Musisz zainstalować flash player pobierz instalator












Redakcja: - Wiktoria Piotrowska - Adaś Charif - Maciek Chojecki - Adam Piwoński - Bartek Klus - Agata Budniak - Smoq - Joanna Torenc - Filip Piątkowski - Kamila Żmijewska - Kicia (?) - Sebastian Zakrzewski - Ola Kielewska Okładka: - Zdjęcie: Bartek Klus - Obróbka: autor się wstydzi Zdjęcia: autorzy artykułów + Weronika Zdrojek Witamy na łamach numeru teoretycznie październikowego, a de facto wydanego pod koniec listopada! Wbrew pozorom i mimo opóźnień - już się nieco rozkręciliśmy. W tym numerze czeka na was szesnaście artykułów, których tematyka rozbiega się na tematy, które dzielą lata świetlne. Poczytacie zarówno o muzyce, planszówce czy targach gier, jak i o prawach kobiet lub… polskich fabrykach taboru. Przyszłościowo: Obiecuję, że zrobię co w mojej mocy, aby egzemplarz grudniowy wyszedł rzeczywiście w grudniu, ale, mówiąc szczerze - nie ode mnie to zależy, tylko od nadsyłających. Zachęcam zatem do wspomagania Varii w oczywisty sposób. Jeśli chcecie pomóc - artykuły ślijcie na adres gazetavaria@gmail.com. Pisać można o wszystkim, lecz w granicach rozsądku. Smoq (i nie podejrzewać mnie o sztywniactwo, bo się dowiem, znajdę i wyperswaduję w jeden z pięciu moich sposobów) Bronies forever and Friendship is Magic

Bronies - fani serialu My Little Pony: Friendship is Magic, głównie rodzaju męskiego. Jak to się stało? O tym w artykule.

Ostatnimi czasy można w Polsce wśród nastolatków płci – uwaga! - męskiej zaobserwować zainteresowanie serialem My Little Pony: Friendship is Magic. Dla niezorientowanych: opowiada on o losach kucyków zamieszkałych w miasteczku Ponyville w Equestrii, które to często są zależne od siły ich przyjaźni (oczywiście jest ona bardzo potężna). Prawie każdy odcinek kończy się pisaniem przez Twilight Sparkle (jedną z bohaterek) listu do księżniczki Celestii, czyli władczyni krainy. Bronies to fani tego serialu. Określenie „Brony” powstało wskutek połączenia słów „brother” i „pony”. Ten fandom to ciekawostka – serial został stworzony dla małych widzów z MiniMini, a spodobał się nastolatkom, studentom i innym mniej lub bardziej młodym mężczyznom w wielu krajach. Czemu tak się dzieje? To zależy od Bronego, odsłuchałem zatem kilku wywiadów i przeczytałem tyle samo artykułów, szukając odpowiedzi. Edukując się zauważyłem, że często jako motyw pojawia się wszechobecna znieczulica oraz ogólna szarość naszego świata. Co oczywiste, Equestria jest bardziej kolorowa, przyjazna, wesoła i przystępna niż np. Warszawa, dlatego właśnie to „miejsce” wybrali sobie przedstawiciele płci męskiej na „raj”. Ale dlaczego mężczyźni, a nie kobiety? Co prawda mężczyzn jest więcej, ale kobiety (tzw. Pegasis – połączenie „pegaz” i „sister”) też występują. W życiu tej subkultury dużą wartość stanowią tzw. Ponymeety (w skrócie meety), czyli zgodnie zarówno z tłumaczeniem na polski, jak i z prawdziwym sensem – Kucykowe Spotkania. Są organizowane przez wybranych Bronych w różnych miejscach – a to kawiarnia, a to spotkanie w plenerze. Różnie bywa. Na meeta przychodzi zazwyczaj kilkanaście osób, aczkolwiek raz na jakiś czas zdarzają się tzw. „duże meety” na które przychodzi już więcej osób – zazwyczaj kilkadziesiąt, ale rekord Polski ustanowili Bronies z Warszawy – 114 osób pojawiło się, aby, mówiąc żartobliwie, oddać cześć kucykom. À propos – co się robi na meetach? Zwyczajowo ogląda się najnowszy odcinek i dyskutuje o kucykach. Mile widziane własne figurki kucyków (do kupienia w supermarketach za ok. 10zł) oraz koszulki z w/w kucami. Natomiast na dużych meetach pojawiają się konkursy wiedzy o serialu, tzw. „wiedzówki” lub konkursy na jak najciekawszą odpowiedź ("Co by było, gdyby Pinkie Pie rządziła Equestrią?"). Na jednym meecie nagrywano fanowski dubbing do pewnego odcinka. Jak by na to nie patrzeć, poza meetami życie Bronego jest dosyć ciężkie – dużo osób wyzywa takiego od gejów,



dziewczyn lub dewiantów. Jak prawie każdy fandom, Bronies mogą się pochwalić niezłym dorobkiem, jeśli chodzi o twórczość. Muzyki jest pełno i gęsto - od elektro z wokalem, przez delikatne ambienty, a na trash metalu kończąc. fanarty (tego raczej nie muszę tłumaczyć), figurki, koszulki etc. Fanficki bywają różne – od przyjemnych w czytaniu (mało takich, osobiście nie znam żadnego przykładu), przez romantyczne i smutne (historie Big Macintosha i Cheerlee, „Rainbow Factory”), aż po takie, od których żołądek podchodzi do gardła („Sweet Apple Massacre”, „Cupcakes”). Przed lekturą tych dwóch ostatnich znajomy Brony kazał mi przygotować sobie wiadro w przypadku konieczności zwrócenia wcześniejszego posiłku. Na zakończenie dodam, że sam jestem aktywnym Bronym od listopada 2011r. Dziękuję za przeczytanie! Smoq



Wyhoduj swój Rój Rój to bardzo ciekawa gra przestrzenna. Głównym celem gry jest otoczenie królowej przeciwnika. Gramy trwałymi, sześcianami w dwóch kolorach, czarnym i białym. Mamy do wyboru kilka rodzajów robaków, które poruszają się o odpowiednią liczbę pól. Jedne poruszają się o dużą ilość pól, inne mogą przeskakiwać nad robakami, inne mimo małej możliwości róchu mogą wskoczyć na pionek przeciwnika i go zablokowav. Ograniczeniem poruszania się jest zniszczenie lub rozerwanie roju. Gra jest naprawdę ciekawa, czasem trzeba dużo pomyśleć aby przechytrzyć przeciwnika i otoczyć jego królową. Do gry stworzono także dodatek z komarem i biedronką, te dwa robaki zmienią, urozmaicą oraz przedłużają całą rozgrywkę.



Gry paragrafowe Odkryj nowy świat, stwórz własną historię, a potrzeba tylko kilku kartek papieru i ołówka. Na początku warto wytłumaczyć czym jest gra paragrafowa. Gra paragrafowa polega na czytaniu opisu miejsca lub zdarzenia, a następnie wybieraniu jednej z kilku opcji, która odsyła nas do następnego paragrafu (skąd nazwa). Czasami w grach tego typu możemy zbierać różne przedmioty, które pozwalają na walkę lub wybranie którejś z opcji. Niekiedy możemy także posiadać postać, która ma określone punkty umiejętności (siła, zręczność, wytrzymałość, mana), które mogą się zmienić podczas gry. Gry tekstowe mogą być naprawdę bardzo rozwinięte, nawet 700 paragrafów, najprostsze mają ich zaledwie 100. Czasem warto zrobić własną grę, do czego gorąco zachęcam, potrzebne jest tylko kilka kartek,



ołówek i wyobraźnia. Maciek Noise, czyli jak wyrazić emocje za pomocą... nie wiem, czego. Pochwalę się wam moim nowym "odkryciem". Otóż (jak zwykle) zwiedzałam internet i wpadłam na to COŚ. Album nieznanego mi w ogóle artysty - dlaczego nie, warto spróbować, posłuchajmy. A tu...nic. Gapię się w ekran tableta i zastanawiam nad poziomem mojej głuchoty. Chwilę potem zaczynają docierać do mnie trzaski, zgrzyty, piski... moja początkowa reakcja nie jest stworzona do zacytowania ze względu na ilość wulgaryzmów, więc to pominę. Mimo negatywnego nastawienia - jakaś iskra ciekawości we mnie zapłonęła i przesłuchałam cały album. I co? Genialne. Mimo że nienawidzę muzyki elektronicznej, to jednak noise mnie zainspirował. Rzadko kiedy spotykamy coś, co wyraża ekspresję w taki a nie inny sposób. Najwidoczniej słowa nie są potrzebne. Wystarczy sama "muzyka", jeśli można to tak nazwać. Wiedziałam że jestem "chora psychicznie", ale nie myślałam, że aż do takiego stopnia. Na początek polecam dyskografię Merzbowa - klasyk gatunku. Trochę tego jest, ponad 200 albumów...cóż, mamy czego słuchać. Powodzenia. Korniszon, Wyjdź z szeregów ciemnoty Jestem fanką niejednego zespołu oraz niejednej gry czy książki. Jestem jednak zdecydowanie przeciwna nazywaniu takowych 'genialnymi'. Przykład zespołu? Nirvana. Jestem fanką, uwielbiam ich piosenki, mam wszystkie płyty i pełno exclusive'ów, ale nie uważam tego zespołu za najlepszy w historii. Nie będę też grała Reytana broniąc głębokiego sensu tekstów Kurta. Jak by na to nie patrzeć - przynajmniej połowa z nich nie miała przekazu ani powierzchownego, ani głębszego. Nie zmienia to jednak faktu, że przyjemnie jest ich posłuchać. Przykład gry? Minecraft. Wygrałam mnóstwo godzin, wydrążyłam kilometry tuneli i zbudowałam całe miasta. Ale nie muszę o tym nadawać cały czas na przerwie w szkole, nie jest to też (jak powyżej) najlepszy produkt w historii. O książce trudno mi coś tego typu napisać. Przykładem mistrza może być Stephen King, a jedyne, co mam do opinii publicznej na jego temat to to, że podobno pisze horrory, gdy tymczasem na żaden nie trafiłam - thrillery, tak; horrory - nie. Dla większości, o ile nie wszystkich, czytelników artykuł ten może się wydawać bezcelowy. Wytłuszczę zatem, o co mi chodzi: nawet, jeśli uważasz cokolwiek za mistrzostwo, weź pod uwagę, że znajdzie się pełno ludzi, według których tak nie jest. Nie można lecieć statystyką po np. sprzedaży - Nicki Minaj też świetnie się sprzedaje, a chyba prawie wszyscy uważają, że to crap (bez urazy dla fanów). Wzywam do rozmyślań. kicia Poznań Fail



Arena W przedostatni weekend października odbyło się PGA - Poznań Game Arena, czyli największe targi gier w Polsce. Jak było? Specyficznie.. Hale targowe były ogromne i wypełnione wszystkim, czym się dało. Znalazły się tam zarówno nowoczesne AAA, jak i kącik retro; gry indie i gry planszowe. Do tego sporo paneli dyskusyjnych, oraz - werble, proszę - Zjazd Twórców Gier. Teoretycznie - świetna akcja. W praktyce - chaos i przesyt. Ludzi było masakrycznie dużo, kolejki do czegokolwiek liczyły od kilku - jeśli miało się fart - do kilkadziesięciu osób - jeśli miało się pecha. Największą atrakcją były chyba okulary do oglądania wirtualnej rzeczywistości z perspektywy pierwszej osoby; na szczęście prezentowało je niejedno stanowisko, więc kolejki dało się znieść. Cosplayerów było pełno i gęsto, niektóre kreacje były nawet niezłe. Dla mnie najciekawszymi punktami programu były stanowisko Sosa Sosowskiego, twórcy McPixela, oraz Zjazd Twórców Gier. U Sosa można było oczywiście pograć w jego gry - zarówno na zwykłych laptopach, jak i na Achtung Arcade, czyli nowej konsoli jego autorstwa - w tym m.in. polegającą na waleniu głową w klawiaturę w rytm muzyki czy bronieniu się przed hordami przemierzającego autostradę bydła. Na ZTG były za to, jak co roku, mniej lub bardziej ciekawe wykłady (większość zaliczała się do drugiej kategorii) oraz - nowość - game jam, czyli akcja polegająca na tworzeniu gier w trakcie PGA. Planowałem siedzenie na prelekcjach, ale jak mogłem opuścić sympatycznych kolegów programistów? Poszedłem więc - werble po raz drugi - na aż jeden wykład.



Podsumowując: nie jestem do końca przekonany, czy warto było wydać piętnaście złotych na wejściówkę - nawiasem mówiąc, było to prawie dwa razy więcej, niż w zeszłym roku - siedem dych na pociąg, oraz bliżej niezidentyfikowane pieniądze na pożywienie. Jedynym plusem było spotkanie starych i poznanie nowych ludzi. Malkontent Smoq. Zbuduj swój świat W tym artykule chciałbym się z wami podzelić opinią na temat gry, którą pewnie każdy zna, a mianowicie o Minecraft'cie. Gdy tworzymy nowy świat, pojawiamy się w losowym miejscu olbrzymiej "piaskownicy do zabaw". Stamtąd możemy zbudować wszystko, co nam tylko przyjdzie do głowy - i to jest główna zaleta tej gry. Niestety, na takie rzeczy potrzeba bardzo dużo wolnego czasu, którego niektórzy mogą nie mieć - to już jest duży minus. Sercem Minecrafta jest kopanie i budowanie. Strzeżmy się jednak, w jaskiniach mogą czaić się potwory, które w najmniej odpowiednim momencie mogą zaatakować, a wtedy łatwo można dostać zawału. Jest jednak możliwość wyłączenia ich, poprzez zmianę trybu gry na Peaceful lub Creative. Mawia się, że "Nieważne to co na zewnątrz, ważne to co wewnątrz", ale powiedzmy szczerze, że w Minecrafcie grafika jest na poziomie gier z lat '80. Istnieje jednak takie coś jak "Texture/Resource Pack", dzięki czemu możemy zmienić wygląd bloków na taki, jaki nam się podoba. Teraz porozmawiajmy o Nodusie. Jest on trainerem do Minecrafta dodającym ciekawe opcje ułatwiające grę, np: bardzo znana KillAura, albo Forcefield, natychmiast atakuje graczy lub/i moby znajdujące się przy nas. Xray pozwala z dziecinną łatwością znaleźć diamenty, których szukanie zwyczajnie trwa lata. Takie opcje są jednak zakazane na serwerach, gdyż jest to oszustwo. Podsumując: Minecraft jest naprawdę genialną grą, w którą warto zagrać. Polecam ją osobom pomysłowym i kreatywnym. Trzeba uważać na jedno: ta gra naprawdę uzależnia, gdyż gdy zaczniemy w nią grać - nie przestaniemy. Jeżeli umiemy się odciągnąć od czegokolwiek, od Minecrafta mam nadzieję



też się odciągniemy. Filip Przede wszystkim miejcie odwagę Adaś: Dzień dobry. Natalka: Dzień dobry, bardzo mi miło. Adaś: Jak czujesz się w nowym liceum? Natalka: Na początku było trochę trudno - to nowa szkoła, nowi ludzie - ale z czasem odnalazłam się tam. Teraz mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że czuję się tam dobrze. Adaś: Jakich masz kolegów i koleżanki? Natalka: Poznałam w szkole dużo osób, z którymi miło się rozmawia i dobrze spędza czas, mamy wiele wspólnych tematów do pogawędek, a grupowa podróż ze szkoły pomaga nam się jeszcze lepiej poznać. Najlepiej mi się rozmawia z Olą, z którą poznałyśmy się pierwszego dnia, kiedy wracałyśmy z rozpoczęcia roku szkolnego na testy językowe. Potem okazało się, że będziemy chodzić razem na angielski i hiszpański. Ola jest bardzo wrażliwą i pogodną osobą. Kiedy chorowałam podawała mi lekcje i dzwoniła, żeby po prostu porozmawiać. Prawie codziennie wracamy razem do domu i rozmawiamy o wszystkim i o niczym. Adaś: Jakbyś miała krótko ująć naszą szkołę - w trzech słowach - jaka jest? Natalka: To wspaniałe miejsce - takie trzy słowa przychodzą mi do głowy kiedy mam opisać nasze gimnazjum. Zawsze panowała tu przyjazna atmosfera. Owszem, zdarzały się gorsze dni, kiedy nic mi nie wychodziło, ale na szczęście szybko mijały. Czasy gimnazjum, nauczycieli, znajomych z klasy, pozostałych uczniów oraz pracowników szkoły wspominam bardzo dobrze. Adaś: Nadal piszesz wiersze? Natalka: Tak. Nadal piszę wiersze w wolnym czasie. Najczęściej staram się w nich przedstawić swój punkt widzenia świata, próbuję również zmotywować czytelnika do refleksji. Czasami wena dopada mnie w najmniej spodziewanych momentach. Nie sądzę, by pani od matematyki była zadowolona, gdybym na klasówce zamiast równań pisała sonety. Na szczęście nie doszło do tak drastycznej sytuacji. Najwięcej pomysłów na wiersze rodzi się w mojej głowie kiedy prowadzę z kimś dyskusję albo czytam coś, co przykuwa moją uwagę. Adaś: Zajmujesz się historią? Czy Twój kult do tej nauki jest nadal żywy? Natalka: Biorąc pod uwagę, to że trafiłam do klasy humanistycznej Liceum im. Tadeusza Czackiego - tak, nadal pasjonuje mnie odkrywanie tajemnic przeszłości oraz czerpanie wiedzy o błędach popełnionych przez minione pokolenia. Adaś: Jaką postać historyczną uważasz za wzór? Natalka: Dla mnie wzorem jest postać Józefa Piłsudskiego, ponieważ był dowódcą i twórcą Legionów. Był charyzmatycznym przywódcą, którego żołnierze darzyli bezgranicznym zaufaniem. Adaś: Jaką wróżysz sobie przyszłość? Natalka: W przyszłości chciałabym zostać prawnikiem. Mogłabym w ten sposób pomóc wielu ludziom wyjść na prostą. Smuci mnie myśl, że w wielu krajach ludzie bezpodstawnie są zamykani w więzieniach. Po skończeniu nauki w liceum chciałabym dostać się na Wydział Prawa, by po skończonych studiach móc dostać się na aplikację do kancelarii adwokackiej. Adaś: Kończąc: czego życzyłabyś nowym



uczniom naszej szkoły? Natalka: Przede wszystkim miejcie odwagę iść przez życie z wysoko podniesioną głową. Nie bójcie się podejmować wyzwań i rozwijać swoich talentów. W szkole na pewno możecie liczyć na wsparcie nauczycieli oraz starszych uczniów. Ze swojej strony zachęcam do wzięcia udziału w kołach zainteresowań. Pozdrawiam serdecznie i trzymam za was kciuki. Adaś: Dziękuję za rozmowę. Do widzenia. Z Natalką Korycką rozmawiał Adaś - Miłośnik Kolei. Skyrim The Elder Scrolls V: Skyrim to gra stworzona przez studio Bethesda Softworks; jak sama nazwa wskazuje - jest to piąta odsłona serii. Akcja toczy się 200 lat po wydarzeniach z poprzedniej wersji (TES IV: Oblivion) na wyspie Tamirel. Gracz wciela się w pogromcę smoków, Dovakhina, który ma za zadanie powstrzymać boga zniszczenia - Alduina. Z czasem zdobywamy nowe niesamowite umięjętności. Twórcy zadbali o najdrobniejsze szczegóły, poczynając od świata gry, a kończąc na fabule. Na mapie tego mistycznego świata czekają na nas miejsca takie jak lochy, zamki, opuszczone domostwa itp. Gra pozwala nam na zarządzanie ekwipunkiem, a także tworzenie postaci wedle własnej woli - i nie chodzi tu tylko o wybór, którą tym razem krainę podbić. Zacząć można od płci czy rasy, a skończyć na rozstawie szczęk i kształcie brwi (!). Skyrim spodoba się osobom lubiącym magię oraz mityczne stwory. Z chęcią polecę tę produkcję fanom fantastyki i ludziom, którzy lubią „trochę“ (setki godzin...) posiedzieć przed komputerem. Adam Pi



Kartki dla Oliwki Pewnego dnia, praktycznie przez przypadek, wpadłam w internecie na list, w którym zawarta była prośba małej Oliwki o życzenia z okazji jej szóstych urodzin. Zainteresowałam się tym i zaczęłam szukać na jej temat informacji. Dowiedziałam się, że dziewczynka jest ciężko chora na raka, a jej największym marzeniem jest otrzymanie jak największej ilości kartek z życzeniami. Zaproponowałam więc mojej wychowawczyni, pani Lilianie, aby klasa zrobiła takie kartki. Pani się zgodziła i na godzinie wychowawczej wykonaliśmy ową pracę. Następnie laurki spakowane zostały do pudełka i wysłane do solenizantki. Nie tylko my wpadliśmy na ten pomysł. Ludzie z całej Polski, a nawet z całego świata (m.in. papież Franciszek) także wysłali Oliwce życzenia, a nawet prezenty. Cieszę się, że mogliśmy przyczynić się do uszczęśliwienia chorej oraz, że również dzięki nam na jej twarzy pojawił się uśmiech. Kamila O teatrze 15. października byłem widzem w Teatrze Konsekwentnym. Odbył się tam spektakl, który zawierał dwie sztuki jednoaktowe - „Zaliczenie” oraz „ Lekcję”. Obie bardzo mi się podobały. Jest to tzw. teatr absurdu, wyolbrzymiający błahe z pozoru rzeczy. Dlatego też co chwila było słychać salwę śmiechu. Śmiałem się i ja - bo było z czego. Mężczyzna jako gospodarz domu, to już samo w sobie jest zabawne. Aktorstwo w teatrze jest po stokroć trudniejsze niż w telewizji. Obecnie kamery są tak dobrej jakości, że nie trzeba się nawet specjalnie wysilać, a wszystko widać; natomiast w teatrze aktorzy muszą pokazywać wszystko wyraźniej, wszak sala, w której było przedstawienie, mała nie była. I to się właśnie aktorom udało! Wszystko było doskonale widoczne. Przy grze w teatrze bardzo ważny jest wyraz twarzy; brak widocznych emocji jest niemile widziany. W czasie drugiej sztuki, można powiedzieć, że ucierpiała trochę publiczność z pierwszych rzędów -nastąpiła scena, w której aktor pluł jabłkiem w widownię, po czym musiał wejść po krzesłach do czwartego rzędu i wrócić na scenę. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - dlatego dla mnie, osoby siedzącej dość daleko od incydentu, było to śmieszne. W osobie siedzącej z przodu mogło to budzić pewne niezadowolenie, a nawet obrzydzenie. Ale taki jest teatr. Ma wzbudzać emocje. Wielka szkoda, że było to pożegnanie z tytułem. Bartek



O teatrze c.d. 15 października byłam widzem na przedstawieniu w Teatrze Konsekwentnym na Nowym Mieście, na spektaklu, który zawierał dwie sztuki jednoaktowe, „Zaliczenie” oraz „ Lekcja”… Znajomy początek? Owszem! Ale skoro punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, to przedstawię nieco inną recenzję niż Bartek. Siedziałam w trzecim rzędzie. Przeżyłam to, że aktor gniótł stopami właśnie oparcie mojego fotela. Nie podobały mi się efekty dźwiękowe. Głośniki ryczały i zagłuszały nawet myśli widza. Muszę się także odnieść do stwierdzenia Bartka, że mężczyzna jako gospodarz domu jest zabawny sam w sobie. To męski punkt widzenia. A kobiecy? Mężczyzna jako gospodarz domu mile widziany, ale - na Boga - nie jako mężczyzna udający kobietę. Mile widziany jest mężczyzna w „przebraniu" mężczyzny jako gospodarz domu. Jeżeli chodzi o grę aktorską, to z punktu widzenia widza w trzecim rzędzie, robiła wrażenie wręcz karykaturalnej. I na koniec… jeszcze jedna uwaga. Jeżeli teatr chce iść z duchem postępu i wykorzystywać różnorakie efekty wizualne, na przykład fotografie, to mile widziane są fotografie w dobrej jakości. Rzetelności więc zabrakło w przedstawieniu Teatru Konsekwentnego. Agata



Na tropie Cegielski, Pesa, PaFaWag, Fablok, Konstal, NeWag - to popularne nazwy fabryk taboru kolejowego i tramwajowego. Działały w latach 60. XX w., a nawet wcześniej w XVIII i XIX wieku - jak Cegielski produkujący lokomotywy już w 1855 roku! Co z nimi się stało, czy poddały się falom prywatyzacji? Jaki czeka je los? Czas wywęszyć czy z naszych fabryk wyjadą jeszcze jakieś smakowite kąski. T ym razem powiemy o dwóch z nich, które są obecnie czołem polskiego rynku taboru szynowego. Omówmy nasze fabryki od początku. Podam tu tylko przykłady taboru produkowanego przez fabryki, z którymi mamy bezpośredni kontakt na co dzień, abyśmy orientowali się, co z nich pochodzi. Najwięcej taboru obecnie wypuszcza na tory fabryka Pojazdy Szynowe PESA Bydgoszcz S.A. Tu przykładów nie trzeba daleko szukać - są to, bowiem tramwaje z rodziny tramwajów "Tramicus": 120N z nazwą handlową "Tramicus", 120Na "Swing", a także 120NaDuo "Swing Duo", których razem dla Warszawy wyprodukowano razem około 216. Tramwaje owe wyprodukowano także dla miasta Gdańska 35 sztuk, Szczecina 6 oraz około 15 dla miasta Bydgoszcz. Warto tu zaznaczyć, że produkowane są także dla Moskwy, Kaliningradu, Sofii (Bułgaria), Segedynu (Węgry). Dalej PESA produkuje także (w większości) tabor kolejowy. Choć koleje uskarżają się na liczne usterki i niedociągnięcia producenta jednak modne futurystyczne składy mimo to jak magnes przyciągają klientów. Tu także nasz kąsek spaceruje stosunkowo blisko, bowiem wśród taboru SKM Warszawa jako 27WE o nazwie handlowej "Elf". Warszawska kolej zamówiła ich 13 sztuk. Niskopodłogowe składy



wożą mieszkańców stolicy z podmiejskich stref. Warto dodać, że niedawno skład PESY pobił rekord prędkości 201 km/h na trasach RŻD (koleje rosyjskie). Fabryka rozrasta się i podpisuje kolejne kontrakty - szczególnie ze wschodnimi krajami. PESĄ jednak nie gardzą także klienci zachodniej grupy zakupowej - DB (Koleje Niemieckie) podpisały w 2012 roku kontrakt stulecia z polską fabryką. Dowodem dynamicznego rozwoju PESY jest także wzrost liczby pracowników - powiększyła się ona o około 300%. Oto rośnie nam gigant, bowiem w przyszłości będziemy dumni z rodzimej produkcji. Kolejnym przyczółkiem, który tworzy polski rynek taboru, są zakłady Newag. Produkują one tabor dla kolei w Polsce. W katalog ich produktów wchodzą składy elektryczne i spalinowe, a także lokomotywy towarowe i nieliczne służące do ruchu pasażerskiego. Newag wyprodukował dla SKM Warszawa dziesięć składów 35WE o nazwie handlowej "Impuls". Zakłady uczestniczą także w konsorcjum Siemensa w dostarczeniu składów "Inspiro" dla Metra Warszawskiego. Co ciekawe w 2012 roku Newag wyprodukował swój pierwszy prototypowy tramwaj "Novelo" dla miasta Poznania. W ostatnim czasie Newag nieco wyhamował za sprawą bezkonkurencyjnej PESY, która regularnie podbiera fabryce zamówienia na składy. Jedni uważają, że zakłady chylą się ku upadkowi; inni, że to tylko chwilowa przerwa w zamówieniach - jak będzie czas pokaże. Słownik pojęć: - Tabor szynowy - maszyny, pojazdy poruszające się po torach zawierających szyny. - Tabor kolejowy - maszyny, pojazdy poruszające się po torach należących i spełniających kryteria dostosowanych dla obsługi kolei. - Tabor tramwajowy - j/w do należących i spełniających kryteria nawierzchni tramwajowych i ruchu miejskiego. Za miesiąc dowiemy się o dwóch kolejnych fabrykach. Z nich pochodzą tramwaje zwane akwariami najpopularniejsze w Warszawie i składy EN. Z nich także wyjechały składy Metropolis dla Metra. Czy już wiecie co to za fabryki? Dziękuję i pozdrawiam Adaś - Miłośnik Kolei Wiersze od Absolwentki Not Completely White There are so many shades of white, That I heard of or just saw, Something is as white as a winter' snow, Or as a milk, a bear or a cloud So let me ask: Is there a thing, So white that we can't compare it, To bird, to flower or a winter's wind? Or maybe so high, above us, Above the clouds, above the sky, Is there a thing completely white, That gives us a wish for a shade like that? The Forgotten Chapter One time I left for a walk, It was autumn just like now, I remember that there was a rain A rain of colorful leaves. I stopped near the park, And started to pick up the leaves, To carry them to you These leaves now dance with the wind Natalia



Trochę newsów ze świata wokół nas, czyli Saudyjki walczą o swoje prawa. Jak zapewne część z was słyszała, jakiś czas temu kobiety wyznania muzułmańskiego, a dokładnie Saudyjki, postanowiły walczyć o swoje prawa - konkretnie o prawo do prowadzenia samochodu. Akcja została poprzedzona kampanią internetową saudyjskich aktywistek. Pod protestem przeciwko zakazowi prowadzenia aut przez Saudyjki podpisało się około 17 tysięcy osób. Pomimo grbóź ze strony rządu i licznych oddziałów policji na ulicach - kobiety wsiadły za kółka i nagrywały swoją jazdę samochodem. Saudyjka, która uczestniczyła w proteście w 1990 roku, mówi: “Nadszedł czas, żeby saudyjskie kobiety mogły prowadzić auta. Jestem gotowa. Moja córka jest gotowa. I także społeczeństwo jest gotowe. Jak długo możemy żyć w opresyjnej społeczności, która zabrania nam korzystać z pełni naszych praw?” Wprawdzie część kobiet uczestniczących w proteście trafiła do aresztów, jednak akcja taka, poruszyła do myślenia ludzi z Arabii Saudyjskiej oraz ludzi z zagranicy, którzy w większości poparli akcję. Dla nas, Europejczyków, sprawa może wydawać się błaha i niewarta uwagi, jednakże twierdzę, że dzięki takim akcjom kraje arabskie będą nieustannie posuwać się cywilizacyjnie, a prawa kobiet będą bardziej respektowane. Jeżeli nie chcesz tylko biernie przyglądać się temu, co dzieje się w otaczającym nas świecie, dołącz do szkolnego kółka Amnesty International i razem z nami wspieraj walkę o ludzkie prawa. (więcej informacji możesz uzyskać u pani Iwony Gac.) Joanna Torenc W świecie mar i widziadeł Wszyscy wiemy, że Haloween to "święto" duchów, zjaw, widziadeł, zombie, topielców i topielic, dyń (także zgniłych, w szatniach), czyli wszystkiego, co szpetne i obrzydliwe. Co to właściwie jest? Skąd pochodzi? Kto to wymyślił? Jaka jest opinia na ten temat różnych religii? Takie pytania krążą nieraz po naszych głowach. Na te i inne pytania też postaram się odpowiedzieć, abyśmy mogli być zgodni ze swoim sumieniem. (lead) HISTORIA Początków Halloween można doszukiwać się u Celtów w święcie Samhain, którego celem było wyrzucenie złych duchów i przyjęcie dobrych. Także u wczesnych Greków przed pojawieniem się bogów za sprawą literatury i uczonych dominowały demony, które trzeba było oczywiście wypędzać, oraz dobre duchy, które należało zaprosić i ugościć. W XVII - XIX w. obchodzono pogańskie święta związane z czcią wobec zmarłych jako duchów i rozmawiano z nimi. Wówczas na terenach Polski świętowano Dziady, podczas których wzywano duchy i goszczono je przy stole. Wierzono w kontakt z nimi. W połowie XIX wieku w Irlandii i Szkocji można było już zobaczyć pierwsze Halloweenowe zwyczaje. STOSUNEK RELIGII Po wprowadzeniu bóstw do religii Greków uznano obrządki o demonach i duchach za pogańskie, prymitywne i zakazywano tej praktyki. Wielokrotnie jednak lud wspominał dawne święta i nie chciał odrywać się od drogich im bóstw. Podobnie było ze świętem Dziadów -



Kościół zabraniał surowo obchodzenia pogańskiej tradycji. OPINIE I POGLĄDY Myślę, że wszyscy wiemy, jak obchodzi się Halloween. Przejdźmy, więc do dalszej, znacznie szerszej części czyli poglądów religii na temat Halloween. Słyszy się nieraz, że zagrożenia, o których mówi Kościół są na wyrost. Czasami słyszę z ust katolików, że nie wierzą w teorie Kościoła na temat Halloween. Warto być jednak zgodnym z własnym sumieniem i nie opierać się jedynie na własnych obserwacjach. Lepiej głosić poglądy sprzeczne z ogólnie przyjętą opinią mówiącą, że Halloween to tylko bal przebierańców z trupami i straszydłami, niż być w niezgodzie z własną religią, a także Bogiem. Poznajmy najpierw opinię Kościoła na temat "święta". Na pytania odpowiada: ks. Jacek z parafii NMP Matki Kościoła. Adaś: Jaki jest pogląd Kościoła na temat Halloween? Ksądz: Kościół katolicki 1 listopada oddaje cześć Wszystkim Świętym, modląc się do Boga za ich wstawiennictwem, 2 listopada zaś wspomina wszystkich wiernych zmarłych. W tych dniach odwiedzamy cmentarze, porządkujemy groby i zapalamy znicze w atmosferze modlitwy i refleksji nad przemijalnością i kruchością życia ludzkiego. Wizytom na cmentarzach towarzyszy powaga, zaduma, ale przede wszystkim chrześcijańska nadzieja i wiara w zmartwychwstanie. Uroczystość Wszystkich Świętych i dzień zaduszny mają w nas rozpalić tęsknotę za Niebem, świętością i Bogiem. Z takim podejściem do śmierci nie mają nic wspólnego pogańskie zwyczaje Halloween. W dniu poprzedzającym Uroczystość Wszystkich Świętych urządza się zabawy, których w żaden sposób nie da się pogodzić w powagą właściwą



pierwszym dniom listopada. Są to zwyczaje całkowicie obce kulturze chrześcijańskiej i niemające z nią nic wspólnego. A: Jakie zagrożenia - według Kościoła - niesie Halloween? Ks: Zagrożeń jest wiele, o pierwszym już powiedzieliśmy. Wprowadzanie pogańskiego zwyczaju zagraża naszej tożsamości kulturowej, która jest wartością nie tylko dla ludzi wierzących. Ze śmierci się nie żartuje, nie może być ona przedmiotem dowcipów czy drwin. Wokół śmierci powinna panować atmosfera powagi, zadumy i modlitwy, wszelkie żarty są tu nie na miejscu. Halloween wprowadza też atmosferę strachu, obcą wierze chrześcijańskiej. Chrześcijanie ufają Bogu i wierzą w to, że Jezus Chrystus przez swoje zmartwychwstanie ostatecznie pokonał śmierć i szatana. Kiedy jesteśmy blisko Boga, możemy czuć się bezpiecznie i nie musimy się niczego bać. Nie mamy więc żadnej potrzeby odstraszania złych duchów, a trzeba pamiętać, że taką jest symbolika wydrążonej dyni ze świeczką. Chrześcijanie na grobach swoich bliskich zapalają znicze, które symbolizują naszą pamięć, przede wszystkim modlitwę i wiarę w Chrystusa, który wskazuje i oświeca nam bezpieczną drogę do nieba. Halloween stanowi zagrożenie jeszcze poważniejsze. Dzieci - dla zabawy - przebierają się z okazji tego "święta" za śmierć, duchy, czarownice, nietoperze, czarne koty, zombie, sowy, wampiry, demony, a nawet samego diabła. Egzorcyści potwierdzają, że nawet nieświadoma zabawa w wywoływanie duchów czy przebieranie się za demony lub postacie z nimi związane może mieć skutki groźne dla naszego życia duchowego. Może tu dojść do tzw. inicjacji, czyli otwarcia się na działanie złych mocy, które bardzo szkodzą człowiekowi. Z podobnym zagrożeniem mamy zresztą do czynienia w przypadku różnych gier, filmów czy książek, których bohaterami są wampiry, zombie, demony etc. Jest to świat wrogi człowiekowi i należy trzymać się od niego z daleka, unikając wszystkiego, co ma choćby pozór zła (por. 1Tes 5,21-23). A: Co można powiedzieć osobie zamierzającej wziąć udział w Halloween? Jak powiedzieć to niewierzącemu? Ks: Osobie wierzącej należy jasno powiedzieć, że udział w Halloween jest grzechem, z którego trzeba się wyspowiadać. Osobie niewierzącej można przedstawić argumenty przytoczone powyżej, zaczynając od kwestii kulturowych. Nawet w rozmowie z osobą deklarującą się jako niewierząca nie można jednak pominąć sfery duchowej, która jest obecna w życiu każdego człowieka. A: Dziękuję. Do widzenia. Znamy już zdanie Kościoła Katolickiego na temat Halloween. Tu sprawa jest prosta: nie - i koniec. Warto wziąć sobie do serca te argumenty, są one ważne nie tylko dla katolika. Kończąc - przypominam, że wiara powinna być najważniejszym punktem odniesienia wyznawcy każdej religii. Weźmy pod uwagę swoją kulturę i moralność, wartości, którym hołdujemy, by pod wpływem namów kolegów nie zapomnieć o nich i własnym sumieniu. Pamiętajmy o tym, kiedy zbliża się Halloween i odpowiedzmy sobie szczerze na pytanie: Czy weźmiemy w tym pseudoświęcie udział za rok? Adam - Miłośnik Kolei



Gra nie tylko o prestiż ..czyli ile Legia Warszawa przegrała z Steaułą Bukareszt w meczu o Ligę Mistrzów. Ten największy turniej w europejskiej piłce nożnej jest wart bardzo dużo pieniędzy. Dowolna drużyna biorąca udział w fazie kawalifikacji otrzymuje €2.1 mln, a za przejście całych kwalifikacji i awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów zespół otrzymuje bonus o wartości €3.9 mln. Samo rozgrywanie meczy w turnieju jest warte €550 tys. za każdy. W fazie grupowej każdy klub rozgrywa ich sześć. Daje to sumę €3.3 mln za samo wejście na boisko! Uwaga, to jednak nie wszystko. Za wygranie meczu zespół zgarnia pulę w postaci €800 tys. Za remis połowę tej sumy. Następnie za awans do fazy pucharowej, awans do ćwierćfinału, awans do półfinału oraz za wygranie finału klub otrzymuje kolejno: - €3 mln - €3.3 mln - €4.2 mln - €9 mln Przegrany finalista otrzymuje €5.6 mln. Przegrywając dwumecz z mistrzem Rumunii, Legia Warszawa awansowała do mniej prestiżowego turnieju- do Ligi Europejskiej. Jednak tam stawki są o wiele mniejsze (ale i tak Legioniści przegrali wszystkie mecze, w dodatku nie strzelając ani jednej bramki) Awansem Legia Warszawa mogła jeszcze bardziej zwiększyć swoją przewagę nad rywalami w rankingu najbogatszych polskich klubów piłkarskich, jednakże zaprzepaściła ona tą szansę. Sebastian Ciasto z jabłkami Składniki: - 4-5 jajek - 1 szkl. Cukru - 1,5 szkl. Mąki - 2 łyżeczki proszku do pieczenia - jabłka - ilość uznania Wykonanie: 1. Wbij do miski jajka oraz wsyp cukier. 2. Miksuj do uzyskania jednolitej masy, po czym dodaj mąkę, a - dalej miksując, aż mąka przestanie być widoczna - następnie czasie proszek do pieczenia. 3. Wlej masę do blachy lub prodziża. 4. Na sam koniec pokryj górę ciasta jabłkami pokrojonymi w plastry. 5. Piecz 50-60 6. Gotowe! Aleksandra, 2B