grzeczne? Jak się zachowują? OLGA: Chłopaki troszkę rozrabiają, np. zjadają dziewczynom cukierki i nieładnie się bawią, ale dziewczynki są grzeczne. JULEK: Średnio. Niektóre malują sobie po rękach albo czasami się biją. REDAKCJA: Co lubisz robić w szkole? WIKTORIA: Malować. REDAKCJA: A co lubisz malować? WIKTORIA: Jednorożce, pieski i sarenki. REDAKCJA: Co chciałabyś tu zmienić? OLGA: Żeby była bliżej stołówka i żeby ni było tyle hałasu. REDAKCJA: Dziękuję za wywiad. Możecie już wracać do klasy. JULEK: O nie!!! Podsumowując wszystko zależy od nastawienia. Znając już opinię dzieci, zapytaliśmy co o wcześniejszym rozpoczęciu nauki sądzi ich

Z ŻYCIA NASZYCH MŁODSZYCH KOLEGÓW

wychowawczyni Pani Justyna Banaszek. READAKCJA: Czy uważa Pani za dobry pomysł to, że pięciolatki poszły rok wcześniej do szkoły? P. JUSTYNA: To zależy, gdyż tylko częściowo dzieci są przygotowane do szkoły, ale proces adaptacyjny przebiegł dobrze. Przychodzą tu raczej chętnie, jednak jest im znacznie trudniej niż 6-latkom, przyzwyczaić się do szkolnego rytmu – wolniej pracują, są mniej sprawne manualnie. Najwięcej problemów dzieci miały z trafieniem do klasy. Bały się przemieszczania po tak dużym budynku, jakim jest szkoła w tłumie starszych uczniów. READAKCJA: Jak zachowują się dzieci i czy są świadome tego, że chodzą już do szkoły? P. JUSTYNA: Moi uczniowie nie są do końca świadomi, czym jest szkoła. Są bardzo spontaniczne, a dorosłych traktują, jak swoje panie z przedszkola. Bardzo lubią się bawić, ale podejmują też wysiłek nauki. READAKCJA: Jak dzieci zachowywały się w pierwszych dniach szkoły? P. JUSTYNA: Były nieco wystraszone. Niektóre płakały przy rozstaniu z rodzicami. Bały się każdej nowej sytuacji, a więc wyjścia na plac zabaw czy też na obiad. READAKCJA: Jak zachowywali się rodzice dzieci, kiedy dowiedzieli się, że ich pociechy o rok wcześniej pójdą do szkoły? P. JUSTYNA: Część z nich była przestraszona. Z obawą podchodzili do nowych warunków. Martwili się czy dzieci sprostają nowym wymaganiom, ale mimo obaw rodzice chcą, aby ich dzieci podjęły nowe wyzwanie. READAKCJA: Czy zauważa Pani ciekawe osobowości wśród dzieci? Czy jest na to jeszcze za wcześnie? P. JUSTYNA: Każde dziecko jest inne i jest ciekawą osobowością. Mogę podać mnóstwo przykładów świadczących o indywidualizmie dzieci. Np.: w grupie jest rodzeństwo, które jest bardzo ciekawe świata. Te dzieci zadają wiele pytań. Np.: Siostra zapytała mnie co oznacza słowo „fascynacja”, kiedy powiedziałam, że jej brat jest zafascynowany nową koleżanką. Mam też chłopca „wędrownika”, który w pierwszym tygodniu szkoły ciągle nam gdzieś uciekał. Razem z Paniami woźnymi i dyżurującymi nauczycielami czuwaliśmy nad tym, by sam nie opuszczał szkoły. READAKCJA: Co dzieci lubią robić najbardziej? P. JUSTYNA: Moi wychowankowie najbardziej lubią przebywać na placu zabaw i zabawy z muzyką i tańcem. Chętnie też oglądają teatrzyki szkolne i ćwiczą gimnastykę. READAKCJA: Czy dzieci chętnie się uczą? P. JUSTYNA: Z reguły tak, jednak czasem wolą się bawić. REDAKCJA: Czy w klasie pojawiają się już pierwsze przyjaźnie? P. JUSTYNA: Nie tylko przyjaźnie, ale nawet zauroczenia. Np.: jest dziewczynka, która bardzo opiekuje się swoim kolegą. Tak się o niego troszczy, że nawet siada mu na kolankach, przytula go i głaszcze. READAKCJA: Czy zdarzyły się Pani jakieś przygody z klasą? P. JUSTYNA: Tak, np. dzieci bardzo spontanicznie przywitały Pana Dyrektora, nie wiedząc, że tak nie witamy się z dorosłymi. Panów w garniturach postrzegają, jako bardzo ważne osoby. Inny przykład - kiedy ostatnio zbierałam opłaty za zbliżający się teatrzyk, dzieci myślały, że to ja będę tam główną aktorką. Maluchy przekręcają nazwy np.: zamiast „dyrektor” mówią „derektor”, albo zamiast „kukiełeczki”„kubełeczki”. READAKCJA: Czy sądzi Pani, że dzięki temu, iż dzieci przyszły do szkoły o rok wcześniej, będą w życiu wiedziały więcej, bądź czegoś więcej się nauczą? P. JUSTYNA: Myślę, że to nie ma znaczenia. Teraz przyspieszamy rozwój tych dzieci, jednak później będzie on przebiegał bez zmian. READAKCJA: Dziękuję za wywiad. P. JUSTYNA: Ja również dziękuję. Aniela Zabielska LIBRUS- czy to dobre rozwiązanie?
Jak wszyscy wiemy, od początku roku szkolnego 2011/12 został wprowadzony dziennik elektroniczny „Librus”. Przeprowadziliśmy ankietę na ten temat wśród uczniów i nauczycieli naszej szkoły. Wykazała ona, iż uczniowie nie są zadowoleni z pojawienia się dziennika on-line. Większość ankietowanych uważa, że ich rodzice i tak nie będą z niego korzystać. Połowa nauczycieli stwierdziła, że nie ułatwia im on pracy, zaś druga część uważa inaczej - tak więc zdania nauczycieli są podzielone. Spójrzmy, jak odpowiadali nasi ankietowani:
REWOLUCJA W SZKOLE

UCZNIOWIE: Pierwsze pytanie: Czy uważasz, że dziennik elektroniczny „Librus” to dobre rozwiązanie? 20% odpowiedziało, że TAK 80% odpowiedziało, że NIE Drugie pytanie: Jak myślisz czy twoi rodzice będą korzystać z takiej formy dziennika? 30% odpowiedziało, że TAK 80% odpowiedziało, że NIE NAUCZYCIELE: Pierwsze pytanie: Czy uważa Pani/Pan, że dziennik elektroniczny ułatwia pracę nauczycielom? 50% odpowiedziało, że TAK 50% odpowiedziało, że NIE Drugie pytanie: Czy uważa Pani/Pan dziennik online za potrzebny? 50% odpowiedziało, że TAK 50% odpowiedziało, że NIE Weronika Kuna Aneta Szostek Uczniowie nie są zadowoleni z pojawienia się dziennika online. Większość ankietowanych uważa, że ich rodzice i tak nie będą z niego korzystać. Biwak oazowy
„Będę tańczył przed Twoim tronem i oddam Tobie chwałę…”- te słowa piosenki religijnej doskonale odzwierciedlają charakter oazowego biwaku.
CO SIĘ DZIAŁO?

„Będę tańczył przed Twoim tronem i oddam Tobie chwałę…”- te słowa piosenki religijnej doskonale odzwierciedlają charakter oazowego biwaku. Spotkaliśmy się 13.10.2011r. o godzinie 18.00, aby przez całą noc nie tylko dobrze się bawić, ale również zbliżyć się do Boga. Na początku odbyło się zakwaterowanie i kolacja. Następnie wszyscy pełni energii udali się do sali gimnastycznej, gdzie Klaudia i Weronika nauczyły nas „Tańca belgijskiego”. Część osób, zwłaszcza najmłodszych, obawiało się że nie podołają zadaniu i nie nauczą się kroków. Jednak już po paru minutach wszyscy bez problemu tańczyli i świetnie się przy tym bawili! Niestety przy „belgijskim” strasznie się zmęczyliśmy i musieliśmy pobawić się w inną zabawę, ta na szczęście okazała się równie interesująca. Po parominutowej przerwie zebraliśmy się w klasie, aby wspólnie obejrzeć film. Wszyscy z wielkim zainteresowanie słuchali historii młodej dziewczyny, która mimo świadomości nadchodzącej śmierci wcale nie rozpaczała. Niestety, w końcu nadszedł czas na „ciszę nocną”, więc udaliśmy się do swoich śpiworów. Najstarsi oazowicze byli jeszcze pełni energii, więc poszli śpiewać karaoke. Wybiła godzina 7.00 - co oznaczało pobudkę. Najpierw poranna toaleta i śniadanie. Następnie mogliśmy obejrzeć pantomimę w wykonaniu dziewczyn i wysłuchać konferencji poprowadzonej przez Księdza Roberta. O godzinie 12.00 przyszedł czas na podsumowanie biwaku – odbyła się Msza Święta celebrowana przez Księdza Roberta. Po Mszy wszyscy zmęczeni, ale bardzo zadowoleni udali się do swoich domów. To była niesamowita noc! Bardzo dziękujemy Księdzu Robertowi za zoorganizowanie noclegu. Do zobaczenia na następnym biwaku oazowym! Emilia Figacz Czy praca domowa jest legalna?
“Czy praca domowa jest legalna?” – takie oto pytanie zadaje sobie zarówno kilka tysięcy polskich uczniów, jak i pracowników szkół. Czy praca domowa faktycznie jest nielegalna? Czy może to tylko wymówka na nie odrabianie pracy domowej?
WAŻNE SPRAWY

“Czy praca domowa jest legalna?” – takie oto pytanie zadaje sobie zarówno kilka tysięcy polskich uczniów, jak i pracowników szkół. Czy praca domowa faktycznie jest nielegalna? Czy może to tylko wymówka na nie odrabianie pracy domowej? Według Rzecznika Praw Ucznia: “Urząd, a szkoła jest urzędem, może robić tylko to, do czego ma uprawnienia [...]. Zmuszanie uczniów do odrabiania lekcji w domu to wręcz ograniczanie wolności i prawa do wypoczynku dzieci, o którym mówi art. 31 Konstytucji i art. 31 Konwencji Praw Dziecka. Wielu uczniów poświęca na naukę nawet kilkanaście godzin dziennie, uczy się siedem dni w tygodniu”. Rzeczywiście, wiele osób poświęca na naukę większość czasu wolnego, więc czy naprawdę jest to potrzebne? Jak wiadomo, każdy uczy się w swoim zakresie, a prace domowe, są tylko sprawdzeniem umiejętności ucznia i powinny być nieobowiązkowe. Nauczyciele mają przecież prawo do sprawdzenia naszej wiedzy przez odpytanie, czy też sprawdzian. Jak odrabianie prac domowych wygląda w rzeczywistości? Ilu uczniów w ciągu przerwy przepisuje ją na korytarzach? Osobiście (Jakub Ziendalski), wolałbym poświęcić czas na naukę z książek, niż odrabianie pracy domowej, która i tak nie ma najmniejszego sensu, gdyż na pracach klasowych jest zupełnie co innego. A jak wygląda sprawa u nas? Przeprowadziliśmy ankietę wśród uczniów - całe sto procent z jedenastu ankietowanych twierdzi, że praca domowa jest nielegalna. Potwierdzają to argumentami jak: “Każdy ma prywatne życie, przez tyle prac domowych nie ma chwili na odpoczynek, powinniśmy uczyć się w szkole, nie w domu!” czy “Nauczyciele nie powinni organizować uczniom czasu poza szkołą”. Są to bardzo mocne argumenty, przecież rodzice wysyłają nas do szkoły, gdzie powinniśmy się uczyć! Jak to widzą nauczyciele ? Oczywiście uważają, że uczniowie powinni odrabiać pracę domowe i być przygotowani na lekcje. Niektórzy z nich nie

WAŻNE SPRAWY

wiedzą, jak sprawa wygląda na drodze prawnej, jako argument występuje tutaj “Temat powinien być utrwalany w domu”. Należy zauważyć, że nie wszyscy nauczyciele, którzy również mają swoje życie prywatne, chętnie sprawdzają nasze sprawdziany, odkładając je na kolejne dni. Na razie, nie można stuprocentowo stwierdzić, czy praca domowa jest legalna. Lecz prawdopodobnie dowiemy się w najbliższych dniach czy rację mają uczniowie, czy też nauczyciele. Pan Krzysztof Olędzki (Rzecznik Praw Ucznia) skierował już do Rzecznika Praw Obywatelskich pismo z prośbą o zbadanie legalności obowiązkowych prac domowych. Lada dzień ma też odbyć się spotkanie się w tej sprawie z minister edukacji Katarzyną Hall. Czy doczekamy się rewolucji, dotyczącej pracy domowej? A może zmiany prawa z korzyścią dla nauczycieli? Wypowiedź Rzecznika Praw Ucznia zaczerpnięta z: http://student.interia.pl. Jakub “Ziendal” Ziendalski Robert “Robson” Wiśnioch "Każdy ma prywatne życie, przez tyle prac domowych nie ma chwili na odpoczynek, powinniśmy uczyć się w szkole, nie w domu!” Zobacz, świeci!

CO W TRAWIE PISZCZY

20 października, godzina 11.00, sala numer 3, lekcja matematyki. Jeden z uczniów podnosi rękę, nauczycielka odwraca się i pyta co się stało. Chłopak (zdradzę jedynie płeć) wskazuje na okno i opowiada co zobaczył. Wiadomość wywołała w klasie śmiech, ale również zaciekawienie. Wszyscy wpatrywali się w mur za szybą. Przez jakieś pięć minut w sali panowała kompletna cisza, także można było usłyszeć brzęczenie muchy. Aż w końcu stało się! Każdy zaczął się śmiać, nawet nauczycielka nie mogła się oprzeć i nie wybuchnąć śmiechem. Po jakimś czasie ludzie uspokoili się, matematyczka prowadziła dalej lekcję, tłumacząc temat i zadania. Koleżanka z ławki co chwila szeptała mi do ucha „Zobacz! Świeci!”. Chodziło o to, że lampa na ścianie za oknem przez jakiś czas się nie świeci, potem świeci na biało, a następnie na różowopomarańczowo i znowu gaśnie. W żartach nawet stwierdziliśmy, że to ULO (niezidentyfikowany obiekt świecący). Niestety następnego dnia okazało się, że lampę naprawiono, nasze ULO, a zarazem rozrywka na lekcji matematyki znikła. Asia Zabielska Lampę naprawiono, nasze ULO, a zarazem rozrywka na lekcji matematyki znikła.

WSPOMINAMY DOŻYNKI

Wielki zamęt związany z tegorocznymi dożynkami, które odbyły się na terenie Sobolewa już minął, ale czy wiecie o nim wystarczająco dużo? Chętnych poszerzenia swoich wiadomości na temat całych żmudnych przygotowań, zapraszamy do krótkiej lektury. Tak więc, przygotowania do tego przedsięwzięcia rozpoczęły się już w wakacje. Gdy wszyscy jeszcze rozkoszowali się ostatnimi, wakacyjnymi promieniami słońca, niektórzy już zabierali się do czasami męczącej, lecz także zabawnej pracy nad programem dożynkowym. Pierwsze spotkanie miało na celu, przedstawienia pokrótce tego na co mieliśmy poświęcić ostatnie tygodnie wakacji. Początkowo grupa zainteresowanych pomocą w tych przygotowaniach była dość spora, lecz z kolejnym spotkaniem ubywało osób, być może dlatego, że to raczej typowo wiejskie święto plonów, choć także może z tego powodu, że nie chcieli tracić wolnego czasu, przeznaczonego wówczas na wakacyjne zabawy. Natomiast Ci co zostali, na kolejnym już spotkaniu zaczęli realizować plany pani Elżbiety Radziej, która patronowała nad całą częścią artystyczną. Program przewidywał wiele piosenek ludowych, na których naukę było coraz to mniej czasu, więc by wypaść perfekcyjnie niektórzy nawet dokształcali się w domu, ćwicząc te piosenki. Głównym problemem była mała ilość

WSPOMINAMY

osób dorosłych, które miały być podstawą całej grupy śpiewającej. Na kolejnych już próbach dołączyła do nas grupa z Gończyc, która niewątpliwie wspomogła nas. Wiele głosów damskich jak także męskich, których potrzebowaliśmy wzbogaciła nasz, do tej pory nie zbyt wieloosobowy chórek. Wszystko zaczęło łączyć się w jednolitą całość, kolejne próby poświęcane były głównie na utrwalanie poznanych piosenek. Pani Elżbieta Radziej wraz z Panem Krzysztofem Szostakiem, który także doglądał nas na próbach, wypatrywali jakichkolwiek błędów i natychmiast starali się je likwidować. Tak więc, jak piosenki zostały w miarę opanowane, zaczęło się tańczenie z udziałem Gończyc, które jeszcze bardziej urozmaicało program artystyczny. Kolejne już próby były poświęcane cały czas utrwalaniu, często wychodziliśmy z Sali Widowiskowej w Gminie późno w nocy. Ostatnie spotkania – wybieranie strojów ludowych, w których wystąpimy na dożynkach. W końcu nastąpił ten dzień, dość długa Msza Święta po której barwnym korowodem przemaszerowaliśmy na teren boiska. Następnie przemówienia, prezentacja wieńców i część artystyczna. Cała grupa wokalna z Sobolewa zmieściła się na scenie, natomiast pod sceną stała grupa z Gończyc, która była przygotowana do tańczenia. Ostatnie piosenki, tańce i koniec, podziękowania ze strony pana wójta kierowane do nas wszystkich biorących udział i pozostała tylko nadzieja na to, ze wypadliśmy perfekcyjnie i godnie reprezentowaliśmy naszą gminę. Agnieszka Kowalczyk Martyna Kazimierak Pani Elżbieta Radziej wraz z Panem Krzysztofem Szostakiem, który także doglądał nas na próbach, wypatrywali jakichkolwiek błędów i natychmiast starali się je likwidować.

WSPOMINAMY

Cienka granica między rozrywką, a uzależnieniem
Obecnie prawie wszyscy nastolatkowie przyznają się, że mieli lub mają kontakt z grami.
KĄCIK PRAC NASZYCH RÓWIEŚNIKÓW (REPORTAŻE KLASY ID)

Gry komputerowe są stosunkowo nowym zjawiskiem społeczno-kulturowy. Według badań coraz więcej dzieci korzysta z tej formy spędzania wolnego czasu. Obecnie prawie wszyscy nastolatkowie przyznają się, że mieli lub mają kontakt z grami. Częściej korzystają z tej rozrywki chłopcy, niż dziewczęta. Chociaż na rynku nie brakuje gier przygodowych, edukacyjnych, to najwięcej jest tych o tematyce zabijania, niszczenia i przemocy. Często w takich grach zachowania przeciwników, którzy są zabici, nie są naturalne. Postacie w grach rozpadają się, dookoła nich jest bardzo dużo krwi zalewającej ściany. W grach czasami są zbyt przeraźliwe dźwięki mające negatywny wpływ na emocje człowieka. Gry bardzo źle działają w szczególności na psychikę dziecka. Często osłabiają ich zdolności, koncentrację, myślenie. Podczas grania użytkownik nie tylko ogląda przemoc, ale sam ją stworzył, np. zabijając innych bohaterów. Najgorszą rzeczą jest to, że gracz często zbyt mocno angażuje się w świat wirtualny. Wtedy zacierają się granice pomiędzy fikcją i rzeczywistością. Następnym minusem grania w gry jest także zwana „nagroda za agresję”. Jeśli kogoś zabijesz, masz dodatkowe punkty. Duże znaczenie ma ilość czasu, jaką dziecko poświęca na gry. Dwunastoletni Kuba pytany: „Ile czasu spędzasz przy komputerze?” szczerze odpowiada "Zwykle do sześciu godzin dziennie, ale jeśli nie ma rodziców, to nawet dwanaście godzin, z małymi przerwami na jedzenie”. Takie zachowanie prowadzi do uzależnienia. Młodzi ludzi często trafiają do ośrodków pod piekę specjalistów. Od początku uczą się prawidłowych kontaktów z rodziną i rówieśnikami. Rodzice i nauczyciele nie są zadowoleni z powodu nałogów uczniów czy dzieci. Twierdza, ze gry psują psychikę dziecka oraz wzrok. A więc drodzy Rodzice, nie kupujcie swoim dzieciom gier, w których przejawia się przemoc i agresja. Prosimy Was, abyście szczerze rozmawiali z dziećmi, ponieważ pełna kontrola nie jest oczywiście możliwa. Magdalena Ragus Id Wirtualny świat Tomka

(REPORTAŻE KLASY ID)KĄCIK PRAC NASZYCH RÓWIEŚNIKÓW

Tomek kolejny wieczór spędza przed komputerem- żali się pani Agnieszka- mógłby wykorzystać ten czas na naukę albo po prostu na porozmawianiu z rodziną, rozwijaniu jakiegoś hobby. Tomek to trzynastoletni entuzjasta gier komputerowych, a zwłaszcza tzw. „zabijanek”. Zapytałam go, dlaczego tak bardzo fascynuje się grami. Powiedział, że rozwijają one wyobraźnię, można się przy nich rozerwać. Ale czy gry nie mają więcej wad niż zalet? Skupmy się na „zabijankach”. Zastanawiając się nad tym, dochodzę do wniosku, że po pierwsze, uzależniają dużo młodych osób zagłębiając się w nie, traci poczucie czasu, zaczynają żyć w wirtualnym świecie. Po drugie, stwarzają złudne poczucie bezpieczeństwa, bo przecież w grze mamy kilka szans i żyć, tacy ludzie później nie potrafią poradzić sobie w prawdziwym świecie. Po trzecie, kiedy coś im się nie podoba, próbują rozwiązać problem przemocą, co najprawdopodobniej będą „przelewać” na swoje rodziny. Po czwarte zaburzają kontakt z otoczeniem- Tomek potrafi mówić posługując się tylko sloganem internetowym, którego używa, gdy gra, nie może porozumieć się z rówieśnikami, którzy są „normalni”. Gry wywołują kłótnie i powodują rozłam w rodzinie- Tomek nie interesuje się rodzicami i rodzeństwem, nie wie czy przypadkiem nie dzieje się z nimi coś złego i czy nie mają problemów. On nawet się nad tym nie zastanawia, bo jest pogrążony w świecie gier. Po piąte, gry rzeczywiście rozwijają wyobraźnie, ale czy nie za bardzo? Rodzice Tomka widzą problem i próbują go rozwiązać, ale jest wiele rodzin, gdzie nie widzi się problemu uzależnień, nie tylko od komputera. "W dzisiejszych czasach wiele młodych ludzi jest uzależnionych od gier komputerowych i portali społecznościowych. Są to uzależnienia tak samo niebezpieczne dla młodzieży, jak narkotyki czy alkohol. To rolą rodziców jest zadbanie o to, ale nie doszło do uzależnienie" mówi p. Amelia, psycholog dziecięcy. Czy wiele osób podzieli los Tomka, który za bardzo wciągnął się w pokonywanie komputerowych przeciwników? Te pytania pozostają bez odpowiedzi... Joanna Zabielska Id Nastoletni entuzjaści gier komputerowych
Gry komputerowe to najczęstsza ucieczka od otaczającego nas świata.
KĄCIK PRAC NASZYCH RÓWIEŚNIKÓW (REPORTAŻE KLASY ID)

Nie zdajemy sobie nawet sprawy ile problemów może mieć osobą, która powoli się od nich uzależnia. Entuzjaści tego wirtualnego świata w pełni w niego wkraczają, aby zapomnieć o swoich problemach. My, jako młodzież, nie mamy jednak pojęcia, ze jest to tylko chwilowa ucieczka, a kłopoty, od których tak często chcemy się uwolnić, nie znikną w świecie gier, ale nadal pozostaną w rzeczywistości. Powoli w zupełności oddajemy się temu idealnemu życiu, które napotkamy w grach. Tam nic nie ma prawa nas zaboleć. Nikt nie maże nas upokorzyć. To my odgrywamy główną rolę i to my jesteśmy kowalami własnego losu. Możemy wszystko. Zapadając w komputerowe uzależnienie po jakimś czasie nie potrafimy odróżnić fikcji od rzeczywistości. Wydaje nam się, że w prawdziwym życiu też jesteśmy nie nieśmiertelni, nie popełnimy błędów i zawsze czekają nas tylko te dobre momenty, a tak nie jest. Swoje komputerowe ekscesje przenosimy do rzeczywistości, nie potrafimy się opanować i posuwamy się do najgorszego, czasami nawet do zabicia drugiego człowieka. Nie przyjmujemy porażki, dlaczego? Dlatego, że przed oczyma cały czas mamy nasz idealny komputerowy świat. Chcemy w nim zostać- bo przecież tylko tam możemy być naprawdę szczęśliwi, ponieważ jest on dużo lepszy od tego prawdziwego. Odłączamy się od ludzi, nie rozmawiamy z nikim i zostajemy zupełnie sami. Tracimy to, co było dla nas najważniejsze.. rodzinę, przyjaciół. Tracimy tylko po to, aby choć na moment dać się porwać beztroskiemu szczęściu. Czy jednak nie płacimy zbyt dużej ceny za nasze „wymarzone” życie? Zastanówmy się nad tym. Czy warto w jednej chwili stracić to, co najważniejsze tylko po to, aby na chwilę oderwać się od kłopotów. Moim zdaniem nie warto. Dostaliśmy tak piękny prezent, jakim jest życie. Powinniśmy z niego w pełni korzystać i choć wiadomo, że czasem zdarzają nam się jakieś upadki, to przecież z każdego problemu da się jakoś wybrnąć, czy to samemu, czy z pomocą drugiej osoby. Aleksandra Kalinowska Id