Musisz zainstalować flash player pobierz instalator












Concurso de teatro escolar en español 28 lutego i 1 marca mogliśmy oglądac różne spektakle w języku hiszpańskim. Odbył się wtedy '' Concurso de teatro escolar en espanol'', czyli festiwal spektakli szkolnych po hiszpańsku. My akurat wybraliśmy się klasowo 28 lutego na spektakl ''Flyby'', przygotowany przez Liceum nr VI z Krakowa. Jak łatwo się domyślic, dotyczył on latania. Konkretniej: latania ludzi. Spektakl był ciekawy, każda postac ukazana w nim minimum raz wypadła przez okno i latała. Wprawdzie przez ok. 30 sekund, ale zawsze coś... Spektakl był dobrze wykonany, ale i tak nie dorównuje zeszłorocznym przedstawieniom. Zawisza:) ZAWODY SIATKARSKIE DZIEWCZYN



W dniu 22 lutego odbyły się pierwsze zawody siatkarskie naszej grupy. Odbywały się one w Gimnazjum nr 5. Na początku grałyśmy z gospodarzami. Wygrałyśmy w pierwszym secie 25:15, a w drugim 25:17. Na początku na boisku grały Asia Lewandowska, Sylwia Jasińska, Marta Urawska, Ewelina Bielska, Marysia Burakowska i Klaudia Woźniak, która w pierwszym secie, z powodów zdrowotnych, zmieniła się z Anią Burakowską. W tym dniu byłyśmy pełne pozytywnej energii, która na pewno przyczyniła się do wygranej. Problemy zaczęły się w następnym dniu rozgrywek, gdy grałyśmy z Gimnazjum im. Tadeusza Reytana, a następnie z mistrzyniami zeszłego roku, Gimnazjum nr 11. W tym dniu do składu reprezentacji doszła Milena Duszak. Niestety i to nie pomogło w wygranej. Drużyny przeciwne wykazały się lepszymi umiejętnościami grania. Pierwszego seta wygrałyśmy z Reytanem, w podstawowym składzie. Problemy zaczęły się w drugim secie, którego przegrałyśmy tak jak późniejszą dogrywkę. Katastrofą był mecz z Gimnazjum nr 11, wygrały z nami w najlepszym secie 25:4! Każdy z każdym się wymieniał. Osobą, która została przez całą rozgrywkę na boisku była Marta. Inne równie dobrze grające dziewczyny musiały zejść z powodów zdrowotnych, tak jak w przypadku Eweliny, która miała problem z dłonią. W ten oto sposób nawet nie wyszłyśmy z grupy. Mimo to dobrze się bawiłyśmy. Ula i Marta



Wiosna Widziałam tak wiele cudów w życiu, Których nie potrafiłabym zliczyć, Lecz nie potrafię wyrwać się z zachwytu, Kiedy corocznie odradza się życie. Skostniałe drzew ramiona pokrywa, Bujna korona liści zielonych, Bezśnieżna ziemia zaczyna odkrywać, Dawne kwiaty na zimę uśpione. Czy słyszysz? To skowronek wita dzień, Odziany w małe kropelki rosy, Czy widzisz? Jasne Słońce na niebie, Gości wyraźnie kilka godzin dłużej. Ach, Wiosno! Ciebie poeci chwalą, Ja również Tobie ukłony składam, Tyś jest naszej Ziemi chlubą i sławą Więc za to, że Cię widzę jestem rada. W ramach wdzięczności za Twoją magię, Napiszę ten wiersz rosą na róży, Pozornie niewielkim czynem tym sprawię, Że zostaniesz tu, Wiosno, trochę dłużej. Natka
ZNP - czyli jak rozmawiać z kobietami przed okresem?


Skrót ZNP (lub jak ktoś woli ang. PMS) oznacza Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego. Jest to zespół pojawiający się, jak sama nazwa wskazuje, przed miesiączką. Często utrzymuje się także podczas krwawienia i przechodzi po jego zakończeniu. Jest to zespół nieprzyjemnych objawów "zapowiadających" miesiączkę. Są to zarówno objawy fizyczne, jak i psychiczne. Jest to bardzo istotne, gdyż cierpi na to co druga kobieta. Zespół ten objawia się przeważnie rozdrażnieniem i huśtawką nastrojów, lecz to niewiele ze stu możliwych objawów. Trzeba wówczas bardzo uważać, żeby nie powiedzieć czegoś, co ją urazi, być wyrozumiałym i wspierać ją. Powiem tak â w tym okresie kobieta jest praktycznie nieprzewidywalna. W skrajnych przypadkach ma nawet skłonności samobójcze! Najbardziej dokuczliwe są kłopoty emocjonalne; w niektórych stanach USA popełnienie przestępstw czy wykroczeń w tym czasie jest traktowane jako okoliczność łagodząca. Łagodzenie ZNP różnymi lekami szkodzi żołądkowi kobiety, dlatego po prostu najlepiej znaleźć coś, co ją zrelaksuje ;) anonim Akustyczny Kabanos
Kabanos ma już na koncie trzy płyty, 16 lat kariery i poszerzające się grono fanów. Tym razem nagrywając kolejną płytę, sięgnęli do swoich początków... Akustycznego grania.


Kabanosa zaczęłam słuchać w wakacje. Wcześniej słyszałam ich kilka kawałków, ale teksty były dziwne... Nie wiedziałam, jak mam je rozumieć. Aż do pewnego czasu. Prawie każdy rozumie ich teksty dosłownie, które w ten sposób nie mają sensu. Wystarczy się nad nimi chwilę zastanowić. Zawierają one dużo przenośni, pokazują poważne sprawy w inny, łatwiejszy sposób. Wracając do głównego tematu... W grudniu Kabanos wydał swoją nową płytę "Na Pudle". Jak już wspomniałam wcześniej jest to powrót do przeszłości - pierwszego koncertu Kabanosa, który zagrany był w całości akustycznie. Płyta nie zawiera jednak tylko starych kawałków. Znajdziemy na niej akustyczną mieszankę, szych utworów z każdej płyty, a nawet EPki. Jednak Jednak Kabanos przygotował też premierową kompozycję na Pudło pt. "Marysia". Kiedy pierwszy raz przesłuchałam nową odsłonę Kabanosa, trudno mi było wyrazić jakiekolwiek zdanie na ten temat. W końcu ten zespół gra inaczej - to nie jest ich styl. Ich piosenki zawsze mają w sobie tyle energii... A to? Co to ma właściwie być? Dopiero za drugim, trzecim przesłuchaniem poczułam w tej płycie TO coś. Głos Zenka, który już nie jest tak ostry, mocny. Jest delikatny, ale jednocześnie silny. Piosenki nabierają nowego znaczenia. Niektóre są bardziej smutne, a inne bardziej wyraziste. Oprócz standardowych instrumentów, w piosenkach można usłyszeć też dwunastostrunową gitarę akustyczną, drumla, harmonijkę ustną, cymbałki, kongi i pianino. Płyta "Na Pudle" jest inna od wszystkich, ciekawa, ale nie wiem czy to słowo dobrze ją opisuje. Płyta według mnie jest bardzo dobra. Jednak wolę, żeby przy następnych kompozycjach, wrócili do siebie, bo jednak klasyczny Kabanos jest najlepszy. Metal Militia



MITOLOGIA W październiku 2012 klasa 1b wspólnie z panią od historii przygotowała prezentację, która opowiadała o bogach i boginiach greckich. Prezentacja polegała na tym, że przebieraliśmy się za bogów greckich i przedstawialiśmy się klasie. W wystąpieniu wzięło udział około 11 osób, które poprzedniego dnia wybrały sobie boga i wpisały się na listę. Bogowie byli ubrani w białe szaty, a w rękach trzymali atrybuty. Pani byla zadowolona z prezentacji, bo rzeczywiście mieszkańcy Olimpu prezentowali się nadzwyczaj pięknie. Klasa wykazywała duże zainteresowanie tematem bogów i dowiedziała się co nieco o ich życiu. Cieszę się, że możemy wspólnie tworzyć takie występy jednocześnie bawiąc się i ucząc. Dzięki tej inscenizacji lepiej zapamiętałem atrybuty i imiona bogów greckich. Pani i klasie życzę więcej takich udanych występów. Adam Charif The last couple history lessons with Ms. Gac we have moved back to ancient Greece. Recently we had a chance to meet the ancient greek gods and goddesses as they have visited us to tell us more about who they are and what do they do.On these pictures you can see Zeus, Aphrodite, Athena, Hades, Poseidon, Apollo, Demeter. Zeus is the king of the gods, the ruler of Mount Olympus and the god of the sky, weather, thunder, lightning, law, order, and fate.He is the youngest son of Cronus and Rhea. Whoever rebels againts Zeus is thrount out of Mount Olympus. Marlena Piworowicz La profesora Gac nos introdujo en Grecia contándonos curiosidades, vimos vídeos sobre su evolución y guerras de Esparta y Atena, y las conquistas de Alejandro Magno. Los dioses griegos fueron representados por cuatro chicas y cinco chicos. Todos iban vestidos con túnicas blancas o sábanas, excepto uno, Hades, dios del Averno. Cada uno con su atributo. Participaron: Hades - Adaś Zeus - Edgar Hera - Malwina Hestia - Ola Banach Poseidón - Hubert Afrodita - Ola Kielewska Ares - Ernest Atenea - Agata Apolo - Julek Me gustó mucho porque todos se interesaron y era muy interesante. La profesora Gac motivaba a todos y todos aprobaron el test. Javier Galicki



Wirusowe Wideo podbija internet! Czyli Harlem Shake! Na pewno serfując po Internecie, napotkałeś filmik o tym tytule. Ale czym dokładnie jest Harlem Shake? Dlaczego zdobył tak liczną rzeszę fanów? I na czym polega? Może zacznijmy od początku… 30-sekundowa mieszanka gatunków dubstep, electro oraz drum'n'bass okraszona wyginającymi się tancerzami w przedziwnych przebraniach jest nowym numerem 1 internetu od wielu tygodni! Charakterystyczny dla tego Internetowego Mema jest taniec do urywka utworu amerykańskiego DJ'a Baauera. Na początku piosenki, po słowach „Con los terroristas” albo dla innych po prostu - „Con la terrorita”, tańczy jedna osoba - prawie nic się nie dzieje. Następnie po haśle „then do the Harlem Shake” następuje cięcie i tańczą już wszyscy bohaterowie w przeróżnych strojach! Przebrani za superbohaterów, postaci z bajek, zwierzęta. Harlem Shake opanował cały świat! Teraz każdy chce stworzyć własny filmik! Postanowiłam więc przeprowadzić wywiad ze swoim bratem, który wraz ze znajomymi z technikum także chcieli spróbować swoich sił ;)



Aina: Skąd w ogóle pomysł na nakręcenie filmiku? Kuba: Z racji tego, że w Internecie stworzono miliard harlem shaków my też chcieliśmy spróbować wraz z naszym księdzem który sam poddał nam ten pomysł. A: Jak przebiegała praca na planie? K: Praca była szybka bo trwała zaledwie 10 minut na przerwie szkolnej. Było bardzo zabawnie, megaatmosfera i superprzeżycie. Nie mogę się doczekać kiedy nasz filmik umieścimy na YT. A: Jaka była Twoja rola podczas kręcenia? K: Byłem główną osobą tańczącą na początku oraz później w tłumie. A: Ile osób tańczy w filmie? K: Jest nas w sumie piętnaścioro. Męska część klasy z nauczycielem religii. Aina



SINISTER Dom na przedmieściach. Ellison (Ethan Hawke), au-tor powieści sensacyjnych, wprowadza się tu z rodzi-ną. Na strychu znajduje taśmy - kroniki filmowe poprzednich mieszkańców, zapis ich życia i śmierci. Morderstwa powtarzają się tu od lat. Wszystkie zbrodnie coś łączy. Ellison chce rozwiązać zagadkę. Ciekawość jest silniejsza niż strach, aż do momen-tu, kiedy zło zapisane na taśmach, staje się rzeczy-wistością i zagraża już nie tylko jemu, ale także jego rodzinie. Pierwsze, co przykuwa uwagę, to fakt, że reżyser kultowego filmu, „ Egzor-cyzmy Emily Rose” wydaje nowy film. Horror był szeroko pro-mowany - wszyscy wie-dzieli, że jest potwór, duch, który nazywał się Baghul. No fajnie, super. Film naszprycowany tylko scenami jump scare - sce-ny mające przestraszyć widza, duża ilość krwi, a w rzeczywistości - tan-deta. Pomyliłam się, co do tego filmu. Poznajemy Elli-sona, który był pisarzem i miał swoje piętnaście mi-nut bardzo dawno. Chce by sława znowu go okra-siła. Dlatego przeprowa-dził się do domu na przed-mieściach, w którym od-bywały się zabójstwa. Na strychu bohater znajduje pudełko ze starymi filma-mi. Gdy zasiada do obej-rzenia ich, jest wstrząś-nięty. Na początku piękna scena z rodzinnej zabawy, a potem nagłe przesko-czenie na zabójstwo rodz-iny. Potem odkrywa rąbki tajemnicy i dowiaduje się, że wszystkie te morderst-wa sa ze sobą powiązane i „zło jest zapisane na taś-mach”. Zaczyna to też zagrażać jego rodzinie. Film ma poboczny wątek głównego bohatera, który koniecznie chce być znowu sławny, a przy tym popa-da w stopniowy alkoho-lizm. Im bardziej zagłębia się w sprawę tajemniczego morderstwa, tym dziw-niejsze rzeczy dzieją się w jego domu. Kojarzycie scenę z wychodzącym chłopcem z pudełka? Nie ma nic wspólnego z wąt-kiem potwora, zmory. Co mnie ujęło w tym filmie? To było wspaniałe uchwy-cenie głównego bohatera i jego osobowości. Poza tym stopniowo rosnące napięcie no i oczywiście parę scen typy jump sca-re, które są niebanalne. A całość dopełniają świet-ne sceny „kręcone z ręki”, ale nie jest to trzęsąca się ręka - wszystko jest uch-wycone wspaniale. Po raz pierwszy drżałam ze strachu na filmie - wspaniałe zaskoczenie. Jeden z lepszych horrorów tych czasów. I oczywiście ciekawe zakończenie. Ja na dzień dzisiejszy przyznaję temu filmowi 9,5/ 10 Do perfekcji nie dobija jak klasyki, ale jest całkiem przyjemny. Karolina



"Człowiek, który czasem się spina" Z Hubertem "Spiętym" Dobaczewskim, wokalistą zespołu Lao Che, dnia 28 marca 2010r przed koncertem w radiowej Trójce rozmawiał Smoq Spięty: No dobra, Adam, pytaj - co chciał-byś wiedzieć? Smoq: Dobrze. Dlaczego wybrał pan pseudonim "Spięty"? S: No faktycznie jest tak, że ja sobie sam wybrałem ten pseudonim. Wiele lat temu tak o sobie pomyślałem, że jestem osobą, która czasem się spina. No, a ponieważ w tej branży warto mieć pseudonim, to się sprawdza w byciu i funkcjonowaniu na scenie, to pomyślałem, że ksywka "Spię-ty" będzie dobra. Sq: Okej. Może pamięta pan, co czuł podczas pierwszego występu? S: Hmm... Pierwszy występ to chyba była jakaś kompletna klapa. Z takim zespołem hardkorowym wtedy występowaliśmy. No, jakiś nieudany koncert. Wtedy pomyśla-łem, że muszę jeszcze popracować. Sq: A jak powstała nazwa zespołu? S: Wiesz co, nazwa zespołu się bierze z takiego filmu z trylogii o Indiana Jone-sie, takim bohaterze. Kojarzysz? Sq: Tak, kojarzę, kojarzę. S: No właśnie, to my będąc w twoim wie-ku, w pierwszej połowie lat osiemdziesią-tych, mieliśmy takiego bohatera filmowe-go i gdzieś tam przy okazji jednej z części tego filmu pojawia się taka postać, zupeł-nie nieznacząca, jest to tam jakiś gang-ster chiński, który się nazywa Lao Che. Dla nas to wtedy było coś, ten bohater był dla nas symbolem. Tak sobie pomyśleliś- my, że fajnie jest, żeby z filmów o naszym bohaterze była zaczerpnięta nazwa. Sq: Mógłby pan powiedzieć w kilku słowach, skąd pomysły na płyty, tematy płyt? S: Wiesz co, faktycznie, tak jak mówisz o tematach, to ten zespół ma taki pomysł na funkcjonowanie na scenie i na wyda-wanie albumów, że poświęca album na pewien temat, przy okazji ostatniej płyty trochę mniej, ale tak jest, że mamy taki trend, że kiedyś pomyśleliśmy sobie, że będziemy grali piosenki w ramach jednego albumu o czymś konkrentym, że jest to pewien film. Zaczyna się ten film, ma pewne rozwinięcie i zakończenie. I tak wydaliśmy trzy albumy w tym duchu. Sq: Rozumiem. A jaki jest pana ulubiony zespół? S: Wiesz co, nie mam czegoś takiego jak ulubiony zespół. Sq: To może kilka takich, które pan lubi? S: Ostatnio dużo słucham zespołu Massive Attack. Niedawno wydali nową płytę, będą na festivalu Opener, i się cieszę bardzo. Jak Bóg da to tam dojadę i ten koncert obejrzę. Sq: To takie jeszcze pytanie na koniec: czy zagracie dzisiaj coś z wcześniejszych płyt? S: Zagramy, zagramy. Głównie będziemy grali materiał z ostatniej płyty, "Prąd stały/Prąd zmienny", natomiast będziemy grali jedną kompozycję z naszego debiutu "Gusła", jedną piosenkę z płyty o Powstaniu Warszawskim i chyba trzy piosenki z płyty "Gospel". Smoq Człowiek - Ryba
Z Bartoszem "Fiszem" Waglewskim, wokalistą i kompozytorem w zespołach Kim Nowak i Tworzywo Sztuczne oraz byłym solowym raperem, rozmawiał Smoq.


Smoq: No to zaczynamy. Jak pan wspomina szkołę z czasów nastoletnich? Fisz: Zawsze kojarzyła mi się ze spotkaniami z różnymi znajomymi. Okazała się również początkiem fascynacji muzycznych. Mieliśmy swoją ekipę, która wcześniej słuchała muzyki heavymetalowej, później hardcoreowej, jak na przykład Bad Brains. Opanowaliśmy szkolny radiowęzeł, w którym prezentowaliśmy muzykę dość skrajną, choć oczywiście granice były jasno wyznaczone. To pozwalało nam rozwijać naszą pasję - muzykę. Zaliczyliśmy też przeprowadzkę, trochę drastyczną. Byliśmy dzieciakami z Ursynowa, a później zostaliśmy wrzuceni na ulicę Bokserską, czyli zupełnie inną dzielnicę, gdzie dochodziło do starć pomiędzy właśnie dzieciakami z Ursynowa, a tamtejszą chuliganerką. Było kolorowo. Z nauką nigdy nie miałem problemów. To był też okres pierwszych zespołów, które zakładaliśmy. Paradoksalnie tutaj na Ursynowie, w szkole, do której chodziłem, na samym początku byliśmy wpuszczani przez ciecia za jakąś czekoladę i mogliśmy mieć w sali próby. To miłe wspomnienia. Smoq: Świetnie. A jak pan pamięta swój pierwszy występ przed publicznością? Fisz: To był koniec podstawówki, ja byłem w ósmej klasie, Piotrek (Emade, brat Fisza - przyp. red) był wtedy w piątej. Mieliśmy razem zespół, nazywał się Five Kinds of Happiness. Pierwszym naszym wystąpieniem publicznym był koncert w Remoncie na przeglądzie "Szczypiorek". Dostaliśmy się tam dzięki nagraniu demo, które zrobiliśmy na jakimś najprostszym czterośladzie i jak każdy zespół wysyłaliśmy wszędzie. Wydaje mi się, że dzisiaj na poszczególnych koncertach tremuję się bardziej, niż wtedy, bo kiedy jesteś dzieciakiem, masz to



kompletnie gdzieś. Wychodzisz z gitarami, łomoczesz i masz z tego fajną zabawę. Oczywiście te koncerty nie przyciągały jakiejś wielkiej publiczności, może z pięćdziesięciu znajomych plus jakieś trzydzieści osób zaproszonych. Czasem jednak okazywało się, że nasze występy zaczęły przyciągać większą publiczność, bo rozeszła się fama, że mam perkusistę, który ma trzynaście lat, a dowala bardzo szybko. Ja ryczałem do mikrofonu, mieliśmy dwóch gitarzystów. Z Piotrkiem zaczęliśmy też kombinować i słuchać hip-hopu, więc to było osadzone na riffach, ale jednak z pulsacją hiphopową. Pierwsze koncerty wspominam więc fajnie. To były pierwsze występy, które wspominam super z całą załogą szkolną. Smoq: Byliście entuzjastycznie przyjmowani przez publikę? Fisz: Tak, właśnie pamiętam, że jak wialiśmy się były jakieś śmichyhihy, bo byliśmy bardzo młodzi. Piotrek ledwo wystwał zza bębnów, nie było go widać, ja dopiero przechodziłem mutację, więc czasami ten głos mi się łamał, nasz gitarzysta był taki chudziutki i malutki, gitara była dwa razy większa od niego. Naszą siłą było to, że rzeczywiście dowalaliśmy - Piotrek sobie nieźle radził na tych bębnach, gitarzysta, Kaczor, był już tutaj na Ursynowie rozpoznawalny, bo był bardzo niziutki i młody, a ścigał się z Jeffem Hannemanem ze Slayera kto szybciej i więcej tą kostką uderzeń na sekundę zrobi, więc był takim szybkim, charyzmatycznym gitarzystą. To robiło wrażenie, początek był na zasadzie "Łoo, dzieciaczki, macie mleko pod nosem.", a kończyliśmy bisami, bo dowalaliśmy. Smoq: Tak z innej beczki: jak nastąpiła ta przemiana, że najpierw heavymetal, potem hiphop, a teraz rock? Fisz: Wiesz, heavymetal to był taki pierwszy etap, w którym byliśmy dzieciakami i potrzebowaliśmy swojej ekipy, swojej wrażliwości. Pamiętam, że to był też okres buntu, chociaż to była muzyka gitarowa, więc po linii prostej od Jimmiego Hendriksa, i to był mój świat. Mieliśmy swój magnetofon i pokój, w którym mogliśmy młócić swoje Slayery. To był okres buntu i takiej ekipy, bo heavymetal pod koniec lat 80' i na początku 90' to był popularny gatunek i wszyscy moi znajomi dzielili się według prostej zasady: albo słuchasz Depeche Mode, albo heavymetalu. My byliśmy akurat w grupie heavymetalowców. A że z wiekiem szukaliśmy swojego punktu zaczepienia, punktem zwrotnym był zespół Antrax. To był jeden z niewielu zespołów które traktowały ten cały trashmetal z przymrużeniem oka. Oni chodzili w czarnych, gumowych spodniach lub kolorowych bermudach. No i Antrax zagrał z Public Enemy utwór Bring the Noise, jako pierwszy też trochę rapował. Więc etapem przejściowym między alem a hiphopem był hardcore, zespół B zespół Bad Brains, pierwszy czarny punkowy zespół. A w latach 90' usłyszeliśmy Beastie Boys i się okazało, że to jest ta energia, która nas najbardziej zauroczyła, bo takiej muzyki nie znaliśmy wcześniej. Tam nie było gitar, które znaliśmy domu. Tam były samplery i gadanie. Wszyscy się na to przerzucali, to był okres rewolucji, jeśli chodzi o grupy. Więc tak naprawdę całe to przejście było płynne, jak ktoś wchłania muzykę to się okazuje, że gatunki tylko pozornie do siebie nie przystają. Smoq: Jak zmienił się polski hiphop od czasu pana czasu pana pierwszej płyty? Przypomnę, że w piosence "Bla. bla. bla" mówił pan o kim poziomie obecnego hiphopu i przerośc i przeroście formy nad treścią.



Fisz: Nie śledzę tego, co się obecnie dzieje na rynku, natomiast Polepione Dźwięki nie przeciw hiphopowi. Chodziło mi raczej o mi raczej o to, że bardzo tęskniliśmy do tego czasu, kiedy ta muzyka się rodziła tutaj, w Warszawie, gdzie cała forma zabawy słowem i treścią była niesamowita, wcześniej niespotykana. Moment, w którym zaczęliśmy tworzyć, był opanowany przez warszawską, chuligańską i ordynarną poetykę ulicy, nasłuchaliśmy się hiphopu, który miał do siebie dystans, wywodzącego się z bardzo różnych środowisk, więc brakowało mi takiej muzyki środka. Wydawało mi się, że to jest najbardziej wiarygodny a także kreatywny gatunek w tej właśnie układance i o to właśnie chodziło w tej i chodzi o hiphop dzisiejszy, to bardzo mało bardzo mało słucham takiej muzyki. Ona zawsze będzie miała na mnie ogromny wpływ, ale nie śledzę tych nagrań, więc nie mogę opiniować, jaki dzisiaj króluje gatunek i jak on wygląda. Myślę, że jest jak z innymi gatunkami, że rzeczy wartościowych, ciekawych jest naprawdę mało, bo taka jest kolej rzeczy. Smoq: To teraz takie pytanie ogólne: czym się pan inspiruje tworząc? Fisz: Dzięki temu, między innymi, że prowadzę audycję, że zbieram płyty, to tej muzyki mam dużo w głowie, bo nigdy nie jeździłem gatunkowo. Słuchałem rzeczy bardzo różnych. Dużo też słuchałem muzyki polskiej ze względu na teksty, bo uważam, że jest to takie medium, gdzie sama forma często jest bardzo poetycka, a a często nawet hiphopowa ma na swohopowa ma na swoim koncie wielu poetów dobrych. Dzisiaj bez problemu mogę słuchać muzyki poważnej czy jazzowej, jak i łomotu gitarowego. W Kimie Nowaku jestem jednym z kompozytorów i wiem, że tekst nigdy nie powstaje wcześniej. Także warstwa tekstowa jest dla mnie bardzo ważna. Gdy spotykamy się z bratem, jakaś taka nić porozumienia jest bardzo ważna, ale i naturalna. Bardzo szybko powstają utwory i płyty, pomysłów mamy bardzo dużo. W tym momencie jest gotowa tak naprawdę połowa płyty Tworzywa, która w tym roku się pewnie nie ukaże i to pokazuje, jak dużo pomysłów mamy, jak dużo się dzieje. Nikt nas nie goni ani nie zmusza. Nie wiem, skąd to się bierze, ale pewnie kiedyś się zatrzyma, dlatego warto to wszystko rejestrować. Smoq: I tu możemy przejść do ostatniego pytania: czego możemy się spodziewać w najbliższym czasie? Fisz: Jak mówiłem, jesteśmy na naprawdę zaawansowanym etapie, jeżeli chodzi o płytę duetu Fisz/Emade, ale mimo, że te pomysły już rejestrujemy, to chcemy potem spokojnie dopracowywać cały materiał, dlatego ukaże się dopiero w przyszłym roku. Mamy też w planach zarejestrowanie, nie wiem jeszcze, w jakiej formie, prawdopodobnie ukaże się to jako dodatek do płyty, wersji koncertowych tego, co nagrywamy w studiu, bo koncerty bardzo różnią się od tego, co nagrywamy na płytach, także byłby to dobry prezent dla fanów. Smoq: Nie mam więcej pytań. Dziękuję bardzo za wywiad. Fisz: Fajnie, dzięki. Smoq



Kto by się przestraszył? Ten artykuł poświęcony będzie filmowi "Mama", który jest wą hiszpańskokanadyjską produkcją z 2013 roku. Jest to to horror o niesamowitej koncepcji. Mowa w nim o dwóch dziewczynkach, które po niewyjaśnionej śmierci matki zostają porwane przez ojca - pragnie je zabić. Niestety w międzyczasie przeżywają wypadek samochodowy i ostatkami sił udają się do pobliskiej chaty w głębi lasu. Niewinna krew nie zostaje jednak przelana na skutek interwencji tajemniczej istoty. Dziewczynki udaje się odnaleźć dopiero pięć lat później... Historia miejscami potrafi zadziwić i zaskoczyć, niestety - nie przerazić! Spodziewałam się strasznych scen, nie sądzę, by kogokolwiek one przestraszyły. Ogromne wrażenie wywarła na mnie postać tytułowej bohaterki (matki), jej wygląd i zachowanie. To było coś nowego! Polecam film nawet tym, którzy są strachliwi! Mary



Ola: Hej, mam na imię Ola i chciałabym przeprowadzić z Tobą wywiad. Alicja: Dobrze, z wielką chęcią. O: Zadam ci parę pytań dotyczących głównie twojego talentu. A: Bardzo proszę. O: Od którego roku życia tworzysz swoje prace? A: Sztuką zajęłam się w pierwszej klasie podstawówki. O: Miałaś już wtedy jakieś wyróżnienia? A: Tak, wtedy zostałam doceniona poprzez uczestnictwo w różnych konkursach i tym oto sposobem zaczęłam dostawać nagrody i wyróżnienia. O: Ile czasu zajmuje ci stworzenie jakiejkolwiek pracy? A: Tak naprawdę to dla osoby, która kocha to co robi, czas nie ma ograniczenia, bardziej liczy się doskonałość pracy. O: Jakie tworzysz dzieła? A: Tworzę portrety, komiksy, rysunki, kolarze, rzeźby oraz grafiki. O: To bardzo ciekawe, że robisz tyle rzeczy. A: Dziękuje, miło mi. O: Co sądzisz o swoim poświęceniu dla pracy? A: Sądzę, że poświęcam się temu co robię, ponieważ to kocham. O: Powiedz mi, co osiągnęłaś do tej pory? A: Miałam kilka wystaw i wernisaży, które odbyły się w Warszawie. O: Jakie było Twoje ostatnie i może największe wyróżnienie?



A: Było to za stworzenie portretu Benito Juareza, patrona mojej szkoły, dla ambasadora Meksyku. O:Jakie miałaś wyróżnienie za tę pracę? A: Dostałam podziękowania od dyrektora szkoły i dzieci w Meksyku w zamian za tak piękną pracę. O: Dobrze, a jak się czułaś gdy dostałaś te wszystkie listy? A: To był dla mnie pozytywny szok, byłam bardzo szczęśliwa, że mogę podzielić się z kimś moim talentem Te listy bardzo mnie wzruszyły, było to dla mnie niesamowite przeżycie. O: Masz jakieś zainteresowania poza sztuką? A: Tak, interesuję się także grą na gitarze oraz tańcem typu salsa lub samba. O: Zdradziłabyś czytelnikom gazetki jakie masz marzenia? A: Z miłą chęcią… Chciałabym być znaną artystką oraz architektem, chciałabym także, aby pokazano mnie ze stron sztuki, muzyki i tańca. O: Ja ze swojej strony mogę życzyć Ci dalszych sukcesów oraz spełnienia marzeń. A: Bardzo dziękuję. O: Dzięki za udzielenie wywiadu, poświęcenie czasu oraz szczerość wypowiedzi. A: To żaden problem, naprawdę było miło opowiedzieć coś o sobie. Aleksandra



...Jakbym przez parę godzin żyła cudzym życiem... Jeszcze niedawno moim ulubionym gitarzystą był człowiek nazywany "Slash", tak więc jak trzy miesiące temu dowiedziałam sie, że przyjedzie do Polski byłam wniebowzieta. Podobnie jak połowa Polski, jak sie później okazało... Sprzedaż biletów się rozpoczęła a rodzice zastanawiali się przez kilka dni czy mnie puścić na ten koncert. Ale robili to za długo, bo bilety wyprzedały sie w trzy dni. Jak się o tym dowiedziałam załamałam się . "Slash zagra pierwszy raz dla Polski w całej swojej 30-letniej karierze, a mnie tam nie bedzie" - myślałam. Byłam bardzo zawiedziona, więc rodzice postanowili, że pojedziemy na jego kolejny koncert na tej europejskiej trasie - na Litwę. Data koncertu została wyznaczona na walentynki. Tak więc dzień przed koncertem spakowaliśmy się i ruszylismy na Litwe. Czas przed koncertem (który zaczynał sie o 20.00) spędziliśmy na zwiedzaniu Kowna. Barierki otworzyli o 18.30. Miałam szczęście byc na samym początku. Pobiegłam szybko do szatni oddać kurtkę i już stałam przed drzwiami, za którymi była scena. Gdy cały tłum zebrał sie za mna i za innymi drzwiami na "trzy cztery" wszystkie drzwi otworzono. Pobiegłam ile siły w nogach -razem z tłumem litwinów- i udało mi się dorwac bramki :) Za mną stanęła moja siostra i tata. Nie minęło 5 minut i juz mieliśmy kolegów :D Rozmawiałysmy z nimi po angielsku. Trzeba uczyć się języków :D Supportem



Slasha był jakis litewski zespół w rurkach. Nie podobała mi sie ich muzyka. Grali coś podobnego do 30 seconds To Mars. W każdym razie w końcu zeszli. Ale zaraz wrócili by posprzątać swój sprzet ze sceny ...profesjonalnie... Na Slasha, Mylesa i the Conspirators nie czekalismy długo. Juz 20 minut później rozległ sie chrapliwy głos zapowiadający tych muzyków i chwile po tym sale wypełnił dźwiek riff'u do "Ghost". Wszyscy zaczęli krzyczeć i napierać na bramki. Slash wszedł na scene na luzie a po nim reszta zespołu. Byłam w szoku, że nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. W końcu był on moim bohaterem. Po "Ghost" zagrali "Nightrain" (to piosenka z samych początków Guns N'Roses - zespołu w którym Slash kiedys grał. Jest ona hołdem do taniego wina, które było w ich codziennej diecie). Ta piosenka ma szybki tekst który znam na pamięć. Wiec jak Myles to zobaczył pokazał mi kciuka w górę :D Chwile później Slash sie do mnie uśmiechnął. Pewnie dlatego bo komicznie wyglądałam - z makijażu na oczach zostały mi tylko czarne stróżki na policzkach i szyji...Potem zagrali "Mr.Brownstone". W tym momencie Ola zaczęła sie dusić. Było tak głosno, że ochroniarze mnie nie słyszeli, wiec ci, których tam poznałysmy pomogli nam przejść przez bramki. Tak więc połowe koncertu spedziłam przed karetką, w której lekarze podawali Oli tlen. Jak już pozwolili jej wyjść postanowiłysmy obejrzec ten koncert ze wszystkich perspektyw i przejśc sie po hali. Pod koniec, kiedy już schodzili ze sceny po bisach pobiegłysmy na taką część trybun ktora znajdowała sie bezpośred-nio i może 2 metry nad głowami tych, którzy schodzili ze sceny. Kiedy juz tam dobiegłysmy cały zespół kłaniał się publiczności i zaraz potem zszedł ze sceny. Z siostra zawołałyśmy do nich i pomachałysmy a cała piątka odmachała nam z wielkim uśmiechem na twarzach :) Po tym koncercie wiem, że Slash nie jest już moim ulubionym gitarzystą. Za to wokalista - Myles Kennedy jest moją ulubioną postacią w tym zespole. Miał taki wspaniały kontakt z publicznościa, nie gwiazdorzył (w odróżnie-niu od basisty, który najwyraźniej uważał sie za gwiazdę wieczoru) i budził sympatię. Jak tylko wsiedliśmy do samochodu założyłam słuchawki i włączyłam Metallike. Myzyki Slasha juz prawie nie słucham. Ten koncert był takim dziwnym przeżyciem dla mnie, że staram sie o nim nie myśleć. Był dziwny i nieprzyjemny. Był jak oderwanie się od rzeczywistości. Jakbym przez parę godzin żyła cudzym życiem. Anka

K: Jak podsumowujesz gimnazjum i co zamierzasz dalej robić? M: Zamierzam dalej się rozwijać, by moc potem osiągnąć swój wymarzony cel. K: Dziękuję za rozmowę, to była sama przyjemność. M: Ja też dziękuje za rozmowę i pozdrowienia dla Variowiczów. TYC

WYWIAD Z ABSOLWENTEM Klaudia: Cześć, Michale. Michał: Cześć, Klaudio K: Jak teraz mija Ci czas w nowej szkole? Do jakiej szkoły się wybrałeś po gimnazjum ? M: Poszedłem do 86 LO im. Batalionu Zośka i czuję się tam bardzo dobrze, gdyż można tam się spotkać z dużą akceptacją ludzi, którzy są bardzo tolerancyjni. K: A jak z pisaniem artykułów, nadal to robisz? M: Tak, nadal to robię. Piszę do działu sportowego, czasami też występują tematy kibicowskie. Mogę też rozwijać swoje umiejętności dzięki dziennikarstwu, które jest jako obowiązkowy przedmiot ze względu na profil, który wybrałem - dziennikarki. K: A jak z Varia? Czytujesz ją czasem? M: Jak jest okazja to z chęcią, gdyż jako stary redaktor mogę zobaczyć jak zastępcy się rozwijają i pracują nad każdym numerem. K: I co sądzisz o artykułach, które wychodzą teraz? Jakie masz zdanie o artykułach sportowych pisanych przez dziewczyny - Martę i Ule? M: Przyznaje, że nie jest źle, ale nie chcę się wypowiadać na ten temat, gdyż każdy ma inny styl pisania. K: Tęsknisz czasem za starą szkołą? M: Oczywiście, że tak. Chyba widać ile razy was odwiedzałem. K: Czy jesteś aktywny w LO jak w naszym gimnazjum? M: Jestem dopiero pół roku, dlatego też na razie nie mam tyle zadań co w gimnazjum, ale się staram, dzięki czemu jestem teraz w samorządzie szkolnym. Mieliśmy wigilię z kombatantami Batalionu "Zośka", co było wielkim oraz niezapomnianym przeżyciem.



REDAKCJA: Ania Wisz Natalia Korycka Ola Kielewska Klaudia Tyc Karolina Blachowska Ania Borek Weronika Orowiecka Adam Smolarek Marysia Burakowska Ania Burakowska Milena Duszak Marta Urawska Ula Sikorzak Marlena Piworowicz Javier Galicki Adam Charif OKŁADKA: Alicja Grudzień