Musisz zainstalować flash player pobierz instalator






Co mają na celu andrzejkowe wróżby? To pytanie, które każdy sobie zadaje. str. 8-9 W dniach 19 i 27 listopada 2010 r. w naszej szkole odbyły się warsztaty dziennikarskie... str. 10 Zastanawiasz się nad wyborem ciekawego hobby? A może by tak gotara? str. 15 Dla zapalonych sporto-wców mamy najnowsze doniesienia z piłkarskich rozgrywek... str. 18

Na dobry początek... Skład redkacji:



Mamy przyjemność oddać w Wasze ręce pierwsze wydanie "To się wie!", drugiej gazetki szkolnej w naszym rodzinnym Sobolewie. Mamy nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Jednocześnie chcemy, aby pojawiały się w niej artykuły, które szczególnie Was zainteresują, dlatego mile widziane będą wszelkie sugestie i pomysły. Dzięki takiej współpracy mamy szansę wyjść naprzeciw oczekiwaniom naszych czytelników. Życzymy miłej lektury... redaktor naczelna: Ewelina Wieczorek zca redaktor naczelnej: Kacper Gazda grafik: Bartosz Wiśniioch fotoreporteży: Agnieszka Konopka Zuzanna Kowalczyk Julia Madejska dziennikarze: Katarzyna Kuna, Agnieszka Czarnecka, Magdalena Ragus, Aleksandra Ragus, Izabela Głaszczka, Aleksandra Kalinowska, Joanna Zabielska, Aleksandra Boryń, Gabriela Maraszek, Szymon Świątek, Dawid Wojda, Krzysztof Łojek, Emilia Figacz, Fingerboardy sposób na nudę
Fingerboard to mała deskorolka o długości 96mm lub tzw. minifingerboard o długości 57mm.


Deski można było kupić w Sobolewie w sklepie papierniczym. Niestety, już na drugi dzień nie można ich było dostać, ponieważ zostały wykupione. Deskorolki nie są drogie, kosztują od 2zł do 25zł. W Internecie zauważyłyśmy deski dla dziewczyn w kolorze różowym lub w kwiatki! W naszej szkole prawie na każdym korytarzu można spotkać grupkę osób, które ćwiczą tricki lub urządzają zawody. Mało jest uczniów w naszej szkole, którzy nigdy nie widzieli FB. Przez Internet można również kupić minirampy. Ale przecież przeszkody można zrobić sobie samemu, na przykład używając do tego schodów w szkole lub w domu. FB  także można zrobić samemu, w Internecie są instrukcje. Te miniaturowe deskorolki okazują się bardzo poste do zrobienia! Gdyby nie to  że nie potrafimy wykonywać tych wszystkich tricków, to same zrobiłybyśmy deski. Jeden z naszych kolegów z gimnazjum zgodził się udzielić wywiadu swojej siostrze, a naszej koleżance, Agnieszce. Agnieszka Czarnecka: Cześć! Adam Czarnecki: Hej! Agnieszka: Chciałabym zadać ci kilka pytań. Adam: Ok. Agnieszka: Co to jest w ogóle fingerboard? Adam: Jest to miniaturowa deskorolka, na której stawiamy palce i wykonujemy różnorodne tricki, podobnie jak na zwykłej desce. Agnieszka: Kto jako pierwszy zainteresował się fingerboardami i gdzie się one pojawiły? Adam: Pierwszy z finger-boardem w naszej szkole pojawił się mój kolega Robson. Ukazały się one jako dodatek w gazecie sportowej. Agnieszka: Na czym polega ta zabawa ? Adam: Wszystko opiera się na wykonaniu jak największej ilości tricków na wspomnianym wcześniej



fingerboardzie. Im trick jest trudniejszy tym większa frajda dla ludzi, którzy się tym interesują. Agnieszka: Co poza tym można robić z fingerboardami? Adam: Ja je na przykład kolekcjonuję. Agnieszka: Ile desek (fingerboardów) liczy twoja kolekcja? Adam: W mojej kolekcji są około 34 małe deskorolki. Agnieszka: Dlaczego ta zabawa jest tak popularna? Adam: Wydaje mi się, że jedną z jej zalet jest to  że nie kosztuje dużo. Poza tym wykonywanie karkołomnych tricków sprawia niemałą satysfakcję. Mam nadzieję, że kiedyś zostaną zorganizowane mistrzostwa świata w tej dyscyplinie. Agnieszka: Czy istnieje jakieś stowarzyszenie zrzeszające ludzi lubiących tę zabawę? Adam: Niestety nie, ale myślę, że w niedługo powstanie. Agnieszka: Czy masz w szkole dużą konkurencję? Adam: W szkole jest sporo osób interesujących się fingerboardami, ale tak naprawdę tylko nieliczni potrafią wykonywać trudniejsze ewolucje. Kiedyś z kolegami urządzaliśmy pojedynki. Byłem wtedy jednym z lepszych zawodnikk-ów. Agnieszka: Czy zabawa fingerboardem jest trudna? Adam: Zależy dla kogo. Są tricki o różnym stopniu trudności, więc trudno mi to ocenić. Agnieszka: Dziękuje ci za miłą rozmowę i życzę wielu sukcesów. Adam: Wzajemnie! Cześć! Poznajmy historię tej wspaniałej deski. Na początku 1998r.w deszczowy dzień w południo-wej Californii 12-letni Steven Asher zmuszony został do pozostania w domu, za-miast ćwiczenia skateboard-owych trików. Chłopiec wniósł



deskorolkę do domu. Przy pomocy nożyczek, deseczki oraz wyobraźni stworzył swoją pierwszą miniaturową desko-rolkę. Użył deski do symu-lowania palcami trików z dużego skateboardu. Tak jak prawdziwi skateboardziści, namalował grafikę na spodzie blatu. Jego ojciec zobaczył genialną pracę własnego syna i zrozumiał, ze małe desko-rolki będą się świetnie sprzedawać. Tak właśnie narodził się Tech Deck. Ale cóż niezwykłego miało być w fingerboardach TechDecka, czy byłyby lepsze od innych tradycyjnych zabawek do kolekcjonowania? Steven znalazł odpowiedź! Musiały być "prawdziwe". To znaczy być wyposażone w pom-niejszone kopie metalowych trucków, papier ścierny i oryginalne grafiki. Częste wizyty w lokalnych skate-shopach pozwolili mu poznać najbardziej popularne firmy. Ale porozumienie z nimi nie było łatwym zadaniem. Telefon po telefonie pozo-stawał bez odpowiedzi, ale sukces zbliżał się małymi kroczkami. W końcu licen-cjonowana umowa została podpisana. Od tego czasu więcej niż 4000 różnych prawdziwych, profesjonalnych grafik zostało zalicencjonowa-nych, np  World Industries, Blind, ATeam, Birdhouse, Alien Workshop, Zero, Maple, Zoo York i Foundation. Skateboard zostały poddane linii produkcyjnej TechDecka. Tech Deck przebył długa drogę od pamiętnego deszczo-wego dnia w 1998. W rocznicę założenia firmy obliczono, że w sumie sprzedano ponad 35 milionów fingerboardow Tech Decka. Agnieszka Czarnecka Joanna Zabielska Emilia Figacz Koza Beksa
Znacie kozę Beksę zamieszkującą obok szkoły? Na pewno! Zapraszamy do zapoznania się z naszą bliską sąsiadką...


Dawno, dawno temu, za siedmioma lasami, za sied-mioma górami, za siedmioma rzekami żyli sobie mieszkańcy pięknego miasteczka. Miasteczko było bardzo barwne i miłe. Wszyscy się tam znali i było tam bardzo przyjaźnie. Gdyby policzyć wszystkie sklepy w miasteczku to było ich ... hmm ... z dziewięć. W tym miasteczku mieszkała pewna koza imieniem Beksa. Jej dom sąsiadował z tutejszą szkołą podstawową oraz gimnazjum. Zatem uczniowie bardzo często odwiedzali kozę. Gospodarz , który posiadał tę kozę miał na imię Jan. Miał on aż trzy samochody, więc koza mogła wchodzić do wszystkich. Pewnego dnia, gdy pan Jan wyjechał koza weszła do jednego z najlepszych, najładniejszych samochodów i doszczętnie go zgryzła, obgryzła, ugryzła , gryzła, pogryzła i tym podobne. Pan Jan , właściciel Beksy bardzo się na nią zdenerwował i kazał kozie spać tego dnia w miejscu, jakie ona sobie znajdzie. Tak więc koza , mądra głowa, gdy nikt nie patrzył wkradła się po cichutku do domu pana Jana i ułożyła sobie swój koc na podłodze obok łóżka swojego właściciela. Gdy pan Jan wrócił, znowu się bardzo zdenerwował na kozę i kazał jej wyjść na dwór. Od tego czasu koza strasznie beczy. Uczniowie szkoły mają zaszczyt w trakcie lekcji wysłuchiwać boskie koncerty w wykonaniu Beksy. Bardzo często zdarza się, że nauczyciele oskarżają uczniów klasy za to dziwne, a zarazem bardzo śmieszne beczenie. Więc to z tego powodu najczęściej są wypisywane



uwagi do dzienników oraz wymierzane różne kary. Krążą bardzo dziwne plotki o tym , że nauczyciele straszą kozą Beksą małe dzieci. Podobno mówią im  że jeżeli ktoś się nie nauczy na klasówkę lub kartkówkę to przyjdzie koza i zje biedne dziecko , które się nie nauczyło na nieszczęsną klasówkę bądź kartkówkę. Doszły nas słuchy, że nawet już rodzice wykorzystali tę metodę. Mówią swoim dzieciom, że jeżeli nie dostaną 5 z klasówki bądź kartkówki wtedy przyjdzie koza i zje im wszystkie, co do jednej, zabawki, telefony i wszelki sprzęt elektroniczny. Tak więc opracowaliśmy nowy sposób uczenia się - wystarczy sobie wieczorem wyobrazić kozę z siekierą w czarnym prze-braniu, a 5 z klasówki bądź kartkówki gwarantowana! ( sposób przetestowany na niektórych uczniach, wynik bardzo dobry ) Doszły nas słuchy, że koza Beksa tak bardzo beczy z powodu braku partnera życiowego. Tak więc poszukiwania czas zacząć! Chłopak tak ładnej kozy jak Beksa powinien być wysoki, bardzo przystojny i powinien mieć długą brodę. Zwierzę pana Jana życzy sobie, żeby jej partner życiowy bardzo często ją obdarowywał prezentami (Beksa przepada za trawą w ich miasteczku , najlepiej jeśli będzie już ona skopana przez tamtejszych uczniów ). Nasza koza uwielbia, gdy chłopak zaprasza ją na romantyczne kolacje, najlepsze są takie w świetle pięknego, jasnego księżyca przy półmisku niskokalory-cznej trawy oraz misce wody. Jeżeli ktoś posiada takiego kozładżentelmena, niech się zgłosi się do Zuzanny K. lub Julki M. Z góry bardzo dziękujemy !  Niestety ale z niewyjaśnionych dotąd przyczyn koza Beksa nie chciała udzielić z nami wywiadu. Na pociesznie dla fanów udało nam się zdobyć kilka zdjęć Julia Madejska Zuzia Kowalczyk Andrzejki 2010 Co mają na celu andrzejkowe wróżby, do czego są… były przydatne w życiu każdego człowieka?To pytanie, które każdy sobie zadaje.



Trzeba zacząć od tego, że kiedyś te właśnie przepo-wiednie miały na celu poznanie swojego życiowego partnera lub partnerki. Dawniej obrzędy andrzejkowe w wieczór świętego Andrzeja obchodziły wyłącznie kobiety, mężczyźni wróżyli sobie w katarzynki, czyli 24 Listo-pada. Początkowo andrzejki traktowano śmiertelnie poważnie, a jakiekolwiek wyrokowania były odprawiane tylko indywidualnie. Później jednak andrzejki przyjęły formę grupową i ten wieczór spędzany był zazwyczaj w licznym gronie przyjaciół, czy bliskich osób. Miejscem, w, którym ta właśnie tradycja zaczęła nabierać żywszych barw była Grecja. W państwie tym dusze zmarłych były uważane za wielką świętość. Według legend dusza ludzka posiadała zdolności jasno-widzenia i miała duży wpływ na świat realny. Ludzie pragnęli poznać własną przyszłość, dlatego też zmarli jak twierdzono kierowali ich snami, w których podobno grekom ukazywane były wydarzenia, które miały zdarzyć się w najbliższym czasie. Obecnie ludzie nie przywiązują dużej wagi do andrzejkowych znaków. We współczesnym świecie to święto jest przede wszystkim kolejną okazją do dobrej zabawy. Pomimo tego, że nie jest już tak jak dawniej, to jednak nadal da się odczuć specyficzny klimat z przed paru lat. Pamiętajmy o tym święcie, bo jest one częścią przyszłości, czyli częścią nas, dlatego poddajmy się jego mocy w ten wyjątkowy listopadowy wieczór. Andrzejkowe obyczaje to  Wśród dziewcząt - przeciwnie, andrzejkowe obrzędy cieszyły się dużą popularnością. W dzień św. Andrzeja dziewczyny wyjątkowo często zerkały w głąb studni, gdyż tam mogła się odbić twarz przyszłego męża. Do wróżb wykorzystywano też zwie-rzęta. Wróżbitą mógł być gąsior z zawiązanymi oczami lub pies. Tej pannie, do której



podszedł i zjadł przygotowany przez nią smakołyk zapewniał małżeństwo. Jeśli gąsior którąś tylko skubnął, ozna-czało to  że sama powinna sobie złapać chłopaka. LANIE WOSKU W andrzejki nie obędzie się bez słynnego lania wosku. Aby powróżyć sobie w ten najpopularniejszy sposób potrzebujemy gorący wosk, duże naczynie z zimną wodą i klucz, koniecznie taki starego typu - z otworem w uchwycie. Roztopiony w metalowym naczyniu wosk (obecnie używa się najczęściej świec) należy wlać na zimną wodę przez dziurkę klucza, gdyż to on otwiera drzwi do przyszłości. Kształt, który zastygnie na wodzie symbolizuje coś związanego z naszą przyszłością w nad-chodzącym roku. Interpretacje wydobytych z wody kształtów najfajniej przeprowadzać wspólnie, wiele zabawy daje rzucanie na ścianę cienia z woskowych wróżb. Najczęściej trzeba mocno gimnastykować wyo-braźnię, aby nadać wróżbie jakiś sens, ale właśnie o to w andrzej-kach chodzi. tworząc pod spodem pętelkę na palec. Nikt nie miał wątpliwości - pierścionek zaręczynowy. Może nie od razu, ale kilka lat po takiej "wróżbie" wyszłam za mąż... MAGIA IMION Inne popularne zabawy andrzejkowe służyły wyty-powaniu spośród poten-cjalnych adoratorów tego jedynego. Jedna z wróżb polegała na wypisaniu na ka- rtce imion chłopców bliskich sercu.Następnie dziewczęta odwracały kartkę tekstem do dołu i przebijały ją z zamkniętymi oczami szpilką. Przekłute imię oznaczało przyszłego narzeczonego. Gabrysia Maraszek Aleksandra Kalinowska Co sie dzialo na warsztatach ?
Dnia 19 listopada 2010 odbyła się w naszej szkole pierwsza część warsztatów dziennikarskich prowadzonych przez przedstawiciela fundacji „Nowe Media”, której celem jest min. inicjowanie i wspieranie idei rzetelnego, profesjonalnego dziennikarstwa wśród młodzieży. Efektem drugiego dnia pracvy, jest niniejsza gazetka.


Na zajęciach było bardzo ciekawie. Na początku pi-saliśmy na karteczkach a potem czytaliśmy, z  czym nam się kojarzy słowo dziennikarz i dzie-nnikarstwo. Następnie do-bieraliśmy się w pary i przedstawialiśmy zainte-resowania koleżanki lub kolegi. Prowadzący opo-wiadał nam o dziennika-rstwie, rodzajach czasopism oraz tłumaczył, na czym polega praca dziennikarza, korektora i  redaktora. Mówił również, jak pisać newsy. W czasie pięciu godzin udało nam się także wybrać nazwę dla gazetki, a także zagło-sować na redaktora nacz-elnego, jego zastępcę, grafika itd. Wybrane zo-stały także trzy foto-reporterki. Każdy mógł zająć się czymś, co go interesuje. Wszyscy z uwa-gą słuchali tego, co  opowiadał nam Pan. Panowała miła atmosfera. Pod koniec zajęć dowiedzieliśmy się, że najaktywniejsze osoby będą miały szansę pojechać na warsztaty z najlepszymi. Kasia Kuna Agnieszka Konoipka Dzień Patrona
Dnia 16 listopada 2010 roku w naszej szkole odbył się uroczysty Dzień Patrona. Obchody rozpoczęły się Mszą świętą w  kościele parafialnym pod wezwaniem Świętej Rodziny. Część oficjalna zaczęła się o godzinie 10.00 powitaniem wszystkich zebranych i wprowadzeniem sztandarów.


Po  odśpiewaniu hymnu naszej szkoły przez uczennice klasy VI c (Zuzanna Kowalczyk, Ewelina Wieczorek i Klaudia Wolska), głos zabrał dyrektor Zespołu Szkół pan Krzysztof Łapacz. Następnie obserwowaliśmy uroczyste ślubowanie klas I szkoły podstawowej i  gimnazjum. Wyprowadzenie sztandarów zakończyło część oficjalną. Potem zostały przedstawione scenki z  powieści Henryka Sienkiewicza pt , Krzyżacy”. Naszą uwagę zwróciły ciekawe stroje i profesjonalna gra aktorów. Najbardziej podobały nam się scenki ukazujące życie codzienne. Uczestnikom i organizatorom gratulujemy ciekawego pomysłu na uaktualnienie twórczości naszego patrona. Kolejnym punktem programu był konkurs piosenki patriotycznej. Jury zdecydowało ,że najlepiej zaśpiewała uczennica klasy I c gimnazjum Martyna Szczęch. Następnie został rozstrzygnięty konkurs plastyczny o tematyce 600-nej rocznicy Bitwy pod Grunwaldem. Prace zostały oceniane w dwóch kategoriach (szkoła podstawowa i gimnazjum). Uczniowie mieli stworzyć ilustrację do powieści , Krzyżacy”. W  gimnazjum bezkonkurencyjnie pierwsze miejsce zajęła Klara Szlendak. Natomiast w  szkole podstawowej zwyciężyły dwie prace, które wykonali Jakub Prokop i Rafał Komar. Ostatnim punktem programu był quiz, w którym udział wzięli uczniowie klas II i III gimnazjum Zwyciężczyniami zostały uczennice z klasy IIIc i IIIa gim. (Mariola Karczmarczyk, Milena Mądra, Monika Nosowska). Aleksandra Boryń Ewelina Wieczorek ping pong prawdziwa rozrywka na szkolnej przerwie
W naszej szkole bardzo modna jest gra w  ping ponga


Zasady tej gry są następujące. Piłeczka musi uderzyć o stół tylko raz, niedozwolone jest odbijanie piłeczki z powietrza, tak jak to ma miejsce w tenisie. Punkty przyznawane są za uderzenia, których przeciwnik nie odebrał. Tenis stołowy jest jedną z najpopularniejszych gier na świecie, biorąc pod uwagę stawiony stół do ping-ponga. Gra ta jest bardzo dynamiczna. Współczesny tenis stołowy jest bardzo szybką grą wymagającą od zawodników niezwykle energicznych ruchów i reakcji. Rozgrywka polega przede wszystkim na szybkości i rotacji nadawanej piłce, by sprawić przeciwnikowi jak najwięcej trudności przy jej odbiorze. Od 2001 roku, zasady tenisa stołowego miejscami dość istotnie się zmieniły. w Zwykle gra się do 3 wygranych (na imprezach wyższej rangi np. mistrzowskiej) Tenis stołowy narodził się Angli w latach 80.. Z biegiem czasu, kiedy gra stawała się coraz bardziej popularna szczególnie wśród zamożniejszych anglików postanowiono sprzedawać sprzęt do gry wcześniej służyły do tego przedmioty używane codziennie. Wkrótce pojawiły się też popularne nazwy powstałe od charakterystycznego dźwięku odbijanej piłeczki, takie jak ping -pong. Ta pierwsza została nawet zastrzeżona w 1901 roku przez angielskiego producenta sprzętu. Ping -pong był używany jako nazwa w czasie gry drogim sprzętem, choć w tym samym czasie inni producenci używali nazwy „tenis stołowy”. Podobna sytuacja miała miejsce w Stanach Zjednoczonych. Krzysztof Łojek Gabrysia Maraszek Talenty naszej szkoły



wywiad z ... Zuzią Kowalczyk Czas, który spędzamy w szkole to nie tylko nauka, ale również rozwijanie naszych młodzieńczych pasji i zainteresowań. Niektórzy tu na miejscu doskonalą swoje umiejętności aktorskie, taneczne i sportowe, inni realizują swoje talenty poza szkołą. Dziś w naszej gazecie wywiad z uczennicą kl. 6c Zuzanną Kowalczyk, która od kilku lat uczy się również w Szkole Muzycznej I stopnia w Puławach. Skąd akurat pomysł na szkołę muzyczną ?  Zuzia Kowalczyk: Odkąd pamiętam zawsze lubiłam słuchać muzyki i pragnęłam mieć instrument. Rodzice spełnili jedno z moich dziecięcych marzeń i zapisali mnie do szkoły muzycznej, abym tam rozpoczęła naukę gry na skrzypcach. Dlaczego akurat wybrałaś skrzypce ?  Z. K: Do skrzypiec ciągnęło mnie od dzieciństwa. Wiele razy oglądałam w telewizji koncerty muzyczne i najbardziej podobała mi się gra na skrzypcach. Ile już lat uczysz się grać? Z. K: Moją przygodę ze skrzypcami zaczęłam od siódmego roku życia, więc to już piąty rok nauki. Ile razy w tygodniu jeździsz do Puław? Z. K: Jeżdżę tam trzy razy w tygodniu : w poniedziałki, środy i czwartki- co zajmuje mi  dużo czasu. Czy przed występami muzycznymi masz tremę?



Z. K: Zazwyczaj tak, ponieważ zawsze się boje, że się pomylę lub czegoś zapomnę. Dla ciebie kontakt z muzyką to nie tylko instrument, ale także śpiew. W jaki sposób rozwijasz się w tej dziedzinie? Z. K: Jeżdżę na różne konkursy piosenki i występuję na akademiach. Co uważasz za swój największy sukces ?  Z. K: Największy sukces... hmm...na razie nie mam takich wielkich sukcesów. Moim największym jest chyba wyróżnienie w przeglądzie, gdzie grałam razem z orkiestrą ze szkoły muzycznej. A tak poza szkołą muzyczną i obowiązkowymi zajęciami, jakiej muzyki słuchasz? Z. K: Tak na razie bardzo lubię muzykę reggae. Wydaje mi się, że w tej muzyce najbardziej się odnajduję , że ona najlepiej do mnie dociera. Ale też czasami mam dni, że lubię słuchać Eminema. On bardzo dużo przeżył w swoim życiu i dlatego jest dla mnie idolem. Czy swoją przyszłość wiążesz z muzyką ?  Z. K: Raczej tak, bo muzyka jest tym, co kocham i wiem, że  zostanie w moim sercu na  zawsze. Dziękujemy za rozmowę. Życzymy wielu sukcesów. Aleksandra i Magdalena Ragus Gitarowa fascynacja



Gitara, to z pewnością instrument wielu osobom znany - niektórym „ze słyszenia”, a innym z własnych życiowych prób wydobycia z owego przedmiotu ciekawego dźwięku. Kto się z nią zetknął, choćby na chwilę, zapewne dobrze ją wspomina. W naszej szkole jest wiele osób, które grają na gitarze i z pewnością każda z nich pytana o skojarzenia związane z tym instrumentem, wymieniłaby same pozytywne aspekty. Gry na gitarze można się uczyć poprzez uczestnictwo w płatnych zajęciach lub samodzielnie. W Sobolewie lekcji gry na gitarze udziela głównie uczennica naszego Liceum Ogólnokształcącego – Łucja Figacz. Są również osoby, które uczą się amatorsko, w domu, zatem ich źródłem nauki jest po prostu Internet lub pomoc znajomych osób uczących grzecznościowo – kolegów, koleżanek, rodzeństwa, czy np. rodziców. Istnieją trzy rodzaje gitar - gitara klasyczna, akustyczna i elektryczna. Jeśli jeszcze nie zdecydowałeś się, na jakiej gitarze chcesz grać, może po prostu wypróbuj, co Ci najbardziej odpowiada. Gitary klasyczna i akustyczna pozwalają wyrażać uczucia i emocje, grając na nich możesz stworzyć własny świat, w którym skomponujesz wszystko po swojemu. Gitara elektryczna jest trochę mniej delikatna, więc sprawdza się w mocniejszych utworach. Są dwa rodzaje nauki gry na gitarze. Jednym z nich jest odczytywanie z nut, a drugim gra z akordów. Ten pierwszy sposób jest z pewnością bardziej profesjonalny, ale i trudniejszy, więc jeśli nuty są dla Ciebie obcym światem, możesz po prostu oddać się pasji gry z akordów, która jest mi znana z własnych doświadczeń, którą uwielbiam i polecam. Izabela Głaszczka Wędkarstwo coraz popularniejsze
Zastanawiasz się co robić z wolnym czasem? Proponuje wyskoczyć na ryby...


Wędkarstwo w Polsce staje się coraz popu-larniejszym sportem. Kie-dyś było to przede wszy-stkim męskie hobby, lecz w ostatnim czasie zyskało sympatię wielu kobiet jak również i dzieci. Każdy, kto chce rozpocząć przygodę z wędkarstwem, powinien wcześniej zapoznać się z zasadami Polskiego Zwią-zku Wędkarskiego. W Pol-sce istnieją gatunki objęte ochroną takie jak: jesiotr zachodni, parposz, alosa , łosoś) - poza obszarem Morza Bałtyckiego, wód przymorskich, ujść rzeczz-nych do Morza Bałtyckiego oraz rzek: Drwęcy, Drawy i Wisły od Włocławka do  ujścia, strzeble -  wszy-stkie gatunki, piekielnica, ciosa - poza obszarem wód Zalewu Wiślanego, różanka, koza, koza złota-wa, piskorz, pocierniec, iglicznia, babka mała,  ba-bka piaskowa, kur gło-wacz pręgopłetwy. Łowie-nie ryb to nie tylko pasja, ale także okazja do świe-tnej zabawy. Kacper Gazda Siatkówka w naszej szkole
Siatkówka w naszej szkole jest jednym z  najpopularniejszych sportów.


Sprzęt do tej dyscypliny sportu jest bardzo dobry; piłki zawsze go-towe do użytku, siatka nowa, nieporwana. Szkolne kadry chłopców i dziewcząt prowadzona przez pana Krzysztofa Łapacza i pana Macieja Zadrożnego nie mają znacznych osiągnięć, lecz robią wielkie postępy. Jedyna rzecz, na którą można narze-kać to boisko. Linie boiska są niewidoczne, ściana jest za blisko, dlatego nie można odbić wielu piłek. Według trenerów i nas naj-większym problemem naszej kadry jest technika. Serwy są w większym stopniu opa-nowane, przyjęcie serwów także, ale wielki problem stanowi za-kończenie akcji w przy-zwoity sposób. Obie drużyny oraz trener starają się jak mogą, żeby ten problem zniknął. Trenujemy co-dziennie po 2 godziny. Drużyny współpracują ze sobą tak, aby w tym roku, w mistrzostwach powiatowych wyjść z grupy i dojść jak najdalej. W zeszłym roku kadry chłopców i dziewcząt zajęły 3 miejsca w grupach. W tym roku kadry są o wiele silniejsze. Według mnie nie można narzekać, a  siatkówka w naszej szkole jest naszą chlubą. Szymon Świątek Piłka nożna
W naszej szkole istnieją trzy drużyny piłkarskie; Promyk Sobolew 96  Zryw Sobolew 98 oraz Promyk Sobolew 2000. Rocznik 2000 nie gra jeszcze ligii, ale w ostatnim sparingu przegrał 3-11. Bramki strzelili: 2-Paweł Król, Patryk Cholewa.


Tabele po rundzie jesiennej:  1.Promyk Sobolew 21  2.Orzeł Unin 15  3.Huragan Wilczonek 15  4.MOSIR Mińsk Mazowiecki 10  5.Nojszewianka Nojszew 10  6.Korona Olszyc 6  7.Jutrzenka Cegłów 4  8.Victoria Kałuszyn 1  Pkt. 1.Sęp Żelechów 12 2.Grom Trojanów 12 3.Tęcza Stanisławów 12  4.Hutnik Huta Czechy 3  5.Zryw Sobolew 3  Strzelcy Promyka :  1.Michał Gałązka 9  2.Rafał Zabiegałowski 4  Kornel Ojrzyński 4  Przemysław Komar 4  5.Jakub Białecki 2  6.Kamil Dudek 1  Wojciech Kowalczyk 1  Piotr Pawlik 1  Mateusz Pracz 1  Bartłomiej Talarek 1  Kuba Ulaszewski 1  Bartosz Włodarczyk 1  Strzelcy Zrywu: 1.Dawid Wojda 5  2.Kacper Gazda 2  3.Piotrek Dudkowski 1  Grzesiek Kazimierak 1  Michał Pawelec 1  Dawid Bojda