Musisz zainstalować flash player pobierz instalator










KontroWersja

Spis treści: >Najsłodsze święto świata str.4-5 >Savoir vivre z "KontroWersją": Dzień dobry! str. 6-7 >Pierwsza część z cyklu "Historie nie z tego świata" str. 8-11 >Wycieczka do Paryża str.12-15 >Dzień Wiosny str. 16-17 >"Koko, Euro spoko" hit czy kit? str. 18-19 >Filozofia nie jest żadną sztuczką ani zabawką dla dorosłych str.20-21 >... (praca Wioletty Wawer) str. 22-23 >Opis przeżyć wewnętrznych zakochanej dziewczyny (praca Agnieszki Kowalczyk) str. 24-25 >"Młodość jest fundamentem, na którym ma się oprzeć budowla życia" (praca Karoliny Wiśnich) str. 26-28

KontroWersja

OD REDAKCJI Witajcie! Przedstawiam Wam kolejne (dwunaste) już wydanie "KontroWersji". W tym numerze pojawiła się pierwsza część z nowego cyklu "Historie nie z tego świata" Aleksandry Kalinowskiej naszego nowego (jakże udanego) nabytku. Cykl ten zastąpił, zapowiadane w poprzednim numerze, historie Zuzańskich. Pojawiła się również kontynuacja "Savoir vire z KontroWersją" Anieli Zabielskiej. Tym razem dotyczy ona słów powitania, czyli "Dzień dobry!" Skład redakcji: opiekun: p. Beata Zabielska Redaktor naczelna: Aniela Zabielska Z- ca redaktor naczelnej: Weronika Kuna Grafik: Asia Zabielska Dziennikarze: Weronika Mądra Aneta Szostek Ola Karasińska Natalia Kowalska Agnieszka Kowalczyk Martyna Kazimierak Wiola Wawer Emila Figacz Aleksandra Kalinowska Najsłodsze święto świata

KontroWersja

Światowy Dzień Czekolady obchodzimy 12 kwietnia i z pewnością jest to dzień, na który każdego roku wiele osób czeka z niecierpliwością i utęsknieniem. Niektórzy uważają, że wymyślanie takich świąt jest zwyczajnie głupie, ale czy nie lepiej wygląda dzień, kiedy wiemy, że bezkarnie możemy zajadać się słodkościami? Głównymi składnikami czekolady są: miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, środki słodzące oraz dodatki. W dzisiejszych czasach trudno byłoby nam się obyć bez tego przysmaku. Czekoladki, bombonierki to najczęściej dawane i zdecydowanie najbardziej lubiane przez wszystkich prezenty. Nie ma osoby, której nie poprawiłby się humor po obdarowaniu takim właśnie słodkim upominkiem. Czekolada korzystnie wpływa na organizm człowieka, poprawia nastrój, wzmacnia odporność, ale przede wszystkim wspaniale smakuje. Codzienne spożywanie jednej trzeciej tabliczki gorzkiej czekolady zapobiega chorobom serca. Zadziwiający jest fakt, że to również świetny lek na kaszel! Czekolada zawiera substancje zapobiegające próchnicy zębów. Do jej głównych rodzajów

KontroWersja

należą: gorzka, mleczna, biała, deserowa, bakaliowa, orzechowa czy "couverture". Obecnie uprawiana jest na obszarach Afryki i Azji. Do Europy przywiózł ją hiszpański podróżnik Cortez w 1528 roku, ze stanu płynnego w stały przeszła dopiero w 1580 roku w pierwszej hiszpańskiej wytwórni. W Niemczech istnieje nawet muzeum, poświęcone jej historii. Czekolada potrafi rozjaśnić niejeden umysł, dlatego na pewno przyda się przed sprawdzianem albo kartkówką. Majowie uznawali ją za napój bogów, niegdyś była nieodłącznym elementem każdej ich uroczystości. Ciekawostką jest to, że po tym jaką czekoladę lubimy można stwierdzić jaki mamy typ osobowości. Uważa się, że mleczną wolą romantycy, gorzką koneserzy, białą niezdecydowani, z nadzieniem kawowym niecierpliwi, z nadzieniem toffi osoby zmysłowe, a z pomarańczowym osoby odpowiedzialne. Wioletta Wawer Savoir vivre z "KontroWersją":
Dzień dobry!
KontroWersja

Witaj Uczniu! Wyobraź sobie siebie za kilka, kilkanaście lat. Jesteś nauczycielem, np.: matematyki. Swoją wiedzę chcesz dobrze przekazać młodym ludziom, ale oczekujesz też od nich szacunku. Jest poniedziałkowy poranek. Stoisz na dyżurze i uśmiechasz się ciepło do wszystkich Twoich podopiecznych, bo przecież zarówno ich jak i swoją pracę bardzo lubisz. Stoisz. Uśmiechasz się. Myślisz. O czym? A no właśnie o tym, dlaczego uczniowie i ci lepsi, i ci gorsi nie mówią do Ciebie np.: „Dzień dobry, Pani…” lub „Dzień dobry, Panie…”. Tu właśnie nasuwa się pytanie: „Dlaczego moi uczniowie nie mają dla mnie szacunku?!” Takie sytuacje bardzo zniechęcają naszych nauczycieli, którzy wierzcie mi BARDZO, ale to BARDZO starają się dla nas. Przecież mówienie „Dzień dobry”, „Do widzenia” i innych zwrotów grzecznościowych do naszych wychowawców, świadczy o naszym respekcie do nich oraz przede wszystkim o naszej kulturze osobistej! A teraz przedstawię Wam 5 powodów, dla

KontroWersja

których warto mówić „Dzień dobry!” naszym pedagogom i innym osobom dorosłym: 1. Jeśli przywitasz słowami „DZIEŃ DOBRY” nauczyciela lub inną osobę dorosłą - zaczniesz dzień bardzo dobrym akcentem! 2. Jeśli przywitasz słowami „DZIEŃ DOBRY” nauczyciela lub inną osobę dorosłą – wyrazisz swój szacunek do nich. 3. Jeśli przywitasz słowami „DZIEŃ DOBRY” nauczyciela lub inną osobę dorosłą – pokażesz na jak wysokim poziomie jest Twoja kultura. 4. Jeśli przywitasz słowami „DZIEŃ DOBRY” nauczyciela lub inną osobę dorosłą – pokażesz jak wspaniałych masz rodziców, bo Cię tego nauczyli. 5. Jeśli przywitasz słowami „DZIEŃ DOBRY” nauczyciela lub inną osobę dorosłą – zyskasz też wzajemny szacunek, osoby do której to powiedziałeś. Myślę, że wyżej wymienione argumenty wystarczą Wam, byście naprawdę zrozumieli jak ważne jest miłe i kulturalne przywitanie nauczycieli i innych osób dorosłych. Do zobaczenia! Aniela Zabielska Pierwsza część z cyklu:
"Historie nie z tego świata"
KontroWersja

Otworzyłam oczy. Panujący w pokoju półmrok wzbudził we mnie uczucie lekkiej paniki. Spojrzałam na stojący obok zegarek, który wskazywał godzinę 4.00. Zazwyczaj o tej godzinie smacznie spałam, zresztą już wstawanie o 7.00 sprawiało mi ogromną trudność, więc wcześniejsze zrywanie się z łóżka w ogólnie nie wchodziło w grę. Jednak tym razem było inaczej. Czułam jakiś lęk, niezrozumiały strach przed czymś... sama nie wiem przed czym. Natychmiast się podniosłam. Zbiegłam na dół i po ułamku sekundy już byłam przy drzwiach wejściowych. Pociągnęłam mocno za klamkę, a drzwi uchyliły się. Tego się nie spodziewałam. Spanikowana przesunęłam je gwałtownie w swoją stronę i szybko przekręciłam dwa razy kluczyk. Przecież byłam pewna, że zamykałam te drzwi, chociaż.. z drugiej strony, po co tu właściwie przyszłam. Coś jakby świadomie mnie przyciągnęło. Przez chwilę chciałam nawet wyjść na dwór i zobaczyć co się tam kryje. Miałam jakieś złe przeczucia. Za bardzo się jednak bałam, aby to zrobić. Jakiś głos krzyczał mi w głowie, bym natychmiast wyszła na zewnątrz, druga zaś strona mówiła , żebym wracała do łóżka. W pewnym momencie byłam już tak skołowana, że nie wiedziałam co zrobić. Cudem udało mi się pokonać tę pierwszą myśl i po chwili byłam już w swoim pokoju. Przykryłam się kołdrą tak, aby

KontroWersja

zakrywała całe moje ciało, a jednocześnie tak, żebym miała dostęp do tlenu. Coś było nie tak. Wiedziałam to. Nie widziałam jednak co. Tej nocy już nie zasnęłam. W końcu doczekałam godziny 7.00 . Wykonałam perfekcyjnie wszystkie swoje poranne czynności i o 7.30 byłam już gotowa do wyjścia. Droga do szkoły niesamowicie mi się dłużyła. W dodatku byłam jedyną osobą, która szła przez miasto. Dziwne – pomyślałam. Zawsze o tej porze jest tutaj mnóstwo ludzi. Nie chciałam się jednak nad tym dłużej zastanawiać. Każda myśl wywoływała na moim ciele dreszcze. Nawet to, że było zupełnie ciemno i mgliście powodowało przyspieszone bicie serca. Zacisnęłam mocno powieki i zaczęłam biec, pędzić ..nie wiem dlaczego. Po prostu bałam się jak nigdy wcześniej. Nagle zobaczyłam przed sobą ubraną na czarno postać. Była to lekko przygarbiona staruszka, z ciepłym, kojącym uśmiechem. - Uf, jakie szczęście, że wreszcie kogoś spotkałam – pomyślałam. Przy tej kobiecie poczułam się bezpiecznie. Ogarnęła mnie fantastyczna błogość i spokój. Staruszka złapała gwałtownie moją dłoń, spojrzała swoimi czarnymi jak węgielki oczami i rzekła: - Moje dziecko. Pamiętaj, abyś zawsze kontrolowała swoje myśli. Nie bój się, masz nadzwyczajną moc, musisz tylko rozsądnie jej używać. Powiedziawszy to rozpłynęła się we mgle. Naprawdę, tak to wyglądało..a może po prostu tak mi się tylko wydawało, sama nie wiem. Teraz już niczego nie byłam do końca pewna, nawet tego, że w ogóle żyje. Co miały znaczyć te słowa? Ja miałabym posiadać jakąś moc? Przecież to było śmieszne. Nie wierzyłam w duchy, nadprzyrodzone moce, ani nic z tych rzeczy. To kompletne bzdury. Ta kobieta to

KontroWersja

pewnie jakaś świruska, której poprzekręcało się w głowie od ciągłego siedzenia samotnie w domu. Z drugiej zaś strony poczułam, że ta „świruska” jest mi bliska. Zupełnie jakby łączyła nas jakaś silna więź. Nie widziałam co się ze mną dzieje. Nie chciałam myśleć, o tym wszystkim co się ostatnio wydarzyło. Może po prostu to tylko złudzenia, może to wszystko mi się tylko wydaje. Chciałam, żeby tak było. Zrobiłam coś zupełnie do mnie niepodobnego. Nie poszłam do szkoły. Nigdy nie wagarowałam, zawsze byłam przykładną uczennicą. Nie poszłam, bo wiedziałam, że i tak nie mogłabym się skupić na lekcjach. W dodatku ze strachu trzęsły mi się ręce i kompletnie nie mogłam opanować swoich ruchów. Potrzebowałam teraz spokoju oraz miejsca, gdzie mogłabym sobie wszystko poukładać i przemyśleć. Pierwszym, co mi przyszło na myśl był las. Tak, las wydawał się miejscem wręcz doskonałym. Zupełna cisza, jaka w nim panowała zawsze budziła we mnie fascynację.

KontroWersja

Znałam do niego drogę na pamięć. Był to ogromny, gęsty las, który znajdował się niedaleko chatki, gdzie kiedyś mieszkała moja babcia. Babcia umarła 10 lat temu, kiedy miałam 6 lat. Byłam wtedy jeszcze dzieckiem i nie za bardzo rozumiałam, czym naprawdę jest śmierć. Myślałam, że śmierć to takie długie wakacje w niebie, przynajmniej tak powiedziała mi mama. Każdego roku czekałam więc na babcię i miałam nadzieję, że w końcu wróci. Nigdy tak się nie stało, a później kiedy byłam już starsza przestałam czekać. Zrozumiałam, że przecież i tak nigdy się nie doczekam. Tęskniłam za babcią. Pamiętam nawet dziś, jak przesiadywałam całymi dniami w jej chatce. Jak chodziłyśmy razem do tego właśnie lasu na jagody i bawiłyśmy się kto ich więcej zbierze, a ona zawsze kiedy nie widziałam dosypywała mi jagód do koszyka, abym wygrała i rzeczywiście - wygrywałam zawsze. Pamiętam jak się wtedy cieszyłam. Pamiętam wszystko. Słodką woń jej ubrań, to czułe, pełne troski spojrzenie i zawsze pogodną twarz. Nigdy nie widziałam babci smutnej i właśnie to w niej najbardziej lubiłam. Wiele oddałabym za to, żeby móc jeszcze raz z nią porozmawiać. Po jej śmierci już nigdy nie poszłam do tej chatki. Nie dlatego, że się bałam. Po prostu tam wszystko mi o niej przypominało ,wszystko pachniało jak ona, a to powodowało, że tęskniłam jeszcze bardziej. Kiedy dotarłam już do lasu i przeszłam dość spory kawałek , zmęczona usiadłam przy drzewie. Oparłam na nim głowę i spojrzałam w niebo. Patrzyłam tak długo, aż w końcu ogarnął mnie sen i odpłynęłam w nicość. Gdy podniosłam powieki ujrzałam zupełną ciemność. Musiałam spać naprawdę długo. Byłam sama, w środku lasu, w nocy. Nie widziałam co mam robić. Nic nie było widać, więc nie mogłam wrócić do domu. Jednocześnie przerażała mnie myśl zostania tutaj choćby minutę dłużej. Z bezsilności zaczęłam płakać. Nagle usłyszałam głos. Był to głos, który nie brzmiał jak głos człowieka. Wołał on moje imię w jakiś wyjątkowy sposób i najwyraźniej zbliżał się do miejsca, gdzie stałam, bo słyszałam go co raz wyraźniej. Podniosłam wzrok i ... Ciąg dalszy nastąpi. Aleksandra Kalinowska Wycieczka do Paryża

KontroWersja

W sobotę 5 maja uczniowie naszej szkoły, wraz z osobami ze szkoły w Gończycach i nauczycielami wyruszyli na wycieczkę do Francji. Przed wyjazdem autokar, którym mieliśmy podróżować został skontrolowany przez funkcjonariuszy policji. Okazało się, że jest w dobrym stanie, bez żadnych usterek więc ruszyliśmy w drogę. Jechaliśmy cały dzień i noc z przystankami na stacjach benzynowych i w zajeździe (jeszcze w Polsce). Noc spędzona w autobusie była męcząca, więc następnego dnia rano nie byliśmy zbyt wyspani i wypoczęci, a do tego pogoda nie była zadowalająca, przez co musiano zmienić program zwiedzania. Zakwaterowani zostaliśmy w Centrum Dialogu prowadzonym przez polskich Pallotynów, na terenie parku Montomency, w odległości 20 km od centrum Paryża. W czasie pobytu w stolicy Francji odwiedziliśmy bardzo znane miejsca takie jak : wieża Eiffela, Łuk Triumfalny, Plac Concorde, Plac Pigalle, Bazylika Sacre Coeur, cmentarz Pere Lachaise (gdzie

KontroWersja

pochowany jest m. in. Fryderyk Chopin). Zwiedzaliśmy także bardzo znaną katedrę Notre Dame, Wersal, Pałac Inwalidów, gdzie znajduje się grób Napoleona, Muzeum Louvre. Spacerowaliśmy Polami Elizejskimi, w Ogrodzie Luksemburskim i odbyliśmy rejs statkiem po Sekwanie. Piątego dnia wycieczki ruszyliśmy do Parku Rozrywki Eurodisneyland, spędziliśmy kilka godzin. Disneyland na wszystkich wywarł bardzo pozytywne wrażenie. Pozwolił nam na spotkanie z bohaterami ulubionych bajek i oglądanie ich podczas parady. Wieczorem z Disneylandu wyjechaliśmy do Berlina. Kolejna noc spędzona w autokarze nie była już tak wyczerpująca jak poprzednia. Byliśmy zmęczeni, więc po niedługim czasie wszystkich zmorzył sen. W Berlinie czas spędziliśmy w Tropisal Islands. Jest to wyspa tropikalna ciesząca się dużą sławą. Jednakże w osobach z naszej wycieczki wywołała mieszane odczucia. Jedni byli zachwyceni basenami, zjeżdżalniami, egzotyczną roślinnością itd. Inni uważali inaczej: „Szczerze mówiąc to wcale mi się tam nie podobało. Z wyjątkiem tych roślin to jest zwykły basen. Wyobrażałam go sobie dużo lepiej. Zamiast tego mogliśmy spędzić jeszcze jeden dzień w Paryżu.”- mówi jedna z uczestniczek wyjazdu. Po południu ruszyliśmy do Polski. Zjedliśmy kolację i nocowaliśmy w zajeździe „Chrobry”. 11 maja rano wracaliśmy już do Sobolewa. Ogarniała nas radośc z powodu spotkania z bliskimi, a jednocześnie smutek, że ta wspaniała wycieczka dobiega końca. Kiedy dotarliśmy na parking przy szkole, na wszystkich czekała tam stęskniona rodzina i przyjaciele. Weronika Mądra

KontroWersja KotroWersja Zdjęcia udostępniła Weronika Mądra:)

Dzień Wiosny

KontroWersja

W naszej szkole w czwartek 22 marca miał odbyć się Dzień Samorządności Uczniowskiej, znany również jako Dzień Wiosny. Taka impreza odbywa się co roku w okolicach pierwszego dnia kalendarzowej wiosny. Uczniowie gimnazjum i szkoły podstawowej bardzo się cieszyli, że chociaż przez kilka godzin będą mogli zapomnieć o nauce. Już kilka, a może nawet kilkanaście dni wcześniej częstym tematem rozmów wśród dzieci i młodzieży z naszej szkoły był ów wyczekiwany Dzień Wiosny. Wszyscy nie mogli się doczekać atrakcji przygotowanych przez samorząd uczniowski. Lecz dnia 20 marca, około godziny 10.45 na Sali gimnastycznej odbył się apel. Takie spotkania nie były organizowane zbyt często, więc wśród uczniów zapanował chaos. Byliśmy ciekawi, czego mogłoby dotyczyć to zebranie. Kiedy pan dyrektor rozpoczął przemowę i doszedł do tematu Dnia Samorządności (mówił także o wielu innych ważnych sprawach), część osób bardzo się

KontroWersja

zdziwiła, a wręcz zszokowała. Inni przyjęli to spokojnie, ponieważ niektórzy nauczyciele wspominali o tym wcześniej. Pan dyrektor ogłosił, że jeśli jakikolwiek uczeń 21 marca (w Dniu Wagarowicza) ucieknie ze szkoły, 22 marca odbędą się normalne zajęcia, bez zabawy i rozrywki. Po apelu wszyscy wrócili na lekcje. Następnego dnia w szkole pojawili się PRAWIE wszyscy uczniowie. Wtedy wiadomo już było, że Dzień Samorządności się nie odbędzie… Tak naprawdę, niewiele osób wierzyło w to, że nikt nie pójdzie na wagary. To było bardzo mało prawdopodobne. Uczniowie byli zawiedzeni, a po ich głowach tłukło się pytanie: „Dlaczego musimy cierpieć za głupotę innych?!” . Uważano, że osoby które poszły na wagary, powinny ponieść inną karę, aby pozostali mogli dobrze się bawić, obchodząc Dzień Wiosny. Propozycje kar były różne – np. sprzątanie dekoracji na hali i wynoszenie krzeseł do klas po skończonej zabawie. Dzień Samorządności Uczniowskiej mimo wszystko powinien się odbyć. Jednak decyzja naszego pana dyrektora pozostała nieodwołalna. Tak więc uczniowie gimnazjum i podstawówki ponieśli karę za wagarowiczów, z ciężkim sercem przychodząc do szkoły 22 marca. Podczas lekcji wszyscy z żalem myśleli o tym, że teraz mogliby być na hali i beztrosko obchodzić Dzień Wiosny razem ze swoimi przyjaciółmi, kolegami i znajomymi. Weronika Madra „Koko, Euro spoko” – hit czy kit?

KontroWersja

Jak wszyscy wiemy, w tym roku Mistrzostwa Europy w piłce nożnej odbędą się w Polsce i na Ukrainie. Myślę, że każdy z nas po cichu z niecierpliwością na te piękne chwile i widowiskowe bramki. Jedni czekają z ciekawości, drudzy po to by zobaczyć reprezentację Polski w „akcji”, inni zaś wyczekują na wyniki. W pierwszych dniach maja odbył się festiwal, podczas którego został wybrany pewien rodzaj przyśpiewki, która będzie rozbrzmiewała na stadionie podczas meczy, w których udział wezmą Polacy. Decyzją widzów, którzy głosowali SMS-owo, została wybrana piosenka wykonywana przez urocze mieszkanki malowniczej wsi Jarzębina. Tytuł utworu zna już chyba każdy. Dla przypomnienia dodamy, że jest to „Koko, Euro spoko”. Na pytanie: „Co sprawiło, iż utwór jest tak kontrowersyjny?”, odpowiedź znaleźliśmy u Pani Joanny Maraszek. „W dzisiejszych czasach zarówno

KontroWersja

my, jak i media przywykliśmy, iż wszystko, co jest piękne musi być młode. To jest kompletna bzdura!”- mówi. „Uważam, iż Panie z Jarzębiny pewnym sensie obaliły ten stereotyp. To po części dlatego utwór jest tak atakowany przez media”- dorzuca. „Uważam, że ta piosenka jest jak najbardziej na miejscu i myślę, że nie było żadnych, ale to żadnych utworów, które lepiej reprezentowałyby nasz kraj.” – dodaje stanowczo. Mistrzostwa odbędą się także u naszych wschodnich sąsiadów, czyli na Ukrainie. Postanowiłam więc dowiedzieć się, jaką piosenkę wybrali mieszkańcy Europy Wschodniej. Jestem zaskoczona. Polska piosenka jest o niebo lepsza. Mamy bardziej rytmiczny tekst i o wiele bardziej urokliwych wykonawców. Postanowiłam przeprowadzić ankietę by dowiedzieć się, co o „Koko, Euro spoko” sądzą uczniowie naszej szkoły. A oto jej wyniki: 1. Czy uważasz, iż „Koko, Euro spoko” jest utworem godnym reprezentowania Polski na mistrzostwach? Tak - 60% Nie – 40% 2. Czy znasz refren tego hymnu? Tak – 80% Nie – 20% 3. Czy sądzisz, iż są lepsze piosenki nadające się na Piosenkę Euro 2012 dla Polski? Tak –40% Nie –60% 4. Czy ważny jest dla Ciebie tekst tego utworu? Tak – 20% Nie – 40% Jest mi to obojętne - 40% Aniela Zabielska Filozofia nie jest żadna sztuczką, ani zabawką dla dorosłych

KontroWersja

W dniu 28 listopada w naszej szkole odbył się filozoficzny interdyscyplinarny konkurs „W drodze ku mądrości”. Wzięło w nim udział 12 gimnazjalistów przygotowanych przez nauczycieli polonistów. Do etapu rejonowego zakwalifikowała się jedna uczennica - Wioletta Wawer z klasy IIa. To właśnie z nią przeprowadziłyśmy wywiad. Aneta i Weronika: Cześć. Jak się czujesz, wiedząc, że jesteś od tej pory najlepszym szkolnym filozofem? Wioletta: Pytanie, które mi zadałaś budzi uśmiech na mojej twarzy. Dobrze jest mieć świadomość, że jest się w czymś najlepszym. Sama zaś nie uważam się za najlepszego filozofa szkolnego. A i Wr: Jak to się stało, że w ogóle wybrałaś się na konkurs filozoficzny? W: Poszłam tam trochę ze względu na moją wychowawczynię, panią Joannę Maraszek. To pani Asia powiedziała mi co mam przeczytać, na co mam zwracać uwagę itp. A i Wr: To znaczy , że filozofią zaczęłaś

KontroWersja

się interesować dopiero od niedawna. W: Tak! I trochę tego żałuję. Cieszę się jednak, że znalazłam nareszcie to, co lubię. A i Wr: Jak się okazuje, nie tylko lubisz filozofię, lecz także wiele o niej wiesz, przecież przeszłaś do etapu rejonowego! W:Tak, ale nie mogę powiedzieć, że dużo wiem, ponieważ czytałam dopiero filozofię starożytną. A i Wr: Spodobała ci się? W: Bardzo mi się spodobała. Poznałam wielu myślicieli takich jak np. Platon, Sokrates i wielu innych. A i Wr: Gdzie i kiedy odbył się drugi etap? W: 24 marca 2012 roku w gimnazjum nr 56 im. Aleksego Dawidowskiego w Warszawie. A i Wr: Co cię tam najbardziej zdziwiło, zafascynowało ? W: Najbardziej zdziwiło mnie to, że każdy z uczestników konkursu miał okulary . A i Wr: Czy trudny był ten konkurs, czy może spodziewałaś się czegoś bardziej ambitnego? W: Test był naprawdę trudny, nawet pani Maraszek stwierdziła, że był o wiele trudniejszy niż egzamin po trzeciej gimnazjum. Niestety nie przeszłam do dalszych etapów. A i Wr: Jak na pierwszy raz poszło ci bardzo dobrze. Nie możemy się doczekać twoich dalszych sukcesów! Nasza szkoła staje się coraz bardziej rozpoznawalna dzięki takim uczniom jak ty. Serdecznie ci dziękujemy za udzielenie wywiadu i życzymy dalszych sukcesów. W: Ja również dziękuję. Aneta Szostek i Weronika Kuna ...

KontroWersja

Był szary, poniedziałkowy świt. Nie mogłam dłużej dusić budzika poduszką. Dzwonił zbyt natarczywie. Zerwałam się z łóżka i tak o pół godziny za późno. Poniedziałek to straszny dzień, tak trudno zapomnieć o słodkim lenistwie soboty i niedzieli. Mycie zębów i twarzy, wrzucenie do plecaka książek i zeszytów zajęło mi nie więcej niż dziesięć minut. Włączyłam swoją ulubioną stację radiową. Słuchałam, łykając duże kawałki bułki popijanej zimnym mlekiem z lodówki. Całe szczęście, że mama tego nie widziała. Wiedziałam, że teraz zacznie się koszmar, te pytania dziewczyn. Niepotrzebnie powiedziałam o Błażeju Agnieszce. Była to moja najlepsza przyjaciółka, siedziałyśmy razem w ławce i znałyśmy się jak nikt. Ale też nikt tak jak ona nie był aż tak gadatliwy. Szybko wybiegłam z domu z rozpiętym plecakiem, w którym przy każdym ruchu przesypywały się długopisy, kredki i te wszystkie rzeczy, jakie przez lata używania gromadzą się w zakamarkach torby. Do ósmej pozostało już niewiele minut. Szłam o wiele szybszym krokiem niż zawsze i nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka w czarnej kurtce i obszarpanych spodniach. Był to Błażej. Uśmiechnął

KontroWersja

się i niepewnie powiedział: - Cześć Kamila. Dzisiaj taki dzień... nieładnie spóźniać się... chyba lepiej w ogóle nie iść? Zazwyczaj nic do mnie nie mówił, a dziś rozmawiał ze mną, jakbym była jego kumpelą. Ucieszyło mnie to, ale zapytałam: - Co ty mówisz? - Po prostu, dajmy dzisiaj szkole odpocząć od naszego towarzystwa. Chodźmy lepiej nad rzekę albo do parku. Szkoła nie zając, nie ucieknie. Poza tym, pierwszy jest polski, a ja nie napisałem wypracowania! Nie wierzyłam w to, co mówił. Wczoraj przepłakałam przez niego prawie całą noc, a dziś mam iść z nim do parku? Nie bardzo wiedziałam, co odpowiedzieć. Do szkoły chodzić trzeba, jednak z drugiej strony... w poniedziałek... ma być klasówka z matematyki, która na pewno okaże się dla mnie klęską... I ta chęć zgodzenia się na propozycję chłopaka, w którym się kochałam. Przecież nawet ostatnio stwierdziłam, że myślenie o nim jest bez sensu. A teraz... Rozmyślania przerwał mi znajomy głos: - Wy jeszcze nie w szkole?! Szybciutko, bo się spóźnimy. Zaraz dzwonek. – słowom towarzyszyło lekkie popchnięcie. To była nasza pani wychowawczyni. W mgnieniu okaz straciło sens dramatyczne pytanie: iść czy nie iść? - W poniedziałek wszyscy tęsknimy za szkołą, prawda Kamila? – powiedział Błażej. Weszliśmy do klasy. Przez całą lekcję patrzyłam się tylko na niego i kompletnie nie uważałam. A gdy tylko się skończyła, Błażej chwycił mnie za rękę i zaproponował mi wieczorny wypad do kina. Bez chwili zastanowienia się zgodziłam. Odtąd zaczęliśmy rozmawiać godzinami o nawet najprostszych sprawach. „Mój chłopak” – wszyscy tak mówili. Każda dziewczyna mi go zazdrościła. Odprowadził mnie dziś do domu, a odchodząc, mocno mnie przytulił, wypuszczając przy tym moją rękę. Pewność, że moja miłość do niego to nie przelotne uczucie, a coś prawdziwego, szczerego i trwałego dodawała mi skrzydeł. Poczułam, co to miłość i mogłam szczerze powiedzieć, że jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Mam mojego Błażeja, który mnie kocha i na którego zawsze mogę liczyć. Czar zauroczenia wysokim brunetem o przeciętnej urodzie jak na razie ani trochę nie zagasł. Mam dzieję, że będzie tak zawsze. Wioletta Wawer Ia (obecnie IIa) Opis przeżyć wnętrznych zakochanej dziewczyny

KontroWersja

Dzień był pogodny, a w powietrzu czuć było zapach kwitnących bzów. Radośnie krzątałam się po domu, energia mnie wręcz rozpierała. Postanowiłam, iż muszę wykorzystać ten fakt i uczyć coś pożytecznego dla swojego zdrowia. Tak więc wzięłam rower i z uśmiechem na twarzy ruszyłam w teren. Przejechawszy kilka metrów, stwierdziłam, ze warto by było odpocząć choć przez chwilę w pobliskim parku. Usiadłam na ławce i nagle zapomniałam o wszelkich problemach, czułam się tak swobodnie jak nigdy przedtem. Chwilę potem ogarnęło mnie zdenerwowanie. Poczułam, jak przeszył mnie dreszcz, a serce zaczęło walić jak oszalałe. Na horyzoncie ujrzałam chłopaka, który już od bardzo dawna mi się podobał i wzbudzał we mnie niesamowite emocje. Niestety nie szedł sam, ale z jakąś dziewczyną, a ten fakt automatycznie wywołał u mnie atak furii. Przez głowę przebiegło mi wiele myśli. Począwszy od tego, jak ja teraz wyglądam, a

KontroWersja

skończywszy na tym, czy on chodzi z tą dziewczyną. To było najgorsze 10 minut mojego życia, gdyż przez tą chwilę miałam mieszane uczucia i gotowa byłam już nawet nimi eksplodować jak gejzer. Oboje siedli akurat naprzeciwko mnie, nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Czułam się bardzo niezręcznie, zaczęłam rozglądać się po całym parku, by tylko nie zatrzymać swego wzroku na nich. Miałam ochotę wybuchnąć płaczem, niczym małe dziecko, któremu przed chwilą zabrano jego ulubioną zabawkę. Czułam, że moje oczy się zamknęły i już niewiele brakowało, by łzy popłynęły po mym policzku. Ale przecież nie mogłam przy nich płakać, bo wyszłabym na głupią histeryczkę. Zwinnym ruchem wzięłam rower i ruszyłam do domu. Po powrocie nie wiedziałam już co robić. Nie miałam na nic ochoty, czułam się przygnębiona ale i bardzo wkurzona na samą siebie, że doprowadziłam się do aż tak paskudnego stanu. Tysiące pytań kłębiło mi się w głowie, której ból był nieznośny. Położyłam się więc i niespodziewanie zasnęłam. Odleciałam znów w krainę mej wyobraźni i śniłam o tym przystojnym chłopcu, który jest mi przeznaczony i nie zwiąże się z żadną inną dziewczyną. Agnieszka Kowalczyk (IIb) "Młodość jest fundamentem, na którym ma się oprzec budowla życia"

KontroWersja

Okres dzieciństwa nie jest dokładnie określany od kiedy do kiedy trwa. Dzieckiem może być osoba mająca 5 lat, ale również ta, która ma 20 lat. Dla swoich rodziców zawsze będziemy dziećmi. Dla jednych dzieciństwo kończy się wraz z uzyskaniem pełnoletności, dla innych natomiast wtedy, gdy założą rodzinę. Jest to najważniejszy okres dla każdego człowieka, ponieważ kształtuje się wtedy jego osobowość. Aby uzasadnić powyższe zdanie podam następujące argumenty. Po pierwsze, w tym czasie ludzie patrzą beztrosko na świat. Nie znają jeszcze problemów życiowych i rodzinnych. Wszystko, co widzą, układają sobie w głowie i kształtują swój światopogląd oraz zdobywają dystans do pewnych spraw. To właśnie w tym okresie uczą się podejścia do życia. Wiele zależy od osób otaczających dziecko. Bo w przysłowiu „Z kim przystajesz, takim się stajesz” jest bardzo dużo prawdy. Przyglądając się, jak zachowują się ich koledzy i znajomi, biorą z nich przykład. Po drugie, dzieci są wpatrzone w swoich rodziców. Od najmłodszych lat przyglądają się, jak wygląda rodzina. Prawdopodobnie chcą, aby ich przyszła była taka, jak ta z

KontroWersja

czasów dzieciństwa. Odwołam się tu do słów błogosławionego Jakuba Alberione’a: „Młodość (...) jest (...) fundamentem, na którym ma się oprzeć budowla życia”. To w okresie młodości ludzie uczą się, jak ma wyglądać rodzina, by założyć swoją w przyszłości. Kolejnym argumentem są uczucia okazywane dziecku. Jeśli jest ono kochane i troskliwie się nim ktoś opiekuje, będzie też takie w przyszłości. Jeżeli zaś nie dostało tych uczuć w dzieciństwie, silnie to wpłynie na jego psychikę i odciśnie ślad na całe życie. Osobowość człowieka prawie w 100% zależy od tego, jak był on wychowywany. Przykładem na potwierdzenie powyższego argumentu może być Ebenezer Scrooge - główny bohater książki pod tytułem „Opowieść wigilijna”. To człowiek bardzo skąpy, zgryźliwy i nieprzystępny. Nie lubił towarzystwa innych, a szczególnie młodych i zadowolonych z życia. Jedyną jego pasją było gromadzenie pieniędzy. Ebenezer w dzieciństwie dużo przeżył i dlatego później był negatywną postacią. W jego psychice pozostały niedobre wspomnienia. Moje rozważania byłyby niepełne, gdybym nie przytoczyła jeszcze jednego argumentu. W okresie, gdy człowiek jest młody, najlepiej przyswaja wiedzę i wartości. Tak więc to, co rodzice lub inni wpoją dorastającej osobie, to już w niej pozostanie. Jeżeli dziadek uczył wnuki, że obrona kraju, patriotyzm, duma i honor są najważniejsze, to właśnie tak to zapamiętają. Jako przykład podam książkę „Kamienie na szaniec”. Nie znamy przeszłości głównych bohaterów, ale można się domyślić, że w dzieciństwie przyswoili oni sobie te wartości. Podczas wojny dzielnie walczyli, tworzyli różne grupy oporu i wykazali się ogromną odwagą. Reasumując, to, czego człowiek nauczy się w dzieciństwie, co pozna i jakie wartości będą dla niego najważniejsze, wpłynie na to, jakim będzie w przyszłości. Na osobowość oddziałuje wiele czynników. Największa jej część kształtuje się właśnie w dzieciństwie. Karolina Wiśnioch (IIIa)

KontroWersja